Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa przydrożne i inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drzewa przydrożne i inne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, czerwca 07, 2026

6141. Kromeczka (XXVII)  // Czekariat (CXLI)


fot. Gepardzica, fragment.

Kobietom przysługuje jednak również inna możliwość. Mogą dążyć do mądrości, nie zadowalając się byciem uprzejmymi: mogą stać się kom­pe­tent­ne, a nie tylko pożyteczne, mogą być silne, a nie tylko urocze, speł­niać własne ambicje, nie tylko cudze, związane z partnerem czy z dzieć­mi. Mogą sobie pozwolić na naturalne starzenie się, bez poczucia winy, buntując się tym samym czynnie — odmawiając posłuszeństwa — prze­ciw konwencjom płynącym z «podwójnych standardów» stosowanych przez społeczeństwo w odniesieniu do wieku [kobiet i mężczyzn]. Zamiast być cór­ka­mi, usiłując pozostać w tej roli najdłużej jak to możliwe, cór­ka­mi, które zaraz potem zmieniają się w poniżone kobiety w średnim wie­ku, a następnie w obsceniczne stare kobiety, znacznie wcześniej mogą po pro­stu stać się kobietami — i pozostać czynne jako osoby dorosłe […]. Kobiety po­win­ny pozwolić na to, by ich oblicze opowiadało o życiu, które przeżyły. Kobiety powinny zacząć mówić prawdę.
   — Susan Sontag (1933-2004)

[w:] Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet,
przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.

poniedziałek, kwietnia 20, 2026

6076. 110/365

raz, dwa­dzieścia kilka gramów życia przy­sia­da­ją­ce po wielo­kroć na gałązkach kwit­ną­ce­go wi­śnio­we­go drzewka. dwa, kwit­ną­cy pierwszy dzień w tym roku ma­ło­duński amarylis.

raz, dwa, przyciągając ludzki wzrok, zmie­nia­ją obserwujące je osoby.

110/365

czwartek, kwietnia 02, 2026

6061. Kromeczka (XXV)  // Czekariat (CXXXVII)


Açorka.

Dla mnie wielką wartością jest to, że wiem, kim jestem i w czym jestem dobra. Kiedy ma się dwadzieścia pięć lat, na ogół się tego nie wie, ale w wieku pięćdziesięciu pięciu już raczej tak. A dojrzała wolność oznacza też, że człowiek przestaje się tak przejmować tym, co myślą inni, rów­nież na temat naszego wyglądu. Jest to jedna z wielu rzeczy, na które można wzruszyć ramionami i już.
   — Åsa Wikforss

[w:] Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu
, Wielka Litera, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

wtorek, lutego 03, 2026

6000. 34/365  // Czekariat (CXXVIII)

wszystkiego najlepszego!
     do wczo­raj myślałam, że to sztampa i pój­ście na łatwiznę, a nie życzenia.
     zmieniłam zdanie, bo jeśli szczerze wy­po­wie­dzia­ne są te sło­wa, nie ma piękniejszych — po­zba­wio­ne są po­li­tyki, świa­to­po­glą­du czy uprzedzeń, jed­no­cześ­nie odnoszą się z sza­cun­kiem do losu.

34/365


fot. Sadownik, fragment.
 

[…] pain is unavoidable, but suffering is optional.

Darene Cohen, Turning Suffering Inside Out,
Shambhala Publications, Boston 2000.

[suplement 7.01.2026]
Ból stanowi jeden z kluczy, które otwierają nam nie tylko na­sze wnętrze, lecz również świat. Zbliżając się do punktów, w któ­rych człowiek okazuje, że potrafi sprostać bólowi lub go przezwyciężyć, zyskujemy dostęp do źródeł jego mocy i do ta­jem­nicy, którą kryje jego panowanie.
   — Ernst Jünger

niedziela, stycznia 18, 2026

5990. Zimowe wytchnienie


fot. Sadownik, fragmenty.

Wtedy… najpierwszy skromny urlopik wytchnieniowy Sadownika. Roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne ograniczone były do jednej na dzień.

Dziś… kończył się pierwszy wytchnieniowy weekend Sadownika. Rozmów tele­fo­nicznych, zgodnie z umową, brak. Za to jeden esemes na dzień, kon­trol­ny, że wszystko OK i dobranoc.

