wtorek, marca 31, 2026

6059. —



Kaan.

[moje ciało]  było tym elementem mojej osoby, który najtrudniej było podporządkować, tym, którego nie mogłem zmusić do kłamstwa, stanowiło żywy dowód mojej przeszłości stworzonej z ciała, krwi i kości.

Édouard Louis, Zmiana, przeł. Joanna Polachowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2023.

6058. Z oazy (CDXXXIII)

Przeleżała na stosiku czytelniczym prawie trzy lata. Gdy do niej wróciłam, nie do­wie­rzając, że aż tak długo tam tkwiła, przypomniało mi się, że przy pierwszej próbie czytania, zaraz po ukazaniu się, odrzuciła mnie fizjologia jednej z pierwszych scen tej historii.

Wróciłam, w połowie pomaszerowałam do opowieści poświęconej mamie Autora i Jej osobistym zwycięstwie. To zwycięstwo pozwoliło mi przebrnąć przez marny — starając się nie osądzać — kawałek tej opowieści i wypłynąć spokojnie na końcówkę, która nie była dla mnie specjalnym zaskoczeniem.

To ważna dla mnie książka. Mogę ją śmiało wciskać tym, którzy twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak przywilej , że wszyscy startują z tej samej pozycji, itede,itepe. Naprawdę? Nie bardzo.

Odbijały mi się podczas czytania wyimki z mojego życia — zapomniane, zakurzone, dziś brzmiące absurdalnie. Też wiem, jak to jest chcieć wyjechać, uciec; znam inne niż Autor odcienie odrzucenia, niepasowania i tak, zgodzę się, że nazwa stolicy nie jest tylko nazwą miasta, ale pewnej społecznej rzeczywistości.

Podobnie jak Autor nie raz oglądałam realną biedę bogatych ludzi, ich nie­przy­tom­ność, ale też, o czym nie wspomina Autor, strach. Nie do pozazdroszczenia, nawet jeśli wyimaginowany.

Podobnie jak Autor nie pogardziłabym możliwością cofnięcia się w czasie, by po­wie­dzieć przerażonej sobie w młodziutkiej wersji: dasz radę więcej, niż oni są sobie w stanie wyobrazić! To też książka, dzięki której można być wdzięcznym za swoich Ludzi, dzięki którym nie ustajemy. Swoi Ludzie to ucieleśnienie najczystszej Magii, bo zjawiają się po raz pierwszy w chwili, gdy gorzej być już nie może.

[…]  to, co się przed chwilą stało, pozwoliło mi na płacz za te wszystkie razy w moim życiu, kiedy tego nie zrobiłem, te wszystkie razy, kiedy po­wstrzy­ma­łem łzy. Możliwe, że tej właśnie nocy w tym pokoju pozwoliłem moim oczom wypłakać dwadzieścia lat niewypłakanych łez.
     […]  obiecałem sobie, że kiedyś to zrobię, opowiem o wszystkim, co mnie do tej sceny doprowadziło, i o wszystkim, co nastąpiło potem, podejmę pró­bę cofnięcia się w czasie.

🖇

Dorastałem w świecie, który odrzucał wszystko, czym byłem, i odbie­ra­łem to jako niesprawiedliwość, ponieważ — powtarzałem to sobie setki razy dziennie, do znudzenia — nie ja zadecydowałem, kim byłem.

🖇

Pedał. W wieku pięciu czy sześciu lat zrozumiałem, że to słowo mnie określi i że będzie mi towarzyszyło przez resztę życia.
     To, o czym nie wiedziałeś, ponieważ to przed tobą ukrywałem: to słowo szło za mną wszędzie, nie tylko w domu, ale także na ulicach naszego mia­stecz­ka, w gimnazjum, wszędzie; nie tylko w tobie wzbudziło niepokój.
     […] 
     Nie wiesz również o tym, że to wyzwisko sprawiło, że nieznośna stała się cała reszta: bieda, nasz sposób życia, prymitywny rasizm mieszkańców mia­stecz­ka, tak jakby wykluczenie społeczne zmuszało mnie do wy­my­śle­nia wła­sne­go systemu wartości – systemu, w którym zna­lazł­bym swoje miejsce.

🖇

Musiałem oddalić się od przeszłości, żeby ją zrozumieć […].

🖇

Nie wiem, jak to możliwe mieć w dzieciństwie przemyślenia tak precyzyjne i w pewien sposób tak dojrzałe i tak anachroniczne, ale pamiętam, że chcia­łem wy­je­chać z miasteczka i stać się bogaty, wpływowy i sławny, ponieważ sądziłem, że władza, którą zyskałbym dzięki bogactwu lub sławie, mogłaby stać się odwetem na tobie i świecie, który mnie odrzucał.

🖇

Czuję się odległy od pisarzy, którzy opowiadają, że odkryli literaturę za sprawą miłości do słów i fascynacji poetycką wizją świata. Ze mną jest inaczej. Pisałem, żeby przeżyć.

🖇

Nie należy upatrywać w tym, co piszę, narodzin mojego pisarstwa, lecz narodzin mojej wolności, odcięcia się za wszelką cenę od znienawidzonej przeszłości.

🖇

[…]  są formy dystansu znacznie głębsze, bardziej skomplikowane niż odległość geograficzna.

🖇

Nie powiedziałem ci nigdy, że nie chcę jechać na narty, bo się boję. Po­nie­waż ci chłopcy budzili we mnie strach. Nie powiedziałem ci, że oczywiście jak każde dziecko z naszej mieściny marzyłem, żeby zobaczyć góry i śnieg. Nie wiedziałem jeszcze, że te wyzwiska i ten strach uratują mnie przed tobą, przed miasteczkiem, przed identyczną powtórką z twojego życia. Nie wie­dzia­łem jeszcze, że upokorzenie zmusi mnie do bycia wolnym.

🖇

[…]  pisanie o mojej historii jest pisaniem historii kolejnych kobiet, które mnie ratowały, Pascale Boulnois, Stéphanie Morel, Aude Detrez, Martine Coquet, Eleny, Babeth, że moja historia jest historią ich dobrej woli i wiel­ko­duszności.

🖇

[…]  z braku innego pretekstu na każdej przerwie zacząłem chodzić do bi­blio­te­ki szkolnej. Zorientowałem się, że tam mogę spędzać czas, w bibliotece prawie zawsze było pusto, sadowiłem się z książką, której nie czytałem, ale mogłem udawać, że czytam, i spędzać czas, nie budząc podejrzeń, że jestem wykluczony.

🖇

Są prawdy, które czasem spadają na nas gwałtownie, jak pożądanie, i inne, do których dochodzi się z czasem.

🖇

Czułem na twarzy własny oddech; nadal nic nie mówił – i przysięgam, nigdy jeszcze nie słyszałem tak pięknego milczenia.

🖇

Poszliśmy do niej i kiedy otworzyła drzwi domu, zrozumiałem, kim by­ła, a raczej dlaczego była taką właśnie osobą. W jej domu stały re­ga­ły z tysiącami książek, stary fortepian, na ścianach wisiały kopie obrazów starych mistrzów.

🖇

Chciałem wieść takie życie, jak ona, i uczestniczyć w świecie, który dzięki niej odkrywałem, nie dlatego, żebym był bardziej wrażliwy na sztukę czy inteligentniejszy od innych, nie dlatego, że byłem bardziej od innych do ta­kie­go życia predestynowany, ale dlatego, że dostrzegłem inny rodzaj życia, w którym byłoby miejsce i dla mnie. Nie udało mi się być takim synem, ja­kie­go chciałbyś mieć, nie udało mi się dopasować do oczekiwań mieszkań­ców naszego miasteczka, nie udało mi się na stałe zaprzyjaźnić z Ro­main­em, z niczym mi się nie udawało, i konieczne było znalezienie takiej formy istnienia, w którym znalazłoby się miejsce dla takiego ciała i takiej historii, jak moje, to wszystko.

 

🖇

[…]  w każdy epizod mojego życia wślizgiwała się cała historia świa­ta, świata i jego odchyleń, jego niesprawiedliwości. […]  Czułem coś w rodzaju politowania, a w każdym razie smutku wobec tych, którzy by­wa­li w sławnych paryskich teatrach czy siadali na kawiarnianych tarasach, nie zdając sobie sprawy z prezentu, jaki dostali od losu, nie czując własnego szczęścia, którzy wykonywali te gesty, jakby robili je od dzieciństwa, jak wcześniej ich rodzice i dziadkowie, ponieważ urodzili się w świecie bardziej uprzywilejowanym od mojego. Moim przywilejem było poznanie świata bez przywilejów.

🖇

Nie mogłem znaleźć w sobie nic, czym mógłbym zmierzyć ten dystans, tę brzydotę i przemoc świata.

🖇

Wymazywałem kolejne ślady tego, kim byłem.

🖇

Na razie jednak taiłem swój niesmak czy bunt. Byłem zbyt słaby, by po­zwo­lić, żeby wzięły nade mną górę; dopiero teraz pozwalam sobie pomyśleć to, o czym Ci piszę. Kwestionowanie przemocy świata było luksusem, na jaki nie mogłem sobie pozwolić, najpilniejsze było podążanie ciągle naprzód.

🖇

Didier uśmiechnął się: Jesteś ambitny, to dobrze. Słusznie, do dzieła, zrób to. Spróbuj.

