nauczyciel to świadectwo,
że coś innego jest możliwe.
IITI
• •
Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki
bez utraty entuzjazmu.
— Winston Churchill (1874–1965)
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
nauczyciel to świadectwo,
że coś innego jest możliwe.
IITI
• •
Sukces polega na przechodzeniu od porażki do porażki
bez utraty entuzjazmu.
— Winston Churchill (1874–1965)
używając języka polskiego bywam nie do wytrzymania nie tylko dla innych. w języku angielskim jestem bardzo rzeczowa. gdy mówię po włosku świat wokół mnie jest arcyfantastycznym miejscem, w którym dostrzegam tylko możliwości.
148/365
se parlassi solo la lingua polacca, sarei la persona più arrabbiata al mondo. se non avessi guardato il professor Snyder parlare polacco, non avrei amato accenti. se non avessi cominciato a studiare l’italiano, non avrei occasioni di appassionarmi ai congiuntivi.
czy to źle że
moje usta noszą w sobie dwa światy.
akcent
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
nienawiść
jest łatwa i banalna
lecz miłość
wymaga siły
którą każdy ma
ale nie każdemu
chce się jej używać
*
Biagio Antonacci, You & Me.
abbracciami controvento
[…]
cosa sei / senza te io
io non so stare al mondo
[…]
stare con te
mi ha insegnato a sorvolare
od rana myślę o wszystkich matkach, których istnienie było konieczne, by zaistniała dla mnie każda dzisiejsza chwila, w której mogę czuć swoje tętniące miłością, nadzieją i pasją życie. życie, z którego przez dziesięciolecia wydłubywałam raniące odłamki społecznych przekonań, o tym, jak moje życie powinno było wyglądać, a na moje szczęście nie wyglądało. jest za co być wdzięczną — dziękuję — nie zmarnuję żadnej chwili, która jeszcze przede mną — obiecuję — a potem dołączę do wszystkich tych kobiet, dzięki którym jestem tu dziś.
146/365
wypadłam z ust między nogami mojej matki
na dłonie tego świata
szalała we mnie sama bóg
narodziny
Rupi Kaur, Dom ciało. Home Body, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
w kwestii mówienia
doradziła rób to z zaangażowaniem
jesteś odpowiedzialna
za każde swoje słowo
w kwestii bycia
powiedziała bądź czuła i zarazem twarda
potrzebujesz wrażliwości by żyć w pełni
lecz musisz też być dość szorstka by to wszystko przetrwać
w kwestii wybierania
poprosiła żebym była wdzięczna
za wybory których mogłam dokonać
bo sama nie miała tyle szczęścia
czego nauczyła mnie mama
•
we śnie
zobaczyłam moją matkę
z miłością jej życia
i bez dzieci
nigdy nie widziałam jej szczęśliwszej
co by było gdyby
•
pragnę cofnąć się w czasie i usiąść obok niej. uwiecznić ją na filmie wideo żeby moje oczy mogły do końca życia oglądać cud. tę o której życiu przede mną nigdy nie myślę. chcę wiedzieć z czego śmiała się z przyjaciółkami.
[…] pragnę usiąść obok nastoletniej wersji mojej matki. spytać o czym marzy. stać się jej warkoczem. […] stroną w jej podręcznikach. nawet bycie jedną nicią jej bawełnianej sukienki byłoby ogromnym darem.
ujrzeć cud
•
oddychaj ludźmi
z których cię uszyto
sobą stałaś się sama
lecz twoją tkaninę utkano
z tych co żyli wcześniej
szanuj korzenie
•
wydając mnie na świat
matka powiedziała
jest w tobie bóg
czy czujesz jak ona tańczy
•
jestem światem
owiniętym w światy
•
stoję
na poświęceniach
miliona kobiet przede mną
myśląc
co mogę zrobić
by ta góra urosła
i kobiety które przyjdą po mnie
mogły patrzeć dalej
spuścizna
•
gdy odejdę
niech to będzie święto
dlatego że tu byłam
żyłam
wygrałam w tej grze zwanej życiem
pogrzeb
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
[suplement 28.05.2026]
Decyzja, by zerwać łańcuch pokoleń, może być sposobem na przywrócenie wartości swemu położeniu, przetasowanie kart w stosunku sił, pewną poprawę losu, powiększenie przestrzeni tu i teraz.
Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak,
Wydawnictwo Karakter,
Kraków 2019.
jak co roku na niezimowy czas wprowadziła się na nasz balkon, zawsze mile widziana, winorośl z parteru. zahipnotyzowała mnie dziś. podziwiałam kilkanaście odcieni zieleni*-koloru-życia, wystawiwszy piszczele do słońca.
145/365

_________
* tę, która już pewnie na zawsze zostanie dla mnie kolorem żałoby ostatni raz widziałam gdzieniegdzie, jadąc pod koniec kwietnia na gigant.
To ostatnia książka skończona na gigancie. Nie udało się o niej zająknąć na dobiegającym końca turnusie, bo pakowanie, bo żegnanie się z ludźmi, bo do zobaczenia i życzenie sobie nawzajem, byśmy następnym razem w tak dobrym stanie się zobaczyli, bo niecierpliwe i wytęsknione czekanie na samochód o bardzo konkretnym numerze rejestracyjnym, bo wracanie do ula w fantastycznym towarzystwie, bo instalowanie się na nowo w domowym życiu, bo słuchanie ptaków i wiele innych bośków.
Razem z tą i tamtą książką stanowi tercecik ksiażek na ten sam temat, zatrzymane w słowach doświadczanie życia w kobiecym ciele.
[…] zasługiwałam na kogoś
kto zechce zostać

jak myślisz co się dzieje
z porzuconą miłością
[…]
jak głęboko sięga rozpacz
zanim ta miłość przeminie
czy ona w ogóle przemija
czy może nadal gdzieś istnieje
🖇
jeśli nie jestem miłością twojego życia
będę jego największą stratą
🖇
odchodzą
jakby to nigdy się nie wydarzyło
wracają
jakby nigdy nie odeszli
duchy
🖇
życie na nikogo nie czeka
ciągnie cię za nogi
bez względu na to czy chcesz iść czy nie
to dar
[…]
dotrzesz do końca
tego co jest dopiero początkiem
idź

🖇
bardzo często
jesteśmy źli na innych
że nie robią tego
co sami powinniśmy dla siebie zrobić
odpowiedzialność
🖇
jak to jest
że gdy coś się kończy
zaczynamy czuć to w pełni
🖇
zredukowałam swoje ciało do estetyki
zapomniałam jak ciężko pracuje żebym mogła żyć
każdym uderzeniem serca i oddechem
uznałam je za wielką porażkę bo nie wyglądało jak ich ciała
wszędzie szukałam cudu
zbyt niemądra by zdać sobie sprawę
że już żyję w cudzie
🖇
ironia samotności
polega na tym że czujemy ją wszyscy
jednocześnie
razem
🖇
choć wiedzą
że nie będą tu długo
i tak postanawiają żyć
jak najjaśniej
słoneczniki
🖇
nie można tak po prostu obudzić się jako motyl
rozwój to proces

🖇
pochłania mnie uczenie się o konsekwencjach kobiecości
kiedy powinnam uczyć się przyrody i matematyki
🖇
obudziłam się z przeświadczeniem że praca skończona
że dziś nie będę musiała ćwiczyć
ależ byłam naiwna myśląc że tak łatwo się wyleczyć
gdy nie ma końca
mety którą można by przekroczyć
powrót do zdrowia to codzienny trud

masz tak wiele
lecz wciąż pragniesz więcej
przestań patrzeć na wszystko czego ci brakuje
i spójrz na wszystko co masz
gdzie mieszka zadowolenie
🖇
granice
stworzył człowiek
dzielą nas tylko fizycznie
nie pozwólmy by zwróciły nas
przeciwko sobie
nie jesteśmy wrogami
🖇
podzieliliście świat
na kawałki i
nazwaliście je krajami
ogłosiliście się właścicielami tego
co nigdy nie było wasze
a resztę zostawiliście z niczym
kolonizacja
🖇
może wszyscy jesteśmy imigrantami
zamieniającymi jeden dom na drugi
najpierw porzucamy łono dla powietrza
potem przedmieścia dla brudnego miasta
w poszukiwaniu lepszego życia
niektórym z nas zdarza się porzucać całe kraje
🖇
w kraju który chce cię wypluć
musisz ciągle
biec i biec
i biec
aż dotrzesz do wody
oddaj wszystko co masz
za miejsce na łodzi
obok setki takich jak ty
ściśniętych jak sardynki
mówisz do kobiety obok
ta łódź nie da rady udźwignąć
tyle smutku
jakie to ma znaczenie odpowiada
skoro łatwiej utonąć niż zostać
[…]
a jeśli łódź tonie
bo tylko morze jest gotowe cię przyjąć
łódź
🖇
ostatecznie tworzyłam zatem niezliczone strony
pełne słów i przecinków i
kolejnych słów i kolejnych przecinków
tylko po to by odkryć że są na świecie
rzeczy tak nieskończone
że wcale nie potrzebują kropki
🖇

