Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka roku 2020. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książka roku 2020. Pokaż wszystkie posty

wtorek, grudnia 01, 2020

4048. Perełka (IV)

Przypomniała o swoim istnieniu, utyskując odrobinkę, że leży na stosiku równie długo, co tamta. Przypomniała, gdy sprawdzałam, jak długo tamta na mnie czekała. Ta cze­ka­ła dwa lata i dziewięć miesięcy bez czterech dni. Czekała w życiu, którego już nie ma. Pamiętam jednak, jakby to było wczoraj, dlaczego się na nią skusiłam.

Tytuł, który uruchamia we mnie tylko dobre skojarzenia. Zawijas na okładce i… ktoś we mnie musiał tę książkę mieć. Tak odbył się zakup, a potem było cierpliwe cze­ka­nie książ­ki, bo drukowane literki zawsze cierpliwie czekają, nie tylko na mnie.

Zaczęłam i szybko okazało się, że muszę sobie tę książkę reglamentować po ka­wa­łecz­ku, by na dłużej starczyło. Wszystko, co wiedziałam o Konfucjuszu, to były w naj­lep­szym razie pół-, a najczęściej ćwierćprawdy. O Mencjuszu i Zhuangzi nie słyszałam nawet.

[…]   nauki starożytnych chińskich filozofów zmuszają nas do za­kwe­stio­no­wania wielu naszych przekonań, które uznajemy za pewne. Ich poglądy o tym, jak ludzie podchodzą do świata — jak odnoszą się do innych, jak podejmują decyzje, jak radzą sobie z życiowymi wzlotami i upadkami, jak próbują wywierać wpływ na innych, jakich wyborów dokonują w życiu — są tak samo istotne dziś, jak dwa tysiące lat temu. A nawet bardziej istotne niż kiedykolwiek.

A co jeśli idee, które — jak wierzymy — nas wzmacniają, tak naprawdę nas ograniczają?

Nasz świadomy umysł ma skłonność skupiać się na tym, co „być powinno” — na tym, co wydaje się właściwe. Myślimy, że wiemy, co jest piękne, co wielkie, co cnotliwe, co użyteczne. Czy jednak naprawdę rozumiemy, jak faktycznie przypadkowe są słowa i wartości, od których zależymy?

Życie „jak gdyby” to coś, co wszyscy robiliśmy jako dzieci, a później — w miarę dorastania — w mniejszym lub większym stopniu porzucaliśmy, bo wierzyliśmy, że musimy zachowywać się bardziej autentycznie.

[…]  to właśnie wyłamanie się z naszych schematów życiowych pozwala nam rozwijać inne strony naszej osobowości. Rytuały — jak rozumiał je Konfucjusz — mają w sobie moc przekształcania, bo pozwalają nam na chwilę stać się kimś innym. Na krótki czas tworzą odmienną rzeczywistość, która sprawia, że potem wracamy do swojego zwykłego życia już trochę inni.

Bądź szczery. Bądź autentyczny. Bądź wierny sobie. Te slo­ga­ny współczesności […] .
     Niebezpieczeństwo polega na tym, że to, co odkrywamy, jest zaledwie migawką tego, kim jesteśmy w tym kon­kret­nym czasie i miejscu.

[…]  nie lekceważ tego, co małe, nie zapominaj o wszystkich „proszę” i „dzię­ku­ję”. Zmiana nie nastąpi, dopóki ludzie nie zmienią swojego zacho­wa­nia, a nie zmienią swojego zachowania, jeśli nie zaczną od tego, co małe.

Konfucjusz nie dawał definicji dobra; chciał, aby jego ucznio­wie wiedzieli, że muszą je poczuć w tych wszystkich zmie­nia­jących się sytuacjach, aby zrozumieć, co to znaczy je wy­ra­żać. My wszyscy musimy je także poczuć, a kiedy je rozpoznamy, będziemy mogli je rozwijać.

Każda sytuacja jest jedyna w swoim rodzaju i zmienia się z minuty na minutę […]   Twoje odczytanie sytuacji, twoja zdolność dostrzeżenia szerokiego kontekstu, umiejętność zrozumienia wszystkich złożonych czynników […]  są tym, co pomaga ci zareagować dobrze.

Kiedy ćwiczysz się w przyjmowaniu możliwie najszerszej perspektywy podczas oglądu danej sytuacji i rozumieniu, jak to wpływa na rezultat, nieustannie kształtujesz swój potencjał dobra.

Robimy mnóstwo zwykłych rzeczy, które sprawiają, że czujemy się bardziej żywi. Najprostsza — wziąć głęboki wdech.

Gdy stwarzasz przestrzeń dla zainteresowań, otwierają się przed tobą no­we szanse. […] Jeśli pozostaniesz otwarty na to, jak twoje za­in­te­re­so­wa­nia zmieniają się wraz z upływem czasu, nie będziesz się czuł przez nie za­blo­ko­wa­ny — będziesz bardziej zdolny do tego, aby zmienić swoje życie i plany, a w konsekwencji pozwolić sobie na rozwój.
     Zamiast myśleć: Mogę być wszystkim, czym chcę być, przyjmujesz po­sta­wę: Jeszcze nie wiem, czym mogę się stać. Nie wiesz, dokąd może cię to wszystko doprowadzić. Lecz to, czego się nauczysz o sobie i o tym, co cię ekscytuje, nie będzie abstrakcyjne; to bardzo konkretna wiedza, zrodzona z praktycznego doświadczenia. Wraz z upływem czasu otwierasz ścieżki, których sobie nawet nie wyobrażałeś; wyłaniają się z nich możliwości, jakich nigdy wcześniej nie widziałeś. Z czasem faktycznie stajesz się inną osobą.