🖇

Czy jestem arogancki […]? Nie, nie jestem, ponieważ nie wierzę w wyższość tych, którzy się zmieniają, nad tymi, którzy się nie zmieniają […]. […]  może istnieje niechęć wobec zmiany, bezpodstawna, niewytłumaczalna, prze­no­szo­na między ludźmi i w czasie, nie wiem.

🖇

Kochając się z mężczyzną, odrzucałem wszystkie wartości swojego śro­do­wiska, stawałem się burżujem.
     […]
     Na kartce papieru napisałem: Pożądanie otwiera przede mną wrota świata.

🖇

Nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, i postąpiłem jak zawsze, gdy chcia­łem się zmienić: naśladowałem innych.

🖇

Emocje zawierają w sobie możliwość własnej mutacji, z miłości w za­zdrość, z urazy w nienawiść, z niepokoju w udrękę, z pragnienia zem­sty w chęć rewanżu.

🖇

Rano budząc się i rozglądając się wkoło, mówiłem sobie, że za­trium­fo­wa­łem nad swoim dzieciństwem, nad kuksańcami, wyzwiskami, upoko­rze­niem. Patrzyłem na wynajęte mieszkanie i mówiłem sobie: „Wygrałem”.

🖇

Wszyscy stu­denci mijani na korytarzach wydawali mi się piękniejsi ode mnie, bardziej inteligentni, widziałem wypisaną na ich ciałach przy­na­leż­ność do uprzywilejowanego świata, nauczyłem się od pierwszego spoj­rze­nia wychwytywać takie rzeczy, po prostu to wiedziałem, byłem w stanie zobaczyć całe ich dzieciństwo w postawie ich ciała czy w stylu uczesania, w czymś tak nieznacznym i niepoważnym; w tym, jak się wokół siebie roz­glą­dali, jak ich wzrok spoczywał na innych, widziałem podróże, które od­by­li w dzieciństwie, rozmowy z rodzicami, książki, które w wieku sześciu, sied­miu lat czytali, potrawy, które jedli; cała ich historia była na nich wypi­sa­na, wystarczyło umieć czytać, a ja to potrafiłem, zdobyłem tę umiejętność.

🖇

Próbowałem przez miesiąc, dwa, każdego dnia, w tym samym tempie, ale nie byłem w stanie […], i odpuściłem.

🖇

Teraz tutaj mieszkasz – pomyślałem – żyjesz w Paryżu. Wszyst­ko mo­że się zacząć.
     Wyszedłem, żeby przespacerować się po ulicach i popatrzeć na ludzi.

🖇

To dzięki Didierowi uwierzyłem, że mogę znaleźć wyjście.

Édouard Louis, Zmiana, przeł. Joanna Polachowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Szukałem czegoś, co mógłbym powiedzieć, ale im usilniej szukałem, tym bardziej możliwość znalezienia wła­ści­wych słów oddalała się.

🖇

Kiedy odszedłeś,
     — pamiętam wszystko —
     należało to zrozumieć. Musiałam zrozumieć, że nie byłam twoim życiem, ale tylko momentem w twoim życiu.
     […] 
     Powiedziałam: Nie ukrywaj się. Jesteś piękny, nie masz powodu, by się ukrywać.
     Nie ukrywaj się.

🖇

[…]  każda książka generowała kolejną, każda książka prowadziła do następnej — i każda książka oddalała mnie od przeszłości.

🖇

[…]  później zrozumiem, że naiwność jest warunkiem ucieczki – odrzucałem myślenie, że coś może być dla mnie niemożliwe.

(tamże)

niedziela, marca 29, 2026

6057. Z oazy (CDXXXII)

Czytając We trzech, przy­pomniało mi się, że inna książka tego tu Autora od dnia swojej publikacji utknęła na stosiku czytelniczym. Wróciłam do niej, a w trakcie czytania zro­bi­łam klik, klik, by sprawdzić, co jeszcze z książek tego trio jest przede mną. Była jeszcze tylko ta książka. Zaznaczyłam ją do upolowania. Nie minęło zbyt dużo czasu i nabyłam za grosze.

Rzuciłam wszystko, co czytałam, by zanurzyć się w tej historii. Historii gorzkiej, ła­mią­cej chwilami serce, ale jednocześnie mimo wszystko zwycięskiej. Choć mam w zwy­cza­ju nie spoj­le­ro­wać, tym razem muszę mieć to zdjęcie i muszę je mieć zaraz tu na początku, choć w książce znajduje się na samym końcu, niczym nie­za­po­wie­dzia­na nie­spo­dzianka.

A może? Może wszystkie Mamy mają takie piękne zdjęcia? Orzeszek ma niejedno. Uwielbiam je.

Wszystko zaczęło się od fotografii. Nie wiedziałem, że takie zdjęcie istnieje i że je mam — kto mi je dał i kiedy?
     Sama je sobie zrobiła, gdy miała dwadzieścia lat. […]
     Trudno mi znaleźć słowa, by to wytłumaczyć, ale wszystko w jej pozie na tym zdjęciu, w jej spojrzeniu, w ruchu jej włosów, przywodzi na myśl wolność, bezmiar czekających ją możliwości, a być może także szczęście.
     Chyba zapomniałem, że przed moim urodzeniem była wolna — a może nawet szczęśliwa?

Kiedy spojrzałem na to zdjęcie, zdębiałem. Jej widok – wolnej, całą sobą wychylonej ku przyszłości […]
     Widok szczęścia na twarzy mojej matki sprawił, że boleśnie odczułem niesprawiedliwość z powodu jego zniszczenia.

🖇

Mówiono mi, że literatura nigdy nie powinna starać się wyjaśniać rze­czy­wi­sto­ści, tylko ją ilustrować, a ja piszę, żeby wyjaśnić i zrozumieć życie mojej matki.
     Mówiono mi, że literatura nigdy nie powinna się powtarzać, a ja chcę spi­sywać tylko tę samą historię, wciąż i na okrągło, wracać do niej, dopóki nie pozwoli mi ujrzeć fragmentów jej prawdy, drążyć szczelinę za szczeliną tak długo, aż to, co ukrywa się pod spodem, zacznie wyciekać na zewnątrz.
     Mówiono mi, że literatura nigdy nie powinna stanowić uzewnętrznienia uczuć osobistych, a ja piszę tylko po to, by wydobyć sentymenty, których nie potrafi wyrazić ciało.
     Mówiono mi, że literatura nie powinna nigdy przypominać manifestu po­li­tycznego, a ja już ostrzę każde z moich zdań, tak jak ostrzy się nóż.
     Bo teraz wiem, że to, co nazywają literaturą, tworzono dotychczas prze­ciw­ko postaciom takim jak ona i ich życiu. Odtąd już wiem, że pisać o niej i o jej życiu to pisać wbrew literaturze.

🖇

[…]  nie miała wyboru – czy raczej myślała, że nie ma wyboru, granicę między jednym a drugim trudno określić […].

🖇

Podsumowując codzienność swojej matki w latach dwudziestych w Austrii, Peter Handke pisze: „Podać do stołu, sprzątnąć ze stołu: «Czy każdy ma, co potrzebne?». Podnieść żaluzje, spuścić żaluzje; zapalić światło, zgasić światło. «Nigdy nie zostawiajcie zapalonego światła w łazience»; złożyć, rozłożyć; opróżnić, napełnić; włączyć kontakt, wyłączyć kontakt. «To wszystko na dzisiaj»”.
     Moja matka mieszkała tysiące kilometrów od Austrii, żyła pół wieku później, jej warunki materialne były inne, a jednak jej życie było dokładnie, słowo w słowo, identyczne.

🖇

Była przekonana, że zasługuje na inne życie, że ono gdzieś istnieje, w jakimś wirtualnym świecie, że wystarczyłoby niewiele, by go dotknąć, i że jej życie w realnym świecie jest takie parszywe wyłącznie przez przypadek.

🖇

Innym razem przechodziła obok szkolnego podwórka, na którym bawiłem się z dziewczynką z miasteczka, Cindy. To jest twoja matka? – spytała mnie Cindy. Odparłem, że nie, nie wiem, kim jest ta kobieta.

🖇

Podobnie jak Monique Wittig, która twierdzi, że lesbijki nie są kobietami, że wymykają się tej wymuszonej tożsamości, osoba, którą jestem, nigdy nie była mężczyzną – i właśnie to zaburzenie świata realnego najbardziej mnie do niej zbliża.

🖇

Kiedy w dzieciństwie razem mieszkaliśmy i kiedy spotykałem w miasteczku osoby uprzywilejowane – mera, dzieci bogaczy, właścicieli apteki czy skle­pu spożywczego – najczęściej ich nienawidziłem, bo widziałem w nich wszystkie te przywileje, które dla mnie były niedostępne.
     Nienawidziłem ich zadbanych ciał, ich luzu, ich pieniędzy, swobody ich ruchów.

🖇

Była nie tylko matką piątki dzieci, bez pieniędzy i bez perspektyw, ale także więźniem we własnym domu. Wszystkie drzwi były zaryglowane.

🖇

Istnieją rozstania brutalniejsze niż zerwanie. Nie kłóciliśmy się z sobą czę­ściej niż kiedyś, nie było krzyków ani trzaskania drzwiami – po prostu nie mieliśmy już sobie nic do powiedzenia.

