piątek, marca 31, 2017

2291. Konsylium

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

    — Masa czy rzeźba?
    — Siła i wytrzymałość!

*

Dwuosobowe mini konsylium z Oj Tè wczoraj wieczorem zwołaliśmy. Pacjentka skakała, deptała, pedałowała. Oj Tè dowodził. Szybciej! Szybciej! Szybciej! Do słownika wyrazów rozumianych sprawnościowo dorzuciłam nowe magiczne słowo:

interwał.

Teraz pozostała mi już tylko praktyka dnia powszedniego. No to reksio na dobry początek!

mój aktualny stan posiadania:

czwartek, marca 30, 2017

2290. Analogowe konsekwencje cyfrowego czytania

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Prawie w drugą rocznicę używania kundla, jakiś miesiąc temu, zupełnie przez przypadek odkryłam jedyną wadę czytania książek w wersji elektronicznej. W skrócie polega ona na tym, że gubi się literkową pamięć przestrzenną. Mięśnie nieużywane zanikają, pamięć też.

Czytając na kundlu, nie wiesz, że ten znaczący akapit był na początku książki, bo większy jej ciężar opadał na prawą stronę. Nie wiesz, że był na parzystej stronie, bo po lewej stronie rozłożonej książki błąkał się twój wzrok. Nie powiesz już nigdy: ta książka jest na drugiej półce od góry, gdzieś w środku między Kołakowskim a Lecem. Cała geografia i astrologia układu literek względem siebie i innych książek w cyfrowym świecie nie istnieje.

Gdy to odkryłam, czułam się jak bez ręki, jakbym straciła znaczącą część siebie. Książki są teraz jak mosty w nieznanych miejscowościach, tylko przeprowadzają mnie z jednego brzegu zrozumienia i czucia na drugi.

Książki teraz przeze mnie przepływają. Nie zapadają we mnie jak kłody. Jestem niczym rzeka, porywam uczucia i odkryty dla siebie sens, upuszczam wrażenia, wczoraj tam, jutro tu, nic nie jest już takie samo — tak naprawdę zawsze tak było, ale teraz dzieje się jakoś bardziej.

A wada, o której wspomniałam, przestała być dla mnie wadą, jest cechą, własnością, prądem, który mnie porwał. Jestem rzeką — umiejętność zostawiania jest dla mnie dziś cenna. A może to kwestia wieku?

*

„To nie dla mnie — powtarzałam sobie wiele razy. — Nic z tego”. Ale świat się zmienił i ja też.

Helen Macdonald, J jak jastrząb,
przeł. Hanna Jankowska, Czarne, Wołowiec 2016.
(wyróżnienie własne)

środa, marca 29, 2017

2289.

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

do pełnej filiżanki nie nalejesz. już nic. trzeba. puścić wszystko to, co w rękach się trzyma. by nowe. przyszło, usiadło niepewnie na skraju twojego świata, rozgościło się odrobinkę, umościło sobie miejsce, westchnęło i zostało. na jakiś czas. dopóki nie poczuje się pełną filiżanką.

*

co jest teraz marginalizowane? jakie doświadczenie? jaka jakość? jaka energia? z czego nie korzystam? do czego nie daję sobie dostępu? a może właśnie tego potrzebuję dziś najbardziej?

[suplement pikselowy: 21.01.2021]

wtorek, marca 28, 2017

2288. Nie mylić, nie mylić!

Jabłoń:
(przy porannej kawie wróciła do wczorajszego wieczoru)
Jak ty wczoraj na mnie spojrzałeś!

Sadownik:
Jak?

Jabłoń:
(przeżywa jeszcze raz tamtą chwilę)

Sadownik:
Z miłością?
(po chwili z teatralną powagą)
Tylko nie myl tego z pożądaniem!

(1782+505). Moja Święta Trójca

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Krok. Ten pierwszy rano.
Kroki. Kolejne w ciągu dnia.
Niczym składana Życiu modlitwa dziękczynna.