możesz naśladować światło które mam w sobie
ale nie możesz się nim stać
🖇
czasami
powstrzymuję się od
wypowiadania słów na głos
jakby wychodząc za często z moich ust
mogły się zużyć
kocham cię
🖇
jestem
stworzona z wody
oczywiście że buzują we mnie emocje
🖇
powinien przypominać dom
stały punkt w twoim życiu
miejsce dokąd idziesz kiedy robisz sobie wolne
ten jedyny
🖇
ten właściwy nie
stoi ci na drodze
robi ci miejsce
byś mogła iść naprzód
🖇

ten rok był jednym z najwspanialszych i najtrudniejszych w moim życiu. nauczyłam się że wszystko jest ulotne. chwile. uczucia. ludzie. kwiaty. nauczyłam się że miłość polega na dawaniu. wszystkiego. i godzeniu się na ból. nauczyłam się że zawsze warto stawiać na wrażliwość bo łatwo być zimnym w świecie w którym tak trudno pozostać delikatnym. nauczyłam się że wszystko występuje parami. życie i śmierć. ból i radość. sól i cukier. ja i ty. to równowaga wszechświata. […] musimy nauczyć się skupiać na dobrej energii. zawsze. zanurzać w niej kończyny i stawać się lepszymi kochankami dla świata. bo jeśli nie nauczymy się okazywać życzliwości sobie nawzajem jak nauczymy się okazywać życzliwość najbardziej zrozpaczonym cząstkom samych siebie.
🖇
mam nadzieję że w dniu
w którym będziesz miała wszystko
nie zapomnisz czasów kiedy nie miałaś nic

jestem pierwszą kobietą ze swojego rodu mającą wolny wybór. by kształtować swoją przyszłość tak jak zechcę. mówić to co myślę kiedy mam ochotę. […] jestem wdzięczna za setki pierwszych razów. do których moja matka i jej matka i jej matka nie miały prawa. co za zaszczyt. być pierwszą kobietą w rodzinie poznającą smak swoich pragnień. […] babcie na pewno zanoszą się śmiechem. zbite w gromadkę wokół glinianego pieca w życiu po śmierci.
🖇
co jest najważniejszą rzeczą jakiej można nauczyć kobietę
że od pierwszego dnia
ma w sobie wszystko czego potrzebuje
to świat wmówił jej że jest inaczej

🖇
ich koncepcja piękna
jest produktem
ja nie
człowiek
🖇
to warty trylion dolarów przemysł który upadłby
gdybyśmy uwierzyły że już teraz jesteśmy wystarczająco piękne
🖇
zaufaj swojemu ciału
reaguje na dobro i zło
lepiej niż twój umysł
ono do ciebie mówi
🖇
wmówili mi
że zostało mi już tylko kilka lat
zanim zastąpią mnie młodszą
jakby mężczyźni z wiekiem zyskiwali władzę
a kobiety traciły znaczenie
niech zachowają te kłamstwa dla siebie
bo ja dopiero zaczynam
[…]
poczekaj aż zobaczysz mnie po trzydziestce
to będzie właściwy wstęp
do ukrytej we mnie. niepokornej. dzikiej. kobiety.
jak mogłabym wyjść przed początkiem imprezy
próby zaczynają się po czterdziestce
dojrzewam z wiekiem
nie mam daty ważności
a teraz
gwóźdź programu
po pięćdziesiątce kurtyna w górę
zaczynamy przedstawienie
ponadczasowa

przyjmij komplement
nie wzbraniaj się po raz kolejny przed
wzięciem czegoś co do ciebie należy
🖇
dlatego w chwili kiedy przypomina pełznięcie przez dziurkę wielkości łebka od szpilki. musimy oprzeć się pokusie ulegania złym wspomnieniom. nie pochylać głowy przed złymi miesiącami i latami. bo nasze głodne oczy pragną sycić się tym światem. […] jest rodzina. z krwi albo z wyboru. możliwość zakochiwania się. w ludziach i w miejscach. […] może nie zawsze to słyszymy ale muzyka ciągle płynie. trzeba ją tylko podgłośnić. bo dopóki mamy w płucach powietrze — musimy tańczyć.
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
(wyróżnienie własne)

gdy świat rozpada się u twoich stóp
nie ma nic złego w pozwoleniu innym by
pomogli ci go pozbierać
skoro mamy udział w twoim szczęściu
gdy wszystko ci sprzyja
tym bardziej możemy
dzielić z tobą ból
wspólnota

życz czystej miłości i błogiego spokoju
tym
którzy byli dla ciebie niedobrzy
i żyj dalej
to wyzwoli was oboje
🖇
oto przepis na życie
powiedziała moja matka
trzymając mnie w ramionach gdy płakałam
pomyśl o kwiatach które co roku
sadzisz w ogrodzie
nauczą cię
że ludzie też
muszą zwiędnąć
opaść
zapuścić korzenie
wzejść
by rozkwitnąć
🖇
mój bóg
nie jest tak nieosiągalny jak
chcieliby żebyście myśleli
mój bóg tętni w nas nieskończenie
🖇
wszechświat poświęcił ci dużo czasu
stworzył cię by zaoferować światu
coś innego niż cała reszta
gdy wątpisz
w dzieło jakim jesteś
wątpisz w energię większą od nas obu
niezastąpiona
🖇
tu jest stanowczo za dużo ust
lecz za mało takich które byłyby warte
tego co oferujesz
obdaruj sobą nielicznych
i tych nielicznych
obdaruj hojnie
(tamże)

nie zamierzam* ci mówić, co o tym myślę, dopóki mnie nie zapytasz. jeśli myślisz tak jak ja, moje słowa są niepotrzebne, zrobisz to, co można zrobić. jeśli masz diametralnie inne zdanie na ten temat, i tak zrobisz to, co uważasz za słuszne.
144/365
_________
* eureka! bingo! i wszystko, co najlepsze w życiu, już tu jest!
dziś, dokładnie tydzień i dwadzieścia osiem lat później — tak samo jak wtedy były: sobota i nasze kwiaty.
dziś, zapach konwalii przez całą drogę do ula, a po przekroczeniu jego progu zapach naszego miejsca. zapach, którego już jutro rano nie będę w stanie wyczuć, więc wciągam go nosem, uszami i każdym porem skóry, delektując się powrotem do domu.
143/365

