Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dni.które nam zostały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dni.które nam zostały. Pokaż wszystkie posty

niedziela, czerwca 28, 2026

6155. 179/365

jak rozmawiać z tęsknotą? namolnie gada do mnie pauzami, niemocą, chwy­ta za gardło, patrzy niewidzącymi oczami, nie­obecność i bezruch uparcie wpycha mi w dłonie.

jako jedyna w ulu nie narzeka na wściekły upał za oknem.

179/365

wtorek, czerwca 16, 2026

6148. Łódeczka dla Białego Kruka

Śmierć rodziców przestawia nasz wszech­świat, przez jakiś czas rzeczy się chwieją, pozbawione równowagi, i człowiek do­zna­je oszałamiającego uczucia osierocenia.

Zdawało mi się, że jeśli wyciągnę ramiona, to w końcu go znajdę, ale nie potrafiłam sięgnąć tak wysoko. A potem, gdy minęło trochę czasu, dziwiłam się własnym łzom. Kogo opłakuję?

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.


Autor(ka) nie do ustalenia.

pochodzę z ziemi
i do ziemi wrócę
życie i śmierć to starzy przyjaciele
a ja jestem ich rozmową
ich nocną pogawędką
ich śmiechem i łzami
czego tu się bać
skoro przekazują mnie sobie jak prezent
to miejsce i tak nigdy nie było moje
zawsze należałam do nich

Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers
, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.

Ludwig van Beethoven, VII Symfonia A-Dur, Allegretto,
Berliner Philharmoniker, Herbert von Karajan (dyrygent).

sobota, maja 16, 2026

6111. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

Biały Kruku, to najpiękniejsza wersja marsza żałobnego Cho­pi­na, jaką kie­dy­kolwiek słyszałam. A może jest dla mnie naj­pięk­niej­sza, bo rozumiem każdą pauzę, bo każda fraza ma dla mnie znaczenie, bo powracającym taktom jestem w stanie przy­pi­sać emocje, uczucia i do­świad­cze­nia, które — w różnym natężeniu — były, są i będą moim udziałem po kres dni.

Chwilkę mi zajęło, bym postanowiła zawziąć się i umieć umie­ścić tu — by mieć zawsze pod ręką — występ Miyu Shindo od okre­ślo­ne­go momentu.

Fryderyk Chopin, Marche funèbre,
Miyu Shindo (fortepian).


fot. Häwwä, fragment.

[W.J.]  Ludzka psychika jest ułomna i ta ułomność pomaga. Nie odtwarzamy przecież jakiegoś konkretnego zapisu z prze­szło­ści, tylko przywołujemy wspomnienia. A te za każ­dym ra­zem tworzy się trochę na nowo. Wspomnienia się re­kon­stru­uje, a nie odtwarza.

Piotr Jacoń, Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, marca 16, 2026

6046. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

[…]  opuszczo­ny ląd  […]  nigdy nie będzie
naprawdę opuszczony […].

   — Jacek Sempoliński

[w:] Maria Poprzęcka, Śmierć przed obrazem. O sztuce,
starości i zanikaniu
, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024.

*

J.S. Bach, Koncert na obój i skrzypce c-moll, Allegro,
BWV. 1060, Simone Dinnerstein (fortepian),
Alecia Lawyer (obój), Rebecca Fischer (skrzypce),
Wilfried Fischer (aranżacja).

*

Im więcej czasu mija od śmierci Taty, tym tęsknota za nim większa, ale lżejsza. Pokrywa obszary, z którymi nie miał wiele wspólnego.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

[12.06.2026]
W tle Bach, płyną precyzyjne nuty,
horyzont matematyki.

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

środa, grudnia 31, 2025

(5977+1). Świąteczny czas (IV)

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Drzewo odpalające mi wspomnienia miejsca, ludzi, innego czasu. Jak łatwo pisało się wtedy, że mój czas tam skończony i po­li­czo­ny. Jak bardzo jest to niepojmowalne teraz, gdy mój czas tam skończył się i odliczył po kres. Pozostała wdzięczność.

