Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice psyche. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice psyche. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lipca 05, 2026

6162. Z oazy (CDLX)

Przyciągnęła mnie do siebie swoim tytułem. Utknęła na czytelniczym stosiku, bo wyczekany Tochman, bo łapanie po tej lekturze oddechu, a potem kilka feno­me­nal­nych, arcyważnych dla mnie książek, które jedna po drugiej wpadały do przegródki moich najważniejszych książek 2026 roku. Prawie o istnieniu tej książki zapo­mnia­łam, ale ona nie zapomniała o mnie.

Przyciągnęła mnie do siebie ponownie w upalny, podły dla mnie czas i ratowała pra­wie każ­dym akapitem. To książka o najdłuższej, niemającej nigdy końca podróży do siebie samej. O podróży, w której każda i każdy z nas jest po kres swoich dni. War­to się w nią udać, bo bycie normalnym, gładkim i bezproblemowym jeszcze nikogo nie uszczę­śli­wiło na dłuższą metę, bo nie mogło. Bycie normalnym jest, jakie jest.

Wybieranie fragmentów, które muszę tu — zawsze pod ręką — mieć, trwało do­kład­nie tyle samo czasu, co czytanie tej książki. W rzeczywistości tym właśnie było.

Wyimków jest tak dużo, że te dotyczące książek i czytania zażyczyły sobie własnej przestrzeni.

Kiedy matka gniewała się na mnie, co zdarzało się dosyć często, mawiała: „Diabeł zaprowadził nas do złej kołyski”.
     Wizja Szatana, który w 1960 roku robi sobie przerwę od zimnej wojny i makkartyzmu, by odwiedzić Manchester – cel wizyty: oszukać panią Win­ter­son — ma w sobie pierwiastek teatralnej ekstrawagancji.

🖇

Dziecko zostaje wypchnięte w nieznany świat, który można poznać tylko po­przez jakąś opowieść — rzecz jasna, dotyczy to nas wszystkich, narracja spaja nasze życie, ale adopcja wrzuca nas w już rozpoczętą opowieść. To jak czytanie książki, z której wydarto pierwszych kilka stron. […]  Uczucie, że czegoś brakuje, nigdy cię nie opuszcza — i nie może, i nie powinno, bo czegoś faktycznie brakuje.
     Nie jest to zjawisko z natury negatywne. Brakująca część, brakująca przeszłość może stanowić otwarcie, a nie tylko pustkę. Może być zarówno wejściem, jak i wyjściem. To odcisk na skamielinie, ślad innego życia […]

🖇

[…]  dlaczego doświadczenie nie miałoby współistnieć z eksperymentem? Dlaczego obserwacja nie może łączyć się z wyobrażeniem? Dlaczego kobietę ma cokolwiek lub ktokolwiek ograniczać?

🖇

[…]  musiałam nauczyć się opowiadać własną historię. Życie to po części fakty, po części zmyślenie. I za­wsze jest to przykrywka dla czegoś innego. Ja napisałam sobie drogę do wyjścia.

🖇

Nie należałam do dzieci lubianych ani nawet dających się lubić; byłam zbyt agresywna, zbyt gniewna, zbyt porywcza, zbyt dziwna. […]  w szkole za­wsze wytyka się palcem tych, którzy nie pasują do reszty […].

🖇

Na początku oczywiście kochałam Boga, a Bóg kochał mnie. To już było coś. Kochałam też zwierzęta i całą przyrodę. I poezję. Problem stanowili ludzie. Jak kochać drugą osobę? Jak uwierzyć, że ktoś cię kocha?
     Nie miałam pojęcia.
     Myślałam, że miłość to strata.
     […]  Tropiłam miłość, osaczałam miłość, traciłam miłość, tęskniłam za miłością…

🖇

Prawda jest dla każdego czymś bardzo złożonym. […]  Tak wielu rzeczy nie możemy wypowiedzieć, bo są zbyt bolesne. Mamy nadzieję, że ta część, któ­rą zdołamy wyrazić, ukoi resztę albo jakoś ją udobrucha. Opo­wie­ścia­mi kom­pen­su­je­my sobie rzeczywistość. Świat jest nieuczciwy, nie­spra­wie­dli­wy, niepoznawalny, poza naszą kontrolą.
     Kiedy opowiadamy historię, sprawujemy nad nią kontrolę, ale w taki sposób, że pozostawiamy lukę, jakieś otwarcie. To pewna wersja, ale nigdy ostateczna. Być może mamy nadzieję, że przemilczenia usłyszy ktoś inny i że opowieść będzie trwała dalej, zostanie opowiedziana na nowo.

🖇

To, gdzie się rodzisz — środowisko, miejsce, jego historia, sposób, w jaki łą­czy się ona z twoją własną — kształtuje to, kim jesteś, niezależnie, co mają do powiedzenia eksperci od globalizacji.

🖇

Często przepełniały mnie gniew i rozpacz. Wiecznie czułam się samotna. Mimo wszystko kochałam życie i nadal je kocham. […]  być może odmowa, kategoryczna niezgoda na to, żeby mnie złamano, wpuszczała wy­star­cza­ją­co dużo światła i powietrza, bym mogła nadal wierzyć w świat – i marzyć o ucieczce.
     […]  „To, czego chcę, naprawdę istnieje, jeśli będę miała dość odwagi, by tego poszukać…”.

🖇

[…]  cuda często nadchodzą w przebraniu.
     […]  Wydaje nam się ciągle, że to, czego potrzebujemy, by wszystko zmie­nić — cud — znajduje się gdzie indziej, tymczasem często jest tuż obok nas. Bywa, że sami jesteśmy tym cudem.

🖇

Zapytałam ją, dlaczego nie mamy książek.
     – Problem z książkami polega na tym, że nigdy nie wiadomo, co się w nich znajduje, dopóki nie jest za późno – odparła.
     Pomyślałam: „Za późno na co?”.

🖇

Czasami, a właściwie często, jakaś cząstka nas samych jest zarazem roz­chwia­na i niezwykle potężna — jak ogromny gniew, który może zabić nas i innych wokół, gniew, który grozi powszechnym zniszczeniem. Nie możemy negocjować z tym potężnym, ale rozwścieczonym pierwiastkiem naszego jestestwa, dopóki nie wpoimy mu lepszych manier — co oznacza wsadzenie go z powrotem do butelki, by pokazać, kto tu naprawdę rządzi. Chodzi nie o wyparcie, ale o znalezienie odpowiedniego pojemnika. […]
     Bajki ostrzegają nas, że nie ma czegoś takiego jak stan­dar­do­wy rozmiar — to tylko ułuda przemysłowego podejścia do życia, z czym wciąż borykają się rolnicy, próbujący dostarczać do supermarketów jednakowe warzywa… Nie, rozmiar jest indywidualny i zmienny.

🖇

[…]  nie należy oceniać po pozorach: rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Mnie się zaś wydaje, że świadomość tego, że należy osiągnąć rozmiar od­po­wied­ni dla swojego świata — i tego, że ani ty, ani twój świat nie macie w żad­nym wypadku stałych wymiarów – to wartościowa wskazówka pod­czas nauki życia.

🖇

[…]  dążenie do szczęścia, które równie dobrze możemy nazwać życiem, jest pełne zaskakujących elementów tymczasowych – docieramy tam, gdzie inaczej nie udałoby nam się dotrzeć, i czerpiemy korzyści z tej podróży, ale nie możemy w tym miejscu pozostać, ponieważ nie jest to nasz świat i nie wolno nam dopuścić, by ten świat runął na nasz, w którym możemy żyć.

🖇

Zamiast tego jemy czekoladę i milczymy. Wtedy on rzuca:
     — Bałem się.
     — Nie bój się, tato.
     — Nie, nie — kiwa głową, pocieszony mały chłopiec. Zawsze był małym chłopcem i przykro mi, że się nim nie opiekowałam, przykro mi, że jest tak wiele dzieci, którymi nikt się nie opiekuje, przez co nie mogą dorosnąć. Mogą się zestarzeć, ale nie dorosnąć. Do tego potrzebna jest miłość. Jeśli masz szczęście, miłość przyjdzie później. Jeśli masz szczęście, nie złapiesz miłości za gardło.

🖇

O domu pisze rumuński filozof Mircea Eliade — w sensie zarówno on­to­lo­gicz­nym, jak i geograficznym — i używa do tego pięknego wyrażenia: na­zy­wa go mianowicie „sercem rzeczywistości”.
     Dom, powiada Eliade, to punkt przecięcia dwóch osi, pionowej i po­zio­mej. Na jednym końcu osi pionowej znajduje się niebo, czyli świat górny, a na drugim — świat zmarłych. Oś pozioma to płaszczyzna, na której od­by­wa się ruch tego świata, przemieszczanie się tam i z powrotem — nasz wła­sny ruch i ruch nieprzebranych rzesz innych istnień.

🖇

Wszystkie te godziny spędzone na progu dały mi poczucie przestrzeni gra­nicz­nej. Uwielbiam to, że koty lubią być w połowie wewnątrz, w połowie na zewnątrz, dzikie i oswojone, i ja również jestem dzika i oswojona. Jestem domowa, ale tylko wtedy, gdy drzwi są otwarte.
     I myślę, że to jest kluczowe: nikt już nigdy nie zamknie mnie w środku ani nie zostawi mnie na zewnątrz. Moje drzwi są otwarte i to ja je otwieram.

🖇

Musi istnieć rytuał przejścia, i to świadomy, pomiędzy życiem, które otrzy­mu­je­my zrządzeniem losu i okoliczności, a tym, które sami wybieramy.
     Świadomy wybór życia i stylu życia ma swoje psychologiczne zalety — i chodzi tu nie tylko o akceptację życia jako zwierzęcego daru, pod­le­ga­ją­ce­go kaprysom przyrody i przypadkowi. Drugie narodziny chronią psychikę, pobudzają bowiem zarówno do autorefleksji, jak i do poszukiwania sensu.

🖇

[…]  rozsądne rozwiązania sprawdzają się tylko w przypadku drobnych decyzji. W sprawach, które zmieniają bieg życia, musisz ryzykować.

🖇

Ciotka Nellie na pewno miała niewiele pieniędzy. Dwa razy w tygodniu zapraszała wszystkie dzieci z sąsiedztwa, które zdołała zmieścić w swoim jednym pokoju, i gotowała cebulową albo kartoflankę, dzieci przynosiły własne kubki, a ona nalewała im zupę z garnka.
     Uczyła je piosenek i opowiadała historie biblijne, a trzy albo cztery dzie­siąt­ki chudych, głodnych dzieciaków ustawiały się w kolejce przed do­mem i czasami któreś przynosiło coś od swojej mamy — bułeczki albo cukierki — i wszystkie dzieci się tym dzieliły. Wszystkie miały wszy. Wszystkie kochały ciotkę Nellie, a ona kochała je. Swoją wilgotną, ciemną norę z jednym ok­nem i czarnymi ścianami nazwała „Słonecznym Kącikiem”.
     To była moja pierwsza lekcja miłości.

🖇

[…]  kiedy pieniądze stają się podstawową wartością, edukacja zaczyna słu­żyć wyłącznie celom użytkowym, a życie umysłowe przestaje być ce­nio­ne, o ile nie przynosi wymiernych korzyści. Że usługi publiczne tracą znaczenie. Że życie poświęcone cze­muś innemu niż zdobywanie i wydawanie pieniędzy staje się bardzo trudne […]. Że kiedy społeczności ulegają zniszczeniu, po­zo­sta­ją tylko nędza i brak tolerancji.
     […] [ot, konsekwencje] prywatyzacji społeczeństwa.