[asystencja: Sadownik], fragment.
na pewno też pamiętasz
jak reszta miasta spała
a my po raz pierwszy siedzieliśmy rozbudzeni
jeszcze się nie dotknęliśmy
lecz już podróżowaliśmy
po sobie słowami
[…]
tamtej nocy niczego nie piliśmy
ale byłam odurzona
wróciłam do domu i pomyślałam
jesteśmy bratnimi duszami
•
pierwszego dnia miłości
owinąłeś mnie słowem wyjątkowa
•
miłość nie wygląda jak człowiek
miłość to nasze działania
miłość to dawanie wszystkiego co możemy
nawet jeśli chodzi tylko o większy kawałek ciasta
miłość to zrozumienie
że mamy moc ranienia się nawzajem
lecz zrobimy wszystko co w naszej mocy
żeby tego uniknąć
[…]
miłość to umiejętność wybrania właściwej osoby
•
nawet jeśli to błąd. możemy tylko mieć rację tak bardzo się razem myląc.
•
byłabym niemądra nie zadawszy sobie pytania
czy za dwadzieścia lat
ten człowiek nadal będzie
kimś z kim będę się śmiała
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
Liczby. To czterysta pięćdziesiąta pierwsza książka przeczytana przeze mnie podczas tej wojny. Gdy przy każdej kolejnej zwiększam o jeden liczbę w tytule wpisu, niezmiennie czuję się zakłopotana… Tam giną ludzie, zwierzęta, a ja mam przywilej czytania setek książek w ciszy i spokoju. Niby jak można było na to zasłużyć. Można było?
Policzyłam. To trzecia książka Autora, którą przeczytałam podczas tej wojny (tylko jedna z nich musiała czekać na lepszy czas). Czekałam na tę książkę od dwóch miesięcy z hakiem. Półtora tygodnia temu ją kupiłam i zaczęłam odliczać dni do dnia premiery. W tę środę rzuciłam wszystko, co czytałam, i już przed śniadaniem miałam ibuka na czytniku. W czwartek rano skończyłam ostatnie czterdzieści stron. Ta książka zdecydowanie należy do moich książek 2026 roku.
Tochman to nie tylko reporter i pisarz, Tochman to również gwarancja literackiej jakości.
Gdybyś miał_ przeczytać w tym roku tylko jedną książkę, niech to będzie ta. Niech Cię dotknie, poruszy, wstrząśnie, zmieni. Niech kłaczek, piórko lub choćby niejasne, ale znaczące wrażenie zalegną na dnie Twojego serca.
Każda osoba, każde zwierzę w tej książce robi wielką różnicę światu, choć świat niespecjalnie jest tego świadom. Mam nadzieję, że każda łza, która popłynie podczas czytania tej książki też zrobi różnicę, która pozwoli nam robić razem dobre rzeczy.
[…] po raz pierwszy, mam poczucie, że książka, w której postawiłem ostatnią kropkę, wcale się nie kończy. Wojna w Ukrainie trwa codziennie, więc i ta opowieść dalej codziennie się toczy.
•
Nie zamierzałem pisać książki o tej wojnie. Uważałem i nadal uważam, że Ukraina ma znakomite pisarki i wspaniałych pisarzy.
•
Sądziłem więc, że moje pisanie, autora z zewnątrz, nie będzie potrzebne. A może wykręcałem się od tej pracy, bo nie chciałem już więcej opowiadać o zabijaniu?
•
I zastanawiałem się, czy jako reporter mam prawo, skoro ludzie powierzają mi swoje wojenne historie, zatrzymać je tylko dla siebie. Czy pisząc o dzisiejszym świecie, można nie pisać o zabijaniu, skoro ono wciąż się dzieje i dzieje? Czy mogę o zabijaniu milczeć?
•
Wydawnictwo Czowen publikuje tę książkę, oczywiście w przekładzie Andrija Bondara, równocześnie z wydaniem polskim.
•
Martwię się o wszystkich, o których tutaj opowiedziałem. Myślę o nich z wdzięcznością i podziwem. Codziennie, kiedy się budzę, sprawdzam, czy nic złego się u nich nie stało. Myślę o wszystkich, którzy są po tamtej stronie granicy. Kilkakrotnie w ciągu dnia słyszę w telefonicznej aplikacji, gdzie w Ukrainie wyją syreny, i patrzę, co tym razem leci po niebie. Codziennie o dziewiątej rano aplikacja na chwilę mnie zatrzymuje, bym z całą Ukrainą pomyślał o zabitych. Ukrainkom i Ukraińcom życzę sprawiedliwego pokoju. Także spokojnych snów bez trwogi o tych, których najbardziej kochacie. Życzę Wam sprawnych, rzetelnych trybunałów, które sprawiedliwie osądzą wszystkich winnych. Oby zwycięstwo przyszło jak najszybciej.
•
Uznałem jednak, że potrzebuję tej książki teraz, by nadal, z pomocą wrażliwych i hojnych ludzi, wspierać ocalanie psich i kocich ofiar wojny. Niech ta opowieść będzie podziękowaniem dla wszystkich, którzy już do nas dołączyli. I niech będzie zachętą dla tych, którzy zrobią to w przyszłości. Każde wsparcie jest wielkie i dramatycznie potrzebne. Wszystkie aktualne szczegóły można znaleźć na moich socialach. Razem robimy piękne rzeczy. Zapraszam.
🖇 🖇
No jak! Nikt tu w wojnę nie wierzył.
🖇
Nie zrobiła [Ołeksandra Wiktoriwna Mezinowa] zapasów, no nie zrobiła, na myśl jej nie przyszło, że wojna wybuchnie. W telewizji ją zapowiadali, że zaraz, ale ludzie, przynajmniej w tej sprawie, telewizji nie wierzyli. Jechała na zakupy. Już do niej dotarło, że być może ostatnie w wolnej Ukrainie. Bo nad ranem, gdzieś od Czarnobyla, usłyszeli łomot artylerii. Jeszcze nie wiedzieli, że to artyleria, ale teraz już wiedzą. Potrafią rozróżniać, czym ruscy zabijają ludzi.
🖇
Kacapy, ruscy, moskale, orki, raszyści, wańki, waciaki, łapcie, bagna, świniopsy, zombi, robaki, sepsa, ruśnia jebana – ten słownik wyrazów bliskoznacznych z każdym dniem wojny będzie coraz bogatszy.
🖇
Szedł [Andrij Zacharczenko] prosto do klatki Małysza. To wielki owczarek kaukaski po złych doświadczeniach z ludźmi. I po udarze, którego dostał w czasie zabiegu kastracji. Kiepsko z nim było, ale dzięki wysiłkom Andrija zaczął znowu chodzić. Po klatce, bo nikt go nie wyprowadzał na spacer. Poza Andrijem, który starał się tu wpadać tak często, jak mógł. […] Psy są mądre, mówi, potrzebują rozmowy z człowiekiem. A nie odsiadki w pojedynczych celach. Schronisko to dla psa więzienie, przekleństwo. Małysz pierwszy w tym schronisku zginie, pomyślał, kiedy od kolegi dostał wiadomość o wojnie. Wszedł do klatki, zapiął Małysza na smycz, zaprowadził do samochodu. Stary maleńki Daewoo Matiz pomieścił kaukaza. Ruszyli do domu.
🖇
Każde życie ma znaczenie.
🖇
Kacapy! Wiktoriwno! Kacapy są u nas!
Kiedy obcy ludzie wchodzą do schroniska, psy podnoszą alarm od razu. Najpierw te, które mieszkają w klatkach, nazywanych tutaj wolierami, najbliżej bramy. Po dziesięciu sekundach jazgoczą już wszystkie. […] Żaden pies nie zaszczekał, kiedy ruscy podjechali z impetem.
🖇
[Ołeksandra Wiktoriwna Mezinowa] A godność i sumienie to nie są puste słowa. Mamy dwie ewentualności: albo nas zabiją, albo nas nie zabiją.
Idziemy!
🖇
[Łarysa Mykołajiwna] Ci nasi Rosjanie tacy źli nie byli. Zdarzało się, że któryś przyniósł kurę dla psów. Widać i wśród kacapów bywają ludzie, którzy kochają zwierzęta. Pies węch ma dobry, jedną kurę w kilkuset litrach rosołu poczuje. I ze smakiem doceni. I warzywa w zupie pływały, pszenica. Ale trzeba to uczciwie powiedzieć – nasze zwierzęta wychudły. Co zjadły, to z nich zaraz wyszło. Oj, schudły biedactwa. A wracając do ruskich, no nie byli źli, no tak, ustawili nas w szeregu, strzelali nam po butach, to znaczy po naszych telefonach, ale to nic. Tylko bliżej wieczora strach było iść przez blockpost, bo już narąbani ledwo stali, ale to nic. Nie zabijali, trzeba to docenić, nie gwałcili.
🖇
Obie [Łarysa i Wiktoriwna] wstawały przed świtem. Zero wody, ogrzewania, prądu. Pierwsze spojrzenie nie na zegarek, ale na termometr. Bały się mrozu. Niedożywione psy mrozu nie przeżyją. One? Jadły cokolwiek. Po jabłku i kiedy słońce wstawało, ruszały w stronę schroniska. Piechotą, a jak? Każdą kroplę paliwa przeliczały na psie i kocie życie.
🖇
Na blockpostach nieopodal Syriusza Wiktoriwna głosiła wykłady. Tym ruskim, których już dobrze znała. Nazywała je wychowaniem politycznym: Krym nie jest i nie będzie rosyjski. Ani nasza Fedoriwka. Z czego przyszliście nas wyzwolić? Jestem u siebie, a wy każecie mi codziennie pokazywać kieszenie? Wmówili wam, że nasze dziewczyny będą was witać kwiatami? Że będą się wam rzucały na szyję? A za co one miałyby wam dziękować? Że ich łaskawie nie rozstrzelacie, jak będą posłuszne?
