Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki precz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki precz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, września 14, 2026

6217. Nim ruszył wytchnąć…

Jabłoń:
(w ostatnim dniu, gdy może zadzwonić;
nim Sadownik ruszy w drogę, by zainstalować się
na swoim urlopie wytchnieniowym
)
I jak Ci samemu w ulu?

Sadownik:
Gdy szedłem rano zrobić sobie kawę,
nikt mi nie jateżował*.

_________
  *  ja-też-ować.


[…]  aby móc zatroszczyć się o drugą osobę, najpierw trzeba odpowiednio zadbać o siebie i swoją codzienność. Trzeba mieć nadzieję…

Nao-cola Yamazaki, Piękna rozłąka,
przeł. Marta Klimiuk-Nikkarinen,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2026.

6216. 257/365  // na gigancie, dzień 2.

obdarowana po­mocą, pamięcią.
bezcenne gesty. innymi słowy,
ogromny pomidor malinowy.

257/365

🍅
Wskazówki i miłość są zawsze obecne.

Nikt z nas nie prowadzi samotnego życia bez znaczenia. […]  jesteśmy powiązani z innymi ludźmi, również z ty­mi, którzy przyszli tu przed nami — w majestatycznej mo­za­ice światła i energii, jaką jest egzystencja.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.

niedziela, września 13, 2026

6215. 256/365  // na gigancie, dzień 1.

     — cze­go chcesz, jaki masz cel? jaki jest plan na naj­bliż­sze czte­ry tygodnie?
     — pomidor, pomidor, pomidor.

256/365

🍅
W końcu trzeba zdecydować się na działanie, zacząć wreszcie się zbliżać do otwartej rany.

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

sobota, września 12, 2026

6214. ['] ['] [']

Pierwszy raz „spotkałam” Ta­tę — wówczas jedynie Tatę Sadownika — póź­ną wieczorową porą w maju 1998 roku. Długo patrzyłam na foto­gra­fię, na której zatrzymano chwilę pełną ojcowskiej miłości. Na zdjęciu męż­czyzna z oszałamiająco gęstą, pięknie przystrzyżoną brodą z wy­ciąg­nię­ty­mi ku nie­bu ramionami, ze swoim maleńkim synkiem w dłoniach. Do dziś z Sadow­ni­kiem uwielbiamy to zdjęcie.
     […]
     Z czym chciałabym, byśmy zostali po tej stronie tęczy do końca na­szych dni? Byśmy za każdym razem, stawiając przed kimś pełen talerz lub gdy ta­ki talerz będzie stawiany przed nami, w tym prostym i niby oczy­wi­stym geście nieustannie szukali miłości. Powinna tam być — tego uczył Tata bez słów, uczył zawsze. Na zawsze.

Mój Drugi Tata
(1949–2026)

piątek, września 11, 2026

6213. 254/365

nim jutro po raz pierwszy w ży­ciu nie będę bać się podczas na­bo­żeństwa w kościele ka­to­lickim. bez strachu, że nie klęknę, gdy należy; że nie wstanę, gdy trzeba; nie dygnę, nie po­der­wę się — to jest moja niebywała supermoc, po­da­ro­wa­na mi przez wózek inwalidzki.

dziś podczas rehabki, nim ruszymy w drogę, nim przyjdzie ju­tro, no cóż, dwa motyle na ba­lu­stra­dzie balkonu i jeśli o mnie chodzi, wszyst­ko było jasne.

254/365


[asystencja: Sadownik] 


[…]  kiedy to się zaczyna dziać, musisz być otwarty na wszystko […]. — Musisz skupić się na elementach życia, na które zazwyczaj nie zwracasz większej uwagi… jak na przy­kład balon na suficie. Jeśli to zrobisz, uko­cha­ne osoby, które czuwają nad tobą, prze­ka­żą ci potrzebne wiadomości.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.

czwartek, września 10, 2026

6212. 253/365

szczęściarz z dwoj­giem żyjących rodziców wy­szedł z ula rano do­kład­nie tydzień temu. miał wró­cić, nie wróci.

łamie mi serce myśl, że dziś późnym po­po­łudniem po raz pierw­szy wejdzie do ula osie­ro­co­ny przez rodziciela mój naj­uko­chań­szy człowiek.

253/365


Na dobre rzeczy długo się czeka, te złe zda­rza­ją się w mgnieniu oka. Jest jesień, pora strat.

Agnieszka Taborska, Bez skóry. Jak rozmawiać z ludźmi
w żałobie
, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

środa, września 09, 2026

6211. O marudzeniu doczesnego świata…

Jabłoń:
(w rozmowie telefonicznej nie wytrzymała i komentuje
zawartość otrzymanego od Sadownika ememesa
)
Bardzo Cię przepraszam, że o tym wspominam, ale
wiesz, ile jest błędów w tym* nekrologu?

