Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
W audycji radiowej jakiś czas temu gościni przeczytała ten wiersz, wprawiając mnie w absolutny zachwyt:
Mietek w dołku z balkonikiem
właśnie kończy nową książkę
Witek w dołku z siwą bródką
wiersze zaczął pisać z werwą
Roman w dołku z czwartą żoną
zerka na mnie filuternie
Józef w dołku od wesela
Basia w dołku po rozwodzie
Julia w dołku na balkonie
Maria w graj-dołku kultury
Ela w dołku teatralnym
Kasi pękły w domu rury
jeszcze jeden „fragment” bo… Mietek zmarł przed trzema dniami Witek Z. zmarł przed rokiem Roman… nie wiem co się z nim dzieje… Józef przysłał kartkę z Japonii, Basia chora… Julia w Pradze… Maria w drodze… Ela była w Krakowie… Kasia? która Kasia…? i tak bez końca…
Zaraz potem było szybkie klik, klik i na czytniku domniemany „tomik”. To nie tomik, to śmietnisko dla różewiczofilów. To w wielu miejscach wstydliwe świadectwo dziaderstwa, krótkiego horyzontu i niepełnosprawnej wrażliwości, nie wspominając o bełkocie starzejących się genitaliuf, by zachować poetycki sznyt tej tfurczości. Kilka pereł i diamentów nie ma szans zniwelować absmaku.
[…]
niewielki nasz kraj już w roku 2004 i dwa tysiące 5 – zaczął tracić nie tylko zasoby oleju rzepakowego do głowy a także zasoby wody ale również zauważono gwałtowne zubożenie zasobów leksykalnych a nawet parajęzykowych… obok słowa kurwa które zastąpiło prawie połowę zasobów językowych obie półkule mózgu (!) zajęło słowo dupa które odmieniane jest nagminnie w pismach kolorowych przez artystów fotografików […]
proces zanikania mowy polskiej kurwa został przyspieszony i ten profesor Balcerczyk czy balcerowicz a nawet kochany miodek nie będzie miał nam co wytykać w języku polskim i musi mówić po amerykańsku sorry. […] zostało nam superuniwersalne słowo fajny które zastępuje słownik filologiczny psychologiczny teologiczny i w ogóle… a odmienia się tak jak dawne różne przymiotniki np. klawy, fajny fajna fajne fajny fajnego fajnemu fajny o! fajny w fajnym a potrafi określić każdego artystę i każde dzieło sztuki jest to słowo które zastąpiło wszystko i oddaje precyzyjnie nasz stosunek do Wszystkiego
🖇
internauci zmieniają ortografię wszystko kończy się na ha
poco powieść – wystarczy sam alfabet
🖇
nie byłem na wieczorku roz-poznawczym (i za-)
więc poznawaliśmy się
z dnia na dzień
🖇
Mój Anioł Stróż
jest stary wystraszony
bolą go oczy
traci włosy drze go
w skrzydłach
utyka na lewą nogę
jest w gorszych opałach
ode mnie
🖇
czy słyszycie poszczekiwanie
sfory psów
wszelkiej maści
nacjonalistów
którzy
napełniają słowo
„przebaczam” nienawiścią
czy widzicie starców
nad grobem
nieznanego i znanego żołnierza
którzy trupim jadem nienawiści
zarażają młode serca
i głowy wnuków
a przecież powiedział Nieznany
wam poeta nasz poeta
„Nie Bóg stworzył przeszłość, i śmierć, i cierpienia,
Lecz ów, co prawa rwie (...)
Przeszłość − jest to dziś, tylko cokolwiek daléj (...)”
🖇
pokoju jak nie było tak nie ma
nie będzie
si vis pacem, para bellum
🖇
mordowali się
mordują
i mordować będą […]
piją ropę
modlą się do
złotego cielca
którego padlina
zatruwa miłość
wiarę i nadzieję
🖇
genialne wiersze i poematy
są zwykłymi zestawami
słów i zdań
gramatyka poezji
to gramatyka milczenia i braku
🖇
przez chwilę myślę o śmierci
poprawiam jakiś wiersz
potem zanurzam się
w życiu
🖇
dotykamy tu sprawy
ciszy np. cicho jak makiem
zasiał… czy jest ważne kto
zasiał, nie! ważne jest
kto zebrał…
🖇
🖇
ale chcę panu zwrócić
uwagę z zapadłej dziury
że kiedy sznurowadła
są rozwiązane przeklęte
problemy pozostają
nierozwiązane…
🖇
kiedy „coś” się rusza w świetle napięcie jest mniejsze niż kiedy „coś” się rusza w ciemności to „coś” może w świetle być małe ale to małe „coś” w ciemności rośnie ogromnie i przeraża nas do tego stopnia że ogarnia nas panika lecz nie możemy się ruszyć… „coś” — może to być mucha… komar… osa… jedyną radą na rozładowanie grozy jest zapalenie światła w świetle „coś” okazuje się byle czym
Tadeusz Różewicz, Wiersze ostatnie,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2024.
szuka nieskończoności w kontakcie z drugim człowiekiem…
🖇
widzę i opisuję
to jest epika
powieść opowieść
czuję i opisuję
to jest liryka
poezja
myślę i opisuję
to jest filozofia
poezja „dydaktyczna”
czuję widzę myślę
i muszę To opisać
to jest natchnienie
🖇
Kruche jest nasze życie
kruche miłości
słowa
wiersze
🖇
przegrałem
walkę o Boga
moją siedemdziesięcioletnią
wojnę religijną
jeśli we mnie nie wierzysz
to czemu się mnie czepiasz idź do diabła
powiedział (pełen miłosierdzia)
Wyjęłam tę książkę z tej. Jeszcze w ulu klik, klik i dowiedziałam się, że nie ma ibuka. Klik, klik i zakupiłam papier za grosze (przesyłka była [sic!] 1½ razy droższa od ceny książki). Przyszła na chwilę przed wyjazdem na gigant, więc razem ze mną ruszyła z ula.
Sześć osób, sześć historii osobistych, sześć filozofii życiowych, sześć podejść do skończoności ciała, w którym przyszło tymczasowo pomieszkiwać. Umieszczenie tych historii obok siebie powoduje, że każda z nich staje się wyraźniejsza, mocniejsza, kreślona bez najmniejszego zawahania zdecydowaną kreską.
Piszę o śmierci. Nie o umieraniu ludzi, których kochałam, ale pisarzy i artystów wyjątkowo wrażliwych lub dostrojonych do śmierci, którzy borykali się z nią w swojej twórczości, listach, romansach, snach. Wybrałam osoby szaleńczo ekspresyjne lub obdarzone intelektualnym żarem, takie, które konfrontację ze śmiertelnością potrafią wyrazić słowami – w jednym przypadku obrazami – w sposób, w jaki większość z nas nie chce lub nie potrafi tego zrobić.
🖇
Aby ujrzeć świat, zawsze otwierałam książkę.
🖇
W tych śmierciach są przebłyski dzielności, piękna, rozdzierająco bezcelowego cierpienia, szaleńczej autodestrukcji, naprawdę okropnego zachowania, twórczych wybuchów, wielkiego oddania, przenikliwej samowiedzy i wspaniałej ułudy. Są rzeczy, jakich nigdy bym się nie domyśliła ani przewidziała.
🖇
Mówię jej, że mój ojciec umarł. Tłumaczę, co to znaczy.
Słyszę własny głos:
— Czasami, kiedy ludzie się starzeją, ich ciała przestają działać.
— Czasami?
— Cóż, zawsze — odpowiadam po chwili.
Brutalne słowa skierowane do dwulatki; nawet nie brzmią prawdziwie.
🖇
Podczas pracy nad tą książką odkryłam, że choć prawie wszyscy fantazjują na temat „ostatniej rozmowy”, mało kto ja przeprowadza. Ta fantazja o domknięciu, ostatnim porozumieniu przynoszącym oczyszczenie rzadko się urzeczywistnia, ponieważ dawna kłująca rezerwa lub gniew wciąż są obecne. […]
Najczęściej pozostajemy z tym szaleńczym niedokończeniem, co może częściowo tłumaczy naszą nadzieję na ostatnią rozmowę, jak gdyby rzeczy się kończyły, a nie były po prostu ucinane.
🖇
Kiedy odchodzą ludzie, których kochamy, jesteśmy tak pogrążeni w poczuciu straty i w miłości, że nie możemy dostrzec śmierci, a co dopiero patrzeć jej prosto w oczy.
🖇
Gdyby ktokolwiek na ziemi mógł postanowić, że nie umrze, byłaby to Susan Sontag. Tak jest nieugięta i wściekła, z taką mocą nie zgadza się na akceptację pospolitych wyroków losu czy zdarzeń, które wszyscy inni przyjmują z pokorą. Nie chce być popychadłem, nie zamierza przesadnie ulegać idei, że wszyscy muszą coś robić, czegoś doświadczyć albo przez coś przejść, ponieważ jest i zawsze była osobą, która wznosi się ponad przeciętnością.