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Poezja wyciągnęła go z czeluści pikselowego archiwum. Drzewa zatrzymane w strofach zatrzymały mnie na długo. Lobbowały za osobnym wpisem, osobnymi chwilami zadumy nad czasem. Nie dyskutowałam, cze­ka­łam, aż wyłoni się jak. Tak.

Zamykam dziś rok wielu rozstań i pożegnań. Niewyobrażalnych 363 dni temu.


fot. Häwwä, fragment.

🖇 🖇

to jest właśnie życie
Cień w progu coraz dłuższy
[…] 
Wszystko co mamy to tylko sen dręczący
O jakiejś rzeczywistości odległej i nieuchwytnej

🖇

DRZEWO Z TÉNÉRÉ*
     Tu tysiąclecia klękają
     U brzegu studni której strzegą gołębie grzywacze
     Nie szukaj już o wędrowcze w stromych promieniach dnia
     Zwiewnej korony
     Pustynia straciła swą tiarę
     Swój słodki cierń czcigodnego sługę
     Nie wie o tym jedynie głęboko pod ziemią
     Woda co drży jeszcze od ostatniego szturmu
     Korzeni
     […] 
__
  *  Kolczasta akacja, którą bezmyślnie lub przez przypadek zniszczono w ro­ku 1973. W sercu pustyni, licząc sobie prawie dwa tysiące lat, służyła karawanom jako punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Jej korzenie czer­pa­ły wodę z głębokości 36 metrów, o czym świadczy wydrążona opodal studnia.

🖇

DẠB
     Wsparty o nieboskłon
     Wspaniały i samotny
     Jak królowie są samotni i słońce
     Planety w swym królestwie
     Człowiek schylony nad przepaścią
     Własnej istoty

🖇

CIS
     Strażnik wieczności
     Dziękuje jerzykom
     Które co wieczór w rozedrganym powietrzu
     Zszywają niebo z ziemią

🖇

TAMARYSZEK
     Lekki leciutki
     Na wybrzeżu
     Jakby chciał zetrzeć morzu
     Czułym palcem zmarszczki

🖇

DRZEWO OLIWNE
     Patrzyło spomiędzy szumiących gałęzi
     Na zabawy bogów w dzieciństwie

     Bieg Historii ich zmiażdżył
     Teraz króluje samotnie
     Nad gruzami wielkich świątyń
     I nad oleandrami

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, grudnia 29, 2025

5976. Świąteczny czas (II)  // 356–360/365

dwa dni przed Two­imi urodzinami lam­pecz­kę zapaliła Ci kaan, w dniu urodzin häwwä, dwa dni później my. skończyłbyś sie­dem­dzie­siąt dziewięć lat. nie uwierzyłbyś.

356–360/365

Twoje urodziny. Ta data na zawsze
wpisana w moją pamięć.

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

wtorek, grudnia 16, 2025

5969. 350/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

trzy lata to dla ludzi niedotknętych stratą tylko czas. dla mnie osiem liter, któ­re od­mie­rzyły do dziś to, co niemierzalne. skryć się mogę tyl­ko w muzyce.

350/365


fot. Häwwä, fragment.

*

Astor Piazzolla, Chiquilín de Bachín, New York Tango Trio,
Richard Galliano (akordeon), Sebastien Giniaux (gitara),
Diego Imbert (kontrabas).


Autor(ka) nie do ustalenia.

Vinciane Despret pisała, że śmierć to początek relacji. W ża­ło­bie uczy­my się żyć ze zmarłymi w nowy sposób. Robimy im miejsce w naszej codzienności. Gotujemy jak oni, słuchamy ich muzyki, czytamy ich książki […]. Częściej myślimy: „A co on by zrobił? Jak ona by się zachowała?”. Więcej uwagi po­świę­camy snom, w których się pojawiają.

Ich zniknięcie jest tym bardziej nierealne, że 
obok mnie życie jest tak bardzo tu i teraz.

Chciałabym, żeby […].
     Chciałabym spróbować […].
     Chciałabym zapytać, czy […].
     Chciałabym jeszcze raz posłuchać historii o tym, jak […].
     Chciałabym poprosić […]
     Chciałabym jeszcze raz usłyszeć, jak mówi do mnie […].