🖇

Chory świat, który nie ma co liczyć na uzdrowienie, jeśli król „nie odnajdzie tego, co stracone”.
     Przeczytaj to zdanie. Nie „to, co zostało utracone” ani „to, co utracił”. Po pro­stu „co stracone”. Forma gramatyczna wskazuje, jak poważna jest ta strata. Coś, co wydarzyło się dawno temu, owszem – ale nie w przeszłości. To stara teraźniejszość, stara strata, która każdego dnia wciąż powoduje ból.

🖇

Zaczęło się tak, jak zaczynają się wszystkie ważne rzeczy — przez przypadek.

🖇

Perspektywa istnienia możliwości, by wznieść się ponad zwykły konflikt, ma w sobie coś kuszącego. Jung twierdził, że konfliktu nie da się rozwiązać na poziomie, na którym wybuchł – tam są tylko zwycięzca i przegrany, a nie pojednanie. Należy wznieść się ponad konflikt – jakby obserwować burzę z wyższego punktu.

🖇

Potrzebowałam lekcji miłości. Nadal ich potrzebuję, ponieważ nic nie jest tak proste i nic nie jest tak trudne jak miłość.
     […]  Nigdy jej nie pytałam, czy mnie kocha. Kochała mnie w te dni, kiedy była zdolna do miłości. Naprawdę wierzę, że na nic więcej nie było jej stać.

🖇

Miłość jest wy­razista. Nigdy nie pragnęłam jej bladej odsłony. Miłość jest pełna mocy. Nigdy nie pragnęłam jej rozwodnionej wersji. Nie stro­ni­łam od ogromu miłości, ale nie miałam pojęcia, że można na niej po­le­gać jak na słońcu. Że istnieją codzienne wschody miłości.

🖇

Nigdy nie jest za późno, by nauczyć się kochać.
     Tylko trzeba się liczyć ze strachem.

🖇

     — Jeanette, powiesz mi dlaczego?
     — Co dlaczego?
     — Wiesz, co dlaczego…
     Ale ja nie wiem dlaczego… kim jestem… dlaczego wszystko jej we mnie przeszkadza. Czego ona chce. Dlaczego nie jestem tym, czego chce. Czego ja chcę i dlaczego. Ale jedno wiem na pewno:
     — Przy niej jestem szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.

🖇

     — Kocham cię. Kocham cię od dawna.
     — Bałam się — odparłam.
     — Nie bój się. Już nie musisz.

🖇

[…]  przypomniałam sobie, moje ciało przypomniało sobie, jak to jest być w jednym miejscu i móc tam być – gdy nie musisz być czujna, nie martwisz się, nie błądzisz myślami gdzie indziej.

🖇

Czas nie jest stały, a minuty nie mają jednakowej długości.
     […]  nie szłam donikąd. Miałam odejść, być wolna, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale takie rzeczy zawsze zabiera się ze sobą. Miejsce psy­chicz­ne zostawia się znacznie dłużej niż fizyczne.

🖇

W tym momencie pod domem pojawiła się konkurencyjna grupa ko­lęd­ni­ków  […].
     Otworzyła drzwi i krzyknęła:
     — Jezus jest tutaj. Wynocha.
     — Nie za ostro, mamo?
     — Wiele musiałam w życiu znosić — odparła, patrząc na mnie zna­czą­co. — Wiem, że Biblia nakazuje nam nadstawiać drugi policzek, ale coś za dużo tych policzków jak na jeden dzień.

🖇

[…]  przeciwstawiam się ciężarowi czasu zegarowego, czasu ka­len­da­rzo­we­go, linearnych rozwiązań. Czas może i powstrzymuje wszystko przed za­ist­nie­niem w jednym momencie, ale jego domeną jest świat zewnętrzny. W na­szym wewnętrznym świecie możemy doświadczać wydarzeń, które zachodziły jedne po drugich, jakby działy się jednocześnie. Naszej nie­li­ne­ar­nej jaźni nie interesuje „kiedy”, znacznie bardziej interesuje ją „dlaczego”.

🖇

Mierzę czas tak jak wszyscy, częściowo poprzez starzejące się ciało, ale żeby rzucić wyzwanie czasowi linearnemu, staram się żyć w czasie totalnym. Zdaję sobie sprawę, że życie ma swoją wewnętrzną i zewnętrzną stronę, a wydarzenia, które są odległe o lata, w wyobraźni i emocjach leżą obok siebie.

🖇

[…]  to, co naprawdę należy do ciebie, nigdy cię nie opuszcza. Nie po­tra­fi­łam znaleźć słów, które bezpośrednio oddawałyby mój stan, ale od czasu do czasu udawało mi się pisać i robiłam to w postaci rozbłysków in­spi­ra­cji, które na chwilę pokazywały mi, że świat nadal istnieje — prawdziwy i wspaniały.

🖇

Pamiętasz księżniczkę, która całuje żabę i hurra, pojawia się książę? Otóż trzeba przyjąć to oślizgłe, odrażające stworzenie, które zwykle sie­dzi w stud­ni albo stawie i zjada ślimaki. Ale przywrócenie brzydkiej, zranionej cząstki do ludzkiej postaci nie jest zadaniem dla żyjącego w nas życzliwego pracownika pomocy społecznej.
     To najbardziej niebezpieczne zajęcie, jakie można sobie wyobrazić. Przy­po­mina rozbrajanie bomb, lecz to ty jesteś bombą.

🖇

[…]  coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że dwukrotne narodziny dotyczą nie tylko bycia żywą, lecz także wyboru życia. Wyboru bycia żywą i świadomego uczestnictwa w życiu, z całym jego burzliwym chaosem — i bólem.
     Otrzymałam życie i zrobiłam wszystko, co mogłam, z tym, co mi dano. Ale nie było już nic więcej do zrobienia. Cokolwiek wybuchło dzięki zbiegowi oko­licz­no­ści  […], było moją jedyną szansą na kolejną szansę.

🖇

Podoba mi się, że porządek powinien wynikać z miłości.
     Pojęłam, choć bardzo mgliście, że muszę znaleźć miejsce, w którym moje życie będzie mogło się pogodzić samo ze sobą. Wiedziałam też, że ma to coś wspólnego z miłością.

🖇

[…]  ludzie stają się twoją rodziną za sprawą głębokich więzi emocjonalnych i ciągłości czasu.

🖇

Szczęśliwe zakończenia to jedynie chwilowa przerwa. Są trzy rodzaje wiel­kich zakończeń: Zemsta. Tragedia. Przebaczenie. Zemsta i Tragedia często występują razem. Przebaczenie odkupuje przeszłość. Przebaczenie umoż­li­wia przyszłość.
     […]
     Oto jestem.
     Już nie odchodzę.

Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli
możesz być normalna
?, przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

Dla mnie, zafascynowanej kwestiami tożsamości i tego, jak definiujemy samych siebie, te książki miały kluczowe znaczenie. Postrzeganie siebie jako postaci fik­cyj­nej, a nie tylko jako faktu to jedyny sposób, by narracja po­zo­stała otwarta; jedyny sposób, by historia nie wy­mknę­ła się spod kontroli i nie zmierzała ku zakończeniu, któ­re­go nikt nie chce.

🖇

Teraz wiem, że uzdrawiamy się poprzez to, że ktoś nas kocha, i poprzez kochanie innych.

🖇

Nie możesz się wyrzec tego, co jest twoje. Choćby to ci­snąć jak najdalej […].
     Zawsze nastąpi powrót. A rana cię tam zaprowadzi.

🖇

     — Tak. Kocham cię. Nie pytaj mnie o to więcej.
     Miłość. Trudne słowo. Miejsce, w którym wszystko się zaczyna, do którego zawsze wracamy. Miłość. Brak mi­ło­ści. Możliwość miłości.

(tamże)

piątek, czerwca 19, 2026

6149. Z oazy (CDLV)

Wra­żenia po doskonałych książkach opadają długo. Niczym trawienie, proces ten pochłania wszelkie moje energetyczne moce, zostawiając tylko tyle siły, by starczyło na codzienną rehabilitację i gapienie się w niebo podczas picia kawy.

Tak było w przypadku tej lektury. Sięgnęłam po nią z powodu Autorki, nie tytułu. Ponieważ choroba zmiotła z planszy mojego życia wszystkie odcienie poczucia winy — żarło to tyle energii, jaką już od dawna nie dysponuję — więc gdyby tę książkę na­pi­sał ktoś inny, nawet nie rzuciłabym kątem oka na okładkę, umieszczając tytuł w ka­tegorii poradników z cyklu jak być szczęśliwym od wczoraj. Między Bogiem a prawdą w pierwszej chwili, zanim dojrzałam nazwiska Autorki, dokładnie to zdą­ży­łam pomyśleć.

Rozkosz z czytania jak zwykle oznaczała ogromny mozół podczas wydłubywania fragmentów, które koniecznie, bezwzględnie, zawsze muszę pod ręką mieć. Piękne i w punkt wszystkie. Wciąż!

Hałda destrukcyjnych myśli oddzieliła nas od możliwości prze­ży­wa­nia zwy­czajnie, lekko i radośnie nowej sytuacji, w której się zna­la­złyśmy. Te myśli odkładają się w nas, tworząc z czasem jakby che­micz­ny osad, czysty koncentrat naszych wewnętrznych ogra­ni­czeń. Chciałabym zbadać skład tego osadu, zanalizować go, tak by ta ana­li­za przyniosła pożytek i mnie samej, i innym.

🖇

[…]  trzeba, byśmy zwróciły uwagę na naszą nie­win­ność, nawet jeżeli zazwyczaj trudno nam uwierzyć, że ona w ogóle istnie­je. Już to tylko, samo w sobie, wy­da­je się nie­zwykle znaczące.

🖇

[…]  „wróg wewnętrzny”, o którym tu mowa, jest tak naprawdę wro­giem uwewnętrznionym. Jest to po prostu rezultat dłu­go­trwa­łe­go osa­dza­nia się w nas wroga zewnętrznego. To by wyjaśniało, dla­cze­go gru­py zdo­mi­no­wa­ne, na których temat krąży wiele ne­ga­tyw­nych ste­reo­typów — dzieci, ko­bie­ty, mniejszości seksualne lub rasowe – są szcze­gólnie podatne na działanie tego me­cha­nizmu. Zastanawiając się nad poczuciem winy, trzeba za­sta­no­wić się rów­nież nad tym, kto i po co je wywołuje oraz jakie korzyści za­mie­rza z tego czerpać.

🖇

Mimo otaczającej ją powszechnie aury potępienia przemoc „wycho­waw­cza” – fizyczna czy psychiczna – nadal sieje spustoszenie. Jej uporczywe trwanie jest zjawiskiem wręcz zdumiewającym. Repre­syj­na koncepcja istoty ludz­kiej i ludzkiego życia, wpisana w naszą pa­mięć cielesną i emocjonalną, prze­cho­dzi z pokolenia na pokolenie, czę­sto bez naszego świadomego udziału.

🖇

[…]  wszystkie słowa określające czynności istniały od początku za­rów­no w żeńskiej, jak i męskiej formie.
     [Éliane] Viennot podkreśla, że „nieprawdą jest, iż rzeczowniki żeń­skie pochodzą od męskich”, mimo że tak twierdzą liczni gra­ma­tycy po­świę­ca­jący całe rozdziały swoich książek „kształtowaniu się form żeńskich rze­czowników”, zamiast pisać raczej o „kształtowaniu się rzeczowników osobowych”.

