jak rozmawiać z tęsknotą? namolnie gada do mnie pauzami, niemocą, chwyta za gardło, patrzy niewidzącymi oczami, nieobecność i bezruch uparcie wpycha mi w dłonie.
jako jedyna w ulu nie narzeka na wściekły upał za oknem.
179/365
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Śmierć rodziców przestawia nasz wszechświat, przez jakiś czas rzeczy się chwieją, pozbawione równowagi, i człowiek doznaje oszałamiającego uczucia osierocenia.
•
Zdawało mi się, że jeśli wyciągnę ramiona, to w końcu go znajdę, ale nie potrafiłam sięgnąć tak wysoko. A potem, gdy minęło trochę czasu, dziwiłam się własnym łzom. Kogo opłakuję?
Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

Autor(ka) nie do ustalenia.
pochodzę z ziemi
i do ziemi wrócę
życie i śmierć to starzy przyjaciele
a ja jestem ich rozmową
ich nocną pogawędką
ich śmiechem i łzami
czego tu się bać
skoro przekazują mnie sobie jak prezent
to miejsce i tak nigdy nie było moje
zawsze należałam do nich
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
❦
Ludwig van Beethoven,
VII Symfonia A-Dur, Allegretto,
Berliner Philharmoniker, Herbert von Karajan (dyrygent).

Autor(ka) nie do ustalenia.
Biały Kruku, to najpiękniejsza wersja marsza żałobnego Chopina, jaką kiedykolwiek słyszałam. A może jest dla mnie najpiękniejsza, bo rozumiem każdą pauzę, bo każda fraza ma dla mnie znaczenie, bo powracającym taktom jestem w stanie przypisać emocje, uczucia i doświadczenia, które — w różnym natężeniu — były, są i będą moim udziałem po kres dni.
Chwilkę mi zajęło, bym postanowiła zawziąć się i umieć umieścić tu — by mieć zawsze pod ręką — występ Miyu Shindo od określonego momentu.
Fryderyk Chopin, Marche funèbre,
Miyu Shindo (fortepian).

fot. Häwwä, fragment.
[W.J.] Ludzka psychika jest ułomna i ta ułomność pomaga. Nie odtwarzamy przecież jakiegoś konkretnego zapisu z przeszłości, tylko przywołujemy wspomnienia. A te za każdym razem tworzy się trochę na nowo. Wspomnienia się rekonstruuje, a nie odtwarza.
Piotr Jacoń, Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

Autor(ka) nie do ustalenia.
[…]
opuszczony ląd […] nigdy nie będzie
naprawdę opuszczony […].
— Jacek Sempoliński
[w:] Maria Poprzęcka, Śmierć
przed obrazem. O sztuce,
starości i zanikaniu,
słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024.
*
J.S. Bach, Koncert na obój i skrzypce c-moll, Allegro,
BWV. 1060,
Simone Dinnerstein (fortepian),
Alecia Lawyer (obój),
Rebecca Fischer (skrzypce),
Wilfried Fischer (aranżacja).
*
Im więcej czasu mija od śmierci Taty, tym tęsknota za nim większa, ale lżejsza. Pokrywa obszary, z którymi nie miał wiele wspólnego.
Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.
[12.06.2026]
W tle Bach, płyną precyzyjne nuty,
horyzont matematyki.
Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Drzewo odpalające mi wspomnienia miejsca, ludzi, innego czasu. Jak łatwo pisało się wtedy, że mój czas tam skończony i policzony. Jak bardzo jest to niepojmowalne teraz, gdy mój czas tam skończył się i odliczył po kres. Pozostała wdzięczność.
Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Poezja wyciągnęła go z czeluści pikselowego archiwum. Drzewa zatrzymane w strofach zatrzymały mnie na długo. Lobbowały za osobnym wpisem, osobnymi chwilami zadumy nad czasem. Nie dyskutowałam, czekałam, aż wyłoni się jak. Tak.
Zamykam dziś rok wielu rozstań i pożegnań. Niewyobrażalnych 363 dni temu.