🖇
Myślę, że dobrze mieć kontakt i z życiem, i ze śmiercią. Wielu ludzi żyje, broniąc się przed poczuciem, że życie jest melodramatem. A chyba dobrze jest nie zacierać tego konfliktu. — Susan Sontag
🖇
Słońce zachodziło, gdy nagle zapragnęła napisać wstęp do albumu fotografii Petera Hujara Portraits of Life and Death, na co zgodziła się już dawno, ale zwlekała. Wśród portretów znanych nowojorczyków znalazło się przepiękne zdjęcie samej Sontag w grubym szarym swetrze, leżącej w[na] łóżku, ze wzrokiem skierowanym ku górze.
fot. Peter Hujar, 1975.
[dostęp 9.05.2026], źródło.
🖇
Moje ciało przemawia donośniej i prościej, niż potrafiłabym to zrobić sama. — Susan Sontag
🖇
Jeśli nawet rozumiesz, że jesteś śmiertelny, możesz pozwolić sobie na myślenie: jeszcze nie teraz. Absolutyzm śmierci możesz odpierać przekonaniem, że zostało ci jeszcze dwa, dziesięć, trzydzieści lat, albo wiarą, że nie umrzesz na tę konkretną chorobę. W końcu można mieć czterdzieści pięć lat i czuć się jak dwudziestolatka, nie mieć związku ze swym wiekiem biologicznym, nie odczuwać go fizycznie; można umierać i nie czuć, że się umiera, jeszcze nie.
🖇
Może kontynuowanie życia było jej sposobem umierania. — David Rieff
🖇
Na samym końcu krzywej dzwonowej jest ta jedna jedyna osoba, której udaje się przeżyć mimo najgorszych prognoz, wyjątek. Susan zawsze była tym wyjątkiem. Tym samym nikłość szans jedynie potwierdzała rolę, jaką sobie wyznaczyła, rolę kobiety, która przetrwa. Później doktor Nimer powiedział Davidowi:
— Ona nie była gotowa na śmierć. Jeśli idzie o poszukiwanie leczenia, to od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałem, zrozumiałem,
że woli umrzeć, próbując.
🖇
Nie zgłębiamy już sztuki umierania, regularnej dyscypliny i higieny w dawnych kulturach, ale wszystkie spokojne oczy zawierają tę wiedzę. — Susan Sontag
🖇
[…] niewypowiedziane ma znaczenie. Gromadzi się i ma znaczenie.
🖇
Życie w moim wieku nie jest łatwe, ale wiosna jest piękna, podobnie jak miłość. — Zygmunt Freud
🖇
W esejach przyznaje, że człowiek może zarazem akceptować śmierć i nie akceptować jej. Innymi słowy, istnieje różnica między tym, co wiemy, a tym, co czujemy.
🖇
Fakt, że lekarze traktowali go jak zwykłego pacjenta, okłamując go i ukrywając prawdę, budził jego gniew. Nie chciał, by go chroniono czy pocieszano.
🖇
Chociaż Freud poważnie traktował swoje problemy zdrowotne, nigdy nie porzucił całkowicie nałogu. […]
„Nie przestrzegam twojego zakazu palenia. Czy uważasz, że długie życie w udręce to taka wspaniała perspektywa?”.
🖇
[…] tylko wzruszył ramionami.
To wzruszenie ramion jest gestem doskonałym. Na Freudowe umiłowanie cygar nie było racjonalnego wytłumaczenia: istniało poza słowami.
🖇
Dla Freuda palenie oznaczało wybór, narzucenie woli mało obiecującym okolicznościom. Palenie było po części buntem, oporem, wyrazem siebie. „Rozdrażniony faktem, że uczucie dyskomfortu nie zniknie, znowu więcej grzeszę”, pisał. Nic nie mógł poradzić na pogarszające się zdrowie, ale mógł palić.
Mógł utwierdzać swoją władzę nad długimi godzinami popołudnia. […] pisał: „Nie trzeba dowodzić, że organizm chce umrzeć tylko na własny sposób”.
Niezależnie od tego, czy faktycznie tak ma się sprawa z „organizmem”, z pewnością tak właśnie miała się z Freudem.
🖇
Dlaczego smutne. Na tym polega życie. Właśnie
wieczna nietrwałość życia czyni je tak pięknym.
🖇
1 września Freud czyta w gazecie o napaści Niemców na Polskę […]. Pewnego razu słuchają radia i lektor mówi o wojnie jako o „ostatniej wojnie”. Schur pyta pacjenta, czy jego zdaniem to faktycznie jest ostatnia wojna.
— To jest m o j a ostatnia wojna — odpowiada Freud.
Oto na wpół wygasty wulkan […], będący rzecz jasna wulkanem w połowie czynnym. Wulkan pozostaje
wulkanem.
🖇
W wierszu o Freudzie W. H. Auden ujmuje te skłonność nieco inaczej: „Po prostu pamiętał jak starzec i byt uczciwy jak dziecko; tylko tego dokonał”.
🖇
Pracował w czterech niewielkich, wypełnionych książkami pokojach na tyłach domu na piętrze, gdzie dawniej mieszkała służba. W jednym pokoju odpisywał na listy, w innym Updike pisał wiersze i opowiadania; jeszcze inny, gdzie stał tylko fotel, służył do czytania. W czwartym
Updike korzystał z komputera.
🖇
[…]
w wieku siedemdziesięciu pięciu lat
[…] — powiedział. — Słuchasz łomotu swego serca, słyszysz szmer w płucach. To dobry sposób na nawiązanie kontaktu z etapem życia, na jakim właśnie się znajdujesz.
Nawiązanie kontaktu z aktualnym etapem życia nie powinno przysparzać trudności — wystarczy przejrzeć się w lustrze — ale ta ulotna wiedza umyka i człowiek cofa się do poprzednich
etapów życia.
🖇
„Czy to jest koniec? Na wpół zdrowy wiszę tu i czekam, żeby się dowiedzieć”. Słowa tego wiersza, napisane jasnym ołówkiem na różowym papierze, są tak pochylone, że dosłownie zwisają. Na podstawie przedstawionych mu jasno faktów medycznych oczywiście wiedział, że umiera, ale być może tę wiedzę należało wdeptać w ziemię.
🖇
Koncepcja linearnego życia jest czymś, co Updike stale odkrywa, wpada na nią, zdumiewa się; nie przychodzi do niego naturalnie. Pracowicie ją demontuje,
otwiera, wysadza.
🖇
Wydaje się, że w ostatnich wierszach dąży do akceptaçji, do otwarcia się na chłodny wszechświat, dąży do łaski. „Niech Bóg nas chroni przed końcem, chociaż miliardy dotarły do kresu. / Świat otulają dawne śmierci, / paciorki ego rozjarzone apetytem”.
🖇
Ostatnia rozmowa jest może uczuciem, że pozostało coś jeszcze do powiedzenia.
🖇
— Co będzie, jeśli się pomylę? — spytała Martha, drżąc na całym ciele.
— Pomyłki nie istnieją — oświadczyła pielęgniarka.
🖇
Kiedy czekali na karetkę, która miała ich zawieżć do małego hospicjum w Danvers, oddalonego o kwadrans jazdy samochodem, Updike spytał Marthę:
— Jesteś gotowa na skok?
Martha nie chciała odpowiedzieć, czy jest gotowa na skok, czy nie. Zamiast tego zapytała:
— A ty?
— Tak! — odpowiedział.
— Ja też — rzekła Martha. — Podobnie jak Bóg.
Potwierdzenie Updike zabrzmiało tak donośnie, że Martha
się zdziwiła.
🖇
[…]
mam na myśli lęk. Boję się tylko wtedy, gdy ogarnia mnie szaleńczy niepokój, kiedy moje codzienne problemy urastają do rozmiarów potworów i osuwam się przed nimi na ziemię, gdy nie wiem, co robić i dokąd się zwrócić. — Dylan Thomas
🖇
Ponieważ ani na chwilę nie przestawał byé poetą, rozbił obóz i zamieszkał w metaforze człowieka chorego.
🖇
Mam w sobie śmierć.
🖇
[…]
świadomość kresu przeobraża się w coś niemal pięknego. Jeśli boisz się czegoś lub coś cię pochłania wystarczająco długo, zaczynasz darzyć to uczuciem podobnym do miłości. Większość zdrowych ludzi nie jest w stanie pojąć tej sztuczki umysłowej.
🖇
Dobrze wiedział, co to znaczy cierpieć na tak silną depresję, że umieranie nie wydawało się czymś szalonym, odległym, nie z tej ziemi. Miał intymny stosunek do śmierci, w każdym razie do idei śmierci.
🖇
Dzieci chronią swoich rodziców: oto zabawny aspekt dzieciństwa, o którym potem zapominamy.
Zapominamy o strasznej wiedzy dzieciństwa.
Panuje przekonanie, że dzieci nie należy straszyć, ale Sendak uważał, że dzieci już są przestraszone i dlatego pragną ujrzeć własne lęki przedstawione w fascynujący sposób.