🖇

Nawet jeśli inne religie wynalazły własne formy wywoływania w ludziach poczucia winy, nawet jeśli na samo chrześcijaństwo składały się bardzo róż­ne, nieraz antagonistyczne prądy, nie zmienia to faktu, że chrześcijański Zachód jest szczególnie mocno naznaczony obsesją winy.

🖇

Pewność i nieuniknioność Upadku jest wdrukowana w połączenia nerwowe w naszych mózgach. […]  Jedna rzecz to zdawać sobie sprawę z tego, że ży­cie jest zmienne, że jego równowaga jest zawsze zagrożona i że coś złego może się zdarzyć. Inna zaś — być przekonaną, że to musi się zdarzyć, że po każdym szczęśliwym zdarzeniu musi nastąpić cios, a ten cios jest karą lub ceną, którą trzeba zapłacić. „Jesteśmy tak uwarunkowani, by w każ­dej chwi­li pośród przyjemności oczekiwać nagłego zwrotu, obrotu fortuny, ra­chunku do zapłacenia” — pisze Raoul Vaneigem. Innym razem formułuje to tak: „Lubię głaskać kota, nie myśląc o tym, jak ostre są jego pazury”.

🖇

Boisz się złożyć broń, bo boisz się utracić władzę. Ale władza nigdy nie była twoja. Twój jest tylko lęk.
   — Elizabeth Gilbert

🖇

Żeby bowiem zbuntować się przeciwko niesprawiedliwościom i nie­rów­no­ściom, żeby uwierzyć w możliwość postępu, trzeba najpierw przezwyciężyć przekonanie o złu nieodwracalnie wpisanym w naturę człowieka. […]  Lytta Basset pisze, że koncepcja grzechu pierworodnego to „pranie mózgu” i „wza­jem­ne zadręczanie się”.

🖇 📎

Wyobrażenia są faktami. Mają nad nami władzę, determinują nasz los w wymiarach mentalnym, uczuciowym, zawodowym, ekonomicznym, praw­nym […]. Zawsze towarzyszą nierównościom i wszelkiej dyskry­mi­na­cji. Pozwalają dojrzeć relacje władzy tam, gdzie ich istnienia zupełnie nie podejrzewałyśmy. Dlatego tak ważne jest, by je rozpoznawać. Dlatego nie można pozwolić sobie na to, by stać się ich igraszką, by im ulegać — ani jako ofiara, ani jako współwinna czy współwinny. Nie ma wyjścia, czas zacząć polowanie na duchy.

🖇

[…]  jestem coraz bardziej przekonana, że te dwie sfery — fakty i wy­obra­że­nia — nie są bynajmniej odrębne, raczej stale przenikają się nawzajem.

🖇

[…]  problemem, który mnie interesuje, są nie tyle nasze nawyki myślowe, ile stojące za nimi stosunki władzy. […]  poczucie winy wynikające z sa­me­go naszego bycia na świecie, poczucie nieprawomocności czy nie­sto­so­wno­ści naszego istnienia, poczucie, że wszystko robimy źle — są to do­świad­cze­nia znacznie wykraczające poza tak zarysowane ramy. Poczucie winy jest podstawowym i wszechobecnym faktem wynikającym z kondycji kobiety.

🖇

Kobiety, jak każda grupa zdominowana, żyją w gęstej sieci przesądów, ka­ry­katuralnych wyobrażeń, odruchowej wrogości, przez którą naprawdę trudno im się przebić, kiedy chcą zaistnieć jako podmioty, kiedy chcą zostać wysłuchane i potraktowane poważnie, kiedy chcą bronić swojego zdania, swojej wiarygodności czy swojego interesu.

🖇

Kobiety mają zawsze się dostosowywać, mają starać się zajmować tylko tyle przestrzeni, ile im łaskawie zostawiono.

🖇

Kiedy spotkały się w 2005 roku, [Camille] Paglia opowiedziała jej [Virginii Despentes], że w latach sześćdziesiątych na kampusach uniwersytetów ame­ry­kańskich „sypialnie dziewcząt zamykano o dziesiątej wieczorem, a chłopcy mogli robić, co chcieli. Pytałyśmy: «dlaczego traktuje się nas ina­czej?». Odpowiedziano nam: «bo świat jest niebezpieczny, możecie zo­stać zgwałcone». Odpowiedziałyśmy: «dajcie nam prawo za­ry­zy­kować»”.
     Istnieje też inne rozwiązanie: zamiast narzucać kobietom godzinę po­li­cyj­ną, dlaczego by nie wyznaczyć jej mężczyznom, skoro wśród nich mo­gą się znaleźć gwałciciele? Czy nie byłoby to bardziej logiczne? Taką pro­wo­ka­cyj­ną propozycję wrzuciła w 2018 roku na Twittera Danielle Muscato, ame­ry­kańska feministka. Zaproponowała swoim obserwatorkom, by za­sta­no­wiły się, co zrobiłyby ze swoją wolnością, gdyby mężczyźni od dzie­wią­tej wieczorem nie mieli prawa wychodzić z domu. Dostała setki odpowiedzi.
     Pośród chóru obrażonych męskich głosów („przecież nie wszyscy męż­czy­źni…” i tak dalej) znalazły się na przykład takie wypowiedzi: „Cho­dzi­ła­bym sobie do parku oglądać gwiazdy”, „Cho­dzi­łabym na długie sa­mot­ne spa­ce­ry”, „Chodziłabym po Central Parku, słuchając muzyki na słu­chaw­kach”, „Snułabym się po Paryżu i wracałabym do domu pierwszym metrem”, „Jeździłabym całą noc samochodem, nie bojąc się zatankować albo iść się wysikać”, „Spałabym pod namiotem”, „Ubierałabym się, jak chcę”, „Całe lato spałabym w swoim ogrodzie”, „Chodziłabym do baru pisać przy drin­ku”, „Chodziłabym na imprezy, tańczyłabym i piłabym, ile tylko bym chciała”…
     Wszystkie te rzeczy wolno nam robić. Ale jakże inaczej by się robiło to wszystko bez ciągłego niepokoju, bez ciągłej potrzeby pilnowania się, na luzie i z poczuciem, że jesteśmy na świecie w pełni u siebie. […]
     W propozycji Danielle Muscato nie chodziło o to, by zaraz wprowadzać ją w życie, co byłoby rzecz jasna niemożliwe, lecz o to, by pobudzić myślenie i wyobraźnię. Wywołane przez nią reakcje oburzenia pokazują, jak bar­dzo uświęcona jest dla nas wolność mężczyzn, mimo że prze­cież bez szemrania akceptujemy ograniczenia, którą istnienie prze­mo­cy seksualnej nakłada na kobiety. Wyobrażony zamach na wol­ność do­mi­nu­ją­cych jest najwyraźniej trudniejszy do zniesienia niż real­ny za­mach na wolność zdominowanych.

🖇

Na obwinianie ofiar wpływają dwa ukryte czynniki. Pierwszym jest próba uniknięcia trudnej do zniesienia prawdy, że nie ma żadnego sposobu, by zapobiec gwałtowi, żadnej możliwości, by mieć pewność, że to się nie przy­tra­fi nam albo osobie, którą kochamy. Dlatego, jak zauważa Giulia Foïs, wolimy myśleć, że „ta, której to się zdarzyło, zrobiła coś nie tak. Wystarczy nie popełniać tych błędów co ona i można mieć pewność, że to się nie sta­nie”. Po raz kolejny więc trafiamy na zasadę, że „lepsze poczucie winy niż poczucie bezsilności”, tym razem w kontekście ofiar.

🖇

[…]  mamy prawo same wybierać, na którą wojnę chcemy iść, a na którą nie (możemy nawet nie iść na żadną). Co więcej, okoliczności mogą być bardzo różne i nie zawsze mamy takie samo pole manewru. Czasami można sobie pozwolić na sprawdzenie granic i podejmowanie ryzyka, czasem zaś naszym prawem, a nawet obowiązkiem jest robić to, co konieczne, żeby przetrwać.

🖇 📎 📎

Na pierwszy rzut oka można by myśleć, że dzisiaj w świecie zachodnim otaczamy dzieci uwielbieniem, że robimy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić im optymalny rozwój.

🖇

[…]  choć złe traktowanie w dzieciństwie, fizyczne czy psychiczne, jest wspól­nym losem większej części ludzkości, to zarazem uporczywie pozostaje tematem tabu. Stale wymyślamy wymówki dla rodziców, których przecież kochamy i od których jesteśmy na wszelkie sposoby zależne, a kiedy sta­je­my się dorosłe, bagatelizujemy, wypieramy albo usprawiedliwiamy to, co musieliśmy znosić.

🖇

„Nie mogłabym tego nigdy zrobić komuś, kogo kocham — powiedziała Ann.
     — Zrobić czego?
     — Dzieciństwa”.
     I wymienia: „Niepewność, całkowity brak autonomii i poczucia kontroli. Każą ci opuszczać miejsca, których za nic nie chcesz opuścić, i jechać w miej­sca, w których za nic nie chcesz być. Strach, szykany, bezsilność, przymus […].

🖇

Problemem jest dziecko. Nie dynamika rodziny. Nie świat. Nie trudności życiowe. […]  Zwolennicy i zwolenniczki tradycyjnego wychowania oskar­ża­ją wychowanie pozytywne o idealizowanie dzieci, nie zauważając, że ich postrzeganie rodziców, i w ogóle dorosłych, też jest wyidealizowane i nie­przy­sta­jące do rzeczywistości.

🖇

Bicie dzieci […]  powinno być prawnie zakazane — swoją drogą, we Francji ten zakaz obowiązuje od 2019 roku — jednak nie dlatego, że jest przemocą, lecz dlatego, że „świadczy o straszliwej bezsilności” rodziców. Rodzic, który ucieknie się do tego rozwiązania, ryzykuje, że upiorny bachor spojrzy mu prosto w oczy i rzuci twardo: „Tylko na tyle cię stać?”.

🖇

[…]  tracimy z oczu podstawowy fakt: dzieci nie mają żadnej władzy. Są całkowicie zależne od rodziców, fizycznie, materialnie i emocjonalnie. Są niedoświadczone, wrażliwe, bezbronne.

🖇

Wiele jest dokumentów ukazujących skalę przemocy znoszonej przez dzieci ze strony osób, które teoretycznie powinny się o nie troszczyć: rodziców, opiekunów i opiekunek, nauczycieli i nauczycielek…

🖇

[…]  frustrujące jest spotykanie się, nawet w środowisku feministycznym, ze stereotypem, że odmowa macierzyństwa oznacza obojętność, a nawet wro­gość wobec dzieci.
     Można przecież nie chcieć mieć dzieci — tak było ze mną — a mimo to przej­mować się dobrostanem tych, które żyją wokół nas. Posiadanie dzieci z kolei nie oznacza wcale automatycznie miłości dla nich — wszechobecność „wychowawczej” przemocy świadczy o tym dobitnie. Przeciwnie, może na­wet osobie, która nigdy nie przeszła na drugą stronę, na stronę rodziców, ła­twiej zachować ściślejszy kontakt z własnym dzieciństwem, być bliżej punktu widzenia dziecka […].