fot. Häwwä, fragment.
🖇 🖇
to jest właśnie życie
Cień w progu coraz dłuższy
[…]
Wszystko co mamy to tylko sen dręczący
O jakiejś rzeczywistości odległej i nieuchwytnej
🖇
DRZEWO Z TÉNÉRÉ*
Tu tysiąclecia klękają
U brzegu studni której strzegą gołębie grzywacze
Nie szukaj już o wędrowcze w stromych promieniach dnia
Zwiewnej korony
Pustynia straciła swą tiarę
Swój słodki cierń czcigodnego sługę
Nie wie o tym jedynie głęboko pod ziemią
Woda co drży jeszcze od ostatniego szturmu
Korzeni
[…]
__
* Kolczasta akacja, którą bezmyślnie lub przez przypadek zniszczono w roku 1973. W sercu pustyni, licząc sobie prawie dwa tysiące lat, służyła karawanom jako punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Jej korzenie czerpały wodę z głębokości 36 metrów, o czym świadczy wydrążona opodal studnia.
🖇
DẠB
Wsparty o nieboskłon
Wspaniały i samotny
Jak królowie są samotni i słońce
Planety w swym królestwie
Człowiek schylony nad przepaścią
Własnej istoty
🖇
CIS
Strażnik wieczności
Dziękuje jerzykom
Które co wieczór w rozedrganym powietrzu
Zszywają niebo z ziemią
🖇
TAMARYSZEK
Lekki leciutki
Na wybrzeżu
Jakby chciał zetrzeć morzu
Czułym palcem zmarszczki
🖇
DRZEWO OLIWNE
Patrzyło spomiędzy szumiących gałęzi
Na zabawy bogów w dzieciństwie
Bieg Historii ich zmiażdżył
Teraz króluje samotnie
Nad gruzami wielkich świątyń
I nad oleandrami
Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)
dwa dni przed Twoimi urodzinami lampeczkę zapaliła Ci kaan, w dniu urodzin häwwä, dwa dni później my. skończyłbyś siedemdziesiąt dziewięć lat. nie uwierzyłbyś.
356–360/365
Twoje urodziny. Ta data na zawsze
wpisana w moją pamięć.
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
trzy lata to dla ludzi niedotknętych stratą tylko czas. dla mnie osiem liter, które odmierzyły do dziś to, co niemierzalne. skryć się mogę tylko w muzyce.
350/365

fot. Häwwä, fragment.
*
Astor Piazzolla, Chiquilín de Bachín,
New York Tango Trio,
Richard Galliano (akordeon), Sebastien Giniaux (gitara),
Diego Imbert (kontrabas).

Autor(ka) nie do ustalenia.
Vinciane Despret pisała, że śmierć to początek relacji. W żałobie uczymy się żyć ze zmarłymi w nowy sposób. Robimy im miejsce w naszej codzienności. Gotujemy jak oni, słuchamy ich muzyki, czytamy ich książki […]. Częściej myślimy: „A co on by zrobił? Jak ona by się zachowała?”. Więcej uwagi poświęcamy snom, w których się pojawiają.
•
Ich zniknięcie jest tym bardziej nierealne, że
obok mnie życie jest tak bardzo tu i teraz.
•
Chciałabym, żeby […].
Chciałabym spróbować […].
Chciałabym zapytać, czy […].
Chciałabym jeszcze raz posłuchać historii o tym, jak […].
Chciałabym poprosić […]
Chciałabym jeszcze raz usłyszeć, jak mówi do mnie […].
•
Kolekcjonuję wspomnienia po nich. Rozmawiam z książkami, które czytali, szukam zapisków na marginesach.
•
Kiedy umiera kruk, inne kruki zlatują się, żeby krzyczeć nad jego ciałem. Być może go opłakują. Ale również ostrzegają siebie nawzajem, że w tym miejscu stało się coś złego. […]
Gdy czuwanie się skończy, kruki zaczynają omijać miejsce śmierci. Zmieniają swoje przyzwyczajenia i ścieżki. Śmierć jest dla nich przestrogą, wpływa na ich życie.
Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

