Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: Miasto niedźwiedzia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: Miasto niedźwiedzia. Pokaż wszystkie posty
Tak to już jest, że mija wystarczająco dużo czasu i ból czuje się już tylko prawie ciągle. Tak że da się wytrzymać. Można tęsknić, nie krzycząc za każdym razem. Przytulać, nie płacząc co rusz. Śmiać się i nie czuć przy tym wyrzutów sumienia.
Życie toczy się dalej. Nie daje nam innego wyboru.
*
Nie wiem, gdzie teraz jesteś, przyjacielu,
Ale za sto lat widzimy się znowu.
*
Nadejdą wiosna i lato. To prawie nie do zniesienia. A potem jesień, krótka niczym mrugnięcie okiem, zanim zima znów zapanuje na nowo. Życie nie toczy się dalej, zaczyna się od nowa, znów wszystko jest możliwe.
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.
Jabłoń: Wolałabym być kalafiorowym…
Byłabym wtedy Twoim kwiatuszkiem!
*
Zawsze uważała, że małżeństwo to pestka, trzeba tylko wybrać jeden temat kłótni, w którym jest się naprawdę dobrym, i już do końca życia powtarzać go przynajmniej raz w tygodniu.
*
„Dom”. Powinno istnieć więcej słów do nazwania go – jedno określające miejsce, a drugie ludzi, ponieważ po pewnym czasie relacja z rodzinnym miastem przypomina raczej małżeństwo. Trzymają nas razem wspólne historie, drobne opowiastki, których nikt nie zna, śmieszne tylko dla nas żarciki i ten specyficzny śmiech, ten, którym śmiejesz się tylko do mnie. Zauroczenie miejscem i człowiekiem to powiązane ze sobą przygody. Początkowo chichocząc, biegniemy za róg i odkrywamy nawzajem każdy centymetr swojej skóry, z biegiem lat uczymy się każdego kociego łba, każdego kosmyka włosów i pochrapywania, w ten sposób czas zamienia namiętność w oddaną miłość, aż w końcu oczy, przy których budzimy się każdego dnia, i horyzont za oknem opisujemy tym samym słowem: „dom”.
Tak więc powinny w tej sytuacji funkcjonować dwa słowa, jedno na to, co potrafi cię przenieść przez najciemniejsze nawet chwile, a drugie, które potrafi cię przywiązać.
*
Kiedy jest się młodym i świeżo zakochanym, to przyznanie się do tego, że się potrzebuje pomocy, wydaje się najtrudniejsze. Tymczasem pół życia po ślubie już się wie, że najtrudniejsze jest przyznanie się przed sobą, że się tej pomocy nie potrzebuje. Nie trzeba pomocy, by czuć się niewystarczającym, wybrakowanym i bezwartościowym. Nikt tak dobrze jak ty sam nie potrafi cię wpędzić właśnie w takie uczucia.
*
Jedną z niemożliwych do przeskoczenia rzeczy w małżeństwie jest to, że nawet jeśli wszystko robisz dobrze, to zawsze pojawia się jeszcze coś innego.
*
„[…]
to, co jest ważne w małżeństwie, to wspólne cele i nieustanne spoglądanie w tym samym kierunku”. Często rozmyśla o tym, że tutaj rodzi się problem, bo jeśli zawsze patrzy się w tym samym kierunku, to nigdy nie patrzy się na siebie nawzajem.
*
„Każdy porządny człowiek, jakiego znam, ma dwie rodziny, tę, którą dostał, i tę, którą wybrał. Na tę pierwszą nic nie poradzisz, ale za tą drugą bierzesz, do jasnej ciasnej, odpowiedzialność!”, wrzeszczała na niego Ramona za każdym razem, gdy ktoś z Grupy nabroił coś po meczu
[…].
*
Pochyla się więc w jego stronę i z dłonią na jego policzku szepcze:
– Robimy, co możemy. Dobrze? A to, czego nie jesteśmy w stanie kontrolować, musimy olać. Skup się na tym, na co masz wpływ.
Johnny kiwa głową, kąciki ust pod zarostem nadal się jeszcze lekko zaciskają.
– Okej, Dalajlamo.
Hannah uderza go w ramię, a on całuje ją nieco dłużej, niż przystoi w miejscu pracy.
*
„Małżeństwo”. Powinno istnieć jakieś inne słowo na określenie małżeństwa z wystarczająco długim stażem. Gdy już dawno temu minęło się ten punkt, w którym jeszcze się czuło, że to wybór. Już nie wybieram cię każdego poranka, to, co powiedzieliśmy sobie w dniu swojego ślubu, było bardzo miłe, nie mogę sobie wyobrazić życia bez ciebie. Nie jesteśmy świeżymi kwiatami, tylko dwoma drzewami ze zrośniętymi korzeniami, dojrzewasz we mnie.
Za młodu człowiek myśli, że miłość to zakochanie, ale zakochanie jest proste, każdy dzieciak może się zakochać. Ale miłość? To robota dla dorosłego. Miłość wymaga całego człowieka, wszystkiego, co w tobie najlepsze, i wszystkiego, co w tobie najgorsze.
*
Małżeństwo? Powinno na to z czasem istnieć inne słowo. Bo nie ma czegoś takiego jak „wieczne zakochanie”, tylko miłość wystarcza na tak długo, a ta nigdy nie jest prosta. Wymaga całego człowieka. Wszystkiego, co masz. Wszystkiego.
*
– Mówisz, jakby to była jedna długa walka.
– A czy miłość właśnie taka nie jest? Kochać kogoś to jedno, ale kto, do chuja, ma siłę być KOCHANYM przez dwadzieścia lat?
