W Wielką Sobotę, nim ruszyliśmy w drogę, z radia wyciekł tytuł tej książki. Klik, klik, nim wszystkie niezbędne rzeczy zostały spakowane. W poniedziałek było po lekturze, jest doskonała!
Wybieranie, cedzenie wyimków, z powodu owej doskonałości, zajęło mi wiele dni, ale już, ufff, mam pod ręką wszystko, co chcę mieć.
Wbrew pozorom ogrodnik nie wyrasta z nasion, pędów, cebulek, bulw ani odnóżek, ale powstaje z doświadczenia, środowiska zewnętrznego i warunków przyrodniczych.

🖇
[…] Adam – podobnie jak my, dzieci – nazrywał niedojrzałych owoców i został za to wygnany z raju; od tamtej pory owoce z drzewa żywota będą zawsze niedojrzałe.
🖇
Istnieje parę forteli, które można zastosować wobec pogody, aby wymusić jej zmianę. Na przykład kiedy ktoś włoży na siebie wszystkie najcieplejsze ubrania, jakie tylko posiada, wtedy z reguły nadchodzi ocieplenie. Odwilż następuje również w momencie, w którym kilku przyjaciół wyruszy w góry, aby wreszcie pojeździć sobie na nartach.

🖇
„Nawet styczeń nie jest dla ogrodnika czasem bezczynnym” – mówią podręczniki ogrodnictwa. Rzeczywiście tak jest, bowiem w styczniu ogrodnik przede wszystkim
u p r a w i a p o g o d ę.
Wszystko dlatego, że pogoda cierpi permanentnie na pewną przypadłość: otóż nigdy nie jest, jak trzeba. Zawsze przesadza w jedną albo drugą stronę. […]
Jeżeli ludzie, dla których pogoda nie jest kwestią kluczową, mają tyle powodów, żeby na nią narzekać, to co dopiero mówić o ogrodniku!
🖇
Krótko mówiąc, przygotowanie gleby dla nasionek
jest wielką tajemnicą i magicznym obrzędem.

🖇
[…] znienacka, w tajemniczym i niepostrzeżonym momencie (ponieważ tego momentu nikt nigdy nie widział ani nie zarejestrował), po cichutku rozstępuje się ziemia i pojawia się pierwszy kiełek. […] Tylko dwa listeczki na bladej nóżce, ale jest to tak dziwne, ma tyle wariantów, z każdą roślinką bywa inaczej… Ale co to ja chciałem powiedzieć? Już wiem: nic albo tylko to, że życie jest bardziej skomplikowane, niż możemy sobie wyobrazić.
🖇
Ogrodnik w lutym kontynuuje styczniowe prace, zwłaszcza te związane z uprawianiem pogody. […] ten najkrótszy z miesięcy, ten knypek wśród innych miesięcy, ten miesiąc niedonoszony, przestępny i ogólnie niesolidny […] Diabli wiedzą, dlaczego w latach przestępnych dodaje się jeden dzień akurat temu perfidnemu, katarogennemu, bałamutnemu miesięcznemu grzdylowi; rok przestępny powinien mieć jeden dzień więcej w cudnym maju, niech tych dni będzie trzydzieści dwa i tak będzie najlepiej. A nie dręczyć ogrodników dodatkowym dniem lutowym.
🖇
Kolejną pracą sezonową w lutym jest ś c i g a n i e p i e r w s z y c h o z n a k w i o s n y. […] taki pierwszy motyl to przeważnie ostatni motyl zeszłoroczny, który tylko przez niedopatrzenie nie kopnął w kalendarz.
🖇
Wszystko, co istnieje, dzieli się na to, co nadaje się do gleby, i na to, co się nie nadaje.
🖇