Kolekcjonuję wspomnienia po nich. Rozmawiam z książ­ka­mi, które czytali, szukam zapisków na marginesach.

Kiedy umiera kruk, inne kruki zlatują się, żeby krzyczeć nad jego ciałem. Być może go opłakują. Ale również ostrzegają siebie nawzajem, że w tym miejscu stało się coś złego. […]
     Gdy czuwanie się skończy, kruki zaczynają omijać miejsce śmierci. Zmieniają swoje przyzwyczajenia i ścieżki. Śmierć jest dla nich przestrogą, wpływa na ich życie.

Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

niedziela, listopada 16, 2025

5946. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

Nie chcę zapomnieć. Wskrzeszam swoich umar­łych w za­pa­mię­ta­nych obrazach, słowach, gestach. Żywi w mojej pa­mię­ci, pełnej luk i niedopowiedzeń. […]
     Może dlatego nie potrafię pojąć śmierci, bo przechodzi naj­śmielsze wyobrażenia? Świat trwa, mimo że nas już w nim nie ma. Właśnie ktoś z niego odszedł, ktoś niepowtarzalny, a świat nie czuje się przez to bardziej ubogi. Jak to możliwe, że dalej się kręci, jakby nigdy nic? W pewnym sensie nie lu­dzie umierają, tylko świat.

Ja po prostu jestem zupełnie inaczej.

[…]  umarli wcale nie umierają, tylko żyją w innej czaso­prze­strze­ni. Dalecy i bliscy jednocześnie. Wystarczy szczelina pa­mię­ci i wypływają z niej tacy, jacy byli za życia.

Wydaje mi się, że cię znałam. Ale
znałam tylko mały fragment ciebie.

Pomiędzy narodzinami i śmiercią wąski skrawek nazwany życiem. Tylko to jest nam dane. Tylko to możemy wypełnić treścią. I tylko o tym decydować. Cała reszta to ciąg mil­cze­nia, niebytu, o którym czasem sobie przypominamy, za­sy­pia­jąc. W tej ciszy ty. W tę ciszę zmierzam ja. I każdy z nas.

Jak dalej żyć, gdy wszystkie drogi rozchodzące się od tego je­dne­go punktu, donikąd nie prowadzą? Czy śmierć uczy po­ko­ry wo­bec życia? Zgody na nie? Mnie nauczyła. Bunt wo­bec życia ucichł, bunt wo­bec twojej śmierci wciąż jest żywy.

I tylko śmierć nadaje sens życiu, porządkuje jego chaos, ukła­da niepasujące do siebie fragmenty. Wtedy już wiemy, że było potrzebne coś, by mogło się zdarzyć coś innego.

Słowa, słowa, słowa… Niezdolne oddać mojej miłości do ciebie i twojej do mnie. Czy zdolne unieśmiertelnić przy­naj­mniej pamięć o niej?

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

*

Fryderyk Chopin, Walc h-moll nr 2, op. 69,
Richard Galliano (akordeon).

niedziela, listopada 09, 2025

5937. Oznakowany piękny czas

 
 
 
[częściowa asystencja: Sadownik]

Ilekroć dostaję jakiś znak, traktuję go jak piękną wiadomość o na­dziei, bez­pie­czeństwie i jedności, a także o tym, że wszyscy je­steś­my po­łą­czeni […].

Kiedy człowiek dostaje znaki, pragnie otrzymywać je nadal.

Kiedy słyszę od ludzi, że nie wierzą w te rzeczy, zawsze myślę sobie: W po­rząd­ku, ale jeśli nie jesteście na to choć trochę otwarci, być może przegapicie coś naprawdę niesamowitego.

Laura Lynne Jackson, Znaki. Jak odczytywać sygnały,
które wysyła wszechświat
, przeł. Michał Lewiński,
Wydawnictwo Illuminatio, Białystok 2025.
(wyróżnienie własne)

*

Roberta Flack, After You.

czwartek, października 16, 2025

5914. 289/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

choć co­raz mniej tych pierwszych razów, wciąż są i zaskakują bardziej niż pierwsze, te najpierwsze pierwsze razy. pierwszy — bez Ciebie — konkurs chopinowski trwa.

słów brak, pozostała tylko muzyka.