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)
Dwuniedzielne odliczanie literek, dwa. Czekałam na tę część od momentu, gdy przeczytałam ostatnie słowa drugiej części cyklu. Na szczęście nie było tego czekania aż tak dużo. Z ogromną przyjemnością wróciłam do bohaterów tej historii. Nie płakałam wcale, ryczałam jak bóbr w wielu miejscach, co Sadownik niezmiennie kwitował z tym samym wyrzutem, bo ma bardzo dobrze wyrobione zdanie na temat moich literkowych wyborów: znowu? A ja, całkowicie niewinna, broniłam się dziarsko, jakby te łzy miały mniejszy kaliber rażenia: ale to powieść!
Nie miałam żadnych hamulców przy wyborze cytatów. Muszę je tu wszystkie mieć. Nie czekam już na czwarty tom, bo go nie będzie, ale na następny przekład kolejnej książki Autora czekam już dziś, czekam bardzo.
Dla każdego, kto mówi za dużo i śpiewa za głośno,
i płacze za często, i w życiu kocha coś bardziej, niż powinien. // dedykacja
*
Szczególne podziękowania dla naszego szalonego owczarka, który w moich najmroczniejszych momentach pod koniec redakcji tekstu przypominał mi o tym, że nie ma nic ważniejszego niż spacer i porzucanie piłeczką w parku. // fragment podziękowań Autora
*
Cały sport bazuje na minimalnych marginesach. Promilach, milimetrach, gramach. Za wszystkimi najbardziej spektakularnymi sportowymi wyczynami stoi tysiąc niewidocznych „jeśli tylko”, „jeśli nie” i „tak blisko”. […]
Cały sport bazuje na minimalnych marginesach, czasami to tylko przyjaciel, który nie traci względem ciebie nadziei.
*
Hokej dla postronnego obserwatora może być głupawą grą, ale dla grającego nigdy. Wytłumaczenie komuś, jak się czuje na lodzie, wydaje się równie niemożliwe co wyjaśnienie żyjącemu pod ziemią, czego doświadcza latający. Jakie znaczenie może mieć niebo, jeśli się go nigdy nie widziało?
*
[…]
hokej to przede wszystkim dyscyplina dźwięków. Szramy w lodzie, ciężkie ciało wbite w pleksę przez innego zawodnika, echo odbijające się w hali, krążek z całej siły uderzający o bandę: bangbangbangbangbang.
*
Że też tak komicznie łatwo wyprowadzić grupę dorosłych mężczyzn z równowagi, jedyne, co musisz zrobić, to przełamać ich dotychczasowe nawyki. Zackell nigdy nie dziwiło, że mężczyźni wywoływali wojny, ale już to, że któremuś z nich kiedykolwiek udało się jakąś wygrać, stanowiło dla niej cud. […]
– Noż kurw… – dobiega zewsząd, a to dopiero początek kakofonii użalających się nad sobą mężczyzn.
*
Dawniej Maya przyglądała się ptakom wędrownym przelatującym wiosną ponad lasem między Hed i Björnstad i zastanawiała się, po co to robią. „Rozumiem, dlaczego odlatują, ale nie dlaczego wracają”, powiedziała do Any, ale ta wzruszyła tylko ramionami, odpowiadając: „Omija je cały sezon hokejowy. Mądrale!”.
*
Najtrudniejsza w hokeju jest zmiana nastawienia. A najtrudniej zmienić swoje własne nastawienie.
*
Nikt nie zaczyna jako szaleniec, nikt nie rodzi się agresywny, wszyscy najpierw robią coś małego, a potem znów jeszcze coś. Radykalizm polega na tym, że powoli zaczynamy normalizować to wszystko, co pojebane. Wszyscy stajemy się stopniowo coraz niebezpieczniejsi, centymetr po centymetrze. Tak jest też tutaj, wszyscy myślą, że walczą o dobro. I działają w… samoobronie. […]
– I co możemy z tym zrobić, jeśli to dzieje się wszędzie?
– Nie wiem.
*
– Wszyscy myślą, że to talent, ale to tylko trening. I obsesja. […]
– Chęć to talent – mówi Benji.
*
Obaj wychodzą na zewnątrz. Nie żeby to nie był głupi pomysł, bo oczywiście jest, czasem jednak idiotyczny pomysł pozostaje jedynym rozwiązaniem.
*
Świat nigdy nie wydaje się większy niż wtedy, gdy w ramionach trzyma się maleńkiego człowieka. Człowiek nigdy nie czuje się bardziej niekompetentny niż wtedy, gdy dociera do niego, że nagle jest czyimś rodzicem i nikt nie zamierza go przed tym powstrzymać.
[…]Serce ściskające płuca, gdy pięć maleńkich paluszków chwyta za nasz i już nie chce puścić.
*
W głębi duszy Hannah to wie, ale to jeden z tych momentów, który przytrafia się prawie każdemu rodzicowi, gdy zaczynamy krzyczeć i nie możemy przestać. Rozczarowanie własnymi dziećmi jest zawsze rozczarowaniem samym sobą, a niczego nie hamuje się tak wolno jak tego.
*
Poczucie winy zawsze jest silniejsze od logicznego myślenia.
*
Któregoś dnia powiedział zgorzkniałym głosem: „Co nam może dać sport? Wkładamy w niego całe swoje życie, na co liczymy, w najlepszym razie? Kilka chwil… kilka zwycięstw, kilka sekund, gdy czujemy się więksi, niż naprawdę jesteśmy”. Szybko dostał na to odpowiedź: „Ale czym w takim razie jest życie, jeśli nie chwilami?”. Oczywiście rozmawiał o tym z Ramoną. Od tego babska nie dostaje się rabatu ani na piwo, ani na porządny opieprz.
*
[…]
nie wie, jak go ma przeprosić, nie przepraszając. Jak ma wyjaśnić, że jej przykro, że sprawiła mu przykrość, ale nie że go rozczarowała. Rozczarowanie to jego wina.
*
Naiwne marzenia to ostatni bastion obronny miłości, więc wciąż sobie wmawiamy, że żadne okropne tragedie nie dotkną akurat tych, których kochamy, i że to właśnie nasi bliscy unikną złego.