[…] do czego są potrzebne ogrodnikowi plecy? Wygląda na to, że tylko do tego, żeby od czasu do czasu mógł się rozprostować, wzdychając: „Uch! Moje plecy!”. Jeżeli chodzi o nogi, to są w porządku: dają się składać na różne sposoby: można na nich kucać, klęczeć, siedzieć albo zarzucić je sobie na szyję; palce nadają się jako pikownik do robienia dziurek w ziemi, dłonie można wykorzystać do rozdrabniania grudek albo pecyn, głowa służy do zawieszenia fajki; tylko grzbiet pozostaje rzeczą niesforną, którą ogrodnik próbuje bezskutecznie zgiąć w odpowiedni sposób.
🖇
Ze wszystkim na świecie da się coś robić, wszystko można naprawiać i reformować, tylko z pogodą nic zrobić się nie da. Nie pomoże ani gorliwość, ani megalomania, ani innowacja, ani dociekliwość, ani bluźnierstwo; pąk otworzy się, a kiełek wyjrzy z ziemi dokładnie w chwili, kiedy przyjdzie jego czas i zechce tego prawo przyrody. W tym miejscu uświadamiasz sobie z pokorą bezsilność człowieka; pojmujesz, że cierpliwość jest matką mądrości…

🖇
My, ogrodnicy, wierzymy również w absolutną prawdziwość ludowych prognoz […], że „co marzec wypiecze, to kwiecień wyciecze” i w inne prognozy, które dają świadectwo, że ludzie od zarania czasu mają złe doświadczenia z pogodą. […] ludowe przepowiednie wróżą przeważnie rzeczy złowieszcze i nieprzyjemne. […] odnotować należy, iż istnienie ogrodników, którzy – nie bacząc na te paskudne doświadczenia z pogodą — co roku witają z entuzjazmem wiosnę, daje świadectwo niezmordowanego i nadprzyrodzonego optymizmu rodzaju ludzkiego.
🖇
Z im większą trwożliwą ostrożnością będziecie pracować, tym więcej szkód narobicie; dopiero lata praktyki nauczą was mistycznej i pierwotnej pewności prawdziwego ogrodnika, który stawia nogi gdzie popadnie, a mimo to niczego nie zadeptuje; a kiedy mu się to zdarzy, przynajmniej się tym w ogóle nie przejmuje. To tylko tak na marginesie.
🖇

Rzeczywiście człowiek nie zastanawia się, po czym kroczy; pędzi wciąż gdzieś jak wariat i co najwyżej zwróci oczy ku górze, jakie są piękne chmury albo tam, daleko ładny horyzont, albo imponujące niebieskawe góry; ale nawet nie spojrzy pod nogi, żeby pochwalić, jak zachwycająca gleba ścieli mu się u stóp.
🖇
Człowiek ogrodnik z pewnością powstał na drodze ewolucji kulturalnej, nie naturalnej. Gdyby rozwijał się zgodnie z przyrodą, to wyglądałby inaczej: nogi miałby jak żuk, żeby nie musiał kucać, no i miałby skrzydła po pierwsze z powodów estetycznych, a po drugie po to, żeby móc zawisnąć nad swoimi rabatkami.

🖇
Mówi się „Święto Pracy”, a nie „Święto Osiągnięć”; ale przecież człowiek powinien być dumny z tego, co osiągnął, a nie z tego, że w ogóle pracował.

🖇
Prawdopodobnie każdy z nas ma w sobie jakiś odziedziczony po przodkach gen plantatora; nawet kiedy nie hodujemy choćby pelargonii albo cebuli na parapecie, gdy przez okrągły tydzień świeci na nas słońce, zaczynamy spoglądać z troską w niebo i mówić sobie na dzień dobry:
— Już by mogło popadać.
[…] Żaden cud słońca nie może dorównać cudowi błogosławionego deszczu. […] Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą: trawa, ja, gleba; tak jest nam dobrze.
🖇
Według filozofii niemieckiej brutalna rzeczywistość to jest po prostu to, co jest (Sein), natomiast wyższy moralny porządek (Sollen) jest tym, co powinno być. Czyli ogrodnik, zwłaszcza w lipcu, skłania się ku temu wyższemu porządkowi, wiedząc dobrze, co powinno być. „Powinno popadać” – stwierdza z całym przekonaniem.
🖇