Takie pytania zadaje się tylko prosto w oczy. Łarysa Mykołajiwna aż się łapała za głowę, kiedy po powrocie z polowania Wiktoriwna ze śmiechem opowiadała o swoich wykładach. Ty się śmiejesz? Ty się prosisz o śmierć! […] Pytała jednego z drugim, jak mają na imię. Misza? Ładnie. A powiedz mi, Misza, czy ty masz jakieś zwierzątko? Pieska? A jak ma piesek na imię? A z kim go zostawiłeś? Z mamą? Tęsknisz, Misza, za mamą? Mama na pewno się o ciebie martwi. Mama na pewno dobrze się opiekuje twoim pieskiem. Misza, piesek na pewno ma co jeść i śpi na kanapie. A ja mam tu ponad trzy tysiące piesków, chorych, potrąconych przez wasze samochody, ogłuszonych przez wasze czołgi. Prawda, że biedactwa? A teraz przez to wszystko jeszcze są głodne, kura by się nam jakaś dla nich przydała.
Tylko z wagnerowcami nie było żadnej rozmowy. I oni się tu kręcili. Bez emocji, na prochach, odcięci. Patrzyli przez człowieka na wskroś, jakby człowiek był z pleksi.
🖇
Nyctalus noctula — borowiec wielki.
Pipistrellus kuhlii — karlik średni.
Eptesicus serotinus — mroczek późny.
Vespertilio murinus — mroczak posrebrzany.
Te cztery mieszkają w mieście. Ale większość z dwudziestu ośmiu gatunków żyjących w Ukrainie unika miasta. Nasze domy to jaskinie. Także nasze bloki. Uchylone okna to szczeliny w skale. Zapraszają do środka. Ludzie tak je zostawili, kiedy uciekali przed wojną. Myśleli: zaraz wrócimy, niech się wietrzy. Albo: niech zostaną otwarte, bo kiedy coś huknie niedaleko, podmuch nie wywali szyb. Inni na odwrót: wszystko szczelnie pozamykali. Potem coś niedaleko wybuchło i szyby wyleciały. Często niecałe. Powstały tysiące nowych szczelin. Nietoperz taką nieszczelność z łatwością namierza, wlatuje do mieszkania, by nigdy go nie opuścić. Bo z wewnątrz szczelina dla nietoperza nie jest już oczywista. Uwięziony nie potrafi wylecieć przez okno, by żyć dalej. Próbuje, łamie skrzydła. Próbuje się wdrapać po ramie okna, ale to gładki, śliski plastik. Zaczyna wołać. Nie ostrzega tym innych nietoperzy. On chce pomocy. Solidarne, wrażliwe i empatyczne, zamiast uciekać, zlatują się do środka. Wpadają w pułapkę. Setki, tysiące nawet. […]
Choć nikt do nietoperzy nie strzela, są ofiarami wojny. A jeszcze trzeba dodać, że nie wiemy, przynajmniej na razie, jak na nietoperze wpływają metale ciężkie. Gleba jest skażona przez wojnę. Rośliny są pokarmem owadów. Owady piją skażoną wodę. Są pokarmem nietoperzy. Na nietoperze polują sowy. I tak dalej.
🖇
I tam po latach rano zadzwonił telefon, przyjaciółka, uciekajcie, bo wojna. Jaka wojna? Przecież trzy dni temu piliśmy kawę i ustaliliśmy, że żadnej wojny nie będzie. Wyszłam przed drzwi, usłyszałam wybuchy.
🖇
[…] bezdomne psy. Po ukraińsku: bezprzytulne.
🖇
Wojna? Nikt nie wierzył, że idzie. Ale każdy wiedział, że jeśli przyjdzie, to tędy. To droga z granicy na Kijów.
🖇
Z ludźmi niewiele chcę mieć dziś wspólnego, mówi dawna wolontariuszka Iryna Isajewa, ludzie nie są zwierząt warci. Dla zwierząt i ludzi powinny być osobne planety. […] Ludzie myślą, że my jesteśmy wrażliwi, więc słabi. Nieprawda. Miłość do zwierząt daje nam siłę.
🖇
Od wielu lat mówiło się o wojnie. Nikt nie brał wojny na serio. Teraz już wiem, że powinnam była liczyć tylko na siebie.
🖇
Na pytanie, dlaczego z narażeniem życia ratują zwierzęta, Ihor odpowiada bez namysłu: bo rodzą się, by być przyjaciółmi człowieka. Z człowiekiem tworzą więzi. Za człowiekiem tęsknią. Gdy są w potrzebie, człowiek musi im pomóc. Człowiek popełnia błąd, kiedy porzuca przyjaciela. Człowiek ma wyrzuty sumienia albo ich nie ma. Ratujemy ludzkie sumienia. Systemowo ratujemy człowieczeństwo.
🖇
[ARK, Animal Rescue Kharkiv]
Bilans pierwszego roku wojny (2022): 6993 ocalone zwierzęta.
Bilans drugiego roku wojny (2023): 6165.
Bilans trzeciego roku wojny (2024): 8364.
Bilans czwartego roku wojny (2025): 6279.
🖇
Pędzimy i rozmawiamy o dronach. Na początku dużej wojny służyły tylko do lotów zwiadowczych. Później podczepiano im małe ładunki wybuchowe. Małe, ale wystarczające, by uszkodzić dom, zniszczyć samochód i zabić ludzi. Kamikadze z krótkim zasięgiem: gdzieś, tuż za linią zero, siedzi operator. Wypatruje celu jak snajper. I uderza. Są też kamikadze z długim zasięgiem: ślepe ptaszysko zaprogramowane na cel. Takie potrafią uderzyć daleko, w Kijów, w Odessę i Lwów. Do dronów kierowanych falą radiową dołączyły potem drony na kabelku. Jak latawce. Drut cienki jak żyłka — światłowód — podczas lotu rozwija się ze szpulki. Najpierw miał dwa kilometry, teraz już kilkadziesiąt. I takim dronem kieruje operator. Dostrzega cel i zabija.
🖇
Parkujemy zawsze pod drzewami, jeśli jakieś drzewa są. Samochód opuszczamy zawsze natychmiast. Następne psy, następne koty. Wszystkie dzisiaj posłuszne, gotowe do drogi. Wszystkie chcą być ocalone. Każdy zostaje sfotografowany, opisany. Znowu dron albo z tych nerwów tylko nam się wydaje, że znowu coś bzyczy. Kucamy pod drzewem. Zabzyczał, odleciał.
🖇
Kurwa! Potrzebujemy chirurga, bo ten pies zaraz umrze! Lala [Tarapakina] przeklina. Lala wymaga. Lala krzyczy. Zadajemy Lali pytania, ale często nie możemy ich skończyć. Bo Lala z góry wie, czego chcemy się od niej dowiedzieć. Odpowiada na pytania, które wcale nie padły. Bywa tak nakręcona, że czasem trudno się z nią porozumieć. Może to i dobrze. Mania, wobec wojennej depresji, wydaje się zbawieniem.
Ewakuujemy!
🖇
Co z kotami? Zostawią. To nie jest rozwiązanie, tłumaczyliśmy, weźmiemy je do Charkowa. Chcecie się po nie zgłosić, kiedy dojedziecie na nowe miejsce? Czy mamy dla nich poszukać innej rodziny? I po co płakać? Wszystko będzie dobrze, tylko nie trzeba zwlekać z wyjazdem.
🖇
Psi jazgot, gdyby trwał chwilę dłużej, obudziłby niejednego trupa. I psiego, i ludzkiego. A podejrzewamy, że za niejednymi drzwiami wiecznie odpoczywają tu ludzie, pewnie ci najstarsi, owdowiali, bez rodzin. Albo z rodzinami, które o nich zapomniały. Sieroty w podeszłym wieku. Nie miały gdzie jechać albo jak jechać. Nikt na tych ludzi nigdzie nie czekał.
🖇
Kupiańsk dbał o niczyje psy. Nie było ich wiele. Program Wiktorii [Kruczyny] działał. Niektóre nocowały w przedsionku supermarketu, inne miały ciepłe budy na bazarze, jeszcze innym pozwalano mieszkać na klatkach schodowych. Tam, gdzie nie było psów, były koty. Aż przyszedł luty 2022 roku. Okupacja. Ludzie uciekali z miasta, ich psy z kocyków, foteli i kanap trafiły na ulice. Jeśli miały szczęście, bo były i takie, które pozostały w zamkniętych mieszkaniach. Marły z głodu. I ze strachu, bo za oknem dudniło jeszcze mocniej niż dzisiaj.
Byli i tacy, którzy zabierali swoje zwierzęta w drogę. Byli, oczywiście.
🖇
Zdarzały się i koty. Rosyjscy żołnierze pomagali je łapać. Nie wszyscy byli źli. Bywali i tacy, którzy na blockpostach dokarmiali zwierzęta. Nasze psy chodziły za nimi, mówi Wiktoria, ruscy zawsze z automatami i z psami. Tak jak teraz nasi, zawsze z psami. Pies lgnie do człowieka, tak jak my lgniemy do Ukrainy.
Nasi przegonili stąd ruskich we wrześniu.
🖇
Wojna — dla wielu psów ratunek z niewoli. Z przemocy. Z zaniedbania. Z choroby, której dzięki szczepieniom można by uniknąć. Blizny od odłamków, mówią wojenni ratownicy zwierząt, nie zostawiają w psiej psychice śladów tak wielkich jak bicie i głód na łańcuchu. Ale to zdrada zostawia najgłębszą ranę. Do końca. Opuszczasz psa na wojnie – każesz mu patrzeć śmierci w oczy. Pies jej spojrzenia nie zapomni.
🖇
W Poratunku wpadli na pomysł, by w podziemnej lecznicy postawić drzewko życia, opowiada Rusłan Horbal, pierwszy ratownik ARK. Sztuczne drzewko, ale jakie żywe! Wieszają na nim wycinanki: jedno uratowane psie życie – jeden pies wycięty z papieru. Jedno kocie — jeden kształt kota. Są ptaki i jeże. Sto zwierząt, tysiąc, dwa tysiące, cztery i tak dalej. Drzewo przypomina, mówi Rusłan, jak wiele stworzeń udało się nam ocalić. Drzewo memento. Bo pokazuje i to, że nie możemy przestać tam jeździć. Do strefy śmierci.