🖇

Świat nie jest skrojony na potrzeby dziecka. Jest ono wręcz zakłó­ce­niem jego logiki, opartej na porządku, racjonalności, tempie pracy, wydajności i rozsądnym zarządzaniu czasem.

🖇

Na sukces życiowy ma wpływ ogromna liczba czynników generujących różnego rodzaju niesprawiedliwości i nierówności — do najważniejszych należą kapitał ekonomiczny i kulturowy wyniesione z domu. Tylko jeden z tych czynników nic nie kosztuje i jest dostępny tak samo dla wszystkich, a mianowicie wiara pokładana przez rodziców we własne dziecko. Może więc warto przestać ją ośmieszać, traktując pogardliwie […].

🖇

Zwolenniczki i zwolennicy wychowania autorytarnego wydają się sądzić, że w stosunku do dziecka świat ma zawsze rację. Wierzą w absolutne, ślepe posłuszeństwo. Obca im jest idea, że zasady życia społecznego można by negocjować, że one już są negocjowane.

🖇

[…]  dzieci, być może dlatego, że znajdują się w obiektywnie słabszej pozycji i są całkowicie zdane na łaskę dorosłych, bywają bardzo wrażliwe na nie­spra­wie­dli­wość i nigdy jej nie zapominają.

🖇

[…]  zawsze chodzi o to samo:
to wszystko dla twojego dobra.

🖇

Tak, dzisiaj „kochamy dzieci”, ale jako przedmioty, jako fetysze i trofea.

🖇

[…]  dorosłym tylko się wydaje, że widzą dzieci takimi, jakie one są. Tak naprawdę widzą oni swoje własne wyobrażenia na temat dzie­ciń­stwa. Interpretują zachowania dzieci przez pryzmat idei, które wcześniej sami sobie o nich wytwarzają.
   — Dion Sommer

🖇

[…]  dzieci urodzone w rodzinach imigranckich, czarnych lub arabskich, są coraz bardziej demonizowane w dyskursie publicznym i w mediach. Fatima Ouassak […]  nazywa taką odmianę dehumanizacji „deinfantylizacją”. „Kie­dy my patrzymy na nasze dzieci, widzimy szczerbate uśmiechy, roz­wią­za­ne sznurowadła, ręce upaćkane flamastrami – widzimy dzieci. Kiedy patrzy na nie system, nie widzi dzieci – widzi zagrożenie, widzi tysiące biedaków, muzułmanów, Czarnych i Arabów, którzy roją się w szkołach publicznych. System je deinfantylizuje”.
     Dziecko postrzegane jako istota niewinna, pełna możliwości, godna tros­ki i zainteresowania to zasadniczo białe dziecko z klasy średniej i wyższej.

🖇

Rodzice, którzy wstydzicie się tego, że tracicie panowanie nad sobą i krzyczycie na swoje dzieci — przeproście.

🖇 📎 📎 📎

Kobiety nie tylko milczą wobec innych na temat swoich doświadczeń, lecz także same biorą udział w kontrolowaniu i ocenianiu innych. […]  „Może pani w to wierzyć lub nie, ale są osoby, które uważają doświadczenie macierzyństwa za coś pozytywnego. Ale do tego trzeba trochę dorosnąć”.

🖇

[…]  niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nigdy nie je­steśmy traktowane jak dorosłe, samowystarczalne i samodzielne myślące osoby.

🖇

Jak słusznie ujęła to Cécile Doherty-Bigara, matka jest stale narażona na kry­tykę i nigdy nie robi dość, natomiast ojciec — „wystarczy, żeby nie był kompletnym łajdakiem, i wszyscy będą zachwyceni”. Ten rozdźwięk między poziomem zaangażowania oczekiwanym od matki i od ojca jest częścią szer­sze­go systemu nierówności — domowych, zawodowych, ekonomicznych — któ­re najczęściej dramatycznie pogłębiają się po przyjściu na świat dziecka.

🖇

Również dla Illany Weizman ten przymus siedzenia cicho był trudny do zniesienia. […]  „[…]  «a to wszystko minie, nie martw się». Być może wszystko kiedyś minie, ale w tej chwili jestem w samym środku tego. Być może wszystko minie, ale jakim kosztem? Co ze mnie zostanie po odejściu tego mroku?”

🖇

Ten mechanizm dotyka wszystkie grupy zdominowane: przemoc, której doświadczają, jest kompletnie niewidoczna, jakby w ogóle nie istniała, a w związku z tym każdy odruch buntu z ich strony interpretuje się jako przejaw ich agresywnej natury.

🖇 📎 📎 📎 📎

[…]  „nie moż­na rozkazać oliwkom, żeby szybciej dojrzewały” — jak mówi śródziemnomorskie przysłowie.

🖇

Biolog Olivier Hamant zauważa: „Żywa istota nie jest produktywna: nie jest ani skuteczna (jej istnienie nie ma celu), ani wydajna (marnuje ogrom­ne ilości energii i zasobów)”. Jeśli czasami ulegamy złudzeniu, że jest od­wrot­nie, to dlatego, że w XIX wieku „myślenie w kategoriach opty­ma­li­za­cji w przemyśle zostało przeniesione na istoty żywe”. Skutkiem tego jest rów­nież chybiona interpretacja teorii Darwina. Najczęściej rozumie się ją tak, że w procesie ewolucji przetrwają tylko najsilniejsi — a tak naprawdę ewo­lu­cja selekcjonuje organizmy, które „mają cechy wystarczające”. Tak, po prostu „wystarczające”. „Można więc powiedzieć, że ocena dostateczna, taka trójka z plusem, wystarczy, żeby przetrwać miliony lat” — pisze Ha­mant. I dodaje: „Myślenie o żywych organizmach tak, jakby były zopty­ma­li­zo­wa­ny­mi systemami, dużo mówi o naszej obsesji wydajności, lecz nie­wie­le o żywych organizmach”.

🖇

Takie przerwy służą regeneracji, odświeżeniu umysłu, są nie­zbęd­ne dla zdrowia psychicznego i uzupełnienia strat energetycznych. „«Marnowanie czasu» jest potrzebne, zdrowe i nor­mal­ne” — podkreśla [Devon] Price.

🖇

Występując przeciwko katolikom — którzy wierzyli, że każda jednostka mo­że zasłużyć na zbawienie, pod warunkiem że trzyma się z dala od grzesz­nych pokus — twórcy protestantyzmu głosili, że ludzie są z góry skazani na zbawienie lub potępienie, zgodnie z jakąś tajemniczą logiką, na którą żadne ich działania nie mają wpływu. Zamiast jednak w związku z tym uznać, że nie ma co się przejmować, i zacząć spokojnie korzystać z życia, protestanci propagowali życie surowe, w pełni poświęcone pracy i ciągłemu wypa­try­wa­niu znaków bycia wybranym.

🖇

„Ja” to nie tylko ktoś, kto myśli i działa. To również ktoś, kto czuje i doświadcza, zgodnie z rytmem wciąż odnawiającej się energii wewnętrznej.
   — Françoise Héritier

🖇

Tricia Hersey, jak wiele innych Amerykanek i Amerykanów, ma za sobą doświadczenie ubóstwa, prekariatu, wydłużonych dni pracy, zwracania pożyczek studenckich i narastającego wyczerpania. Stopniowo jednak za­czę­ła wprowadzać w swoją codzienność małe obszary oporu przez od­po­czy­nek — jak chwila sjesty czy moment rozmarzenia i zagapienia się w ok­no… Naśladowała w tym swoją babcię Orę, która — choć jej życie było na­praw­dę ciężkie i na co dzień doświadczała segregacji rasowej — umiała każ­de­go dnia znaleźć pół godziny, które spędzała, siedząc w samotności, po ciemku, bez ruchu. Był to jej kawałek czasu i przestrzeni, gdy mogła po prostu być. Kiedy Tricia pytała ją, po co to robi, ona odpowiadała: „Daję odpocząć mo­im oczom i słucham, co Bóg ma mi do powiedzenia”.

🖇

Próbuję ze spokojem przyjmować nieuniknione spowolnienia, zawirowania, po prostu rytm życia.

🖇

Osoby dyskryminowane często pracują bardzo intensywnie po to, by od­da­lić od siebie obraźliwe stereotypowe wyobrażenia, które funkcjonują na ich temat. Ciężką pracą zadają kłam uprzedzeniom przedstawiającym je jako osoby głupie, niekompetentne, leniwe…

🖇

Zasługujemy na coś lepszego niż nieustanne przemęczenie. Jestem przekonana, że największym darem, jaki mogłybyśmy ofiarować światu, byłaby nasza spokojna, życzliwa obecność w nim.
   — Nicola Jane Hobbs

🖇

[…]  przekonanie, iż wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jest tylko częściowo prawdziwe. Kapitalizm zawsze wybiera dobro jednych kosztem dobra innych. Reklamy usług dostawczych i firm sprzątających dobitnie świadczą o tym, że kapitalizm tylko wtedy zachęca nas do odpoczynku, beztroski, bezczynności i spokoju, jeżeli ma pewność, że ktoś inny będzie harował za nas.

🖇

Kultura przepracowania prowadzi do tego, że zaniedbujemy siebie i ciągle wyżej podnosimy poprzeczkę naszej fizycznej wytrzymałości. Mentalność, której zasadą zdaje się odmowa „wsłuchania się w siebie” — wyrażenie to ma swoją drogą bardzo negatywny wydźwięk — jest wszechobecna.

🖇

[…]  obraźliwe zwroty, wibrujące nienawiścią do wszelkich prze­ja­wów wraż­li­wości i słabości, od lat są używane na prawicy, by piętnować akty­wi­stki i ak­ty­wi­stów walczących z seksizmem czy rasizmem: „mazgaj­skie po­ko­le­nie”, „obrażone pokolenie”, „beksy”, „dzidzie”, „prze­wraż­li­wie­nie”, „wy­de­likacenie”, „moda na robienie z siebie ofiary”…
     W roku 2001 Raoul Vaneigem doszedł do wniosku, że „prawa człowieka” są co najwyżej niezbyt ambitnym rozwinięciem podstawowego „prawa do przetrwania”, i opublikował Deklarację praw istoty ludzkiej. Artykuł sze­sna­sty został zatytułowany Każda jednostka ludzka ma prawo do szacunku dla swojej wrażliwości. Czytamy w nim: „Wrażliwość jest pierwszym prawem dziecka. Dorosłemu pozwala zachować w sobie dzieciństwo, pomnażać jego emocjonalne bogactwo i rozwijać inteligencję emocjonalną”.

🖇

Trzeba zakwestionować mistykę cierpienia, która zbyt często przyjmowana jest jako oczywistość — a to się bardzo opłaca tym, którzy chcą nas wy­zy­skiwać.

🖇

[…]  sformułowanie „płatek śniegu” bardzo trafnie wyraża to, czym je­ste­śmy. A prawicowa ideologia, która uznaje każdy głos domagający się sza­cunku, uwagi czy godnego traktowania za kaprys przewrażliwionego po­ko­le­nia, idealnie wpisuje się w polityczny projekt uciskania społeczeństwa, pogłębiania nierówności społecznych i podkopywania instytucji państwa opiekuńczego.
     W tej polemice ujawnia się kluczowa linia podziału w społeczeństwie, na­wet jeśli nie zawsze bywa ona wprost nazywana. Zakwestionowana zostaje norma, którą było tłamszenie swojego ja, tłumienie swoich potrzeb, surowe traktowanie siebie i innych. Zaczyna się rysować w debacie publicznej no­wa prawda, zgodnie z którą odwagą jest powiedzieć „nie”, zadbać o sie­bie, śmiało stawać w swojej obronie, a nie tylko wciąż zaciskać zęby, pod­po­rząd­ko­wu­jąc się oczekiwaniom innych.

