Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice smartfona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolice smartfona. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 21, 2025

5688. Z oazy (CCCXV)

Wielonie­dzielne odliczanie literek, dwa. Poślizgnięte na tygodniach niemocy, dniach nauki i wisieńce na torcie: inten­syw­nym, wspaniałym weekendzie oraz jeszcze jed­nym dniu, bo wybór cytatów nie był ani łatwy, ani prosty.

Fantastyczne dwa eseje, które spowodowały, że zalegająca, chyba już od lat, na wir­tu­al­nym stosiku do przeczytania inna książka tego Autora wspięła się prawie na sam szczyt.

Autor potępia ibuki. Zgadzam się, że czytając ibuki tracimy pewne informacje, na przykład, że ten fajny akapit był po lewej na górze strony, a tamto fantastyczne zda­nie było po prawej na dole, zaś książka była dość gruba. Potępiać w czambuł ibuki mogą tyl­ko nieprzytomnie uprzy­wi­le­jo­wa­ni ludzie: widzący, mający sprawne obie ręce czy po­sia­da­ją­cy przestrzeń na półki i regały.

Gdyby każdy ibuk, jaki mam, był w wersji pa­pie­rowej książką o zaledwie centy­me­tro­wej grubości (doskonale wiemy, że tak nie jest), to tylko na te książki po­trze­bo­wa­ła­bym dodatkowych osiemnastu metrów pó­łek. Nie ma na to szans. W kategorii ibuk polemizowałabym więc z Autorem bar­dzo i długo.

Tak czy inaczej to fantastyczne eseje i jednocześnie bardzo smutna książka, po­nie­waż jej treść przypomina zbiór tekstów o szkodliwości alkoholu napisany specjalnie dla alkoholików nietrzeźwiejących od dziesięcioleci. Która to już książka, próbująca powiedzieć ludziom: hamujcie! Chyba czas na nowy znacznik: okolice smartfona.

Technika, któ­ra przychodzi zawsze jako druga, może zasłonić nam to, co pierwsze, czyli właśnie stosunek do świata oparty na znaczeniu, na przypisywaniu rzeczom wartości, gdy dzięki nim coś czynimy.

Krytyka ma ukazać to, co jest dla mnie niejasne, ale z czego korzystam – z moich przeświadczeń, przesądów, sposobów działania, które zamieniły się w nawyki.

Marcin J. Leszczyński

🖇 🖇

Sama informacja nie rozświetla świata. Może go nawet za­ciem­niać. Od pew­nego momentu informacje przestają nas informować – za­miast tego deformują. Ten punkt krytyczny mamy już dawno za sobą. Szyb­ko rosnąca entropia informacyjna, czyli chaos informacyjny, pogrąża nas w spo­łe­czeń­stwie postfaktów. Rozróżnienie na prawdę i fałsz zostaje zni­we­lo­wa­ne. In­for­ma­cja krąży więc bez żadnego odniesienia do rzeczywistości, w hi­per­re­al­nej przestrzeni. Fake news to także informacje, które być może mają siłę większą od faktów. Liczy się efekt krótkoterminowy. Skuteczność zastępuje prawdę.

🖇

Informacja jest addytywna, a nie narracyjna. Można ją policzyć, ale nie można jej opowiedzieć.

🖇

Infosfera ma janusowe oblicze. Pomaga nam mieć więcej wolności, ale jed­no­cześnie naraża nas na coraz większy nadzór i kontrolę.

🖇

Kapitalizm doskonali się w kapitalizacji „Lubię to!”.

🖇

Kapitalizm informacyjny jest zintensyfikowaną formą kapitalizmu. Inaczej niż kapitalizm przemysłowy, ten zamienia w towary nawet i to, co nie­ma­te­rial­ne. Samo życie staje się utowarowione. Wszelkie relacje międzyludzkie są skomercjalizowane. Media społecznościowe kompletnie wyzyskują ko­mu­ni­ka­cję. Platformy takie jak Airbnb komercjalizują gościn­ność. Kapi­ta­lizm informacyjny podbija każdy zakątek naszego życia, a mo­że i nasze du­sze. Ludzkie pragnienia zastępowane są ocenami czy po­lu­bie­nia­mi. Ilość przyjaciół jest najistotniejsza. Sama kultura przeistacza się w towar.

🖇

Informacja nie jest tak łatwa do zawłaszczenia jak rzeczy. Stwa­rza to wra­żenie, że należą one do wszystkich. Posiadanie wyznacza paradygmat opar­ty na rzeczach. Światem informacji nie rządzi własność, lecz dostęp.