🖇
Fantazja o przemyceniu siebie w sztukę wiąże się też może
z faktem, że był gejem w cżasach, gdy homoseksualizmu powszechnie nie akceptowano. Sendak ukrywał swoją orientację seksualną przed rodzicami. Znacznie dłużej, niż wydawało się konieczne, zatajał ją przed czytelnikami i recenzentami. Publicznie przyznał się dopiero w wieku osiemdziesięciu lat w wywiadzie dla „New York Timesa", za namową swego bliskiego przyjaciela, dramaturga Tony’ego Kushnera. Dziennikarz spytał Sendaka, czy jest coś, czego jeszcze nigdy nie powiedział w wywiadzie, na co ten odpart: „Cóż, tego, ze jestem gejem”. Pod koniec życia Sendaka młody dziennikarz spytał go, kiedy przestał się potępiać za bycie gejem, na co rysownik odpowiedział, że nigdy. Poczucie czegoś wstydliwego, sekretnego lub społecznie nieakceptowanego towarzyszyło mu w życiu artystycznym zawsze, nawet po publicznym przyznaniu się, nawet jeszcze po osiemdziesiątce.
🖇
Na początku lat sześćdziesiątych Maurice namalował akwarelami portret męzczyzny, który miał zostać jego partnerem na pięćdziesiąt lat, doktora Eugene’a Glynna. Sendak zatytułował obraz Krajobraz z Gene’em.
Maurice Sendak, Krajobraz z Gene’em, 1964, [dostęp 11.05.2026], źródło.
Przez znaczną część trwającego kilkadziesiąt lat związku Gene jeździł do pracy w mieście i przyjeżdżał na weekendy, tak więc miesżkali razem, ale nie każdego dnia tygodnia.
🖇
Lynn była tak wspaniałą towarzyszką życia dla Maurice’a po części dlatego, że nie próbowała go ocalić, uszczęśliwić, nie brała też sobie do serca tego, że czuł się nieszczęśliwy.
Szanowała jego nastroje; pomagała mu z nimi zyć. Pomagała mu w życiu, nie próbując go zmieniać, nie wierzyła, że zmiana jest możliwa, nie hołubiła w głębi serca nadziei na zmianę.
Taka dogłębna akceptacja nie byłaby możliwa w przypadku kochanki, nie jest możliwa dla większości osób. Lynn pojęła jednak, że Maurice pracował w obrębie tych wahań, a praca była tym, co się dla niego liczyło.
🖇
Muza nie wpada z wizytą, dlatego trzeba się zaczajać z nadzieją, że coś cię złapie. — Maurice Sendak
🖇
W wywiadzie telewizyjnym udzielonym przez Sendaka zblizającego się do osiemdziesiątki Bill Moyers pyta:
— Czy masz obsesję na punkcie śmierci?
MAURICE SENDAK: Trochę. To taka dziwna sprawa.
BILL MOYERS: W jakim sensie?
MAURICE SENDAK: Śmierć to cała przygoda.
🖇
— Lubisz je? — Pyta Colbert, mając na myśli dzieci.
— Lubię, kiedy jest ich jak najmniej.
🖇
Po śmierci Eugene’a Maurice go narysował, jak to czynił po śmierci członków rodziny. Właśnie tę chwilę pragnął uchwy-cić, złapać, zrozumieć, zobaczyć. To, od czego wielu ludzi — może większość — odwraca wzrok, on chciał uwieczniać.
Sendaka pochłaniało pożegnanie, ucieczka, strata. […]
to też impuls artysty, każący przeobrazić coś strasznego w sztukę; wziąć coś, co budzi twoje przerażenie albo łamie ci serce, i przemienić w coś innego. W czasie potrzebnym na narysowanie tego, co masz przed sobą, nie jesteś bezradnym lub pogrążonym w żalu postronnym obserwatorem. Wykonujesz swoją robotę.
🖇
To chyba jest klucz: patrzysz na coś, co zawsze budziło twoje przerażenie, i odkrywasz, że jest piękne.
🖇
Lynn odnosiła wrażenie, że Maurice nie był dzielny wobec drobnych rzeczy, ale wobec rzeczy wielkich owszem. Całymi latami zmagał się ze straszliwym bólem pleców, ale nie skarżył się, chociaż Tony nazwał go „mistrzem narzekania”. Raz miał pojechać do miasta i udzielić wywiadu kobiecie, która przybyła aż ze Szwecji, ale poprosił ją, by przyjechała do niego, bo doskwierał mu wrośnięty paznokieć. Dopiero kiedy przyjechała furgonetka i mąż kobiety wytoczył ją na wózku inwalidzkim,
Maurice przypomniał sobie, że była sparaliżowana. Inwalidce, która przyleciała ze Szwecji, kazał przyjechać do Connecticut.
Sendak poczuł się okropnie, wylewnie ją przeprosił, na co kobieta rzekła:
— Cóż, przypuszczam, że wrośnięty paznokieć sprawiałby mi ból, gdybym tylko miała czucie w nogach.
🖇
W swoich pracach wykorzystywał obraz lecącego chłopca i nasycał go pięknem. Lot staje się powolnym, spokojnym, wdzięcznym szybowaniem. Scenę spowija atmosfera nadprzyrodzonej tajemnicy, ale nie budzi lęku. Pomysłowi wypadania lub wylatywania z życia towarzyszy ciche podniecenie.
🖇
Przekonywał ją, że nietoperz był dla niego prawdziwy. Jak daleko mogła z nim pójść, pytał, do jakiego stopnia mogła zobaczyć to, co widział? Maurice był przyzwyczajony do przesuwania granic wyobraźni. Zwykł gdzieś widzieć — ze wspaniałymi, fizycznymi szczegółami — rzeczy, których tam nie było.
🖇
Wir wiosta. Powierzchnia wody faluje, po czym się uspokaja.
🖇
[James] Salter zakreśla terytorium. O pewnych sprawach nie trzeba pisać. O pewnych sprawach nie trzeba mówić. Pewnych spraw nie trzeba ujmować w słowa.
🖇
Jeśli uważnie się przyjrzeć, nawet w najgorszych śmierciach można dostrzec potężną eksplozję życia.
🖇
Słowa przeobrażają, oswajają. Perspektywa ulega zmianie. Świat nieco się zmienia
[…].
🖇
Jeśli musisz coś zostawić, możesz to zrobić. Znajdziesz sposób,
albo go spreparujesz.
🖇 🖇
Oto, czego nauczyły mnie śmierci opisane w tej książce:
Pracujesz. Nie pracujesz. Opierasz się. Nie opierasz. W pełni panujesz nad sytuacją. Kapitulujesz. Wypierasz. Akceptujesz.
Modlisz się. Nie modlisz. Czytasz. Pracujesz. Faszerujesz się środkami przeciwbólowymi. Nie przyjmujesz środków przeciwbólowych. Pomstujesz na śmierć. Biegniesz ku niej na oślep.
Na koniec każda śmierć jest taka sama. Ludzie umierają.
Świat ich uwalnia.
🖇
Bez lęku nie byłabym tym, kim jestem.
🖇
Może potrafisz przebrnąć przez grozę, ponieważ musisz przez nią przebrnąć. Z jakiegoś powodu podświadomie myślałam o śmierci jako o czymś, na co przyzwalasz, jakby było to partnerstwo, porozumienie, które zawierasz albo w które się wciskasz, ale to błąd.
W tej konkretnej chwili nie masz wyjścia. Odnajduje cię łaska. Dopada cię akceptacja.
🖇
Kiedy walka się kończy, miejsce zmagań zajmuje ukojenie.
🖇
Część twórczości tych ludzi, część ich sztuki była samym życiem. W ogniu trawiącym wszystko na koniec jest coś wspaniałego. Piękno zastawiło na mnie pułapkę.
Katie Roiphe, Godzina zmierzchu. Jak odchodzili
wielcy pisarze, przeł. Paweł Lipszyc, Wielka Litera, Warszawa 2017.
Czytaniu papieru zawsze towarzyszy czytanie wygodne, czyli w wersji elektronicznej. Ostatnio czytana para papier-ibuk, czyli dwaj mnisi benedyktyńscy i Szpilka, była zacnym, pięknie uzupełniającym się duetem. Gdy więc wzięłam się za papiero odchodzeniu, było oczywistym, że dobrym uzupełnieniem będzie ibuk z Erosem w roli głównej.
Jakiś czas temu było głośno o tej Autorce. Wiele osób polecało mi jej książkę o zdradzie, ale ten temat leży daleko poza wszelkimi kręgami mojego zainteresowania. Gdy jednak kilka kolejnych osób opowiadało o swoich
odkryciach w związku książka Autorki, zrobiłam klik, klik i na
stosiku czytelniczym wylądowała ta książka. Przeleżała tam długi czas, ale teraz przyszedł dobry momet na sklecenie książkowego duetu. To był strzał w dziesiątkę.
Nadal nic nie wiem o książce o zdradzie, ale ta jest rewelacyjna. „Spotka” cię z Twoimi osobistymi definicjami seksualności i erotyzmu, zrobi skontrum przekonań i pragnień. Kilka zaskakujących refleksji mi po tej książce zostało.
To ciało często najtrafniej wyraża emocje, których nie sposób oddać słowami. […] Ciała obojga partnerów zadrukowane osobistą historią i nakazami kulturowymi stają się tekstem do wspólnego czytania.
🖇
Niektórzy tak gorliwie bronią się przed niepewnością, że odcinają się od bogactw, jakie z sobą niesie.
