Przyciągnęła mnie do siebie swoim tytułem. Utknęła na czytelniczym stosiku, bo wyczekany Tochman, bo łapanie po tej lekturze oddechu, a potem kilka fenomenalnych, arcyważnych dla mnie książek, które jedna po drugiej wpadały do przegródki moich najważniejszych książek 2026 roku. Prawie o istnieniu tej książki zapomniałam, ale ona nie zapomniała o mnie.
Przyciągnęła mnie do siebie ponownie w upalny, podły dla mnie czas i ratowała prawie każdym akapitem. To książka o najdłuższej, niemającej nigdy końca podróży do siebie samej. O podróży, w której każda i każdy z nas jest po kres swoich dni. Warto się w nią udać, bo bycie normalnym, gładkim i bezproblemowym jeszcze nikogo nie uszczęśliwiło na dłuższą metę, bo nie mogło. Bycie normalnym jest, jakie jest.
Kiedy matka gniewała się na mnie, co zdarzało się dosyć często, mawiała: „Diabeł zaprowadził nas do złej kołyski”.
Wizja Szatana, który w 1960 roku robi sobie przerwę od zimnej wojny i makkartyzmu, by odwiedzić Manchester – cel wizyty: oszukać panią Winterson — ma w sobie pierwiastek teatralnej ekstrawagancji.
🖇
Dziecko zostaje wypchnięte w nieznany świat, który można poznać tylko poprzez jakąś opowieść — rzecz jasna, dotyczy to nas wszystkich, narracja spaja nasze życie, ale adopcja wrzuca nas w już rozpoczętą opowieść. To jak czytanie książki, z której wydarto pierwszych kilka stron. […] Uczucie, że czegoś brakuje, nigdy cię nie opuszcza — i nie może, i nie powinno, bo czegoś faktycznie brakuje.
Nie jest to zjawisko z natury negatywne. Brakująca część, brakująca przeszłość może stanowić otwarcie, a nie tylko pustkę. Może być zarówno wejściem, jak i wyjściem. To odcisk na skamielinie, ślad innego życia […]
🖇
[…] dlaczego doświadczenie nie miałoby współistnieć z eksperymentem? Dlaczego obserwacja nie może łączyć się z wyobrażeniem? Dlaczego kobietę ma cokolwiek lub ktokolwiek ograniczać?
🖇
[…] musiałam nauczyć się opowiadać własną historię. Życie to po części fakty, po części zmyślenie. I zawsze jest to przykrywka dla czegoś innego. Ja napisałam sobie drogę do wyjścia.
🖇
Nie należałam do dzieci lubianych ani nawet dających się lubić; byłam zbyt agresywna, zbyt gniewna, zbyt porywcza, zbyt dziwna. […] w szkole zawsze wytyka się palcem tych, którzy nie pasują do reszty […].
🖇
Na początku oczywiście kochałam Boga, a Bóg kochał mnie. To już było coś. Kochałam też zwierzęta i całą przyrodę. I poezję. Problem stanowili ludzie. Jak kochać drugą osobę? Jak uwierzyć, że ktoś cię kocha?
Nie miałam pojęcia.
Myślałam, że miłość to strata.
[…] Tropiłam miłość, osaczałam miłość, traciłam miłość, tęskniłam za miłością…
🖇
Prawda jest dla każdego czymś bardzo złożonym. […] Tak wielu rzeczy nie możemy wypowiedzieć, bo są zbyt bolesne. Mamy nadzieję, że ta część, którą zdołamy wyrazić, ukoi resztę albo jakoś ją udobrucha. Opowieściami kompensujemy sobie rzeczywistość. Świat jest nieuczciwy, niesprawiedliwy, niepoznawalny, poza naszą kontrolą.
Kiedy opowiadamy historię, sprawujemy nad nią kontrolę, ale w taki sposób, że pozostawiamy lukę, jakieś otwarcie. To pewna wersja, ale nigdy ostateczna. Być może mamy nadzieję, że przemilczenia usłyszy ktoś inny i że opowieść będzie trwała dalej, zostanie opowiedziana na nowo.
🖇
To, gdzie się rodzisz — środowisko, miejsce, jego historia, sposób, w jaki łączy się ona z twoją własną — kształtuje to, kim jesteś, niezależnie, co mają do powiedzenia eksperci od globalizacji.
🖇
Często przepełniały mnie gniew i rozpacz. Wiecznie czułam się samotna. Mimo wszystko kochałam życie i nadal je kocham. […] być może odmowa, kategoryczna niezgoda na to, żeby mnie złamano, wpuszczała wystarczająco dużo światła i powietrza, bym mogła nadal wierzyć w świat – i marzyć o ucieczce.