Sadownik:
(pierwszy raz od tygodnia zaśmiał się)
A jak myślisz,
dlaczego ci go wysłałem?

🌱

__________
  *   wyprodukowanym przez zakład po­grze­bo­wy z za­an­ga­żo­wa­niem, rzetelnie i pro­fe­sjo­nal­nie, ukształtowanym nie przez AI, lecz przez mądrość rynku, panie Petru, „mon­drość” ryn­ku, co się sam reguluje. Trzydzieści lat tradycji, a według KRS-u 62 lata dzia­łal­no­ści, no, no, duma.
     To ignorancja, nie innowacja.

6210. 252/365

bej­bi-ogóreczki. każdy z nich Jego dłonią umieszczony w słoiku niecałe trzy tygodnie temu.

słoik na stole w kuchni ula — nie do pojęcia metafizyka rzeczy, któ­re bez uszczerbku przetrwały koniec naszego świata.

252/365

Chociaż każdy z nas wyrusza w kierunku swo­jej własnej przy­go­dy, nie piszemy mi­liar­dów niepowiązanych ze sobą historii. Nie — wszyscy stanowimy część tej samej.
     Czasami trudno jest nam pojąć, do jakiego stopnia je­steśmy ze sobą połączeni.

Nigdy nie jesteśmy sami, gdy kierujemy naszym życiem i szukamy swojej drogi. Prowadzą nas siły miłości.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.


Od Drugiej Strony oddziela nas znacznie cieńsza granica, niż nam się wydaje. Są tam […]. To ci sami ludzie, którzy czuwali nad nami za życia. Nadal to robią, prowadząc nas.

(tamże)

wtorek, września 08, 2026

6209. 251/365

ona była* Jego, a On był jej 52 lata i półtora miesiąca.
     on miał* Go po tej stro­nie tę­czy o rok bez dwóch dni dłużej, niż ja miałam bia­łe­go kruka.
     byłam* Jego synową przez 23 lata i dwa mie­sią­ce bez jed­ne­go tygodnia.

251/365

__________
   *   protestuję! wciąż jest mężem, tatą, teściem, bo przecież śmierć niczego nie kończy, tylko zmienia.

poniedziałek, września 07, 2026

niedziela, września 06, 2026

6207. 249/365

tryb za­daniowy znieczuli w ciągu dnia.

najgorszy jest ten mo­ment rano, zaraz po prze­bu­dzeniu. nie, nie przyśniła nam się ta niemożliwa do zrozumienia i do opi­sa­nia stra­ta — ona jest faktem i trzeba przeżyć ten, tyl­ko ten je­den dzień, nawet jeśli nie wia­do­mo, jak to zrobić, jak unieść ten ciężar.

249/365

sobota, września 05, 2026

6206. [']   // 248/365

zadzwonił z samego rana i za­czął rozmowę słowami: nie będzie już

potem na jednym wdechu wymienił nie­prze­bra­ną liczbę rzeczy, które już się nie wy­da­rzą, które nie będą nam już dane.

śmierć uruchomiła nieznane, najgłębsze po­kła­dy miłości, by mogły zająć się nami wszyst­ki­mi, bo nasz świat już nigdy nie będzie taki, jaki był jeszcze wczoraj wieczorem.

248/365

środa, września 02, 2026

6202. 245/365

zachwycił mnie usłyszany strzęp rozmowy telefonicznej pro­wa­dzo­nej za ścianą w świecie bran­ży ciastkarskiej.
     — dawaj, marudź! zobaczymy, co z tym zrobię.

245/365


Najprawdopodobniej nigdy nie poznamy prawdy. Ale mo­że­my odkryć prawdę o tym, co się dzieje w tej chwili. Więc zaj­mij­my się nami, tobą i mną. Co sprawia, że tak trudno ci te­raz mówić?

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Czarna Owca, Warszawa 2026.

6200. Kromeczka (XXIX)  // Czekariat (CXLIII)


fot. Kaan, fragment.

     — Jestem.
     Unoszę lekko rękę na powitanie.
     — Jesteś.

Nao-cola Yamazaki, Piękna rozłąka,
przeł. Marta Klimiuk-Nikkarinen,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2026.

poniedziałek, sierpnia 31, 2026

6199. —


[asystencja: Pati] 

A motyl jest ważny, bo od chwili, gdy go zobaczyłem, świat zaczął się po­ka­zywać od swojej lepszej strony. Nie od razu, nie tak zupełnie, ale zaczął. Smutek ustępował drobnym ra­dościom.

Krzysztof Środa, Rzeczy zdarzające się w podróży,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2025.