289/365


Autor(ka) nie do ustalenia.

Nie spodziewałam się, że to jest możliwe, że człowiek jest i go nagle nie ma. Śmierć jest częścią życia, to wiemy. Tylko to jest zupełnie co innego, jak z teorii i rozmów filozoficznych o tym, że wszyscy umrzemy, przechodzimy do praktyki: poradź so­bie w sytuacji, gdy nagle tracisz kogoś bliskiego. […]
     Jest szok i proces żałoby, cierpienia, a równocześnie po­czu­cie: żyj, bo jutro naprawdę może cię nie być.

Żałoba jest o tyle trudna, że dopóki nie doświadczysz śmierci osoby, na której ci bardzo zależy, to nie wiesz, o czym mówisz.

Karolina Hamer, Karolina Domagalska, Niezatapialna,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020.

*

Yang (Jack) Gao, 3. etap konkursu 
chopinowskiego, Warszawa 2025.

[suplement 17.10.2025]
Wciąż jeszcze czas, kiedy byłaś z nami, jest możliwy do u­chwy­ce­nia. Rzeczy, które dzieją się teraz, mają jeszcze punkt oparcia w przeszłości.

[…] gdziekolwiek pójdę, będziesz ze mną.

Widzę cię. Ty we mnie. Może na tym polega sens życia dalej? Na byciu pamięcią o tobie i o innych, którzy odejdą?

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

środa, września 17, 2025

(5884+1+6+1). Obdarowanie (IV)

alternatywny tytuł wpisu:
5892. Łódeczka dla Białego Kruka

Sadownik & Jabłoń:
(po drzewnym wypoczynku i urlopie sadowniczym,
po zamykającym ten czas
obiedzie z białokruczymi najbliższymi
wracali w niedzielę do ula
)

Gepardzica:
(napisała i załączyła zdjęcie)
Dla Białego Kruka 💙

Jabłoń:
(oniemiała, dopytała i nie mogła długo
uwierzyć, że to piękne cyk z Warszawy
)


fot. Gepardzica, fragment.
 

[…]  żałoba jest emocją progową. To znaczy jest emocją, która niesie w so­bie własne przeciwieństwo. Do­świad­czamy straty tylko w takim stopniu, w ja­kim doświadczaliśmy połączenia z tym, co utracone. Doświad­cza­my śmierci i przemijania czegoś tylko w takim stopniu, w jakim czuliśmy w sobie jego żywotność i niezbędność. Doświad­cza­my żałoby tylko w takim stopniu, w jakim doświadczyliśmy miłości.
   //  Lisbeth White

Moja żałoba jest coraz bardziej przezroczysta, czasem prawie nie­wi­docz­na. Ale nadal jest. Nie zawsze wiem, jak wyglądają jej kontury. Nie za­wsze wiem, gdzie patrzeć.

Gdzieś czytałam, że żałoba to uczenie się świata na nowo. Trzeba co­dzien­nie mierzyć się z materią, która jest niekompletna, przesunięta, za­krzy­wiona. Jakbyśmy znaleźli się w nowej rzeczywistości, do której nie trafiły ukochane osoby. Niby wszystko jest takie samo – słońce dalej wschodzi, woda gotuje się w czajniku, fotel jest miękki, pies szczeka, jabłko spada, piłka się odbija. Ale wszystko jest inne – wybrakowane.
     Musimy się tego braku nauczyć.

Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

środa, września 10, 2025

5888. 253/365

po ci­chutku, bez pośpiechu, już nie dla jed­nej osoby za­pa­la­my to światełko. pali się dla wielu ludzkich i nieczłowieczych Osób. tak bardzo mi Ich tu, po tej stronie życia, brak, choć przecież wiem, że z nami są.