Autor(ka) nie do ustalenia.
Nie chcę zapomnieć. Wskrzeszam swoich umarłych w zapamiętanych obrazach, słowach, gestach. Żywi w mojej pamięci, pełnej luk i niedopowiedzeń. […]
Może dlatego nie potrafię pojąć śmierci, bo przechodzi najśmielsze wyobrażenia? Świat trwa, mimo że nas już w nim nie ma. Właśnie ktoś z niego odszedł, ktoś niepowtarzalny, a świat nie czuje się przez to bardziej ubogi. Jak to możliwe, że dalej się kręci, jakby nigdy nic? W pewnym sensie nie ludzie umierają, tylko świat.
•
Ja po prostu jestem zupełnie inaczej.
•
[…] umarli wcale nie umierają, tylko żyją w innej czasoprzestrzeni. Dalecy i bliscy jednocześnie. Wystarczy szczelina pamięci i wypływają z niej tacy, jacy byli za życia.
•
Wydaje mi się, że cię znałam. Ale
znałam tylko mały fragment ciebie.
•
Pomiędzy narodzinami i śmiercią wąski skrawek nazwany życiem. Tylko to jest nam dane. Tylko to możemy wypełnić treścią. I tylko o tym decydować. Cała reszta to ciąg milczenia, niebytu, o którym czasem sobie przypominamy, zasypiając. W tej ciszy ty. W tę ciszę zmierzam ja. I każdy z nas.
•
Jak dalej żyć, gdy wszystkie drogi rozchodzące się od tego jednego punktu, donikąd nie prowadzą? Czy śmierć uczy pokory wobec życia? Zgody na nie? Mnie nauczyła. Bunt wobec życia ucichł, bunt wobec twojej śmierci wciąż jest żywy.
•
I tylko śmierć nadaje sens życiu, porządkuje jego chaos, układa niepasujące do siebie fragmenty. Wtedy już wiemy, że było potrzebne coś, by mogło się zdarzyć coś innego.
•
Słowa, słowa, słowa… Niezdolne oddać mojej miłości do ciebie i twojej do mnie. Czy zdolne unieśmiertelnić przynajmniej pamięć o niej?
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)
*
Fryderyk Chopin, Walc h-moll nr 2, op. 69,
Richard Galliano (akordeon).
|
|
|
|
|
|
| [częściowa asystencja: Sadownik] | |
Ilekroć dostaję jakiś znak, traktuję go jak piękną wiadomość o nadziei, bezpieczeństwie i jedności, a także o tym, że wszyscy jesteśmy połączeni […].
•
Kiedy człowiek dostaje znaki, pragnie otrzymywać je nadal.
•
Kiedy słyszę od ludzi, że nie wierzą w te rzeczy, zawsze myślę sobie: W porządku, ale jeśli nie jesteście na to choć trochę otwarci, być może przegapicie coś naprawdę niesamowitego.
Laura Lynne Jackson, Znaki. Jak odczytywać
sygnały,
które wysyła wszechświat, przeł. Michał Lewiński,
Wydawnictwo Illuminatio, Białystok 2025.
(wyróżnienie własne)
*
Roberta Flack, After You.
choć coraz mniej tych pierwszych razów, wciąż są i zaskakują bardziej niż pierwsze, te najpierwsze pierwsze razy. pierwszy — bez Ciebie — konkurs chopinowski trwa.
słów brak, pozostała tylko muzyka.
289/365

Autor(ka) nie do ustalenia.
Nie spodziewałam się, że to jest możliwe, że człowiek jest i go nagle nie ma. Śmierć jest częścią życia, to wiemy. Tylko to jest zupełnie co innego, jak z teorii i rozmów filozoficznych o tym, że wszyscy umrzemy, przechodzimy do praktyki: poradź sobie w sytuacji, gdy nagle tracisz kogoś bliskiego. […]
Jest szok i proces żałoby, cierpienia, a równocześnie poczucie: żyj, bo jutro naprawdę może cię nie być.
•
Żałoba jest o tyle trudna, że dopóki nie doświadczysz śmierci osoby, na której ci bardzo zależy, to nie wiesz, o czym mówisz.
Karolina Hamer, Karolina Domagalska, Niezatapialna,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020.
*
Yang (Jack) Gao, 3. etap konkursu
chopinowskiego, Warszawa 2025.
[suplement 17.10.2025]
Wciąż jeszcze czas, kiedy byłaś z nami, jest możliwy do uchwycenia. Rzeczy, które dzieją się teraz, mają jeszcze punkt oparcia w przeszłości.
•
[…] gdziekolwiek pójdę, będziesz ze mną.
•
Widzę cię. Ty we mnie. Może na tym polega sens życia dalej? Na byciu pamięcią o tobie i o innych, którzy odejdą?
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
alternatywny tytuł wpisu:
5892. Łódeczka dla Białego Kruka
Sadownik & Jabłoń:
(po drzewnym wypoczynku i urlopie sadowniczym,
po zamykającym ten czas
obiedzie z białokruczymi najbliższymi
wracali w niedzielę do ula)
Gepardzica:
(napisała i załączyła zdjęcie)
Dla Białego Kruka 💙
Jabłoń:
(oniemiała, dopytała i nie mogła długo
uwierzyć, że to piękne cyk z Warszawy)