🖇 📎 📎 📎 📎 📎

Nie śpiesz się tak z potępianiem kogoś, kto robi coś inaczej niż ty, myśli inaczej niż ty, nie jest tak szybki jak ty. Był taki czas, kiedy ty również nie wiedziałeś tego, co wiesz teraz.
   — Malcolm X

🖇

Twój kolega czy szwagier, który rozsiadłszy się wygodnie, z nogami na stole, domaga się, byś mu udowodniła, że patriarchat istnieje, nie za­słu­gu­je na nic więcej niż pogarda. Ale jeśli któregoś dnia poczujesz w so­bie dość energii i cierpliwości, a trafisz akurat na osobę pełną dobrej woli i szczerze zainteresowaną, to masz szansę doprowadzić do jednej z tych zmian, które zostają w człowieku na całe życie. […]
     Każdy przypadek osobno — oto, co nam umknęło.

🖇

[…]  mamy prawo do jednego i drugiego — zarówno do wchodzenia w role tradycyjnie uznawane za męskie, jak i do przyjmowania, cał­ko­wi­cie świadomie, postaw, których nas wyuczyła socjalizacja do roli kobiecej.

🖇

„Brać coś na swoje barki” to czuć się odpowiedzialną czy odpowiedzialnym za dobre samopoczucie innych w ich imieniu, brać wszystko na siebie, uci­sza­jąc własne potrzeby. Znaczy to również niedocenianie czy nie­do­strze­ga­nie potencjału innych ludzi, ich zdolności do samodzielnego zmie­rze­nia się z sytuacją, ich odporności na zranienia czy napotykane trudności.
     Z kolei „brać sobie coś do serca” to być obecną, solidarną i uważną, dzia­łać, pomagać, ale nie odbierając innym poczucia sprawczości oraz sza­nu­jąc własne granice i własne potrzeby.

🖇

[…]  pojęcie przywileju wydaje mi się użyteczne, gdyż uczula nas właśnie na te ślepe plamki w naszym doświadczaniu świata, powstrzymuje nas od uznawania naszego doświadczenia za uniwersalne albo od bezmyślnego unieważniania doświadczeń innych ludzi.

🖇

Nieraz na naszą tożsamość składa się przynależność zarówno do grupy zdo­mi­nowanej, jak i do grupy dominującej (w kategoriach takich jak płeć, kolor, pochodzenie społeczne). Doświadczenie przynależenia do jednej z ka­tegorii zdo­minowanych uczy mnie, że powinnam wziąć pod uwagę, że cze­goś mogę nie dostrzegać jako osoba należąca do grupy do­mi­nującej.

🖇

Kiedy tak się zadręczamy, samotne, bezradne i zdezorientowane, nie mamy żadnych szans przeciwko garstce pozbawionych skrupułów brutali, którzy pustoszą planetę i ludzkie kultury.
   — Catherine Dorion

🖇

Łatwo jest operować ideami, póki są one abstrakcyjne. Trudniej się robi, kie­dy chcemy je zastosować w praktyce i realnie oddziałać na materię rze­czy­wistości.

🖇

Skutki podejmowanych przez nas działań nie zależą jedynie od naszych in­ten­cji — te są bowiem zawsze racjonalne i abstrakcyjne – lecz również od wielu niepodlegających naszej woli czynników. Czasem […]  wy­ni­kają z uwa­run­ko­wań zewnętrznych, związane są z różnymi dzia­ła­ją­cymi w świe­cie zewnętrznym systemami. Koncentrując się je­dy­nie na jed­nost­ko­wej moralności, zachowujemy się tak, jakby te systemy nie istniały, a tym samym — pozwalamy im dalej spokojnie funkcjonować.

🖇

Ulegamy manipulacji nie tylko, jeśli chodzi o nasze wybory konsumenckie, lecz także dając sobie wmówić nadmierne poczucie winy z nimi związane i prze­konanie o niezwykle doniosłym znaczeniu tych wyborów.

To my odczuwamy skutki decyzji podejmowanych przez
pro­du­cen­tów, a nie odwrotnie.

Zrzucanie odpowiedzialności na konsumentów i konsumentki od początku było ich świadomie przyjmowaną strategią. Amerykański film doku­men­tal­ny Plastic Wars opowiada o tym, jak pod koniec lat osiemdziesiątych wiel­kie koncerny głośno promowały recykling, by zapobiec wprowadzeniu za­ka­zów sprzedaży ich produktów. Ta zasłona dymna stosowana jest do dziś.

Plastic Wars, reż. Rick Young, 2020.

[…]  materiał z tworzywa sztucznego przez cały czas swojego istnienia stale przyczynia się do globalnego ocieplenia; recykling jest w dużej mie­rze ilu­zją, zresztą plastik z recyklingu okazuje się jeszcze bardziej nie­bez­piecz­ny dla zdrowia niż nowy…

🖇

Poczuwając się do winy w imieniu jakiejś zbiorowości, zaprzeczamy istnieniu sieci współzależności, w które wszyscy jesteśmy uwikłani, oraz wpływowi, jaki wywierają na nas zewnętrzne struktury.
   — Philippe Vion-Dury

Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu
, przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Od­najdźmy w sobie tę potężną siłę, która da nam poczucie, że to, co robimy, jest słuszne i war­to­ściowe, która da nam poczucie fundamentalnej niewinności wobec wszelkiej władzy. Teraz, w czasie, kie­dy kończę pisanie tej książki, wydaje mi się, że bę­dzie­my tego bardzo potrzebować.

🖇

Mamy prawo cieszyć się życiem, doceniać to, co naj­lep­sze w tu i teraz, korzystać z całej wolności, jaką dyspo­nu­je­my w danej chwili, starać się żyć jak najgodniej i naj­szczęśliwiej. Po co pragnąć szczęścia dla wszystkich, gdy porzuca się szczęście, które się ma?

🖇

„Człowiek dobrze wie, co go interesuje” — pisze Cathe­ri­ne Dorion. „Wszyscy się rodzimy z tym we­wnętrz­nym kompasem. Odnajdźmy go w sobie, we wszystkich sfe­rach naszego życia. Wtedy inni, będąc pod wrażeniem na­szej otwartości, również odkryją w sobie podobne pragnienia”. To jednak wymaga zaufania do siebie.

(tamże)

piątek, maja 15, 2026

6106. Z oazy (CDXLV)

Czytaniu papieru zawsze towarzyszy czytanie wygodne, czyli w wersji elektro­nicz­nej. Ostatnio czytana para papier-ibuk, czyli dwaj mnisi benedyktyńscy i Szpilka, była zacnym, pięknie uzupełniającym się duetem. Gdy więc wzięłam się za papier o odchodzeniu, było oczywistym, że dobrym uzupełnieniem będzie ibuk z Erosem w roli głównej.

Jakiś czas temu było głośno o tej Autorce. Wiele osób polecało mi jej książkę o zdra­dzie, ale ten temat leży daleko poza wszelkimi kręgami mojego za­in­te­re­so­wa­nia. Gdy jednak kilka kolejnych osób opowiadało o swoich odkryciach w związku książka Autorki, zrobiłam klik, klik i na stosiku czytelniczym wylądowała ta książka. Prze­le­ża­ła tam długi czas, ale teraz przyszedł dobry momet na sklecenie książkowego du­e­tu. To był strzał w dziesiątkę.

Nadal nic nie wiem o książce o zdradzie, ale ta jest rewelacyjna. „Spotka” cię z Two­imi osobistymi definicjami seksualnościerotyzmu, zrobi skontrum przekonań i pra­gnień. Kilka zaskakujących refleksji mi po tej książce zostało.

To ciało często najtrafniej wyraża emocje, których nie sposób oddać sło­wa­mi. […]  Ciała obojga partnerów zadrukowane osobistą historią i nakazami kulturowymi stają się tekstem do wspólnego czytania.

🖇

Niektórzy tak gorliwie bronią się przed niepewnością, że odcinają się od bogactw, jakie z sobą niesie.

🖇

[…]  podniecenie związane jest z niepewnością oraz z naszą gotowością do ogarnięcia tego, co nieznane, i niebronienia się przed tym. Jednak to czyni nas bardzo podatnymi na zranienie.

🖇

Pierwotny i podstawowy ogień
  — seksualność — wznosi czerwony
płomień erotyzmu, nad którym
wzrasta drugi płomień: niebieski
i drżący płomień miłości. Erotyzm
i miłość — podwójny płomień życia.

Octavio Paz

🖇

[…]  wszyscy potrzebujemy bezpieczeństwa: trwałości, niezawodności, sta­bil­no­ści i ciągłości. Zapuszczanie korzeni i moszczenie gniazda mają źródła w instynktach pozwalających czuć się pełniejszymi ludźmi. Jednak po­trze­bu­je­my też nowości, zmiany, ryzyka i przygody — sił twórczych, które do­da­ją życiu smaku. Jesteśmy zlepkiem sprzeczności, bo z jednej strony szu­ka­my spokoju i przewidywalności, a z drugiej pragniemy różnorodności.

🖇

Etapy odwagi i ryzykowania bezustannie przeplatają się z etapami po­szu­ki­wa­nia stałości i bezpieczeństwa. Można się wahać, ale zawsze jedna ten­den­cja jest silniejsza niż druga.

🖇

[…]  teraz, choć jesteśmy bardziej wolni, jesteśmy też bardziej samotni. […]. Nasze poczucie zagubienia i niepewności wcale nie jest większe niż daw­niej — może nawet jest odwrotnie, tylko że współczesny model życia odebrał nam tradycyjne źródła i każe zwracać się do jednej tylko osoby po ochronę i kontakt emocjonalny, które dawniej czerpało się z wielu różnych spo­łecz­nych powiązań.

🖇

[…]  w związki miłosne wnosimy nieznośną egzystencjalną po­dat­ność na zranienie. Jakby miłość sama w sobie nie była wystar­cza­ją­co nie­bez­pieczna.

🖇

Jak ujęła to psychoanalityczka Ethel Spector Person: „miłość wyrasta z na­szego wnętrza jako akt wyobrażeniowy, twórcza synteza, której celem jest zaspokojenie naszych największych tęsknot, zrealizowanie najstarszych ma­rzeń. Zaspokojenie to pozwala nam na transformację i odnowę”. Miłość jest zatem zarówno afirmacją, jak i transcendencją tego, kim je­steśmy.

🖇

Zostać wybranym przez tego, kogo się wybrało, to jedna z najwspanialszych rzeczy w zakochiwaniu się.

🖇

Seksualność jest czymś znacznie więcej niż tylko metaforą związku — jest tak samo ważną równoległą narracją.
     […]  relacja między miłością i pożądaniem jest niezwykle skompli­ko­wa­na: ani przyczynowo-skutkowa, ani linearna.

🖇

Miłość oparta jest na dwóch podstawach: (p)oddawaniu się ko­muś i auto­no­mii. Potrzeba bycia razem i bycia osobno współistnieją — jed­na nie wy­stę­puje bez drugiej.

🖇

Lubimy te chwile samotności, gdy myśli swobodnie błądzą, bo dzięki temu odbudowujemy psychologiczny dystans, na nowo zakreślamy granice mię­dzy „ja” a „ty”.