Każde życie jest ważne — to filozofia Poratunku. Psy i koty czują strach, ból, tęsknotę i zdradę. Ludzie wiedzą o nas, mówi Rusłan, oglądają w sieci nasze filmy. Rozumieją, że ratowanie zwierząt jest jak ratowanie ludzi. Trzeba ratować.
🖇
Nie ma w nim nienawiści do nikogo. Człowiek porzucił psa, Rusłan psu pomoże. A człowiek niech sobie sam radzi z faktem, że porzucił psa. Rusłan nikogo nie ocenia. Poza tymi, którzy tu przyszli, by zabijać. Jedyne wyjście to zabijać ich. Eliminować zło. […] to ludzie, którzy nie rozumieją, czym jest dobro i czym jest zło. Niewolnicy swoich przekonań.
🖇
Skoro ratuję kogoś słabszego, Rusłan stwierdza z przekonaniem, to mnie w trakcie ewakuacji chroni ktoś mocniejszy. I na dowód swojej tezy przywołuje kilka sytuacji, z których nie było wyjścia: drony, rakiety, wszystko naraz, koniec życia murowany. A Rusłan ocalał. Rusłan zawsze wraca.
🖇
Myrosław [Łajuk] jeździ po wojennej Ukrainie i zapisuje stratę w chwili, kiedy strata się dzieje. Zamraża moment opuszczenia, rozstania, końca. Nie pyta o stratę po jakimś czasie. Uważa, że czas stratę filtruje, zmienia. […] O tym, co się stało, ludzie z każdym dniem pamiętają inaczej. […] jego interesuje, co dzieje się w ludzkich uczuciach teraz. Na przykład: jakiś czas temu zamroził dobry humor żołnierzy ze świeżymi kikutami. Chłopcy spod Awdijiwki na szpitalnych łóżkach mieli znakomite nastroje. Pytał ich, dlaczego. Bo nie jesteśmy tam, wyjaśniali, tylko tutaj. Ocalali. Pytał o stratę, a oni nie o amputowanych nogach mówili, nie o uciętych rękach, tylko o czasie. Stracili czas, który mogliby spędzić z rodziną. I stracili kolegę na froncie. Jaka będzie ich odpowiedź za pięć lat? Jak ich stratę przefiltruje czas? Wciąż będą mieli dobre humory? Kochające rodziny? Opiekę państwa? Państwo będzie istniało?
🖇
Anna [Kurkurina] spokojnym głosem zwierza się przed kamerą: świadomość, że nie jesteś taka jak wszyscy, przychodzi z czasem. Ludzie mówili mi, Ania, ty widzisz? Ty się w faceta zmieniasz. A ja taka się urodziłam. Jestem kobietą. Jestem lesbijką. Pojawiłam się na świecie w jakimś celu.
W zatopionym Chersoniu ściągała z dachów psy. I koty — z wierzchołków drzew, które sterczały tuż nad mętną taflą. Wspinała się, kaleczyła, przeskakiwała, mokła. Ruscy strzelali i do ratowników, i do ocaleńców. […]
Ruscy wszystko zniszczą, Anna mówi po rosyjsku, inaczej nie potrafi. Jak można strzelać do zwierząt? Krowy też są nazistami? Świnie też chcą do NATO?
🖇
[Swieta Szamraj] Ania? Imponuje mi siłą. Pokazuje, jak przetrwać. Wbrew wszystkiemu. Powiedziała światu, żeby wypierdalał i że będzie żyć po swojemu. Jest trochę szalona. Jeździ pod kule. Dzwoni, że wiezie do mnie ranne zwierzę z frontu. Albo że wyszła w nocy wyrzucić śmieci i kocię na śmietniku znalazła. Bez Ani byśmy tu wszyscy pomarli.
🖇
[Swieta Szamraj] Dlaczego spędzasz życie w sierści? Dlaczego nie możesz w czystości? Bo wy tego nie robicie, tak mogłabym odpowiedzieć. Ale po co? I tak mnie nie zrozumieją. Nie mają pojęcia, jak pięknymi stworzeniami są psy. Koty również. Nie umiem tego powiedzieć słowami. I one nam nie mogą powiedzieć, że są aniołami. Tak blisko nas, że ich możemy dotykać. Oszalałam? A można na wojnę zareagować inaczej niż szaleństwem? Ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że z moją głową wszystko jest w porządku. Nie potrafię uratować kraju ani ocalić ludzi, którzy tu giną. Tutaj, niedaleko. Nie umiem ratować dzieci rannych w zbombardowanym szpitalu. Niech je ratują ci, którzy potrafią. Ja wiem, jak wojennym psim znajdom czy kocim sierotom dać ocalenie, ukojenie i miłość. Im świat dookoła straszniejszy, tym bardziej staram się go czynić piękniejszym.
🖇
Ludzie i zwierzęta tulą się do siebie. Nasłuchują dronów.
🖇
Jesteśmy, mówi Ołena [Woszun], ich zakładnikami. Kiedy będą musieli stąd wyjść, wysadzą reaktory. Zresztą podobno niczego nie muszą wysadzać. Wystarczy wyłączyć prąd, przestanie wtedy działać chłodzenie, reaktory eksplodują. Mamy ich tutaj sześć. Na razie orki tam siedzą. Trzymają w niewoli specjalistów, naszych sąsiadów. Stamtąd do nas strzelają.
🖇
[Ołena Woszun] Często ludzie żyją tylko dla siebie. Zajmują się wyłącznie sobą. Są i tacy, którzy mają wszystko w nosie, nawet siebie. Czy to wychowanie? Może jednak geny. Ja sądzę, że empatia jest dziedziczna, choć czasem głęboko w człowieku schowana. Wojna empatię budzi. Tyle że obojętność też jest genetyczna. Współczucia w obojętnym nie obudzisz. Obojętny nie zrozumie, że dla obcego człowieka można coś zrobić za darmo. Albo dla psa. Ale zgadza się z innymi obojętnymi, że to my jesteśmy dziwakami. Bo ratujemy życie. Naszą garstkę oceniam na dwadzieścia procent populacji. Na nas trzyma się świat.
🖇
Iwan [Rusew]? Choć ma siły i zdrowie, nigdzie nie poszedł. Bo jest po sześćdziesiątce, takich do armii nie biorą. Iwan służy ojczyźnie tutaj — nad brzegiem morza. Obserwuje, notuje, fotografuje. Codziennie dokumentuje wojenną zagładę nadmorskiej przyrody. Nazywa ją ekobójstwem. Dokonanym przez raszystów.
🖇
Milion ptaków przelatywało nad tutejszym stepem. Migrowały z Afryki i Azji. Jesienią wracały. Tutaj miały przystanek. Na przykład szablodzioby. Były i prawie ich nie ma. Miejsca, gdzie zwykle odpoczywały i szukały pożywienia, zostały zbombardowane. Raszyści nienawidzą wszystkiego, co nieraszystowskie. Wszystko musi zginąć, najwyraźniej również szablodzioby.
🖇
Wojna pochłonęła już co najmniej osiemdziesiąt pięć tysięcy delfinów. Jedną piątą populacji. Tak szacuje Iwan Rusew. Końca zabijania delfinów nie widzi.
🖇
[Żenia Matijko] o zabitych milczał, bo co miałby żonie napisać? Że wojna pokazuje, jak każde życie jest kruche? Że dziś jesteś, jutro cię nie ma? Że ta nowoczesna wojna wcale nowoczesna nie jest? Że okopy są tak samo prymitywne jak na wielkiej wojnie ponad sto lat temu?
🖇
Zwierzęta są ciepłe i bliskie. Dają się przytulać, pozwalają o siebie zadbać i tak ratują żołnierskie głowy. Bo zaprzeczają śmierci. Moglibyśmy o tym z okularnikami w mundurach pogadać. O tym, jak w okolicznościach pola walki trudno zasnąć samemu. Z psem lepiej, z kotem. Zwierzęta są bezbronne jak dzieci? Kiedy je ocalamy od wojennej śmierci, ocalamy też swoją iluzję, że ratunek jest możliwy? Okularnicy w mundurach wyglądają na takich, z którymi można by o tym wszystkim pogadać. Powiedzieliby pewnie, jak nam zazdroszczą, że już za moment z tej cholernej Meżowej wyjedziemy do lepszego świata. Że mamy taki przywilej. Że i oni pragną zostać ocaleni. Ale nie ma nikogo, kto ich ocali. Nie ma zachodniego świata, który jeszcze kilka lat temu był Bogiem.
🖇
[…] przez wojnę tracimy dużo czasu. Tracimy życie.
Wojciech Tochman, Delfiny i Belzebub,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)
Wyjęłam ten tom z tamtej książki. Natychmiast przypomniałam sobie, dlaczego nie siegnęłam po tę lekturę i jej bezpośrednią poprzedniczkę, choć pierwszą publikację tej Autorki połknęłam z zachwytem dziewięć lat temu. Okładki. Powodem była szata graficzna okładek, które skutecznie trzymały mnie z daleka od tego piękna.
Wyjęłam ten tom z tamtej książki, a podczas czytania, uznałam, że jest tamtą książką, tylko przełożoną na wersy. Tamta nie ma ilustracji, a ta i owszem.
after feeling disconnected for so long
my mind and body are finally
coming back to each other
— home body
🖇
nic nie trwa wiecznie
niech to będzie powód by zostać
nawet ta chora pokręcona rozpacz
nie przetrwa
nadzieja
🖇
chcę wyciągnąć rękę i dotykać rzeczy. chcę czuć
jak one też mnie dotykają. chcę żyć. chcę odzyskać życiową energię.