*
„Nie komplikuj”. To prosta rada zarówno w hokeju, jak i w życiu.
*
Najbardziej problematyczne tak w hokeju, jak i w życiu jest mianowicie to, że nieskomplikowane chwile występują niezwykle rzadko.
*
[…]
wszystkie społeczności są sumą własnych wyborów i że to, co koniec końców trzyma nas razem, to nasze historie.
*
Chłopcy nigdy nie zrozumieją sposobu, w jaki patrzą na nich matki, skąd niby mieliby to wiedzieć? Jeszcze nigdy nie oddali komuś serca w ten sposób.
*
Opowieści o chłopcach i ich ojcach są wszędzie na świecie od lat takie same. Kochamy się, nienawidzimy, tęsknimy za sobą, tłumimy siebie nawzajem, ale nigdy nie potrafimy żyć, nie mając wpływu na drugiego.
*
Wszystkie dzieci są ofiarami dzieciństwa swoich rodziców, bo każdy dorosły usiłuje dać dziecku to, co sam miał, lub też to, czego mu brakowało. Koniec końców to, co robimy, to albo protest przeciwko dorosłym otaczającym nas w życiu, albo próba ich kopiowania. Dlatego też często ci, którzy nienawidzili okresu dorastania, okazują innym większą empatię niż ci, którzy go kochali. Kto ma w życiu pod górkę, często wymyśla inne rzeczywistości, temu, komu wszystko przychodzi z łatwością, trudno sobie nawet wyobrazić, że coś może być inaczej. Łatwiej przyjmować szczęście za pewnik, jeśli miało się je od samego początku.
*
„Musimy być wdzięczni”, powtarzała nieprzerwanie, aż słowa zamieniły się w niewidzialne tatuaże po wewnętrznej stronie jego powiek.
*
Koniec końców poza tym, że wypatruje się tego samego co rośliny: wiosny i słońca, obawia się także podobnych rzeczy: oczywiście ognia, ale jeszcze bardziej wiatru. Bo jego nie da się zatrzymać ani ugasić. Wiatr nie zboczy z kursu przed jakimś pniem czy skórą, po prostu zniszczy, połamie i uśmierci, co tylko zechce.
*
Nie możemy walczyć ze złem. To jest właśnie najokropniejsze w świecie, który zbudowaliśmy. Zła nie da się wyplenić, gdzieś zamknąć, im więcej przemocy przeciwko niemu stosujemy, tym silniejsze się staje, gdy wślizguje się pod drzwiami i przez dziurki od kluczy. […] Nie mamy na to żadnej broni. W zamian za to dostaliśmy miłość, która pomaga nam w tym wytrwać.
*
Chcesz zrozumieć ludzi? Tak naprawdę zrozumieć? To musisz wiedzieć, do czego najlepszego są w życiu zdolni.
*
Ty musiałeś to wszystko sam w sobie odkryć. Wszystko! To dlatego chłopaki ze Wzgórza cię nienawidzą!
[…] Bo w głębi duszy wiedzą, że jeśli urodziliby się tu, gdzie my, to nigdy w życiu niczego by nie osiągnęli i skończyliby na dnie. Wszystko, co mają, dostali za nic i nigdy w życiu na nic nie zasłużyli!
*
– Jest jak ty.
Amat uśmiecha się, nie rozumiejąc.
– Kto?
Bobo wzrusza ramionami i rusza przed siebie.
– Łubin. Jest jak ty. Ty też dorastałeś w rowie i ciebie też nikt nie może zatrzymać.
*
Mówi się, że człowiek „wychodzi z szafy”, tak jakby musiał to zrobić tylko jeden jedyny raz, ale przecież ludzie nigdy się nie kończą, a on tylko wciąż wychodzi z tej szafy na nowo, aż wreszcie ma tego dość.
*
Ile dokładnie jego i jego siostrę dzieliło od szczęścia? I czy w ogóle da się zmierzyć wszystkie „gdyby tylko” i „gdyby tylko nie”, bo przecież to głównie z tego składa się życie.
*
Mówi się, że mądrość przychodzi z wiekiem, ale w przypadku większości z nas to nieprawda – starzejąc się, nabieramy tylko więcej doświadczenia w tym, co najlepsze i najgorsze.
*
Odpowiedziała mu jak zwykle: „Nie zawiedziesz mnie, jeśli się nie poddasz”.
*
– Serio, tato, musimy słuchać tego rocka dla staruszków? – dopytuje Tess, gdy ojciec w końcu znajduje swój kanał.
Siedzi oczywiście z przodu, tak żeby Tobias i Ted nie mogli się pobić o to miejsce.
– Nawet nie waż się nagadywać na Springsteena, to jedyna osoba w moim życiu, która jeszcze na mnie nie narzeka – pofukuje ojciec.
Tess wzdycha.
– Ale z ciebie drama queen.
Ojciec pogłaśnia muzykę.
– Bruce mnie rozumie.
Bruce Springsteen, Dancing in the Dark.
– Po prostu bądź ostrożny, dobra? Bruce Springsteen potrzebuje cię żywego, żeby KTOŚ jeszcze go słuchał.
*
Niełatwo stać się dorosłym, lecz nieporównywalnie trudniej pozwolić na to komuś innemu.
*
Prosta, choć niezwykle uciążliwa prawda jest taka, że życie nastolatków rzadko zależy od tego, co zrobią, a prawdziwe znaczenie ma to, co prawie zrobią.
*
Żal mu siebie samego, ostatnimi czasy żal mu wielu różnych rzeczy, ale najbardziej żal mu samego siebie, że mu żal samego siebie. Taka skierowana do siebie pogarda, która zdaje się nie mieć końca.
*
To, gdzie się rodzisz i kim tam zostajesz, co jest właściwe w jakimś miejscu, a co nie, to loteria.
*
W kryzysie nawet we śnie instynktownie szukamy tego, co jest dla nas naprawdę ważne: oddechu drugiego człowieka, pulsu, według którego możemy ustawić swój własny.