🖇

[…]  pragniemy budować bliskość i stawiać mosty, ale to właśnie ta przestrzeń między nami jesterotyczną synapsą”.

🖇

Dzieciństwo to kurs „metody zdobywania i wykorzystywania władzy dla po­czątkujących”. […]  Uczymy się stawiać opór i uczymy się poddawać.

🖇

[…]  w prawdziwym życiu władza jest niemal nienegocjowalna, trudno ją zdobyć, a jeszcze trudniej się jej zrzec. Nikt z własnej woli nie odda swojego kawałka tortu.

🖇

[…]  na kartce podzielonej kreską na pół. W lewej kolumnie mieli wypisać skojarzenia ze słowem „miłość” — podałam im wskazówki: „gdy myślę o mi­łości, myślę o…”, „gdy kocham, czuję…”, „gdy jestem kochany, czuję…”, „w mi­łości szukam…”. Po skończeniu musieli wypełnić prawą kolumnę, po­da­jąc analogiczne skojarzenia ze słowem „seks”: „gdy myślę o seksie, my­ślę o…”, „gdy pożądam, czuję…”, „gdy jestem pożądany, czuję…”, „w seksie szukam…”.
     Takie ćwiczenie, choć bardzo proste, jest niezwykle pouczające.

🖇

[…]  erotyzm jest zupełnie niewydajny — trwoni się na niego czas i zasoby. […]  Erotyzm to akt wyobraźni, którego nie da się zmierzyć. Wy­chwa­lamy efektywność, a umyka nam to, że przestrzeń erotyczna jest prze­rwą, którą można się rozkoszować, zapominając o wymaganiach pro­duk­tyw­no­ści — tu jedynym celem jest przyjemność. Octavio Paz pisze, że chwila złączenia jest jak pęknięcie czasu, balsam na rany zadawane przez minuty i godziny — to chwila tyleż wieczna, co efemeryczna. To jak dać susa w świat poza tym światem.
     Taki skok zakłada brak kontroli, którego od najmłodszych lat uczono nas unikać.

🖇

[…]  wyzwanie, jakim jest podtrzymanie ognia w długotrwałym związku, jest zupełnie innej natury. Nie zawsze zawczasu znamy cel, punkt dojścia. […]  Nie da się siłą woli ani rozumem zapanować nad miłosnymi ma­rze­nia­mi. Rozum nie ma dostępu do korzeni takich marzeń, tak jak i nie zna ta­jem­ni­czych potrzeb naszego serca. Nie można ciągle myśleć w ka­tegoriach zysków i strat.

🖇

Całe społeczeństwo wydaje się czuć nieswojo z powodu zależności i podatności na zranienie. A dobry, intymny seks wymaga ich obu.

🖇

Nie dajmy się zwieść wrażeniu, że wszechobecność seksu odzwierciedla oświe­co­ne do niego podejście. Ostentacyjny marketing związany z seksem jest po prostu niesłychanie intensywny, lecz nie jest postępowy — u jego pod­staw tkwi wolny rynek, a nie wolna myśl.

🖇

[…]  wyobraźnia erotyczna jest niezwykle plastyczna, jeśli chodzi o ma­sko­wanie, przetwarzanie i odkręcanie traum z przeszłości. […]  bar­dzo niewielka część erotycznej wyobraźni jest efektem przypadku.

🖇

     — Seks jest strasznie skomplikowany, prawda? — zapytałam.
     — W jakim sensie? Że się trudno o nim mówi czy że niełatwo go upra­wiać? — odpowiedziała pytaniem na pytanie.

🖇

Do stworzenia schematu potrzeba dwóch osób,
ale do zmienienia go wystarczy jedna.

🖇

     — Czarnej części społeczeństwa problemy seksualne także nie są obce, ale jesteśmy jednak zdecydowanie mniej spięci w tej kwestii niż wy, biali — po­wie­dzia­ła [przyjaciółka Autorki]. — Seks jest na­tu­ral­ną czę­ścią ży­cia, a nie żadną nieczystą tajemnicą.

🖇

Im większe zaufanie, tym dalej możemy powędrować.

🖇

Dzieci pokazały mi, jak być zachłanną.

🖇

Zdolność wędrowania w wyobraźni dokąd chcemy jest oznaką wolności indywidualnej. To twórcza siła, która pomaga przekraczać rzeczywistość.

🖇

Cała fauna ludzkich fantazji, niczym morska roślinność, dryfuje i rozwija się bujnie w słabo oświetlonych strefach ludzkiego działania, plotąc grube pukle ciemności. […] Furtka do tajemnicy otwiera się za dotykiem ludzkiej słabości […]. i wchodzimy w królestwo mroku. Jeden fałszywy krok, jedna niezrozumiała sylaba, a odsłonią się myśli człowiecze.
   — Louis Aragon

🖇

Fantazjowanie pozwala na przekroczenie granic narzuconych przez świa­do­mość, kulturę i własny wizerunek.
     […]  Fan­ta­zje wyrażają problem i dostarczają rozwiązania.

🖇

Fantazje – seksualne i nie tylko – posiadają
niemal magiczne zdolności uzdrawiania i odnawiania.

🖇

Gdyby seks był poszukiwaniem, to
co jest dla ciebie świętym Graalem?

🖇

Miłość do drugiego człowieka bez zagubienia siebie jest centralnym dy­le­ma­tem intymności. Umiejętność negocjowania sprzecznych potrzeb – więzi i autonomii – wyrasta z dzieciństwa, ale doskonalimy ją często przez całe życie. Wpływa ona nie tylko na to, jak kochamy, ale także na to, jak się ko­cha­my. Erotyzm zawiera w sobie podwójną obietnicę: odna­le­zie­nia się i za­gubienia.

🖇

Uzbrojeni w ideologię miłości, która promuje bycie razem, czujemy się głupio, gdy poszukujemy osobności.

🖇

[…]  tak jak wiersz, erotyzm nie jest linearny — błądzi i skręca. Pokazuje to, co można zobaczyć nie oczami, lecz duszą. Erotyzm odkrywa przed nami in­ny świat, tkwiący wewnątrz tego świata. Zmysły stają się sługami wy­obra­źni, pozwalając nam zobaczyć to, co niewidzialne, i usłyszeć to, co niesłyszalne.

🖇

Wiem, że patrzysz na innych, ale nie mogę wiedzieć dokładnie, co widzisz. Wiem, że inni patrzą na ciebie, ale tak naprawdę nie wiem, kogo widzą. Nagle przestaję cię poznawać. Nie jesteś już tak dobrze mi znaną całością, która mnie nie ciekawi. W zasadzie stałeś (stałaś) się tajemnicą. A ja jestem poruszony (poruszona). Kim jesteś? Pragnę cię.

Esther Perel, Inteligencja erotyczna. Jak utrzymać
bliskość w relacji
, przeł. Magdalena Zielińska,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

     — Byłam przekonana, że kłopoty mamy już za sobą. Na litość boską, mamy przecież po sześćdziesiątce na karku! — narzekała.
     — A to przed czymś chroni? — zapytałam.

🖇

Niepodważalna inność partnera powoduje, że rea­gu­jemy z lękiem albo z ciekawością: możemy próbować przykroić drugiego człowieka do postaci, jaką jesteśmy w stanie zrozumieć, albo możemy przyjąć jego nie­po­zna­walną tajemnicę.

🖇

Miłość jest o posiadaniu, pożądanie jest o chceniu. Po­żą­da­nie jest wyrazem tęsknoty, dlatego wymaga cią­głej nieuchwytności. Nie obchodzi go, gdzie już było, lecz zachwyca się tym, dokąd zaraz podąży.

🖇

Ciało jest naszym ojczystym językiem, to ono łą­czy nas ze światem, na długo zanim po­tra­fi­my wymówić pierwsze słowa.

🖇

[…]  czas przestać ciągle przepraszać za to, kim jestem, i za to, czego pragnę. Bardzo w tym pomaga sta­rze­nie się.

🖇

[…]  erotyzm jest właśnie taki: rozkosz dla samej rozkoszy, hojnie podarowana […].

🖇

[…]  rozwój nie jest linearny, mogą przydarzyć się za­stoje lub nawet zniżki kondycji, ale nagroda warta jest wy­siłku.

🖇

Trzeba odwagi, by dotrzeć do nieznanych dotąd miejsc… by wystawić na próbę własne ograniczenia… by przełamać bariery. Nadchodzi jednak dzień, kiedy pozostanie w pąku sprawia większy ból niż ryzyko rozkwitu.
   — Anaïs Nin

🖇

Planowanie może się wydawać prozaiczne, ale zakłada zamiar, a w zamiarze ukryta jest wartość.

(tamże)

piątek, maja 08, 2026

6098. Z oazy (CDXLIII)

To jest i będzie najdłuższy na tym blogu wpis. Najdłużej też był klecony, bo obco­wa­nie z tą książką po jej przeczytaniu było prawdziwym świętowaniem, nieśpiesznym przy­glądaniem się, jak cytaty same układają się w patchwork, który potrzebuję mieć pod ręką.

Po tamtej książce Autorki — gdy wpadłam w zachwyt nad sposobem, w jaki bu­du­je swo­ją opo­wieść — wiedziałam, że muszę natychmiast sięgnąć po tę książkę. Czytając ją, obejrzałam setki obrazów, setki zdjęć, kilka filmów, przeczytałam kilkanaście arty­kułów — karmiłam oczy i duszę, opa­trzyłam kilka starych ran.

Rozpoznałam osobne chwile w swoim życiu, których potrzebuję, by czuć, że żyję. Ta książka uczy odwagi, by zawalczyć o to, co dla nas ważne, co w nas żywe, co jest na­szą istotą, czego wielu może nie chcieć nawet zauważyć. To nie ma żadnego zna­cze­nia, ta niechęć nie ma mocy, by nas „zniknąć”.

Jeśli masz poczucie osamotnienia,
ta książka jest dla ciebie.

🖇 🖇

Samotnym można być wszędzie, lecz samotność wynikająca z miesz­ka­nia w mieście, w otoczeniu milionów ludzi, ma szczególny charakter. […] sama fizyczna bliskość nie wystarczy, by rozproszyć poczucie izolacji. Moż­na — jest to właściwie całkiem łatwe — czuć się wewnętrznie mar­twym i opu­stoszałym, żyjąc tuż obok innych.

🖇

[…]  samotność bywa uznawana za zaburzenie i chorobę. Niektórzy twier­dzą stanowczo, że niczemu nie służy […]. Takie stwierdzenia nieprzy­pad­ko­wo wiążą się z przekonaniem, że cel naszego życia to dobieranie się w pary lub że szczęście może albo powinno być czymś trwałym. Nie każdemu jed­nak jest to dane. Niewykluczone, że się mylę, ale uważam, że doświadczenie stanowiące tak istotną część naszego wspólnego życia nie może być cał­ko­wi­cie pozbawione sensu, jakiegoś rodzaju bogactwa i wartości.

🖇

[…]  samotność może prowadzić nas ku inaczej niedostępnemu doświadczaniu rzeczywistości.

🖇

[samotność]  dotyka sedna tego, co dla nas cenne i ważne. W mie­ście zwanym samotnością powstaje wiele wspa­nia­łych rzeczy – zrodzonych z sa­motności, a zarazem nadających jej sens.

