Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siurpryza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą siurpryza. Pokaż wszystkie posty

piątek, października 31, 2025

5926. 304/365

kropki połączone,
kości rzucone.

zamiast obryzgać przyszłość
słowami nigdy cię nie zrozumiem.

odnotować fakt: nie rozumiem*
i iść dalej swoją drogą.

304/365

__________
  *  zerwał lot­niczą zawieszkę — „głupek, idiotka, skurwiel, suczydło” — przy­twier­dzo­ną od dziesięcioleci do wo­recz­ka osobliwych ludzkich figurek gro­ma­dzo­nych przez życie; na­kle­ił nową etykietę „nie ro­zu­miem”. i mu ulżyło, i po­szedł dalej.

Kilku pracowników zoo wyraźnie nie lubiła [słonica Kinga]. Potrafiła rzucić w nich kamieniem. Robiła to celnie.

Daria Grzesiek, To był tylko pies. O żałobie po zwierzętach,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2025.

czwartek, września 19, 2024

(5584+1+1). Nieoczekiwany suplement

Sadownik:
(w trakcie drzewnej rehabki wynurza się z gabinetu)
Zobacz, co ja jeszcze wczoraj znalazłem?
(poproszony był o odnalezienie
drzewnej książeczki żeglarskiej
)

Po rehabce list sprzed ćwierć wieku spłakał mnie łzami wzruszenia i wdzię­czno­ści. I smutku, że dopiero dziś zrozumiałam słowa, które mi Kapitanka przysłała.

Lepiej późno niż wcale. Nie, nie wierzyłam wtedy. Nie wierzyłam tak bardzo, że nie przeczytałam ze zrozumieniem napisanych przez panią, pani Kapitan, dobrych słów, gdy były świeżutko wyjęte ze skrzynki pocztowej.

Z nie­do­wie­rza­niem prze­czy­tałam je dziś kilka razy, by do mnie dotarł nie tyl­ko ich sens i głębia, ale rów­nież wynikające z nich konsekwencje i odpo­wie­dzial­ność, jaką mam w związ­ku z tymi słowami do wzięcia.

Czy uwierzyłam? Chyba już czas najwyższy zacząć. Pani Kapitan, proszę trzy­mać za mnie kciuki. Ten wiatr w nas, pani Kapitan, tak piękny!

[…]  gdy nadejdzie chwila zwątpienia, byśmy potrafiły po­wie­dzieć sobie jak kapitanka Krystyna Chojnowska-Liskiewicz: myślę, że dam radę.

Paulina Reiter, Samotne oceany.
Historia Krystyny Chojnowskiej-Liskiewicz,
pierwszej kobiety, która opłynęła świat solo
,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

*

[…]  wiatr zawsze pozostaje wiatrem.
   — Jungeun Yun

poniedziałek, października 03, 2022

4775.

błędy to drogowskazy*.

_______________
  *  nie dotyczy diagnoz medycznych czy wspinaczki wysokogórskiej.

poniedziałek, grudnia 02, 2019

3566. —

ból niefizyczny
milczenie światów izolujące
intencja szlachetna
ciąg zdarzeń niezrozumiały
zaufanie (szczypta)
cisza lecząca
trochę czasu
— wymieszać i przeżyć do cna.

tylko jedną chwilę z tego wszystkiego zrozumieć czuciem
i otworzy się piękny, nieznany dotąd świat.

receptura sprawdzona. otworzył się nowy świat. hawk!

poniedziałek, kwietnia 15, 2019

3249. Piszna siurpryza

Plan: prace domowe, ośrodek, przerwa, Osti. I obietnica dana Sadownikowi, że o siebie zadbam.

Przerwa. Myślę. Optymalizuję. W drodze z ośrodka na tramwaj jest kawiarnia stylizowana na sklep rybny z czasów peerelu — przypomniało mi się. Czasu akurat na kawę i cúś. Idę.

Wchodzę i wspomnienie lokalu widzianego z zewnątrz wielokrotnie, rozjeżdża się z zastaną rzeczywistością. W tym lokalu podają ryby na kilkanaście różnych sposobów…

Ograniczona czasem i „osobistą sprawnością” postanawiam, że w rybnej knajpie kawę będę pić i kropka!

Obietnicą przygwożdżona zamówiłam również sałatkę — okazała się rewelacyjna. Wyszłabym stamtąd szczęśliwa, ale.

Stolik obok siada pan. Zamawia. I dostaje w naczyniu, którego kształt i kolor po raz pierwszy w życiu spotkałam w Hiszpanii ponad dwadzieścia lat temu, wdrukowując sobie już na zawsze, że w czymś takim tylko pyszne. Nie zastanawiałam się ani chwili, zamówiłam to samo. Wyszłam stamtąd przeszczęśliwa bez ale.

I muszę tam wrócić z Sadownikiem. Postanowione.

