Debiut. Trzynaście opowiadań. Wydanych po raz pierwszy w roku, w którym Autorka kończyła 80 lat. Robi wrażenie — dwa słowa, jedna fraza, która jest odniesieniem do dwóch różnych dopełnień.
Czytając tę książkę, przypomniałam sobie zabawę z dzieciństwa, w której pierwsze skrzypce grały gust i estetyka. Gdy byłam małą dziewczynką, robiło się sekrety (widoczki). I tym właśnie są te opowiadania: literackimi sekretami, beletrystycznymi widoczkami. Są przepiękne. Uwielbiam ostatnie.
Miała wrażenie, że stoi obok palącego się ogniska, z którego nagle wystrzelił w górę niewielki węgielek: poleciał w powietrze, wpadł w jej serce i rozpalił tam swoim żarem blask współczucia.
[…] Uśmiechnęła się. I okazało się, że ognisko jest prawdziwe, gorące i rozpalone, a obu kobietom zaczęły zagrażać jego płomienie. Jednak na początku nie było to oczywiste.
🖇
— Kogo zatem poznałaś?
Dzielił ich niemożliwy do pokonania dystans.
🖇
Czasami bogowie są łaskawi i spełniają nasze pragnienia z nadzwyczajną i obfitą szczodrością.
🖇
Podobno kiedy człowiek się starzeje, jego mechanizmy obronne zaczynają słabnąć. Dawne barykady, za którymi kiedyś mogła się schronić, z humorem, elegancją, a nawet — oczywiście tylko czasami – z pewną odwagą, cóż, wszystkie rozpadają się z upływem lat.
🖇
Tego właśnie potrzebowała. Strupa na wszystkich ranach. Ale i tak nie pamiętała, w jaki sposób się skaleczyła.
🖇
Kotka usiadła u moich stóp. Obie obserwowałyśmy świat. Oczywiście wiem, że nie widzimy tego samego. Ona pod każdym względem patrzy w inny sposób. Ja odczuwam wilgoć, czuję jej zapach i słyszę krople deszczu zupełnie odmiennie od niej. Ale towarzyszy mi i obserwuje z podobnym zadowoleniem. To naprawdę niesamowite, że dany jest mi taki widok, wiem, że mam szczęście.
🖇
Naprawdę się zastanawiam, czy ona rozumie, co to samotność, choć ponoć koty interesuje wyłącznie własna wygoda.
🖇
Nie mam teraz na własność niczego, może oprócz swojego ciała i umysłu, choć te po tylu dekadach użytkowania są jakie są. […]
Kotka i ja uczymy się teraz, czym jest proces utraty. Starość często jest kojarzona z gromadzeniem rzeczy, z chorobą, z niewygodami, ze zmarszczkami, ale tak naprawdę to proces utraty — praw, szacunku, pożądania, tego wszystkiego, co kiedyś do ciebie należało i co cię cieszyło, zupełnie bez refleksji.
🖇
Fotel był duży, wiklinowy, wyściełany miękkimi kremowymi poduszkami, Linda mogła więc podwinąć na nim swoje długie nogi, jakby składała parasol do wygodniejszych rozmiarów.
🖇
—Dlaczego wolisz budzić strach, a nie miłość? – zapytał ją Malik.
— Do miłości nie można zmusić.
🖇
Są rzeczy zbyt bolesne, by o nich wiedzieć,
rzeczy, których nie da się pojąć od razu.
🖇
— […] Dlaczego tu przyjechałaś?
A ona spojrzała na niego i dostrzegła, że ani tego nie wiedział, ani nie chciał wiedzieć.
— Ponieważ zmieniłeś moje życie.
🖇
Czy ktoś kiedyś nie powiedział, że zrozumienie
to jedyne prawdziwe szczęście?
