Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino bez manii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kino bez manii. Pokaż wszystkie posty

niedziela, czerwca 28, 2026

6154. Z oazy (CDLVII)

Były cza­sy, gdy w ulu, który wtedy był przytuliskiem, wybuchały niemające końca dyskusje z odłamkami w czasie i przestrzeni. Skończyły się jakiś czas temu.

To książka z kategorii must read. Nie, nie napisała jej rozhisteryzowana zwo­len­nicz­ka antysemickich teorii spiskowych. Autorka jest drugą kadencję specjalną spra­wo­zdaw­czy­nią ONZ ds. okupowanych terytoriów palestyńskich. „Prawy” kraj (usa) na­ło­żył na Nią sankcje, jest niezbyt mile widziana w Niemczech czy Francji. Nie tylko Polska ma wielopiętrowe problemy z prawem, symetryzmem czy zwykłym skur­wy­syń­stwem.

Ta książka jest o pięknych, mądrych ludziach, o wartościach, o człowieczeństwie. O wszystkim, co dziś niemodne, ale niezbędne, by czuć się człowiekiem godnym swojego życia.

Fusy wrażeń po tej lekturze długo nie mogły opaść — nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę zawartość tej książki. Trwało to dziesięć razy dłużej niż jej czytanie. A po­tem przyszedł czas zdumienia, czyli przyglądania się, jak układają się względem sie­bie wyimki, jak jeden usuwa dwa, a czwarty zmienia porządek kilku innych. Dyna­mi­ka tego zjawiska wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą.

[…]  kluczowe elementy prawa są i muszą być zrozumiałe dla każ­de­go z nas, ponieważ każdego z nas dotyczą.

•

Musimy otworzyć oczy i zobaczyć, z czym naprawdę mamy do czy­nie­nia.
     Nawet najbardziej wyrafinowani eksperci od podwójnego ję­zy­ka nie mogą dłużej zaprzeczać prawdzie o tym, co się dzieje w Pa­le­sty­nie. W lipcu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Spra­wie­dli­wo­ści uznał ponad wszelką wątpliwość, że trwająca od 1967 roku okupacja Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu i Wschodniej Je­ro­zo­li­my jest nielegalna i Izrael musi się całkowicie i bezwarunkowo wy­cofać z tych terenów.

•

Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, bezstronność staje się obo­wiąz­kiem zmuszającym nas do opowiedzenia się po stronie prawa, spra­wie­dliwości i ofiar. Bezstronność to odwaga, by sta­nąć w obro­nie tego, co słuszne, dać głos tym, którzy zostali uciszeni lub po prostu zignorowani, i walczyć z nadużyciami nękającymi nasz świat.

•

Jak to możliwe, że prawda stała się kłamstwem, a kłamstwo prawdą?
     Na to szerzące się zło, które chciałoby nas wszystkich przekonać lub po prostu pokonać, musimy odpowiedzieć świadomością i dzia­ła­niem. Wiedza jest podstawową bronią, ponieważ stanowi naj­lep­szą obronę przed manipulacją, wyzyskiem i oszustwem; dzia­ła­nie powinno być jej naturalną konsekwencją.

•

Chcę tu opowiedzieć o Palestynie tak, jak jej doświadczyłam: nie jako aktywistka, ale jako ktoś, kto najpierw trafił do tego świata zaciekawiony inną kulturą, a później patrzył na niego prawniczym okiem.

•

Dziesięć osób, dziesięć historii, które splatają się z życiem i twa­rza­mi innych — włącznie ze mną, członkami mojej rodziny, sprze­daw­czy­nią z irlandzkiego marketu i dziećmi przychodzącymi zrywać owoce morwy koło naszego domu w Jerozolimie — i zadają py­ta­nia, na które tak trudno dać dziś odpowiedź.

•

Bardzo wierzę, że możemy odnaleźć się wszyscy razem jako ludzka rodzina, że odkryjemy na nowo prawdziwe i głębokie znaczenie so­li­darności; łacińskie słowo solidum przywołuje właśnie ideę czegoś całego, niepodzielnego, kompletnego, w przeciwieństwie do tego, co jest rozdrobnione lub zepsute. I jako jedno ciało powinniśmy się zje­dnoczyć, spotkać i stawić opór. Solidarność w tym ujęciu staje się „polityczną odmianą miłości”, jak mądrze zauważyła ame­ry­kań­ska rabinka Alissa Wise.
     W pojedynkę jesteśmy delikatni jak skrzydła motyla, ale zje­dno­czeni — solidni i solidarni — możemy przetrwać burzę. To nie jest fantazyjna hiperbola, to zasada fizyki zwana efektem motyla. Każdy nasz najmniejszy gest okazuje się machnięciem skrzydeł, które uruchamia łańcuch konsekwencji […].

•

Ta długa podróż pozwoliła mi poczuć tętniący puls wielu spo­łecz­no­ści poszukujących sprawiedliwości, prawdy, godności i lepszej przy­szłości ponad różnicami.

Francesca Albanese 

🖇 🖇

Historia pisana jest przez zwycięzców, którzy często bywają rzeźnikami. […]  Osiągnęliśmy bezprecedensowy poziom opresji i odmowy używania rozumu.

🖇

Nazywanie Palestyńczyków ogólnie „Arabami” – co się często zdarza w iz­ra­el­skich podręcznikach szkolnych i w mediach głównego nurtu na ca­łym świecie – przyczynia się do zaprzeczania ich tożsamości narodowej, gdyż może insynuować, że Palestyna nie istnieje, a sami Palestyńczycy są tu tymczasowymi gośćmi lub, co gorsza, wymysłem.

🖇

Wychodzimy z założenia, że istnieją różne instrumenty prawa między­na­ro­do­we­go służące ochronie ludzi, głównie traktaty dotyczące praw człowieka, a w sytuacjach konfliktów zbrojnych — prawo humanitarne. Instrumenty te zostały przyjęte po dwóch wojnach światowych po to, aby zmniejszyć okrucieństwo konfliktów i w jak największym stopniu chronić ludność cy­wil­ną przed horrorem wojny, lecz sprawiają one coś jeszcze: podnoszą jed­nost­ki — a zatem nie tylko (lub już nie tylko) państwa — do rangi pod­mio­tów prawa w sferze międzynarodowej.
     Prawa człowieka nie zostały nam dane w prezencie: każde z nich jest wynikiem walki i osiągnięć jednostek takich jak my. Handel nie­wol­ni­ka­mi został zniesiony dzięki ruchowi abolicjonistycznemu; apartheid i se­gre­gację rasową pomogły zdelegalizować batalie toczone przez ruchy oby­wa­tel­skie; poczyniliśmy znaczne postępy w zakresie praw pra­co­wni­czych, praw kobiet, dzieci i osób o różnorakich odmiennościach. Droga do praw człowieka nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw, a praca nie do­bie­gła końca. Przypomina nam o tym czas, w którym żyjemy.

🖇

Liczba palestyńskich dzieci zabitych w ciągu piętnastu lat (od 2008 do wrze­śnia 2023) była przerażająca: ponad tysiąc czterysta. Każde z nich, każdy z tych małych wszechświatów został na zawsze wymazany. Od 7 paź­dziernika 2023 do marca 2025 te i tak już makabryczne liczby wzrosły dzie­się­ciokrotnie: w ciągu siedemnastu miesięcy zabito ponad siedemnaście ty­się­cy dzieci, w tym ponad tysiąc niemowląt, których życie zostało prze­rwa­ne, zanim nauczyły się raczkować, mówić, bawić.