*
Na koniec szepcze tylko „okej”, szelest jego oddechu w słuchawce to jedyny słyszalny dźwięk, gdy pęka mu serce.
*
– Nie mogą się dziś bez ciebie obyć? – pyta Peter.
– Ech, takie tam tylko gadanie – odpowiada beznamiętnie Teemu.
– Moje dzieci też cały czas tylko ślą esemesy. Już nawet nie piszą, tylko wklepują całą masę tych dziwnych ludków. Czy nikt już teraz do nikogo nie dzwoni?
Teemu wybucha gromkim śmiechem.
– Peter, kurwa, ty masz już chyba ze sto lat, nie?
– Czasami tak się czuję. […]
Czas na nikogo nie czeka, chłopcy zmieniają się w mężczyzn, utalentowani gracze w byłych zawodników, a demony mogą doścignąć każdego. Może nawet najszybszego hokeistę w miasteczku.
*
Łatwo powiedzieć, trudniej poczuć.
*
– Przestań. Jest jak jest. Możemy porozmawiać o czymś innym?
Zrobiła się twardsza. Albo po prostu dorosła. Zaczęła zamykać drzwi i okna wokół wszystkich uczuć, bo tak robią dorośli, tylko dzieci mają jeszcze siłę na życie w emocjonalnym przeciągu.
*
– Co pani, kurwa, powiedziała?
– Wiesz, co to mangusta? – pyta Zackell.
– Jak mnie pani, kurwa, nazwała? […]
– To takie zwierzę. Poluje na kobry. Czujesz, jakie to idiotyczne? Kobra jest szybsza, a jej jad potrafi zabić każde zwierzę, ale mangusta i tak się na nią zamierza, bo jest kompletną idiotką. I wiesz co? Mangusta wygrywa. Wiesz dlaczego?
[…]
– Dobra… proszę opowiedzieć… dlaczego ta mangusta, czy jak się to nazywa, wygrywa?
Zackell dotyka palcem skroni.
– Mangusta wygrywa, bo się rozwija.
*
Natomiast sam dobór słów jest nieco dziwny, nie sądzi pani? „Dziadocen”, przecież pierwszy skład trenuje kobieta. […]
– Myślę, że „dziad” oznacza tu raczej mentalność, a nie płeć – zauważa.
– Aaa! Nowocześnie! – rzuca odważnie polityk.
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)
[…]
tak wiele rzeczy na ziemi jest dziełem Szatana, że siostra, chcąc naprawdę dopiec matce, wybuchnęła kiedyś: „A wiesz, kiedy BÓG tak właściwie jest w pracy?”.
*
Mówi się, że w swoich najgorszych momentach dowiadujemy się, kto jest naszym najlepszym przyjacielem, głównie jednak ujawniamy się sami przed sobą.
*
[…]
dzwoni do jedynej osoby, którą ma i zawsze miała, bo o to właśnie dopytują nasze kryzysy: „Kto jest twoim człowiekiem?”.
*
„W hokeju wszystko może się zmienić w mgnieniu oka”, zwykł mówić tata, gdy była mała i coś szło nie po jej myśli, „w życiu jest dokładnie tak samo, dlatego też musimy iść przed siebie!”.
*
Jeśli chcesz osiągnąć to, czego nie może osiągnąć nikt inny, musisz robić to, czego nikt inny nie chce robić.
*
Nie spodziewał się miłości, którą poczuł do psa. Tak go nazywa, mój pies, mimo że to, co czuje, gdy zwierzak na niego patrzy, jest czymś dokładnie odwrotnym: że to on należy do psa. Że Sune jest jego człowiekiem.
[…]
Każdego ranka budzą go te same gorliwe łapy oparte o ramę łóżka, ten sam szorstki język liżący mu twarz i za każdym razem Sune od nowa zadziwia się, jak bardzo pies go akceptuje. Ale z psami jest jak z hokejem, nowa szansa każdego ranka, cały czas wszystko zaczyna się od nowa.
*
[…]
zaczyna tęsknić. To nie taka tęsknota do przyszłości, do lata czy urlopu, tylko do siebie samego.
[…]
Bardzo trudno nie tęsknić.
*
Hm, dlaczego człowiek robi cokolwiek? Bo to wyzwanie. […] dochodzisz do takiego momentu w życiu, że tylko niemożliwe do wygrania bitwy wydają się warte zachodu.
*
– Mogę cię o coś zapytać?
– A mogę cię jakoś powstrzymać?
*
– Jutro też zagramy?
Amat naciąga kaptur na głowę, wkłada dłonie do kieszeni i lekko się uśmiecha.
– Mam nadzieję, że będę miał czas.
Nie rozumieją, co ma na myśli, biegną po prostu do domu, zabierając ze sobą wszystkie nowe marzenia, a Amat stoi dalej na podwórku, wyciągając z głębi duszy swoje najdawniejsze.
*
Psów jednak nigdy nie oszukasz.
Rozpoznają w tobie wszystko, co najlepsze.
*
– Dlaczego miałoby mi to przeszkadzać?
Stolyca długo szuka właściwych słów. Jego głos jest zachrypnięty i napięty.
– Zastanawiam się po prostu, co robisz, że dajesz radę być… inny.
*
Ile jeszcze dymu musi się wokół ciebie kłębić, żebyś uwierzyła w ogień? Co?
*
– Znalazłeś to, czego szukałeś?
– Co masz na myśli?
Głos Stolycy jest miękki, ale pewny siebie.
– Nikt nie wyjeżdża tak daleko, jeśli czegoś nie szuka.
Benji wypuszcza dym przez nos.
– Gdybym to znalazł, to pewnie zapomniałbym wrócić do domu. A ty? Znalazłeś to, czego szukałeś?
– Gdzie?
– No tu.
Pewność siebie ulatuje ze Stolycy.
– Tak szczerze to nie wiem, co to miałoby być.