Same słowa: krok lub chodzenie wywołują we mnie całą gamę emocji, uczuć i pragnień — czasem bardzo skrajnych i trudnych. Do zespołu słów-kluczy krok i chodzenie dołączyło słowo oddech, tworząc moją Świętą Trójcę. Uśmiecham się do tego sformułowania, bo moja Biblia przyszła do mnie niecały rok temu.

Każdego dnia daj sobie czas, by pobyć ze swoim oddechem i swoimi krokami, by sprowadzić umysł z powrotem do ciała — by przypomnieć sobie, że w ogóle masz ciało! Każdego dnia daj sobie trochę czasu, by posłuchać ze współczuciem swojego wewnętrznego dziecka, posłuchać tego, co w twoim wnętrzu domaga się usłyszenia.

*

Puszczenie jest zawsze puszczeniem czegoś. To, czego się trzymamy, może być wytworem naszego własnego umysłu, iluzorycznym sposobem postrzegania czegoś przez nas, a nie prawdą o tym czymś.

*

Jeżeli czujesz, że twoje marzenia się nie urzeczywistniają, może ci się wydawać, że powinieneś coś więcej robić, więcej myśleć albo więcej kombinować. W rzeczywistości może być tak, że potrzeba ci czegoś mniej — mniej hałasu z zewnątrz i wewnątrz — po to, aby zaistniała w tobie przestrzeń, w której najprawdziwsze dążenie twojego serca będzie mogło wykiełkować i rozkwitnąć.

Hanh Thich Nhat, Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku,
przeł. Jerzy Paweł Listwan, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, marca 27, 2017

2286.

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

gdy nie dzieje się nic lub gdy nic nie dzieje się w obranym kierunku, wówczas dzieje się wszystko we właściwym kierunku.

ale to wiesz, gdy już wyleziesz z czarnej dupy lub odbijesz się od dna. wcześniej nie da się wiedzieć. bo wcześniej jest tylko bezbrzeżne wrażenie, że już nigdy, przenigdy nie zmieni się nic. i właśnie wtedy zmienia się wszystko.

a może tylko ja tak mam…

*

Tom Grennan, Praying.

niedziela, marca 26, 2017

2285. Recepta

 wpis przeniesiony 29.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ciało jest cudem!
Thích Nhất Hạnh

*

szukaj. nie śpiesz się. odnajdź w sobie. odkrywaj radość
w każdej chwili, we wszystkim, co robisz
.
Drzewko przepisało sobie sens własnego doświadczenia.

*

Tydzień temu był inny świat.
JiM

mój stan posiadania na wczoraj:

licznik: 7700+50 powtórzeń.

*

Szczęście rodzi się wraz z tym, jak uświadamiamy sobie istnienie dostępnych dla nas cudów.

*

[…] właśnie tutaj, w zwykłym, codziennym życiu każdy oddech i krok mogą w konkretny sposób przybliżać nas do urzeczywistnienia tego, o czym w głębi serca marzymy.

Hanh Thich Nhat, Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku,
przeł. Jerzy Paweł Listwan, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

piątek, marca 24, 2017

2284. To nie aberracja, to mechanizm

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Niektóre kraje demokratyczne mają tendencję do tworzenia wewnętrznych mniejszości, które postrzegają jako zamaskowane zewnętrzne większości […]. To o nas! Ucieszyłam się odnajdując Polskę na mapie tej książki. Bo przecież każdy prawdziwy myślący Polak doskonale wie, że zlaicyzowane lobby europejskie zagraża naszemu głębokiemu katolicyzmowi za każdym razem, gdy ktoś się zająknie, że gej to człowiek, lub że bicie udomowione nie jest środkiem wychowawczym czy dyscyplinującym, tylko formą przemocy fizycznej.