🖇

Chciałam zrozumieć, co to znaczy być samotnym, jak to działa w życiu in­nych, i spróbować nakreślić skomplikowane relacje między samotnością a sztuką.

🖇

Jak to jest czuć się samotnym? To jak być głodnym – być głodnym, podczas gdy wszyscy wokół ciebie szykują się na ucztę. […]  To boli, tak jak bolesne mogą być uczucia, a poza tym powoduje skutki fizyczne, niewidoczne dla oczu zmiany dokonujące się w zamkniętych przestrzeniach ciała.

🖇

Co takiego jest w Hopperze? Raz na jakiś czas pojawia się artysta, który wy­raża pewne doświadczenie, niekoniecznie świadomie czy celowo, ale z ta­ką przenikliwością i intensywnością, że związek wydaje się nie­za­prze­czal­ny. Samemu Hopperowi nigdy nie podobała się myśl, że jego obrazy można interpretować w określony sposób czy też że samotność to jego specjalność, jego główny temat.

🖇

Z pewnością nie wszyscy ludzie pozbawieni towarzystwa innych są sa­mot­ni, a zarazem można dotkliwie odczuwać samotność, nawet gdy jest się w związku albo z grupą przyjaciół. […]
     To uczucie rodzi się z braku bądź niedostatku bliskości, a skala jego odczuwania rozciąga się od dyskomfortu aż po chroniczne, nieznośne cierpienie.

🖇

[…]  charakterystyczne dla samotności jest przemożne pragnienie, by to do­znanie się skończyło, a tego nie da się osiągnąć samą siłą woli czy częst­szym wychodzeniem z domu, można to zrobić, jedynie nawiązując bliskie relacje. To o wiele łatwiejsze w teorii niż w praktyce, zwłaszcza w przypadku ludzi, których samotność jest wynikiem straty, wygnania czy uprzedzeń, więc nie tylko tęsknią oni za towarzystwem innych, ale też mają powód, by się tych innych obawiać albo im nie ufać.

🖇

Choć wydaje się, że całkowicie odcina ona [samotność] człowieka od innych, że jest prywatnym brzemieniem, którego nikt inny nie może odczuć czy po­dzie­lać, w rzeczywistości to stan społeczny, doświadczany przez wielu.

🖇

Właśnie to jest tak przerażające w samotności: instynktowne poczucie, że działa ona dosłownie odpychająco, co udaremnia kontakt właśnie wtedy, kiedy go najbardziej potrzeba. A jednak to, co udaje się uchwycić Hop­pe­ro­wi, jest nie tylko przerażające, ale też piękne. Jego obrazy nie są sen­ty­men­tal­ne, ale przebija z nich wyjątkowa uważność. […]  Tak jakby samotność była czymś, czemu warto się przyglądać. A nawet więcej: jakby samo przy­glądanie się było antidotum, sposobem na to, by zdjąć z siebie jej dziwne, oddalające od innych zaklęcie.

🖇

W pewnych sytuacjach bycie poza, odstawanie
może sprawiać satysfakcję, wręcz przyjemność.

🖇

Ciche umowy co do rozumienia języka
potocznego są niebywale skomplikowane.

Ludwig Wittgenstein
(1889–1951)

🖇

[…]  ta parada zmieniających się nazw to chleb powszedni w życiu emi­gran­ta i od samego początku podważa kojącą myśl, że słowo i przedmiot są ze sobą bezpiecznie powiązane. „Jestem znikąd” – jak powiedział kiedyś War­hol, mając na myśli biedę albo Europę, albo mit autokreacji, a być mo­że także językową rozpadlinę, z której się wyłonił.

🖇

Samotność odmienności, samotność nieatrakcyjności, samotność wyklu­cze­nia z magicznych kręgów znajomości i akceptacji – grup spo­łecz­nych i za­wo­dowych, czułych objęć.

🖇

Odmienność oznacza ryzyko zranienia, a dopasowanie chroni przed przy­krym i upokarzającym odrzuceniem i zlekceważeniem.

🖇

Jeśli nie każdy jest piękny,
to nikt nie jest piękny.

Andy Warhol
(1928–1987)

🖇

[…]  wszystkie te zaprzeczenia i przemyślne kształtowanie swojego wi­ze­run­ku mówiły jedno: nie próbuj mnie zrozumieć, nie badaj mnie, nie ana­li­zuj. Nie zbliżaj się do mnie zanadto, bo nie jestem pewien, co tam znajdziesz, nie chcę o tym myśleć. Nie jestem pewien, czy lubię samego siebie. Nie lubię miejsca, skąd pochodzę. Przyjmij artefakt taki, jaki jest.

🖇

Nie da się myśleć bez języka, a język to ze swojej natury gra publiczna pod względem zarówno nabywania, jak i przekazywania.
     Ale choć język jest wspólny, jest również niebezpieczny i może izolować. Nie wszyscy gracze są równi. […] 
     Koncepcja, że język jest grą, w którą część zawodników gra lepiej niż in­ni, ma związek z wciąż dyskutowaną relacją między samotnością a mo­wą. Problemy z mówieniem, blokady w komunikacji, nie­po­ro­zu­mie­nia, nie­do­sły­sze­nia, epizody niemoty, jąkania się i zacinania, zapominanie słów, a na­wet niezdolność rozumienia żartów – te wszystkie rzeczy przyczyniają się do samotności, przypominając nam o tym, jak niepewne i niedoskonałe są środki, którymi przekazujemy innym, co się dzieje w naszym wnętrzu.

🖇

[…]  język wcale nie jest prostym sposobem na nawiązanie kontaktu. Jeśli zdefiniować samotność jako pragnienie bliskości, to w tym pragnieniu za­wie­ra się potrzeba wyrażania siebie i bycia słyszanym, dzielenia się my­śla­mi, doświadczeniami i uczuciami. Bliskość jest niemożliwa, jeżeli uczestnicy nie chcą się otworzyć. Ale niełatwo ustalić odpowiedni stopień tej otwartości.

🖇

I zawsze, yy, boję się czuć się szczęśliwy, bo wtedy… to nigdy nie trwa.

🖇

[…]  pop-art wzbudził tak ogromną wrogość, spowodował takie za­ła­my­wa­nie rąk wśród artystów, właścicieli galerii i krytyków po części dlatego, że na pierwszy rzut oka wyglądał jak błąd kategorii, nieznośne przekroczenie niepodważalnej, wydawałoby się, granicy między kulturą niską a wysoką, dobrym a złym smakiem.

🖇

Jeśli cała twórczość Warhola […]  stanowi sprzeciw wobec z góry zało­żo­nych kryteriów oceny, […]  to zarazem jej celem jest wydobycie na światło dzienne tego, co odbiegające od normy i porzucone, tych wymiarów kul­tu­ry, które stały się niewidzialne albo dlatego, że kryją się w cieniu, albo dla­tego, że zostały nadmiernie oswojone i przestały być zauważane – i na­da­nie temu pozycji i znaczenia.

🖇

[…]  błędne koło samotności powstaje nie w izolacji, ale raczej jako rezultat wzajemnej zależności między jednostką i społeczeństwem, do którego ta jed­nostka należy, a sytuacja jeszcze się pogarsza, jeśli dana osoba jest su­ro­wym krytykiem panujących w owym społeczeństwie nierówności.

🖇

[Warhol] wiedział dokładnie, jaka jest cena słów i co mogą zdziałać: uruchomić, ale też zatrzymać maszynę otwartego serca.

🖇

Inni znają nas dzięki naszej twarzy, to ona zdradza zamiary i nastrój.

🖇

Dzięki maskom można uniknąć obserwacji i oceny, a zatem ryzyka, że zo­sta­nie się odrzuconym, jednak traci się także szansę na akceptację, uko­je­nie, jakie daje miłość.

🖇

Zdjęcia z Rimbaudem często są mylnie uważane za autoportrety, ale w rze­czy­wistości Wojnarowicz stał za obiektywem, a rolę człowieka w masce od­gry­wali różni jego przyjaciele i kochankowie. […]  Postać Rimbauda po­słu­ży­ła jako rodzaj zastępcy czy przedstawiciela artysty i została wstawiona w miejsca ważne dla niego, te, w których kiedyś był albo które wciąż wy­wie­ra­ły na niego wpływ.

🖇

Strach zatruwa wszystko.

🖇

[…]  był zasadniczo samotnikiem. Chociaż znał wiele osób, wolał relacje je­den na jeden. Każdy znał nieco innego Davida.

🖇

Czasem można zmienić przestrzeń psychiczną, swój emocjonalny krajobraz, robiąc coś w świecie realnym. Myślę, że w jakiś sposób sztuka jest czymś takim […].

🖇

Podczas wędrówki po pirsach David rzadko spotykał tego samego czło­wie­ka więcej niż raz, chociaż zdarzało się, że kogoś szukał, na wpół zakochany w czyjejś wyobrażonej osobowości, w mitycznej postaci, którą sobie stwo­rzył na podstawie akcentu czy jednego słowa.

🖇

Fotografowanie to akt zawłaszczenia – coś staje się widoczne, a jednocześnie zastyga w miejscu i czasie.

🖇

Czasem chce się być tylko mięsem – mam na myśli poddanie się ciału, jego pragnieniom, jego potrzebie kontaktu, ale to nie znaczy, że chcesz od razu stać się krwistym stekiem albo siekanym kotletem.

🖇

Nic nie może zastąpić dotyku ani miłości, ale czytanie o tym, jak ktoś wy­trwa­le odkrywa i dopuszcza do siebie swoje pragnienia, okazało się tak bar­dzo poruszające, że czasem dosłownie trzęsłam się podczas lektury.

🖇

Wszyscy możemy wpływać na siebie nawzajem, otwierając się na tyle, żeby inni mogli się poczuć mniej samotni.

🖇

W naszej miłości ujrzałem mężczyzn, którzy zachęcają się nawzajem do zło­że­nia broni. […]  W naszej miłości ujrzałem ruchome warstwy ka­mien­nych budynków, ujrzałem rękę zgarniającą śnieg z parapetu więziennego okna. […]  Ujrzałem, jak on uwalnia mnie od milczenia mojego wnętrza.

🖇

Peter [Hujar] tam był. Peter odszedł. Jak David miał pojąć to przejście czy metamorfozę, niewyobrażalną zmianę?


fot. David Wojnarowicz, fragment,
[dostęp 2.05.2026], źródło.

[…]  wiosną 1988 roku chorobę stwierdzono również u Davida. W jednej chwi­li poczuł się ogromnie samotny. Miłość — napisał tego dnia – miłość nie wystarczy, by być blisko, żeby „złączyć czyjeś ciało ze społeczeństwem, plemieniem, kochankiem, bezpieczeństwem. Jesteś zdany sam na siebie, tak brutalnie, jak to możliwe”. […]  Jego przyjaciele chorowali i umierali, a on był pogrążony w głębokim smutku, nagle postawiony twarzą w twarz z własną cielesnością. Wciąż na nowo malował sznurki wiążące ze sobą różne istoty. Bliskość, więź, miłość — te coraz bardziej zagrożone możliwości.

🖇

Najbardziej wścieka mnie tak naprawdę to, że kiedy powiedziano mi, że zaraziłem się wirusem, szybko zdałem sobie sprawę, że za­ra­ziłem się też chorym społeczeństwem.

🖇

David stale walczył z wyparciem, czy chodziło o prawicowych kazno­dzie­jów, którzy nie mogli znieść, że ktoś mówi o seksie, czy o hedonistów, którzy nie chcieli dopuścić do swojej świadomości ryzyka śmierci.