Benji otwiera kolejne piwo.
– O to chyba właśnie chodzi w szukaniu.
życie osoby z nieuleczalną, postępującą chorobą, czyli moje, jest opowieścią o stracie i o miłości.
życie zdrowej osoby jest opowieścią o stracie i o miłości. różnica polega wyłącznie na tym, że zdrowemu człowiekowi wydaje się jeszcze, że musi teraz zająć się ważniejszymi rzeczami.
261/365
– Nie zamierzam ci tu prawić motywacyjnych gadek, jeśli tego się spodziewasz…
Amat, trzęsąc się cały z zimna, wyrzuca z siebie sarkastyczne westchnienie.
– Nie? Myślałem, że krzykniesz „ból to tylko miękkość opuszczająca ciało” albo „zwycięzca nie marzy o powodzeniu, on je tworzy!”.
Benji uśmiecha się lekko. Między palcami układa nową bibułkę, napełnia ją starannie i szuka zapalniczki.
– Nie. Nie przyjechałem tu dla ciebie. Tylko dla siebie.
*
„To MA być trudne!” – wykrzykuje jeden z juniorów.
*
I że najlepsza jest wtedy, gdy samej sobie stawia wyzwania…
*
Zastanawia mnie, czy człowiek jest świadomy, że stanowi część czegoś niespotykanego.
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.
życie Białego Kruka zmieniło kolory wraz z moim początkiem tu. moje życie zmieniło barwy wraz z Białego Kruka tu końcem. jakim końcem, skoro nie tylko Beethovena wciąż tu z miłością grają?
259/365
Autor(ka) nie do ustalenia.
*
Koniec życia jest tak samo niemożliwy do powstrzymania jak jego początek, pierwszych ani ostatnich oddechów nie możemy zatrzymać, tak samo jak nie możemy zatrzymać wiatru.
*
Najtrudniejszy do zniesienia fakt związany ze śmiercią jest taki, że życie po prostu toczy się dalej. Czas się nie przejmuje.
*
[…]
gdy umierają niektórzy ludzie, to tak, jakby urwała się wstążka od balonika. Nie brakuje nam tego, kim byli, tylko tego, co tracimy, gdy ich nie ma.
*
Cmentarze powstały jako swoiste punkty końcowe, jednak dla wielu z nas każdy nagrobek to znak zapytania. Dlaczego? Dlaczego właśnie ty? Dlaczego tak szybko? Gdzie teraz jesteś?
*
Gdzieniegdzie leżą jeszcze powalone drzewa, szkody wyrządzone przez wichurę nadal widać w ogródkach, wiatr z niezwykłą lekkością depcze iluzję tego, że o czymkolwiek decydujemy.
*
– Będzie zajebiście boleć przez zajebiście długi czas. Niektórzy dorośli powiedzą, że czas leczy rany, ale tak, kurde, nie jest. Człowiek staje się jedynie w chuj twardszy. Boli wtedy, kurde, troszeczkę mniej.
– Strasznie dużo klniesz. – Dziewczynka się uśmiecha, pierwszy raz tego dnia kąciki jej ust się unoszą.
– Wcale że, kurwa, nie. Jest to w chuj nieprawda! – rechocze Benji.
*
Słowa? Nie ma na to słów.
*
Staramy się po prostu żyć swoim życiem, z innymi, z samymi sobą. Przyjmować radość, gdy ją czujemy, unieść żałobę, gdy nas pochłania
[…].
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023. (wyróżnienie własne)
*
Ludwig van Beethoven, VII Symfonia A-dur, Allegretto,
Members of the London Symphony Orchestra,
Terry Davies (dyrygent), White Raven’s Favorites Playlist 2022, #69.
Mówi się, że Rosja to nie kraj, lecz stan umysłu. Czasem myślę tak o Polsce. Prawie osiem lat temu, dokładnie 3630 wpisów temu napisałam, nie przeczuwając tego, co przed nami:
Nazwy partii. Prawo i Sprawiedliwość. O wszystkim jest, ale nie ma mowy o prawie czy sprawiedliwości […]. Mur, respiratory i handel wizami wtedy nawet jeszcze nam się nie śniły. Gdy wczoraj przeczytałam poniższy fragment, zaklęłam szpetnie i pomyślałam, że w końcu wiem, gdzie żyję!
– Czy tutaj jest tak, jak się wydaje? Typowe małe miasteczko na pustkowiu?
– A jakie jest niby typowe małe miasteczko na pustkowiu? – pyta Peter.
– No wie pan, takie, gdzie ludzie nie znoszą wszystkich i wszystkiego. Wilków, urzędów, nieznajomych…
Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.
Polska to nie kraj, to typowe małe szwedzkie miasteczko na pustkowiu, niestety bez porządnego fikcyjnego klubu hokejowego, o którym ktoś napisałby wspaniały cykl powieści.
A gdy Hawwa przysłała mi ten rysunek, klamka zapadła. Wpis zrobił się sam. Wpis z morałem: uważaj o czym marzysz! Gdybym dziś miała dwadzieścia pięć lat, nie wzięłabym stąd nic, nie zastanawiałabym się ani chwili i wyjechałabym do Szwecji. Mam dwa razy tyle lat, nie wyjechałam, a wygląda na to, że marzenie się spełniło, chujżeż! Wpis z wisienką, bo dwuznaczność ostatniega zdania na tym rysunku zachwyciła mnie setnie!
ilustr. Remek Dąbrowski.
W ten sposób mierzy się korupcję w społeczeństwie. To nie oszustwo, jeśli nie ląduje się za to w więzieniu, i nie skandal, jeśli nigdy nie zostanie ujawniony. Na razie to jedynie tajemnice. Wszystkie lasy są ich pełne.
*
Sprawiedliwości nie mierzy się najbardziej wpływowym mieszkańcem, ale tym najbardziej bezbronnym. Prawdziwą miarą korupcji nie jest to, za co lądujemy w więzieniu, ale to, co jesteśmy zdolni ukryć.