🖇

Kiedy byłem dzieckiem, wstydziliśmy się razem – naszego domu, naszej biedy. Teraz wstydziłem się ciebie, za ciebie. Wstydziliśmy się osobno.
     Życie trwało dalej, jej życie zaś nadal przypominało walkę z życiem.

🖇

Miała zaledwie czterdzieści lat, ale nic się jej już nie mogło przydarzyć. I właśnie wtedy, kiedy sformułowałem tę myśl, wszystko się zmieniło.

🖇

Odkąd już z nią nie mieszkałem, w jej życiu dostrzegałem jedynie przemoc. W moim nowym świecie kobiety nie były traktowane tak, jak była i jak by­ła­by traktowana moja matka czy inne kobiety w miasteczku. […]
     Od rozstania z nią nauczyłem się przemoc widzieć – i teraz widziałem ją wszędzie.

🖇

Którejś nocy […]  zadzwonił telefon. W otaczającej mnie ciemności rozległ się jej głos: Stało się. Zrobiłam to. […]
     Byłem z ciebie dumny. Czy ci to powiedziałem?

🖇

W jej życiu miłość była zawsze przestrzenią, gdzie albo się rządziło, albo było się rządzonym, nie zaś przestrzenią zawieszenia stosunków władzy.

🖇

To dziwne, że oboje wkroczyliśmy w życie jako przegrani Historii: ona – ko­bieta, ja – dziecko odmieniec, wynaturzone. Jak jednak w równaniu ma­te­ma­tycz­nym, w symetrycznym odwróceniu sytuacji, przegrani świata, jaki dzieliliśmy, zostali zwycięzcami, a zwycięzcy – pokonani.

🖇

Jak wszystkie metamorfozy, dalszy ciąg jej przemiany zapoczątkowało spotkanie.

🖇

Dla niektórych osób tożsamość współczesnej kobiety jest w sposób oczywisty tożsamością opresyjną. Dla niej stanie się taką kobietą było zdobyczą cywilizacyjną.

🖇

Pewnego wieczoru tego nowego życia, chcąc sprawić jej przyjemność, za­bra­łem ją do baru eleganckiego, wręcz luksusowego hotelu. […]  Widzia­łem, że jest spięta i boi się popełnić faux pas. […]  A jednak – i to chciałem osiąg­nąć – widziałem przede wszystkim jej radość z prze­żywania tej chwili, z przebywania w tej świątyni luksusu, a więc z przywłaszczenia sobie życia, na które w poprzednich okolicznościach nie miałaby szans. Mru­żąc oczy, mówiła: Mimo wszystko nieźle sobie oboje radzimy.

🖇

Innym razem, z okazji urodzin, zaprosiłem ją do restauracji na szczycie wie­ży Montparnasse. Poprzedniego dnia zwierzyłem się znajomym ze swo­ich obaw, że będzie tym miejscem onieśmielona i uniemożliwi sobie cie­sze­nie się chwilą – co zdarzyło się w zeszłym roku z moim ojcem, którego za­pro­siłem do restauracji serwującej mięsa z rusztu, bo wiedziałem, że takie właśnie lubi, ale kiedy otworzył kartę, zaszokowany cenami, nie zgodził się zamówić najlepszych dań, jakie mu doradzałem. Zamówił zwykłego ham­bur­ge­ra, najtańsze danie w karcie, powtarzając, że nie chce, bym się za­nad­to wykosztował. Obawiałem się, że matka zrobi to samo, ale kiedy kelner podał nam karty, zamówiła foie gras i homara, zaproponowała także, że­by­śmy napili się szampana: Wypijemy po kieliszku? Nie chciała stracić tej okazji zasmakowania innego życia.

🖇

Co to znaczy „zmienić się”?
     W tym, co wiem o niej dzisiaj, są dziesiątki obrazów i faktów, które prze­czą prostej historii o szczęśliwej metamorfozie. […]
     Czy zmiana nadal pozostaje zmianą, jeśli jest do tego stopnia ogra­ni­czo­na przemocą klasową?
      A jednak. A jednak jest szczęśliwa. Wciąż mi to powtarza. Sam już nie wiem, jak i co o tym myśleć. Być może rzecz nie w tym, żeby wiedzieć, co to znaczy zmiana, ale w tym, co to znaczy „szczęście”? […]
     Po raz pierwszy mówiła o swoim życiu w czasie przyszłym: Za dziesięć lat, kiedy mój – jej facet – przestanie pracować, kupimy samochód kem­pin­go­wy i będziemy pomieszkiwać w całej Francji, będziemy podróżować. Za­wsze marzyłam o wędrownym życiu.

🖇

Niedawno zrozumiałem, że nawet jeśli wobec matki jest się synem, to wobec kobiety pozostaje się mężczyzną.

Édouard Louis, Zmagania i metamorfozy kobiety,
przeł. Joanna Polachowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

Kilka miesięcy temu, w ogródku herbaciarni, gdzie za­pro­po­no­wa­łem jej spotkanie, opowiedziała mi, że kiedy miałem sześć lat, wezwała ją moja nauczycielka. Na­uczy­cielka chciała jej powiedzieć – tak przynajmniej twierdzi moja matka – że uważa moje zachowanie za od­mien­ne od innych uczniów, że wyrażam marzenia i pragnienia zbyt wielkie, ambicje nietypowe dla dziecka w moim wieku. Inne dzieci chcą zostać strażakami lub policjantami, ale ja przekonywałem nauczycielkę, że zo­stanę królem lub prezydentem republiki, i przy­się­ga­łem, że gdy dorosnę, zabiorę matkę z dala od ojca i kupię jej zamek.
     Chciałbym, żeby ta opowieść o niej stworzyła jej rodzaj domu, w którym mogłaby się schronić.

(tamże)

sobota, marca 28, 2026

6056. 87/365  // Panna cotta (CXCII)

nim z za­dyszką opadłam na fotel po krótkiej wizycie w ła­zien­ce, świa­do­mość wsunęła mi w dłoń karteczkę, a na niej obia­do­we menu.

opcja pierwsza: marzyć o tym, by wrócić do stanu z przeszłości; opcja druga: truchleć na myśl o tym, co w przyszłości przyj­dzie mi nie­uchron­nie stracić.

wybrałam opcję trzecią: ucieszyć się tym, co jest — jeszcze tu jestem, a miłość nigdy się nie kończy.

87/365

Se sei deluso perché non hai ottenuto ciò che volevi, con­so­la­ti. E poi pensa a tutte le volte in cui non ti è capitato ciò che non volevi.
Jeśli jesteś rozczarowany, bo nie dostałeś tego, czego chciałeś — pociesz się. A potem pomyśl o tych wszystkich sytuacjach, w których nie spotkało Cię to, czego nie chciałeś.

Kobi Yamada, Apri il tuo cuore. Come vivere
ogni attimo al meglio
, ilustr. Charles Santoso,
przeł. z j. angielskiego Alice Pascutti,
Mondadori Libri, Milano 2024.

6055. Z oazy (CDXXXI)  // Panna cotta (CXCI)

Gdy prawie miesiąc temu Kaan otrzymała tę książkę, przypomniało mi się, że znam tę kreskę i ten sposób łączenia słów w piękno. Niedźwiadek dający krecikowi sto­krot­kę był tego dnia wisienką na torcie wrażeń. Gdy tylko wróciłam do domu, klik, klik, czy ta lektura ukazała się w języku włoskim? Tak! Klik, klik i czekanie. Do­kład­nie tydzień temu z paczkomatu przyniósł ją Sadownik i dopóki nie dopadł mnie wi­rus, nie było na dzielni szczęśliwszej osoby niż ja.

Prawie całą tę historię muszę tu pod ręką mieć, ale jeden obrazek — z tłuściutkim robaczkiem — nabrał dziś dla mnie szczególnego znaczenia, ilustrując moje do­świad­cze­nie, i wy­rwał się do działu bez książek.

Liczba języków, sprawdziłam, w których można mieć tę książkę przyprawia o zawrót głowy, ale również zachwyca; w końcu nie wszyscy chcą czytać po polsku, włosku czy angielsku.

La gratitudine non la si possiede, la si impara e la si sviluppa col tem­po. È un’abilità che acquisiamo con la vita. […]  Puoi coltivare la ca­pa­ci­tà di fare una pausa, di guardarti attorno, di lasciarti sorprendere e ral­le­gra­re dal mondo che ti circonda.
Wdzięczności się nie posiada, uczymy się i rozwijamy ją z czasem. To umiejętność, którą nabywamy wraz z doświadczeniem życiowym. […] Możesz pielęgnować w sobie umiejętność zatrzymania się, rozejrzenia wokół, pozwolenia światu, by Cię zaskakiwał i cieszył.

La vita è un dono. Ed è per te.
Życie to dar. I jest dla ciebie.

Le cose migliori della vita spesso non sono materiali. Si tratta di esperienze vissute, emozioni provate, relazioni create. Sono queste le cose che più bril­lano nella nostra memoria. Ed è proprio quando ci sentiamo grati che ri­usciamo […]  ad apprezzare i momenti più preziosi.
Najlepsze rzeczy w życiu często nie są materialne. To przeżyte doświadczenia, odczuwane emocje, tworzone relacje. To właśnie one najjaśniej błyszczą w naszej pa­mię­ci. I to właśnie wtedy, gdy czujemy wdzięczność, […] potrafimy docenić najcenniejsze chwile.