Wtedy i do dziś… to samo piękne miejsce. I dobry czas: i tam, i w ulu. W ży­ciu Sadownika tam i w życiu Drzewka w ulu, nim wrócą do wspól­nego czasu.


fot. Sadownik, fragmenty.

niedziela, stycznia 11, 2026

5987. —

Piątkowe drogowe cyk podczas wracania do domu. Od lat nie było go tak dużo. Od lat nie leżał tak długo. Dopadało wczoraj. Pada dziś. Gapię się i myślę: Heniutka. Moja. Najmojsza.

Spokój, który przynosi zimą śnieg.

Karmele Jaio. To nie ja, przeł. Maja Gańczarczyk,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2023.

     — Chyba pada śnieg.
     — Skąd wiesz?
     — Wiatr inaczej słychać.

Yōko Ogawa. Grobowa cisza, żałobny zgiełk,
przeł. Anna Karpiuk, Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.

środa, grudnia 31, 2025

(5977+1). Świąteczny czas (IV)

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Drzewo odpalające mi wspomnienia miejsca, ludzi, innego czasu. Jak łatwo pisało się wtedy, że mój czas tam skończony i po­li­czo­ny. Jak bardzo jest to niepojmowalne teraz, gdy mój czas tam skończył się i odliczył po kres. Pozostała wdzięczność.

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Poezja wyciągnęła go z czeluści pikselowego archiwum. Drzewa zatrzymane w strofach zatrzymały mnie na długo. Lobbowały za osobnym wpisem, osobnymi chwilami zadumy nad czasem. Nie dyskutowałam, cze­ka­łam, aż wyłoni się jak. Tak.

Zamykam dziś rok wielu rozstań i pożegnań. Niewyobrażalnych 363 dni temu.


fot. Häwwä, fragment.

🖇 🖇

to jest właśnie życie
Cień w progu coraz dłuższy
[…] 
Wszystko co mamy to tylko sen dręczący
O jakiejś rzeczywistości odległej i nieuchwytnej

🖇

DRZEWO Z TÉNÉRÉ*
     Tu tysiąclecia klękają
     U brzegu studni której strzegą gołębie grzywacze
     Nie szukaj już o wędrowcze w stromych promieniach dnia
     Zwiewnej korony
     Pustynia straciła swą tiarę
     Swój słodki cierń czcigodnego sługę
     Nie wie o tym jedynie głęboko pod ziemią
     Woda co drży jeszcze od ostatniego szturmu
     Korzeni
     […] 
__
  *  Kolczasta akacja, którą bezmyślnie lub przez przypadek zniszczono w ro­ku 1973. W sercu pustyni, licząc sobie prawie dwa tysiące lat, służyła karawanom jako punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Jej korzenie czer­pa­ły wodę z głębokości 36 metrów, o czym świadczy wydrążona opodal studnia.

🖇

DẠB
     Wsparty o nieboskłon
     Wspaniały i samotny
     Jak królowie są samotni i słońce
     Planety w swym królestwie
     Człowiek schylony nad przepaścią
     Własnej istoty

🖇

CIS
     Strażnik wieczności
     Dziękuje jerzykom
     Które co wieczór w rozedrganym powietrzu
     Zszywają niebo z ziemią

🖇

TAMARYSZEK
     Lekki leciutki
     Na wybrzeżu
     Jakby chciał zetrzeć morzu
     Czułym palcem zmarszczki

🖇

DRZEWO OLIWNE
     Patrzyło spomiędzy szumiących gałęzi
     Na zabawy bogów w dzieciństwie

     Bieg Historii ich zmiażdżył
     Teraz króluje samotnie
     Nad gruzami wielkich świątyń
     I nad oleandrami

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

niedziela, listopada 02, 2025

5930. Czekariat (CXXV)


fot. Sadownik, fragment.
 

Niepokój jest dobry.
To znaczy, że mamy intuicję
.

Andrzej

Glina. Nowy rozdział, S1E4,
reż. Władysław Pasikowski & Dariusz Jabłoński.

sobota, września 20, 2025

5895. 261–263/365

dwa dni te­mu zadziwił, dzwoniąc, bo miał nie dzwonić.

zadzwo­nił, by się odmeldować, nim kolejnego dnia planowo zacznie dziczeć. na swoim urlopie wytchnienionym ma tylko je­den obowiązek: codziennie wieczorem przysłać kropkę — wczoraj przysłał również piksele.

