Tamta książka jest i raczej pozostanie najmocniejszą książką, jaką przeczytałam i przeczytam w tym roku. Z pewnością jest najmocniejszą wśród tych, które przeczytałam w ciągu ostatnich pięciu lat, wyprzedzając wspaniałą powieść Apeirogon (zrodzoną z dwóch nieszczęść, mających to samo źródło). Obie, ta tu razem z tamtą, autorstwa Francesci Albanese, stanowią dla mnie książkowy dyptyk must read.
W XXI wieku by nie być posądzonym o rasizm, tylko osoba czarnoskóra może użyć w swej wypowiedzi murzyna. Podobnie, by nie być posądzonym o dyskryminację, tylko osoba z niepełnosprawnością może wobec siebie użyć słowa kulawy. Przez analogię bez posądzenia o antysemityzm, tylko Izraelczyk może nazwać po imieniu to, co dzieje się w Izraelu i na Okupowanych Terytoriach Palestyńskich. Nazwał.
Markowi Edelmanowi
•
Uważam, że w kategorii cierpienia najbardziej skrajne sytuacje,
w jakich może się znaleźć człowiek,
nie dotyczą już Żydów.
— Romain Gary, 1970.
🖇🖇
W kwietniu 1944 r. Julian Tuwim wypowiedział swoją skargę My, Żydzi polscy…, która zaczynała się tak:
„Gdyby jednak przyszło do uzasadniania swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów, przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez «mistycznej» przyprawy. Być Polakiem — to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej. […] Polak – bo się w Polsce urodziłem, wzrosłem, wychowałem, uczyłem; bo w Polsce byłem szczęśliwy i nieszczęśliwy; bo z wygnania chcę koniecznie powrócić do Polski […]”.
🖇
Państwo Izrael zdefiniowało mnie jako Żyda nie dlatego, że wypowiadam się w języku żydowskim, podśpiewuję żydowskie piosenki, konsumuję żydowskie potrawy, piszę żydowskie książki czy wykonuję jakieś inne żydowskie czynności. Nie, zostałem spisany jako Żyd, ponieważ to państwo, grzebiąc w moich dokumentach, skonstatowało, że moja matka była Żydówką. Owszem, była Żydówką, ponieważ moja babka też była Żydówką, a to dzięki temu że moja prababka… i tak dalej, i dalej przez pokolenia aż do zarania dziejów.
Gdyby jednak się zdarzyło, że tylko mój ojciec zostałby uznany za Żyda, a moja matka, w świetle prawa izraelskiego byłaby określona jako nie-Żydówka, byłbym zarejestrowany jako osobnik narodowości austriackiej.
🖇
Uparcie chciałem być Żydem wraz z Leonem Blumem, Julianem Tuwimem i tyloma innymi, którzy zaakceptowali tę tożsamość ze względu na prześladowania, oprawców, zbrodnie i pomordowanych.
Ponieważ źle znoszę fakt, że prawo izraelskie narzuca mi przynależność do jakiejś fikcyjnej wspólnoty etnicznej, a jeszcze gorzej konieczność prezentowania się reszcie świata jako członek klubu wybranych, przeto oświadczam, że chcę podać się do dymisji i przestać uważać siebie za Żyda.
[…] W obliczu tragicznych wydarzeń XX w. jestem zdecydowany trzymać się z daleka od tego hermetycznego i prestiżowego klubu, do którego inni ludzie nie mają ani możliwości, ani powołania, żeby tam wstąpić.
Moja odmowa bycia Żydem czyni ze mnie przedstawiciela ginącego gatunku. Podkreślając, że jedynie moja przeszłość była żydowska, że moja teraźniejsza codzienność jest, na dobre i na złe, izraelska i że w końcu moją przyszłość i przyszłość moich dzieci – jakiej bym sobie życzył – wyznaczają zasady uniwersalne, otwarte i szlachetne, zdaję sobie sprawę, że sprzeciwiam się dominującej tendencji nakierowanej na etnocentryzm.
Jako historyk czasów najnowszych pozwolę sobie wyrazić przypuszczenie, że dystans kulturowy między moim prawnukiem a mną będzie nie mniejszy od tego, jaki dzielił mnie od mojego pradziadka. Tym lepiej! Zauważam jednak z przykrością, że wielu ludzi wierzy, iż ich potomkowie będą do nich podobni w każdym calu, ponieważ w ich przekonaniu narody są wieczne, no a już szczególnie naród-rasa, taki jak ich żydowski naród.