🖇

Guarda attentamente. Le cose straordinarie
sono nascoste in quelle quotidiane. Solo
quando apprezzi qualcosa
cominci a vederlo davvero
.

Patrz uważnie. Rzeczy nadzwyczajne
są ukryte w tych codziennych. Dopiero
gdy coś cenisz,
zaczynasz to naprawdę widzieć
.

🖇

Pensa a ciò che ti fa sorridere. L’abbraccio di un amico. Un atto di com­passione. Una risata contagiosa. Un fiore che sboccia. La vita ti offre infinite meraviglie.
Pomyśl o tym, co sprawia, że się uśmiechasz. Uścisk przyjaciela. Akt współczucia. Zaraźliwy śmiech. Rozkwitający kwiat. Życie oferuje Ci nieskończone cuda.

Sii presente. Assapora ogni piccola gioia. Rischi di perderti ciò che c'è mentre rimpiangi ciò che potrebbe esserci stato o ti preoccupi per ciò che potrebbe esserci.
Bądź obecny. Smakuj każdą małą radość. Ryzykujesz, że stracisz to, co jest teraz, żałując tego, co mogło być, lub martwiąc się o to, co może nadejść.

🖇

Ama liberamente, apertamente, senza limiti.
Più condividi amore, più avrai amore.

Kochaj swobodnie, otwarcie, bez granic.
Im więcej miłości dajesz, tym więcej jej masz.

🖇

Semplifica. La felicità ha bisogno di poco.
Upraszczaj. Szczęście potrzebuje niewiele.

🖇

Condividi i tuoi doni e aiuta gli altri a scoprire i loro.
Dziel się swoimi darami i pomagaj innym odkrywać ich własne.

🖇

Ognuno di noi deve incoraggiare la crescita dell'altro. Non sot­to­valutare mai il potere di una parola gentile. C'è sempre un modo per dare, dire o fare col cuore.
Każdy z nas powinien wspierać rozwój innych. Nigdy nie lekceważ po­tę­gi do­bre­go słowa. Zawsze znajdzie się sposób, by dawać, mówić lub czynić prosto z serca.

🖇

Sii la ragione per cui gli altri credono nella bontà delle persone. Ogni atto di gentilezza che compi nei confronti di qualcuno diventa una parte di loro, e di te.
Bądź powodem, dla którego inni wierzą w dobroć ludzi. Każdy akt życzliwości, jaki oka­zu­jesz drugiemu człowiekowi, staje się częścią jego i Ciebie.

🖇

Sii presente per gli altri. Le persone buone aiutano
altre persone buone a restarlo.

Bądź obecny dla innych. Dobre osoby pomagają
innym dobrym osobom takimi pozostać.

🖇

Sii orgoglioso della tua resilienza. Riconosciti il merito di essere riuscito a superare tutti quei momenti difficili quando credevi che non ce l’avre­sti fatta.
Bądź dumny ze swojej odporności. Doceń siebie za to, że udało Ci się przetrwać te wszyst­kie trudne chwile, w których wydawało ci się, że nie dasz rady.

🖇

Parlati con parole che nutrono, perché sei sempre in ascolto.
Mów słowami, które karmią, bo zawsze siebie słyszysz.

🖇

Ammira la bellezza e il valore degli altri senza dubitare dei tui.
Podziwiaj piękno i wartość innych, nie wątpiąc we własne.

🖇

Cerca un bisogno. Trova un problema. Rispondi in una maniera che sia significativa per te. Fai tu quella differenza in grado di cambiare le cose per il meglio.
Dostrzeż potrzebę. Zauważ problem. Odpowiedz na niego w sposób, który ma dla Ciebie znaczenie. To Ty bądź tą różnicą, która jest w stanie zmieniać rzeczy na lepsze.

🖇

Senti il suolo, annusa l’aria, tocca la luce, nutriti di cielo.
Non sei soltanto una parte della natura, anche la natura è parte di te.

Poczuj grunt, wdychaj powietrze, dotknij światła, karm się niebem.
Nie jesteś tylko częścią natury, również natura jest częścią ciebie.

🖇


Przeżywaj przygody. Poznawaj miejsca. Szukaj
wszystkich cudów świata, jakie tylko potrafisz sobie wyobrazić.

🖇

Ama con tutto te stesso, perché
l’amore non merita nulla di meno.

Kochaj całym-całą sobą, bo
miłość nie zasługuje na nic mniej.

🖇

Poni domande degne della tua attenzione. Cosa ti rende felice?
Come puoi aiutare l’altro? Cosa apprezzi di più dell’essere vivo?
Per che cosa sei grato?

Zadawaj pytania godne Twojej uwagi. Co czyni Cię szczęśliwym?
Jak możesz pomóc drugiemu człowiekowi? Co najbardziej cenisz w tym, że żyjesz?
Za co jesteś wdzięczny?

🖇

Questa giornata non si ripeterà mai.
Ogni cosa è un’esperienza unica e irripetibile.
Ringrazia per questo mo­mento. E questo momento.
E quest’altro momento. E tutti i momenti che verranno.

Ten dzień już nigdy się nie powtórzy. / Wszystko jest doświadczeniem jedynym i niepowtarzalnym. / Podziękuj za tę chwilę. I za tę chwilę. / I za tę kolejną. I za wszyst­kie chwile, które nadejdą.

Kobi Yamada, Apri il tuo cuore. Come vivere
ogni attimo al meglio
, ilustr. Charles Santoso,
przeł. z j. angielskiego Alice Pascutti,
Mondadori Libri, Milano 2024.

piątek, marca 27, 2026

6054. 86/365

można zostawić politykę w spokoju na całe dziesięciolecia, li­cząc na wzajemność. złapie cię suka na wykroku, w chwili naj­więk­szej bezbronności i śmiertelnego strachu, by bezczelnie spytać, czy aby na pewno potrzebujesz jeszcze swojego życia. nie zmieściło się nam w głowie to py­ta­nie, wysypała nam się z ust nieprzeliczalna ilość nie­cen­zu­ral­nych słów, bo to pol­ska, kurwa.*

86/365

_________
  *  ostatni przecinek opcjonalny w zależności od poziomu wzburzenia.

czwartek, marca 26, 2026

6053. Panna cotta (CXC)

Zapytała, czy lubimy Gigio, i była szczerze zdziwiona, że nie wiemy, o czym mówi. Wyjaśniła, a potem, by nie pozostał w naszych głowach wyrobem magii słów, wci­snęła przycisk play. Popłakałam się ze śmiechu.

Zadręczam kogo mogę microquizem, który Gigio zorganizował naprędce Raffaelli: „wymacha” przysłowie, które ona spróbuje odgadnąć. Podnosi lewą piąstkę, up! pod­nosi drugą piąstkę, up! W języku polskim mamy identyczne (literalnie prze­ło­żo­ne) przysłowie. Piąstka w górę, druga piąstka w górę. Jakby jasne?

Nie zgadła. Nikt by nie zgadł. Wymigane przysłowie brzmi: nie ma róży bez kolców, a gdy Raffaella pyta, jaki związek z przysłowiem mają piąstki, Gigio śpieszy z wy­ja­śnie­niem: otwiera lewą piąstkę i pyta: są tu róże? Nie. Otwiera drugą i pyta: a tu są kolce? Nie. Więc? Wszystko jasne! Non c’è rosa senza spine (0:48–1:09).

[Topo Gigio] sempre alle prese con problemi più grandi di lui. Poi credulone e tenero, con quel suo “Ma cosa mi dici mai?”, incarna lo stupore di un bim­bo di fronte alla società dei grandi. Topo Gigio è famoso un tutto il mondo.
[Myszek Gigio] zawsze zmaga się z problemami większymi niż on sam. Poza tym naiwny i czuły, ze swoim słynnym „Ale co ty mi w ogóle opowiadasz?”, ucieleśnia zdumienie dzie­cka w obliczu świata dorosłych. Myszek Gigio jest znany na całym świecie.

*

     Signora Perego, quando ha inventato Topo Gigio?
     L’ho inventato nel 1959.
     […]
     Cos’era l’animazione in quegli anni?
     Fare pupazzi non era considerato un’arte. Io ero un po’ di ribelle perché fare animazione voleva dire ribellarsi al teatro borghese, era un modo di fare cultura che mi permetteva di dare forma e colore a tutto ciò che era stato proibito.
     Oggi Topo Gigio cosa penserebbe del mondo?
      Il suo invito è ancora lo stesso: non rinunciare a essere liberi.
     —Pani Perego, w którym roku wymyśliła Pani postać Topo Gigio?
     — Stworzyłam go w 1959 roku.
     […]
     — Czym była animacja w tamtych latach?
     — Tworzenie lalek nie było uważane za sztukę. Byłam trochę buntowniczką, ponieważ zajmowanie się animacją oznaczało bunt przeciwko tradycyjnemu teatrowi; był to sposób tworzenia kultury, który pozwalał mi nadawać formę i kolor wszystkiemu, co było zakazane.
     — Co dziś pomyślałby Myszek Gigio o świecie?
     — Jego przesłanie jest wciąż takie samo: nie rezygnujcie z bycia wolnymi.

Irene Dai, Maria Bali, Nuovo espresso 4,
Alma Edizioni, Firenze 2023.
(wyróżnienie czerwone własne)

*
Maria Perego
(1923–2019)


[dostęp 26.03.2026], źródło.