🖇

Konflikt wymaga dwóch w miarę porównywalnych ze sobą stron. Izrael i Palestyna nie są takimi stronami: Izrael jest oku­pan­tem, a Palestyna stro­ną okupowaną, Izrael jest kolonizatorem, a Palestyna stroną ko­lo­ni­zo­wa­ną, pozostającą w stanie strukturalnej podrzędności i bę­dą­cą ofiarą sy­ste­mu kontroli i segregacji. Nie, to nie jest konflikt dwóch stron; w naj­lep­szym razie można go postrzegać jako konflikt z człowieczeństwem.

🖇

Mit rasy nie został bynajmniej wymyślony przez Hitlera, ale to on uczynił z niego polityczny sztandar zniszczenia i eksterminacji. To czarna du­sza w bia­łym przebraniu, która unosi się nad nami przez pięćset lat kolonizacji, począwszy od 1492 roku. Wydarzenie, które przedstawiono mi w dzie­ciń­stwie pod nazwą „odkrycie Ameryki”, w rzeczywistości oznaczało początek końca dla tysięcy ludów zamieszkujących amerykańskie kontynenty.

🖇

Prawdziwe jest stwierdzenie, że przed syjonizmem istniała w Pale­sty­nie społeczność żydowska (stanowiąca wówczas 10 lub nieco mniej procent całej populacji); prawdziwe jest stwierdzenie, że większość Żydów, któ­rzy udali się do Palestyny przed ustanowieniem Państwa Izrael i bez­po­śred­nio po nim, zwłaszcza ocalonych z Holokaustu, nie miała do wyboru innych op­cji, ponieważ wiele krajów zachodnich nie zechciało ich przyjąć; tysiące lu­dzi, którym wymordowano rodziny i zniszczono społeczności, znalazło się zatem bez schronienia. Tak samo prawdziwe jest stwier­dze­nie, że wielu Izraelczyków mieszkających dzisiaj w koloniach na Za­cho­dnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie, zajmujących domy i ziemie Pa­le­styń­czyków, ma amerykańskie, belgijskie, francuskie, australijskie lub ka­na­dyj­skie na­zwi­sko i akcent. Niejednokrotnie ani oni, ani ich rodzice nie uro­dzi­li się w Iz­ra­elu, lecz pochodzą z miast, w których często i chętnie prze­by­wa­ją. I choć mieszkają za granicą, zachowują własność lub kontrolę nad nie­ru­cho­mo­ścia­mi na okupowanym terytorium, przyczyniając się do sy­ste­ma­tycz­ne­go wywłaszczania Palestyńczyków.

🖇

[…]  z silnym australijskim akcentem powiedział: „Witamy w Izraelu!”.
     — W okupowanej Palestynie. Ta część tutaj to oku­po­wa­na Pa­le­sty­na — odparłam z powściągliwym uśmiechem.
     — Palestyna nie istnieje, to jest Izrael — odpowiedział z irytacją w głosie.
     W tym momencie Ibrahim idący obok mnie zapytał go z ożywieniem:
     — A jeśli Palestyna nie istnieje, to kim ja jestem?
     — Ty nie istniejesz — odpowiedział bez mrugnięcia okiem mężczyzna, któ­ry po latach miał się okazać przywódcą jednej z najbardziej agre­syw­nych organizacji osadniczych.
     Nieświadomie natknęliśmy się na człowieka, który już dawno siedziałby w więzieniu, gdybyśmy żyli w sprawiedliwym świecie.

🖇

Niektórzy uważają, że wiedza nie jest procesem nabywania, ale stop­nio­wego odsłaniania, wyzwalania się z uprzedzeń. […]  po­wie­dział mi [Omar Barghouti] wprost:
     — Nie myśl, że jesteś całkowicie wolna od uprzedzeń rasowych!
     — Wiem — odpowiedziałam mu. — I tak, usunęłam je. A właściwie to usuwam je krok po kroku, jakbym warstwa po warstwie obierała cebulę.

🖇

[…]  ponieważ Izrael definiuje się jako „państwo żydowskie”, krytykowanie go jest antysemityzmem, i nie ma tu znaczenia, czy istnieją udo­ku­men­to­wa­ne naruszenia prawa, które można przypisać Izraelowi, czy nie. Takie po­dej­ście jest szkodliwe i nie byłam ani pierwszą, ani jedyną osobą, która tak twierdzi. Jak często powtarzał mi Alon [Confino (1959–2024)], mylenie krytyki Państwa Izrael z antysemityzmem jest bardzo ry­zy­kow­ne zarówno dla Palestyńczyków, jak i dla samych Żydów, po­nie­waż my­śle­nie w tych kategoriach powoduje natychmiastowe koja­rzenie wszyst­kich Żydów z Państwem Izrael. Tak przecież nie jest.

🖇

W Palestynie dzieje się dokładnie to, czego zabrania między­na­ro­do­we prawo. […]  w świetle prawa międzynarodowego izraelską okupację należy uznać za nielegalną.

🖇

[…]  zapomnieliśmy już, że Nelson Mandela poszedł do więzienia pod za­rzutem terroryzmu i odsiedział w nim prawie trzydzieści lat i że dopiero w 2008 roku Stany Zjednoczone usunęły jego nazwisko z czar­nej listy ter­ro­rystów. Zapomnieliśmy, że w oczach nazistów włoscy par­ty­zan­ci byli ter­ro­ry­stami i że w mechanizmie ciemięzca–ciemiężony każdy może być po­strze­ga­ny przez jednych jako terrorysta, a przez innych jako bohater.
     Niestety, opór wyraża się czasami przemocą, a zwykle im więcej prze­mo­cy pojawia się w ucisku, tym gwałtowniejsza staje się odpowiedź.

🖇

Właściwe słowa to wstęp i przygotowanie do sprawiedliwego działania. Dlatego są ważne. […]
     Izrael mówi o „nakazach ewakuacji”, „strefach chronionych”, ale język międzynarodowego prawa humanitarnego został tu postawiony na głowie, użyty na odwrót, aby usprawiedliwić działania woj­sko­we i zbrodnie wo­jen­ne, wymazać podstawowe zasady zachowania dyscypliny i ochrony lud­no­ści w czasie konfliktu zbrojnego: rozróżnienie między cywilami a wojskiem, konieczność wojskową, proporcjonalność.

🖇

[…]  od lat palestyńskie i izraelskie organizacje praw człowieka błagają świat o to, by położył kres okupacji, aneksji i apartheidowi.
     Ileż jest arogancji w postawie nas, ludzi Zachodu, wobec kultur i słów, któ­rych znaczenia, korzeni i istoty nie rozumiemy. Arogancji szeroko roz­po­wszech­nio­nej we wszystkich kręgach, od dziennikarstwa po środowiska aka­de­mic­kie i oczywiście — i najsilniej — polityczne. Ta arogancja przy­czy­ni­ła się do tego, że człowieczeństwo Palestyńczyków stało się nie­wi­docz­ne, a ratunek dla nich jeszcze bardziej odległy.

🖇

Wszyscy wiemy, że od 7 października 2023 roku do teraz zabito ponad sie­demnaście tysięcy dzieci, w tym tysiąc poniżej pierwszego roku życia, ale narracja o palestyńskich terrorystach trwa nadal. Śmierć sie­demnastu tysięcy dzieci nie wzbudziła zainteresowania polityków pod­po­rząd­ko­wa­nych izraelskim interesom i współodpowiedzialnej prasy. Taka jest rzeczywistość Palestyńczyków w 2025 roku. I trzeba ją zobaczyć. A następnie się jej sprzeciwić.
     Wielu z nas walczy z tym ludobójstwem i towarzyszącym mu mil­cze­niem. W tej walce kluczowe jest zdobycie wiedzy i uczciwego spojrzenia.

