Odnotowałam fakt istnienia tej książki, gdy ukazała się w oryginale. Dorzuciłam do listy książek oczekujących na zakup i o niej… zapomniałam. Tym większa była radość, że jest już możliwe delektowanie się tą lekturą w dobrym przekładzie, bo to jedna z tych książek, których nie potrzebuję czytać w oryginale.
Połknęłam, choć bardzo starałam się wydzielać kęsy. Delektowałam się czytaniem ponownie wszystkich zrobionych zaznaczeń, a potem jeszcze raz, gdy nieśpiesznie dokonywałam wyboru fragmentów, które chcę mieć pod ręką. A potem jeszcze raz, by ułożyć je w poniższym porządku. Jest przynajmniej jedna osoba, której zazdroszczę, że ma tę książkę jeszcze przed sobą.
Pióro kreśli słowa na stronie: „buntowniczy garb buntowniczy garb”. Co one znaczą? – pyta pióro. Nie wiem, odpowiada nadgarstek.
🖇
Zawsze wierzyłam, że przedmioty mają magiczne właściwości. Sięgałam po nie, jeszcze zanim nauczyłam się mówić.
🖇
Bóg szepcze z załamania tapety, kropla wody rozpryskuje się w równanie.
🖇
Czym jest dusza? Jaki ma kolor?
🖇
Miałam sześć i pół roku oraz siedem szwów i przez tę jedną godzinę na rowerze byłam zwyciężczynią.
🖇
Przeszkody są naszymi skrzydłami.
— Nikołaj Gogol (1809–1852)
🖇
Trudziłam się nad kolejnymi wierszami i nauczyłam się na pamięć modlitwy do elfów i wróżek, psotnych aniołków tego świata. „Boże i wróżki, istniejcie na świecie! Czeka tu na was stęsknione dziecię”. Powtarzałam ją sobie w drodze do szkoły.
[…] Trzeba sercem przeniknąć do innych wymiarów oraz przyglądać się światu bezstronnym spojrzeniem.
🖇
Często odwiedzał nas Bobby, młodszy brat matki, i zwykle przynosił jakieś prezenty. Raz wręczył nam małe lalki z jednej serii, dwie w różowych ubrankach dla dziewczynek, trzecią w niebieskim – dla chłopca. Toddy wolał różową, a ja niebieską, więc się potajemnie wymieniliśmy.
🖇
Jako dziecko ubolewałam nad tym, że nie jestem chłopcem, ale tak naprawdę nie chciałam nim być — zależało mi tylko na tym, by pozostając sobą, mieć takie same możliwości wyboru, jakie mieli chłopcy. Pragnęłam wolności, a wtedy oznaczało to dla mnie noszenie flanelowych koszul i niebieskich, a nie czerwonych trampek, ubieranie się, jak chcę, i mówienie tego, co chcę. W okresie dorastania wolnością były rezygnacja z makijażu, malowania paznokci, golenia nóg i wyzbycie się poglądu, że tylko niektóre zawody są dla mnie odpowiednie. W wieku dwudziestu lat było nią odcięcie się od każdego z góry narzuconego modelu kobiecego zachowania. Temu właśnie się opierałam, przed tym uciekałam.
🖇
Czułam palącą potrzebę wolności. Krótko po świętach nadszedł dzień moich urodzin, ale niewiele się wydarzyło i rozczarowała mnie ewidentna obojętność rodziny. Wieczorem ojciec poprosił mnie o pomoc w instalacji szklanych drzwi do prysznica, na które już od dawna oszczędzała mama. Powlokłam się niechętnie, by mu pomóc, z trudem ukrywając przygnębienie, ale tata nie zwracał na to uwagi. Poprosił, żebym pomogła mu wyjąć panel drzwiowy z wielkiego pudła: on miał go popychać z jednej strony, ja — ciągnąć z drugiej. Dlaczego poprosił właśnie mnie? – zastanawiałam się, sięgając do wnętrza. Nagle ku swojemu ogromnemu zdumieniu wyjęłam niebieskiego Schwinna na dwudziestojednocalowych kołach z hamulcami nożnymi. Nie potrafiłam wydusić słowa, gdy ojciec montował kierownicę i boczną nóżkę, a następnego ranka po pospiesznie zjedzonym śniadaniu pomknęłam w dół wzgórza. Kilka dni później zauważyłam, że mama wymieniła starą zasłonkę prysznicową na nową, podobną. Zamieniła swoją wizję szklanych drzwi na pragnienie mojego serca.