253/365

[Wszechświat] wysyła nam drobne wia­do­mo­ści, wywołuje koincydencje i szczęśliwe zbiegi okoliczności, przypomina nam o tym, żebyśmy się zatrzymali, rozejrzeli i uwierzyli w coś jeszcze – w coś więcej.
   — Nancy Thayer

*

Oto miłość: dzięki niej można wzlecieć ku tajemnemu niebu i odsłaniać setki zasłon w każdym momencie. Naj­pierw po­zba­wia oddechu. Później pozwala zrobić krok bez użycia stóp.
   —  Rumi

niedziela, września 07, 2025

5884. Piątkowe obdarowanie (I)

Fusy wrażeń nie tylko musiały opaść. Przede wszystkim musiały się we mnie pomieścić, bo każdy bezcenny. Ostatniego piątku powinno być inaczej. Ja za­dzwo­niłabym do Salvo z urodzinowymi życzeniami i cieszyłabym się, że pój­dą w czwór­kę na pyszne jedzenie w ten odświętny Czas.

Gdybym trzy lata temu z małym hakiem nie odebrała telefonu… nie byłoby tamtego czwartku, spotkań, które przyszły potem, wielu telefonów i esemesów oraz tego piątku i wielu dni, na które mam nadzieję.

Gdyby Salvo nie był tak uparty, jak był, by obdarowywać bliskich, i odpuścił szukanie numeru telefonu, by się ze mną skontaktować… nie byłoby tego piątku.

Gdyby Salvo nie odnalazł zaproszenia na ślub w oliwskiej katedrze, który odbył się ponad pięćdziesiąt pięć lat temu; zaproszenia, na którym Ciocia Irka, swoim pięknym pismem zapisała numer telefonu, którego nigdy nie zmieniłam… nie byłoby tego piątku.

Gdyby, gdyby, gdyby… Nikt w życiu nie obdarował mnie tak bardzo jak Salvo przez cały ten piątek, gdy z nami był.

 
 
 
 
[częściowa asystencja: Sadownik]

Salvo
(1958–2025)

fot. Cubú [z:] arch. rodzinne.

sobota, sierpnia 16, 2025

5865. 228/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

sięgnęłam po tę książkę z po­wodu for­te­pia­nu. wróć, sięgnęłam po tę książkę z powodu tęsknoty za ścigającymi się po kla­wia­tu­rze for­te­pia­nu twoimi dłońmi, Biały Kruku. wy­da­wa­ło się to tak zwy­czaj­ne, jak oczy­wi­ste było wtedy, że żyjemy.

228/365


Autor(ka) nie do ustalenia.

*

Przykro mi, gram tylko Beethovena.
     […] 
     – To proszę zagrać pierwszą część sonaty Księżycowej – od­powiadasz. – Niech już będzie ten… klasyczny kawałek.
     Omal nie powiedziałeś „banalny”, nie byłbyś pierwszy. Rzu­casz okiem na zegarek – nie chcesz się spóźnić na kolację na mieście […]. Z uniesionymi dłońmi czekam na właściwy rytm. Lokomotywa TGV osiada na peronie L, sapiąc skrze­la­mi. […]  Ciała prostują się i pędzą w kierunku snu, alkoholu, zawału, znużenia, czy ja zresztą wiem. Jest w nich wszystko, nadzieja i rezygnacja. Ty tego nie słyszysz.
     Kładę palce na klawiaturze. Wściekłe arpeggia, akordy, presto agitato. Trzecia część, nie ta, o którą prosiłeś, nie lubię tego, co przewidywalne.

     – Tak, ojcze?
     – Muzyka może być krokiem w kierunku Boga. Ostat­nim krokiem, kiedy jesteśmy już bardzo blisko. Dla ciebie, który jesteś od Niego daleko, to tylko rozrywka. Przynęta, pokusa.
     – Ale Beethoven…
     – Beethoven wierzył tylko w siebie. A Bóg, który jest mą­dry, pomyślał, że człowiek, który Go nie słucha, może ogłuch­nąć, że to i tak nic nie zmieni.