*


(źródło filmiku)

wtorek, lutego 19, 2019

3194.

granica między dobrze znanym
a nieznanym wcale. gdzie jest dziś?

by przekroczyć tę granicę, trzeba do niej podejść.

zobaczyłam tę kobietę dziś. nim
autobus ruszył z przystanku.

[suplement pikselowy: 3.02.2022]

sobota, lutego 16, 2019

3188. My w Jego magicznym domu

Bukowski powiedziałby o Nim z dumą: jebaka. Ja miałabym wówczas do wyboru, żachnąć się na użyte słowo, jakbym nigdy nie czytała Bukowskiego (“mind your words, Mr Bukowski!”) lub uściślić z dumą: panie Bukowski, jeśli już, to wrażliwy jebaka.

Panie Bukowski, mężczyźni nigdy
nie przestaną mnie zadziwiać.

Ich domy też nie.
Dusze Ich domów tym bardziej.

ciało opina kości
do środka
dają mózg i
czasem duszę

[…]
ciało szuka
czegoś więcej niż
ciało
.

*

uratowała mnie
przed wszystkim czego tu
nie ma
.

Charles Bukowski, Miłość to piekielny pies, przeł. Leszek Engelking, Oficyna Literacka Noir sur Blanc, Warszawa 2003.

środa, lutego 13, 2019

3185. Powroty

Biały Kruk doniósł. że żurawie wróciły. a
Orzeszek posiała pomidory. wiosna
otwarta!
(po raz drugi)

wracam i ja. do
siebie. wiem, bo
wraca zachwyt.

środa, stycznia 23, 2019

3168.

mój organizm. ma niebywałe poczucie humoru.
od rana słyszę jego (wręcz dziecięcy) chichot.

mój organizm. nauczył mnie dziś, że nagłe zmiany planów (tych sztywnych, poważnych, dorosłych) są… fajne! żartowniś. wciąż się śmieje i upewnia się: fajnie było, nie?

było najpierw przerażająco, a potem zaskakująco. nagłe zmiany planów… pierwszy raz widzę to inaczej… są naprawdę fajne!

wtorek, stycznia 15, 2019

(3160+1).

szukam nadziei… napisałam. przestałam na chwilę. zziębnięta zamknęłam okno w sali. i znalazłam na parapecie słowa, które mnie poruszyły. cyk!

sobota, grudnia 29, 2018

3135. W Małej Danii

Jabłoń:
(wchodząc wczoraj po południu do jadalni)
Jaki słodki łoś!

Orzeszek:
To nie łoś, to renifer.

Pan Renifer:
(niczym świąteczna boża krówka zagadał do Jabłoni)
Cykniesz mi portrecik?

Jabłoń:
Pewnie, że cyknę!
(cyknęła dziś)

poniedziałek, listopada 19, 2018

3089.

chciała zapytać, o której ma lot powrotny w środę — nie zapytała, bo
jej czucie zatrzymało ją na pytaniu: jakiej informacji teraz potrzebuję?
teraz, czyli wczoraj, nie potrzebowała wiedzieć, o której on wraca w środę.

piątek, września 07, 2018

3008.

można darzyć kogoś miłością i jednocześnie nie chcieć się z nim spotykać. dopuścić do siebie ten paradoks — uznać prawdę, którą kryje — to pozwolić, by bardzo stare rany zaczęły się goić. pozwolić sobie na niego, to zacząć nową przygodę życia.

środa, sierpnia 15, 2018

2972. trzy słowa i… nowy świat

 wpis przeniesiony 9.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

trzy magiczne słowa:
wybór. wysiłek. odpoczynek.
pakiet — receptura — magiczna mikstura — wio.

*

wybór. zdziwiona jakby nielekko. bo wybór? ale jak to? szkoła, zawód, praca, miasto, partner — przecież już dawno zdecydowała. wybrała. amen. i kropka. znów wybierać? ale co? codziennie? każdego dnia częściej niż myśli?

wybór. taki przez malutkie wu. jakie poczucie wolności, a nie zasranego obowiązku, daje.

wysiłek. „sie wie”. ale! nie chodzi o taki, co stąd do wieczności, co zdrowie i przyjaciół zabiera.

wysiłek. trzydzieści sekund. piętnaście powtórzeń. pół godziny. ani grama więcej.

odpoczynek. obowiązkowy, nienegocjowalny, niewymienialny na „jeszcze tylko to”.

odpoczynek — mus, jeśli nie umiesz teraz inaczej, nim nie wejdzie ci w krew.

*

niektórzy musieli dwa razy nogę połamać, by odkryć i zrozumieć do szpiku kości ten schemat — żadnego z tych słów nie można wyrzucić, pominąć, przesunąć, powielić po wielokroć. to znaczy można, ale to nie najlepiej się skończy.

wio. ¡el reksio! też.


Tengo cincuenta y dos reksios: