Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kręgi obok Wiedźm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kręgi obok Wiedźm. Pokaż wszystkie posty

czwartek, lipca 08, 2021

4302. U Białego Kruka (LXXXI)

Biały Kruk:
(zdjątko, łamiące serce Drzewku, przysłał)

I wcale nie widzę jakiejś znaczącej przewagi człowieka nad psem czy kotem, jeśli chodzi o go­to­wość czy zrozumienie tego, czym jest odejście bliskiej osoby. To tylko nasza stad­na arogancja. Naprawdę rozumiemy to bar­dziej niż pies?
// Kaan

środa, lipca 07, 2021

4300. Wczoraj i… 188/365 (dziś)

Szczególne były też Jej [Orzeszka] kontakty z domowymi zwierzętami. Wyczu­wa­ły jakoś jej dobroć, mimo że nie była wylewna w jej okazywaniu. Zwłaszcza kotka, która tylko u niej w nogach łóżka układała się na noc, a suczka Saba była jej nieodłączną asystentką, zwłaszcza po powrocie ze szpitala — nie odstępowała Jej na krok [przez ponad trzy lata]. […] Widzę, jak zwierzaki są zdez­o­rien­to­wa­ne i czekają na nią.
// Biały Kruk


fot. Gepardzica.

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma.

[…]

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

Wisława Szymborska, Kot w pustym mieszkaniu.

*

możesz nie iść na urodziny, imieniny, wesele. jeśli jednak ktoś cię zaprasza na stypę, to musisz wiedzieć, że twoja obec­ność na niej pomoże utrzymać się na powierzchni życia, które warto żyć. wiem to od wczoraj, czując ogromną wdzięczność.

188/365

środa, marca 10, 2021

4164. Czekariat (VIII)

Bez instrukcji obsługi przy okazji urodzin dziewięć dni temu trzy piękności pojawiły się w ulu. Natychmiast zobaczyłam UmówiONE!

Tydzień był okrutnie zajęty, więc losowanie odbyło się na raty. Pierwsza losowała Kaan, dwa dni później Gepardzica. Jabłoń miała w planie wpis na Dzień Kobiet, by mieć pod ręką powyższe zdjęcie i słowa Bliźniaczej Liczby.

Bliźniacza Liczba:
(też dziewięć dni temu napisała)
W szkole Vía 8 marca nie jest
obchodzony jako Dzień Kobiet,
ale jako Dzień Równości
[genderowej].

* * *

W Dzień Kobiet, dla mnie w Dzień Równości, zobaczyłam Trzy Piękności sportretowane razem. Musiałam je tu mieć! Tylko na siły trzeba było poczekać.


fot. Zawsze-Wolna-od-Nudy, fragment,
[dostęp: 8.03.21], źródło.

wtorek, lutego 16, 2021

4138. Incantevole!

Sadownik:
(opowiada, że na lekcji…)

Maestra-Di-Italiano:
W niedzielę odwiedziły nas
przyjaciółki Drzewka.

Pan Ciasteczko:
(nie kłamie na lektoracie)
W niedzielę… nikogo nie było.

Maestra-Di-Italiano:
To tylko ćwiczenie,
przetłumacz.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

niedziela, sierpnia 09, 2020

3898. 222/366

kończy się tydzień przemocy. przemocy, której nadejścia w poniedziałek nawet nie przeczuwałam. niech jutro zacznie się lepszy dla nas czas, niech!

222/366

*

Kaan:
Od wczoraj myślę inaczej o strachu.
Bo ważniejsze od strachu jest
to, czego się boimy. Tak jak
od bólu istotniejsza jest choroba.

poniedziałek, czerwca 29, 2020

3858. Kromeczki (XI)

Gdy pierwszy raz zobaczyłam to zdjęcie, byłam pewna, że odwrócone jest do góry nogami. Musiałam przyjrzeć się, by zobaczyć, że nic z tego — wszystko z tym zdjęciem jest w najlepszym porządku, góra na górze, dół na dole. Osiem kaczych nóżek — jak pięknie rzeźbi powierzchnię wody.


fot. Kaan, fragment.

Może moje życie, podobnie jak to zdjęcie, wcale nie stoi do góry nogami? Może to tylko takie wrażenie, które utrzymuje się na tyle długo, bym prawie w to uwierzyła.

3857. Kromeczki (X)

Powrót do, czyli klasyczna kromeczka.



fot. Kaan, fragmenty.