🖇
Nauczyliśmy się wyjątkowo sprawnie obsługiwać wszelkie wirtualne narzędzia komunikacji. Spotkania towarzyskie lub zawodowe organizuje się za pomocą najróżniejszych aplikacji, coraz łatwiejszych w użyciu, które, poukładane w kafelki na naszych ekranach, stają się też coraz mądrzejsze. Niemniej można się poczuć trochę jak głodne dziecko, które patrzy na patery ze wspaniałym jedzeniem w sklepowej witrynie. Jak ktoś kiedyś powiedział, sposób przekazywania informacji jest równie istotny co informacja, i niezależnie od tego, jak jest piękny, nie możemy dotknąć, pocałować, powąchać ani posmakować pikseli.
🖇
[…]
często porusza się kwestię tego, czy lepiej mieszkać z rodziną, czy bez niej. Nie wszystkie relacje rodzinne są harmonijne i – szczerze mówiąc – rzadko dochodzi się w ogóle do sedna tematu. A tym sednem jest pytanie, czy uścisk stale obecnego dziecka jest równie satysfakcjonujący jak uścisk przelotnego kochanka. Rząd klasyfikuje je jako identyczne, jeśli chodzi o wartość kontaktu skórnego, ale wśród siedemdziesięciolatków popularna jest opinia, że to niesprawiedliwe uproszczenie.
🖇
– Wszyscy miewamy takie sny – oznajmiła Dolores. – Projekcje i fantazje. Pełne tego, o czym nie chcemy myśleć i czego nie chcemy mieć.
Czy wspominałam, że Dolores ma dopiero sześćdziesiąt pięć lat, więc nigdy nie doświadczyła spotkania z fantazmem, i że skoro ma pełną rodzinę, prawdopodobnie nigdy nie dowie się, czym on jest? Przestałam dyskutować. Nigdy nie kłóć się z freudystami – oni myślą, że znają odpowiedzi na wszystkie pytania.
🖇
[…] w tamtym czasie wciąż przeżywałam niedawno zakończony związek, który przebiegał według znanego już schematu: skok na głęboką wodę, zero ograniczeń, a potem szalony pęd z powrotem na płyciznę.
🖇
Lacrimae rerum
/łac. nawet rzeczy płaczą/
🖇
W naszym społeczeństwie istnieją dwa sposoby radzenia sobie z palącą żałobą. Albo odmawiasz poświęcenia samego siebie i ostentacyjnie zajmujesz się intensywną radością odnajdywaną we wszystkim — myślisz pozytywnie, żyjesz dalej, zgarniasz tylko dobre uczucia, przeszłość zostawiasz za sobą — albo wybierasz odwrotną drogę. W drugim wypadku żyjesz z nieustającą, codzienną świadomością niemożliwej, niewyobrażalnej, nieznośnej straty. Ponieważ jestem zdrowym na umyśle i wypłacalnym człowiekiem świata Zachodu, w momencie kryzysu wybrałam pierwszą możliwość, ale tamtego dnia, kiedy czas na godzinę zmienił bieg, stanęłam twarzą w twarz z tą drugą prawdą mojego życia.
🖇
— Jesteś złudzeniem?
— Wszyscy jesteśmy złudzeniem […].
🖇
[…] wróciłam do pokoju i kółko zaczęło migać.
— Jak się miewasz, Martho?
— Spierdalaj, Arthurze – odparłam w ramach eksperymentu.
— Przykro mi, Martho, ale nie zrozumiałem – odparł robot mechanicznym, beznamiętnym tonem. Wyszłam na balkon posiedzieć.
— To tylko maszyna – przypomniał mi wcześniej Mark. – Ale będzie się uczyć. Jak smartfon. I tak jak wszystko w dzisiejszych czasach. W instrukcji napisali, że ma adaptującą się osobowość.
Musiałam pomyśleć.
🖇
„Lubię, kiedy się o mnie troszczą” — dodał potem, a ona rozumiała, co takiego uwielbiał: szacunek i pokłady uprzejmości, którymi cieszył się dawniej. Przypominało mu to czasy wina i róż, czasy, kiedy był na górze, na szczycie kariery, na samym szczycie drabinki sukcesu. Inspirował, kontrolował, nadzorował, aż do… aż do krachu.