[…] docenić moc tkwiącą w pozornej słabości, zrozumieć pułapki różni­co­wa­nia i postrzegać świat jako sieć wzajemnych zależności. Zamiast myśleć, że moc pochodzi z siły, która dominuje nad inną siłą, należy uświadomić sobie, że jeśli chcemy mieć prawdziwą moc, musimy zrozumieć relacje pomiędzy rozmaitymi rzeczami, sytuacjami i ludźmi.

Muzyka pogłębia naszą więź z innymi ludźmi.

Dzięki literaturze przemierzamy ogromne otchłanie czasu i wchodzimy w kontakt z doświadczeniami i punktami widzenia, które w prawdziwym życiu prawdopodobnie nigdy nie stałyby się naszym udziałem. Tak uzyska­na wiedza zapewnia nam dostęp do różnych sposobów angażowania się w świat, ponieważ pozwala wykraczać poza własne życie, głębiej wczuwać się w szeroki strumień ludzkiego doświadczenia i lepiej się do niego odnosić.

Przekonywał [Mencjusz], że — jak na ironię — ograniczają nas właśnie te rzeczy, w których prawdziwość wierzymy, planując sobie życie.

Spontaniczność i kreatywność to nie te wspaniałe wyłomy w życiu, które poza nimi jest zwyczajne i szare. To nieodłączna część tego, jak żyjemy na co dzień; wszystkie chwile mogą być pełne kreatywności i spontaniczności, gdy doświadczamy całego świata jako miejsca otwartego. Osiągamy je nie­ustan­ne, kształtując zdolności do wyobrażania sobie przekraczania naszego doświadczenia.

[…] nie jesteśmy tylko tym, kim jesteśmy: cały czas możemy aktywnie zmieniać się na lepsze.

Michael Puett, Christine Gross-Loh, Ścieżka, przeł. Andrzej Wojtasik,
Wydawnictwo AMBER, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

Jak przeżywasz swoje codzienne życie?
     Dla Konfucjusza wszystko zaczyna się od tego pytania — pytania o rze­czy naj­mniej­sze. I w odróżnieniu od tych wielkich, fundamentalnych kwe­stii, na to pytanie potrafimy odpowiedzieć wszyscy.

Nasze nawyki ograniczają to, co widzimy, odczuwamy, co wiemy i z czym jesteśmy w kontakcie.
     Wszyscy jednak możemy stać się bardziej świadomi naszej skłonności do ograniczania siebie. Widzenie świata oczami kogoś innego pomaga nam wy­zwo­lić się i doświadczyć w bogatszy sposób nawet najbardziej przy­ziem­nych — z pozoru — aspektów świata.

Mencjusz chciał, aby ludzie poczuli dobro „w trzewiach”, wtedy zrozumieją, jak stać się dobrym. Jak to jest „być dobrym” w kategoriach fizycznych odczuć? Co robimy w swoim codziennym życiu, aby to poczuć?

Problemem nie jest po prostu to, że mamy swój punkt widzenia. Ostatecznie ryby, ptaki i jelenie też jakiś mają. Problem powstaje wtedy, gdy za­kła­da­my, że nasz punkt widzenia jest uniwersalny, i zamykamy umysły. Stwa­rza­my sztywne rozróżnienia i nadmiernie stabilne kategorie i wartości.

Xunzi prosi nas, abyśmy zastanowili się, czy żylibyśmy inaczej, gdybyśmy rozumieli, jak wiele z otaczającego nas świata jest w istocie naszym wy­two­rem. Jeśli sami stworzyliśmy świat, którego doświadczamy, nie po­win­ni­śmy pytać siebie, jak odnaleźć w nim swoje miejsce. Powinniśmy pytać, czy dobrze go zbudowaliśmy.

W najbardziej współczesnej interpretacji prawdę musimy odkryć w sobie samych.

(tamże)

wtorek, maja 19, 2020

(3813+1). Dotykając duchowości

Jedna książka, dwa wrażenia. Wrażenie drugie, ważniejsze, najważniejsze.

Słowa Duchownego w tej książce i klamka zapadła. Zero zniechęcenia, choć dostępna tylko „w papie­rzu”, a Autor Ojcem jest — wiedziałam, że muszę ją mieć. Klik, klik, trzy dni czekania i była na kawowym stoliczku, bo papier czytany jest wyłącznie w świetle dziennym.

Tydzień temu skończyłam. Musiałam skończyć jeszcze jedną książkę, rozgrzebać kolejne dwie, by do tej wrócić i zdecydować się na wybór cytatów.

Napisać, że mądra, to mało. To książka, która krok po kroku tłumaczy, dlaczego wyjście z polskiego kościoła katolickiego jest naturalnym i kolejnym krokiem na drodze rozwoju duchowego. A tym, którzy jeszcze tkwią w kościele (tym z małej litery) dedykuję piękny i mądry Moniki Białkowskiej tekst (podrzuciła mi go Kaan). Ten mały kościół dużo traci, nie słysząc kobiet.

Człowiek — czego dowodzą rozliczne, odnajdywane na różnych płaszczyznach symptomy — staje przed przynajmniej dwoma poważnymi zadaniami życiowymi. Pierwsze polega na zbudowaniu solidnego „naczynia” lub tożsamości; drugie — na znalezieniu zawartości, którą owo „naczynie” ma pomieścić.

*

Prędzej czy później — jeśli człowiek żyje zgodnie z klasycznym „harmonogramem duchowym” — pojawi się w jego życiu wydarzenie, osoba, idea, związek lub śmierć, z którymi nie będzie umiał sobie poradzić, o ile wykorzysta jedynie bieżące umiejętności, nabytą wiedzę lub silną wolę. W sensie duchowym człowiek musi zostać doprowadzony do kresu tego, co posiada i potrafi.