Wczoraj wieczorem pierwszy raz paliliśmy latarenkę. Każdy z nas przeżywa i próbuje zinternalizować otaczającą nas (nie)obecność Orzeszka na swój sposób. Ja, po tej stronie tęczy, potrzebuję światła symboli.
Motyl i niezapominajki. Mam nadzieję, że podobałyby się Orzeszkowi. Z myślą o Niej je wybrałam. W jakiś sposób, dla każdego z nas w inny, Orzeszek z nami jest.
Autorką tej Piękności jest (oczy- wiście) Zawsze-Wolna-od-Nudy.
*
Żałoba jest niczym dzikie zwierzę, które targa nas tak daleko w mrok, że wydaje się, że nigdy już stamtąd nie wrócimy. Nigdy nie będziemy się już śmiać. Boli tak bardzo, że nigdy do końca nie zrozumiemy, czy kiedyś nam przejdzie, czy też po prostu trzeba się do niej przyzwyczaić.
Fredrik Backman, My przeciwko wam,
przeł. Anna Kicka, Sonia Draga, Warszawa 2020.
Pierwszą część tego cyklu czytałam jako ostatnią, skończoną książkę na gigancie. Drugą (tę książkę) zaczęłam jeszcze tam, ale potem porzuciłam. Gdy już w końcu wylądowałam w ulu, wróciłam do niej, nie mogąc się już oderwać. Ryczałam (nie płakałam), czytając, jak bóbr! A beletrystyka na to: widzisz, jak chcesz, to potrafisz. Na koniec okazało się, że… będzie trzeci tom. Będzie trzecia część, będzie!
Czekam więc na szwedzki trzeci tom, a potem na przekład ze szwedzkiego na polski. Trochę będzie tego czekania. Poczekam.
Najgorsze w innych ludziach jest to, że jesteśmy od was uzależnieni. Wasze czyny mają wpływ na nasze życie. Nie tylko tych, których wybieramy i lubimy, ale również pozostałych – idiotów.
[…]Wy też macie wpływ na nasze życie, w każdym momencie.
*
Miłości nie da się zmierzyć, ale nie powstrzymuje nas to przed kolejnymi próbami. Jedną z miar może być przestrzeń: ile dasz jej człowiekowi, którym jesteś, by stać się tym, którym chcesz być?
*
Sport to tylko sport, dopóki ludzie, którzy w dupie mają sam sport, nie dostrzegą, że można coś na nim ugrać. Wtedy zmienia się w ekonomię.
*
Życie to tak cholernie dziwna sprawa. Poświęcamy cały nasz czas, by je kontrolować, mimo to najbardziej kształtuje nas to, co dzieje się całkowicie poza naszym zasięgiem.
*
Niektóre słowa nie cichną w nas jednak nigdy.
*
[…]
przychodzi mu do głowy myśl jakiegoś filozofa: „Człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być tym, czym jest”.
*
Kim więc chce być? Wszyscy mamy momenty, w których się to rozstrzyga. Gdy wybieramy.
*
— Czy można się z tym kiedykolwiek pogodzić?
— Nie.
Teemu obraca kubkiem. Okrążenie za okrążeniem.
— Jak w takim razie żyć, do kurwy nędzy? – pyta.
— Człowiek walczy jeszcze mocniej – mówi cicho Peter.
*
— A ty jej wybaczyłeś?
— Tak.
— Dlaczego?
— Bo ludzie popełniają błędy.
*
—
[…]
Nie chcę, żebyś coś dla mnie robił! Chcę, żebyś mi WIERZYŁ. Nie chcę, żebyś mnie gdzieś zabierał, tylko wspierał, tak żebym sama mogła się tam dostać!
— Okej.
— Co „okej”?
— Okej… Ja… Po prostu okej. Ja… też cię kocham.
*
[…]
z każdym krokiem do przodu robimy prawie taki sami w tył. Z perspektywy czasu zmiana zachodzi wolno, prawie nie da się jej w trakcie zauważyć.
*
— Jeśli będziesz się bił, to cię zdyskwalifikują! Potrzebujemy cię! – mówi Benji.
— Ale on pierdoli jak pojebany! – krzyczy Vidar, wskazując na przeciwnika.
— Co powiedział? – pyta Benji.
— Że jesteś pedałem!
Benji patrzy na niego długo.
— Ja JESTEM pedałem, Vidar.
Wzburzony Vidar uderza pięściami po niedźwiedziu na piersi.
— Ale NASZYM pedałem!
Benji wzdycha ciężko ze wzrokiem wbitym w lód. To najbardziej chory komplement, jaki kiedykolwiek otrzymał.
— Możemy teraz po prostu pograć w hokeja? – prosi.
— No dobra – mruczy Vidar.
*
Wykluczenie to znużenie, które wżera się w szkielet. Ludzie, którzy są jak wszyscy inni i należą do większości, nigdy tego nie pojmą. Jak mieliby to zrobić?
*
[…]
porównanie ze sklepem z porcelaną: mucha nie jest w stanie zbić w nim najmniejszej filiżanki. Natomiast taka, która lata w uchu byka, aż ten w panice i złości wbiega do sklepu, może zniszczyć wszystko.
*
Nie wierzę w gole ani tabele, ale w sygnały i symbole.
*
— Mój ojciec życzył sobie pewnie nieraz, żebym była chłopcem.
— Dlaczego?
— Bo wiedział, że żeby zyskać akceptację, zawsze będę musiała być co najmniej dwa razy lepsza od mężczyzn. To samo dotyczy teraz ciebie. Będziesz oceniany inaczej. Ci, którzy mnie nienawidzą, pozwolą mi prawdopodobnie trenować drużynę, ale tylko jeśli wygramy. Pozwolą ci też pewnie grać, ale tylko jeśli będziesz najlepszy. Już nie wystarczy, że jesteś po prostu dobry.