🖇

Dla setek tysięcy Palestyńczyków, których, począwszy od 1948 roku, za­czę­to więzić w Strefie Gazy, Żydzi okupujący ich ziemie to kolonizatorzy. Od naj­wcze­śniejszych dni istnienia Państwa Izrael z bronią w ręku utrzy­my­wa­li oni ziemie odebrane prawowitym właścicielom, używając w cha­rak­te­rze przyczółków kibuców, które wielu ludzi za granicą postrzegało jako klej­not w koronie wielkiego socjalistycznego modelu nowo powstałego pań­stwa żydowskiego.
     Tę bolesną historię, która nigdy nie doczekała się zadośćuczynienia i na­pra­wy, Palestyńczycy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Należy przypomnieć, że ich wywłaszczanie rozpoczęło się na długo przed 1948 ro­kiem, podczas trzydziestolecia brytyjskiej kolonizacji (1920–1948). Bry­tyj­czy­cy sprzyjali falom migracji, które sprowadziły do Palestyny wielu eu­ro­pejskich Żydów uciekających przed prześladowaniami i pragnących zbu­do­wać nowe życie na „ziemi przodków”. Tyle że ziemia ta była już za­miesz­kana, a myśl o wypędzeniu jej mieszkańców od początku jasna dla ówczesnych przywódców syjonistycznych.
     Jak można nie uczyć tej historii czy oczekiwać, że ludzie o niej po prostu zapomną?

🖇

Słowa używane do demonizowania Palestyńczyków — „ludzkie zwierzęta”, „nie ma niewinnych cywilów”, „nawet dzieci nie są niewinne” — to­wa­rzy­szą bezkarnej polityce przemocy, będącej echem haniebnej prze­szło­ści, o któ­rej nam, Europejczykom, bardziej niż komukolwiek in­ne­mu nie wolno zapomnieć.
     Powiem bez ogródek: zaprzeczanie powadze tych działań to zamykanie oczu na trwające ludobójstwo. Na zbrodnię, która wymagała pil­nej mo­bi­li­za­cji społeczności międzynarodowej, co niestety dotąd nie nastąpiło, po­nie­waż dziś, podobnie jak wczoraj, zanim powstrzyma się ludobójstwo, trzeba je dostrzec.

🖇

Widoczne zwłaszcza na Zachodzie pragnienie zachowania nar­ra­cji „ne­u­tral­nej” i pozbawionej sporu o prawdę doprowadziło do utrwalenia nie­sprawiedliwości i cierpienia, z pominięciem tego, co Palestyńczycy od za­wsze mówią i czego się domagają.

🖇

Jedną z najbardziej błyskotliwych idei, jakie znalazłam w jego tekście, jest za­proszenie do otwarcia oczu na ryzyko „paradoksu humanitarnego”, to zna­czy takiej możliwości, że interwencje humanitarne wbrew intencjom ich twórców kończą się wspieraniem okupacji wojskowej, zamiast się jej prze­ciw­sta­wiać. Eyal Weiz­man uważa bowiem, że interwencja w celu sko­ry­go­wa­nia konsekwencji pewnych decyzji podjętych przez siły oku­pa­cyj­ne w ja­kiś sposób zwalnia Izrael z odpowiedzialności, także prawnej, po­zwa­la­jąc mu na przekierowanie zasobów na inne cele, a jednocześnie czyni okupację bardziej „skuteczną” i lepiej tolerowaną przez opinię publiczną.

🖇

Jak to możliwe, że dzieje się coś takiego, skoro na papierze każdemu przy­słu­gu­je tak wiele praw? To pytanie silnie rezonuje wśród palestyńskich dzieci, jest wołaniem o sprawiedliwość, która często wydaje się nie­osią­galna. […]
     Jak powiedziała mi czternastoletnia Wadia: „Strach przed śmiercią nie powstrzymuje cię przed śmiercią: powstrzymuje cię przed życiem”.
     Tak wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  dzieci, które spotkałam tamtego lata, wykazały się niezwykłym przy­wią­zaniem do podstawowych wartości, przede wszystkim miłością do nauki. […]  mówili mi o wielkim głodzie wiedzy i gorącym pragnieniu dobrej przyszłości.
     Tak również wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  zanim rodzicom udało się przedostać do Egiptu, kiedy wiedziała, że bra­ku­je im jedzenia, że żyją pod gradem kul i bomb i mogą zginąć w każdej chwi­li. Powiedziała mi jednak, że ilekroć mogli się słyszeć przez telefon, jej ojciec pytał tylko:
     — To co teraz malujesz?
     Malak [Mattar] na początku nie rozumiała:
     — Ale jakie to ma znaczenie, tato?
     Kiedyś jej to wyjaśnił:
     — Jesteś tam z jakiegoś powodu, Malak. Musisz malować nasze życie, na­szą walkę, wszystko, przez co przechodzimy. Jesteś artystką, a więc sta­no­wisz nasz głos.
     Powiedziała, że nigdy nie zapomni tych słów. Ocalały z ludobójstwa pro­si ją, by swoją sztuką dała głos temu, czego doświadcza jej lud.

🖇

Jak mówi afroamerykańska edukatorka i aktywistka Mariame Kaba, nadzieja jest dyscypliną. A ja pozwolę sobie dodać, że nadzieja mo­że i powinna stać się predyspozycją, nawykiem, czymś, co uwa­ża­my za niezbędne i do czego jesteśmy tak przywiązani, że nie możemy się bez niej obejść, niezależnie od naszej logiki czy rozu­mo­wa­nia.
     Nawet jeśli czasem łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

🖇

Refaat Alareer zginął w izraelskim nalocie 6 grudnia 2023 roku wraz z bra­tem, siostrą i czwórką dzieci. […]  Miał czterdzieści cztery lata.
     […] 
     Palestyńczycy upamiętniają Refaata białymi latawcami. Jest to na­wią­za­nie do jego wiersza If I Must Die.

Jeśli muszę umrzeć,
ty musisz żyć,
aby opowiedzieć moją historię,
sprzedać moje rzeczy,
kupić kawałek materiału
i kilka sznurków
(niech będzie biały z długim ogonem),
by jakieś dziecko gdzieś w Gazie,
patrząc prosto w oczy nieba,
czekając na tatę, który odszedł w płomieniach —
i nie pożegnał się z nikim,
nawet ze swoim ciałem,
nawet z samym sobą —
zobaczyło latawiec, mój latawiec, który zrobiłeś, szybujący wysoko,
i pomyślało przez chwilę, że jest tam anioł
przynoszący z powrotem miłość.
Jeśli muszę umrzeć,
niech to przyniesie nadzieję,
niech to będzie historia
.