     – Patrzyłeś tylko na nuty? Zacząłeś od pierwszego taktu, nawet się nie zastanawiając, co było przedtem?
     – A coś było przedtem?
     […] 
     Rothenberg trzepnął mnie po głowie.
     – Nie czytałeś na przykład listów Ludwiga do jego przy­ja­cie­la Franza Wegelera? […]  Nie ma żadnego światła księ­ży­ca, to nazwa dodana do sonaty przez jakiegoś kretyna trzy­dzie­ści lat później. W tysiąc osiemset pierwszym roku, kiedy Ludwig skomponował ten utwór, księżyc gówno go obchodził, rozumiesz?
     […] 
     – Oczywiście, że nie rozumiesz, bo nie czytałeś listów Lud­wi­ga do jego przyjaciela Franza Wegelera! Gdybyś je prze­czy­tał, wiedziałbyś, że w tamtym czasie Ludwig utracił już du­żą część słuchu, o czym nie powiedział nikomu z wyjątkiem paru bliskich. Adagio Sonaty nr 14 nie jest żadnym spacerem w świetle księżyca. To marsz pogrzebowy. Lament. To, co sły­szy­my, to geniusz, który głuchnie!
     Rothenberg zamilkł bez tchu.
     – Zagraj jeszcze raz. I pilnuj ułożenia rąk, do diaska. Jak­byś w nich trzymał pomarańcze.
     Byłem wzburzony, ale posłuchałem. […] 
     – Nie daję rady, proszę pana. Ręce mi się trzęsą.
     – No, wreszcie – odpowiedział mój stary mistrz.

Jean-Baptiste Andrea, Diabły i święci,
przeł. Beata Geppert, Znak, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)

*

Ludwig van Beethoven, Sonata fortepianowa cis-moll,
Księżycowa, Presto agitato, Wilhelm Kempff (fortepian).

wtorek, czerwca 24, 2025

5820. 175/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

3, 2, 1, czyli trzecie imieniny Białego Kruka bez niego po tej stronie tęczy. dwa miesiące bez Heniutki po tej stronie tęczy. pierwsze imieniny Białego Kruka, gdy i Roberta Flack tam, po drugiej stronie tęczy.

175/365


fot. Hawwa, fragment.

Nauczyliśmy się układać i przechowywać przedmioty na­le­żą­ce do zmarłych; samotnie wracać do miejsc, w których by­li­śmy razem z nimi; zadawać pytania i w odpowiedzi słyszeć ciszę. […]
     Teraz już naprawdę jesteśmy dorośli, myślimy. I dziwi nas, że dorosłość to jest właśnie to – a nie to, co wyobra­ża­li­śmy sobie jako dzieci. Nie pewność siebie, nie radosne po­sia­da­nie wszystkich rzeczy tego świata. Jesteśmy dorośli, bo ma­my za sobą milczącą obecność zmarłych, których pytamy o zdanie na temat bieżących spraw […]. Dorosłość to wszyst­kie milczące odpowiedzi, ciche przebaczenie zmarłych, któ­rych w sobie nosimy.

Natalia Ginzburg, Małe cnoty, przeł. Weronika Korzeniecka,
Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2025.


Autor(ka) nie do ustalenia.

środa, kwietnia 16, 2025

5759. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

Po smutku nadszedł czas refleksji, że skoro on był, to znaczy, że jest wdzięcznośćtęsknota za czymś dobrym.

Marta Lau, On nigdy taki nie był,
Wielka Litera, Warszawa 2025.

*

Astor Piazzolla, Oblivion, James Crabb (akordeon),
Benjamin Martin (fortepian), Richard Tognetti (skrzypce), Australian Chamber Orchestra.
White Raven’s Liked List

niedziela, marca 16, 2025

5727. Łódeczka dla Białego Kruka


Autor(ka) nie do ustalenia.

[żałoba]  staje się łatwiejsza do opanowania dzięki zie­lo­nym pędom nowego życia rosnącym wokół niej. Zmarli zawsze są obok nas. Gdy o nich myślimy, z cza­sem ból słabnie, a nasze zainteresowania, przy­jaź­nie i poczucie sensu się rozwijają, częściowo nadal dzięki ich wsparciu.