Sięgnęłam po ten esej, by zrozumieć, skąd bierze się strach większości. Do wdzięcznych ta książka nie należy. Wymaga zacięcia i cierpliwości. Długie zdania rodem z Prousta pisane są bez jego lekkości i dają popalić. Trzeba pobyć z tym stylem zamiany myśli na zdania, by przywyknąć, by ogarniać, by finalnie rozumieć, o co chodzi autorowi.

[…] style życia stały się w skali globalnej najważniejszą oznaka stylu moralnego. Style moralne na całym świecie dyktują obecnie interesy i restrykcje państwowe.

*

Żywotnie istotny wśród wszystkich […] czynników jest problem mediów, ich siły, ich mieszania się, źródeł kontroli nad nimi i ich globalnego zasięgu. To przede wszystkim media — tak drukowane, jak elektroniczne — kształtują, jak wszyscy wiemy, opinie na całym świecie. Wiemy jednak również, że nawet na najwyższych poziomach globalnej kontroli i obrotu nikt tak do końca nie rządzi całym podwórkiem.

*

Dystanse są zawsze po części kwestią uczucia i wrażliwości […].

*

Z gniewem skierowanym przeciwko mniejszościom w zglobalizowanym świecie wiąże się pewna fundamentalna wątpliwość. Dotyczy ona tego, dlaczego stosunkowo małe liczby, które nadają słowu „mniejszość” jego najbardziej podstawowe znaczenie i oznaczają na ogół również słabość polityczną i militarną, nie zapobiegają temu, że mniejszości stają się przedmiotem strachu i gniewu. Dlaczego zabijać, torturować i zamykać w gettach słabych?

*

[…] mniejszości i większości to niedawne wynalazki historyczne, ściśle związane z ideami narodowości, populacji, reprezentacji i wyszczególniania, które mają najwyżej kilkaset lat.

*

Większości są w równym stopniu jak mniejszości wytworem wyszczególniania i politycznego wyznaczania. W gruncie rzeczy większości potrzebują mniejszości, by istnieć, bardziej nawet niż na odwrót.

*

[…] wiele państw narodowych musiało jednocześnie radzić sobie z dwoma rodzajami nacisków: naciskami na otwarcie swoich rynków na zagraniczne inwestycje, towary i wyobrażenia oraz naciskami na zarządzanie zdolnościami swoich własnych mniejszości do używania globalnego języka praw człowieka, by forsować żądania kulturowej godności i uznania. Ta podwójna presja była cechą charakterystyczną lat dziewięćdziesiątych i wywołała w wielu krajach kryzys poczucia granic narodowych, suwerenności narodowej i czystości narodowego ethnosu.

Arjun Appadurai, Strach przed mniejszościami. Esej o geografii gniewu,
przeł. Marta Bucholc, PWN, Warszawa 2009.

2283. U Orzeszka i Białego Kruka (XVI)

3 000 po raz pierwszy. Wydawało się, że puzzelków starczy do połowy kwietnia. Skończyły się dwa dni temu. Wczoraj dostałam zdjęcie. Biały Kruk się śmieje, ze Orzeszek nie ma już żadnego alibi i „musi” lecieć na grządki.

Niech!

czwartek, marca 23, 2017

2282. O miłości pełnoletniej

Tło historyczne:
(Pan Ciasteczko poniewierał się wczoraj w towarzystwie alkoholem.
Jabłoń bliżej dwudziestej trzeciej niż dwudziestej drugiej
zadzwoniła, by upewnić się, że u Sadownika wszystko ok
)

Jabłoń:
(dziś rano przy kawie teatralnie „drży”, że może była najgorszą z żon)
Dzwoniłam jako ostatnia?

Sadownik:
(uśmiecha się tak, jak tylko On potrafi)
Nie.

Jabłoń:
(jęknęła)
Nie mów, że byłam pierwsza…

Sadownik:
Byłaś jedyna!