*

W duchowej rzeczywistości, zanim czegoś nie utracimy, nie zignorujemy, nie pominiemy, nie zatęsknimy za czymś, nie wybierzemy — nie zdołamy niczego odnaleźć na nowo, już na innym poziomie.

*

Żaden problem nie może zostać rozwiązany
przy użyciu tej samej świadomości,
która go spowodowała
.

Albert Einstein
(1879–1955)

*

Większość ludzi myli swoją sytuację życiową z prawdziwym życiem, płynącym pod powierzchnią codziennych wydarzeń.

*

Trzeba fundamentalnej ufności, by nie rozpaść się po upadku lub porażce.

*

Suniemy naprzód jak łyżwiarze, których ruch do przodu polega jednak na kierowaniu stóp na boki — wciąż od nowa.

*

Musi zaistnieć, i  — o ile jesteśmy uczciwi — zawsze zaistnieje przynajmniej jedna sytuacja w naszym życiu, której nie będziemy potrafili załatwić, kontrolować, wyjaśnić, zmienić lub nawet zrozumieć.

*

Ludzie dojrzali nie myślą w kategoriach albo-albo, lecz zanurzają się w oceanie zarówno-jak […].

*

Twórcze powątpiewanie nieustannie sytuuje mój umysł na poziomie dla „początkujących” — wspaniały sposób na ciągłe wzrastanie, niesłabnącą pokorę i życie w szczęśliwym zdumieniu.

*

Na szczęście mądrość żyje wespół z tajemnicą, powątpiewaniem oraz „niewiedzą” i w ten sposób paradoksalnie tajemnicę do pewnego stopnia odkrywa. Nigdy nie udało mi się rozgryźć, dlaczego niewiedza staje się w istocie kolejną postacią wiedzy.

*

[…] by dotrzeć do punktu, w którym jestem teraz, potrzebowałem trochę czasu — stopniowo nauczyłem się większej cierpliwości i współczucia. Nie muszę już popychać rzeki, ani jej posiadać; nie muszę nikogo nakłaniać, by wszedł akurat do mojj rzeki; nikt też nie musi nazywać rzeki w moim języku, bym mógł zaufać jemu i jego dobrej woli. By dotrzeć do tak rozległego, dobrego miejsca, trzeba wiele razy tonąć w swojej własnej, zbyt maleńkiej rzeczce.

*

Życie, o ile jesteśmy wobec niego szczerzy, to mnóstwo słabości i upadków pośród pełnego nadziei wzrastania i sukcesów.

*

Wyruszenie w drogę jest zawsze aktem wiary, stanowi ryzyko w najgłębszym tego słowa znaczeniu, ale oznacza również przygodę.

*

Nie chodzi o to, że cierpienie lub niepowodzenie mogą się zdarzyć, że przydarzą ci się, jeśli będziesz zły (a tak często myślą ludzie pobożni) albo dopadną pechowców, kogoś zupełnie innego i gdzieś indziej; nie w tym rzecz, czy można tych wydarzeń uniknąć dzięki inteligencji lub prawości. Otóż nie — one przydarzą się również tobie!

Richard Rohr, Spadać w górę. Duchowość na obie połowy życia, przeł. Beata Majczyna, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017.

Widzenie oczyma mądrości zawsze dążyło najpierw do zmiany widzącego; wówczas okazywało się, że to, co on widzi, przeważnie samo się o siebie zatroszczy. Prawie zawsze jest to tak proste i zawsze tak trudne.

(tamże)

3813. Brzydzę się tobą, polski katoliku!

Jedna książka, dwa wrażenia. Wrażenie pierwsze.

Kościół to wspólnota wiernych… nauczają w okolicach bierzmowania. Owieczki nie wydają się tego brać na serio. Dają się prowadzić infantylnym intelektualnie (jakby było mało, to nieetycznym i niemoralnym) starym dziadom na kościelnych stano­wis­kach, zamiast przestać chodzić do kościoła, dopóki kościół-instytucja się nie ogarnie. Takie (najbardziej cenzuralne zdania) przychodziły mi na myśl po obejrzeniu nowego filmu Sekielskich (Zabawa w chowanego).

Żyję w kraju, w którym mądrym duchownym zamyka się usta lub wysyła za granicę. Właśnie dotarło do mnie, że na ulicy omijam księży dokładnie tak samo jak policjantów — taki klimat. Od wielu lat nie spodziewam się człowieka w środku czarnego lub niebieskiego munduru, a siostry zakonne i kobiety uczęszczające regularnie do kościoła są dla mnie obleczonym w ciało syndromem sztokholmskim.

Autor tej wspaniałej książki od początku jest katolikiem (zakładam, że czytelnik już wie, iż od czterdziestu lat jestem również księdzem, a franciszkaninem niemal od pięćdziesięciu), nie jest polskim klechą i… ma labradorkę, ale o tym dowiedziałam się dopiero będąc w środku książki. Tego, co o kościele, nie chciałam mieszać z tym, co wzięłam dla siebie z tego wszystkiego, co przemyślał i zapisał. Odrobinka mizo­ginii w jednym z poniższych cytatów ubawiła mojego wewnętrznego szowinistę — ja pozostałam w szoku, że tak to ujął ten mądry Człowiek.