🖇
nawet jeśli mój umysł zapomina
moje ciało pamięta
moje ciało jest mapą mojego życia
moje ciało nosi to co przeszłam
moje ciało uruchamia alarm gdy
wyczuwa niebezpieczeństwo
🖇
nie jestem popsuta
[…]
jestem całą
kompletną
i skomplikowaną osobą
pełna

miłością wydobywam się z mroku
🖇
nie jestem swoimi najgorszymi dniami
nie jestem tym co mnie spotkało
przypomnienie
🖇
przecież oddycham
to musi być znak że
wszechświat jest po mojej stronie
skoro dotarłam tak daleko
mogę dotrzeć do końca
🖇
nie straciłaś go
szczęście zawsze tu było
straciłaś tylko perspektywę
🖇

nic nie może zastąpić
tego co czuję dzięki
kobietom w moim życiu
🖇
próbowałam wpasować się w system
który zostawił we mnie pustkę
kapitalizm
🖇
kapitalizm wbił mi się do głowy
wywołując przekonanie że moją jedyną wartością
jest to ile produkuję
by inni mogli skonsumować
kapitalizm wbił mi się do głowy
wywołując przekonanie
że mam wartość
dopóki pracuję
nauczyłam się od niego niecierpliwości
nauczyłam się od niego wątpić w siebie
nauczyłam się siać nasiona
i oczekiwać kwiatów następnego dnia
🖇
lecz magia
nie działa w ten sposób
[…]
magia porusza się
zgodnie z prawami natury
a natura ma własny zegar
magia się dzieje
gdy się bawimy
gdy uciekamy
śnimy na jawie i marzymy
to tam wszystko
co ma moc zdolną dać nam spełnienie
czeka na nas na klęczkach
🖇
jak możemy spokojnie spać
wiedząc że systemy które podtrzymujemy
traktują fundament naszego społeczeństwa
jak obywateli drugiej kategorii
skoro to dzięki nim
ten świat wciąż się kręci
🖇
pole rozpostarło ramiona
i powiedziało odpocznij
drzewa powiedziały damy ci życie
powietrze powiedziało oddychaj mną
ziemia powiedziała
dbaj o to co dba o ciebie
a my odwróciliśmy się od nich wszystkich
zdrada
🖇
doprowadziliśmy do ruiny
swój jedyny dom dla
wygody i zysku
które i tak nam się
nie przydadzą gdy ziemia
przestanie oddychać
🖇
to że krzyczymy najgłośniej na ziemskim placu zabaw
nie sprawia że stajemy się ważniejsi od
piasku po którym depczemy
jesteśmy tylko powietrzem
ogniem i wodą i glebą
jesteśmy ludźmi
którzy zapominają z czego powstali
ludźmi rozmawiającymi o pogodzie
jak o czymś przyziemnym a nie magicznym
jakby oceany
nie były wodą święconą
jakby niebo
nie było objawieniem
jakby zwierzęta
nie były naszym rodzeństwem
jakby natura nie była bogiem
deszcz bożymi łzami
a my bożymi dziećmi
jakby bóg nie był ziemią
🖇
wolność nie może istnieć
dopóki najsłabsi nie są wolni

🖇
gdy płakałam i wzdychałam na myśl o tym
że przez całe życie
byłam sobą
ale siebie nie widziałam
że przez dekady żyłam w swoim ciele
ani razu go nie opuszczając
a mimo to zdołałam przegapić
wszystkie jego cuda
czy to nie zabawne że można
zajmować przestrzeń i nie być
z nią w kontakcie
dlaczego minęło tyle czasu
nim otworzyłam oczy swoich oczu
objęłam serce swojego serca
🖇
nikt na tej planecie
nie ulega mechanizmowi zaprzeczenia
bardziej niż biały mężczyzna
który bez względu na wszystkie
widniejące przed nim dowody
wciąż myśli że rasizm i seksizm
i cały ból świata nie istnieją
🖇
może na zewnątrz
wykonujesz pracę
lecz twój umysł jest spragniony
wewnętrznej uwagi
słuchaj
🖇
nie obchodzi mnie doskonałość
wolę się tarzać
w bałaganie życia
🖇

muszę szanować swoje ciało i umysł
jeśli chcę wytrzymać tę podróż
życie
🖇
zabawa jest wtedy gdy uciekamy czasowi
🖇
to co robimy ze swoim ciałem
nie powinno nikogo interesować
a już najmniej tych którzy nie spędzili
ani jednego dnia w naszej skórze

nie mogę się doczekać
kiedy moje osiemnastoletnie ja zacznie mi zazdrościć
piekła jakie rozpętam
wkraczając z przytupem w trzydziestkę i czterdziestkę
z upływem lat moja dusza
zyska moc
po pięćdziesiątce usiądę ze swoimi
zmarszczkami i siwymi włosami
śmiejąc się z przygód
które razem przeżyliśmy
i będziemy rozmawiać o niezliczonych
kolejnych przygodach
czekających w następnych dekadach
jak wielkim przywilejem jest
dorosnąć do
najwspanialszej wersji siebie
starzenie się
🖇
gdyby diabeł nie
zepchnął cię do narożnika
i nie zmusił byś ukręciła mu łeb
skąd byś wiedziała
że masz tyle siły
🖇
bądź tutaj
w tym co należy zrobić dzisiaj
tak okazuje się szacunek jutru
🖇
now that you are free
and the only obligation you are under
is your own dreams
what will you do
with your time
Rupi Kaur, Dom ciało. Home Body, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
(wyróżnienie własne)