🖇

Kiedy ludzie są wezwani do zaangażowania się na rzecz praw człowieka, my­ślę, że muszą to robić właśnie z ra­dy­kal­nie ludzkiej pozycji: ale ra­dy­kal­nie otwartej, widzącej dobre i złe czyny bez potrzeby oddzielania „do­brych” ludzi od „złych”. Możliwe jest przyjęcie każdego jako istoty ludz­kiej. Każ­de­go.
     Jest coś głęboko wypaczonego w tych, którzy nie uznają czło­wieczeństwa innych.
     […] 
     Na szczęście, nawet jeżeli wciąż jest ich niewielu, są tacy obywatele Izra­ela i tacy Żydzi w diasporze, którzy zdecydowanie bronią praw Pale­styń­czy­ków. To jest właśnie znaczenie motta decolonize your mind: deko­lo­ni­za­cja umysłu oznacza przełamywanie granic i barier, robienie, co w naszej mo­cy, aby pozbyć się po obu stronach wszystkiego, co narosło z czasem i unie­mo­żli­wia nam pozostanie w kontakcie z tym, co najbardziej ludzkie i prawdziwe na Ziemi, naszej wspólnej planecie, która pozostaje dla nas najważniejsza.

🖇

Wszyscy dążyli do tego, by coś osiągnąć.
     Ta cecha Palestyńczyków zawsze mnie uderzała. […]  żyjąc w naprawdę trudnych warunkach, udało im się zachować zapał i miłość do życia prze­peł­nia­ją­ce każde słowo i każdy oddech. Mówiła mi o tym Malak i sa­ma to widziałam u wielu ludzi. Nigdy nie dali się zniszczyć, a to ogrom­na siła: ponieważ kiedy z całych sił dążysz do sprawiedliwego i god­ne­go życia, nikt nie może się wtrącać ani decydować za ciebie.

Francesca Albanese, Kiedy świat śpi. Opowieści,
słowa i rany Palestyny
, przeł. Tomasz Kwiecień,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Wielu Izraelczyków za dużo kosztuje utrata przy­wi­le­ju, z jakiego trzeba by im zrezygnować, aby przy­jąć Palestyńczyków jako wolny naród.

🖇

To właśnie musimy zrobić: korzystać z każdej oka­zji, by się nauczyć lepiej widzieć, rozumieć, za­cho­wy­wać i czcić pamięć o tym, co zniknęło, stojąc u boku tych wciąż wal­czą­cych, aby nam pomóc wspólnie ukoić rany skrzyw­dzo­nych narodów.

🖇

Albo zaangażujemy się w bycie rewolucją, albo po­nie­sie­my porażkę, bo żadna zmiana nie nastąpi na świe­cie, je­śli najpierw nie nastąpi w nas sa­mych. Mu­si­my pozbyć się, jedno po drugim, wszystkich uprze­dzeń, które każdy z nas w sobie nosi, aby co­dzien­nie coraz bar­dziej zbliżać się do prawdy.

🖇

Jeśli chodzi o Izrael, to liczne przypadki naruszenia pra­wa obejmują setki tysięcy złamanych ludzkich istnień — zabitych, okaleczonych na ciele i duszy — oraz zni­szczo­ną Strefę Gazy. Trwające od 2023 roku ludobójstwo nie zo­sta­nie wymazane z historii Państwa Izrael i po­dej­rze­wam, że w przyszłości ludzie będą czuli dreszcz gro­zy na widok izraelskiej flagi z powodu tego, co po­peł­nio­no w imie­niu tego państwa i pod jego egidą.
     Dziś jeszcze nie jesteśmy tego w pełni świadomi, po­nie­waż ludzie potrzebują czasu na refleksję i obserwację z dystansu. Nie możemy jednak zapominać, że im dłużej będzie to trwało, tym więcej niewinnych ludzi zginie. […]
     Nawet zwykłe zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią jest ważnym wkładem w obalenie apartheidu.

🖇

Ostatecznym celem człowieka jest dojść do tego,
żeby nigdy nie odczuwać strachu.

Italo Calvino (1923–1985)

(tamże)

*

[suplement 10.09.2026]

Głos Hind Rajab, reż. Kaouther Ben Hania, 2025.

•
Dlaczego życie (i śmierć) Palestyńczyków nie otrzymuje miejsca ani głosu w naszych społeczeństwach?
     W ten właśnie sposób Izrael sieje ziarna nienawiści wśród Pa­le­styń­czy­ków i wydaje mi się niewiarygodne, że ktoś może tego nie rozumieć.

(tamże)
[rozdział] Hind. Czym jest
dzieciństwo w Palestynie
?

niedziela, listopada 02, 2025

5931. Zaduszki… w kinie

Skontrum rodzinnych osobliwości. W kategorii słynny polski muzyk i Sadownik, i ja wnieśliśmy w wianie i posagu po równo, po jednej sztuce artysty. Ten sam stopień pokrewieństwa, niezaangażowania i braku relacji. I muzyka, której, nie licząc wy­jąt­ków, nie ro­zu­mie­my, nie słuchamy, nie znamy, przy której nasze słuch nie czuje się kom­for­to­wo, nie odpoczywa, wysiada. Pełna równowaga wkładów.

Ale na film w Zaduszki? Koniecznie. Piękny! On w tym filmie taki, jakim Go zna­li­śmy: Mistrz Puenty, który nigdy nie brał jeńców; Mimowolny Mistrz Niespotkania i Afer­ki, otoczony wysokim murem roli, którą wybierał ad hoc, by przetrwać. On w tym filmie, jakim Go nigdy nie zna­li­śmy, bo przypadła nam w udziale wyłącznie rola tych, których czasem spo­tykał przy stole obstawionym rodzinnym obo­wiąz­kiem.

Uruchamiał ludziom sny i nadzieje, uruchamiał szybko, uruchamiał przepięknie — o tym jest ten film. I nie ustawał w bawieniu się słowem. I. Piosenkę z kina przy­nio­słam sobie i ło­mo­lę… tym, co było w Nim najlepsze, czym karmił Świat.

Nie miałam wątpliwości, że nigdy się nie spotkaliśmy, choć wiele razy przy jednym stole siedzieliśmy (i cierpieliśmy albo nie), ale dotarło do mnie, że i On tylko zbliżał się do siebie samego. Jak my wszyscy? Jak my wszyscy albo nie.

Albo nie! Zapamiętaj, nie rodzisz się dla Rodziny, w której przysz_ł_ś na świat. Oni nie mu­szą Cię rozumieć. Więcej, mogą nie dać rady Cię zrozumieć mimo dobrych chę­ci. Urodził_ś się dla Świata, tak jak Budyń; dla Miłości, w którą musisz wierzyć, by ją odnaleźć. To do mnie dotarło po obejrzeniu te­go filmu.

Babu Król, Nie napinaj.

albo nie […]  albo nie, albo nie,
a a a albo nie

*

Szkoda, że nareszcie,
reż. Sebastian Juszczyk, 2025.

poniedziałek, lutego 17, 2025

5719. ⅗+ Klubiku „Świnka” (V)

Gdyby Młodość nie przycisnęła, pewnie odłożylibyśmy kinową wizytę na czas re­gu­lar­nych seansów. Poszłyśmy, bez panów, z Kaan gościnnie, wczoraj wieczorem.

Zdjęcia fenomenalne. Muzyka perfekcyjnie dobrana. Craig zagrał obłędnie, James Bond przy tej roli to nic. Ostatnia scena chwyta za serce i trzyma, dopóki nie opad­ną ostatnie fusy wrażeń, dopóki nie wytrąci się osad osobistych przemyśleń, z którymi pozostaje się już na zawsze ciut „miękciejszym” czyli poprawnie „mięk­szym”, choć to już nie oznacza tego samego w doświadczeniu.

🐷

Queer, reż. Luca Guadagnino, 2024.

Eros, który wedle Platona kieruje duszą, posiada władzę nad wszyst­ki­mi jej częściami: pożądaniem (epithymía), odwagą (thymos) i ro­zu­mem (logos). Każda część duszy ma swoje własne doświad­cze­nie rozkoszy i in­terpretuje piękno na swój sposób.