🖇
[…]
podniecenie związane jest z niepewnością oraz z naszą gotowością do ogarnięcia tego, co nieznane, i niebronienia się przed tym. Jednak to czyni nas bardzo podatnymi na zranienie.
🖇
Pierwotny i podstawowy ogień
— seksualność — wznosi czerwony
płomień erotyzmu, nad którym
wzrasta drugi płomień: niebieski
i drżący płomień miłości. Erotyzm
i miłość — podwójny płomień życia.
Octavio Paz
🖇
[…]
wszyscy potrzebujemy bezpieczeństwa: trwałości, niezawodności, stabilności i ciągłości. Zapuszczanie korzeni i moszczenie gniazda mają źródła w instynktach pozwalających czuć się pełniejszymi ludźmi. Jednak potrzebujemy też nowości, zmiany, ryzyka i przygody — sił twórczych, które dodają życiu smaku. Jesteśmy zlepkiem sprzeczności, bo z jednej strony szukamy spokoju i przewidywalności, a z drugiej pragniemy różnorodności.
🖇
Etapy odwagi i ryzykowania bezustannie przeplatają się z etapami poszukiwania stałości i bezpieczeństwa. Można się wahać, ale zawsze jedna tendencja jest silniejsza niż druga.
🖇
[…]
teraz, choć jesteśmy bardziej wolni, jesteśmy też bardziej samotni. […]. Nasze poczucie zagubienia i niepewności wcale nie jest większe niż dawniej — może nawet jest odwrotnie, tylko że współczesny model życia odebrał nam tradycyjne źródła i każe zwracać się do jednej tylko osoby po ochronę i kontakt emocjonalny, które dawniej czerpało się z wielu różnych społecznych powiązań.
🖇
[…]
w związki miłosne wnosimy nieznośną egzystencjalną podatność na zranienie. Jakby miłość sama w sobie nie była wystarczająco niebezpieczna.
🖇
Jak ujęła to psychoanalityczka Ethel Spector Person: „miłość wyrasta z naszego wnętrza jako akt wyobrażeniowy, twórcza synteza, której celem jest zaspokojenie naszych największych tęsknot, zrealizowanie najstarszych marzeń. Zaspokojenie to pozwala nam na transformację i odnowę”. Miłość jest zatem zarówno afirmacją, jak i transcendencją tego, kim jesteśmy.
🖇
Zostać wybranym przez tego, kogo się wybrało, to jedna z najwspanialszych rzeczy w zakochiwaniu się.
🖇
Seksualność jest czymś znacznie więcej niż tylko metaforą związku — jest tak samo ważną równoległą narracją. […] relacja między miłością i pożądaniem jest niezwykle skomplikowana: ani przyczynowo-skutkowa, ani linearna.
🖇
Miłość oparta jest na dwóch podstawach: (p)oddawaniu się komuś i autonomii. Potrzeba bycia razem i bycia osobno współistnieją — jedna nie występuje bez drugiej.
🖇
Lubimy te chwile samotności, gdy myśli swobodnie błądzą, bo dzięki temu odbudowujemy psychologiczny dystans, na nowo zakreślamy granice między „ja” a „ty”.
🖇
[…]
pragniemy budować bliskość i stawiać mosty, ale to właśnie ta przestrzeń między nami jest „erotyczną synapsą”.
🖇
Dzieciństwo to kurs „metody zdobywania i wykorzystywania władzy dla początkujących”. […] Uczymy się stawiać opór i uczymy się poddawać.
🖇
[…]
w prawdziwym życiu władza jest niemal nienegocjowalna, trudno ją zdobyć, a jeszcze trudniej się jej zrzec. Nikt z własnej woli nie odda swojego kawałka tortu.
🖇
[…] na kartce podzielonej kreską na pół. W lewej kolumnie mieli wypisać skojarzenia ze słowem „miłość” — podałam im wskazówki: „gdy myślę o miłości, myślę o…”, „gdy kocham, czuję…”, „gdy jestem kochany, czuję…”, „w miłości szukam…”. Po skończeniu musieli wypełnić prawą kolumnę, podając analogiczne skojarzenia ze słowem „seks”: „gdy myślę o seksie, myślę o…”, „gdy pożądam, czuję…”, „gdy jestem pożądany, czuję…”, „w seksie szukam…”.
Takie ćwiczenie, choć bardzo proste, jest niezwykle pouczające.
🖇
[…] erotyzm jest zupełnie niewydajny — trwoni się na niego czas i zasoby. […]Erotyzm to akt wyobraźni, którego nie da się zmierzyć. Wychwalamy efektywność, a umyka nam to, że przestrzeń erotyczna jest przerwą, którą można się rozkoszować, zapominając o wymaganiach produktywności — tu jedynym celem jest przyjemność. Octavio Paz pisze, że chwila złączenia jest jak pęknięcie czasu, balsam na rany zadawane przez minuty i godziny — to chwila tyleż wieczna, co efemeryczna. To jak dać susa w świat poza tym światem.
Taki skok zakłada brak kontroli, którego od najmłodszych lat uczono nas unikać.
🖇
[…] wyzwanie, jakim jest podtrzymanie ognia w długotrwałym związku, jest zupełnie innej natury. Nie zawsze zawczasu znamy cel, punkt dojścia. […] Nie da się siłą woli ani rozumem zapanować nad miłosnymi marzeniami. Rozum nie ma dostępu do korzeni takich marzeń, tak jak i nie zna tajemniczych potrzeb naszego serca. Nie można ciągle myśleć w kategoriach zysków i strat.
🖇
Całe społeczeństwo wydaje się czuć nieswojo z powodu zależności i podatności na zranienie. A dobry, intymny seks wymaga ich obu.
🖇
Nie dajmy się zwieść wrażeniu, że wszechobecność seksu odzwierciedla oświecone do niego podejście. Ostentacyjny marketing związany z seksem jest po prostu niesłychanie intensywny, lecz nie jest postępowy — u jego podstaw tkwi wolny rynek, a nie wolna myśl.
🖇
[…]
wyobraźnia erotyczna jest niezwykle plastyczna, jeśli chodzi o maskowanie, przetwarzanie i odkręcanie traum z przeszłości. […]
bardzo niewielka część erotycznej wyobraźni jest efektem przypadku.
🖇
— Seks jest strasznie skomplikowany, prawda? — zapytałam.
— W jakim sensie? Że się trudno o nim mówi czy że niełatwo go uprawiać? — odpowiedziała pytaniem na pytanie.
🖇
Do stworzenia schematu potrzeba dwóch osób, ale do zmienienia go wystarczy jedna.
🖇
— Czarnej części społeczeństwa problemy seksualne także nie są obce, ale jesteśmy jednak zdecydowanie mniej spięci w tej kwestii niż wy, biali — powiedziała [przyjaciółka Autorki]. — Seks jest naturalną częścią życia, a nie żadną nieczystą tajemnicą.
🖇
Im większe zaufanie, tym dalej możemy powędrować.
🖇
Dzieci pokazały mi, jak być zachłanną.
🖇
Zdolność wędrowania w wyobraźni dokąd chcemy jest oznaką wolności indywidualnej. To twórcza siła, która pomaga przekraczać rzeczywistość.
🖇
Cała fauna ludzkich fantazji, niczym
morska roślinność, dryfuje i rozwija
się bujnie w słabo oświetlonych
strefach ludzkiego działania, plotąc
grube pukle ciemności. […] Furtka
do tajemnicy otwiera się za dotykiem
ludzkiej słabości […].
i wchodzimy
w królestwo mroku. Jeden fałszywy
krok, jedna niezrozumiała sylaba,
a odsłonią się myśli człowiecze. — Louis Aragon
🖇
Fantazjowanie pozwala na przekroczenie granic narzuconych przez świadomość, kulturę i własny wizerunek. […] Fantazje wyrażają problem i dostarczają rozwiązania.
🖇
Fantazje – seksualne i nie tylko – posiadają
niemal magiczne zdolności uzdrawiania i odnawiania.
🖇
Gdyby seks był poszukiwaniem, to co jest dla ciebie świętym Graalem?
🖇
Miłość do drugiego człowieka bez zagubienia siebie jest centralnym dylematem intymności. Umiejętność negocjowania sprzecznych potrzeb – więzi i autonomii – wyrasta z dzieciństwa, ale doskonalimy ją często przez całe życie. Wpływa ona nie tylko na to, jak kochamy, ale także na to, jak się kochamy. Erotyzm zawiera w sobie podwójną obietnicę: odnalezienia się i zagubienia.
🖇
Uzbrojeni w ideologię miłości, która promuje bycie razem, czujemy się głupio, gdy poszukujemy osobności.
🖇
[…]
tak jak wiersz, erotyzm nie jest linearny — błądzi i skręca. Pokazuje to, co można zobaczyć nie oczami, lecz duszą. Erotyzm odkrywa przed nami inny świat, tkwiący wewnątrz tego świata. Zmysły stają się sługami wyobraźni, pozwalając nam zobaczyć to, co niewidzialne, i usłyszeć to, co niesłyszalne.
🖇
Wiem, że patrzysz na innych, ale nie mogę wiedzieć dokładnie, co widzisz. Wiem, że inni patrzą na ciebie, ale tak naprawdę nie wiem, kogo widzą. Nagle przestaję cię poznawać. Nie jesteś już tak dobrze mi znaną całością, która mnie nie ciekawi. W zasadzie stałeś (stałaś) się tajemnicą. A ja jestem poruszony (poruszona). Kim jesteś? Pragnę cię.