Można powiedzieć, że tragedie („pieśni kozła”) rasizmu, niewolnictwa, seksizmu, wypraw krzyżowych, inkwizycji i obu wojen światowych — wszystkie one zaistniały w chrześcijańskiej Europie i były przez nią tolerowane — stanowią niewiarygodną manifestację naszego rozczarowania i odrazy do samych siebie oraz do siebie nawzajem. Nie potrafiliśmy bowiem sprawić, by świat, który miał być podobno dobry i doskonale uporządkowany, rzeczywiście taki się stał. Nie potrafiliśmy pokochać niedoskonałości ani w nas samych, ani w świecie natury — jakże więc moglibyśmy budować mosty łączące nas z żydami, muzułmanami, ludźmi innych rasm, a także z kobietami, grzesznikami czy nawet przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich? Nikt z nich nie pasuje do „ładu”, o którym wstępnie zdecydowaliśmy. Musieliśmy zabijać, wymuszać, więzić, torturować i niewolić resztę świata. Nie dźwigaliśmy krzyża, poczucia tragiczności życia, za to jesteśmy ekspertami w sprowadzaniu tragedii na innych.

*

Jednak w większości religii instytucjonalnych odnajdują się przede wszystkim ludzie obsesyjnie dążący do jakiegoś idealnego ładu, który nigdy nie jest prawdziwy; osoby te rzadko czują się więc szczęśliwe czy usatysfakcjonowane. […] Religia zorganizowana nigdy nie postawiła na ducha scalania, włączania czy swobodę kontaktu z różnorodnością. A przecież nasz jedyny istniejący świat to właśnie mnogość, wielorakość i rozmaitość!

*

Grzechem jest pozostawanie na powierzchni nawet świętych rzeczy, takich jak Biblia, sakrament czy kościół.

*

My, duchowni, zaangażowaliśmy się w „zarządzanie grzechem”, zamiast ten grzech przemieniać. „Jeżeli nie jesteś doskonały, to znaczy, że ty robisz coś złego” — tak nauczamy ludzi.

*

Kościół jest zatem zarówno największym moim problemem intelektualnym i moralnym, jak i domem dającym największą pociechę. Kościół to żałosna dziwka a zarazem wielokrotna panna młoda, z którą można mimo wszystko stworzyć wspaniałe małżeństwo. […] W pewnym (dość dosłownym) sensie Kościół jako taki jest pierwszym krzyżem, na którym umiera Jezus, skoro ograniczamy, zniekształcamy i usiłujemy kontrolować owo zawsze przerastające nas przesłanie.

*

Musimy się zdrowo naszamotać z zasadami, zanim je odrzucimy.

Richard Rohr, Spadać w górę. Duchowość na obie połowy życia, przeł. Beata Majczyna, Wydawnictwo WAM, Kraków 2017.


fot. Gepardzica, fragment.

środa, kwietnia 01, 2020

3759. Na schodach co dnia

Tytuł — nie! Szata graficzna okładki — nie ma mowy! Matematyka — miałam z nią miłosną relację, więc po co? Trzy razy „nie”, ale coś mnie tknęło, gdy dowiedziałam się o istnieniu tej książki. Nie odpuszczała, natrętnie przychodziła do mnie przez kolejnych kilka dni, więc zajrzałam do darmowego fragmentu i… wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Na haczyk neuro­plasty­czności dałam się złapać. I dobrze, pyszny był ten haczyk.

Wspaniała jest ta książka — siedem kropek… 18×5… po prostu fenomenalne i już! Zostawiła mnie z żywą zmianą w dłoniach.

Napisałam tę książkę, ponieważ wiem, że gdy dowiadujemy się o rozwoju mózgu, nastawieniach oraz wielowymiarowym, głębokim i opartym na współpracy myśleniu, otwiera to różne aspekty naszych osobowości. Teorie te nie zmienią nas w innych ludzi, ale mogą uwolnić coś, co i tak w nas tkwiło, z czego zawsze mogliśmy skorzystać, tyle że najczęściej sobie tego nie uświadamialiśmy.

*

Twierdzi on [Etienne Wenger], że kiedy się czegoś uczymy, nie chodzi tylko o proste przyswajanie wiedzy albo zbieranie informacji i faktów, ponieważ proces uczenia się rozwija nas jako ludzi.

*

[…] dzielenie się myślami to przecież uczenie się.

*

Ale myślenie z natury ma charakter społeczny. Nawet kiedy czytamy samotnie książkę, wchodzimy w interakcję z refleksjami innej osoby. Zapewne najważniejszą częścią procesu uczenia się jest to, by kiedy już rozwiniemy w sobie zdolność łączenia się z cudzymi koncepcjami, umieć wcielać je do naszego myślenia i dzięki nim wkraczać w nowe obszary.

*

[…] nasze reakcje ukształtują naszą przyszłość. Zmiana nastawienia wpływa nie tylko na sposób, w jaki myślimy o rzeczywistości; ale także na tę rzeczywistość.

*

Błędy są częścią życia, a im odważniejszych wyborów dokonujemy, tym więcej pomyłek zaliczymy. Pogodzenie się z błędami nie wpływa na ich liczbę, ale można je postrzegać pozytywnie albo negatywnie. Jeśli wybierzemy tę pierwszą postawę, pomoże nam ona pozbyć się ograniczeń.

*

Wszystko, czegokolwiek pragnąłeś, leży po drugiej stronie strachu.

*

[…] nauczcie się cenić porażki i pokonywanie przeszkód, ryzykować, i nie pozwólcie, by inni stawali wam na drodze. Jeśli natkniecie się na przeszkodę, znajdźcie sposób, żeby ją obejść, podejdźcie do problemu z innej strony.

*

Kiedy rezygnujemy z czegoś, uznając, że nie damy sobie rady, rzadko robimy to z powodu rzeczywistych ograniczeń; przeważnie wynika to z niewiary we własne możliwości.