🖇
Odnoszę coraz większe wrażenie, że pod kilkoma względami Hitler wyszedł zwycięsko z II wojny światowej. Rzecz oczywista, został pokonany militarnie i politycznie, ale po upływie kilku lat jego zdeprawowana ideologia przesączała się, przesączała… aż wypłynęła na nowo na powierzchnię, objawiając się obecnie w postaci napięć, silnych i groźnych.
🖇
Jestem świadomy tego, że żyję w najbardziej rasistowskim społeczeństwie w świecie zachodnim. Oczywiście, rasizm jest wszechobecny, ale w Izraelu jest on obecny w duchu prawa, naucza się go w szkołach, rozpowszechnia w mediach. I co najgorsze, rasiści nie zdają sobie sprawy z tego, że są rasistami i nie poczuwają się do winy. W efekcie Izrael stał się szczególnie cenionym punktem odniesienia dla większości nurtów skrajnie prawicowych na świecie, którym wcześniej bliski był antysemityzm…
🖇
Poprzez moje życie codzienne, moją podstawową kulturę — jestem Izraelczykiem. Nie odczuwam z tego powodu dumy, podobnie jak nie odczuwam dumy z faktu, że jestem mężczyzną o ciemnych oczach, średniego wzrostu. Odczuwam natomiast wstyd za Izrael, szczególnie wtedy, kiedy widzę okrutną kolonizację dokonywaną przez siły wojskowe, kolonizację, której ofiarami są słabi, bezbronni, ci, co nie należą do „narodu wybranego”.
🖇
Kontakty z innym człowiekiem, obywatelem drugiej kategorii w Izraelu, to niezmienny kontakt z tym, który żyje w ciągłym poczuciu krzywdy, na samym dole syjonistycznego łańcucha aktów łaski. Co gorsza, ta uciskana społeczność, żyjąca od ponad pięćdziesięciu lat pod okupacją, pozbawiona praw politycznych i obywatelskich na terytorium, które „państwo żydowskie” uznało za swoje, została opuszczona przez międzynarodową politykę.
🖇
Wydaje się i to w coraz większym stopniu, że jest już za późno; każda poważna możliwość politycznego rozwiązania konfliktu jest z miejsca utrącana. Izrael przyzwyczaił się do tej sytuacji i nie jest zdolny do odstąpienia od swojej dominacji kolonialnej wobec drugiego narodu. A świat zewnętrzny, niestety, nie robi tego co powinien: wyrzuty sumienia i niewłaściwe rozpoznanie sytuacji przeszkodziły politykom w przekonaniu Izraela do wycofania się na granice uzyskane w 1948 roku. Izrael nie jest również gotów do oficjalnego przyłączenia podbitych terytoriów, ponieważ w takim przypadku powinien zapewnić okupowanej społeczności równe prawa obywatelskie i tym samym przekształcić się w państwo dwunarodowe. Niestety, mitologiczny wąż, który połknął ofiarę, woli się nią udławić niż z niej zrezygnować…
🖇
Kiedy państwo, którego jestem obywatelem, dokonuje spisu swoich mieszkańców, moją narodowość definiuje słowem „Żyd” i tym samym ustanawia siebie jako państwo „narodu żydowskiego”. Innymi słowy, jego założyciele i ustawodawcy uznali, że to państwo jest zbiorową własnością „Żydów z całego świata” — bez względu na to, czy są oni wierzącymi czy też nie są — a nie uzewnętrznieniem konstytucyjnej i demokratycznej suwerenności ogółu obywateli, którzy to państwo zamieszkują.
🖇
Historia najnowsza obfituje w dziwactwa i śmiesznostki. Nacjonalizm etnoreligijny, jaki pojawił się na początku XIX w. narzucił Heinrichowi Heinemu konieczność przejścia na wiarę chrześcijańską, żeby można go było uznać za Niemca, z kolei polski nacjonalizm lat 30. XX w. odmówiłby uznania mego ojca za pełnoprawnego Polaka, o ile ten nie zostałby katolikiem. W podobny sposób syjoniści z początku XXI w., zarówno w Izraelu, jak i poza jego granicami, odrzucali całkowicie zasadę narodowości izraelskiej, uznając jedynie narodowość żydowską. […]
W państwie Izrael każda forma definicji żydowskości jest głęboko zwodnicza, przesycona złą wolą i arogancją. […] termin „Żyd” w przeciwieństwie do terminu „Izraelczyk” wyklucza wyraźnie nie-Żydów ze społeczeństwa, w interesie którego to państwo zostało powołane.