Gapię się. I natychmiast przypominają mi się słowa, którymi Tollini podzielił się ze mną wczoraj. On sam został nimi poczęstowany przez przyjaciela:

Rozejrzyj się wokół. Niczego, co Cię otacza, nie stworzyłaś. Na nic nie zasłużyłaś, ani nie zapracowałaś. Wszystko jest darem. Dlatego każdą kolejną chwilę witaj i przyjmuj z wdzięcznością, bo jest Ci podarowana za darmo — bez Twojego udziału.

wtorek, maja 19, 2020

3815. Chwila z Kaan wieczorową porą

(wczoraj późnym wieczorem,
mokro, ciemno, cicho
)
Jabłoń:
(zrobiła krok i zastygła w bezruchu)
O, Boże! Zdeptałam ślimaka!

Kaan:
Byłaś szybsza!

Jabłoń:
(pierwszy raz śmiała się ze swojego sm)

Kaan & Jabłoń:
(dłuższą chwilę nie mogły przestać się śmiać)

niedziela, marca 08, 2020

3734. Święto, co obeszło się samo

Nie obchodzę Międzynarodowego Dnia Kobiet, widząc w tym święcie tylko jeden dzień w roku dobroci dla kobiet — tyle nam mogą dać panowie w swej nieustającej łaskawości i bądźmy wdzięczne, miłe i kochające, mogło być przecież gorzej (nie kamieniują już w Europie, choć może by chcieli). Panowie, miłościwie nam panujący, w dupie to mam!

Wobec powyższego Międzynarodowy Dzień Kobiet obszedł mnie, obszedł pięknie, uśmiechnął, zachwycił i szybciutko kazał dołączyć ważną grafikę, którą Kaan wyjęła z szuflady.

U mnie te Jej kreski i kolory od kilku dni czekały w blokach startowych, a ja nie mogłam zrozumieć, dlaczego tak długo tam tkwią. One czekały na właściwy moment, czekały na dziś!

Kaan & Jabłoń:
(piszą do siebie o książce, którą jednocześnie
czytają, a w zasadzie kończą
)

Kaan:
W Dzień Kobiet czytam książkę
obłędnej Kobiety, którą
dostałam od Cudownej Kobiety.

Jabłoń:
W Dzień Kobiet Cudowna Kobieta czyta
książkę obłędnej Kobiety,
którą dostała od Cudownej Kobiety.

* * *


Kaan.

* * *

Wolność to branie odpowiedzialności za własne słowa, dojrzewanie z godnością, to wreszcie umiejętność gardzenia politycznymi naciskami z każdej ze stron.

*

Świadomość, czego chcemy od życia i z jakim ludźmi chcemy stworzyć bliskość, to przywilej dany nielicznym.

Justyna Kopińska, Lekarstwo dla duszy,
Świat Książki, Warszawa 2020.

piątek, grudnia 20, 2019

3608. Notes

Kaan:
(kupowała ulubione herbaty i…
dostała takiego pięknego „gratisa
”)

fot. Kaan, fragment.

*

Jabłoń:
(dostała to piękne „coś” i wie, że ten notes
trafił w najwłaściwsze ręce, i czeka na więcej
)


Kaan.

czwartek, grudnia 19, 2019

3607. Prasówka

Każdy przyjaciel ma w sobie jakichś nas, a kiedy odchodzi, zabiera tych swoich nas ze sobą jak prywatny talizman. Kiedy po latach go nam pokaże, trudno nam będzie siebie rozpoznać.

Karolina Lewestam, O przyjaźni, jeśli w ogóle się da,
Pismo, 12 (24), 2019.

Gepardzica:
(dokładnie dwa tygodnie temu
podesłała fotkę powyższego cytatu,
a potem dodała
)
To był fragment eseju
z magazynu Pismo.

Jabłoń:
Pismo będzie dostępne
w niedzielę w łazience?

Gepardzica:
Będzie dostępne, ale nie
w tej sali, gdyż albowiem
długość tekstu jednak
go dyskwalifikuje.

Jabłoń:
To będzie słowo na niedzielę :))))
(po chwili dorzuca, informując)
No i niedzielny wpis zrobił się sam. :))))
W niedzielę uzupełnię źródło i już.

Gepardzica z Kaan szybciutko wyprowadziły Jabłoń z błędu, że niedziela jak najbardziej aktualna, ale nie ta, o której Drzewko myślało, tylko kolejna.

Poczekałam na właściwą niedzielę. Pamiętałam. Ofociłam. Dziś przepisałam i proszę, już zawsze pod ręką będę miała nie tylko powyższy cytat.

Gdy człowiek się zmienia, zmienia się i przyjaźń. Jak? Chcę zrozumieć tę transformację, jakoś się w niej urządzić i zorganizować.

*

[…] silne związki międzyludzkie są oznaką zdrowia i statusu.

*

[…] o ile miłość anuluje miłość, o tyle nowa przyjaźń nie zagraża starej przyjaźni; to się zdarza, oczywiście (podobnie jak zdarza się funkcjonująca poliamoria), ale o jej istocie to nie stanowi.