6198. Panna cotta (CCVI) // W warzywniaku (XXI)

/Każdego dnia czworakuję./
Ogni giorno vado a gattoni.
/dosł. Każdego dnia idę na kocury./

🍆

6197. 243/365

w tym samym kierunku idzie­my, nawet jeśli wcale się nie ru­sza­my. różnymi drogami, z róż­nymi rekwizytami, z ładunkiem różnych doświadczeń życiowych, na różnych etapach się znaj­du­jąc. mówią: szczęście, mówią: pech, a to tylko różne: drogi, rekwizyty, etapy, do­świad­czenia — kierunek identyczny.

243/365

drzewo życia wdzięcznie udziela schronienia

droga nie jest powrotem który znasz

czy łudzę się na próżno że jestem potrzebny tej chwili

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.

czwartek, sierpnia 27, 2026

6196. Panna cotta (CCV)

Pięć lat później przypomniała mi się pierwsza słuchana ze zrozumieniem piosenka po włosku. Przypomniał mi się mój zachwyt każdym zwierzęciem i onomatopejami, ale przypomniała się również niemoc Sadownika, bo ile razy pod rząd można słu­chać tej samej piosenki, zwłaszcza gdy się jej samemu nie wybrało?

Wszystko przez to, że drugi tydzień zachwycają mnie… izolacje Luciano. Puenta tego ruchu… rewelacyjna! Niemoc Sadownika przemieniona w decyzję, odrodzona moc.

Poddałam się. Nie odczepią się ode mnie, ani oryginał, ani Rosso, jeśli ich tu nie zo­sta­wię. A gdy po raz nie-wiem-który odtwarzam poniższe, uznałam z zachwytem, że nie do­ce­nia­łam tekstu (sic!) tej piosenki. Przepięknie tłumaczy i ilustruje to, czego w ję­zyku polskim 1:1 nie ma. Perełka, po prostu gramatyczna perełka!

Luciano Rosso, El Pollito Pío, 10 years later!

*

Pulcino Pio, Il Pulcino Pio

in radio c’è un pulcino
[…]  c’è una gallina
[…]  c’è anche un gallo
[…]  c’è un tacchino
[…]  c’è un piccione
[…]  c’è anche un gatto
[…]  c’è anche un cane
[…]  c’è una capra
[…]  c’è un agnello
[…]  c’è una mucca
[…]  c’è anche un toro
e il toro muu e la mucca moo
l'agnello bee e la capra meee
e il cane baubau e il gatto miao
e il piccione tru e il tacchino glu glu glu
e il gallo corococo e la gallina coo
e il pulcino pio, e il pulcino pio
[…]
in radio c’è un trattore

środa, sierpnia 26, 2026

6195. 238/365

sło­wa nigdy nie obejmą całego do­świad­cze­nia, nie uchwy­cą jego esencji, nie usidlą istoty, nie zatrzymają nawet jego cienia, nie zniewolą.

mogą* je zniekształcić, zakłamać, od czci i wia­ry odsądzić.

ale są też takie, które są zaklęciami**, czynią cuda.

238/365

__________
   *   oczywistym przecież jest, że wszyscy, każdy, zawsze, nigdy…
  **  kocham cię, przepraszam, wybacz mi, proszę, dziękuję.

Ten lęk. Przecież wszystko, na co patrzę, i wszystko, co słyszę, i wszystko, co pomyślę – jest moim lękiem skrzywione, spa­czo­ne, zdeformowane. Ten świat w moich oczach i w moich uszach, i w moich myślach to zu­peł­nie jak gabinet krzywych luster w we­so­łych miasteczkach. Z tym tylko, z tym jednym nie do odsunięcia, nie do przesunięcia małym „tylko”, że tam to jest komiczne, a tu tra­gicz­ne. Tam to jest zabawa, a tu za­gła­da. Na pewno wszystko wyglądałoby inaczej, gdy­bym nie lękał się.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

It is morning, and again
I am the lucky person to be in it

   — Mary Oliver (1935–2019)

niedziela, sierpnia 23, 2026

6194. 235/365

     — hmmm, a mo­że by*?
     świadomość, ciut zdziwiona, od nie­chce­nia pod­nio­sła lewą po­wie­kę, spojrzała w kie­runku źródła pytania i z życz­li­wo­ścią zadała tylko jed­no swoje:
     — no, no, ale po co**?
     — no, tak.

235/365

__________
   *  zadzwonić, zapytać, powiedzieć etc. (wstaw, co chcesz).
  **  natychmiast przypomniała mi się opo­wieść Sadownika o pewnym profesorze, któ­ry słynął z tego, że na se­mi­na­riach miał do prezentującego swoją pracę studenta nie­rzad­ko tylko jedno pytanie: a gdzie w tym wszystkim jest fizyka?

     — Okej. […]  Więc to moja wina… […]
     — Miałaś w tym swój udział, ale tylko udział — od­parłem.

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Czarna Owca, Warszawa 2026.

[suplement 23.08.2026]
oddalam się odmykam już zawias uszkodzony
jest tyle ran zadanych ile oczu patrzących na nie

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.