*

Topo Gigio & Raffaella Carrà, Strapazzami di coccole.

lascia andare, non drammatizzare,
ma strapazzami di coccole

odpuść sobie, nie dramatyzuj, / ale wymęcz mnie pieszczotami

6052. Situl, situl…

Kilka dni temu, na chwilę przed zachłyśnięciem się wirusem, zrobiłam Sadownikowi karczemną awanturę. Po wszystkim, po ochłonięciu, z zawstydzeniem i niemałym zdziwieniem odkryłam, że wykrzyczany przeze mnie ko­niec świata był tak naprawdę kompletnie… o nic! Ale też, jak pogrzebałam w sobie, o wszystko! Bowiem ko­mu­ni­kat, który w wyjątkowo zawiły, wielowątkowy i drobiazgowy sposób próbowałam wcześniej wykrzyczeć, po przetłumaczeniu z języka emocji na ciąg znaków zwa­nych literami, można było zamknąć w dwóch krótkich słowach: przytul mnie, co w moim przy­pad­ku jest lekiem na zło, niemoc i każdą beznadzieję.

*
Jabłoń:
(wczoraj wieczorem tak zmęczona,
że nie może zasnąć
)
Situl* mnie…
(szybko, szybko, nim zbierze się Drzewku
na deficytowe awanturowanie się
)

Sadownik:
(ledwo żywy, usypiający
w drodze do poduszki
)
To terror!

Jabłoń:
Nie, to profilaktyka!

_________
  *  w idiolekcie ula: przytul.

środa, marca 25, 2026

6051. Z oazy (CDXXX)

Pappone Naurocchi dał czadu raz. Tego samego dnia odkryłam istnienie tej książki, więc klik, klik, bo Bromba i inni to jedyna lektura w podstawówce, którą po­ko­cha­łam i czytałam po wielokroć. Na półce od lat w „papierzu” obok szkolnej lektury sto­ją Bromba i fi­lo­zo­fia oraz Bromba i psychologia.

Nim dwa dni temu pappone dał czadu niestety na pewno nie ostatni raz, by na koń­cu, jakby niewerbalnego chamstwa mylonego z mocą było mało, pogrozić pa­lu­chem, czytałam tę książkę, zastanawiając się, skąd Autor trzy lata te­mu wie­dział, co nas czeka.

Wybieranie wyimków nie było łatwe, ale po raz pierwszy zestaw subiektywnie wy­bra­nych fragmentów może być podstawą zabawy towarzyskiej o nazwie: selekcja znajomych.

Jest to gra o nikłym śladzie węglowym, bio i eko pełną gębą: z poniższych frag­men­tów wylosuj jeden i podaj jak największą liczbę nazwisk polskich polityków, któ­rzy według ciebie pasują do tego cytatu jak ulał. Za aktywnego polityka otrzy­mu­jesz 2 punkty, za biernego 1 pkt., a za Czarnka i pap­po­ne dziesięć. Wyśmienity pre­zent na zajączka, spędzanego na łonie szeroko definiowanej rodziny… Ogarnij się w końcu i z premedytacją wygraj!

Drodzy Czytelnicy!
     Rozważałem, czy nie nadać tej książeczce tytułu Pożegnanie z Brom­bą, ponieważ nie wydaje mi się, aby Bromba zanotowała jeszcze jakieś inne przygody i obserwacje niż zawarte w tym to­mi­ku, ale pomyśleliśmy sobie (i ja, i Bromba), że zabrzmiałoby to zbyt patetycznie.

[Bromba] Jako osoba zajmująca się pomiarami już dawno uznała, że skoro nawet najdokładniejsze pomiary są obarczone ryzykiem błędu, to warto docenić rolę wpływu na nasze losy – przy­pad­ku, nieporozumienia i zdarzeń całkowicie nie­spo­dzie­wanych.
     Ona i jej przyjaciele skłonni są cenić wątpliwości, szczerość, spontaniczność, życzliwość oraz wiarę w to, że ktoś, kto chce zbyt gwałtownie poprawiać, czyli krzywdzić innych – krzywdzi tak­że, a może przede wszystkim, samego siebie.
     Z takim podejściem zajmowanie się polityką jest bardzo trudne, więc Bromba się nią nie zajmuje.
     Ponieważ jednak parę razy polityka zajęła się Brombą lub jej przy­jaciółmi, oddajemy w Wasze ręce, Drodzy Czytelnicy, te kilka opowieści, z nadzieją, że nie jesteście dziećmi, a w każdym razie nie do tego stopnia, aby myśleć o Brombie jako o osobie zupełnie nie­praktycznej i całkiem naiwnej.

Serdecznie pozdrawiamy
Autor i Bromba

🖇 🖇

     — Ciszej! Co pani wygaduje!
     — Mówię, co myślę.
     — To źle pani robi. Pierwsza zasada Wolnej Utopii brzmi: „Nie myśl sam. Pomyślimy za ciebie”.
     — A druga?
     — „Jeśli nie wiesz, kto jest zły, zapytaj się nas”.
     — Czyli kogo?
     — Wielkiego Klipa. I jego doradców.
     — A skąd oni to wiedzą?
     — Bo oni się znają. Zło bywa często głęboko ukryte. Czasem sami nie wiemy, że jesteśmy źli!
     — Co pan powie? Nie wie pan, kiedy pan zrobi coś źle?

🖇

Wszystko wydawało się zagadkowe, zarówno poglądy małego utopca jak i całkowita pewność jego przekonań.

🖇

     — […]  A trzecia zasada?
     — „Każdy jest taki sam”.
     — Jak to?
     — To super zasada! Dzięki temu nikt nie jest lepszy ode mnie!
     — Tylko że to nieprawda!
     — Właśnie że prawda!
     — Przecież gołym okiem widać, że każdy jest inny.
     — Może w detalach są różnice, ale każdy POWINIEN być taki sam!
     — Powinien być jak kto?
     — Jak my! Jak utopce!
     — Ale ja na przykład nie jestem utopcem!
     — I właśnie dlatego jest pani zła!

🖇

     — […]  Zrozumieliśmy, że wystarczy odrobina wysiłku, żeby cały świat zmienić na lepsze!
     — Tylko odrobina?
     — Może trochę więcej, ale trzeba być stanowczym i ćwiczyć silną wolę. Czy pani wie, jaką ja mam silną wolę? Mogę w ogóle nie jeść deserów!
     — A niby dlaczego ma pan nie jeść deserów?

🖇

🖇

     — Zrozumcie, panowie! Ja nie mam prawa podawać wymiarów czegoś, czego nie widziałam na oczy!
     — Ale stół pani widzi?
     — Widzę!
     — No, a my mówimy pani, że krokodyl jest długości trzech stołów!
     — Dostarczcie mi krokodyla, to natychmiast go zmierzę.
     — Zaraz by panią zjadł!
     — Wolę być zjedzona niż podawać fałszywe informacje!

🖇

     — A pan to kto?
     — Wiktor Burdziałowicz. Wampir.
      Bromba odruchowo próbowała się cofnąć.
     — Co znaczy dobra opinia? — Wampir uśmiechnął się. — Nie wypijam krwi. Niczyjej. Jestem wegetarianinem. Mam alergię na mięso, ale owszem, cierpię na światłowstręt. A za co pani siedzi?
     […] 
     Jak to zwykle bywa bardziej doświadczony więzień wprowadził mniej doświadczoną więźniarkę w jej sytuację.

🖇

Żaden gad nas nie omota,
Nie podskoczy żaden płaz!
Wiemy, czym istota błota,
Wszyscy inni to hołota!
Więc powtórzmy jeszcze raz:
Nie ma chłopca nad utopca,
Każdy to zrozumie w lot,
Po co skręcać na manowce,
Gdy się żyje w środku błot!
Chlip, chlip, chlip – Niech żyje Wielki Klip!

🖇

🖇

     — Przed czym tak uciekałeś? — zapytał Gluś Pućka biblio­te­karza.
     — Przed polityką — jęknął Puciek. I zemdlał.
     Tak to się wszystko zaczęło.

🖇

     — To skandal!  […]  Dość już tej polityki! Dość już tej pedagogiki wstydu! Tak, jestem Fumem! I jestem z tego dumny! Powiem więcej! Fumy są naj­lep­sze! I proszę nas nie obrażać!!!
     Po czym zaczął skandować:
     — Tylko Fumy! Powód do dumy! Tylko Fumy! Powód do dumy!

🖇

Polis to po grecku znaczy miasto. Od słowa polis pochodzi słowo polityka. W mieście zwykle jesteśmy zmuszeni współdziałać z innymi. Polityka to umiejętność łą­cze­nia sprzecznych interesów, które pojawiają się wtedy, gdy je­ste­śmy zbyt blisko siebie.

🖇

     — Bardzo ostrożnie, przyjacielu – westchnął Gluś. – I obserwuj Mal­win­kę. Jeśli chrząknie albo coś… zmieniaj temat. To się nazywa dyplomacja.

🖇

🖇

     — Jak to?
     — A tak to!
     […] 
     — Ja nigdy nie dokończyłam żadnej jego książki – oświadczyła spokojnie Lala. – I jestem z tego dumna. Usuwa pan czy nie?

🖇

🖇

Z tym ważeniem i mierzeniem jest znacznie dziwniej, niż się wy­da­je na początku. Mierzymy i mierzymy, ważymy i ważymy, a najważniesze wciąż pozostaje nieuchwytne.