🖇
[…] przy każdej z tych okazji ogrodnik wygrzebuje z ziemi niewiarygodne bogactwo kamieni i innego świństwa. Najwyraźniej te kamienie wyrastają z jakichś nasion albo lęgną się z jajeczek, albo są nieustannie wypierane z niezbadanego jądra globu – pewnie ziemia tymi kamieniami się po prostu poci.
🖇
Prawdziwy ogrodnik może, ot tak, wetknąć w ziemię kawałek liścia, a wyrośnie mu z tego dowolny kwiatek, a my, laicy, musimy cackać się z hodowaniem sadzonek, pieczołowicie je zwilżać, chuchać na nie, karmić zmielonym rogiem albo odżywkami dla niemowląt; a w końcu i tak nam toto zmarnieje albo uschnie. Myślę, że muszą w tym być jakieś czary […]

🖇
Na swój sposób — z ogrodniczego punktu widzenia — wrzesień to wdzięczny i ważny miesiąc; nie tylko dlatego, że kwitną wtedy nawłoć, złocień japoński i jesienne astry, nie tylko z waszego powodu, ciężkie i zadziwiające dalie; wiedzcie, ludzie niewierni, że wrzesień jest miesiącem wybranym dla wszystkiego, co kwitnie po raz drugi; jest miesiącem drugiego kwiatu; miesiącem dojrzewającej winorośli. To są tajemnicze własności września, pełne głębszego sensu, ale przede wszystkim jest to miesiąc, w którym ponownie otwiera się ziemia, a to znaczy, że znów m o ż e m y s a d z i ć!
🖇

🖇
Już nie da się dłużej zaprzeczać: jest jesień. Poznacie ją po tym, że kwitną jesienne astry i jesienne chryzantemy – te jesienne kwiaty kwitną ze szczególną siłą i hojnością, nie robią z tym ceregieli, kwiat to kwiat, ale za to w jakich ilościach! Powiadam wam, że rozkwit wieku dojrzałego jest silniejszy i żarliwszy niż gorączkowe i ulotne triki wczesnej wiosny. Są w nim rozsądek i konsekwencja dojrzałego człowieka: jak już kwitnąć, to rzetelnie; i mieć mnóstwo miodu, żeby zleciały się pszczoły. Cóż znaczy spadający liść wobec tego bogactwa jesiennego kwitnienia? Czy widzicie ten brak zmęczenia?
🖇
To tylko takie gadanie, że październik, że przyroda szykuje się do snu zimowego; ale ogrodnik wie lepiej, zapytajcie go, a powie wam, że październik jest miesiącem równie dobrym jak kwiecień. Bo też trzeba wam wiedzieć, że październik to pierwszy wiosenny miesiąc, miesiąc podziemnego wypuszczania pędów i kiełków, ukrytego rozkwitu, pęczniejących pąków.
🖇
Mówicie, że mamy już bardzo mało słonka? Że dusi nas szara mgła? Że biczują zimne deszcze? Wszystko jedno. Najważniejsze to kwitnąć. Tylko ludzie narzekają na złą pogodę, chryzantemy tego nie robią.
🖇