fot. Gepardzica, fragment.
[…] żałoba jest emocją progową. To znaczy jest emocją, która niesie w sobie własne przeciwieństwo. Doświadczamy straty tylko w takim stopniu, w jakim doświadczaliśmy połączenia z tym, co utracone. Doświadczamy śmierci i przemijania czegoś tylko w takim stopniu, w jakim czuliśmy w sobie jego żywotność i niezbędność. Doświadczamy żałoby tylko w takim stopniu, w jakim doświadczyliśmy miłości.
// Lisbeth White
•
Moja żałoba jest coraz bardziej przezroczysta, czasem prawie niewidoczna. Ale nadal jest. Nie zawsze wiem, jak wyglądają jej kontury. Nie zawsze wiem, gdzie patrzeć.
•
Gdzieś czytałam, że żałoba to uczenie się świata na nowo. Trzeba codziennie mierzyć się z materią, która jest niekompletna, przesunięta, zakrzywiona. Jakbyśmy znaleźli się w nowej rzeczywistości, do której nie trafiły ukochane osoby. Niby wszystko jest takie samo – słońce dalej wschodzi, woda gotuje się w czajniku, fotel jest miękki, pies szczeka, jabłko spada, piłka się odbija. Ale wszystko jest inne – wybrakowane.
Musimy się tego braku nauczyć.
Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
po cichutku, bez pośpiechu, już nie dla jednej osoby zapalamy to światełko. pali się dla wielu ludzkich i nieczłowieczych Osób. tak bardzo mi Ich tu, po tej stronie życia, brak, choć przecież wiem, że z nami są.
253/365

[Wszechświat] wysyła nam drobne wiadomości, wywołuje koincydencje i szczęśliwe zbiegi okoliczności, przypomina nam o tym, żebyśmy się zatrzymali, rozejrzeli i uwierzyli w coś jeszcze – w coś więcej.
— Nancy Thayer
*
Oto miłość: dzięki niej można wzlecieć ku tajemnemu niebu i odsłaniać setki zasłon w każdym momencie. Najpierw pozbawia oddechu. Później pozwala zrobić krok bez użycia stóp.
— Rumi
Fusy wrażeń nie tylko musiały opaść. Przede wszystkim musiały się we mnie pomieścić, bo każdy bezcenny. Ostatniego piątku powinno być inaczej. Ja zadzwoniłabym do Salvo z urodzinowymi życzeniami i cieszyłabym się, że pójdą w czwórkę na pyszne jedzenie w ten odświętny Czas.
•
Gdybym trzy lata temu z małym hakiem nie odebrała telefonu… nie byłoby tamtego czwartku, spotkań, które przyszły potem, wielu telefonów i esemesów oraz tego piątku i wielu dni, na które mam nadzieję.
Gdyby Salvo nie był tak uparty, jak był, by obdarowywać bliskich, i odpuścił szukanie numeru telefonu, by się ze mną skontaktować… nie byłoby tego piątku.
Gdyby Salvo nie odnalazł zaproszenia na ślub w oliwskiej katedrze, który odbył się ponad pięćdziesiąt pięć lat temu; zaproszenia, na którym Ciocia Irka, swoim pięknym pismem zapisała numer telefonu, którego nigdy nie zmieniłam… nie byłoby tego piątku.
Gdyby, gdyby, gdyby… Nikt w życiu nie obdarował mnie tak bardzo jak Salvo przez cały ten piątek, gdy z nami był.
|
|
|
|
|
|
|
|
| [częściowa asystencja: Sadownik] | |
| • Salvo |
|
|
|
| fot. Cubú [z:] arch. rodzinne. | |
sięgnęłam po tę książkę z powodu fortepianu. wróć, sięgnęłam po tę książkę z powodu tęsknoty za ścigającymi się po klawiaturze fortepianu twoimi dłońmi, Biały Kruku. wydawało się to tak zwyczajne, jak oczywiste było wtedy, że żyjemy.
228/365