— To tak cholernie niesprawiedliwe – mówi cicho Benji.
*
Czy było warto? Skąd mamy to zawczasu wiedzieć?
*
Bycie mamą jest jak drenaż domu albo wymiana dachu: wymaga czasu, potu i pieniędzy, a gdy wszystko jest gotowe, wygląda dokładnie tak samo jak wcześniej. Za to nie dostaje się pochwał. Natomiast pozostanie w biurze godzinę dłużej to jak zawieszenie nowego obrazu albo lampy – wszyscy to widzą.
*
Prawda o ludziach jest bowiem tyleż prosta, co nie do zniesienia: rzadko chcemy tego, co dobre dla wszystkich. Najczęściej chcemy tego, co dobre dla nas.
*
Rzadko możemy być dumni z naszych spontanicznych reakcji. Mówi się, że pierwsza myśl na dany temat jest najszczersza, ale najczęściej to nieprawda. Zwykle jest najgłupsza. Bo po co w innym razie byłoby nam głębsze zastanowienie?
*
Niepokój. Włada nami, nie pozostawiając żadnych śladów.
*
W głębi serca chcielibyśmy, żeby wszystkie bajki były proste, ponieważ pragniemy, żeby właśnie tak wyglądała też rzeczywistość. Ale społeczności są jak lód, nie jak woda. Nie zaczynają nagle płynąć w jakimś kierunku tylko dlatego, że się je o to prosi. Zmiany w nich dokonują się centymetr po centymetrze, jak w lodowcu. Czasem nie ruszają się wcale z miejsca.
*
Dlaczego siedzi tu pani po nocy i strzela do bramki?
Zackell się uśmiecha.
— Bo to fajne.
*
—
[…]
Chcę tylko, żeby wszystko było jak zwykle!
Ramona opuszcza ręce. Wzdycha. Nalewa więcej alkoholu.
— Wiem, chłopcze. Jest jak jest. Musimy po prostu poszukać dla nas nowego jak zwykle. Są dwa rodzaje ludzi. Niektórzy potrzebują więcej czasu, a inni więcej rozumu. Ta druga grupa jest już stracona, ale warto poczekać i zobaczyć, ilu jest w tej pierwszej, zanim zaczniemy walić im tym po głowach.
Benji unika jej wzroku.
— Czy pani też się na mnie zawiodła?
Ramona wybucha śmiechem, kaszle dymem.
— Ja? Bo chcesz sypiać z facetami? Mój kochany, zawsze bardzo cię lubiłam. Życzę ci szczęśliwego życia. Mogę tylko żałować, że wolisz sypiać z facetami, bo to mogę powiedzieć ci od razu: z facetami nie można być szczęśliwym. Oni, do cholery, to nic innego, tylko, kurwa, problemy!
*
Nie da się wcisnąć pauzy, gdy wszystkiego robi się za dużo i nie mamy już na to siły. Pocieszać może tylko to, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku.
*
Gdy dzieją się okropne rzeczy, część ludzi jest niczym fale, ale są i tacy, co zmieniają się w skały. Falami rzuca tam i z powrotem, gdy przychodzi wiatr, skały natomiast, niewzruszone w oczekiwaniu, aż sztorm minie, przyjmują każde uderzenie.
*
Słowa są jak wyschnięte gałązki, łamliwe pod najmniejszym ciężarem.
*
—
[…]
tylko dzieci biorą odpowiedzialność jedynie za to, co robią. Dorośli muszą też odpowiadać za to, co powodują. Jesteś przywódcą. Mężczyźni podążają za tobą. Jeśli więc nie weźmiesz odpowiedzialności za swój ogon, to jesteś tylko zwykłym potworem.
*
Wyobraźnia napędza nam zawsze więcej strachu niż sama rzeczywistość.
*
Gdy ktoś na nas patrzy, dni po pierwszym pocałunku, gdy to nadal jest nasza mała, niewytłumaczalna tajemnica. Że mnie chcesz. To tylko podatność na zranienie, nic strasznego.
*
Co zrobić, jeśli marzy się o tym, by wszystko było jak dawniej? Idzie się do pracy. I ma się nadzieję na najlepsze.
*
Żałoba jest niczym dzikie zwierzę, które targa nas tak daleko w mrok, że wydaje się, że nigdy już stamtąd nie wrócimy. Nigdy nie będziemy się już śmiać. Boli tak bardzo, że nigdy do końca nie zrozumiemy, czy kiedyś nam przejdzie, czy też po prostu trzeba się do niej przyzwyczaić.
*
[…]
gdzieś w głębi naszego DNA tkwią dowody na czułość matki i ojca.
*
— „Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na ciebie”. Tak. To Nietzsche.
*
Albo… jak to, kurwa, było? „A ci, którzy tańczyli, zostali uznani za szalonych, przez tych, którzy nie słyszeli muzyki”.
*
Długie małżeństwo to suma drobnych rzeczy, ale gdy je zgubimy, nigdy nie wiadomo, gdzie i od czego zacząć szukać.
*
Czasami nie potrzeba wiele, żeby zacząć coś kochać. Wystarczy czas.
Fredrik Backman, My przeciwko wam,
przeł. Anna Kicka, Sonia Draga, Warszawa 2020. (wyróżnienie własne)
Autora wyjęłam z tej wspaniałej książki, ale gdy zaznaczałam do upolowania, okazało się, że jedną jego książkę już czytałam — byłam zachwycona — a nawet obejrzałam z przyjemnością jej ekranizację.
W tę wsiąkłam, jakbym nigdy nie miała trudnej relacji z beletrystyką. Z radością budziłam się w środku nocy, by łyknąć rozdział lub dwa, a potem nie móc oderwać się od trzeciego. Teraz jestem w środku drugiej części tej opowieści. Próbuję nie pożerać, tylko delektować się spotkaniem ze znanymi i nieznanymi jeszcze bohaterami i mieć nadzieję na trzecią część cyklu. Czuję się tak, jakbym przez całe życie czytała wyłącznie beletrestykę.
