Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
komu, czemu (w podwójnym tego słowa znaczeniu), dlaczego zrobiono to czy tamto zdjęcie? to może być ważne, nienajważniejsze [sic!*] lub kompletnie nieistotne. mnie dziś interesują: ten, kto naciskał migawkę, i miłość, z jaką to robił**.
191/365
____________
* fuj! jak to wyglada, ale to nowe zasady ortografii.
** wyjmij swoje albumy, przyjrzyj się temu, czego tam nie ma, gdy nie chcesz tego dojrzeć, a co jest: miłość, zachwyt, uwaga, skupienie — wciąż tam jest, choć owe zdjęcia mają kilkadziesiąt lat. to nie zniknie, nie musisz dziś tego sobie wziąć.
fot. Biały Kruk.
[…] ślady myśli, które pozostały widzialne […].
[w:] Maria Poprzęcka, Śmierć przed obrazem.
O sztuce, starości i zanikaniu,
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024.
[suplement 11.07.2026] […] jak do tego doszło, że tyle czasu mogło zniknąć i pojawić się na nowo […].
Na jej twarzy malowały się różne uczucia i przemyślenia: wyglądało, jakby pragnęła dotknąć i zebrać w jedną całość te wszystkie rozproszone lata przemian. Ale jak zebrać i ucałować czas?
John McGahern, Twarzą ku wschodzącemu słońcu,
przeł. Olga i Wojciech Kubińscy,
Części Proste, Gdańsk 2026.
Jabłoń:
(z powodu choroby nie obsługuje już guzików czy sznurówek; radzi się Sadownika co do sposobu
zainstalowania elastycznej wersji tych ostatnich) Ty to jesteś jednak mądry facet.
Sadownik:
(uśmiecha się znacząco jako ofiara małżeństwa) Popełniłem w życiu tylko jeden błąd.
Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)
(też by się śmiał) Biały Kruk:
(duch Jego poczucia humoru
nigdy nie opuszcza mieszkańców ula)
czas zatrzymany na błonie fotograficznej. zamknięty w ramkach diapozytywów. spotkałam po latach po raz pierwszy.
187/365
Szukam wzoru na czas. Co ma być w mianowniku, a co w liczniku? Pierwiastek, a może potęga, bo przecież czas to potęga. Zawsze najlepsze są proste rozwiązania. A może jednak jest to wzór na kilka akademickich tablic?
*
[…] pod sam koniec obliczeń znów coś się wykoleiło.
Tata mówił, że matematyka to królowa nauk. I co? Ktoś to już policzył i nie dzieli się z nami wzorem? Może ta matematyka to jednak królewna i jeszcze mało wie o liczeniu końca? Może dlatego, że czasowi zdarza się na chwilę zatrzymać albo rwać i wtedy sprawy toczą się poza nim.
*
Jeśli dwie proste równoległe mogą się przeciąć w nieskończoności, to może udałoby się być mniej łapczywym na własne życie i podarować komuś trochę czasu? Na przykład dzieciom. A może dałoby się tak oszukać, żeby ten podarowany im czas jednak spędzić z nimi?
Mikołaj Grynberg, Rok, w którym nie umarłem,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
Odwiedzał_m miejsca, które ciągle jeszcze są we mnie obecne.
*
Byłaby możliwość, teraz, mówić, powiedzieć ci, że za tobą tęsknię, bardziej niż cię znam.
Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.
☆
Wypełniamy pustkę dobrymi wspomnieniami, smutkiem, myślami obejmujemy bezsens śmierci. Gromadzimy wdzięczność, że ktoś był. Za życia ludzie jeszcze cię zaskoczą, są oporni, humorzaści, mają oczekiwania i pretensje. Po śmierci stają się znacznie łatwiejsi.
Mira Suchowiejko, Też się o ciebie boję,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
☆
[suplement 4.07.2025]
Z ciekawością przyglądam się sobie porównującemu się z rodzicami. Kiedyś myślałem, że to dowód niedojrzałości, teraz zrozumiałem, że takimi ścieżkami chodzi ludzki rozum. […] Nie tylko małe dzieci testują granice dorosłych. Dorośli wciąż testują granice swoich relacji z nieżyjącymi już rodzicami.
Mikołaj Grynberg, Rok, w którym nie umarłem,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
odeszła. od dziś, Biały Kruku, oboje wiecie coś, czego po tej stronie dokładnie nie wie nikt. łomolę więc — tak dobrze pamiętam, gdzie przez dziesięciolecia stał ten winyl.
there’s a river somewhere
flows through the lives of everyone […]
there’s a star in the sky
brightens the lives of everyone […]
there’s a short song of love
sings through the lives of everyone
dotarłam w sobie do miejsca, w którym i gotowość, i potrzebę miałam,
by uczcić wszystkie te chwile, gdy pytał: zjesz la cucarachę?
wdzięczna i chciwa, chciałam też spędzić razem z sadownikiem nieśpieszny, smaczny czas poza domem. nijak nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy, nie licząc wyjazdów, ostatni raz jedliśmy śniadanie poza ulem.
46/365
W języku Innuitów, pochodzących z Azji jak Indianie i zamieszkujących arktyczne pustkowia, nie ma słowa „artysta” ani „do widzenia”. Nie ma sztuki ani pożegnań. Jest wieczna zmarzlina nie do przerobienia na arcydzieła i nostalgię rozstań. […]
Dorosła pożegnałam rodziców. Coraz częściej żegnam zmarłych, ale i żywych odpadających od parapetu logiki. Nie sposób wyrazić wtedy, co czuję.