Autor(ka) nie do ustalenia.
*
Przykro mi, gram tylko Beethovena.
[…]
– To proszę zagrać pierwszą część sonaty Księżycowej – odpowiadasz. – Niech już będzie ten… klasyczny kawałek.
Omal nie powiedziałeś „banalny”, nie byłbyś pierwszy. Rzucasz okiem na zegarek – nie chcesz się spóźnić na kolację na mieście […]. Z uniesionymi dłońmi czekam na właściwy rytm. Lokomotywa TGV osiada na peronie L, sapiąc skrzelami. […] Ciała prostują się i pędzą w kierunku snu, alkoholu, zawału, znużenia, czy ja zresztą wiem. Jest w nich wszystko, nadzieja i rezygnacja. Ty tego nie słyszysz.
Kładę palce na klawiaturze. Wściekłe arpeggia, akordy, presto agitato. Trzecia część, nie ta, o którą prosiłeś, nie lubię tego, co przewidywalne.
•
– Tak, ojcze?
– Muzyka może być krokiem w kierunku Boga. Ostatnim krokiem, kiedy jesteśmy już bardzo blisko. Dla ciebie, który jesteś od Niego daleko, to tylko rozrywka. Przynęta, pokusa.
– Ale Beethoven…
– Beethoven wierzył tylko w siebie. A Bóg, który jest mądry, pomyślał, że człowiek, który Go nie słucha, może ogłuchnąć, że to i tak nic nie zmieni.
•
– Patrzyłeś tylko na nuty? Zacząłeś od pierwszego taktu, nawet się nie zastanawiając, co było przedtem?
– A coś było przedtem?
[…]
Rothenberg trzepnął mnie po głowie.
– Nie czytałeś na przykład listów Ludwiga do jego przyjaciela Franza Wegelera? […] Nie ma żadnego światła księżyca, to nazwa dodana do sonaty przez jakiegoś kretyna trzydzieści lat później. W tysiąc osiemset pierwszym roku, kiedy Ludwig skomponował ten utwór, księżyc gówno go obchodził, rozumiesz?
[…]
– Oczywiście, że nie rozumiesz, bo nie czytałeś listów Ludwiga do jego przyjaciela Franza Wegelera! Gdybyś je przeczytał, wiedziałbyś, że w tamtym czasie Ludwig utracił już dużą część słuchu, o czym nie powiedział nikomu z wyjątkiem paru bliskich. Adagio Sonaty nr 14 nie jest żadnym spacerem w świetle księżyca. To marsz pogrzebowy. Lament. To, co słyszymy, to geniusz, który głuchnie!
Rothenberg zamilkł bez tchu.
– Zagraj jeszcze raz. I pilnuj ułożenia rąk, do diaska. Jakbyś w nich trzymał pomarańcze.
Byłem wzburzony, ale posłuchałem. […]
– Nie daję rady, proszę pana. Ręce mi się trzęsą.
– No, wreszcie – odpowiedział mój stary mistrz.
Jean-Baptiste Andrea, Diabły i święci,
przeł. Beata Geppert, Znak, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)
*
Ludwig van Beethoven,
Sonata fortepianowa cis-moll,
Księżycowa, Presto agitato,
Wilhelm Kempff (fortepian).
3, 2, 1, czyli trzecie imieniny Białego Kruka bez niego po tej stronie tęczy. dwa miesiące bez Heniutki po tej stronie tęczy. pierwsze imieniny Białego Kruka, gdy i Roberta Flack tam, po drugiej stronie tęczy.
175/365

fot. Hawwa, fragment.
Nauczyliśmy się układać i przechowywać przedmioty należące do zmarłych; samotnie wracać do miejsc, w których byliśmy razem z nimi; zadawać pytania i w odpowiedzi słyszeć ciszę.
[…]
Teraz już naprawdę jesteśmy dorośli, myślimy. I dziwi nas, że dorosłość to jest właśnie to – a nie to, co wyobrażaliśmy sobie jako dzieci. Nie pewność siebie, nie radosne posiadanie wszystkich rzeczy tego świata. Jesteśmy dorośli, bo mamy za sobą milczącą obecność zmarłych, których pytamy o zdanie na temat bieżących spraw
[…]. Dorosłość to wszystkie milczące odpowiedzi, ciche przebaczenie zmarłych, których w sobie nosimy.
Natalia Ginzburg, Małe cnoty, przeł. Weronika Korzeniecka,
Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2025.

Autor(ka) nie do ustalenia.