[…] „To, czego chcę, naprawdę istnieje, jeśli będę miała dość odwagi, by tego poszukać…”.
🖇
[…] cuda często nadchodzą w przebraniu.
[…]
Wydaje nam się ciągle, że to, czego potrzebujemy, by wszystko zmienić — cud — znajduje się gdzie indziej, tymczasem często jest tuż obok nas. Bywa, że sami jesteśmy tym cudem.
🖇
Zapytałam ją, dlaczego nie mamy książek.
– Problem z książkami polega na tym, że nigdy nie wiadomo, co się w nich znajduje, dopóki nie jest za późno – odparła.
Pomyślałam: „Za późno na co?”.
🖇
Czasami, a właściwie często, jakaś cząstka nas samych jest zarazem rozchwiana i niezwykle potężna — jak ogromny gniew, który może zabić nas i innych wokół, gniew, który grozi powszechnym zniszczeniem. Nie możemy negocjować z tym potężnym, ale rozwścieczonym pierwiastkiem naszego jestestwa, dopóki nie wpoimy mu lepszych manier — co oznacza wsadzenie go z powrotem do butelki, by pokazać, kto tu naprawdę rządzi. Chodzi nie o wyparcie, ale o znalezienie odpowiedniego pojemnika. […]
Bajki ostrzegają nas, że nie ma czegoś takiego jak standardowy rozmiar — to tylko ułuda przemysłowego podejścia do życia, z czym wciąż borykają się rolnicy, próbujący dostarczać do supermarketów jednakowe warzywa… Nie, rozmiar jest indywidualny i zmienny.
🖇
[…] nie należy oceniać po pozorach: rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Mnie się zaś wydaje, że świadomość tego, że należy osiągnąć rozmiar odpowiedni dla swojego świata — i tego, że ani ty, ani twój świat nie macie w żadnym wypadku stałych wymiarów – to wartościowa wskazówka podczas nauki życia.
🖇
[…] dążenie do szczęścia, które równie dobrze możemy nazwać życiem, jest pełne zaskakujących elementów tymczasowych – docieramy tam, gdzie inaczej nie udałoby nam się dotrzeć, i czerpiemy korzyści z tej podróży, ale nie możemy w tym miejscu pozostać, ponieważ nie jest to nasz świat i nie wolno nam dopuścić, by ten świat runął na nasz, w którym możemy żyć.
🖇
Zamiast tego jemy czekoladę i milczymy. Wtedy on rzuca:
— Bałem się.
— Nie bój się, tato.
— Nie, nie — kiwa głową, pocieszony mały chłopiec. Zawsze był małym chłopcem i przykro mi, że się nim nie opiekowałam, przykro mi, że jest tak wiele dzieci, którymi nikt się nie opiekuje, przez co nie mogą dorosnąć. Mogą się zestarzeć, ale nie dorosnąć. Do tego potrzebna jest miłość. Jeśli masz szczęście, miłość przyjdzie później. Jeśli masz szczęście, nie złapiesz miłości za gardło.
🖇
O domu pisze rumuński filozof Mircea Eliade — w sensie zarówno ontologicznym, jak i geograficznym — i używa do tego pięknego wyrażenia: nazywa go mianowicie „sercem rzeczywistości”.
Dom, powiada Eliade, to punkt przecięcia dwóch osi, pionowej i poziomej. Na jednym końcu osi pionowej znajduje się niebo, czyli świat górny, a na drugim — świat zmarłych. Oś pozioma to płaszczyzna, na której odbywa się ruch tego świata, przemieszczanie się tam i z powrotem — nasz własny ruch i ruch nieprzebranych rzesz innych istnień.
🖇
Wszystkie te godziny spędzone na progu dały mi poczucie przestrzeni granicznej. Uwielbiam to, że koty lubią być w połowie wewnątrz, w połowie na zewnątrz, dzikie i oswojone, i ja również jestem dzika i oswojona. Jestem domowa, ale tylko wtedy, gdy drzwi są otwarte.
I myślę, że to jest kluczowe: nikt już nigdy nie zamknie mnie w środku ani nie zostawi mnie na zewnątrz. Moje drzwi są otwarte i to ja je otwieram.
🖇
Musi istnieć rytuał przejścia, i to świadomy, pomiędzy życiem, które otrzymujemy zrządzeniem losu i okoliczności, a tym, które sami wybieramy.
Świadomy wybór życia i stylu życia ma swoje psychologiczne zalety — i chodzi tu nie tylko o akceptację życia jako zwierzęcego daru, podlegającego kaprysom przyrody i przypadkowi. Drugie narodziny chronią psychikę, pobudzają bowiem zarówno do autorefleksji, jak i do poszukiwania sensu.