Byung-Chul Han, Społeczeństwo zmęczenia
i inne eseje
, przeł. Rafał Pokrywka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.

*

Prince, 17 Days, Piano & A Microphone 1983, 2018.

piątek, stycznia 17, 2025

5684. 17/365

filmy mojego życia, ich ścież­ki dźwiękowe znam na wyrywki. dziś dowiedziałam się o śmierci reżysera jednego z nich, więc ło­mo­li­łam. kompozytor muzyki do tego filmu, doczytałam, pięć dni przed Tobą, Biały Kruku, opuścił bardo — szklą mi się tak bardzo oczy, gdy słucham rose’s theme, gada do mnie o bez­brzeż­nej tęsknocie.

17/365

Angelo Badalamenti (1937–2022), Laurens Walking,
[z filmu:] Prosta historia, 1999.

Angelo Badalamenti, Rose's Theme, [z:] Prosta historia, 1999.

piątek, września 06, 2024

5572. ½ Klubiku „Świnka” (IV)

alternatywny tytuł wpisu:
5572. Panna cotta (CXXXIV)

Wiele osób mówiło: idź na ten film, będzie ci się podobał. Na drodze do kina stanęło dochodzenie do siebie po połamanej ręce, a gdy w końcu był już realny, osiągalny plan, dzień wcześniej rozwaliłam torebkę stawową palucha w stopie i znów trzeba było dojść do siebie, nim będzie można zamachać biletami na seans.

Po wyjeździe i powrocie, po ponownym zagnieżdzeniu się w ulu, pięciu dniach re­ha­bi­li­ta­cji, w ostatni week­end szkolnych wakacji, w ostatnim dniu sierpnia w duecie — jako klubikowa pół­tu­sza, czyli dusze dwie — z małymi przygodami dotarliśmy do na­sze­go ulubionego (jeśli chodzi o dostępność) kina, które gra ten film na szczęście dłuuugo.

Wiele osób mówiło: idź na ten film, będzie ci się podobał. Nie podobał mi się wcale! Zachwycił mnie! Pracuje we mnie wciąż. Przemienił tak, że w słowach nijak tego za­trzy­mać nie umiem. Będzie więc tylko o odpryskach wrażeń, które siódmego dnia „muuuszę” już zebrać w jednym miejscu jako element opróżniania filiżanki wrażeń, nim ruszymy na kilka dni urlopu.

W tym filmie nie ma ani jednej słabej sekundy. Muzyka dobrana jest perfekcyjnie. Pomysł na przedstawienie przemocy fizycznej w inny niż tępo bezpośredni sposób zasługuje na nagrodę filmową i zachwyca tę część mojego jestestwa, która w po­gar­dzie ma dosłowność. Wybuch jest dla mnie jedną z trzech „najnajulubieńszych” scen. Nie wspomniałam o języku włoskim, bo to jakby zbyt oczywiste źródło zachwytu.

Jakby było mało, ten film nie tylko zrobił mnie w konia, ale dokonał niemożliwego: stałam się kinomaniaczką, umiarkowaną, dość wybredną, ale jednak kinomaniczką.

🐷

Jutro będzie nasze, reż. Paola Cortellesi, 2023.

Niech! 

*

Paola Cortellesi [na rozdaniu nagród:]
David di Donatello 2018.

sobota, lutego 17, 2024

5355. Oni w kinie (III)  //  48/366

w swoim i Twoim imie­niu, Biały Kruku, poszliśmy do kina. ostatni konkurs, który śledziłeś, czy podobałby Ci się ten film*? mnie zachwycił.

47/366

__________
  *  pierwsze jego minuty moglibyśmy oglądać klatka po klat­ce, rozpoznałbyś każdego pianistę; ja wypatrzyłam tylko mło­dziutką Marthę Argerich.

Pianoforte [a coda], reż. Jakub Piątek, 2023.

Metallikę też umiem zagrać.
Leonora Armellini
(świętując, po przejściu do 2. etapu)

*


Leonora Armellini w 1. etapie.

niedziela, lutego 11, 2024

5351. Klubik „Świnka” (III)

Obiecałam. Słowa dotrzymałam. Nie złożyłam żadnej propozycji, nie lobbowałam, nie głosowałam. Wyboru dokonała najmłodsza osoba członkowska, a mamuciątka, każde ponad dwa i pół „raza” starsze od latorośli, wyraziły ochotę. Poszliśmy.

To, mimo kilku przekomicznych dialogów, nie jest łatwy kawałek kinematografii. Odpocząć się przy nim nie da. Film o nieprzeżytym lub niezałatwionym łatwy, lekki i przyjemny po prostu być nie może. Nieprzeżyte lub niezałatwione będzie nas trzy­mać, dopóki się tym na serio nie zajmiemy. Będzie trzymać długo i na serio. Niech was nie zmyli zwiastun.

🐷

Dobrzy nieznajomi, reż. Andrew Haigh, 2023.

Jestem na krańcu rodziny.

*

Byłem zbyt przerażony, by cię wpuścić.

(tamże)

wtorek, stycznia 23, 2024

5333. 23/366

najkrótsza recenzja. bie­ga i rozbija auta,
imponująco. a jaki zostawia ślad węglowy!

23/366

the function of man is
to live, not to exist.
[…]
I shall use my time.

No Time to Die, reż. Cary Joji Fukunaga, 2021.

środa, stycznia 03, 2024

5310. 3/366

ćwiczenia praktyczne z parytetu: po dam­skim wy­bo­rze męski wybór, damska próba cha­rak­te­ru. dobro, zło i super­bohater.

efekt: on odpoczywa, ona dziwi się jak.

3/366

     — Po co naprawiasz ten złom?
     — To moja terapia. Widzisz ten toster? — [Chrum, chrum. Pięknie „zrobiony” cza­sem, nareszcie przystojny Stallone zgnia­ta w dło­ni uten­sy­lium ku­chen­ne.] — Psucie jest łatwe, ale to na­pra­wa przy­nosi od­prę­że­nie. Niektóre złomy za­słu­gu­ją na dru­gą szansę.

Samarytanin, reż. Julius Avery, 2022.

[fragment klatki]

niedziela, grudnia 03, 2023

5277. Klubik „Świnka” (II)

Niebywale karkołomnym zadaniem jest znalezienie jednego wolnego popołudnia w miesiącu w stu­denckich, czterech różnych, kalendarzach czterech bardzo do­ro­słych osób. W li­sto­pa­dzie nam się nie udało. Dziś był jedyny grudniowy termin, gdy jesteśmy wszyscy na miejscu. Grze­chem byłoby nie skorzystać z tej okazji.

Mniej karkołomnym, ale bardziej czasochłonnym wyzwaniem jest dokonanie wy­bo­ru filmu. Wymagana jest aklamacja. Wygrały pszczoły. Trzy sceny w tym filmie są naprawdę war­te obejrzenia, wewnętrznego zatrzymania się i wchłonięcia. Są trzy wy­ra­ziste, wspaniałe role. W bo­nu­sie dłużyzna, wynikająca z jednego wą­tku, za­czę­tego, porzuconego i nijak nie­opo­wie­dzianego.

Wzięłam na klatę odpowiedzialność za zaproponowanie tego filmu. W związku z tym w przyszłym miesiącu pójdę bez kręcenia nosem na to, co wybiorą wszystkie, poza mną, osoby członkowskie. Obiecałam.

🐷

Dlaczego ty wiesz, kim jesteś, a ja nie?

*

Wymyśl dla siebie imię.