Esther Perel, Inteligencja erotyczna. Jak utrzymać bliskość w relacji,
przeł. Magdalena Zielińska, Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.
— Byłam przekonana, że kłopoty mamy już za sobą. Na litość boską, mamy przecież po sześćdziesiątce na karku! — narzekała.
— A to przed czymś chroni? — zapytałam.
🖇
Niepodważalna inność partnera powoduje, że reagujemy z lękiem albo z ciekawością: możemy próbować przykroić drugiego człowieka do postaci, jaką jesteśmy w stanie zrozumieć, albo możemy przyjąć jego niepoznawalną tajemnicę.
🖇
Miłość jest o posiadaniu, pożądanie jest o chceniu. Pożądanie jest wyrazem tęsknoty, dlatego wymaga ciągłej nieuchwytności. Nie obchodzi go, gdzie już było, lecz zachwyca się tym, dokąd zaraz podąży.
🖇
Ciało jest naszym ojczystym językiem, to ono łączy nas ze światem, na długo zanim potrafimy wymówić pierwsze słowa.
🖇
[…]
czas przestać ciągle przepraszać za to, kim jestem, i za to, czego pragnę. Bardzo w tym pomaga starzenie się.
🖇
[…]
erotyzm jest właśnie taki: rozkosz dla samej rozkoszy, hojnie podarowana[…].
🖇
[…]
rozwój nie jest linearny, mogą przydarzyć się zastoje lub nawet zniżki kondycji, ale nagroda warta jest wysiłku.
🖇
Trzeba odwagi, by dotrzeć do
nieznanych dotąd miejsc… by wystawić
na próbę własne ograniczenia… by
przełamać bariery. Nadchodzi jednak
dzień, kiedy pozostanie w pąku
sprawia większy ból niż ryzyko
rozkwitu.
— Anaïs Nin
🖇
Planowanie może się wydawać prozaiczne, ale zakłada zamiar, a w zamiarze ukryta jest wartość.
w miejscu publicznym spojrzała na mnie z pogardą i dzięki temu zderzyły mi się kulki w głowie.
nie patrzyła na mnie osoba;
patrzył na mnie zestaw jej osobistych dyskryminujących przekonań, które nie uwględniają takich kobiet jak ja w barze. szerzej, patrzyła* na mnie polityka, tradycyjne wzorce kobiecości, społecznie uśrednione gusta, zwane normami, które zwalniają z zadawania sobie pytań, z szukania być może niewygodnych odpowiedzi, z dokonywania osobistych wyborów i brania za nie odpowiedzialności.
134/365
_________
* odstaję od norm wszelkich pod bardzo wieloma względami od zawsze, więc szkoda, że nikt mi nie powiedział czterdzieści lat temu, że w takim patrzeniu nie ma nic osobistego.
słowa starzejąca się genialna
dyslektycznie przeczytałam starzejące się genitalia.
można byłoby pojechać pewnością, że za freudowską pomyłkę przebrała się moja tęsknota, ale
jednak jest i drugie dno.
te trzy słowa to najkrótsza, ale bardzo precyzyjna recenzja tomiku* „poe-patycznego”, w którego towarzystwie sobie tak dyslektycznie i frymuśnie podskoczyłam.
133/365
_________
* gdy opadną fusy rozczarowania i niesmaku parę pięknych wersów wydłubię, by mieć. na pewno.
[suplement 15.05.2026]
zaczynam od początku
zaczynam jeszcze raz
zaczynam od końca
Tadeusz Różewicz, Wiersze ostatnie,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2024.
szczypta dyscypliny, bo dwie to byłoby już zdecydowanie za dużo. doprawiam nią wolność dzień po dniu. i smak tej ostatniej wyostrza mi apetyt na jeszcze więcej fizycznej autonomii.
złapał mnie kryzys; sprawdził, czy jestem godnym sparingpartnerem i „nauczał”:
— odróżniaj rzeczy, których dopiero odhaczenie jako zrobione sprawia ci przyjemność,
od rzeczy, których samo robienie sprawia ci frajdę, przyjemność, satysfakcję. liczą się te drugie*.
131/365
_________
*
oraz umiejętność odkrycia cienia drugich w tych pierwszych; pomaga w tym nienachalna samodyscyplina.
jest dotyk*, za którym tęsknimy, którego pragniemy — w jego naturę wpisany jest nasz wybór nie tylko czasu, formy, ale przede wszystkim osoby**.
jest dotyk, który nazywam technicznym*** — medyczny, fizjoterapeutyczny, pomocowo-asystencki — w tym przypadku nie ma mowy o wyborze osoby, muszę godzić się na to, co jest. ten dotyk, pomyślałam wskutek przytoczonych poniżej słów, bywa niewerbalną rozmową o życzliwości wobec kruchości ludzkiego ciała — gdy tak się dzieje, czuję wdzięczność.
130/365
_________
* trzyma mnie poniższy cytat i nie chce puścić, więc upuszczę go tu z nadzieją, że nie będzie już za mną łaził.
** nie musi być ludzka. od śmierci Heniutki wykorzystuję każdą okazję na kontakt z przyjaźnie nastawionymi do ludzkiego świata psami.
*** na gigancie od poniedziałku do piątku każdego dnia dotykają mnie minimum cztery osoby. w sobotę tylko jedna. moim ogromnym przywilejem jest to, że w niedziele nie dotyka mnie nikt. a za dwa tygodnie bez jednego dnia będę uprzywilejowana nieprzyzwoicie…
Jeśli nikt cię nie dotyka, rozmowa to najbliższy kontakt, jaki możesz nawiązać z innym człowiekiem.
Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku i artystach osobnych,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.
Lubię książki pisane przez poliglotów. Bardzo lubię. Są zwarte, rzeczowe, nieprzegadane. Zawsze coś z nich wydłubię: zabawnego czy zaskakującego. Tym razem było podobnie.
Wyobraź sobie taką sytuację: pustynia, na jej środku sklepik, sprzedawca i ostatnia butelka wody. Na drzwiach sklepu informacja: „Yes, we speak English”. Z dwóch różnych krańców pustyni w stronę sklepu czołgają się dwaj spragnieni mężczyźni. Pierwszy jest Polakiem i zna angielski, ale ma wątpliwości. Drugi jest Jordańczykiem, po angielsku nie mówi i nic w tym języku nie rozumie, jest jednak wolny od komunikacyjnych zahamowań. Mężczyźni mają do przebycia tę samą drogę, czołgają się w równym tempie i do drzwi sklepu docierają równocześnie…
Otwierają je, wpełzają do środka. Polak otwiera usta, ale natychmiast je zamyka, ponieważ zastanawia się, w jakiej formie powinien zwrócić się do sprzedawcy oraz jakiego czasu powinien użyć, opowiadając mu o swoich potrzebach. W tym czasie Jordańczyk dramatycznym tonem wypowiada jedyne słowo, jakie zna w języku angielskim: „Mister!”, pokazuje na ostatnią butelkę wody i odgrywa pantomimę, w której wykonuje taki gest, jakby pił.
Jak myślisz, który z mężczyzn jest skuteczniejszy komunikacyjnie?
🖇
Wśród najtrudniejszych na pierwszych miejscach nieodmiennie pojawia się język polski. Jak dobrze, że nie musimy się go uczyć!
🖇
[…]
jako Polak masz ogromną przewagę nad innymi nacjami, jeśli chodzi o naukę każdego praktycznie języka. Wiesz dlaczego? Ponieważ Twój język ojczysty należy do najtrudniejszych do opanowania! Niektórzy twierdzą nawet, że dzierży w tej kategorii palmę pierwszeństwa. W języku polskim wszystko jest bardzo trudne — gramatyka, ortografia i wymowa. Do tego cała masa wyjątków. Sz, cz, ś, dź i dż. Deklinacja i niczym nieuzasadnione końcówki.
Weźmy np. taki liczebnik dwa. W angielskim i hiszpańskim występuje zaledwie jedna jego forma gramatyczna, odpowiednio: two i dos. Portugalski rozróżnia dwie płcie: dois albo duas. W języku polskim funkcjonuje siedemnaście pochodnych liczebnika dwa:
[…]
każdy człowiek, który zdolny jest do nauczenia się języka ojczystego, jest w stanie nauczyć się dowolnej innej ludzkiej mowy.
🖇
Trzeba wiedzieć, że mieszkaniec Nowego Jorku po pierwsze zapyta nas o samopoczucie, po drugie będzie oczekiwał pozytywnej odpowiedzi oraz rewanżu. O ile będzie to Wasze pierwsze spotkanie, w którymś kolejnym wątku nawiąże on pewnie do tematu pochodzenia (Skąd jesteś?) i, jeśli tylko takie posiada, podzieli się z Tobą swoimi rodzinnymi powiązaniami z Polską, a może nawet z Twoją miejscowością: „O, fantastic, cioteczna prababka macochy mojej żony była z Krakowa! Jesteś z Poznania, więc pewnie bywasz w Krakowie, to niedaleko, prawda?”.