🖇
[…] rozsądne rozwiązania sprawdzają się tylko w przypadku drobnych decyzji. W sprawach, które zmieniają bieg życia, musisz ryzykować.
🖇
Ciotka Nellie na pewno miała niewiele pieniędzy. Dwa razy w tygodniu zapraszała wszystkie dzieci z sąsiedztwa, które zdołała zmieścić w swoim jednym pokoju, i gotowała cebulową albo kartoflankę, dzieci przynosiły własne kubki, a ona nalewała im zupę z garnka.
Uczyła je piosenek i opowiadała historie biblijne, a trzy albo cztery dziesiątki chudych, głodnych dzieciaków ustawiały się w kolejce przed domem i czasami któreś przynosiło coś od swojej mamy — bułeczki albo cukierki — i wszystkie dzieci się tym dzieliły. Wszystkie miały wszy. Wszystkie kochały ciotkę Nellie, a ona kochała je. Swoją wilgotną, ciemną norę z jednym oknem i czarnymi ścianami nazwała „Słonecznym Kącikiem”.
To była moja pierwsza lekcja miłości.
🖇
[…] kiedy pieniądze stają się podstawową wartością, edukacja zaczyna służyć wyłącznie celom użytkowym, a życie umysłowe przestaje być cenione, o ile nie przynosi wymiernych korzyści. Że usługi publiczne tracą znaczenie. Że życie poświęcone czemuś innemu niż zdobywanie i wydawanie pieniędzy staje się bardzo trudne […]. Że kiedy społeczności ulegają zniszczeniu, pozostają tylko nędza i brak tolerancji.
[…] [ot, konsekwencje] prywatyzacji społeczeństwa.
🖇
Chory świat, który nie ma co liczyć na uzdrowienie, jeśli król „nie odnajdzie tego, co stracone”.
Przeczytaj to zdanie. Nie „to, co zostało utracone” ani „to, co utracił”. Po prostu „co stracone”. Forma gramatyczna wskazuje, jak poważna jest ta strata. Coś, co wydarzyło się dawno temu, owszem – ale nie w przeszłości. To stara teraźniejszość, stara strata, która każdego dnia wciąż powoduje ból.
🖇
Zaczęło się tak, jak zaczynają się wszystkie ważne rzeczy — przez przypadek.
🖇
Perspektywa istnienia możliwości, by wznieść się ponad zwykły konflikt, ma w sobie coś kuszącego. Jung twierdził, że konfliktu nie da się rozwiązać na poziomie, na którym wybuchł – tam są tylko zwycięzca i przegrany, a nie pojednanie. Należy wznieść się ponad konflikt – jakby obserwować burzę z wyższego punktu.
🖇
Potrzebowałam lekcji miłości. Nadal ich potrzebuję, ponieważ nic nie jest tak proste i nic nie jest tak trudne jak miłość.
[…] Nigdy jej nie pytałam, czy mnie kocha. Kochała mnie w te dni, kiedy była zdolna do miłości. Naprawdę wierzę, że na nic więcej nie było jej stać.
🖇
Miłość jest wyrazista. Nigdy nie pragnęłam jej bladej odsłony. Miłość jest pełna mocy. Nigdy nie pragnęłam jej rozwodnionej wersji. Nie stroniłam od ogromu miłości, ale nie miałam pojęcia, że można na niej polegać jak na słońcu. Że istnieją codzienne wschody miłości.
🖇
Nigdy nie jest za późno, by nauczyć się kochać.
Tylko trzeba się liczyć ze strachem.
🖇
— Jeanette, powiesz mi dlaczego?
— Co dlaczego?
— Wiesz, co dlaczego…
Ale ja nie wiem dlaczego… kim jestem… dlaczego wszystko jej we mnie przeszkadza. Czego ona chce. Dlaczego nie jestem tym, czego chce. Czego ja chcę i dlaczego. Ale jedno wiem na pewno:
— Przy niej jestem szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.
🖇
— Kocham cię. Kocham cię od dawna.
— Bałam się — odparłam.
— Nie bój się. Już nie musisz.
🖇
[…] przypomniałam sobie, moje ciało przypomniało sobie, jak to jest być w jednym miejscu i móc tam być – gdy nie musisz być czujna, nie martwisz się, nie błądzisz myślami gdzie indziej.
🖇
Czas nie jest stały, a minuty nie mają jednakowej długości.
[…] nie szłam donikąd. Miałam odejść, być wolna, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale takie rzeczy zawsze zabiera się ze sobą. Miejsce psychiczne zostawia się znacznie dłużej niż fizyczne.
🖇
W tym momencie pod domem pojawiła się konkurencyjna grupa kolędników […].