środa, marca 22, 2017

2281. U Orzeszka i Białego Kruka (XV)

Biały Kruk:
(napisał i załączył zdjęcie)
Ma cztery miesiące…
…i umie chodzić po schodach :)

Jabłoń:
(zachwycona do sześcianu)

Ares vel Koleś
(psie dziecię)

(fot. Biały Kruk, fragment)

2280.

zadaj pytanie. od tego wszystko się zaczyna.

2279.

2278. Z Georginią o Bogu

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Wtedy, gdy pierwszy raz. Jak wróciłam do domu, Sadownik zapytał:
     — Gdzieś ty była?
Że denerwował się. Jak to gdzie? Przecież mówiłam rano, że po rehabce z Georginią idę na kawkę. Sadownik nie mógł pojąć, że pięć godzin to mało, by się nagadać.

*

Dziś. Kupiłam na pniu od Georginii słowa:

Mój Bóg lubi ludzi.

Słowa te uczyniłam moim wyznaniem wiary, bo mój Bóg też lubi ludzi.

(2274+3). Fotograficzne pogaduchy

Jabłoń:
(prosi Sadownika, by rzucił okiem na zdjęcie)

Sadownik:
Fajne, ale śmieci w tle.

Jabłoń:
Wiedziałam, że to powiesz, ale to wersja pesymistyczna.
Wersja optymistyczna brzmi: trzy plany!
(śmiech)

wtorek, marca 21, 2017

(2266+10). Jeden dzień, dwieście dwadzieścia osiem stron

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Wyjątkowy dzień był dokładnie rok i trzy tygodnie temu. Wyjątkowy dzień będzie za trzy lata bez trzech tygodni — pomyślałam dziś, biorąc do ręki książkę, którą wczoraj skończyłam. O czym jest? O przemianie, dojrzewaniu, mądrości i miłości. Przede wszystkim o mądrości i miłości.

Odkryłam istnienie tej książki tydzień temu zupełnie przez przypadek. Jest klamrą do pierwszej.

Kiedy myślimy, że już nic nie możemy zrobić, pozostaje jeszcze miłość.

*

Pamiętam słowa wypowiedziane przez Johna Lennona: „Kiedy miałem 5 lat, moja mama mówiła mi, że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. Gdy poszedłem do szkoły, spytali mnie, kim chcę być, gdy dorosnę. Odpowiedziałem, że chcę «być szczęśliwy». Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania. Ja im powiedziałem, że nie rozumieją życia”.

*

     — Kochana, nie martw się. Mogę zaczekać, ile zechcesz. Ile będzie trzeba. Nic nas nie goni. Podejmiemy wspólnie tę decyzję. Ale jedno jest pewne: dzień dzisiejszy nie jest gorszy na zmiany, niż dzień, który dopiero nadejdzie.

*

Wspomnienia zacierają się z czasem, ale uczucia pozostają.

*

Dzieci nie lubią owijania w bawełnę. Nie boją się słów.

*

Tak więc, ilekroć ktoś mówi: „Ja bym tak nie mógł” albo: „Nie byłbym do tego zdolny”, odpowiadam: „Nie wie pan tego”, „Nawet pan nie wie, do czego byłby pan zdolny”. I zachęcam do uczynienia jednego jedynego wysiłku: zachęcam go, aby odważył się w to uwierzyć.

*

     — A więc to tak, najbardziej lubisz gramatykę?
     — Oczywiście, że nie! Ale co miałem mu powiedzieć? Przecież nie mogłem powiedzieć: „Żaden. Poza WF-em lubię tylko przerwę obiadową”. Przecież to dyrektor! Jest w szkole szczęśliwy. Postanowił chodzić do niej przez całe życie, choć przecież nie musi. Musiałem mu coś odpowiedzieć, aby się nie rozzłościł. Nie rozumiem, jak można w ogóle pytać o to dziecko! Szybko się zastanowiłem: nie mogłem powiedzieć, że matematyka — to by było zbyt ryzykowne, mógł mi zadać jakieś zadanie: to samo z historią — mógł mnie spytać o jakieś wydarzenie historyczne. Co do gramatyki…

Anne-Dauphine Julliand, Wyjątkowy dzień. Piękna historia o niełatwym szczęściu,
przeł. Sylwia Filipowicz, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2015.
(wyróżnienie własne)

2275.