*

Nie ma sensu rozważać, co by było gdyby… Co się stało, to się nie odstanie. Pozostaje jedynie się z tym pogodzić. Życie jest dużo prostsze i o wiele radośniejsze, kiedy patrzysz na to, co możesz zrobić, a nie na to, czego zrobić nie jesteś w stanie.
     Każdy nowy dzień to dobry dzień
.
// Henry Fraser

Jo Boaler, Umysł bez granic, przeł. Artur Ubik,
HarperCollins Polska, Warszawa 2019.

Można krok po kroku, mozolnie, pracować nad rozwiązaniem problemu, wychodząc z różnych koncepcji. Ale kiedy już zrozumiemy istotę rzeczy i zaczniemy postrzegać ją jako całość, w umyśle zachodzi niesamowita kompresja. Można odstawić tę wiedzę na półkę, szybko i całkowicie przywołać ją w razie potrzeby i skorzystać z niej jako kolejnego kroku w innym procesie rozumowania. Wgląd związany z tą kompresją jest jedną z tych frajd, jaką daje matematyka.

(tamże)

niedziela, marca 15, 2020

(3741+1). TA książka

Dzięki dwóm mężczyznom przypomniało mi się, że gdzieś w środku stosiku książek do przeczytania od prawie półtora roku jest TA i cierpliwie na mnie czeka.

To fascynująca książka, która pozostawiła mnie (a) z radością obserwowania, która półkula mózgu jest teraz u głosu; (b) z eksperymentowaniem, by przełączyć się na drugą półkulę — to niesamowite, że można zrobić to w ułamku sekundy. Teraz jest jasne, która półkula gdzie była i co robiła we wpisie 50/366.

TA książka nauczyła mnie świadomie odcinać się od uporczywej błędnej pętli i przenieść się w spokojniejsze miejsce — to miejsce jest nie tylko spokojniejsze, jest dobre i karmiące. TA zachwyciła moją lewą półkulę i dała narzędzia, by potem od niej odpocząć.

W ten oto sposób TA książka stała się jedną z najważniejszych książek, jakie prze­czy­tałam i przeczytam w roku 2020.

[…]  jeśli chodzi o rehabilitację, za sukcesy i porażki opiekujących się mną osób w dużej mierze odpowiadam ja sama. Mogłam współpracować lub nie. Współpracowałam z tymi osobami, które dodawały mi energii, choćby przez to, że nawiązywały ze mną kontakt wzrokowy, dotykały mnie delikatnie i w odpowiedni sposób, mówiły cicho i łagodnie. Reagowałam pozytywnie na pozytywne podejście. Osoby niepotrafiące nawiązać kontaktu pozbawiały mnie energii, toteż broniłam się przed nimi, ignorując ich prośby.

*

Jestem absolutnie przekonana, że wsłuchiwanie się w gadaninę własnego mózgu to jeden z kluczowych czynników decydujących o zdrowiu umysłowym. Moim zdaniem postawienie sprawy jasno: wewnętrzne znieważanie słowne jest zachowaniem nie do przyjęcia, to pierwszy krok na drodze do wewnętrznego głębokiego spokoju. Wielkiej otuchy dodało mi uświadomienie sobie, że przecież negatywna, ględząca część mózgu to niewielki obszar, zaledwie wielkości fistaszka!

*

Przeżycie związane z uszkodzeniem lewej półkuli sprawiło, że zupełnie inaczej zaczęłam patrzeć na osoby z różnego rodzaju urazami mózgu. Ludzie ci stracili mowę i bywa, że nie potrafią porozumiewać się z innymi w zwykły sposób, ale często się zastanawiam, czy i jakie zdolności zyskali w to miejsce. Jakich dokonali spostrzeżeń? Przestało mi być szkoda ludzi różniących się ode mnie bądź postrzeganych jako „nienormalni”. Doszłam do wniosku, że w ich przypadku litość jest nieadekwatną reakcją.

*

Podoba mi się, że jestem zarazem wielka jak wszechświat i drobna jak gwiezdny pył — w zależności od tego, którą półkulę zapytam o zdanie.

*

[…]  poczucie wewnętrznego spokoju jest obwodem neuronalnym zlokalizowanym w prawej półkuli. Obwód ten działa nieustannie i w każdej chwili można z niego skorzystać. Uczucie spokoju to zjawisko charakte­ry­styczne dla chwili obecnej. Nie pochodzi z przeszłości i nie jest projekcją przyszłości. Pierwszym krokiem do osiągnięcia go jest gotowość bycia tu i teraz.

*

Wiem i robię swoje i ty też wiesz i robisz swoje. Wewnętrzny spokój i dzielenie się życzliwością to zawsze nasz wybór. Wybaczanie innym i wybaczanie sobie to też wybór. Tak samo jak świadome dostrzeganie doskonałości w trwającej chwili.

*

Nawet negatywne wydarzenia mogą się okazać cennymi lekcjami życia, jeżeli będę potrafiła przejść na prawą stronę i spojrzeć na nie z życzliwością i zrozumieniem.

*

Upajaj się myślą, że w tej chwili jesteś żyjącą, doskonale się rozwijającą istotą ludzką! Niech twoją świadomość wy­peł­nią wdzięczność i radość.

*

[…]  ochoczo dbam o dobre samopoczucie komórek, dzięki którym istnieję.
     Aby powrócić do chwili obecnej, musimy świadomie zwolnić tempo pra­cy umysłu. W tym celu należy przede wszystkim postanowić, że nigdzie nam się nie spieszy. Lewa półkula wiecznie nas popędza, zastanawia się, myśli, analizuje; prawa półkula woli się wyluzooooować
.