Otworzyła drzwi i krzyknęła:
— Jezus jest tutaj. Wynocha.
— Nie za ostro, mamo?
— Wiele musiałam w życiu znosić — odparła, patrząc na mnie znacząco. — Wiem, że Biblia nakazuje nam nadstawiać drugi policzek, ale coś za dużo tych policzków jak na jeden dzień.
🖇
[…] przeciwstawiam się ciężarowi czasu zegarowego, czasu kalendarzowego, linearnych rozwiązań. Czas może i powstrzymuje wszystko przed zaistnieniem w jednym momencie, ale jego domeną jest świat zewnętrzny. W naszym wewnętrznym świecie możemy doświadczać wydarzeń, które zachodziły jedne po drugich, jakby działy się jednocześnie. Naszej nielinearnej jaźni nie interesuje „kiedy”, znacznie bardziej interesuje ją „dlaczego”.
🖇
Mierzę czas tak jak wszyscy, częściowo poprzez starzejące się ciało, ale żeby rzucić wyzwanie czasowi linearnemu, staram się żyć w czasie totalnym. Zdaję sobie sprawę, że życie ma swoją wewnętrzną i zewnętrzną stronę, a wydarzenia, które są odległe o lata, w wyobraźni i emocjach leżą obok siebie.
🖇
[…] to, co naprawdę należy do ciebie, nigdy cię nie opuszcza. Nie potrafiłam znaleźć słów, które bezpośrednio oddawałyby mój stan, ale od czasu do czasu udawało mi się pisać i robiłam to w postaci rozbłysków inspiracji, które na chwilę pokazywały mi, że świat nadal istnieje — prawdziwy i wspaniały.
🖇
Pamiętasz księżniczkę, która całuje żabę i hurra, pojawia się książę? Otóż trzeba przyjąć to oślizgłe, odrażające stworzenie, które zwykle siedzi w studni albo stawie i zjada ślimaki. Ale przywrócenie brzydkiej, zranionej cząstki do ludzkiej postaci nie jest zadaniem dla żyjącego w nas życzliwego pracownika pomocy społecznej.
To najbardziej niebezpieczne zajęcie, jakie można sobie wyobrazić. Przypomina rozbrajanie bomb, lecz to ty jesteś bombą.
🖇
[…]
coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że dwukrotne narodziny dotyczą nie tylko bycia żywą, lecz także wyboru życia. Wyboru bycia żywą i świadomego uczestnictwa w życiu, z całym jego burzliwym chaosem — i bólem.
Otrzymałam życie i zrobiłam wszystko, co mogłam, z tym, co mi dano. Ale nie było już nic więcej do zrobienia. Cokolwiek wybuchło dzięki zbiegowi okoliczności […], było moją jedyną szansą na kolejną szansę.
🖇
Podoba mi się, że porządek powinien wynikać z miłości.
Pojęłam, choć bardzo mgliście, że muszę znaleźć miejsce, w którym moje życie będzie mogło się pogodzić samo ze sobą. Wiedziałam też, że ma to coś wspólnego z miłością.
🖇
[…] ludzie stają się twoją rodziną za sprawą głębokich więzi emocjonalnych i ciągłości czasu.
🖇
Szczęśliwe zakończenia to jedynie chwilowa przerwa. Są trzy rodzaje wielkich zakończeń: Zemsta. Tragedia. Przebaczenie. Zemsta i Tragedia często występują razem. Przebaczenie odkupuje przeszłość. Przebaczenie umożliwia przyszłość.
[…]
Oto jestem.
Już nie odchodzę.
Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli
możesz być normalna?,
przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

Dla mnie, zafascynowanej kwestiami tożsamości i tego, jak definiujemy samych siebie, te książki miały kluczowe znaczenie. Postrzeganie siebie jako postaci fikcyjnej, a nie tylko jako faktu to jedyny sposób, by narracja pozostała otwarta; jedyny sposób, by historia nie wymknęła się spod kontroli i nie zmierzała ku zakończeniu, którego nikt nie chce.
🖇
Teraz wiem, że uzdrawiamy się poprzez to, że ktoś nas kocha, i poprzez kochanie innych.
🖇
Nie możesz się wyrzec tego, co jest twoje. Choćby to cisnąć jak najdalej […].
Zawsze nastąpi powrót. A rana cię tam zaprowadzi.
🖇
— Tak. Kocham cię. Nie pytaj mnie o to więcej.
Miłość. Trudne słowo. Miejsce, w którym wszystko się zaczyna, do którego zawsze wracamy. Miłość. Brak miłości. Możliwość miłości.
(tamże)




