20 000 gatunków pszczół, 2023,
reż. Estibaliz Urresola Solaguren.

*

[suplement 5.12.2023]
[film] uczy, jak żądać dla siebie całego życia.
 //  słowa zasłyszane z radiowej reklamy filmu.

*

Lourdes Iriondo, Gaua.

niedziela, października 01, 2023

5213. Klubik „Świnka” (I)

Seans inauguracyjny za nami. Minister Kultury może być dumny z naszej lokalnej, przyjacielskiej inicjatywy.

Dotarło do mnie, że pogodzona jestem — nie mam pojęcia od jak długo — z tym, że ludzie mają zdanie na temat książek, których nie czytali, których nawet nie prze­kart­ko­wa­li. To, że seans w kinie może przerastać intelektualne możliwości, mnie zwy­czaj­nie przeraża. Uwzględniając ten fakt, Zielona granica to rzucanie pereł przed wieprze, które nie widziały filmu, ale zdanie mają zdecydowane.

A film? Jeśli kogokolwiek oskarża, to Unię Europejską. Piękny. Dotyka. Porusza. Z ma­są perełek i perełeczek.

🐷

Chciałbym zostać w Europie.

*

I znowu jesteśmy tu, jakby czas nas niczego nie nauczył.

Zielona granica, reż. Agnieszka Holland, 2023.


*


Autor grafiki bez odwagi ujawnienia się, fragment, źródło.

niedziela, lutego 26, 2023

4941. Oni w kinie (II)

Jabłoń:
(w zeszły weekend, wiedząc, że grozi jej
kino akcji, palone samochody i sporo mordobicia,
próbuje uniknąć tego, czego nie da rady obejrzeć na pewno
)
Proszę, tylko nie bierz mnie do kina na horror.

Sadownik:
Jak myślisz, Wieloryb to
co to dla mnie było?

(przeczesał repertuar i odwołał wyjście)

*

Ostatni weekend lutego to ostatni moment, by wypełnić plan na ten miesiąc. Wy­myśli­łam kinoterapię, to jazda! Wczoraj, zgodnie z umową, Sadownik wybrał film. Chcia­łam mieć pełnowymiarową siurpryzę, nie zapytałam jaki. Poszliśmy.

Demograficznie (I). Do końca chciałam mieć niespodziankę, więc nie rzuciłam okiem na szyldzik przy wejściu do sali kinowej nr 15. Nie było jednak siły, bym nie przyglądała się ludziom! Pod piętnastką stało zdecydowanie zbyt dużo kobiet, by było to mordobicie lub strzelanka, o czym nie omieszkałam poinformować kolegi-małżonka, co Sadownik skwitował serdecznym śmiechem, który, jak się okazało później, był tylko i wyłącznie przedskoczkiem wrażeń, które mi zgotował życiowy partner.

Neoliberalnie. Projekcja seansu ciut się opóźniła. Tłum gęstniał. Gdy w końcu otworzono drzwi, sala w ciągu kilku minut była PEŁNA, mimo że za kilka dni film zejdzie z afisza. Drzewko skomentowało demografię: Kotku, luka płacowa w Polsce wynosi ok. 20% na niekorzyść kobiet; skąd 80% widzów tego seansu (kobiety) miało na bilet, pepsi i popcorn? Sadownik wiedział — panie oszczędzały cały rok!

Demograficznie (II). Statystyka: nasza dwójka okrutnie zawyżyła średnią wieku widzów. Doświadczenie: w filmie jest scena, w trakcie której i ja, i Sadownik ry­cze­li­śmy ze śmiechu (nigdy nie śmiejemy się cicho) — wyłącznie my (!) ryczeliśmy! Żeby śmiać się z tej sceny trzeba mieć nie tylko poczucie humoru i dystans do siebie, lecz przede wszystkim przynajmniej kilkudziesięcioletni staż związkowy i niejedną w tej relacji wy­mia­nę zdań za sobą.

Kultura stołu. Na bieżąco scenę picia szampana Sadownik skomentował: ale piją z kieliszków dla biedoty. Ryknęłam śmiechem. Tylko my wiedzieliśmy dlaczego. Nie z powodu romantycznej sceny, lecz z powodu Sadowniczego refleksu komentowania filmowej rzeczywistości.

Ach, te relacje! Po seansie nie ruszaliśmy się z miejsc nie dla­te­go, że czekaliśmy na wyświetlenie nazwisk montażystów, ale dlatego, że li­czy­li­śmy, ilu mężczyzn było na sali podczas projekcji. Poza Sadownikiem było ich szesnastu — wszyscy w towa­rzy­stwie pań. Sposób, w jaki poruszały się te męskie ciała, nie pozostawiał złu­dzeń — one zostały przyciągnięte na ten seans. Sadownik był jedynym męż­czy­zną, który wybrał ten film. Ja byłam jedyną kobietą, która, gdyby do niej należał wybór, nigdy by tego filmu nie wybrała. Bawiliśmy się świetnie. Widzisz — skomentował Sadow­nik — po to się chodzi do kina, by się rozerwać! Ale był też drzewny akcencik: długo o tym filmie rozmawialiśmy, bo dla mnie miał on mimo wszystko kilka warstw, któ­rych obśmianie nie powoduje ich zniknięcia czy unieważnienia.

*

Jabłoń:
(po seansie, przy wyjściu z sali)
Gdzie jest moja strefa komfortu?

Sadownik:
To taka moja mała zemsta za Wieloryba.

Magic Mike. Ostatni taniec,
reż. Steven Soderbergh, 2023.

wtorek, lutego 07, 2023

4921. Oni w kinie (I)

Jabłoń:
(skutki „uboczne” rehabilitacji na własnej skórze uwielbia odczuwać
i zarządziła kinoterapię: zero kompromisów — raz w miesiącu Jabłoń
wybiera film, raz, w tym samym miesiącu, wybiera Sadownik i idą
razem bez dyskusji o tym, że gusta kinematograficzne mają różne
)

Sadownik:
(w niedzielę tuż po seansie)
Wiedziałem, że to nie będzie film
przyrodniczy, komedia czy kino akcji,
ale tym razem pojechałaś ostro!

*

Sadownik:
(wczoraj, gdy wracali po zabiegu do ula)
Powiedz mi, dlaczego
chciałaś obejrzeć ten film?

Jabłoń:
(wymieniła pięć istotnych społecznie powodów, dla których
zdecydowanie warto było ten film zobaczyć, poza tym,
co w poniższym minizwiastunie, znalezionym dziś
)

Wieloryb, reż. Darren Aronofsky, 2022.

people are amazing!

sobota, czerwca 04, 2022

4647. O długoterminowym związku

Relacja:
(ciut obita po wczorajszej wymianie
zdań i perspektyw podnosi się z desek
)

Sadownik:
Jaki bilet dla ciebie:
dziecko, student czy senior?

Jabłoń:
A dla Ciebie?

Sadownik:
Weteran!

Intrepid:
(„uśmiecha” i Sadownika, i Jabłoń
od wielu, wielu lat
)

Sadownik & Jabłoń:
(kilka godzin później poszli
na „ich” film w najświeższej wersji
)

Top Gun 2 Maverick, 2022.

[miłość, love & l’amore]
it’s one of life’s mysteries, sir.