🖇
„Ale ja wciąż żyję […]. Mogę…”. Ale nie dokończyła tej myśli. Nie była dość szybka, nigdy nie była dość szybka, by prześcignąć tych, którzy na siłę naprawiali świat.
🖇
Świat wokół nagle się ułożył. Odwróciła twarz do okna, próbując dostrzec, czy jest tam odbicie kobiety, którą nagle się stała. […] Oto kim jestem, pomyślała.
🖇
Miłość to skomplikowane uczucie. Próbowałam sobie przypomnieć, co powiedział Dylan Thomas, który rozumiał więcej niż większość ludzi. Kobieta w łóżku z mężczyzną to matka, siostra, córka, kochanka — wszystkie w jednej osobie? Tak to szło?
🖇
Wierzyłam, że został mi przypisany konkretny los i że muszę zrozumieć, co on oznacza. […] zaczęłam zastanawiać się nad znaczeniem bycia samą. Było to bogate „złoże” do wydobycia, a zarazem główna oś mojego charakteru, ponieważ z natury jestem samotniczką.
🖇
— Jak tam jest? — pytano, a ja nie potrafiłam znaleźć słów […] Samotność człowiek nosi w sobie i nie da się od niej uciec.
🖇
Była jak mały ptaszek i wyzwoliła we mnie wszystkie uczucia, które pielęgnują w sobie dzieci, gdy wszędzie noszą ze sobą lalkę lub pluszowego misia. Bo czymże innym jest ta opiekuńcza postawa, jeśli nie determinacją, by czuć się dużym i potężnym, kimś, komu bycie większym i silniejszym pozwala troszczyć się o słabsze stworzenia?
[…] Uspokajając ją, czułam spokój także w sobie. Zaczęła być częścią mnie.
🖇
Przekaże dalej miłość
[…]. Bo miłość to ruch w górę, nie w dół. I tak powinno być.
🖇
[…]
bez wahania powiedziałam: „Tak”. Najzwyczajniej w świecie. Tak. Żadnych pytań. Tylko „tak”. Prosto z serca.
🖇
Kocham ją bardziej, niż jest tego świadoma, może nawet bardziej, niż ja sama jestem.
Jane Campbell, Czesanie kota. Opowiadania,
przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026.
(wyróżnienie własne)

Nalała sobie filiżankę i wzięła croissanta. Poczuła się oddzielona od przeszłości i zaskakująco wolna. Jakby stała na krawędzi czasu. […] czuła również coraz większą ulgę. […] Ten spokój znalazł się w zasięgu ręki. […] Jakie to dziwne. Spokój przyniosło jej nie to, co miała, ale to, czego się pozbyła.
🖇
W powietrzu unosił się powiew wieczności — szturchnięcie od noumenu, spoza pozostałości fenomenu — wiedziałam, że muszę tam dotrzeć.
(tamże)
[a jednak muszę tu mieć też poniższe, czyli suplement 22.08.2026]
Jak pokazują powyższe historie, czas automatycznie pozbawia starzejące się kobiety wielu luksusów i niezbędnych rzeczy, które dawała im młodość. To, w jaki sposób doświadcza się tej ekspozycji, tego rozbierania, demontażu tożsamości społecznej, zależy od wielu czynników: zdrowia, zamożności, miejsca zamieszkania, wykształcenia, genetyki, relacji rodzinnych i po prostu cholernego szczęścia lub jego braku. Czasami człowiek traci również rozum, a to już zmienia wszystko.
Z rozumem czy bez, w późnym okresie życia trafiamy do innego świata […].
•
[…]
starość to inny kraj, w którym wszyscy jesteśmy nomadami i w którym możemy postanowić, że nosimy ze sobą jak najmniej. Pokazuje również, że starość nie jest dla mięczaków i że istotne jest towarzystwo. Piszę tę książkę jako jedna z tych starszych kobiet, badając ślady stóp, pragnąc, podobnie jak Fern, bohaterka Nomadland, podkreślić, że są inne kobiety podróżujące obok mnie, nawet jeśli niekoniecznie ze mną. Oczywiście są także starsi mężczyźni, również ogołoceni z rzeczy, ale ta książka nie jest dla nich ani o nich, chyba że stanowią tło dla życia kobiet.