(tamże)

* * *

Porządek czytania książek jest dla mnie ważny — stąd cierpliwe odnotowywanie na blogu, że to przeczytane, tamto skończone — bo każda z książek coś mi uświadamia, coś we mnie zmienia. Chcę wiedzieć, kto czytał tę czy tamtą książkę — tę / tamtą czytała ta, która skończyła czytać tę wcześniejszą.

Do artykułów, czasopism nie przywiązuję takiej wagi. Pilcha pisania nie lubię (a może jeszcze nie lubię — zaznaczyłam przed chwilą dwa tytuły do upolowania). Ten artykuł zrobił jednak na mnie wrażenie i informacja o nim musi się znaleźć tu, na tym blogu — tekst piękny, straszny i prawdziwy.

[…] nawet najwyższych lotów literatura nie daje pociechy. Niepełnosprawność nie jest prosta; nawet w centrum Warszawy niepełnosprawny musi dopasować się do miasta. Miasto do niego? Miasto nic nie musi. A on musi. On jest jak kot w wojsku – kot nie ma żadnych praw.

*

Wózek nie generuje spalin, a i tak potrafi wywołać omamy. Kogóż z nas nie przeszył strach jak z horroru: „Ja bez nóg? Nie daj Panie Boże!”. Owszem, czasem ktoś chwyci za klamkę zamykających się przed nami drzwi, czasem jakiś kierowca stanie na zielonym świetle i poczeka, aż obrócę wózek i pokonamy krawężnik tyłem. Namacalny dowód istnienia – jak to się teraz mówi – potencjału.

*

Niepełnosprawnych jest w Polsce zapewne nie mniej niż na przykład obywateli LGBT i ta grupa społeczna podobnie ma przed sobą zadanie łamania tabu, może nawet łamanie tabu twardszego do złamania. Widzieliście kiedyś całujących się na ulicy ludzi na wózkach? Widzieliście młode dziewczyny po amputacji ręki lub nogi śmiejące się na zakupach? Mężczyzn na wózkach pijących piwo w letnich ogródkach? Gdzie są te miliony?

*

Ograniczenie sprawności czy przewlekła choroba w Polsce nadal oznaczają duże wydatki, trzeba rozwagi w planowaniu budżetu. Jednak w domach zamykać może nie tylko brak środków na przyjemności, ale także brak sił na dodatkową aktywność czy alienacja. Poza wszystkim mroczny wizerunek niepełnosprawności nieustannie pozostaje wkodowany w nasze społeczeństwo.

*

Czy na niepełnosprawność można się przygotować? Raczej nie.

*

Czy nastąpiło jakieś cudowne nawrócenie? Czy zyskałem materiał pisarski? Czy teraz bardziej cenię życie? Czy istnieje czas przed i czas po? Raczej nie. Przede wszystkim mój świat literatury został skurczony do jednego metra. Kiedyś stawałem na kanapie, krześle, drabinie, drewnianych schodkach i z ochotą oddawałem się wielogodzinnym poszukiwaniom książek, znajdowałem poszukiwane, odnajdowałem zagubione na wieki, przestawiałem, odstawiałem. Mogłem wszystko, byłem panem swojej biblioteki, czyli swego świata — i to było dobre. Teraz centrum mojego dowodzenia jest biurko. Inaczej powiem: do każdego przedmiotu mam drogę po stokroć bardziej utrudnioną i dalszą. Ale mam ją.

Jerzy Pilch, Kinga Strzelecka, Wózek w ruchu,
Polityka, 51/52 (3241), 2019.
(wyróżnienie własne)

wtorek, grudnia 10, 2019

3586. Drzewko zdiagnozowane na amen

Kaan:
(wczoraj, wracając z północy)
Cmokam z pociągu.

Jabłoń:
cmok, cmok z sypialni. ❤ ❤ ❤

Kaan:
Omatko? 17.49…
Choroba czy seks?
Nie musisz odpowiadać.
🙂

Jabłoń:
komputer.

Kaan:
czyli jedno i drugie.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem i pewnością,
że musi to tu mieć
)

poniedziałek, grudnia 09, 2019

3584. Porno to tu!

     — Te wszystkie osoby na Twoim blogu są fikcyjne, prawda?
     — ???
     — No, wiesz: Kaan, Georginia, Zkemi, Gepardzica, Smoku, Smocza Córka, Apus, Zulka, Bliźniacza Liczba, Zalo, Vía, Biały Kruk, Orzeszek, Onemu, Tollini, Nek, Dżo, Phar Lap The Man, Timka, Szpagacik, Oś i Monek?
     — Fikcyjni? Tak bujnej wyobraźni to ja nie mam. To najprawdziwsi, żywi ludzie
! Beethoven też jest prawdziwy, choć już nieżywy od prawie dwustu latSaxifraga, uprzedzając twoje pytanie, żywa jak mało kto.