#A (o pasji):
Niektórzy twierdzą, że hokej jest jak religia, ale to nieprawda. Hokej jest jak wiara. Religia to coś między tobą a innymi ludźmi, jest pełna interpretacji, teorii i opinii. Wiara natomiast… jest tylko między tobą a Bogiem. […]
Ludzie pytają go często o jego „taktyczny sekret”. Nie odpowiada im, bo i tak by nie zrozumieli. Taktycznym sekretem jest miłość.
*
„Talent przypomina wypuszczenie dwóch balonów pod niebo: interesujące nie jest to, który wzbije się szybciej, ale który ma dłuższy sznurek” – zwykł mówić ten stary piernik Sune.
*
— Hę, wiesz, jak cholernie dużo ta odpowiedź mówi o tobie?
— Wiesz, jak cholernie dużo mówi o tobie samo to pytanie?
#B (o życiu społecznym):
Prawie wszystkie dyskusje o tym, jak ludzie zachowują się względem siebie, wcześniej czy później kończą się argumentem o „ludzkiej naturze”. […] Koniec końców kłócimy się więc o to, gdzie leży granica. Jak bardzo możemy być egoistyczni. Jak bardzo powinniśmy się czuć odpowiedzialni za siebie nawzajem.
*
Ludzkość ma wiele trucizn, ale żadnej mocniejszej niż duma.
*
[…]
„lojalność”. Uważa się ją zawsze za coś pozytywnego, za coś, na czym opierają się najlepsze rzeczy, które człowiek robi dla innych. Problem w tym, że i najokropniejsze rzeczy, których dokonuje się przeciwko innym, bazują dokładnie na tym samym.
*
Trudne pytania, proste odpowiedzi. Czym jest społeczność?
To suma naszych wyborów.
*
Nienawiść może być niesamowicie stymulująca. Świat staje się łatwiejszy do zrozumienia i mniej przerażający, gdy wszystkich dzielimy na przyjaciół i wrogów, nas i tych innych, dobrych i złych. Najłatwiejszym sposobem na zjednoczenie jakiejś grupy nie jest miłość, bo ta jest trudna i wymagająca. Nienawiść jest za to prosta.
Po pierwsze, na początku każdego konfliktu wybieramy stronę, bo to łatwiejsze niż próba utrzymania w głowie dwóch ewentualności naraz. Po drugie, szukamy dowodów potwierdzających to, w co chcemy wierzyć, co pozwoli nam żyć dalej jak zwykle. Po trzecie, odczłowieczamy naszego wroga. Istnieje na to wiele sposobów, ale najprostszym jest zabranie mu imienia.
*
Jak daleko można się posunąć w obronie swojego wszechświata? Jak wiele w przywództwie zależy od tego, co się powie, a ile od tego, co się przemilczy?
*
Kultura to nie tylko to, co wspieramy, ale również to, na co pozwalamy.
#C (o życiu rodzinnym):
Rodzic jest niczym za mały kocyk. Jakkolwiek próbowałoby się przykryć nim wszystkich, to i tak zawsze ktoś marznie.
*
— Najtrudniejsze w ufaniu nastolatkom jest to, że kiedyś samemu się nimi było. Pamiętam, jak kiedyś z jednym chłop…
— Nie chcę tego słuchać!
— Kochanie, no weź, przed tobą też miałam życie.
— NIE!
Jednym ruchem bierze ją w ramiona, Mira aż traci oddech. Nadal tak na nią działa. Chichoczą jak dwa dzieciaki.
*
Nie potrzeba wiele, by dać swemu dziecku wolność. Potrzeba wszystkiego.
*
— Nie mam wprawdzie dzieci, ale chcesz usłyszeć moją najlepszą radę dla rodziców?
— Tak.
— „Nie miałem racji”. Dobrze znać te słowa.
*
— Gdy byłem mały, ojciec bił mnie, jeśli wylałem mleko. Nie nauczyło mnie to niewylewania. Sprawiło jedynie, że bałem się mleka. Pamiętaj o tym.
*
Jednym z najstraszniejszych efektów żałoby jest to, że jej brak tłumaczymy egoizmem.
Nie da się wytłumaczyć, co pozwala człowiekowi iść dalej po pogrzebie, skleić na nowo rodzinę, żyć w kawałkach. Więc o co w końcu się człowiek modli? O dobry dzień. Jeden dobry dzień. Kilka godzin utraty pamięci.
#D (o najważniejszym):
Wszyscy dorośli mają takie dni, kiedy czują, że to już koniec. Kiedy nie wiedzą już, o co tak cały czas usilnie walczą, kiedy rzeczywistość i codzienność przytłacza i nie wiadomo, jak długo da się jeszcze radę. Fantastyczne jest to, że wszyscy mogą przetrwać bez załamywania się dłużej, niż im się wydaje. Przerażające, że nigdy nie wiadomo, jak długo.
*
Miej w dupie pozostałych, skup się na tym, na co masz wpływ.
*
— Nie wiem — odpowiada szczerze David.
Sune zostawia go z tymi słowami. Koniec końców to jedyne, czego możemy żądać od drugiego człowieka. Przyznania się, że nie wie się wszystkiego.
*
I jeszcze jedno. Nigdy nie jesteś sam. I nigdy nie byłeś. Musisz tylko wybrać towarzystwo.
Fredrik Backman, Miasto niedźwiedzia, przeł. Anna Kicka,
Sonia Draga, Warszawa 2020. (wyróżnienie własne)
#E (o znakach drogowych):
Obawa może być wewnętrznym prawem grawitacji, obkurczać duszę.
*
Robię krok w tył tylko po to, by nabrać rozpędu.
*
Istnieje cienka granica między życiem a przeżyciem, ale pozytywnym skutkiem ubocznym bycia zarówno romantyczką, jak i wojownikiem jest to, że człowiek nigdy się nie poddaje.