🖇
W jednej ze szkół na przedmieściach Paryża mały Mohammed uchodzi za niezrównanego geniusza. Znakomity w arytmetyce, niedościgniony we francuskim. Pewnego dnia nauczycielka pyta go wprost: Czy chciałbyś, żebym nazywała ciebie Piotrem? Twarz chłopca rozpromienia się i z radością przystaje na tę propozycję. Tego samego dnia, kiedy Mohammed/Piotr wraca do domu, mama zwraca się doń: Mohammed, idź do sklepu i kup dwa kartony mleka. Chłopiec odpowiada, że teraz ma na imię Piotr i odmawia wykonania polecenia. Wieczorem po pracy wraca ojciec, zasiada w fotelu i prosi syna, żeby przyniósł mu butelkę wody z lodówki. Chłopiec odmawia i ponownie wyjaśnia, że teraz nazywa się Piotr. Zdenerwowany ojciec podrywa się z fotela i wymierza chłopcu policzek; sygnet, który ojciec miał na palcu, zadrasnął skórę dziecka. Następnego dnia w szkole nauczycielka patrząc na chłopca pyta: Piotruś, co się stało, skąd ta szrama na policzku? Chłopak z zawstydzoną miną odpowiada: To Arabowie mnie pobili…
Rzecz jasna, tę anegdotkę opowiadają sobie Francuzi, a nie Arabowie. Niezależnie od tego, co ona ujawnia, dobrego i złego, na temat „otwartości” narodowej Francuzów, ta historyjka nie mogłaby być powtarzana w Izraelu, z uwagi na dyskryminacyjny charakter polityki izraelskiej. Ale zachęca do refleksji nad pojęciem tożsamości, wizerunkiem siebie samego, ryzykiem związanym z zerwaniem ze swoją tożsamością, a także nad możliwością zmiany tożsamości, nad jej widoczną zależnością od innych.
[…] Tożsamość jest odpowiedzią na potrzeby psychologiczne, stałe i ahistoryczne, wspólne wszystkim ludziom, natomiast jej formy i odmiany zależą z jednej strony od danych naturalnych (płeć, kolor skóry, wzrost itp.), z drugiej zaś od warunków zewnętrznych, inaczej mówiąc, społecznych.
Człowiek określa swoją tożsamość przez codzienne doświadczenia i relacje z innymi. Nosi ją niejako i nie może bez niej żyć. Tożsamość jest warunkiem wejścia w komunikację z drugim człowiekiem.
🖇
[…] na początku lat 80. XX w. nie znałem jeszcze tego bezkompromisowego domagania się żydowskiej wyłączności w kwestii zbrodni nazistowskich. […] Ile osób zamordowali naziści w obozach koncentracyjnych, w obozach zagłady, dokonując
innych niekonwencjonalnych zbrodni?
I zawsze padała ta sama odpowiedź: 6 milionów. Kiedy wyjaśniałem, że moje pytanie dotyczy liczby wszystkich pomordowanych, a nie tylko liczby Żydów, moi rozmówcy wyrażali zdziwienie i rzadko który znał właściwą odpowiedź.
🖇
Nigdy nie miałem upodobania do przywoływania cierpień przeszłości i nie myślałem o rekompensacie za doznane krzywdy. Należę do tych, którzy usiłują raczej wyartykułować i zahamować, a przynajmniej zredukować nadmiar niesprawiedliwości czasów obecnych. Myślę też, że prześladowani i ofiary z przeszłości powinny ustąpić pierwszeństwa prześladowanym dnia dzisiejszego i prześladowanym jutra. Wiem dobrze, że historia staje się często areną, na której dochodzi do zamiany ról między myśliwym a zwierzyną, mocnym a słabym.
🖇
Utworzenie państwa Izrael, jego sukcesy wojskowe i ekspansja terytorialna pociągnęły za sobą większość obozu religijnego, który uległ przyspieszonej i radykalnej nacjonalizacji. […] Kiedy tradycja etyczna wewnątrzwspólnotowa łączy się z władzą religijną, narodową lub partyjną, nieodmiennie rodzi to głęboką niesprawiedliwość wobec tych, którzy nie wchodzą w skład tej wspólnoty.