*  *  *

Nie mogliśmy doliczyć się, kiedy ostatni raz byliśmy w kinie. Jak zwykle sie­dzie­li­śmy blisko ekranu. „Tą razą” w czwartym rzędzie. Sadownik kupił bilety na jego brze­gu, by mieć gwa­ran­cję, że przy pomocy dwóch męskich dłoni dam radę dojść. Pod koniec reklam zna­la­złam siłę, by przemieścić się na środek tego rzędu (poza nami nikogo w nim nie było). Ludzie wcho­dzili i wchodzili. Z każdym widzem rosło ryzyko, że kogoś podsiedliśmy i bę­dzie­my musieli wrócić na swoje miejsca. Na szczę­ście wśród tych, którzy dzielili z nami seans, nie było takich, co studiowali w filmówce, bo jak jeden mąż, bez wzglę­du na płeć, lecieli do ostatnich rzędów. Ja też nie studiowałam w filmówce, ale znam takiego jednego, co studiował i wiedzą się podzielił.

Film? Fantastyczne zdjęcia. Fizyka w kilku scenach została wyproszona za drzwi, by historia mogła toczyć się dalej. Obśmialiśmy to tylko, bo dobrze wiedzieliśmy, że cho­dzi o bajkę, smo­ki i zwycięstwo nad złem. Nie poszliśmy przecież na film dokumentalny.

Tłumacze? Niechlujni, leniwi lub głupi. Nie po raz pierwszy albo nie umieją korzy­stać choćby z wikipedii, albo ogólnie są kiepsko rozgarnięci, albo jedynym ich hobby jest garncarstwo lub ho­dow­la przepiórek. Jak zobaczyłam kątem oka w napisach dia­lo­go­wych podbierz bak­sztag, to ryknęłam śmiechem nie tylko dlatego, że jacht płynął pod wiatr. Oboje z Sadownikiem odnotowaliśmy, że twórcy napisów prze­cią­że­nie mierzą w… gra­mach, np. 9g. Rozumiem, że tłumacz nie musi wiedzieć, ale wy­pa­da­łoby chociaż powąchać kontekst, w jakim padają słowa i litery.

No i mentalność! Zasadnicza, żeby nie powiedzieć chorobliwa różnica. Amerykanie mówią: make us proud, a Polacy? Po polsku zabrzmiało to tak: nie przynieś nam wstydu. I może właśnie dlatego, a nie z powodów technicznych, gdyby tę bajkę, z tymi smokami i oczywistym zwycięstwem nad złem wyprodukowano w Polsce, to byłaby straszna siara.

Są jeszcze dwie ciekawe rzeczy i jedna naciągana bardziej niż grawitacja, ale ja już padam. Niestety, zmęczenia w żadnej formie nie mogę wyprosić za drzwi. Życie to bajka (level master).

“I don’t know how.”
“You’ll find the way.”
Top Gun 2 Maverick. 

niedziela, lutego 20, 2022

4547. Złoto

Sadownik & Jabłoń:
(obejrzeli w tamtym tygodniu
trzy dokumenty i jeden film oparty na faktach
:
14 szczytów, Ikar, Upadek Boeinga i Everest)

Jabłoń:
(na wczorajszy wieczór zamówiła coś lekkiego,
bo historia Boeinga wciąż w niej siedziała
)

Bohater odmóżdżającego filmu:
Tylko pamiętaj, kto całował cię pierwszy.

Jabłoń:
(w wersji: fachura, sie wie)
Nie chodzi o to, kto był pierwszy,
ale kto był najlepszy.

Sadownik:
Łapię się na pudło?

Jabłoń:
(nienaturalnie długą chwilę trwało,
nim załapała sportowy żargon
)

Sadownik & Jabłoń:
(długo się śmiali, również z powodu
drzewkowego, intelektualnego lagu
)

wtorek, listopada 24, 2020

4041. Ale książka lepsza!

Widziałam zwiastun przysłany przez Kaan. Bez zachwytu — z Dziesiątą Muzą mam niełatwą relację — żadna postać mi nie pasowała, książka lepsza!

Wiadomo, że lepsza, ale dałam się namówić Sadownikowi i obejrzeliśmy. Film jest dobry, ale książka (o tym samym tytule) milion razy lepsza — samo tłumaczenie to maj­ster­sztyk. Na plus należy zaliczyć filmowi, że jest włoski (włączyliśmy sobie na­pi­sy). Nie zająknęłabym się tu na ten temat, ale wyjęłam z filmu piosenkę i muszę ją tu mieć, bo włoska, bo ładna. Ta, też z filmu, łazi za mną z premedytacją, choć wie, że nie jest z mojej bajki.

Laura Pausini, Io sì.

…sto qui, sto qui…

wtorek, września 01, 2020

3934. 245/366

     “it’s over. let it go.”*
zarezonowało.

245/366

__________
* [w:] reż. Thomas Carter, Trener, 2005.

niedziela, października 28, 2018

3068.

 wpis przeniesiony 11.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

piątkowo-poranny przedskoczek. predykcję wieczornego stanu nierozumiejącemu Drzewku próbuje przekazać we wrażeniu, jakie na nim robi poniższa grafika. Jabłoń zanotowała:

jestem. zahipnotyzowana…
otwierają się historia, ale i marzenia.

Autor(ka) nie do ustalenia, źródło.

*

piątkowo-popołudniowa rozterka: rozum chce z ciałem na siłkę. serce chce z Sadownikiem być. rozum z ciałem argumentują, że przecież z siłki Drzewko wróci i cały wieczór będzie do wzięcia. sercu wieczór to mało. rozum w zachwycie, bo Sadownik powiózł na siłkę.

Sadownik:
A może poszlibyśmy jutro do kina?

Jabłoń:
Do osiemnastej jestem na zajęciach,
potem lecę na siłkę. Kino? Chętnie,
ale najwcześniej mogę od 20.30.

Sadownik & Jabłoń:
(znaleźli o odpowiedniej godzinie grany film*
i koniecznie nie „tą razą” dramat psychologiczny
!)

Jabłoń:
(jakiś czas potem o planie na sobotę donosi)

Biały Kruk:
Dziecko, hamuj!

Jabłoń:
(argumentuje rozumem)
Przesuwanie czasu da mi dodatkową godzinę na odespanie.

*

piątkowy wieczór. Drzewko po siłce, po kąpieli na skraju łóżka usiadła i zdziwiła się jak nigdy wcześniej w życiu, bo… była bezgranicznie szczęśliwa, szczęściem, którego kolorytu doświadczyła ostatni raz, mając kilkanaście lat, gdy wszystkie uczucia miały kłopot w utrzymaniu się na skali. bezgraniczne, fizycznie odczuwane w całym ciele szczęście, sens i tony endorfin.

__________________
*

Ocean ognia, reż. Donovan Marsh, 2018.

*

sobota była fantastyczna. brzmi banalnie. bo sobota nie była o dźwiękach, słowach lecz o czuciu — czuciu całą sobą. nie chcę hamować!

niedziela, października 07, 2018

3048. My wśród już ponad dwóch milionów

Wyczerpująca relacja z wczorajszego bytowania w kinie.

Film:
(idzie… kilka minut)

Jabłoń:
(nieprzyzwyczajona do takiej siebie na głos)
ja pierdolę…

Film:
(kilka kolejnych scen uchyla)

Jabłoń:
(na głos)
ja pierdolę…

Sadownik:
(też nie ma w zwyczaju ani formy, ani że na głos)
o, kurwa!

Film:
(rozkręca się na dobre)

Jabłoń:
ja pierdolę…

Sadownik:
o kurwa!