261–263/365


fot. Sadownik, fragment.
 

sobota, listopada 23, 2024

5638. 326–328/366

ostatni pierwszy śnieg Heniutki spadł dwa dni temu. spraw­dzi­łam, spadł czte­ry dni później niż pierwszy śnieg zeszłorocznej zimy. wczoraj do­pa­da­ło, więc dziś jeszcze trochę jest.

326–328/366


fot. Kaan, fragment.

wtorek, listopada 19, 2024

5637. Czekariat (CIII)  // Panna cotta (CXLIV)

Dokładnie tydzień temu w drodze do lekarza, gapiąc się na drze­wa na horyzoncie, dotarło do mnie, że listopadowe kolory w tym roku są bardzo marco-somà-rańczowe. Uśmiechnęłam się na wewnętrzną zmianę, której właśnie stawałam się świad­kiem. Listopad był do tej po­ry dla mnie od zawsze naj­trud­niej­szym miesiącem ro­ku. Nie stał się ulubionym, ale przestał być tak ma­kab­rycz­ny, gdy zy­ska­łam świadomość wszech­ogar­nia­ją­cej mnie palety barw wło­skiego ilustratora. Żyję so­bie w bajce.

Dokładnie tydzień temu dostałam to przepiękne zdjęcie. Rów­nież tam grasowały marco-somà-rańczowe kolory. Uśmiech­nę­łam się wtedy z powodu palety barw po raz drugi. A zdjęcie? Muszę je tu mieć.


fot. Hawwa, fragment.

mai mettere fretta!
[nigdy się nie śpiesz!*]

__________
  *   wolę zachwycające moje serce: nigdy nie zakładaj na siebie pośpiechu!

poniedziałek, kwietnia 15, 2024

5426. 106/366

w zeszłym roku potrzebowała sześciu do­dat­ko­wych dni, by za­kwitnąć. w tym roku już po wszystkim, stało się w mgnieniu oka. obsypała się kwia­tusz­ka­mi pod koniec ze­szłe­go tygodnia, dziś są już tylko listki.

106/366

Rozkwitające wiśnie […]. Czuł, że właśnie nastał ten jeden mo­ment w ciągu roku, gdy drzemiące w nich uczucia wy­do­sta­ją się na zewnątrz w eksplozji szczęścia. Kwiaty były jak ucieleśnienie czystej, niezmąconej radości.

*

     – Kwiaty już całkiem opadły, co?
     – To prawda. – Sentarō spojrzał na drzewo.
     – Idealna pora na podziwianie liści.
     – Liści?
     – Właśnie. Teraz wyglądają najpiękniej.

Durian Sukegawa, Kwiat wiśni i czerwona fasola,
przeł. Dariusz Latoś, Wydawnictwo UJ, Kraków 2018.
(wyróżnienie własne)

[suplement: 27.04.2024]
Z góry spadają delikatne maleńkie białe płatki dzikiej wiśni. Kładą mi się na powiekach. Czas staje. Ruszy za kilka dni. Gdy zwiędną. Ale nie teraz. Teraz jest teraz.

Joanna Jurewicz, Pod lodem, w serii Biała Plama,
Wydawnictwo Linia, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

[suplement: 10.06.2024]
Kwitnąca wiśnia rozkłada gałęzie
skrzydła
leci na wschód
może wraca do kraju

*

Pełnia Kwitnącego Księżyca
pełnia kwitnącej wiśni
pełnia chwili zastygłej w milczeniu

Anna Dutka-Mańkowska, Zegary,
Wydawnictwo Mamiko, Nowa Ruda 2022.
(wyróżnienie własne)

niedziela, marca 24, 2024

5400. Czekariat (LXXII)

Ta akwaforta czekała ekstremalnie długo na swoje słowa, ale do­cze­ka­ła się. Wspaniałe, obiecujące słowa, zachęcające, by z cie­ka­wo­ścią iść dalej.


Kaan.

Wystarczy niewielka zmiana, by
stworzyć całkiem nowy świat.

Terry Pratchett, Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko,
przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)

niedziela, stycznia 28, 2024

5337. Z oazy (CCXXIII)  //  Panna cotta (CXVIII)

Wielo­tygodniowe odliczanie literek, dwa. Książka ta to dla mnie niemająca końca degustacja stycz­niowego przy­działu drukowanych literek ułożonych we włoskim szyku. Wy­gra­ła z innymi, które chciałabym mieć w dłoniach, z powodu drzew i kres­ki, która za­pie­ra mi dech w piersi na każdej stronie bez względu na to, któ­ry raz na niej zatrzymam wzrok. Po tej lekturze zde­cy­dowanie jestem już go­to­wa na wiosnę, parki i las. Myśl, że drzewa mają nas w swojej opiece, zachwyca mnie. I po­myśleć, że tak naprawdę jest to nie tylko myśl, ale i fakt.