🖇

Chciał znaleźć sposób na to, by każda strata stała się konkretna, żeby śmierć się liczyła.

🖇

[…]  11 października [1992], ACT UP zorganizowało Ashes Action, marsz na Waszyngton, który był rodzajem politycznego pogrzebu na ogromną skalę. […]  Ludzie byli wyczerpani i pełni rozpaczy. Setki osób spotkały się na scho­dach Kapitolu o trzynastej. Protestujący przynieśli ze sobą pro­chy swoich ukochanych. Potem pomaszerowali do Białego Domu, gdzie urzędował George Bush. Kiedy tam doszli, zaczęli wysypywać popiół na trawnik, odwracali do góry dnem urny i plastikowe torby i wysypywali zawartość przez druciany płot. Były tam też prochy Davida Wojnarowicza, rozsypane przez jego kochanka Toma.

🖇

Zmiana prywatnegopubliczne ma potężne konsekwencje dla z góry założonego świata.

🖇

Był we mnie taki głęboki smutek i nic zupełnie nie mogłem na niego po­ra­dzić. Byłoby lepiej, gdybym mógł.

🖇

„Ale” i „chociaż”: sposób na to, by skleić ze sobą sprzeczne myśli.

🖇

[…]  fizjologiczny opis samotności nie uwzględnia roli, jaką odgrywa samo społeczeństwo, nadzorujące i podtrzymujące wykluczenie poprzez od­rzu­ca­nie tych niesprawnych albo dziwnych. To jest druga siła napędowa sa­mo­tno­ści, powód, dla którego część ludzi — często zupełnie bez­bron­nych i spra­gnio­nych kontaktu — wciąż stoi w progu, a bywa całkowicie usuwana poza nawias.

🖇

Jako artysta [Henry Darger] był zupełnym samoukiem. Chociaż miał wy­raź­ny talent do kompozycji i od wczesnego dzieciństwa uwielbiał ko­lo­ro­wać, hamowało go przekonanie, że nie potrafi rysować.

🖇

Jedną z najsmutniejszych i najbardziej znamiennych rzeczy w całej spu­ściź­nie Dargera jest deklaracja dziecięcej niepodległości, którą napisał dla Krain Nierealnego. Zgodnie z nią dzieci mają prawo między innymi: „bawić się, być szczęśliwe, marzyć, móc normalnie spać w nocnej porze, i prawo do nauki, żebyśmy mieli równe szanse rozwijania tego, co jest w na­szych sercach i umysłach”.
     Ile spośród tego było mu dane w jego życiu? Najbardziej poruszyło mnie „prawo do nauki”. Podkreślało to, w jak brutalny, bezmyślny sposób go traktowano.

🖇

Nic nie wskazuje lepiej czyichś priorytetów niż to, w jaki sposób ten ktoś wydaje pieniądze, zwłaszcza jeśli nie ma ich za dużo.

🖇

[…]  bardzo rzadko się zdarza, żeby
jakiś czyn miał tylko jeden motyw.

🖇

[…]  w przypadku każdego zachowania uznawanego za dziwaczne czy eks­cen­tryczne warto zapytać, czy w tej etykietce nie chodzi raczej o prze­kra­cza­nie granicy klasy społecznej, a nie normy psychicznej.

🖇

Czasem jedyne, czego nam potrzeba, to pozwolenie sobie na uczucia. Nie­kie­dy najwięcej bólu sprawia właśnie próba stawienia im oporu albo wstyd, który rośnie wokół nich jak kolczasty krzak.

🖇

[…]  spojrzenie, nirami, które czyni niewidzialne widzialnym […].

🖇


The Nomi Song, reż. Andrew Horn, 2004.

🖇

Wydawało mi się straszną niesprawiedliwością, że ktoś, kto przeciwstawił się samotności, kto swoją odmienność przetworzył w radosną sztukę, umarł tak bardzo osamotniony, choć w świecie, w którym żył, wkrótce miało się to stać powszechnym doświadczeniem.

🖇

Poszedłem do niego i jakby się zawahałem, a on położył mi rękę na piersi i powiedział: »W porządku, nie martw się«. Łzy napłynęły mi do oczu i to był chyba ostatni raz, kiedy go widziałem.
   — Page Wood

🖇

Z czasem słowo „piętno” zaczęto odnosić do każdej oznaki niepożądanej od­mienności — to znaczy niepożądanej przez ogół społeczeństwa. Takim pięt­nem może być coś widocznego albo niewidocznego, ale jeśli zostanie to do­strze­żo­ne, dyskredytuje taką osobę w oczach innych i sprawia, że uznaje się ją nie tylko za inną, ale też za gorszą, że „ulega w naszym umyśle swo­i­stej re­duk­cji, stając się kimś naznaczonym i niepełnowartościowym.
     […] Gdy już działa ten szczególnie zgubny rodzaj myślenia magicznego, pojawia się skłonność do przekonania, że takie piętno to nie przy­pa­dek, nie sprawa losowa, tylko raczej coś zasłużonego czy za­wi­nio­ne­go, kon­se­kwen­cja moralnego upadku osoby naznaczonej.

🖇

Strach jest zaraźliwy, zmienia uśpione uprzedzenia
w coś bardziej niebezpiecznego.

🖇

Klaus Nomi był pierwszą sławną osobą, która zmarła na AIDS, ale w ciągu kilku kolejnych lat choroba rozprzestrzeniła się niczym pożar lasu wśród społeczności, do której należał: zżytego ze sobą środowiska z centrum Nowego Jorku, złożonego z artystów, kompozytorów, pisarzy, aktorów, muzyków.

🖇

Kultura cyfrowa znalazła się w fazie cyberprzyspieszenia, pędziła tak szyb­ko, że trudno było nadążyć. W jednej chwili coś było czystą fantastyką, czymś kompletnie niedorzecznym, za moment stawało się zwyczajnym za­cho­waniem, częścią codzienności.

🖇

[…]  ekran pozwalał ludziom na używanie gróźb i języka, którego większość z nich — jak przypuszczam — nigdy nie tolerowałaby w prawdziwym życiu.

🖇

Cud laptopów i smartfonów polega na tym, że oddzielają one kontakt od fi­zycz­ności, dzięki czemu ludzie mogą pozostać w swoich prywatnych bań­kach, chociaż teoretycznie są w miejscu publicznym, i wchodzić w inter­ak­cje z innymi, chociaż teoretycznie są sami. […]
     Wszyscy to znają. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Nie potrafię zliczyć, ile przeczytałam tekstów o tym, jacy stajemy się wyalienowani, uwiązani do naszych urządzeń, nieufni wobec prawdziwego kontaktu, o tym, że czeka nas kryzys bliskości, ponieważ nasza zdolność do bycia z innymi słabnie i za­nika.

🖇

Prywatność, skupienie, bliskość – to wszystko zostało stracone, zanikło na skutek naszej obsesji na punkcie świata na ekranie.

🖇

[…]  przebywanie w wirtualnych przestrzeniach może być lekiem na osa­mot­nie­nie, na poczucie, że jest się pomijanym albo niedostrzeganym, a za­ra­zem nie wymaga subtelnych umiejętności społecznych niezbędnych przy interakcjach w realu.

🖇

A tymczasem co? Tymczasem formy życia na planecie, na której mie­szka­my, znikają z godziny na godzinę. Tymczasem wszystko staje się coraz bar­dziej jednorodne, mniej tolerancyjne wobec odmienności. Tymczasem na­sto­lat­ki odbierają sobie życie […]. Miejsce, do którego doszliśmy, okazało się wcale nie takie atrakcyjne, wygodne, nie takie super.

🖇

Jak to jest z cudzym cierpieniem? Łatwiej udawać, że nie istnieje. Łatwiej odmówić wysiłku empatii […].

🖇

To był mój sposób na to, żeby pozszywać się z powrotem.
   — Zoe Leonard


Zoe Leonard, Strange Fruit, fragment instalacji,
[dostęp: 9.05.2026], źródło.

[Strange Fruit (for David) Wojnarowicz] to instalacja ukończona w 1997 ro­ku i należąca obecnie do stałej kolekcji Philadelphia Museum of Art. Zro­bio­na jest z około trzystu pomarańczy, bananów, grejpfrutów, cytryn i awo­ka­do, które zostały zjedzone, a ich rozdarte skórki — ususzone, po czym zszyte nićmi w różnych kolorach, ozdobione suwakami, guzikami, sztucznymi ścię­gna­mi, naklejkami, plastikiem, drutem i tkaniną.

🖇

Sztuka, która naprawia, sztuka, która pragnie kontaktu albo która znajduje sposób, by ten kontakt umożliwić.

🖇

Dzieło Strange Fruit powstało w czasie tych lat samotności, jeśli nie jako odpowiedź, to jako konsekwencja masowych ofiar okresu epidemii AIDS i wyczerpania próbami wywarcia wpływu na politykę.

🖇

Bez słów, bardzo cicho owoce poprzez swoją małość, swoją osobliwość wyrażają cierpienie z powodu rozpadu, znikania, tęsknoty za czymś kochanym, co odeszło i więcej nie wróci.

🖇

Co zostaje, kiedy esencja ulatuje? Łupina i skórka, rzeczy, które chcesz wy­rzu­cić, ale nie wiadomo, dlaczego nie potrafisz.

🖇

Nie mogę zmienić niczego w przeszłości ani sprowadzić z powrotem nikogo z ukochanych zmarłych, ale mogę przeżywać swoją miłość i stratę w równomierny, ciągły sposób, mogę pamiętać.
   — Zoe Leonard

🖇

Proces gentryfikacji dotyczy miast, ale dotyczy także uczuć […]. Wśród blichtru późnego kapitalizmu karmi się nas przekonaniem, że wszystkie trudne emocje – przygnębienie, lęk, samotność, wściekłość – to po prostu skutki zachwiania równowagi chemicznej, problem do rozwiązania, a nie reakcja na systemową niesprawiedliwość albo na atrybuty cielesności, na fakt — jak ujął to w pamiętnych słowach David Wojnarowicz — że odsia­du­je­my wyrok w pożyczonym ciele, z całą rozpaczą i frustracją, jakie to za sobą pociąga.

🖇

[…]  samotność, tęsknota nie oznaczają, że poniosło się porażkę, tylko świadczą o tym, że się żyje.

🖇

Samotność jest sprawą prywatną, ale też polityczną. Samotność jest zbio­ro­wa, to jest miasto. Jeśli chodzi o to, jak w nim mieszkać, nie ma reguł ani powodów do wstydu, trzeba tylko pamiętać, że dążenie do in­dy­wi­du­al­ne­go szczęścia nie zwalnia nas z obowiązków wobec siebie na­wza­jem. Tkwimy w tym razem, w tym nagromadzeniu blizn, tym świecie przed­miotów, tym fizycznym i tymczasowym niebie, które tak często przy­po­mina piekło. Ważna jest w tym dobroć, ważna jest solidarność.

Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku
i artystach osobnych
, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.
(wyróżnienie własne)

Dzieło to człowiek. Nic nie bierze się znikąd.
   — Edward Hopper (1882–1967)

🖇

Czy chodziło o to, że szufladka okazała się za ciasna wraz z jej niedorzecznymi oczekiwaniami względem tego, jakie mają być kobiety, czy o to, że ja do niej nie pasowałam?

🖇

Są lepsze sposoby patrzenia na ciała.

(tamże)