🖇

🖇

Mrówki czują tyle, ile czują, i po prostu trudno im zrozumieć, że mogą czuć więcej. To prawdopodobnie w wyniku ewolucji poziom odczuwania zmar­twień mają zdecydowanie ograniczony, a wątpliwości w działaniu — wcale.

🖇

Gwiazdonosowi wiara w głębię jest niezbędna do życia. Jak wszystkie kre­to­wa­te ubóstwia drążyć. A mrówki są, jakie są.

🖇

🖇

     — Trudno — powiedziała Bromba. — Musisz się solidnie przygotować do tej debaty. Co planujesz na najbliższe lata?
     — Sprowadzać jak najciekawsze książki i zachęcać wszystkich do czy­tania!
     — Tak, to dobre i zrozumiałe, ale niestety zbyt ogólne! W takiej debacie trzeba jakoś zaskoczyć, zaproponować coś, czego odbiorcy się nie spo­dzie­wają. […]
     — Nie za ostre? — zaniepokoił się Puciek. — Gotowi się obrazić!
     Fikander uśmiechnął się z goryczą.
     — O ile przeczytają. Zębiełek to przecież prawie analfabeta. On mówi: „pół­torej roku”, „na dzień dzisiejszy” i „okres czasu”. Raz nawet chyba usły­sza­łem, jak powiedział: „przyszłem i wzięłem”, ale może się przesłyszałem.

🖇

Niektórzy tłumaczyli, że akurat nie mają czasu, przepraszają, doceniają, ale może innym razem. Inni wysłuchiwali z satysfakcją i przytakiwali Zę­bieł­ko­wi, ponieważ wprawdzie rzadko odwiedzali bibliotekę, ale teraz mieli wresz­cie usprawiedliwienie — to nie oni są leniwi i nie czytają, ale po pro­stu Puciek za mało się stara.
     […]
     — I co? Pozwolimy zniszczyć dorobek życia szlachetnego i rozsądnego Pućka?
     — Na tym polegają właściwe zasady porządku społecznego.
     — Na tym???
     — Mieszkańcy Naszej Okolicy muszą się tego nauczyć. Każda droga na skróty źle się kończy. Demokracja to proces bolesny, wymagający cier­pli­wości i czasem zawodny. Jednak bez demokracji będzie tylko gorzej.

🖇

Następnie pojawił się na podium Zębiełek.
     — Ja się chciałem zapytać, panie Puciek, gdzie się podziały te obiecane trzy lata temu termosy do kawy i herbaty? Czy może teraz stoją u tak życz­li­wej panu Bromby, a może po prostu zabrały je Tarapaty, wyjeżdżając na studia do Wielkiego Miasta?
     Puciek chciał krzyknąć, że termosy stoją przecież w przedpokoju, że on je kupił za własne pieniądze i że to właśnie Zębiełek kawą pitą z tego termosu zalał powieść „Gdzie stuka agent dzięcioł?” w tym jednym jedynym dniu, kie­dy odwiedził bibliotekę z niejasną jeszcze wizją zagarnięcia jej dla siebie.
     […]
     Zębiełek jednak dopiero się rozpędzał. Zasugerował, że „Puciek idzie na pasku suchaków i innych NIE Z NASZYCH okolic”.
     Puciek chciał powiedzieć, że „nasze” nie zawsze musi oznaczaćdobre”, bo „nasze” też często bywa złe, a przynajmniej średnie, i że nie­do­brze być zaślepionym tak rozumianą swojskością, ale spojrzał na dwa kre­ty z transparentem: „Widzimy, że jesteśmy lepsi!” i zrezygnował.

🖇

🖇

     — Czy każda władza podlega degeneracji? — zapytał Kot Makawity, kie­dy zostali sami.
     — Niestety tak. To już dawno temu opisał pewien myśliciel. Rządy jed­no­stki zamieniają się w tyranię, rządy grupy w oligarchię, czyli sitwę, a de­mo­kra­cja w bałagan — odparł Kajetan, sięgając po szklaneczkę ulubionego soku porzeczkowego.

🖇

     — Naprawdę, nie może być inaczej, Kajetanie? — pytał Kot Makawity. — Czy te głupstwa muszą nas dzielić?
     — Pomyśl, przyjacielu, że znacznie gorzej byłoby, gdybyśmy musieli zgadzać się z kimkolwiek z nich we wszystkim, co wygadują!

🖇

     — Szczury wymyśliły sobie, że wszystkiemu winne są myszy — opo­wia­dał Tarapat — i niszczą je bezlitośnie. Dotąd zawsze jakoś można było się porozumieć. Były niepisane umowy, tu szczury, tu myszy, a tu powiedzmy — gołębie. Teraz jednak pojawił się przywódca szczurów, niejaki Wędrow­ny. Ogłosił, że trzeba wypędzić z Miasta wszystkie myszy, bo stanowią za­grożenie, rozsiewają zarazki i krzywdzą szczury. Wyobrażacie sobie? Skrzywdzone szczury!

🖇

     — Rozumiem, że jakieś pojedyncze osobniki…, ale szczury to imperialiści! Chcą zniszczyć cały świat! — zawołał zdenerwowany.
     — Szczury jak szczury. Każdy, komu wmówią, że ma całkowitą rację i może ją wprowadzać przemocą, jest niebezpieczny. Szczur, wróbel, łoś, a nawet chomik.

🖇

🖇

Obecnie, jak to zwykle podczas wojny, czyli polityki, która za­mie­ni­ła się w gwałt i przemoc, bardzo trudno o jakieś mądre i ostateczne pod­sumowanie. Bo wojna ma to do siebie, że chociaż uchodzi za rodzaj prze­dłu­że­nia polityki innymi środkami (konkretnie – użyciem siły) wy­wra­ca do gó­ry nogami mnóstwo dotychczasowych złudzeń i poglądów uważanych za oczywiste. […]
     Prawdziwe zakończenie zwykle można dopisać po czasie i — jak to w po­li­ty­ce bywa – zależy, kto je chce dopisać.

Maciej Wojtyszko, Bromba i polityka,
Wydawnictwo Ezop, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Zdania, których używa każdy polityk, więc warto je za­pa­miętać, jeśli jest się politykiem. Jeśli się nie jest, też warto za­pa­miętać, że politycy tak mówią.
     → „Ja panu, (pani) nie przerywałem!!!” – do użycia najlepiej jeszcze zanim rozmówca się odezwie.
     A potem regularnie co jakiś czas.
     → „Zanim odpowiem, pragnę zwrócić uwagę, że” – po­zwala mówić na dowolny temat i nie odpo­wie­dzieć na zadane pytanie. […] 
     → „Przypadek? Nie sądzę” – komentarz do faktu, którego sam polityk nie potrafi wyjaśnić, ale chciałby, żeby to zdarzenie pomogło jemu, a nie innym. […] 
     → „Myślę, że…” – zaczynając zdanie w ten sposób, zmniejszamy nieco zagrożenie polegające na tym, że mo­gą nam potem zarzucić, że coś twierdziliśmy. Na przy­kład na pytanie: „Czy Wielki Klip to drań i łobuz?” nie odpowiadamy: „Tak!” albo „Jasne!”, tylko : „Myślę, że niektóre jego zachowania mogłyby na to wskazywać”.
     → „Nie twierdzę, że…” – używane zwykle wtedy, kiedy mówiący ma absolutną pewność, że tak właśnie jest. […]
     → „Zdanie wyrwane z kontekstu” – można tak określać wszelkie zdania, które są prawdziwe, ale które nam się nie podobają.

🖇

Demokracja — niewątpliwie najlepsza forma rządów, jaką wymyślono, ale trudniejsza do upilnowania niż li­ście drzew unoszone przez jesienną wichurę. Demo­kra­cja wymaga od tych, którzy jej pragną, chyba jeszcze więcej niż wielka wyprawa na Księżyc. Pokora, samo­ogra­ni­cze­nie, szacunek dla prawa, szacunek dla po­glą­dów innych, wierność zasadom, wytrwałość, odpo­wie­dzial­ność, umiejętność godzenia sprzecznych potrzeb, zdolność do organizowania się wokół istotnych celów, troska o los słabych, mądre wątpliwości wobec zbyt po­chopnych działań dla dobra wszystkich.

🖇

Wolność – niby każdy rozumie, co to jest, ale Bromba już dawno zauważyła, że to wcale nie jest takie proste. […]  czy chcemy czy nie, pojawiają się fakty, które ogra­ni­cza­ją naszą wolność. Na przykład z takimi uszami, ja­kie ma Fikander, nie da się uprawiać niektórych spor­tów. Wolność Fikandra jest więc ograniczona tymi usza­mi i jak to mówi Kajetan Chrumps: „Na grawi­ta­cję nie ma rady”.

🖇

Najsmutniejsze jest to, że brak polityki to też polityka, tylko gorsza.

(tamże)

(6049+1). —

Kiedy jesteśmy z przyjaciółmi, zdarza się czasem, że każdy z nas od­czu­wa coś w rodzaju stanu łaski, czyste szczęście bycia z innymi, i my­ślę, że to doznanie wynika z poczucia dostępu do czegoś zewnętrznego wobec nas samych i społeczeństwa w ogóle.

[…]  każde działanie, nawet najbardziej trywialne – ko­la­cja, wyjście do kina, spacer, wypicie kawy – nabiera szczególnego znaczenia i sma­ku, gdy jest prze­ży­wa­ne ra­zem. Relacja jest kontekstem, nie sumą inter­akcji.