🖇
Bywają ludzie, przeważnie są to krytycy i mówcy publiczni, którzy uwielbiają mówić o korzeniach; oświadczają na przykład, że powinniśmy powrócić do korzeni albo że jakieś zło trzeba wyrwać z korzeniami, albo że naszym obowiązkiem jest przeniknąć aż do korzeni pewnych spraw. Pięknie. Chętnie bym popatrzył, jakby wykopywali (razem ze wszystkimi korzeniami, ma się rozumieć), powiedzmy, taką trzyletnią pigwę.
🖇
[…] próbowałem tego z pigwą i zaświadczam, że praca z korzeniami jest ciężka i że korzenie lepiej zostawić tam, gdzie są: one już wiedzą, dlaczego chcą tkwić tak głęboko; powiedziałbym nawet, że nie zależy im na naszej uwadze. Bo też najlepszym rozwiązaniem jest dać korzeniom spokój […].
🖇
Co tu dużo mówić: pojawiły się już wszystkie oznaki tego, że przyroda, jak się to mówi, układa się do snu zimowego. […] skądże, ale gdzie tam! Co za pomysły! Jakieś oszczerstwa! […] Obróćmy wszystko do góry nogami, żeby to lepiej poznać; obróćmy przyrodę do góry nogami, żebyśmy mogli się jej przyjrzeć; obróćmy ją do góry korzeniami. Co wy wygadujecie? To ma być sen? To nazywacie odpoczynkiem? Powiedziałbym raczej, że przestaje rosnąć w górę, bo nie ma na to wolnej chwili, a to dlatego, że zakasała rękawy i rośnie w dół; splunęła w ręce i zakopuje się w ziemi.
🖇
To nazywacie snem? Niech diabli porwą liście i kwiaty, co to za przechwałki? Tu, na dole, tu, pod ziemią, odbywa się ta prawdziwa praca, tu, tu i tu wyrosną nowe łodygi; stąd dotąd z tych listopadowych ognisk wystrzeli marcowe życie; tu, pod ziemią, został nakreślony wielki program wiosny.
🖇
Mówi się, że wiosna to czas wypuszczania pędów; w rzeczywistości czas wypuszczania pędów przypada na jesień. Obserwując naturę, stwierdzamy, że w pewnej mierze prawdą jest, że jesień to koniec roku; ale jeszcze bardziej prawdą jest, że jesień to początek roku. […] Ludzie, to jest dopiero prawdziwa wiosna; to, co nie będzie gotowe teraz, nie będzie też gotowe w kwietniu.
🖇

🖇
Czasami nam się wydaje, że usłani zeschłymi resztkami przeszłości śmierdzimy zgnilizną; ale gdybyśmy mogli widzieć, ile grubiutkich i białych pędów przebija się przez tę starą kultywowaną glebę, którą nazywamy dniem dzisiejszym, ile nasion potajemnie kiełkuje, ile starych sadzonek wypuszcza właśnie młody żywy pąk, który niebawem rozwinie się w kwitnące życie, gdybyśmy mogli zobaczyć to skryte rojenie się między nami, pewnie byśmy sobie powiedzieli, że wielką bzdurą jest nasza tęsknota i nasza nieufność; i że najlepsze ze wszystkiego jest bycie żywym człowiekiem, czyli człowiekiem, który rośnie.
🖇
Nie widzimy kiełków, bo one tkwią pod ziemią;
nie znamy przyszłości, bo ona jest w nas.
🖇

Karel Čapek,
Rok ogrodnika, ilustr. Josef Čapek, przeł. Elżbieta Zimna,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Przez cały rok jest wiosna i przez całe życie jest młodość; wciąż jest z czego kwitnąć. To tylko takie gadanie, że jesień; my tam na razie rozkwitamy innym kwieciem, rośniemy pod ziemią, wypuszczamy nowe pędy; wciąż jest co robić. Tylko ci, którzy trzymają ręce w kieszeniach, mówią, że będzie gorzej; ale ten, kto kwitnie i wydaje owoce, nawet jeżeli robi to w listopadzie, nie daje świadectwa jesieni, ale złotemu latu; nie daje świadectwa upadkowi, ale kwitnieniu. Jesienny astrze, drogi człowieku, rok jest tak długi, że nie ma końca.

Ogródek nigdy nie jest skończony. Pod tym względem ogródek przypomina świat ludzi i wszelkie ludzkie przedsięwzięcia.
(tamże)


