🖇
Chciałam poznać wszystko: kręgi niebios, inne możliwe światy, wnętrze skał, treść niedostępnych ksiąg, prawdziwe ludzkie myśli, które pozostają niewypowiedziane, niewidzialną siłę zmuszającą nas do posłuszeństwa oraz to, co nas hamuje, a co popycha naprzód.
🖇
Była tu tajemnica […]. Wzywała mnie, zapraszała do nastrojenia się na nieznaną dotąd częstotliwość. Ogarnęło mnie przemożne poczucie, że każde z nas wie wszystko, posiada własny zamek i pasujący do niego klucz. Zastanawiałam się, co ja sama znajdę, czym się przysłużę, co dodam do nieskończonego przestworu nade mną.
🖇
Dzieciństwo, jakie znałam, kończyło się. Wiedziałam o tym, ale zmawiałam nową modlitwę. Pozwól mi zawsze mieć dziesięć lat, psa, książki i rower.
🖇
Dręczyła mnie świadomość, że zostaliśmy skazani na życie w liniowym czasie. Jeśli dla Boga czas nie ma znaczenia, dlaczego my musimy cierpieć z powodu jego upływu? Na pewno kiedyś istnieliśmy inaczej, byliśmy gatunkiem podróżników w czasie.
🖇
Zawsze rób to, co kosztuje cię najwięcej.
— Simone Weil (1909–1943)
🖇
Wierzyłam w niebieskie ptaki, indiańskie talizmany i mnichów wyruszających w podróż poza fizyczne ciało. Usilnie starałam się wymyślić równanie, które uwzględni wszystko. Boga – domenę nieskończoności, Jezusa – jego ludzki pomost oraz artystę – materialnego wyraziciela ich obu.
Nocami szukałam rozwiązania. W powietrzu zdawał się wisieć jakiś pradawny komunikat.
🖇
Sztuka jest najwyższą formą nadziei.
— Gerhard Richter
🖇
I w końcu to sobie uświadomiłam: wszystko może być wierszem. Stoickie modlitwy modliszki, mądre oczy psa, skrobanie pióra. Biały wąż się poruszył, a niewidzialne linie buntowniczego garbu zamigotały i zalśniły niczym wielobarwna peleryna.
🖇
Ostatecznie jednak zdecydowałam się na bardziej dynamiczny obraz. Mam na nim jedwabny, tkany podkoszulek na ramiączkach i unoszę nagie ramiona, by poprawić spinki we włosach, a robię to odruchowym gestem, który przed fizykoterapią byłby dla mnie niewykonalny. Oszołomiła nas gwałtowna fala krytyki wywołana widokiem odrobiny włosów pod moją pachą — niektóre sklepy muzyczne odmówiły nawet sprzedaży płyty. Zdjęcie zostało uznane za akt oporu, lecz ja nigdy się nie goliłam, a wybrałam je dlatego, że emanowało witalnością, którą wówczas odczuwałam.

🖇
[…] tekst Dancing Barefoot. Bardzo się przejęto tym, że pada w nim słowo „heroina”, i poproszono mnie, żebym zmieniła je na użytek emisji radiowych. Zapewniłam wszystkich, że nie chodzi o narkotyki, tylko bohaterkę, kobiecą wersję herosa, której jedyną używką jest upojna miłość, ważniejsza niż sława i fortuna. Postawiłam na swoim, tekst został niezmieniony i Dancing Barefoot rzadko puszczano w amerykańskim radiu.
🖇
Rozwinęłam dywan swojego życia. Przeanalizowałam, którędy poszłam na oślep i co podeptałam. Gdzie się potknęłam i kiedy byłam nieżyczliwa, wymagająca czy pogardliwa wobec innych. Czego niesłusznie pożądałam, a co niepotrzebnie odrzuciłam. Na czym stoję i dokąd wiedzie mnie przeznaczenie. Nadszedł czas rozrachunku z samą sobą, a nie było bardziej surowego sędziego.
🖇
Nie ma nic bogatszego nad prostotę ludzkiej twarzy […].
🖇
Jedna rzecz prowadziła do drugiej.
🖇
W pogoni za iluminacją można się ubrudzić, ale pogoń za prostotą oczyszcza. My goniliśmy za nimi oboma.