[…]  żad­na relacja nie powstaje dzięki świadomej decyzji. Zosta­li­śmy raczej przez coś porwani — może dla­te­go, że zgodnie z pewną spinozjańską logiką ta for­ma nam odpowiadała i poczuliśmy w naszych ciałach i wnętrzu, że ten stan rzeczy przynosi nam radość i szczę­ście, dodaje sił oraz sprawia przyjemność […].

Geoffroy de Lagasnerie, We trzech. Dążenie, by wyjść poza,
przeł. Jacek Giszczak, Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2025.
(wyróżnienie własne)

6049. Z oazy (CDXXIX)

Po długim czasie. Po tym, jak jutro nie zagnieździło się w teraźniejszości na dłużej. Po tym, jak ból wypatroszył mnie do cna. Po tym, o czym mówić się nie chce; po tym, o czym opowiedzieć się nie da. Po tym wszystkim wahadło życia — jakby nigdy nic — „bujnęło” moją egzystencję w prze­ciwnym kierunku. Obiecałam.

Nim na ostatniej prostej do ciepłych dni, nic sobie nie robiąc z danej obietnicy, do­padł mnie wirus, zamieniając mój byt, dzięki zbyt wysokiej temperaturze ciała, w mar­ną szmacianą lalkę z demobilu. Nim unieważniła moją aktywność życiową, związana z temperaturą niemoc. Nim wszystko to i ciut więcej, przeczytałam tę książkę.

Już czytając, wiedziałam, że będzie problem. Jak zająknąć się na temat książki, któ­rej przeczytanie ponad trzydzieści lat temu uratowałoby mi życie, rozbrajając farmę wiatraków, z którymi walczyłam?

Gdyby ta książka była napisana dziesiątki lat temu, gdyby była wtedy prze­tłu­ma­czo­na na język polski, gdyby wpadła mi przez przypadek w ręce, nie szarpałabym się ze swoim życiem, które nikomu niczego nie było winne, czego wtedy nawet nie prze­czu­wa­łam. Gdyby więc to i tamto, wzruszyłabym ramionami i po­szłabym sobie dużo wcześniej, niż finalnie to zrobiłam, wyszłabym z cienia sze­ro­ko rozłożonych gałęzi drzewa gene-alogicznego (łącznik nie bez przyczyny!). To nie ja byłam zła, po­krę­co­na, nie dość taka czy siaka. Oni zdecydowanie też tacy nie byli — po prostu: [s]ą miej­sca, gdzie czujemy się dobrze, i inne, gdzie czujemy się źle; są środowiska, w których czujemy się swobodnie, i inne, w których wiemy, że nie jesteśmy na swoim miej­scu. Nic ponad to. Tylko tyle i aż tyle.

Jak wiadomo, problemy, jeśli nie przemieszczają się stadami, lubią chodzić parami. Drugi w tym przypadku dotyczy wyboru cytatów, które chcę mieć pod ręką, szybko i łatwo osiągalne. Jak wybrać wyimki, gdy na prawie każdej stronie, jest fragment, dostarczący tlen do posiniałego życia?

Osiągnięcie w tej sprawie kompromisu ze sobą samą wymagało oślego uporu; nie­ru­sza­nia się z miejsca, nim wszystkie wewnętrzne figury nie wyrażą akceptacji dla wy­ła­nia­jącego się z nikąd pomysłu. Stanęło na tym, że zdjęcie i trzy fragmenty, naj­gęstsze z naj­gęst­szych nie utoną wśród poniższego wy­bo­ru. Przypominają i będą mi przy­po­mi­nać o ludziach, moich Ludziach, dzięki któ­rym odzyskałam ochotę do życia.

Nigdy nie powinniśmy mylić tego, czym jesteśmy, z tym, co zrobiło z nas społeczeństwo […]. Nie jesteśmy na zawsze tym, czym mu­sie­li­śmy się stać.

🖇

Zapewne nigdy nie wybieramy tak naprawdę tego, kim jesteśmy, ani egzy­sten­cji, jaką wiedziemy.

🖇

Choć nie zawsze wybieramy całe swoje życie, to każdy mimo wszystko wy­bie­ra w określonych chwilach kierunki, które umożliwiają pewne formy re­la­cji lub uniemożliwiają inne. Na co poświęcam swoją energię? Jak kon­stru­uję swoją subiektywność i własny świat wyobrażeń?

🖇

Często zdajemy sobie sprawę z możliwych innych dróg, które mogłyby się przed nami otworzyć, z okazji, z których moglibyśmy skorzystać, z aspi­ra­cji, których nawet nie braliśmy pod uwagę, choć chcielibyśmy mieć prawo brać je pod uwagę, dopiero wtedy, gdy jest już za późno; gdy spoglądamy wstecz na nasze doświadczenia i nasze żywoty i mówimy sobie: ale dla­cze­go? Albo: gdyby tylko. Gdyby tak…

🖇

Jeśli chce­my rozważyć formę społeczeństwa szczęśliwszego i bardziej otwar­te­go, w którym jednostki miałyby bardziej wolnościowe skłonności, byłyby bardziej skłonne do stawiania oporu, mniej się nudziły i nie były tak bardzo samotne czy nieszczęśliwe, to czyż nie powinniśmy się skupić na for­mach życia, które nam narzucono (czy raczej formach życia, które na­rzu­ci­liśmy sobie sami), i na szczególnych skłonnościach rozwijanych przez tych, którzy te formy przyjmują?

🖇

W chwili gdy egzystencje i aspiracje wydają się skrajnie znormalizowane, ta książka mogłaby być swego rodzaju podręcznikiem istnienia — podręcz­ni­kiem życia antyinstytucjonalnego, próbą nadania konkretnego znaczenia utopijnemu dążeniu do innego życia.

🖇

Nasz język jest zbyt ubogi, by ogarnąć złożoność i różnorodność relacji, jakie utrzymujemy w ciągu naszego życia. […]
     W naszych społeczeństwach słowo „przyjaźń” nie odnosi się do jakiejś na­ma­calnej rzeczywistości. Funkcjonuje raczej jako pusty znak — znak tego, co pozostaje, nazywający wszystko, co nie zostało zdefiniowane insty­tu­cjo­nal­nie, a zatem najróżniejsze układy; znak, któremu jednostki, klasy, różne gru­py ludzi i grupy wiekowe mogą nadawać bardzo różne, a nawet prze­ciw­staw­ne znaczenia.

Na samym początku ta relacja była dla Didiera, dla Édouarda i dla mnie jedną z wielu, zintegrowaną z ży­ciem, jakie wiedliśmy my z Didierem, z ży­ciem, jakie wiódł Édouard, i była równoległa do innych powiązań. […]  sto­pniowo owa relacja przybrała inną formę. Przestała być jedną z naszych interakcji, a stała się środowiskiem życia, przestrzenią, w której każdy z nas nagle ewoluował i zaczął definiować swój stosunek do świata. […]  ta przyjaźń stała się zasadą istnienia, która określa nasz stosunek do prze­strze­ni i czasu, do instytucji, do innych ludzi… Stwier­dze­nie, że ten układ jest częścią naszego życia, w pewnym sensie trudno by­ło­by uznać za ścisłe, gdyż jest on samym życiem, tym, co nas otacza, co nas two­rzy i zapo­cząt­ko­wu­je relacje, jakie utrzymujemy z innymi, bądź nie.

🖇

Kiedy przychodzimy na świat, ramy społeczne są tam już obecne.

🖇

Środowisko rodzinne jest głównym miejscem ideologicznej inkubacji kon­ser­wa­tyw­nej atmosfery – istnieje związek między porządkiem rodzinnym a stabilnością logik represji.

🖇

Tłumaczenie, że inne sposoby życia niż te związane z życiem rodzinnym są równie uprawnione, to nieustanna walka, także symboliczna, ponieważ opór wobec reguł czasowych kojarzonych z porządkiem rodzinnym często postrzega się jako „kaprys”.

🖇

Czy cierpienie nie jest raczej skutkiem stereotypowego charakteru relacji spo­łecznych i ról, jakie odgrywamy, naszego zamknięcia w pewnych sztyw­nych ramach — zwłaszcza domowych — utrwalających nasze toż­sa­mo­ści i to, co mamy prawo przeżywać? […]  Tym, co nas okalecza, jest nie nad­miar świata, tylko fakt, że nasze egzystencje zostały sprowadzone do kilku stereotypowych, zastępowalnych i monotonnych relacji — a monotonii nie da się pokonać jeszcze większą monotonią.

🖇

[…]  przyjaźń stawia przed każdym pytanie o warunki wynalezionej relacji i jej trwanie w czasie bez instytucjonalnego czy ustanowionego rytualnie wsparcia i bez prawdziwego modelu. Nie ma nic łatwiejszego, niż stracić przyjaciela, gdy tymczasem wielu poświadcza, jak trudno jest się rozwieść czy rozstać z partnerem. Wyjście z pożycia małżeńskiego i życia rodzinnego jest trudne, natomiast wyjście z przyjaźni jest łatwe – jak podkreśla Freud, w przeciwieństwie do więzi przyjacielskich więzi rodzinne mogą trwać mi­mo zaniku emocji będących ich źródłem, ponieważ mają w istocie inne cele niż wzajemne uczucie.