[…]
Aha — Niemiec może Cię poprawić, jeśli popełnisz błąd gramatyczny. To nic osobistego, to automatyzm. Jemu się po prostu musi wszystko w rozmowie zgadzać. Taka natura.
🖇
[…]
prawie 100 procent śladu pamięciowego jest generowane w pierwszych dwudziestu czterech godzinach od kontaktu z nową wiedzą.
🖇
[…] totalna
immersja. Na początku procesu nauki może być Ci trochę ciężko — nie będziesz rozumieć większości z tego, co przeczytasz czy usłyszysz. Nie przejmuj się tym i bądź jak dziecko. Ono też nie rozumie, ale słucha i stara się mówić. Rozumienie przyjdzie z czasem, gdy Twój mózg uzna, że to, z czym ma non stop do czynienia, jest ważne i zacznie analizować informacje, które otrzymuje. W ten sposób, niejako bez udziału Twojej świadomości, Twój umysł poświęci energię na tłumaczenie sobie słów i zdań, wychwytywanie kontekstu ich użycia oraz odkrywanie schematów i struktur gramatycznych obowiązujących w języku, którego pragniesz się nauczyć.
🖇
Słuchaj, powtarzaj, czytaj, mów… nawet jeśli nie rozumiesz tego, czego słuchasz, tego, co powtarzasz, tego, o czym czytasz, a nawet tego, co mówisz!
Mateusz Grzesiak, Fast Languages. Szybka
nauka języków obcych, Wydawnictwo Helion, Gliwice 2019. (wyróżnienie własne)
Osoby dorosłe uczą się nowych umiejętności w odniesieniu do posiadanej już wiedzy. Tym samym im więcej już wiesz, tym łatwiej będzie Ci się uczyć nowych rzeczy.
🖇
Umysł dorosłego człowieka jest tak samo gotów do uczenia się jak umysł dziecka i nie ma tu zdolnych oraz niezdolnych. Wszyscy jesteśmy naturalnie predestynowani do tego, by zostać poliglotami. I zostaniemy nimi, o ile w procesie opanowywania kolejnej mowy będziemy trzymać się tych samych zasad, według których całkiem nieświadomie niemowlak opanowuje język matki i ojca.
🖇
Roczniak i dwulatek nie znają zasad gramatyki i wcale się nią nie posługują! Przeciwnie — początkowo w ogóle ignorują czasowniki, a innych wyrazów nie odmieniają. Liczy się dla nich skuteczność komunikacyjna.
🖇
[…] sposób myślenia i mówienia, nastawienie do życia oraz bieżących zadań, a nawet zachowanie zmieniają się w zależności od języka, jakim się akurat posługujemy.
🖇
Doświadczanie i „poznawanie na własnej skórze” stanowi o sukcesie przyswajania informacji, bo gdy ktoś coś przeżył, wtedy staje się to dla niego prawdziwe.
🖇
Marzenia, których się nie realizuje, pozostają w sferze marzeń i tam się marnują.
🖇
cykl Davida A. Kolba.
🖇
Pamiętaj — to nie Ty uczysz się języka, to Twój mózg się go uczy!
To jest i będzie najdłuższy na tym blogu wpis. Najdłużej też był klecony, bo obcowanie z tą książką po jej przeczytaniu było prawdziwym świętowaniem, nieśpiesznym przyglądaniem się, jak cytaty same układają się w patchwork, który potrzebuję mieć pod ręką.
Po tamtej książce Autorki — gdy wpadłam w zachwyt nad sposobem, w jaki buduje swoją opowieść — wiedziałam, że muszę natychmiast sięgnąć po tę książkę. Czytając ją, obejrzałam setki obrazów, setki zdjęć, kilka filmów, przeczytałam kilkanaście artykułów — karmiłam oczy i duszę, opatrzyłam kilka starych ran.
Rozpoznałam osobne chwile w swoim życiu, których potrzebuję, by czuć, że żyję. Ta książka uczy odwagi, by zawalczyć o to, co dla nas ważne, co w nas żywe, co jest naszą istotą, czego wielu może nie chcieć nawet zauważyć. To nie ma żadnego znaczenia, ta niechęć nie ma mocy, by nas „zniknąć”.
Jeśli masz poczucie osamotnienia,
ta książka jest dla ciebie.
🖇 🖇
Samotnym można być wszędzie, lecz samotność wynikająca z mieszkania w mieście, w otoczeniu milionów ludzi, ma szczególny charakter. […] sama fizyczna bliskość nie wystarczy, by rozproszyć poczucie izolacji. Można — jest to właściwie całkiem łatwe — czuć się wewnętrznie martwym i opustoszałym, żyjąc tuż obok innych.
🖇
[…] samotność bywa uznawana za zaburzenie i chorobę. Niektórzy twierdzą stanowczo, że niczemu nie służy […]. Takie stwierdzenia nieprzypadkowo wiążą się z przekonaniem, że cel naszego życia to dobieranie się w pary lub że szczęście może albo powinno być czymś trwałym. Nie każdemu jednak jest to dane. Niewykluczone, że się mylę, ale uważam, że doświadczenie stanowiące tak istotną część naszego wspólnego życia nie może być całkowicie pozbawione sensu, jakiegoś rodzaju bogactwa i wartości.
🖇
[…]samotność może prowadzić nas ku inaczej niedostępnemu doświadczaniu rzeczywistości.
🖇
[samotność]dotyka sedna tego, co dla nas cenne i ważne. W mieście zwanym samotnością powstaje wiele wspaniałych rzeczy – zrodzonych z samotności, a zarazem nadających jej sens.
🖇
Chciałam zrozumieć, co to znaczy być samotnym, jak to działa w życiu innych, i spróbować nakreślić skomplikowane relacje między samotnością a sztuką.
🖇
Jak to jest czuć się samotnym? To jak być głodnym – być głodnym, podczas gdy wszyscy wokół ciebie szykują się na ucztę.
[…]
To boli, tak jak bolesne mogą być uczucia, a poza tym powoduje skutki fizyczne, niewidoczne dla oczu zmiany dokonujące się w zamkniętych przestrzeniach ciała.
🖇
Co takiego jest w Hopperze? Raz na jakiś czas pojawia się artysta, który wyraża pewne doświadczenie, niekoniecznie świadomie czy celowo, ale z taką przenikliwością i intensywnością, że związek wydaje się niezaprzeczalny. Samemu Hopperowi nigdy nie podobała się myśl, że jego obrazy można interpretować w określony sposób czy też że samotność to jego specjalność, jego główny temat.
🖇
Z pewnością nie wszyscy ludzie pozbawieni towarzystwa innych są samotni, a zarazem można dotkliwie odczuwać samotność, nawet gdy jest się w związku albo z grupą przyjaciół. […] To uczucie rodzi się z braku bądź niedostatku bliskości, a skala jego odczuwania rozciąga się od dyskomfortu aż po chroniczne, nieznośne cierpienie.
🖇
[…] charakterystyczne dla samotności jest przemożne pragnienie, by to doznanie się skończyło, a tego nie da się osiągnąć samą siłą woli czy częstszym wychodzeniem z domu, można to zrobić, jedynie nawiązując bliskie relacje. To o wiele łatwiejsze w teorii niż w praktyce, zwłaszcza w przypadku ludzi, których samotność jest wynikiem straty, wygnania czy uprzedzeń, więc nie tylko tęsknią oni za towarzystwem innych, ale też mają powód, by się tych innych obawiać albo im nie ufać.
🖇
Choć wydaje się, że całkowicie odcina ona
[samotność] człowieka od innych, że jest prywatnym brzemieniem, którego nikt inny nie może odczuć czy podzielać, w rzeczywistości to stan społeczny, doświadczany przez wielu.
🖇
Właśnie to jest tak przerażające w samotności: instynktowne poczucie, że działa ona dosłownie odpychająco, co udaremnia kontakt właśnie wtedy, kiedy go najbardziej potrzeba. A jednak to, co udaje się uchwycić Hopperowi, jest nie tylko przerażające, ale też piękne. Jego obrazy nie są sentymentalne, ale przebija z nich wyjątkowa uważność. […] Tak jakby samotność była czymś, czemu warto się przyglądać. A nawet więcej: jakby samo przyglądanie się było antidotum, sposobem na to, by zdjąć z siebie jej dziwne, oddalające od innych zaklęcie.
🖇
W pewnych sytuacjach bycie poza, odstawanie może sprawiać satysfakcję, wręcz przyjemność.
🖇
Ciche umowy co do rozumienia języka potocznego są niebywale skomplikowane. Ludwig Wittgenstein (1889–1951)
🖇
[…] ta parada zmieniających się nazw to chleb powszedni w życiu emigranta i od samego początku podważa kojącą myśl, że słowo i przedmiot są ze sobą bezpiecznie powiązane. „Jestem znikąd” – jak powiedział kiedyś Warhol, mając na myśli biedę albo Europę, albo mit autokreacji, a być może także językową rozpadlinę, z której się wyłonił.
🖇
Samotność odmienności, samotność nieatrakcyjności, samotność wykluczenia z magicznych kręgów znajomości i akceptacji – grup społecznych i zawodowych, czułych objęć.