•
[…] skąd wzięły się te bohaterki. […] O niektórych kobietach czytałam, niektóre spotkałam, o niektórych słyszałam, niektóre były moimi sąsiadkami, inne krewnymi, niektóre powstały z historii zasłyszanych od pacjentów, przełożonych lub przyjaciół.
•
Wszyscy mamy w życiu narratorów, ludzi, którzy opowiadają o nas anegdoty, formułują diagnozy na nasz temat, ludzi, którzy plotkują. W wypadku osób starszych to często członkowie rodziny lub pracownicy socjalni, lekarze lub kierownicy domów opieki, ale są także szczęśliwcy, którzy mogą sami opowiadać własne historie. Czasem trudno znaleźć słuchaczy, jakich pragnęlibyśmy mieć, ale możemy opowiedzieć historię i zapisać to, co jest w nas ważne, co wcześniej się nie liczyło.
•
W naszych społeczeństwach najmniejsze szanse na opowiedzenie swoich historii mają najmniej uprzywilejowani: uchodźcy, osoby szukające azylu, ludzie bardzo młodzi, bardzo starzy, niepełnosprawni, biedni, bezsilni.
•
[…] nikt nie pyta, czego pragniesz ty. Aby sobie z tym poradzić, możesz stworzyć swój subiektywny świat, działający na twoich warunkach, pozbawiony starych przeszkód, takich jak wstyd lub strach, nawet jeśli ten świat będzie zbudowany tylko ze wspomnień lub z marzeń.
•
Wszyscy potrzebujemy w życiu bezpieczeństwa, ale ono ma dwa znaczenia. Bywa jednocześnie spokojem i uwięzieniem.
•
Istnieją mniej radykalne sposoby przygotowania się do śmierci, pozbycia się tego, czego już nie chcemy lub nie potrzebujemy, nie wszyscy czują też potrzebę ogołacania się. Czarownice mogą postanowić, że wyjdą z lasu, a zmiana nastąpi i tak. Przymusowe pozbywanie się rzeczy to doświadczenie bolesne, a to dobrowolne wymaga zarówno odwagi, jak i determinacji.
•
Tylko wtedy, gdyby starsze kobiety rzeczywiście były zdeseksualizowanymi, nijakimi, beznamiętnymi, bezmózgimi, potulnymi i przepraszającymi istotami, jakimi chciałoby je widzieć społeczeństwo, historie te można by uznać zarówno za nieprawdziwe, jak i za transgresyjne. I jak proste byłoby to wówczas dla społeczeństwa.
•
Wszyscy starzy ludzie mają określoną tożsamość, ukształtowaną przez rodzinę oraz społeczeństwo, i może się zdarzyć, że trzymanie się jej to najlepsza droga, ale odrzucenie oczekiwań innych ludzi może z kolei okazać się wyzwalające.
•
Ludzie, nawet — a może przede wszystkim — ci życzliwi, bywają na tyle mili, by zapytać starszą kobietę o jej zdrowie, ogród, ewentualnie dzieci, jeśli je ma. Niewielu pyta o jej życie intelektualne, aktywność zawodową, zainteresowania kulturalne, ambicje.
•
Pytanie nie brzmi jednak: „Czy czują się samotne?”, tylko: „Czy potrafią to przetrwać, czy wiedzą, jak sobie z tym poradzić, czy są przekonane, że tymczasowa samotność jest niezbędnym składnikiem udanego życia zmysłowego?”.
•
[…] te narracje opowiadają o kobietach, które przetrwały nieodwracalną stratę, nienaprawialne katastrofy. Wszystkie okazują się odważne, mają zasady i w moich oczach budzą podziw. […]
Słyszałam o pewnej starszej kobiecie, którą wnuczka zapytała: „Babciu, jaki był najszczęśliwszy okres w twoim życiu?”. „Nie wiem — odpowiedziała kobieta. — Może jeszcze go nie przeżyłam”.
(tamże)