🖇

Spędzanie Bożego Narodzenia czy jakiegokolwiek innego tego rodzaju świę­ta społecznego „w gronie przyjaciół” czy „w rodzinnym gronie” to przy­pu­szczal­nie jedno z najpotężniejszych kryteriów pozwalających odróżnić eg­zy­stencje, które umieściły przyjaźń w swym centrum, od tych, które pozostają zdeterminowane przez jakąś formę dominującego familizmu, nawet jeśli osoba ten familizm powielająca cierpi z tego powodu. I nie sposób zliczyć skarg wyrażanych w okresach przedświątecznych, […]  związanych z lę­kiem przed nieuchronną rozmową z niesympatycznym krewnym […].
     Jakie mechanizmy społeczne skłaniają niezliczoną ilość osób do po­wie­la­nia stylów życia, na które te osoby ciągle narzekają? Jakie techniki spra­wia­ją, że przyjaźń jako styl życia, o jakim wielu wydaje się przecież ma­rzyć, jest zarazem zakorzeniona w strukturach mentalnych jako rzeczywistość wirtualna niemożliwa do zrealizowania?

🖇

Należałoby […]  zadać sobie pytanie, czy to nie życie rodzinne polega na skreśleniu relacji przyjacielskich i doświadczeń, dzięki którym te relacje są możliwe. Młodość i studia to momenty życia silnie naznaczone przy­ja­ciel­ski­mi związkami poprzedzającymi założenie rodziny. Trzeba z nich zre­zy­gno­wać, by przyjąć rolę rodziców, a więc to raczej życie w swoich tra­dy­cyj­nych formach zakłada gest zerwania i wewnętrznego rozdarcia, którym towarzyszy zresztą bardzo często rezygnacja z obietnic złożonych samym sobie kilka lat wcześniej. I wiadomo, że wiele osób, patrząc na swoją prze­szłość, w głębi duszy odczuwa wielki smutek i zadaje sobie pytanie, czy do­ko­na­ły właściwych wyborów […].
     Lecz równocześnie […]  nie można zanegować faktu, że życie każdego roz­wi­ja się w świecie, w którym stawanie się rodzicem jest czymś oczy­wi­stym, czymś w rodzaju wypełnienia oczekiwań innych i do­peł­nie­niem obra­zu siebie, czemu należy stawić opór, jeśli nie chcemy się mu pod­po­rząd­kować.

🖇

Wszyscy przechodzą przez rodzinę. Ta zaś „formuje dziecko w reakcyjnej ideologii”. Wpaja posłuszeństwo, uznanie dla siły, uległość […].

🖇

[…]  relacja nie musi niczego wnosić ani niczego tworzyć, ponieważ wszyst­ko już jest, zostało dane, narzucone… Jako że ich istota znajduje się po­za ni­mi, nie potrzebują racji bytu, by istnieć.

🖇

W naszych społeczeństwach subiektywne przekonanie, że biografia każdego człowieka powinna być prędzej czy później naznaczona wejściem w życie ro­dzin­ne, a więc że definiuje się w odniesieniu do tej właśnie normy, nie­zwy­kle sil­nie działa na psychikę. To wyobrażenie wzmacnia dodatkowo fakt, że zwyczajne życie zorganizowane jest w cykle: młodość nie­ro­zer­wal­nie związana z praktykowaniem przyjaźni gwałtownie ustępuje miej­sca ży­ciu rodzinnemu w zaciszu ogniska domowego.

🖇

Komórka rodzinna powinna być postrzegana jako to, czym jest — samo­de­fi­niu­ją­ca się solidarna jednostka, powiązana z pewną ideologią polityczną. Pociąga ona za sobą istnienie skupione na „wychowywaniu dzieci”, „kulcie życia domowego” i ucieleśnia swego rodzaju „kolektywny egoizm”.

🖇

Tytuły — zwłaszcza te oficjalne, do których jesteśmy tak przywiązani i któ­rym przypisujemy tak wielkie znaczenie, gdyż myślimy o sobie i kla­sy­fi­ku­je­my innych na podstawie wprowadzanych przez nie hierarchii, usta­na­wia­nych pozycji czy powierzanych funkcji – nie mają racjonalnego uza­sad­nie­nia ani technicznej czy duchowej podstawy, jakie zwykle czy spontanicznie im przypisujemy. To mistyfikacje. Rytuały konsekracji są częścią magii społecznej.

🖇

To, czego oczekujemy od Boga, otrzymujemy wyłącznie od społe­czeń­stwa, ponieważ tylko ono ma moc uświęcania, wyrywania ze stanu faktycznego, z przypadkowości i absurdu. […] Osąd innych jest są­dem osta­tecznym; wy­klu­cze­nie społeczne to konkretna forma piekła i potę­pie­nia. Także dlatego, że człowiek jest dla człowieka bogiem, człowiek jest też dla człowieka wilkiem.
Pierre Bourdieu

🖇

[…]  uczynienie z przyjaźni stylu życia prowadzi nieuchronnie do przy­swo­je­nia skłonności, emocji, intensywnych odczuć każących nam się od­dalić od nic niewnoszących relacji towarzyskich, by pielęgnować wię­zi, w których wzajemna bliskość opiera się na czymś w rodzaju nie­ustan­ne­go uczenia się innych światów, innych projektów, innych wyzwań.

🖇

[…]  każdy z nas porusza się w innych kręgach, spotyka innych ludzi i na­wią­zu­je specyficzne więzi. […]
     Kiedy jesteśmy z innymi, jedna z odczuwanych przeze mnie często emocji wią­że się z przyjemnością obserwowania faktu, że nasza relacja jest prze­strze­nią narodzin bliskości między osobami czy też między różnymi świa­ta­mi, które w innym wypadku pozostałyby oddalone i odseparowane od siebie.

🖇

Relacje uczuciowe i przyjacielskie działają w sposób rozproszony w co­dzien­no­ści, w interakcjach w zwyczajnym życiu. I właśnie ta ich cecha – że cicho przenikają praktyczno-bezwładne – wyjaśnia ich zdolność do wy­wo­ły­wa­nia najgłębszych skutków. Paradoksalnie to fakt, że są nie­wi­do­czne, tłumaczy ich skuteczność.

🖇

Na wszystkich poziomach i we wszystkich wymiarach świat spo­łeczny przenika logika cenzury. I dlatego na wszystkich etapach życia relacje afektywne mogą pełnić funkcję wyzwalającą.

🖇

Relacja uczuciowa i wszelkie praktyki budowania zaufania i dodawania sobie odwagi, które się z nią wiążą, stanowią przestrzeń, gdzie dokonanie swego rodzaju zerwania z postawą uległości wobec kulturowych mecha­ni­zmów onieśmielania jest realne.

🖇

Przyjaźń zawiera w sobie ideę życia poza potrzebą uznania.

Geoffroy de Lagasnerie, We trzech. Dążenie, by wyjść poza,
przeł. Jacek Giszczak, Wydawnictwo Drzazgi, Okoniny 2025.
(wyróżnienie własne)

Każdy ma swój wymiar czasowy, swoje pragnienia, swo­je terytoria, swoje chwile dążenia do samotności i chwile dążenia do spotkań, swój sposób zarządzania bliskością czy dystansem do innych. Społeczeństwo jako całość jawi się [Rolandowi] Barthes’owi jako ogromna machina, […]  machina podporządkowująca każdego organizacji życia, które nie respektuje wielości indy­wi­du­al­nych rytmów.

🖇

Jakiego rodzaju wrażeń, odczuć, przyjemności dostarcza przyjaźń jako sposób życia?

🖇

Przyjaźń wymaga tego, żeby się widywać, nigdy nie tracić się z oczu – to znaczy podjęcia decyzji, żeby się widywać, a zatem pielęgnować i mnożyć chwile współ­obecności.

🖇

[…]  wpisanie siebie w kulturę przyjaźni wiąże się z na­da­niem innego znaczenia zawiązywaniu więzi z in­ny­mi, sposobowi, w jaki się do nich odnosimy, temu, co lubimy z nimi przeżywać i czego szukamy poprzez prak­ty­ko­wa­nie relacji.

🖇

Przyjaźń jako sposób życia wyrabia nawyki, które spra­wia­ją, że związki o charakterze wyłącznie for­mal­nym wydają się trudne, i każą poszukiwać relacji zdolnych wytwarzać coś więcej niż one same.

🖇

Kochać przyjaciela oznacza kochać go jako takiego, dla niego samego […]. Znamienne dla tej bardzo długiej tra­dy­cji jest stanowisko Cycerona, zgodnie z którym trze­ba pragnąć przyjaźni nie w nadziei na jakąś korzyść, ale dla wszystkich pożytków, jakie niesie ze sobą sama miłość.

🖇

Przyznanie przyjaźni miejsca we własnym życiu to jeden ze sposobów, by się zabezpieczyć przed nadmierną ule­gło­ścią wobec instytucji.

🖇

Wyzwalająca siła przyjaźni działa w każdej dziedzinie życia. […]  Otwiera ona przestrzeń możliwej ekspansji, uwalniając od jakże licznych ograniczeń, wy­rze­czeń, restrykcji, które każdy z nas napotyka w swoim życiu, a które mogą uczynić je tak żałosnym, tak bardzo mono­ton­nym. Ciężar i bezwład sił instytucjonalnych, tra­dy­cyj­nych ram socjalizacji, funkcji i tożsamości są ogromne.

(tamże)