[…] młodość z zasady jest piękna, bo nawet widziana przez poplamiony woal niedoskonałości mieni się i drży.
🖇
Miał [Sam Shepard] prostą, zapadającą w pamięć metodę: jeśli zgubisz wątek, wymyśl kolejny.
🖇
Co on ma ci do zaoferowania? Siebie, odpowiedziałam. Pożegnałam się z Williamem [Burroughsem], który siedem lat wcześniej poradził mi, bym nie szła na żadne kompromisy.

fot. Seiji Matsumoto
🖇
Musiałam się tyle nauczyć o świecie i moim w nim miejscu.
🖇
Jackson […]. Siadał na podłodze tak jak wcześniej ja i w całkowitej ciszy wymyślał własne światy. Ustawiał żołnierzyki na parapecie, ale nie po to, by toczyły bitwy, lecz by patrzyły w nocne niebo, a potem, przed pójściem spać, chował je do woreczka.
🖇
Gdy siedziałam na podwórzu, nasza córeczka Jesse, być może wyczuwając moje zmartwienie, przyniosła mi prezent. […] Zerwała mniszek o srebrzystej lwiej grzywie nasionek. Pomyśl życzenie, powiedziała, i dmuchnij. Mogłam sobie życzyć wielu ważnych, pilnych rzeczy, ale coś innego przyszło mi do głowy. Żeby jeszcze raz poszybować nad trawą, tak jak to robiłam w jej wieku, kiedy wierzyłam we wszystko.
🖇
Myślę o tak wielu osobach, które naznaczyły mnie swoim wpływem, a potem odeszły, zabrane przez wojnę z Wietnamem, raka, przestępczość, utonięcie czy narkotyki.
🖇
Pewnego razu, gdy za oknem padał śnieg, powiedział sennym głosem: Opowiedz mi naszą historię. Zaczęła się od dziewczyny z kraciastą walizką, która nie miała gdzie się zatrzymać i trafiła na śpiącego chłopaka, który jakoś wyczuł jej obecność, otworzył oczy i się uśmiechnął. Ilekroć mnie o to prosił, dodawałam do historii kolejne nasze przygody, aż w końcu zasypiał. Kiedy na kilka godzin przed śmiercią poprosił mnie, żebym spisała „naszą historię”, doskonale wiedziałam, co ma na myśli.
🖇
Nie potrafiłam się zmusić do pożegnania, więc poczekałam, aż zaśnie. Wychodząc, spojrzałam na niego raz jeszcze. Stałam w ciszy, a on otworzył oczy i uśmiechnął się dokładnie tak, jak w chwili, gdy się poznaliśmy. W głębi ducha wiedziałam, że już więcej go nie zobaczę.
🖇
Szłam bez celu Dwudziestą Drugą Ulicą w stronę rzeki Hudson w skórzanej kurtce bomberce Freda. Myślałam, że mogłabym umrzeć, ale wiedziałam, że będę po prostu przeć naprzód. Nieoczekiwanie wpadłam na Annie Leibovitz. Nie wiem, co robić, bąknęłam przez łzy. Chodź, powiedziała, po drugiej stronie ulicy mam studio, popracujemy. W tamtym momencie nie znalazłabym lepszego lekarstwa.
🖇
[…]
znowu nici czasu podstępnie oplotły mi nadgarstek. […]
uświadomiłam też sobie, że trzeba odróżnić marzenie od powołania. […] Najpierw uwiodło mnie słowo i do słowa miałam powrócić.
Trafiliśmy na szachownicę Ziemi, próbujemy wykonywać różne ruchy, ale niekiedy wydaje się, że ręka obojętnego giganta wywraca nas jak pionki. Co wtedy robimy? Cofamy się i poszukujemy wewnątrz siebie odpowiedzi, co zrobić i jak najlepiej służyć.
🖇
Pinokio odnalazł w sobie dobro i docenił oddanie ojca. Ja miałam dwóch ojców, znanego i nieznanego, którzy wysyłali mi znaki, spadające pióra, dary niekwestionowanej miłości.
🖇
Moja córka Jesse jest piękna, ale o tym nie wie. […] Nagle ogarnia mnie żal. Gdybym tylko mogła przenieść się w przeszłość, wziąć dzieci w ramiona, wyjść na podwórze, zobaczyć niebieską furgonetkę, gruszę, ich zaspanego ojca przy przesuwnych drzwiach.