*

[…]  nikt poza mną samą i moim mózgiem nie ma takiej siły, by zmusić mnie do odczuwania czegokolwiek. I żaden czynnik zewnętrzny nie był w stanie odebrać mi spokoju serca i umysłu. Wszystko zależało wyłącznie ode mnie. Być może nie do końca panuję nad tym, co dzieje się w moim życiu, ale z całą pewnością od początku do końca kontroluję to, jak po­strze­gam własne doświadczenia.

Jill Bolte Taylor, Udar i przebudzenie,
przeł. Jacek Żuławnik, Galaktyka, Łódź 2015.

Na poziomie neurologicznym połówki mózgu nie tylko odmiennie postrzegają świat i myślą, lecz także — w zależności od odbieranych bodźców — cenią inne wartości i tworzą różne osobowości.

*

Prawa półkula chętnie rozważa nowe możliwości i myśli nieszablonowo. Nie ograniczają jej zasady i ramy ustalane przez lewą półkulę. W rezultacie prawa półkula twórczo wykorzystuje wszelkie okazje do spróbowania czegoś nowego. Doskonale rozumie, że pierwszym etapem procesu twór­czego jest chaos. Jest kinestetyczna, lotna, uwielbia zdolność ciała do płynnego przemieszczania się w przestrzeni. Uważnie słucha subtelnych komunikatów wysyłanych przez komórki – przeczuć — uczy się poprzez dotyk i doświadczenie.
     Prawa półkula cieszy się wolnością we wszechświecie, nie obciąża jej bagaż przeszłości, nie obawia się tego, co przyniesie lub czego nie przyniesie przyszłość
.

*

Według umysłu prawej półkuli wszystkich nas łączy uniwersalna, gęsta sieć ludzkiego potencjału, życie jest dobre, jesteśmy piękni tacy, jacy jesteśmy.

*

Umysł prawej półkuli myśli obrazami, kolażami, a lewej — językiem; nieustannie do mnie przemawia.

*

Lewa półkula ludzkiego mózgu jest jednym z najwspanialszych narzędzi we wszechświecie, jeśli chodzi o organizowanie informacji. Lewa półkula może się pochwalić niebywałymi umiejętnościami w zakresie klasyfikowania, organizowania, opisywania, oceniania i krytycznego analizowania do­słow­nie wszystkiego. Nieustanna kontemplacja i kalkulacja pozwalają jej się rozwijać. Lewa półkula teoretyzuje, racjonalizuje i zapamiętuje nie­za­leż­nie od tego, czy werbalizuję jej przemyślenia, czy zachowuję je dla siebie. Jest perfekcjonistką w każdym calu: wzorową administratorką biura i per­fek­cyjną panią domu. Na okrągło powtarza: „Wszystko ma swoje miejsce i wszystko powinno znajdować się na swoim miejscu”. Wartością nad­rzęd­ną dla prawej półkuli jest człowieczeństwo, gospodarna lewa półkula jest zajęta dbaniem o finanse.

*

Muszę być gotów zrezygnować z tego, czym jestem,
aby móc stać się tym, czym będę
.

Albert Einstein
(1879–1955)

(tamże)

sobota, marca 07, 2020

3732. Słuchy do góry, już zawsze!

Gdybym miała czas i  pewną dozę cierpliwości — nie mam — przejrzałabym ostatnie dwieście przeczytanych książek i znalazłabym tę, z której wyjęłam fakt istnienia Wodnikowego Wzgórza. Nie zrobię tego, zbyt leniwa jestem, choć ciekawość mnie ciut żre. Pamiętam tylko, że natychmiast po zaistnieniu wspomnianego faktu, zaznaczyłam książkę do upolowania i po kilku miesiącach „upolowała się”. To było prawie półtora roku temu.

Miesiąc, a może dwa temu Smoku wspomniał o Wodnikowym Wzgórzu, co natychmiast przesunęło książkę na szczyt stosiku książek do przeczytania — w końcu z panem Bukowskim też poznał mnie Smoku i dobra jest ta znajomość. Kilka książek wepchnęło się bez kolejki i dopiero tydzień temu sięgnęłam po tę wspaniałą opowieść. W ten sposób — wydana w oryginale w roku 1972, po polsku w 2016 roku — Frysie na wzgórzach! — książka ta dołączyła do moich najważniejszych książek roku 2020. Na miłość fryską, leczy i podnosi mnie z magiczną łatwością!

     — […] Śmieszne, że ty jesteś przerażony na myśl o pozostaniu, a ja na myśl o wyjściu stąd. Tu lisy, tam łasice, w środku Piątek, koniec z nudą trosk!

*

     — Pozwolisz, że dam ci radę… — zaczął Czubak.
     — Jeżeli zostaniemy tu choć chwilę dłużej, to nie uda mi się jej posłuchać — odparł Leszczynek
.

*

Jakaś malutka część mojej istoty zniosła mnie w bok.

*

To, co dziś dowiedzione, było
niegdyś tylko przypuszczeniem
.

// William Blake

*

     — Bardzo są mili i dobrzy, ale powiem ci, co mnie w nich uderzyło. Oni są wszyscy straszliwie smutni. Nie wiem dlaczego, skoro są tacy wielcy i silni i mają taką piękną królikarnię. Ale przywodzą mi na pamięć drzewa w listopadzie.

*

Prawda o królikarni uderzyła w nich jak grom. Zespolili się mocniej, polegając na swoich możliwościach i doceniając je odpowiednio. Wiedzieli teraz, że życie ich zależy jedynie od tych możliwości, i nie zamierzali marnować niczego z tego wspólnego dobra.