*

Rzecz się miała w piątek. W sobotę działo się, więc tylko z tyłu głowy pamięć o tej wymianie zdań mnie uśmiechała. W niedzielę nie starczyło już siły.

Dziś szukam. Szukam, szukam — nie ma. Jeszcze raz, szukam, przeszukuję, poszukuję, tropię — nic. Jeszcze raz i drugi, i trzeci — cierpliwość, jako kompetencję miękką, rozwijam — nic! Zrozpaczona prawie się poddałam. O pomoc poprosiłam Kaan — w końcu to „jej  wina” — też nie znalazła. Na odsiecz przyszła Geapardzica — jest! Bez Niej zginęłybyśmy. A było tak…

W piątek Kaan o tym, że dużo Jej na tym blogu, może za dużo… Jabłoń, że jakie za dużo?, że bierze wszystko, bo uwielbia wpisy, które przyjaźnienie się z Kaan montuje w oka mgnieniu, ale po chwili dodaje szczerze:

Jabłoń:
[…] biorę wszystko, choć jestem
wybredna: musi mnie poruszyć —
dobre kryterium.

Kaan:
Idealne kryterium.

To jak z filmami porno.

Trochę.

Jabłoń:
(cieszy się jak dziecko)
Mam pornobloga!!!! Wyłącznie!!!!!
Bo każdy wpis dla mnie jest
efektem wewnętrznego poruszenia.

Kaan:
Idealne kryterium.

Wchodzę w to.

I już. I wszystko jasne.
Tylko zachwyt, i muszę to tu mieć — ja.

Naczelna pornobloga bezdzietnaMama
z Autorkami współpracującymi.

3583. Moc słów, zdań i ludzi

*

Muszę nauczyć się gotować.

Muszę… nie znoszę tego słowa… natychmiast staję się ofiarą. Uczyć się… skojarzenia z niekończącym się procesem ma Gepardzica i żadna forma dokonana tego czasownika niczego nie zmienia. Gotować… dla mnie synonim syzyfowej pracy oraz życiowej porażki.

Jakiś czas temu kupiłam od Gepardzicy na pniu zdanie, które zmieniło moje podejście do sztuki kulinarnej i niewiarygodnie ułatwiło Georginii proces kuchennego mentoringu. Wegańska fasolka po bretońsku według przepisu wynalezionego przez Kaan była fantastyczna — zrobiłam „siama” od a do ż. Od dwóch tygodniu wcale nie gotuję i nigdy w przyszłości nie zamierzam uczyć się gotować. Bo ja teraz:

komponuję jedzenie.

*

Muszę codziennie się rozciągać.

Muszę… patrz powyżej — jedyna różnica polega na intensywności doświadczenia: jestem megaofiarą. Codziennie… to jedyne słowo, które już dobrze rozumiem. Rozciągać się… nienawidzę, robię to przez rozum jako megasyzyf.

Dżo obrazowo wytłumaczyła mi, co robi rozciąganie. Oniemiałam z zachwytu i… kupiłam na pniu! Bo ja już nigdy w życiu nie będę się rozciągać. Nigdy, przenigdy nikt mnie do tego nie zmusi. Bo ja teraz:

karmię komórki, powięź i mięśnie.

Hawk!

*

piątek, grudnia 06, 2019

3574. Między niebieskimi migdałami

Ciesz się obłokami, bo skończą się w chwili, gdy zobaczysz… Stop, nie spojlerujemy. Tak działa ludzki mózg, już zawsze będziesz musiał(a) się wysilić, by znów zobaczyć obłoki.


Kaan.

*

Są ludzie, którzy nawet na nudnawych spotkaniach w pracy dają radę dobrze się bawić. Samoloty… jako metafora wielu pragnień… zawsze na mnie działają… odlot!

poniedziałek, sierpnia 19, 2019

3418. Wielokrotne niebo (składniki)

kupiłam to zdjęcie na pniu.

fot. Kaan.

Przepłynąłeś prawie tysiąc mil i przeszedłeś pieszo piętnaście, pod górę. Ja zaś muszę podlać fasolę i sałatę, bo żona i córka zostawiły ogród mej pieczy. Odpocznij więc. Porozmawiamy w chłodzie wieczoru albo poranka. Dopiero tu odkryłem, że w życiu rzadko niezbędny jest pośpiech.

Ursula K. Le Guin, Inny wiatr, tom 5. cyklu Ziemiomorze,
przeł. Paulina Braiter, Prószyński i s-ka, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)