Olivia era sempre l’ultima
a essere ripresa da scuola.
[Olivia była zawsze jako ostatnia
odbierana ze szkoły.]

Ma valeva sempre la pena
aspettare.
[Ale zawsze warto było / czekać.]

🖇

Olivia era tutto il mondo di suo padre.
Sulle sue spalle si sentiva così leggera.
[Olivia była całym światem dla swojego taty.
Na jego ramionach czuła się taka lekka.]

🖇

🖇

Il treno li riportava a casa, ma i libri potevano portarli
ovunque la loro immaginazione lì facesse arrivare.
[Pociąg zabierał ich do domu, ale to książki mogły ich zabrać
gdziekolwiek ich wyobraźnia chciała dotrzeć.]

🖇

Quella sera Olivia non riusciva a dormire.
Il giorno dopo avrebbe vissuto la sua prima vera avventura.
[Tamtego dnia Olivia nie była w stanie spać.
Następnego dnia miała przeżyć swoją pierwszą prawdziwą przygodę.]

🖇

Il museo degli alberi era stato costruito molti
anni prima, dall’ultimo rappresentante della
generazione che aveva conosciuto gli alberi.
[Museum Drzew utworzono przed wielu / laty przez
ostatniego przedstawiciela / pokolenia, które znało drzewa.]

Olivia salutò suo padre sui gradini del
museo prima di seguire la sua classe all’interno.
[Olivia pożegnała się ze swoim tatą na schodach / Muzeum,
zanim razem ze swoją klasą weszła do środka.]

🖇

Olivia aveva sempre desiderato vedere un albero.
[Olivia zawsze pragnęła zobaczyć drzewo.]

Ma l’ultimo albero era morto tempo prima
che lei nascesse.
[Ale ostatnie drzewo wymarło na długo,
nim / się urodziła.]

🖇

Fu un dipinto a catturare il suo sguardo.
Non riusciva a distoglierlo.

Olivia sussurrò il suo nome: “L’ultimo albero”.
[Jeden obraz przykuł jego uwagę.
Nie była w stanie oderwać od niego oczu.

Oliwia wyszeptała jego tytuł: „Ostatnie drzewo”.]

E l’albero le rispose.
[I drzewo z obrazu jej odpowiedziało.]

🖇

Olivia era senza parole.
[Olivia zaniemówiła.]

I due si misero a parlare in silenzio.
[Oboje zaczęli rozmawiać ze sobą bezgłośnie.]

🖇

Qui il tempo passava in modo diverso,
misurato in stagioni e non in secondi.
[Tutaj czas płynął inaczej, / odmierzany był
porami roku, a nie sekundami.]

🖇

Nel profondo della foresta, Olivia si sentiva persa.
Ma aveva ritrovata se stessa.
[Głęboko w lesie Olivia czuła się zagubiona.
Ale też odnalazła znów samą siebie.]

🖇

Con il tempo, si rese conto
che non era l’unica a essere sola qui.
[Z czasem zdała sobie sprawę,
że nie była tu jedyna, całkiem sama.]

🖇

Ci sono cose da cui non si può scappare.
[Są rzeczy, od których nie da się uciec.]

🖇

Ma non è detto che le paure
debbano essere affrontate da soli.
[Ale nie jest powiedziane, że strachom
musimy stawić czoła w pojedynkę.]

🖇

🖇

🖇

Olivia vide suo padre che la
stava aspettando e solo allora
si sentì davvero al sicuro.
[Olivia zobaczyła swojego tatę, który
na nią czekał i dopiero wtedy
poczuła się naprawdę bezpiecznie.]

🖇

Il tempo passò e Olivia vegliò sui suoi alberi proprio come
loro avrebbero vegliato sulle generazioni a venire.
[Czas mijał i Olivia czuwała nad drzewami tak, jak
one będą czuwać nad nadchodzącymi pokoleniami.]

Luke Adam Hawker, L'ultimo albero. Un seme di speranza,
z j. angielskiego przeł. Anita Ravasio,
Guido Tommasi Editore, Milano 2023.