żyj głośno i dumnie tak jak zasługujesz
odrzuć ich gównianą definicję
kobiecego piękna
🖇
nie zamierzam udawać
mniej inteligentnej niż jestem
by mężczyzna mógł się poczuć
przy mnie pewniej
🖇
już mamy to co może dać nam pełnię
po prostu nie są to rzeczy
lecz ludzie
oraz śmiech i poczucie więzi
niezastąpione
🖇
czy słyszysz kobiety które żyły przede mną
pięćset tysięcy głosów
[…]
czy widzisz jak przejmują kontrolę nad moim duchem
jak wydostają się z moich kończyn
by zrobić to wszystko
czego nie mogły robić
kiedy żyły
🖇
przestałam stawiać opór
nieprzyjemnym uczuciom
i pogodziłam się z tym że szczęście
nie ma nic wspólnego
z nieustającym dobrym samopoczuciem
równowaga
🖇
nie śpij na
wycieraczce swojego potencjału
czekając aż coś się wydarzy
skoro sama możesz być
tym co się wydarzy
🖇
nie interesuje mnie feminizm
wykluczający transkobiety
🖇
to jak się podnosimy
z każdego smutku w życiu
to najwspanialsza rzecz jaką widziałam
(tamże)
wigilia powrotu do ula. tęsknota pogania, by szybko i sprawnie spakować wszystko, co wrócić do domu powinno. nowe pomysły w blokach startowych tylko łypią na moment, gdy będę domykać walizkę, by mieć pewność, że nie zostaną porzucone.
142/365
nigdy nie miej poczucia winy zaczynając od nowa
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
sis postukiwał leczniczo w mój bark, a ja w tym czasie przeczytałam: coś / było lepsze niż nic* i wehikuł czasu gwałtownie ruszył, przenosząc mnie na chwilę do przeszłości. też tak myślałam** trzydzieści+ lat temu. miałam ogromne szczęście, los trzymał rękę na pulsie wydarzeń, które miały dopiero nadejść, bym dowiedziała się z pierwszej ręki, że jeśli chodzi o ludzi, myliłam się***, myliłam się bardzo — byle kto jest zawsze wart mniej niż nic.
141/365
_________
* Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty. The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
** tak bardzo chciałabym wierzyć, że należę do ostatniego pokolenia kobiet, które próbowano w ten sposób sformatować/zabić.
*** patriarchat niezmiennie upiera się, że to żaden błąd, tylko kłamstwo, zwykłe feministyczne niezrozumienie.
Warunki, w jakich większość kobiet wychowywała się od najmłodszych lat, dyskurs, który nieustannie słyszą lub czytają, obrazy, które widzą, wszystko to sprawia, że czekają na kogoś […]. Nie rozumiałam, że to ja, nikt inny, powinnam położyć kolorowe akcenty na wszystkich aspektach mojego życia, myśleć o nich, rozwijać je, otaczać troską, oswajać, kochać, zamiast czekać na nierealnego wybawiciela, który sprawi, że zwykła szara codzienność w magiczny sposób zniknie. Nie rozumiałam, że ja sama muszę się skonstruować. Żaden film, żadna powieść mi tego nie powiedziały — a może nie usłyszałam.
Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje relacje między mężczyznami a kobietami,
przeł. Jacek Giszczak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)
Obrośnięta pajęczynami książka po grzbiecie tamtej wskoczyła prawie na szczyt stosiku czytelniczego, nie dała się zrzucić, czekała i się doczekała, i mną potrząsnęła.
Po tej lekturze myślę, że powinno się zdelegalizować małżeństwa rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny, dopóki nie nauczymy się innego, lepszego sposobu traktowania się nawzajem, dopóki wycieramy pobrudzone przemocą dłonie frazesami o naturalnych, różnych [sic!] potrzebach, naturalnych rolach społecznych i tradycyjnych wartościach. Mamy sporo do nauczenia się od par jednopłciowych.
Miłość sprawia, że czuję się, jakbym podsycała ogień pod kociołkiem życia, tak iż zaczyna ono wzbierać, gęstnieć, trochę jak podczas pisania. Miłość, podobnie jak pisanie, pomaga mi stopić się w jedno ze światem.
🖇
Kiedyś jedynym miejscem, gdzie kobiety mogły demonstrować siłę, były cyrki. Przynajmniej z tego punktu widzenia nastąpił pewien postęp” — stwierdziła Bev Francis, kiedy spotkały się z Glorią Steinem. Po czym powiedziała: „Gdy byłam dzieckiem, chciałam dojść tak daleko, jak to tylko możliwe. Chciałam być wolna. […]”
🖇
[…] dość długo żywiłam złudzenie, że nierówności, dominacja i przemoc są nieobecne w naszym życiu uczuciowym. Świadomość, że możemy stać się ich ofiarami również w miejscu, gdzie skupiają się niektóre z naszych najbardziej naturalnych dążeń, tam, gdzie najłatwiej nas zranić, może budzić lęk i burzyć naszą wewnętrzną równowagę. To zatrważające, że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa niektóre spośród dziewięćdziesięciu ośmiu kobiet zabitych przez partnerów czy byłych partnerów w roku 2020 czuły się z początku wyjątkowo szczęśliwe, kiedy poznały tych, którzy później stali się ich prześladowcami, a następnie zabójcami.
🖇
Przewrotność naszych społeczeństw polega na tym, że zachwalając na każdym kroku heteroseksualność, metodycznie kształcą i socjalizują mężczyzn i kobiety tak, by nie byli w stanie się z sobą porozumieć.
🖇
[…] w popularnym dyskursie, wedle którego postępujące wyzwolenie kobiet rujnuje miłosne relacje, kryje się wyznanie: nasz uczuciowy porządek opiera się na podległości kobiet. Czyż nie jest zdumiewające, że ten stan rzeczy wydaje się nam tak naturalny i że jego kontestacja przeszkadza wielu ludziom bardziej niż sytuacja wyjściowa?
🖇
[…] mam dwa źródła energii: gniew i miłość. Można by sądzić, że są z sobą sprzeczne, ale się uzupełniają: czerpię z jednego to, czego nie znajduję w drugim […].
— Joumana Haddad
🖇
Wiele osób żywi przekonanie, że nasze uczucia i postawy w tej dziedzinie wynikają z indywidualnych, całkowicie wolnych wyborów, że są „kwestią gustu” i nie podlegają społecznym uwarunkowaniom; jakby kultura nie była czymś, co nas urabia od samego początku – czymś, co kształtuje w nas nawet to, co wydawało się nam najgłębiej intymne i osobiste – lecz tylko cienką warstwą lakieru nałożoną po fakcie na ludzką naturę, która mogłaby istnieć niezależnie od tego. „Wszyscy jesteśmy sfabrykowani – pisze Amandine Dhée. – Dopiero gdy sobie to uświadomimy, możemy choć trochę wymyślić samych siebie”.
🖇
Może warto zgłębiać nasze pragnienia, precyzować je, pielęgnować, dopieszczać, dbać o ich odgałęzienia, niezależnie od tego, czy jesteśmy w stanie je zrealizować — z nadzieją, że jak najbardziej się do nich zbliżymy. […] miłość kobiety i mężczyzny jest drogą usianą przeszkodami. Lepiej więc mieć jak najszersze pole manewru i przede wszystkim nie dać sobie narzucić utartych schematów „godziwego życia” […].
🖇
Jane Ward sugeruje, że trzeba przemyśleć coś, co nazywa „głęboką heteroseksualnością”. Zamiast uważać swą seksualność za fatalne zrządzenie losu, stwierdza, mężczyźni i kobiety hetero mogliby się w nią naprawdę zaangażować, przemyśleć ją, i ją sobie przywłaszczyć. Byłoby to szczególnie pożyteczne dla mężczyzn […]. Jeśli lubią kobiety, przekonuje, niech lubią je naprawdę. „Mężczyźni hetero mieliby szansę stać się tak nieodparcie heteroseksualni, że byliby spragnieni głosu kobiet, chcieliby je widzieć na wysokich, wpływowych stanowiskach, gorączkowo pragnęliby poznać w pełni ich człowieczeństwo i sekundowaliby ich wyzwoleniu. W ten sposób feministki lesbijki pożądają kobiet.
🖇
Wszystko, co nam się proponuje [żebyśmy byli szczęśliwi], wprowadza nas do świata porównań, a w nim żadne szczęście nie może się ostać.
— Denis de Rougemont
🖇
[Jane Ward] zadaje sobie nawet pytanie, czy homofobia nie jest skutkiem skrywanej zazdrości: „Osoby homoseksualne budzą nienawiść i uczucie zawiści, bo podejrzewa się nas, że zdołaliśmy czegoś uniknąć”. Stwierdzając, że pod koniec XX wieku kultura większości zarzucała im często „zbytnią widowiskowość, nadmierną żywiołowość, zbyt silne erotyczne nacechowanie, przesadną ufność”, dochodzi do wniosku, że jeśli oni reprezentują kulturę „nadmiaru”, heteroseksualność jest kulturą „braku” […].
🖇
Stosunek do kobiet zrodzony z polityki kolonializmu i niewolnictwa trwa do dziś, wykazując imponującą żywotność.
🖇
Głosy nie tylko się ucisza, zakopuje, dyskwalifikuje: są także głosy, których sens się odwraca, których używa się instrumentalnie, które się zdradza, zagłusza, mówiąc głośniej od nich.
🖇
[…] kobieta, która istnieje przede wszystkim przez swoją osobowość i pragnie zachować indywidualność, która ma własne plany, opinie, sukcesy, ryzykuje, że przerazi niektórych mężczyzn. Ale kobieta, która odpowiada męskim fantazjom, która istnieje w miłości i życiu społecznym zwłaszcza przez swą urodę, ryzykuje, że będzie zabawką, uzależnioną od męskich zachcianek, z wiecznym, niszczącym poczuciem zagrożenia, które się z tym wiąże.
🖇
[…] jeszcze jeden czynnik może zaburzać równowagę w związkach różnopłciowych: chodzi o przyswojone przez każdą osobę przekonanie na temat własnej roli, na temat swojej wartości i tego, czego ma prawo oczekiwać od drugiej osoby jako mężczyzna czy jako kobieta. Do wspólnego życia, które się rozpoczyna, każdy wnosi to, co społeczeństwo wpoiło mu na ten temat.
🖇