*
Razem jesteśmy sobą, mieniąc się możliwościami bycia wszystkim.
Manuela Gretkowska, Posag dla Polki,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024.
filmy mojego życia, ich ścieżki dźwiękowe znam na wyrywki. dziś dowiedziałam się o śmierci reżysera jednego z nich, więc łomoliłam. kompozytor muzyki do tego filmu, doczytałam, pięć dni przed Tobą, Biały Kruku, opuścił bardo — szklą mi się tak bardzo oczy, gdy słucham rose’s theme, gada do mnie o bezbrzeżnej tęsknocie.
– A osobista satysfakcja? – pytam.
– […] No, może jestem za bardzo bezczelna?
1994. Zdaję na patent sternika jachtowego. Wracam do akademika i moim chłopakom mówię: no to czas iść w morze. W tamtym czasie istniało coś takiego jak sternik jachtowy p.u. (pełne uprawnienia). Chłopaki, przeżyczliwe dla mnie, przecież byłam ich kumplem (nie kumpelką) z grupy dziekańskiej, szybko, śmiejąc się niewybrednie, sprowadzają mnie na ziemię. Baba na jachcie? Zapomnij.
Wtedy jeszcze nie wiem, że i ja bywam bezczelna wobec życia, choć moi najbliżsi nie mają co do tego żadnych wątpliwości — zapytałam chwilę temu Sadownika, by upewnić się, czy nie koloryzuję, odpowiedział: bezczelna? eufemizm! Późną jesienią albo wczesną wiosną kolejnego roku wychodzę po zajęciach sekcji pływackiej (aktywność zastępująca WF w politechnicznym indeksie) i… Na tablicy ogłoszeń, własnym oczom nie wierząc, widzę anons o planowanym rejsie z naborem do wyłącznie kobiecej załogi. Baba na jachcie? Nie! Pięć bab! Tak spotkałam po raz pierwszy w życiu Kapitanową.
– Pani lepiej się pływało z dziewczynami? – pytam.
– Nie ma różnicy. Moje załogi to były żeglarki i były bardzo dobre, bardzo bystre i w zasadzie nie musiałam się wysilać. […] To były bardzo fajne załogi.
☆
Wypływamy na chwilę – na dwie godziny.
W pewnej chwili nie wytrzymuję z radości i mówię: – Nie mogę uwierzyć, że płynę z panią. Zdobywczynią trzech oceanów!
Paulina Reiter, Samotne oceany. Historia Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz,
pierwszej kobiety, która opłynęła świat solo,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2023.
Kapitanowa plus dwie Doroty i dwie Anie. Na tamten moment jedna pani mgr inż., dwie panny ze stopniem zawodowym mgr inż. in spe — trzy kobiety z tej samej uczelni.
Za kilka lat od zatrzymania tej chwili w rolce filmu fotograficznego dwie panny będą już paniami ze stopniem naukowym doktora nauk technicznych.
*
fot. Ania, I Oficer.
W Nynäshamn. Uwielbiam to zdjęcie ze względu na czasopismo w swej starej odsłonie. Przeczytane, spełniało się na stole. Pierwsze w moim życiu krewetki. Wędzone. Nigdy potem tak pysznych już nie jadłam.
*
fot. archiwum własne.
Wrócone. W Górkach Zachodnich. Było cyk po obu stronach kei. Z fragmentem Mechatka II w tle na jednym z nich. Na drugim uchwyceni Rodzice obu Dorot, w tym siostra Kapitanowej. Biały Kruk i Orzeszek przywieźli ze sobą świeży chleb i masło. Nie można było nam, kończącym rejs, podarować niczego lepszego.
fot. archiwum własne.
*
W Kalmarze kupiłam płytę. Po powrocie na ląd tą piosenką łomoliłam najczęściej — najlepiej podejmowała dyskusję z relacyjną warstwą mojego życia. Z Visby nie mogłam wrócić do domu bez własnego jeżyka, z którego starszym o wiele lat braciszkiem poznałam się na Mechatku II.
Roberta Flack & Donny Hathaway, Only Heaven Can Wait, z albumu Softly With These Songs: The Best Of Roberta Flack.
Świętowanie 60. urodzin Kapitanowej. Zkemi i Jabłoń in spe.
*
fot. archiwum własne.
*
Po rejsie. W rodzinnym mieszkaniu Drzewka. Zkemi w połowie drogi do domu. Orzeszek przygotowała rosół, który katapultował nas do kulinarnego raju.
fot. Zkemi.
* * *
Na jednym z tych rejsów ciągniemy zapałki. Mój Los uwielbia w ten sposób wygrywać szorowanie garów, jazdę z cumą na brzeg, wszystkie te roboty, których nikt nie chce. Wygrał i „tą razą”.
wczoraj. pierwszy raz dla Was, a nie tylko dla Ciebie, Biały Kruku. odrobina Małej Danii.
197/366
To, że kochamy, nie znaczy, że nie spotka nas zawód. Ale miłość pomoże nam zmierzyć się z nim i nie stracić serca.
bell
hooks, Wszystko o miłości. Nowe wizje,
przeł. Karolina Iwaszkiewicz, Filtry, Warszawa 2023.
☆
Zamknęła oczy, by mocniej poczuć obecność Miłości i towarzyszącego jej Zrozumienia, które było głębsze i łagodniejsze niż oddech ziemi i nieba.
George Eliot [w:]
Martin Laird OSA, W krainę ciszy. Praktyka chrześcijańskiej kontemplacji, przeł. Tomasz Mucha,
WAM, Kraków 2024.