*

[…]  poza workiem tkanek, słabości i nadziei, z których się skła­da­my, coś po nas przecież zostaje. […] do­świad­czamy mi­ło­ści, transcendencji, za­chwy­tu, wdzięczności oraz jedności z innymi i choć to niczego nie dowodzi, sprawia, że wcale nie jest głupio wierzyć, że istnieje coś poza nami.

*

[…]  wszyscy jesteśmy tylko liśćmi na tym samym drzewie, które najpierw się rozwijają, potem opadają i gniją, jednak pozostają częścią trwałej nie­wy­sło­wionej całości.

Simon Boas, Poradnik umierania dla początkujących,
przeł. Dobromiła Jankowska, Angora, Warszawa 2025.


[dostęp 16.03.2025], źródło.

*

[…]  niestrudzenie ćwiczyłem na fortepianie ArięWariacji Gold­ber­gow­skich. Bardzo trudne przedsięwzięcie dla kogoś, kto nigdy nie miał lekcji gry na fortepianie. Przy instru­men­cie czułem się jak dziecko, które po raz pierwszy uczy się pi­sać. Nauka pisania ma w sobie coś z modlitwy. Minęły ponad dwa lata, zanim udało mi się zagrać całą arię z pamięci. Od tamtej pory powtarzam ją jak modlitwę.

Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy, przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023.
(wyróżnienie własne)

J.S. Bach, Wariacje Goldbergowskie, Aria + wybór wariacji,
Samuele Telari (akordeon).
White Raven’s Liked List

sobota, lutego 15, 2025

5713. 46/365

do­tarłam w sobie do miejsca, w którym i gotowość, i potrzebę miałam, by uczcić wszystkie te chwile, gdy pytał: zjesz la cuca­ra­chę?

wdzięczna i chciwa, chciałam też spędzić razem z sadownikiem nie­śpiesz­ny, smaczny czas poza domem. nijak nie mogłam so­bie przy­po­mnieć, kiedy, nie licząc wyjazdów, ostatni raz je­dli­śmy śnia­da­nie poza ulem.

46/365

W języku Innuitów, pochodzących z Azji jak Indianie i za­miesz­ku­ją­cych arktyczne pustkowia, nie ma słowa „artysta” ani „do widzenia”. Nie ma sztuki ani pożegnań. Jest wieczna zmarzlina nie do przerobienia na arcydzieła i nostalgię rozstań.
     […]
     Dorosła pożegnałam rodziców. Coraz częściej żegnam zmar­łych, ale i żywych odpadających od parapetu logiki. Nie sposób wyrazić wtedy, co czuję.

*

Razem jesteśmy sobą, mieniąc się
możliwościami bycia wszystkim.

Manuela Gretkowska, Posag dla Polki,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024.

wtorek, stycznia 21, 2025

5690. Poza słowami (XX)


fot. Hawwa, fragment.

Tracąc rzeczy, tracimy też miejsca.

Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy,
przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo UŁ, Łódź 2023.

czwartek, stycznia 16, 2025

5683. 16/365   // Łódeczka dla Białego Kruka

łańcuch skutków płynnie stających się przy­czy­na­mi: po­łamana w maju ręka na wiele ty­godni zatrzymała mnie w łóż­ku; uwię­zio­na w pozycji horyzontalnej oglądałam z fa­nem siatkówki mecz za meczem; oglą­da­nie siatkówki wyhodowało we mnie ki­bic­kę; ki­bicka w ze­szłym tygodniu tę konkretną aran­ża­cję naj­słynniejszej na świecie arii wy­dłu­bała z kanału sportowego, na którym śledzić można wszystkie siat­kar­skie po­tyczki.

nieprzypadkowo dobrane instrumenty tak pięknie i nie­śpiesz­nie za­bie­rają głos, by o głę­bi barwy dźwięków wspo­mnieć, wspa­nia­łe stac­ca­to, wy­śmie­ni­cie brzmiące pauzy. podobałoby Ci się, Biały Kruku?

16/365

Georges Bizet, Habanera [z:] Carmen,
Abaco Tango Club.


Autor(ka) nie do ustalenia.