Zgoda, powiedzą niektórzy, ale, tak czy owak, nie da się zmienić własnych miłosnych i seksualnych preferencji. Czy aby na pewno? Uświadomienie sobie faktu, że nie są tak osobiste i intymne, jak nam się wydawało, może sprawić, że stopniowo nabierzemy ochoty na to, by rzeczywiście uczynić je naszymi. Każdy może tego doświadczyć: gust ewoluuje, przynajmniej w pewnej mierze. Można nad nim pracować. Nie podąża od razu śladem naszej intelektualnej wędrówki i nie odzwierciedla dokładnie naszych opinii, niemniej pozostaje z nimi w pewnym związku. […] warto jednak spróbować się zastanowić nad głębokimi przyczynami naszych upodobań czy, na odwrót, naszych uprzedzeń, naszej dezaprobaty i obojętności.
🖇
Chciałbym, żebyśmy zaczęli patrzeć na nasze gusta w sposób polityczny — mówił w jednym z wywiadów filozof Paul B. Preciado. — Byśmy byli ostrożni, mówiąc o naturalnym charakterze naszych pragnień i gustów. Gusta są produktem, są politycznym wytworem.
🖇
[…] kobietom wolno działać w obronie interesów całej kuli ziemskiej, z wyjątkiem swoich własnych.
🖇
Wielu stosujących przemoc mężczyzn uważa, że mają prawo się tak zachowywać jako mężowie i ojcowie, jakby ten status obdarzał ich rodzajem wszechmocy.
🖇
Zdaniem Elizabeth Gilbert, można jednak „żyć twórczo, a jednocześnie starać się być zasadniczo przyzwoitym człowiekiem”. Cytuje brytyjskiego psychoanalityka Adama Philipsa: „Jeśli sztuka sankcjonuje okrucieństwo, to nie warto posiadać takiego dzieła sztuki”. Bulwersuje ją liczba artystów, którzy nie chcą się leczyć, rozwiązać swoich problemów, i którzy gotują piekło swoim bliskim, myląc własne cierpienie z twórczością.
🖇
[…] na ofiary przemocy w rodzinie patrzy się często z głębokim politowaniem. Uważa się je wszystkie za biedne i łatwowierne istoty, które cierpią z powodu godnego pożałowania braku rozwagi. A przecież to nie one stworzyły patriarchalną kulturę i nie one skojarzyły męski powab z przemocą.
🖇
[…]
nieustannie głosimy pochwałę kobiet, używając terminów podkreślających ich oddanie, gotowość do poświęceń, troskę o innych – a także, między wierszami, ich skłonność do zapominania o sobie: „zawsze uśmiechnięta”, „ma serce na dłoni”, „zrobiłaby wszystko dla swoich dzieci”… Te przymioty są tak nieodłącznie związane z naszą koncepcją kobiecości, że wymawiamy te banalne słowa, nawet o nich nie myśląc. […]
Kobiety dają z siebie zbyt wiele, żeby świat się kręcił, i zbyt wielu ludzi to wykorzystuje.
🖇
[…]
myśl, że rolą kobiety jest wszystko rozumieć i wszystko wybaczać – to wszystko zdołałyśmy w pełni przyswoić.
[…]
Troska o dobrostan mężczyzn, którą wpaja się kobietom, skłania je do systematycznego stawiania się na ich miejscu, tak iż mogą zapomnieć o krzywdach, jakie im wyrządzają, zlekceważyć swój własny los, uciszyć własne poczucie krzywdy.
🖇
Terapeutka Elisende Coladan zamiast o „perwersyjnych narcyzach” woli mówić o „zdrowych dzieciach patriarchatu” […].
🖇
[…] większość mężczyzn widzi w morderczyni osobę, która popełniła straszliwe czyny i od której lepiej trzymać się z daleka. Wzbudza w nich odrazę albo obojętność. W przypadku mordercy, przeciwnie, niektóre kobiety widzą w nim kogoś w rodzaju księcia z bajki, który nieodparcie je do siebie przyciąga. […] czy ci zabójcy i ich wielbicielki również nie odgrywają przypisanych płci ról, które, w innej skali, są naszą normalnością. Jeżeli męskość jest związana z siłą, dominacją, przejawianiem agresji, któż jest bardziej męski od zabójcy […]?
🖇
— Jest bardzo wielu mężczyzn, którzy chcą… żebyś udawała… małego kotka.
— CO TAKIEGO?
— Małego kotka!
— Ale niby jak? Mam miauczeć?
— Masz udawać bezbronną, ale trochę figlarną dziewczynę, która ich potrzebuje.
Elisa jest wstrząśnięta: […] Nie jestem „kruchą bezradną istotką”, […] jaki rodzaj mężczyzn można w ten sposób złowić? Facetów, którzy lubią torturować zwierzęta?
[w:] Elisa Rojas, Mister T. et moi
🖇
Jaką funkcję spełnia uzależnianie kobiet od miłości? Nawet jeśli tak nie uważam, powtórzę, że heteroseksualność jest czymś w rodzaju podstępu patriarchatu, wydaje mi się, iż jest niezaprzeczalnym faktem, że karmiąc dziewczęta i kobiety romansami, zachwalając im uroki i wagę obecności mężczyzny w ich życiu, zachęca się je do pogodzenia się z tradycyjną rolą opiekunki. Stawia się je też w słabszej pozycji w życiu uczuciowym: jeśli istnienie i możliwość podtrzymania relacji są ważniejsze dla niej niż dla jej partnera, to w przypadku sporu na dowolny temat właśnie ona będzie musiała ustąpić, pójść na kompromis albo się poświęcić.
🖇
One [miłość] także jest przede wszystkim sprawą kobiet i ona również wydaje się źródłem alienacji i mądrości zarazem.
[…]
Nie, kobiety niekoniecznie się mylą, kochając tak, jak kochają, z odwagą i zuchwale. Nie zmienia to faktu, że współczesna asymetria postaw kobiet i mężczyzn wobec miłości nastręcza wiele problemów.
🖇
Dlaczego kobiety są skłonne przywiązywać tak wielką wagę do miłości? […] spośród wszystkich możliwych powodów zasugerowałabym na wstępie jeden: ponieważ mamy rację. Przeceniamy miłość, ale sądzę też, że mężczyźni jej nie doceniają.
🖇
[…] nawet kobieta najbardziej oddalona od feminizmu musi codziennie poświęcać wiele energii, świadomie bądź nie, aby się bronić przed męską dominacją, jakoś sobie z nią radzić i/lub z nią walczyć — choćby tylko zachowując czujność, na przykład gdy sama idzie w nocy ulicą i w najróżniejszych innych sytuacjach.
🖇
Jednak istnieje różnica między życiem na bezludnej wyspie a myślą, że „jest się niczym bez mężczyzny”. […] Zdobyć niezależność nie znaczy obywać się bez relacji (chyba że tego pragniemy, rzecz jasna), ale raczej znaleźć właściwe miejsce, z którego będziemy mogli nawiązywać relacje.
🖇
[…]
nic tak dobrze jak pobożne księgi nie daje
wyobrażenia o idei tortur.
— Pauline Réage
🖇
Kobiety, inaczej niż mężczyźni, na ogół akceptują męską podmiotowość; są jej nawet ciekawe, dopytują o nią. Nie wszystkie powody tej otwartości umysłu są zresztą godne uznania. Będąc zdominowanym lub zdominowaną, jesteśmy zmuszeni interesować się psychiką osoby dominującej. […] całe społeczeństwo przyjmuje męski punkt widzenia, spontanicznie stawia się na miejscu mężczyzn, troszczy się zwłaszcza, jeśli nie wyłącznie, o ich pragnienia i emocje, tak iż to właśnie na nich nieustannie skupia się uwaga kobiet ze szkodą dla nich samych.
🖇
Nie można być tą, która zawsze pochwyci relację odrzuconą przez drugą osobę jak najdalej od siebie, niczym wierny pies, który niestrudzenie przynosi panu piłkę. Trzeba stworzyć przestrzeń niezbędną, by wola drugiej osoby mogła się wyrazić, godząc się z ryzykiem, że może to oznaczać śmierć związku — sytuację, w której piłka pozostanie na zawsze zagubiona w zaroślach.
🖇
Jeśli kobiety mogą tak często uchodzić za despotyczne i kapryśne istoty o wygórowanych wymaganiach, gdy chodzi o uczucia, mężczyźni zaś za osoby solidne, samodzielne i trzeźwo myślące, to dlatego, że emocjonalne potrzeby tych drugich, w przeciwieństwie do pierwszych, są brane pod uwagę i zaspokajane w sposób systematyczny i niewidzialny zarazem. Gdy szufladkuje się kobietę jako zbyt wymagającą, nader często domaga się ona tylko wzajemności w obdarzaniu drugiej osoby uwagą.
🖇
Myślę o tych słowach kanadyjskiej poetki Rupi Kaur: „nie chcę cię po to / żebyś wypełniał moje puste części / sama chcę być pełna / chcę być tak kompletna / żeby móc rozświetlić całe miasto / a potem / chcę cię mieć / dlatego że we dwoje / moglibyśmy je podpalić”.
🖇
[…] może powinniśmy posłuchać zaleceń bell hooks: nie myśleć o miłości jak o zwykłym uczuciu, które dopuszcza wszelkie możliwe zachowania, lecz jak o ciągu czynów. […] trudno jest przyjąć definicję miłości, jaką proponuje, gdyż musimy stanąć twarzą w twarz z naszymi brakami i uchybieniami. Zmusza nas to do zmierzenia się z faktem, że nie potrafiliśmy kochać i/lub że inni nie potrafili nas kochać. Ale jest przekonana, że musimy zdobyć się na odwagę, by ją przyjąć i trzymać się jej. „Definicje są nieodzownym punktem wyjścia dla wyobraźni. A to, czego nie możemy sobie wyobrazić, nie może stać się rzeczywistością”.
🖇
Tak, to prawda: nasza kultura tak ściśle określiła podrzędny status kobiet, że wielu mężczyzn nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że ich partnerka nie zamierza się zniżać i nie stosuje żadnej autocenzury. Ale zdarza się również, że niektórzy z nich wykazują wystarczająco dużo ciekawości, otwartości umysłu, wiary w samych siebie, żeby zaakceptować, a nawet szukać tego rodzaju kobiet. Tak czy owak, warto zaryzykować.
Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje
relacje między mężczyznami a kobietami,
przeł. Jacek Giszczak,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

[…] kochać miłość, kochać ją naprawdę, znaczy też nauczyć się rezygnować z walki. I umieć wrócić na swoją drogę — choćbyśmy się potknęli.
🖇
Uczymy się w każdym wieku.
To prawdziwy cud.
🖇
Mogę narażać się na to, że zostanę zraniona, ale tylko w przypadku kogoś, kto jest tego warty.
🖇
Wyobrażanie sobie, jak wyglądałby nasz miłosny pejzaż, gdyby kobiety były niewzruszone, jeśli chodzi o poszanowanie ich potrzeb, i gdyby zawsze dysponowały materialnymi środkami, by to robić, jest jedną z fantazji, które przynoszą mi największą satysfakcję.
(tamże)