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Niezbędnymi składnikami relacji są
czas i nanizane na niego przygody.

Przyszły do mnie te słowa zaraz po tym, gdy, zakładając buty na poranny spacer, przez moją głowę przepłynęły luźne skojarzenia dotyczące Pana Ciasteczko, który wyjechany, Onemu, którego uwielbiam i nie znoszę, i Oj Tè, którego bardzo świadomie wybrałam na partnera w rehabkowej podróży. Uśmiechnęłam się do tych obrazów/wspomnień, pragnień i słów, nim poszłyśmy z Heniutką na damski rekonesans poranka.

poniedziałek, marca 20, 2017

2274. Tuż, tuż!

2273. Nic mi się nie zgadza

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pytanie: „kto ją będzie chciał?” wisiało w powietrzu latami. Wszyscy martwili się o jej przyszłość, bo przecież kochali i byli rodziną przez wielkie „R”. Ciekawe, że nikt nie martwił się nawet przez chwilę tym, czy ona będzie kogoś chciała.

Rozumu mam za mało. Nie mogę powyższego pojąć.

niedziela, marca 19, 2017

2272.

2271. (U)polowałam, ale po co?

 wpis przeniesiony 28.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Pan Ciasteczko:
(wracał do ula z delegacji w piątkowy wieczór)

Jabłoń:
(w sobotni ranek referowała Sadownikowi)
Wiesz, gdy czytałam pierwszy reportaż o żonobójcy,
co chwilę przychodziło mi do głowy pytanie:
po co ja to sobie robię?

Sadownik:
A czemu zabił?

Jabłoń:
(z obrzydzeniem na prozaiczność powodu)
Bo miał kochankę.

Sadownik:
To jesteś bezpieczna!

*

Bezpieczna wciąż nie znam odpowiedzi na zadawane sobie pytanie.

Nadal też [Juliusz Paetz] jako senior uczestniczy w zebraniach Episkopatu. W 2012 roku przybył na jego posiedzenie, gdy obradowano nad pedofilią wśród księży. Episkopat nie chciał tego komentować.

*

[…] wada wzroku to ułomność kładąca się cieniem na wizerunku rodziny. Ma Anna wśród Romów znajomą kobietę, staruszkę, co pięknie maluje, lecz ma wadę wzroku tak poważną, że gdyby poszła do okulisty, dostałaby rentę. Ale staruszka okularów nie włoży za nic, bo przed środowiskiem wstyd jej z tą ułomnością.

*

Średnia wieku mieszkańców: 30–40 lat. W garniturach, z torbami do laptopów wsiadają do samochodów z naklejkami banków, fabryk cukierków, kosmetyków. Szlaban otwierają im w ukłonach ochroniarze. Średnia wieku: 60 lat. Renciści, emeryci za parę groszy pilnują dobytku młodych. […] Mamy ochronę, szlabany, kamery, ale nie wiemy kim są nasi sąsiedzi.

*

[…] cała magia tkwi w Kodzie Systemu.
     To, zaczyna Smorczewska, wielka tabela kilkunastu tysięcy chorób, którymi pacjenci nękają System. Zapalenie płuc na przykład jest w grupie D18. Jeśli to zwykłe zapalenie płuc, to System daje za jego wyleczenie 25 punktów. Ale jeśli to zapalenie płuc z powikłaniami, to System daje 37 punktów
. […]
     Jeśli jednak do szpitala trafia taki pacjent jak Adi, z niewydolnymi rękami, z chorobą układu moczowego, z chorą trzustką, to leczy się wszystko, ale System zwraca tylko za jedną chorobę, tę, na którą małego przyjęto.

Marcin Kącki, Plaża za szafą. Polska kryminalna,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.