Film & Jabłoń & Sadownik:
(bez zmian po ostatnie sceny)

byliśmy na filmie Kler, reż. Wojciech Smarzowski, 2018.

z filmu:
dobro kościoła jest najważniejsze,
a jeśli tak, to pamiętaj po ostatni oddech swój, że
dobro ludzi jest w nim co najwyżej drugoplanowe.

*

Sadownik & Jabłoń:
(dziś w stronę windy po siłce i zakupach idą)

Sadownik:
(komentuje stado dorosłych facetów ryczących ze śmiechu)
Mogę pojechać? Pewnie wyszli z „Kleru”…

Jabłoń:
(podchwyciła kolor żartu)
Księża w cywilu?
Tylko oni po całym filmie mogą rżeć.

sobota, września 01, 2018

2998. Nie sięga jej czas

 wpis przeniesiony 10.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Edmund Brundish otrzymał tę książkę od Florence Green w filmie Księgarnia z marzeniami (tu w obrazku do piosenki Florence ją pakuje, 1min:17sek). W ten sposób prawie tydzień temu przytargałam do ula kolejną potrzebę przeczytania książki. Właśnie ona, ta książka, miała swoją premierę w 1953 roku i (niesamowite) nic a nic się nie zestarzała. Sześćdziesiąt pięć lat później wciąż brzmi okrutnie proroczo. A ja rozumiem, dlaczego pan Edmund się w niej zaczytywał.

kadr z filmu Księgarnia z marzeniami, fot. źródło.

     — Siadaj, Montag. Siadaj i patrz. Delikatnie, jak płatki kwiatu. Podpal pierwszą kartkę, potem drugą… Zmieniają się w czarne motyle. Piękne, prawda? Zapal trzecią kartkę od drugiej i dalej już pójdzie samo, rozdział po rozdziale, wszystkie te głupstwa wyrażone w słowach, wszystkie fałszywe obietnice, zużyte idee i skompromitowane filozofie.

*

     — Nie mieszać cię do tego? Proszę bardzo. Ale jak mam siebie do tego nie mieszać?! Nie można wiecznie do niczego się nie mieszać. Od czasu do czasu powinniśmy się w coś angażować. Czymś przejąć. Ile czasu minęło, odkąd na serio się czymś przejęłaś? Czymś ważnym? Czymś prawdziwym?

*

     — Jak to jest — zapytał za którymś razem przy zejściu do metra — że mam wrażenie, jakbym znał cię od lat?
     — To dlatego, że pana lubię — odparła — i nic od pana nie chcę
. I dlatego, że się znamy
.

*

     — […] Mówią, że jestem aspołeczna. Nietowarzyska. Właściwie to dziwne, bo tak naprawdę to ja jestem bardzo towarzyska. Chyba wszystko zależy od tego, jak rozumieć towarzyskość, nie uważa pan? Dla mnie to oznacza rozmawianie o takich rzeczach. — Zagrzechotała trzymanymi w garści kasztanami, wyzbieranymi z podwórka. — Albo o tym, jaki świat jest niezwykły. Przyjemnie jest być wśród ludzi, ale nie wydaje mi się, żeby towarzyskie było zbieranie mnóstwa dzieci w jednym miejscu, a potem zamykanie im ust.

*

Zauważył pan, jak często w naszych czasach ludzie krzywdzą innych?
     — Mówisz, jakbyś była bardzo stara.
     — Czasem czuję się prastara
.

*

W miarę jak szkoły produkowały coraz więcej biegaczy, skoczków, wyścigowców, majsterkowiczów, łapaczy, chwytaczy, lotników i pływaków zamiast egzaminatorów, krytyków, mędrców i obdarzonych wyobraźnią twórców, słowo „intelektualista” zasłużenie stało się obelgą. Zawsze boimy się tego, co nieznane.

*

Zamek błyskawiczny zastępuje guziki i człowiekowi nagle ubywa czasu na myślenie przy ubieraniu się o świcie, w godzinie filozofii i melancholii.

*

     — Posłuchaj — przemówił łagodnie staruszek. — Zachowaj spokój. Wiem. Rozumiem. Boisz się popełnić błąd. Więc się nie bój. Na błędach też można się uczyć.

*

Staruszek pokiwał głową.
     — Kto nie buduje, ten pali. Historia stara jak świat i młodociani przestępcy.
     — Czyli taki właśnie jestem.
     — Po części wszyscy tacy jesteśmy
.

*

Już w tej chwili czuł, że stoi u początku wielkiej podróży, wielkiego porzucenia, wielkiego odejścia od swojego poprzedniego „ja”.

*

Nie, nie, drogi panie, to nie książek panu brakuje, tylko czegoś, co można znaleźć w różnych miejscach: na starych płytach gramofonowych, w starych filmach, u starych przyjaciół; należy tego szukać w naturze i w sobie samym. Książki były zaledwie jednym z wielu rodzajów naczyń służących do przechowywania rzeczy, o których baliśmy się zapomnieć. Nie mają w sobie nic z magii. Magią było to, co mówiły; było nią to, w jaki sposób zszywały skrawki wszechświata w skrojone na naszą miarę okrycie.

*

     — Ja nie mówię o rzeczach jako takich, proszę pana — tłumaczył Faber. — Mówię o ich istocie. Siedzę tutaj i wiem, że żyję.

*

     — Próbowałem sobie przypomnieć! I nic!
     — Nie próbuj. To samo przyjdzie, kiedy będzie potrzebne
.

Ray Bradbury, 451 stopni Fahrenheita, przeł. Wojciech Szypuła,
Wydawnictwo MAG, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

Wszystko ma swój czas. Tak. Jest czas burzenia i czas budowania. Tak. Czas milczenia i czas mówienia. To wszystko prawda. Ale co jeszcze? Co jeszcze? Coś, coś…

*

Cisza opadała wraz z przesianym pyłem, a oni mieli tyle czasu, ile tylko zechcą, żeby się rozejrzeć, ogarnąć rzeczywistość tego dnia i przyswoić ją sobie wszystkimi zmysłami.

*

„Nie cierpię Rzymianina o nazwisku Status Quo!”, wołał. „Chłoń otaczające cię cuda”, powtarzał. […] Oglądaj świat. Jest bardziej niezwykły od wszystkich marzeń wytwarzanych i kupowanych w fabrykach. Nie proś o gwarancje. Nie oczekuj bezpieczeństwa, takie zwierzę nigdy nie istniało.

*

     — Dziadek mawiał, że każdy, kto umiera, coś po sobie zostawia: dziecko, książkę, obraz, wybudowany dom, postawiony mur, uszyte buty. Zasadzony ogród. Zostawiasz coś, czego twoja ręka dotknęła w taki sposób, że twoja dusza ma dokąd odejść po śmierci, i kiedy ludzie patrzą na to coś, na posadzone przez ciebie drzewo czy kwiat, ona tam jest. Nie jest ważne, co dokładnie zrobiłeś, tłumaczył dziadek; liczy się to, że przetworzyłeś jakiś obiekt, przemieniłeś go ze stanu przed twoim dotykiem w inny, nowy stan, który w jakiś sposób cię przypomina i trwa już po tym, jak odsuniesz ręce. Różnica między człowiekiem, który po prostu przycina trawnik, a prawdziwym ogrodnikiem polega na dotyku, mawiał. Przystrzygacz mógłby w ogóle nie istnieć; ogrodnik będzie tam obecny przez całe życie.

*

Ale to właśnie jest w człowieku najpiękniejsze: nigdy nie jest aż tak zniechęcony ani aż tak zdegustowany, żeby się poddać i nie spróbować jeszcze raz, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę, jakie to ważne i jak bardzo warte zachodu.

(tamże)