Autor(ka) nie do ustalenia.
Po smutku nadszedł czas refleksji, że skoro on był, to znaczy, że jest wdzięczność i tęsknota za czymś dobrym.
Marta Lau, On nigdy taki nie był,
Wielka Litera, Warszawa 2025.
*
Astor Piazzolla, Oblivion,
James Crabb (akordeon),
Benjamin Martin (fortepian),
Richard Tognetti (skrzypce),
Australian Chamber Orchestra.
White Raven’s Liked List ♥

Autor(ka) nie do ustalenia.
[żałoba] staje się łatwiejsza do opanowania dzięki zielonym pędom nowego życia rosnącym wokół niej. Zmarli zawsze są obok nas. Gdy o nich myślimy, z czasem ból słabnie, a nasze zainteresowania, przyjaźnie i poczucie sensu się rozwijają, częściowo nadal dzięki ich wsparciu.
*
[…] poza workiem tkanek, słabości i nadziei, z których się składamy, coś po nas przecież zostaje. […] doświadczamy miłości, transcendencji, zachwytu, wdzięczności oraz jedności z innymi i choć to niczego nie dowodzi, sprawia, że wcale nie jest głupio wierzyć, że istnieje coś poza nami.
*
[…] wszyscy jesteśmy tylko liśćmi na tym samym drzewie, które najpierw się rozwijają, potem opadają i gniją, jednak pozostają częścią trwałej niewysłowionej całości.
Simon Boas, Poradnik umierania dla początkujących,
przeł. Dobromiła Jankowska, Angora, Warszawa 2025.

[dostęp 16.03.2025],
źródło.
*
[…] niestrudzenie ćwiczyłem na fortepianie Arię z Wariacji Goldbergowskich. Bardzo trudne przedsięwzięcie dla kogoś, kto nigdy nie miał lekcji gry na fortepianie. Przy instrumencie czułem się jak dziecko, które po raz pierwszy uczy się pisać. Nauka pisania ma w sobie coś z modlitwy. Minęły ponad dwa lata, zanim udało mi się zagrać całą arię z pamięci. Od tamtej pory powtarzam ją jak modlitwę.
Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy, przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023.
(wyróżnienie własne)
J.S. Bach, Wariacje Goldbergowskie, Aria + wybór wariacji,
Samuele Telari (akordeon).
White Raven’s Liked List ♥
dotarłam w sobie do miejsca, w którym i gotowość, i potrzebę miałam, by uczcić wszystkie te chwile, gdy pytał: zjesz la cucarachę?
wdzięczna i chciwa, chciałam też spędzić razem z sadownikiem nieśpieszny, smaczny czas poza domem. nijak nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy, nie licząc wyjazdów, ostatni raz jedliśmy śniadanie poza ulem.
46/365

W języku Innuitów, pochodzących z Azji jak Indianie i zamieszkujących arktyczne pustkowia, nie ma słowa „artysta” ani „do widzenia”. Nie ma sztuki ani pożegnań. Jest wieczna zmarzlina nie do przerobienia na arcydzieła i nostalgię rozstań.
[…]
Dorosła pożegnałam rodziców. Coraz częściej żegnam zmarłych, ale i żywych odpadających od parapetu logiki. Nie sposób wyrazić wtedy, co czuję.
*
Razem jesteśmy sobą, mieniąc się
możliwościami bycia wszystkim.
Manuela Gretkowska, Posag dla Polki,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2024.

fot. Hawwa, fragment.
Tracąc rzeczy, tracimy też miejsca.
Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy,
przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo UŁ, Łódź 2023.
łańcuch skutków płynnie stających się przyczynami: połamana w maju ręka na wiele tygodni zatrzymała mnie w łóżku; uwięziona w pozycji horyzontalnej oglądałam z fanem siatkówki mecz za meczem; oglądanie siatkówki wyhodowało we mnie kibickę; kibicka w zeszłym tygodniu tę konkretną aranżację najsłynniejszej na świecie arii wydłubała z kanału sportowego, na którym śledzić można wszystkie siatkarskie potyczki.
nieprzypadkowo dobrane instrumenty tak pięknie i nieśpiesznie zabierają głos, by o głębi barwy dźwięków wspomnieć, wspaniałe staccato, wyśmienicie brzmiące pauzy. podobałoby Ci się, Biały Kruku?
16/365
Georges Bizet,
Habanera [z:] Carmen,
Abaco Tango Club.

Autor(ka) nie do ustalenia.