🖇
Wierzę w równoległy umysł, który ma własny równoległy umysł. Wierzę w swoje własne mity, w linie i strzałki na dziecinnych mapach zaginionych krain kreślone moją własną małą dłonią. Wierzę, że one istnieją, te krainy, znalezione, zaginione, odwiedzone ponownie, a ich lśniące kontury nikną, po czym znów osobliwie wracają niczym jedwabisty bumerang.
🖇
Mogę to zrobić — usiąść w ciszy, zawędrować gdzieś daleko i coś przynieść z tej podróży.
🖇
Sięgamy poprzez czas ku pomocnej dłoni, mignięciu twarzy, nocy starań wypełnionej nadzieją. Idź naprzód, mówi głos, ta noc jest tylko jedną z tysiąca, które nadejdą.
🖇
William Burroughs […] opowiadał o cienkiej granicy między suchymi faktami a atmosferą zdarzeń lub mistyczną interwencją.
🖇
Porzucamy myśl o mapach, wyrzucamy kompas z kieszeni kurtki, nawigujemy po obcym morzu. Oddzielamy się od reszty i ruszamy w nowy świat, który opiera się opisaniu. Zabieramy ze sobą własne talizmany, gotujemy się na bolesne chwile, zręcznie składamy na nowo delikatny zegar. Jeszcze jeden obrót klepsydry, ziarnka piasku sypią się na dawne ścieżki.
🖇
W mistycznej anatomii mojej otwartej dłoni, głęboko pobrużdżonej i młodej zarazem, dają się prześledzić ścieżki przeznaczenia i doświadczenia. […] Pokój zdaje się wypełniać nieproszony, oświecający dialog.
— Czym jest Bóg?
— Obecnością w obliczu cierpienia.
🖇
Nagły promień rozwibrowany lśnieniem jednej chwili. […] Nieskażone wspomnienie spontanicznych gestów dobroci. Oto chleb aniołów.
🖇
Rok 1961 rozpoczął się od kawałka Will You Love Me Tomorrow zespołu The Shirelles, jednej z najpiękniejszych i najbardziej kontrowersyjnych piosenek tamtych czasów. Została zakazana przez Kościół katolicki, ale trafiła na sam szczyt listy przebojów, co wcześniej nie udało się żadnemu utworowi w wykonaniu czarnej kobiecej grupy.
[cover] Roberta Flack, Will You Still Love Me Tomorrow, 1971.
🖇
Złoty łańcuch solidarności biegnie przez czas. Warstwy splątanych chmur snują się po niebie. To pole boskiej świadomości jest ruchome, możemy stąd do niego sięgać i je wyrażać. Alchemia bytu jest równie złożona jak kwiat o głowie wypełnionej srebrzystymi nasionami […]. Posunęłam się najdalej, jak mogłam. Być może tylko w połowie żyłam w chwili obecnej i z rozszalałego kosmosu w moim wnętrzu spoglądałam nieuważnie na zewnątrz.
Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

Wszystko musi odejść. Cenne resztki tkaniny złożonej i schowanej do kufra jak porzucony posag, książki mojego życia, leżące w pudełkach medale. Wyzbywanie się jest jednym z najtrudniejszych życiowych zadań.
🖇
Ewoluujemy, potykamy się i uczymy na błędach, a potem je powtarzamy. Z powrotem popadamy w otchłań, z której mozolnie się wydobywaliśmy, i trafiamy na kolejny obrót koła. A potem, nabrawszy odwagi, zaczynamy bolesny, lecz godny proces wyzbywania się. Towarzyszy mu olśniewający spokój podobny do naturalnego światła. Otaczają nas same resztki, a mimo to stąpamy ostrożnie, by nie nadepnąć na zanikającą sylwetkę, naszą pradawną skórę.
🖇
Wraca niepewność. O czym powinnam pisać i jaką przysięgę złożyć? Obiecuję, że będę dobra.
🖇
Wydmy stały się moją pustynią, jezioro morzem. Gdy zatęsknisz za oceanem, powiedział, zabiorę cię tutaj.
🖇
„Buntowniczy garb buntowniczy garb”. Jestem tą samą osobą, powtarzałam sobie, tylko lepszą.
(tamże)