*

Cały czas jednak, jak kropla wody, która wzbiera powoli, aż staje się tak ciężka, że spada z gałązki, myśl o tym, czego chcą, stawała się coraz wyraźniejsza i jednoznaczna.

*

Nie uświadamiamy sobie światła dziennego jako czegoś, co usuwa mrok. Światło dzienne, nawet wtedy, gdy słońca nie zasłaniają chmury, wydaje nam się po prostu naturalnym stanem ziemi i powietrza. […] Potrzebujemy wody, choć nie zaraz wodospadu. Kiedy się trafi, to bywa czymś nadzwyczajnym, przepiękną ozdobą. Potrzebujemy światła dziennego i w tym rozumieniu jest ono czymś użytkowym, ale nie potrzeba nam poświaty księżycowej. Kiedy się pojawia, nie służy żadnym potrzebom. Dokonuje przemian.

*

Nie lubię prostych linii, robią je ludzie.

*

     — Przeżyliśmy wiele niebezpieczeństw — odezwał się. — Każda nowość wydaje się nam groźna.

*

[…] wszystko kryła jeszcze przyszłość, której nikt nie mógł przewidzieć.

*

     — Ach, Leszczynku, byłem tak zmęczony i zmieszany, że zacząłem wątpić, czy wiesz, dokąd idziemy — rzekł Ostrężnik, podchodząc do niego i omijając po drodze kałużę. — Słyszałem cię we wrzosach, jak powtarzałeś „już niedaleko”, i denerwowało mnie to.

*

Można ukryć ogień, ale co robić z dymem?
// Joel Chandler Harris

Richard Adams, Wodnikowe Wzgórze, ilustr. Aldo Galli,
przeł. Krystyna Szerer, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.

Po raz pierwszy Leszczynek zdał sobie sprawę z tego, jak wiele stracili, wyruszając w drogę. Nory i tunele starej królikarni stają się z czasem gładkie, zaciszne i wygodne. Nie ma w nich odłamków drzewa ani szorstkich narożników. Wszystko przepojone jest wonią królików — wielkiej, niezniszczalnej fali królikostwa, która niesie każdego pojedynczego królika pewnie i bezpiecznie. Najcięższa praca została wykonana przez niezliczone prababki i ich towarzyszy. Wszystkie usterki naprawiono, wszystko, czego używają, wypróbowano. Deszcz spływa bez trudu i nawet zimowe wiatry nie przenikają do głębiej położonych nor. Żaden z towarzyszy Leszczynka nie parał się nigdy prawdziwym kopaniem.

(tamże)

czwartek, marca 05, 2020

3730. 65/366

nie szukaj rozwiązania — ono już tu jest.
zatrzymaj się — to jedyny sposób, by pójść głębiej.
tak się rodzi zachwyt chwilą — u mnie.

65/366

* * *

Kończę. Powolutku, nigdzie się nie śpiesząc. Leczy mnie ta opowieść. Zapada we mnie i karmi.

Nagle błysnęła mu odpowiedź. Te cienie nie były władne ani go odesłać, ani skrzywdzić bez jego zgody.

*

Próbujesz jeść trawę, której nie ma. Czemu nie pozwolisz jej wyrosnąć?

*

Widzicie czubek wielkiego głazu sterczący z ziemi. Jak daleko do jego środka? Trzeba go rozłupać. Wtedy będziecie wiedzieć.

Richard Adams, Wodnikowe Wzgórze,
przeł. Krystyna Szerer, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.

* * *

[36. heksagram] W obliczu niesprzyjających okoliczności nie wolno biernie poddawać się siłom z zewnątrz ani się przed nimi wewnętrznie uginać. Można tego uniknąć, jeżeli jest się pełnym wewnętrznego światła, a na zewnątrz ustępliwym i elastycznym. Przy takiej postawie można przezwyciężyć największą niedolę.

I-Cing. Księga przemian, przeł. (na j. niemiecki) Richard Wilhelm,
przeł. Wojciech Jóźwiak, Małgorzata Barankiewicz, Krzysztof Ostas,
Latawiec, Warszawa 1998.

poniedziałek, marca 02, 2020

3728. Tam (XV)

Króliki (powiada Lockley) podobne są pod wieloma względami do istot ludzkich. Jednym z nich jest nieopuszczająca ich nigdy zdolność znoszenia przeciwieństw losu i poddanie się strumieniowi życia, który unosi je z dala od rozlewisk przerażenia i strat. Posiadają pewną zaletę, którą trudno byłoby określić jako brak serca czy obojętność. To raczej szczęśliwie ograniczona wyobraźnia i intuicyjne poczucie, że Życie jest Teraz.

Richard Adams, Wodnikowe Wzgórze,
przeł. Krystyna Szerer, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.

czwartek, stycznia 23, 2020

3666. Przeciekanie moje powszednie

Informacja o tej książce znalazła mnie podczas czytania Mózgu w żałobie. Klik, klik, zapytanie o wycenę sprowadzenia jej zza oceanu — cena wymagająca konsultacji ulowych. Zapytana jakiś czas potem, czy jest coś szczególnego, co chciałabym dostać pod choinkę, nie wahałam się ani chwili.
     — To zamów — dał zielone światło Sadownik.

Szła do mnie sześć tygodni. Gdy ją odebraliśmy, dokładnie dwa tygodnie temu, pomyślałam w pierwszej chwili, że przegięłam (za trudna), ale szybko okazało się, że nie, że to dla mnie pierwsza książka w kategorii: moja książka roku 2020. Struktura, pomysł, podział na części, ilustracje, historie, wiersze — wszystko mnie zachwyca.