🖇

Dzięki smartfonowi wycofujemy się w bańkę, która osłania nas przed dru­gim człowiekiem. W komunikacji cyfrowej często zanika również bez­po­śred­nie zwracanie się do drugiej osoby. Do innego nie zwracamy się indy­wi­du­al­nie. Wolimy pisać SMS-y niż dzwonić, bo pisząc, jesteśmy mniej zda­ni na łaskę drugiej osoby. W ten sposób znika inny jako głos.

🖇

Spojrzenie buduje podstawowe zaufanie. Brak spojrzenia prowadzi do zaburzonej relacji z samym sobą i z innymi.

🖇

Smartfon to główny infomat naszych czasów. Nie dość, że czyni wiele rze­czy zbędnymi, to jeszcze odrzeczawia świat, sprowadzając go do infor­ma­cji. […]  Zegarek analogowy również dostarcza nam informacji o czasie, ale nie jest to infomat, lecz rzecz, a może nawet rodzaj biżuterii. Rzeczowość sta­no­wi jego centralną, istotową część.
     […]  Dekoracja, ornament – to nadaje rzeczom charakter. Dzię­ki temu życie może dowieść, że jest czymś więcej niż funk­cjo­no­waniem.

🖇

Sztuczna inteligencja generuje nową, rozszerzoną rze­czy­wi­stość, której nie ma, hiperrealność, która nie ma już żadnego związku z rzeczywistością, z re­al­nym od­nie­sieniem.

🖇

Na głębszym poziomie myślenie jest procesem analogowym. Zanim ujmie ono świat w pojęcia, myślenie jest przez niego pochwycone, wręcz nim wzbudzone. Pobudzenie jest niezbędne dla ludzkiego myślenia. Pierwszy obraz myślowy (Denkbild) to gęsia skórka. Sztuczna inteligencja za­tem nie może myśleć, bo nie dostaje gęsiej skórki. Brakuje jej wymiaru afektywno-analogowego, pochwycenia przez emocje (Ergriffenheit), którego ani dane, ani informacje nie mogą zastąpić.
     […] 
     Analiza Big Data sugeruje zdobywanie wiedzy absolutnej. Rzeczy ujaw­nia­ją swoje tajemne korelacje. Wszystko staje się obliczalne, przewidywalne i możliwe do kontrolowania. Zapowiadana jest zupełnie nowa era wiedzy. W rzeczywistości mamy do czynienia z dość prymitywną formą wiedzy. Data-mining ukazuje korelacje. […]  korelacja jest najniższą formą wiedzy. Korelacja między A i B mówi: A często występuje wraz z B. Nie wia­do­mo jednak, dlaczego tak się dzieje. Po prostu tak jest. Korelacja wska­zu­je na prawdopodobieństwo, a nie na konieczność. Różni się ona od związ­ku przyczynowego, który ustala konieczność: A wywołuje B. Wzajemne od­dzia­ływanie stanowi jeszcze kolejny poziom wiedzy. Stwierdza: A i B wza­jemnie się warunkują. Ustanawia się konieczny związek między A i B.

🖇

Inteligencja oznacza wybór pomiędzy (inter-legere). Sztuczna in­te­ligencja dokonuje jedynie wyboru pomiędzy podanymi z góry op­cja­mi, ostatecznie pomiędzy jedynką a zerem. Nie wychodzi poza to, co uprzednio dane, nie chodzi po nieuczęszczanych ścieżkach.

🖇

Ludzie są bytami bliskości. Ale bliskość to nie brak odległości. Dystans jest w istocie w nią wpisany. Bliskość i dystans przynależą do siebie. […]  Komunikacja cyfrowa niszczy zarówno bliskość, jak i dystans, bo usuwa spo­mię­dzy wszystkiego odległości. Relacja z Innym zakłada dystans. Odległość zapewnia, że Ty nie zdegeneruje się w To.

🖇

W dzisiejszych czasach postrzegamy rzeczywistość przede wszystkim po­przez informacje. Warstwa informacyjna, która pokrywa rzeczy jak szczel­na membrana, osłania percepcję przed intensywnościami. Informacja re­pre­zen­tu­je rzeczywistość. Jej dominacja utrudnia doświadczenie obecności.

🖇

Rzeczywistość jako informacja
należy do porządku to like, a nie do to love.

🖇

Słuchanie jest dla Innego. Prawdziwy słuchacz bezwarunkowo wystawia się na Innego. […]  Meta-fizyczna kruchość wobec Innego jest konstytutywna dla etyki słuchania jako etyki odpowiedzialności.