🖇
Odmienność oznacza ryzyko zranienia, a dopasowanie chroni przed przykrym i upokarzającym odrzuceniem i zlekceważeniem.
🖇
Jeśli nie każdy jest piękny, to nikt nie jest piękny. Andy Warhol (1928–1987)
🖇
[…]
wszystkie te zaprzeczenia i przemyślne kształtowanie swojego wizerunku mówiły jedno: nie próbuj mnie zrozumieć, nie badaj mnie, nie analizuj. Nie zbliżaj się do mnie zanadto, bo nie jestem pewien, co tam znajdziesz, nie chcę o tym myśleć. Nie jestem pewien, czy lubię samego siebie. Nie lubię miejsca, skąd pochodzę. Przyjmij artefakt taki, jaki jest.
🖇
Nie da się myśleć bez języka, a język to ze swojej natury gra publiczna pod względem zarówno nabywania, jak i przekazywania.
Ale choć język jest wspólny, jest również niebezpieczny i może izolować. Nie wszyscy gracze są równi. […]
Koncepcja, że język jest grą, w którą część zawodników gra lepiej niż inni, ma związek z wciąż dyskutowaną relacją między samotnością a mową. Problemy z mówieniem, blokady w komunikacji, nieporozumienia, niedosłyszenia, epizody niemoty, jąkania się i zacinania, zapominanie słów, a nawet niezdolność rozumienia żartów – te wszystkie rzeczy przyczyniają się do samotności, przypominając nam o tym, jak niepewne i niedoskonałe są środki, którymi przekazujemy innym, co się dzieje w naszym wnętrzu.
🖇
[…]
język wcale nie jest prostym sposobem na nawiązanie kontaktu. Jeśli zdefiniować samotność jako pragnienie bliskości, to w tym pragnieniu zawiera się potrzeba wyrażania siebie i bycia słyszanym, dzielenia się myślami, doświadczeniami i uczuciami. Bliskość jest niemożliwa, jeżeli uczestnicy nie chcą się otworzyć. Ale niełatwo ustalić odpowiedni stopień tej otwartości.
🖇
I zawsze, yy, boję się czuć się szczęśliwy, bo wtedy… to nigdy nie trwa.
🖇
[…]
pop-art wzbudził tak ogromną wrogość, spowodował takie załamywanie rąk wśród artystów, właścicieli galerii i krytyków po części dlatego, że na pierwszy rzut oka wyglądał jak błąd kategorii, nieznośne przekroczenie niepodważalnej, wydawałoby się, granicy między kulturą niską a wysoką, dobrym a złym smakiem.
🖇
Jeśli cała twórczość Warhola […] stanowi sprzeciw wobec z góry założonych kryteriów oceny, […] to zarazem jej celem jest wydobycie na światło dzienne tego, co odbiegające od normy i porzucone, tych wymiarów kultury, które stały się niewidzialne albo dlatego, że kryją się w cieniu, albo dlatego, że zostały nadmiernie oswojone i przestały być zauważane – i nadanie temu pozycji i znaczenia.
🖇
[…]
błędne koło samotności powstaje nie w izolacji, ale raczej jako rezultat wzajemnej zależności między jednostką i społeczeństwem, do którego ta jednostka należy, a sytuacja jeszcze się pogarsza, jeśli dana osoba jest surowym krytykiem panujących w owym społeczeństwie nierówności.
🖇
[Warhol]
wiedział dokładnie, jaka jest cena słów i co mogą zdziałać: uruchomić, ale też zatrzymać maszynę otwartego serca.
🖇
Inni znają nas dzięki naszej twarzy, to ona zdradza zamiary i nastrój.
🖇
Dzięki maskom można uniknąć obserwacji i oceny, a zatem ryzyka, że zostanie się odrzuconym, jednak traci się także szansę na akceptację, ukojenie, jakie daje miłość.
🖇
Zdjęcia z Rimbaudem często są mylnie uważane za autoportrety, ale w rzeczywistości Wojnarowicz stał za obiektywem, a rolę człowieka w masce odgrywali różni jego przyjaciele i kochankowie. […] Postać Rimbauda posłużyła jako rodzaj zastępcy czy przedstawiciela artysty i została wstawiona w miejsca ważne dla niego, te, w których kiedyś był albo które wciąż wywierały na niego wpływ.
🖇
Strach zatruwa wszystko.
🖇
[…]
był zasadniczo samotnikiem. Chociaż znał wiele osób, wolał relacje jeden na jeden. Każdy znał nieco innego Davida.
🖇
Czasem można zmienić przestrzeń psychiczną, swój emocjonalny krajobraz, robiąc coś w świecie realnym. Myślę, że w jakiś sposób sztuka jest czymś takim […].
🖇
Podczas wędrówki po pirsach David rzadko spotykał tego samego człowieka więcej niż raz, chociaż zdarzało się, że kogoś szukał, na wpół zakochany w czyjejś wyobrażonej osobowości, w mitycznej postaci, którą sobie stworzył na podstawie akcentu czy jednego słowa.
🖇
Fotografowanie to akt zawłaszczenia – coś staje się widoczne, a jednocześnie zastyga w miejscu i czasie.
🖇
Czasem chce się być tylko mięsem – mam na myśli poddanie się ciału, jego pragnieniom, jego potrzebie kontaktu, ale to nie znaczy, że chcesz od razu stać się krwistym stekiem albo siekanym kotletem.
🖇
Nic nie może zastąpić dotyku ani miłości, ale czytanie o tym, jak ktoś wytrwale odkrywa i dopuszcza do siebie swoje pragnienia, okazało się tak bardzo poruszające, że czasem dosłownie trzęsłam się podczas lektury.
🖇
Wszyscy możemy wpływać na siebie nawzajem, otwierając się na tyle, żeby inni mogli się poczuć mniej samotni.
🖇
W naszej miłości ujrzałem mężczyzn, którzy zachęcają się nawzajem do złożenia broni. […] W naszej miłości ujrzałem ruchome warstwy kamiennych budynków, ujrzałem rękę zgarniającą śnieg z parapetu więziennego okna. […] Ujrzałem, jak on uwalnia mnie od milczenia mojego wnętrza.
🖇
Peter [Hujar] tam był. Peter odszedł. Jak David miał pojąć to przejście czy metamorfozę, niewyobrażalną zmianę?
fot. David Wojnarowicz, fragment, [dostęp 2.05.2026], źródło.
[…]
wiosną 1988 roku chorobę stwierdzono również u Davida. W jednej chwili poczuł się ogromnie samotny. Miłość — napisał tego dnia – miłość nie wystarczy, by być blisko, żeby „złączyć czyjeś ciało ze społeczeństwem, plemieniem, kochankiem, bezpieczeństwem. Jesteś zdany sam na siebie, tak brutalnie, jak to możliwe”. […] Jego przyjaciele chorowali i umierali, a on był pogrążony w głębokim smutku, nagle postawiony twarzą w twarz z własną cielesnością. Wciąż na nowo malował sznurki wiążące ze sobą różne istoty. Bliskość, więź, miłość — te coraz bardziej zagrożone możliwości.
🖇
Najbardziej wścieka mnie tak naprawdę to, że kiedy powiedziano mi, że zaraziłem się wirusem, szybko zdałem sobie sprawę, że zaraziłem się też chorym społeczeństwem.
🖇
David stale walczył z wyparciem, czy chodziło o prawicowych kaznodziejów, którzy nie mogli znieść, że ktoś mówi o seksie, czy o hedonistów, którzy nie chcieli dopuścić do swojej świadomości ryzyka śmierci.
🖇
Chciał znaleźć sposób na to, by każda strata stała się konkretna, żeby śmierć się liczyła.
🖇
[…]
11 października [1992], ACT UP zorganizowało Ashes Action, marsz na Waszyngton, który był rodzajem politycznego pogrzebu na ogromną skalę. […] Ludzie byli wyczerpani i pełni rozpaczy. Setki osób spotkały się na schodach Kapitolu o trzynastej. Protestujący przynieśli ze sobą prochy swoich ukochanych. Potem pomaszerowali do Białego Domu, gdzie urzędował George Bush. Kiedy tam doszli, zaczęli wysypywać popiół na trawnik, odwracali do góry dnem urny i plastikowe torby i wysypywali zawartość przez druciany płot. Były tam też prochy Davida Wojnarowicza, rozsypane przez jego kochanka Toma.
🖇
Zmiana prywatnego w publiczne ma potężne konsekwencje dla z góry założonego świata.
🖇
Był we mnie taki głęboki smutek i nic zupełnie nie mogłem na niego poradzić. Byłoby lepiej, gdybym mógł.
🖇
„Ale” i „chociaż”: sposób na to, by skleić ze sobą sprzeczne myśli.
🖇
[…]
fizjologiczny opis samotności nie uwzględnia roli, jaką odgrywa samo społeczeństwo, nadzorujące i podtrzymujące wykluczenie poprzez odrzucanie tych niesprawnych albo dziwnych. To jest druga siła napędowa samotności, powód, dla którego część ludzi — często zupełnie bezbronnych i spragnionych kontaktu — wciąż stoi w progu, a bywa całkowicie usuwana poza nawias.