🖇
W naszych czasach nie odnajdujemy prawie wcale protestów ze strony instytucji żydowskich skierowanych przeciwko aktom niesprawiedliwości popełnianych codzienne pod okupacją izraelską.
🖇
Dosyć znana anegdotka w stylu jidysz, pełna autoironii, piętnuje wewnątrzwspólnotowy charakter żydowskiej moralności. Matka Żydówka towarzyszy swojemu synowi zwerbowanemu do armii carskiej podczas wojny krymskiej. W chwili rozstania szepcze synowi do ucha: Zabij Turka, a potem usiądź spokojnie i coś zjedz. Dobrze, mamo – odpowiada syn. I nie zapominaj – dodaje matka – żebyś zawsze odpoczywał po każdym ataku, jak już zabijesz tych Turków! Tak mamo – odpowiada rekrut i po chwili wahania pyta: A jeżeli to Turek mnie zabije? Matka otwiera szeroko oczy ze zdumienia: A dlaczego on miałby ciebie zabić? Przecież nic mu nie zrobiłeś!
🖇
Zgodnie z duchem swoich praw państwo Izrael należy w większym stopniu do znakomitych osobistości niebędących Izraelczykami niż do ogółu obywateli, którzy to państwo zamieszkują. […] Jerozolima jest ich własnością. Nie muszą więc poznawać jej historii, geografii, ani uczyć się jej języków (hebrajskiego lub arabskiego), pracować tam, płacić podatków, czy broń Boże, zaciągnąć się do armii izraelskiej! Nie, wystarczy tylko, że przyjadą z krótką wizytą do Izraela, żeby uzyskać dowód osobisty, nabyć jakąś niewielką nieruchomość, zanim powrócą do swojej narodowej kultury i do swojego języka ojczystego, pozostając na wieczność właścicielami państwa żydowskiego. Co za szczęście urodzić się z matki Żydówki!
🖇
Być Żydem w Izraelu oznacza być obywatelem uprzywilejowanym, cieszącym się korzyściami odmawianymi tym, którzy nie są Żydami, zwłaszcza Arabom. Tylko Żyd może utożsamiać się z państwem, które nazywa siebie odbiciem żydowskiej tożsamości. Tylko Żyd może kupować ziemię, podczas gdy obywatel nieżydowski nie ma prawa jej nabyć. Tylko Żyd, nawet jeżeli przebywa w Izraelu tymczasowo i kiepsko posługuje się hebrajskim, może zostać zarządzającym Banku Izraelskiego, centralnego banku tego państwa, który nie zatrudnia żadnego obywatela izraelskiego o pochodzeniu arabskim. Tylko Żyd może zostać ministrem spraw zagranicznych i rezydować na stałe w osiedlu usytuowanym poza prawnymi granicami Izraela, obok sąsiadów Palestyńczyków pozbawionych praw cywilnych, tudzież suwerenności. Tylko Żyd może założyć osady na terytoriach, które do nas nie należą, może również poruszać się na terenie Judei i Samarii po drogach granicznych, gdzie miejscowi mieszkańcy – wewnątrz swojej ojczyzny – nie mogą przemieszczać się swobodnie. Tylko Żyd nie zostanie zatrzymany przy szlabanie drogowym, nie będzie torturowany, nikt nie będzie przeszukiwać nocą jego domu, nie stanie się przez pomyłkę celem strzału, nie ujrzy ruin swego domostwa, zburzonego przez pomyłkę… Wszystkie te działania, narastające od prawie pięćdziesięciu lat, są podejmowane wyłącznie wobec Arabów.
🖇
Czuję zmęczenie, czuję jak ostatnie liście rozumu opadają z drzewa naszych działań politycznych, pozostawiając nas bez osłony wobec kaprysów zahipnotyzowanych szarlatanów. Jednocześnie nie jestem filozofem metafizykiem, lecz historykiem, który podejmuje próby porównań, toteż nie mogę sobie pozwolić na taki zupełny fatalizm. Wierzę, że skoro ludzkość wyszła z XX w. bez wojny atomowej, wszystko jest możliwe, nawet na Bliskim Wschodzie. Warto przypomnieć słowa Theodora Herzla, tego historycznego marzyciela odpowiedzialnego za moją izraelską narodowość: „Jeżeli tylko czegoś naprawdę chcesz, to nie będzie to legendą”.
Shlomo Sand, Dlaczego przestałem być Żydem.
Spojrzenie Izraelczyka,
przeł. Iwona Badowska,
Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)