Choć jest już za mną, wciąż do tej książki wracam przy porannej kawie… otwieram na losowo wybranej stronie i… wzruszam się i przeciekam, i dobre życie rozsiada się obok mnie, i macza sobie swojego sucharka w mojej kawie, patrzy mi w oczy, promieniście się uśmiecha… i co mu zrobisz.

I am here and you are there. I respect our differences.
// Chip Spann

*

Work of the eyes is done, now
go and do heart-work
on all the images imprisoned within you

// Rainer Maria Rilke

*

Rilke believed without our demons, our angels would fly away. The creative soul lives in the shadow, not in denial or in the following someone else’s way. Stories and poems reacquaint us with the truth.
// Chip Spann

*

Quarrel
Bob and I
     in different rooms
     talking to ourselves
carrying on
     last night’s
     hard conversation
convinced
     the other one
     the life companion
     wasn’t listening

// Grace Paley

Ah, grief, I should not treat you
like a homeless dog
who comes to the back door
for a crust, for a meatless bone.
I should trust you
.
// Denise Levertov

*

Healing involves becoming more whole. It’s not just about getting the body well.
// Chip Spann

*

All you need to do is to be slightly friendly with what you are feeling. Poet James Wright said that people discover poems in secret, when they need them. […] Poems are meant to be discovered.
// Chip Spann

*

A way that can be named
is not the way
.

// Sam Hamill

*

you have your own story
you know about the fear the tears
the scar of disbelief

you know that the saddest lies
are the ones we tell ourselves
you know how dangerous it is

// Lucille Clifton

*

The universe had hit them [patients] over the head with two-by-four and said: “CHANGE”.
// Chip Spann

*

It’s a journey… and I want… to go…
// Nikki Giovanni

*

In mythology these periods are called quests. The hero goes out and finds out who he or she really is […]. Illness is a quest, too.
// Chip Spann

*

For many years I lived under the misconception that I needed to feel inspired in order to write. Writing is a place to find what you have to say. Keeping a written record of your thoughts, dreams, struggles, and triumphs is one of the best things you can do for yourself during an illness.
// Chip Spann

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Thomas Minor (the illustrator),
Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.

sobota, stycznia 18, 2020

3654. 18/366

w drobny mak rozwalił mnie fragment wiersza*. kilka godzin później ten sam fragment złożył mnie w doceniającą życie całość. nawet na samym dnie: ile wciąż mam przywilejów!

18/366

*

_____________
* ten fragment wiersza:

    How long has it been since someone touched me?
    Twenty years?
    Twenty years I’ve been a widow.
    Respected.
    Smiled at.
    Never held so close that loneliness
    was blotted out
.

    // Donna Swanson

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.

środa, stycznia 15, 2020

3650. 14–15/366

tylko TO, co karmi moją Duszę, koi lub daje energię. a za co będziesz żyć? dziś tylko TO, by żyć.

14–15/366

*

If you tell me why the fen
appears impassable, I then
will tell you why I think that I
can get across it if I try
.

// Marianne Moore

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.

sobota, stycznia 11, 2020

3644. Przegląd wodorostów (VIII)

są miejsca, gdzie podłogi wołają o pomstę do nieba. często są to miejsca, gdzie stężenie pasji na metr kwadratowy jest bardzo wysokie. zachwyca mnie, że są.

Temat: Szczelina — smak szczęścia. Odpadłam.


Kaan.

* * *

I’m writing to save my life.
// Joanna Luce

*

It’s not like it’s the end of the world—
just the world as you think

you know it
.

// Rita Dove

*

A way that can be named
is not the way
.

// Sam Hamill

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.

* * *

Konsekwencja zamyślenia — linijki à la Leon Leszek Szkutnik:

I am writing to save my life.
she is painting to save her life.
who is singing to save their life?
we all cherish every moment.

piątek, stycznia 10, 2020

3643. 10/366

elektryczność zatrzymała cienie — usłyszałam. unieruchomione nie opowiadają już żadnych historii. trzeba zapalić świecę, by zaczęły do nas mówić na nowo.

10/366

*

I will tell you something about stories,
[he said]
They aren’t just entertainment.
Don’t be fooled.
They are all we have, you see,
all we have to fight off
illness and death.

You don’t have anything
if you don’t have the stories
.

[…]
// Leslie Marmon Silko

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.

*

z języka angielskiego na angielski przełożyłabym tak (na mój gust lepiej wygląda i lepiej brzmi):

You have nothing
if you don’t have the stories
.

3642. Przegląd wodorostów (VII)

Kaan:
Kotek, jak tam dziś?

Jabłoń:
Jeżykuję i powolutku.

*

Podczas jeżykowania… przedwczoraj z samego rana taka piękność wbiła we mnie wzrok:


Kaan.

*

Podczas jeżykowania… wczoraj przyszła książka, na którą czekałam od listopada.

Podczas jeżykowania… dziś spotkałam ten (czerwony) fragment wiersza i nareszcie mam wszystko to, czego potrzebuję, by mieć piękność tutaj pod ręką. I jeszcze wiersz, który porwał mnie wczoraj, gdy witała się ze mną ta  książka.

but the good things in life
are too good to be missed

// Nikki Giovannni

*

First Memory
Long ago, I was wounded. I lived
to revenge myself
against my father, no
for what he was—
for what I was: from the beginning of time,
in childhood, I thought
that pain meant
I was not loved.
It meant I loved
.

//Louise Glück

Chip Spann (ed.), Poet Healer: Contemporary Poems for
Health & Healing
, Sutter’s Lamp, Sacramento (CA), 2004.