🖇
Jako artysta [Henry Darger] był zupełnym samoukiem. Chociaż miał wyraźny talent do kompozycji i od wczesnego dzieciństwa uwielbiał kolorować, hamowało go przekonanie, że nie potrafi rysować.
🖇
Jedną z najsmutniejszych i najbardziej znamiennych rzeczy w całej spuściźnie Dargera jest deklaracja dziecięcej niepodległości, którą napisał dla Krain Nierealnego. Zgodnie z nią dzieci mają prawo między innymi: „bawić się, być szczęśliwe, marzyć, móc normalnie spać w nocnej porze, i prawo do nauki, żebyśmy mieli równe szanse rozwijania tego, co jest w naszych sercach i umysłach”.
Ile spośród tego było mu dane w jego życiu? Najbardziej poruszyło mnie „prawo do nauki”. Podkreślało to, w jak brutalny, bezmyślny sposób go traktowano.
🖇
Nic nie wskazuje lepiej czyichś priorytetów niż to, w jaki sposób ten ktoś wydaje pieniądze, zwłaszcza jeśli nie ma ich za dużo.
🖇
[…]
bardzo rzadko się zdarza, żeby jakiś czyn miał tylko jeden motyw.
🖇
[…]
w przypadku każdego zachowania uznawanego za dziwaczne czy ekscentryczne warto zapytać, czy w tej etykietce nie chodzi raczej o przekraczanie granicy klasy społecznej, a nie normy psychicznej.
🖇
Czasem jedyne, czego nam potrzeba, to pozwolenie sobie na uczucia. Niekiedy najwięcej bólu sprawia właśnie próba stawienia im oporu albo wstyd, który rośnie wokół nich jak kolczasty krzak.
🖇
[…]
spojrzenie, nirami, które czyni niewidzialne widzialnym […].
🖇
The Nomi Song, reż. Andrew Horn, 2004.
🖇
Wydawało mi się straszną niesprawiedliwością, że ktoś, kto przeciwstawił się samotności, kto swoją odmienność przetworzył w radosną sztukę, umarł tak bardzo osamotniony, choć w świecie, w którym żył, wkrótce miało się to stać powszechnym doświadczeniem.
🖇
Poszedłem do niego i jakby się zawahałem, a on położył mi rękę na piersi i powiedział: »W porządku, nie martw się«. Łzy napłynęły mi do oczu i to był chyba ostatni raz, kiedy go widziałem. — Page Wood
🖇
Z czasem słowo „piętno” zaczęto odnosić do każdej oznaki niepożądanej odmienności — to znaczy niepożądanej przez ogół społeczeństwa. Takim piętnem może być coś widocznego albo niewidocznego, ale jeśli zostanie to dostrzeżone, dyskredytuje taką osobę w oczach innych i sprawia, że uznaje się ją nie tylko za inną, ale też za gorszą, że „ulega w naszym umyśle swoistej redukcji, stając się kimś naznaczonym i niepełnowartościowym. […] Gdy już działa ten szczególnie zgubny rodzaj myślenia magicznego, pojawia się skłonność do przekonania, że takie piętno to nie przypadek, nie sprawa losowa, tylko raczej coś zasłużonego czy zawinionego, konsekwencja moralnego upadku osoby naznaczonej.
🖇
Strach jest zaraźliwy, zmienia uśpione uprzedzenia w coś bardziej niebezpiecznego.
🖇
Klaus Nomi był pierwszą sławną osobą, która zmarła na AIDS, ale w ciągu kilku kolejnych lat choroba rozprzestrzeniła się niczym pożar lasu wśród społeczności, do której należał: zżytego ze sobą środowiska z centrum Nowego Jorku, złożonego z artystów, kompozytorów, pisarzy, aktorów, muzyków.
🖇
Kultura cyfrowa znalazła się w fazie cyberprzyspieszenia, pędziła tak szybko, że trudno było nadążyć. W jednej chwili coś było czystą fantastyką, czymś kompletnie niedorzecznym, za moment stawało się zwyczajnym zachowaniem, częścią codzienności.
🖇
[…]
ekran pozwalał ludziom na używanie gróźb i języka, którego większość z nich — jak przypuszczam — nigdy nie tolerowałaby w prawdziwym życiu.
🖇
Cud laptopów i smartfonów polega na tym, że oddzielają one kontakt od fizyczności, dzięki czemu ludzie mogą pozostać w swoich prywatnych bańkach, chociaż teoretycznie są w miejscu publicznym, i wchodzić w interakcje z innymi, chociaż teoretycznie są sami. […]
Wszyscy to znają. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Nie potrafię zliczyć, ile przeczytałam tekstów o tym, jacy stajemy się wyalienowani, uwiązani do naszych urządzeń, nieufni wobec prawdziwego kontaktu, o tym, że czeka nas kryzys bliskości, ponieważ nasza zdolność do bycia z innymi słabnie i zanika.
🖇
Prywatność, skupienie, bliskość – to wszystko zostało stracone, zanikło na skutek naszej obsesji na punkcie świata na ekranie.
🖇
[…]
przebywanie w wirtualnych przestrzeniach może być lekiem na osamotnienie, na poczucie, że jest się pomijanym albo niedostrzeganym, a zarazem nie wymaga subtelnych umiejętności społecznych niezbędnych przy interakcjach w realu.
🖇
A tymczasem co? Tymczasem formy życia na planecie, na której mieszkamy, znikają z godziny na godzinę. Tymczasem wszystko staje się coraz bardziej jednorodne, mniej tolerancyjne wobec odmienności. Tymczasem nastolatki odbierają sobie życie […]. Miejsce, do którego doszliśmy, okazało się wcale nie takie atrakcyjne, wygodne, nie takie super.
🖇
Jak to jest z cudzym cierpieniem? Łatwiej udawać, że nie istnieje. Łatwiej odmówić wysiłku empatii […].
🖇
To był mój sposób na to, żeby pozszywać się z powrotem. — Zoe Leonard
Zoe Leonard, Strange Fruit, fragment instalacji, [dostęp: 9.05.2026], źródło.
[Strange Fruit (for David) Wojnarowicz] to instalacja ukończona w 1997 roku i należąca obecnie do stałej kolekcji Philadelphia Museum of Art. Zrobiona jest z około trzystu pomarańczy, bananów, grejpfrutów, cytryn i awokado, które zostały zjedzone, a ich rozdarte skórki — ususzone, po czym zszyte nićmi w różnych kolorach, ozdobione suwakami, guzikami, sztucznymi ścięgnami, naklejkami, plastikiem, drutem i tkaniną.
🖇
Sztuka, która naprawia, sztuka, która pragnie kontaktu albo która znajduje sposób, by ten kontakt umożliwić.
🖇
Dzieło Strange Fruit powstało w czasie tych lat samotności, jeśli nie jako odpowiedź, to jako konsekwencja masowych ofiar okresu epidemii AIDS i wyczerpania próbami wywarcia wpływu na politykę.
🖇
Bez słów, bardzo cicho owoce poprzez swoją małość, swoją osobliwość wyrażają cierpienie z powodu rozpadu, znikania, tęsknoty za czymś kochanym, co odeszło i więcej nie wróci.
🖇
Co zostaje, kiedy esencja ulatuje? Łupina i skórka, rzeczy, które chcesz wyrzucić, ale nie wiadomo, dlaczego nie potrafisz.
🖇
Nie mogę zmienić niczego w przeszłości ani sprowadzić z powrotem nikogo z ukochanych zmarłych, ale mogę przeżywać swoją miłość i stratę w równomierny, ciągły sposób, mogę pamiętać. — Zoe Leonard
🖇
Proces gentryfikacji dotyczy miast, ale dotyczy także uczuć […]. Wśród blichtru późnego kapitalizmu karmi się nas przekonaniem, że wszystkie trudne emocje – przygnębienie, lęk, samotność, wściekłość – to po prostu skutki zachwiania równowagi chemicznej, problem do rozwiązania, a nie reakcja na systemową niesprawiedliwość albo na atrybuty cielesności, na fakt — jak ujął to w pamiętnych słowach David Wojnarowicz — że odsiadujemy wyrok w pożyczonym ciele, z całą rozpaczą i frustracją, jakie to za sobą pociąga.
🖇
[…]
samotność, tęsknota nie oznaczają, że poniosło się porażkę, tylko świadczą o tym, że się żyje.
🖇
Samotność jest sprawą prywatną, ale też polityczną. Samotność jest zbiorowa, to jest miasto. Jeśli chodzi o to, jak w nim mieszkać, nie ma reguł ani powodów do wstydu, trzeba tylko pamiętać, że dążenie do indywidualnego szczęścia nie zwalnia nas z obowiązków wobec siebie nawzajem. Tkwimy w tym razem, w tym nagromadzeniu blizn, tym świecie przedmiotów, tym fizycznym i tymczasowym niebie, które tak często przypomina piekło. Ważna jest w tym dobroć, ważna jest solidarność.
Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku i artystach osobnych,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023. (wyróżnienie własne)
Dzieło to człowiek. Nic nie bierze się znikąd. — Edward Hopper (1882–1967)
🖇
Czy chodziło o to, że szufladka okazała się za ciasna wraz z jej niedorzecznymi oczekiwaniami względem tego, jakie mają być kobiety, czy o to, że ja do niej nie pasowałam?