🖇

Rytuały są opartymi na czasie technikami zamieszkiwania domu. Zmie­nia­ją bycie-w-świecie w bycie-w-domu. Są one w czasie tym, czym rzeczy są w przestrzeni. Stabilizują życie, strukturyzując czas. Są to architektury cza­su. W ten sposób czynią czas zdatnym do zamieszkania, a nawet do wy­peł­nie­nia emocjami – tak jak dom. Czasowi dziś brakuje solidnej kon­struk­cji. To nie jest dom, ale strumień. Nic nie daje mu punktu za­cze­pie­nia. Czas, który pędzi, nie nadaje się do zamieszkania.

🖇

Dawniej Japończycy żegnali się z rzeczami, które przez długi czas były w bez­pośrednim użyciu, takimi jak okulary czy pędzle do pi­sa­nia, orga­ni­zu­jąc specjalną ceremonię w świątyni. Dziś mało jest rzeczy, którym wy­pra­wi­li­byś­my równie godne pożegnanie. Rzeczy przychodzą na dzi­siej­szy świat już prawie martwe. Nie są one używane, lecz zużywane. Tylko długie użyt­ko­wa­nie nadaje rzeczom duszę. Z duszą są tylko rzeczy bliskie sercu.

🖇

Tam, gdzie wszystko staje się obliczalne, znika szczęście. Szczęście to wydarzenie, które wymyka się jakiemu­kol­wiek rachowaniu.

Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy, przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023.
(wyróżnienie własne)

Posiadanie jest zinternalizowane i naładowane treścią psychiczną. Rzeczy będące w moim posiadaniu są po­jem­ni­kiem uczuć i wspomnień.

🖇

Nastrój nie jest stanem subiektywnym, który zabarwia świat obiektywny. To jest świat.

🖇

Kto czuje się dziś obserwowany lub zagadywany przez rze­czy? Kto spogląda rzeczom w twarz? Kto rozpoznaje w rzeczach żywą fizjonomię? Dla kogo rzeczy wydają się mieć duszę? Któż podejrzewa, że rzeczy mają własne ży­cie? Kto czuje się przez nie zagrożony lub ocza­ro­wa­ny? Kogo zachwyca ich ciepłe spojrzenie? Kto zachwyca się ich obcością?

🖇

Piękne, ręcznie wykonane rzeczy rozgrzewają serce. Ciepło rąk przenosi się na rzeczy.

🖇

Tam, gdzie ego słabnie, staje się podatne na ten ledwie słyszalny język rzeczy. Doświadczenie obecności wy­ma­ga odsłonięcia, zgody na zranienie. Bez rany, ostatecznie słyszę tylko własne echo. Rana jest otwarciem, nad­sta­wie­niem ucha na to, co inne.

🖇

Słowa jak skóra nie zamykają zna­cze­nia, ale są mocno naciągnięte wokół niego.

🖇

„Zakryte pole” jest miejscem fantazji. Ukazuje się dopiero po zamknięciu oczu.

🖇

Cisza niczego nie produkuje. Dlatego kapitalizm nie kocha ciszy. Kapitalizm informacyjny wy­twa­rza przy­mus komunikacji.
     Milczenie wyostrza uwagę na wyższy porządek, ale nie musi to być porządek dominacji i władania. Cisza mo­że być bardzo spokojna, wręcz przyjazna i głęboko sa­tys­fakcjonująca. […]  wymuszone mil­czenie nie jest mil­czeniem. Prawdziwe milczenie jest bez przymusu. Nie jest ono przygniatające, ale podnoszące na duchu. Nie okrada, ale daje.
     […]  Dopiero cisza, zamknięcie oczu, uru­cha­mia wyobraźnię.

(tamże)

wtorek, grudnia 31, 2024

5677. Z oazy (CCCXIII)

Ostat­nie w tym roku odliczanie literek, raz. Wspak i poślizgnięte na dniach, których nie było, oraz wolniutkim dochodzeniu do siebie. Gdybym miała w kończącym się roku przeczytać tylko jedną książkę, wybrałabym tę.

Czytając fragmenty dotyczące życia w sieci, dotarło do mnie, że już wiem, co znaj­du­je się na końcu Internetu, czyli tam, gdzie mało kto trafia. Na końcu cyf­ro­we­go świa­ta jest — cytując Rysię nareszcie ze zrozumieniem — oldskulowy blog. Ten blog.

Wybór cytatów, jak przystało na tak gęste od znaczenia lektury, był piekielnie trud­ny. Kluczem głównym był język i jego okolice.

Osoby typu stare (do których się już zaliczam) pamiętają to, że kie­dyś rze­czy­wistość była wolniejsza, pusta, a w tramwaju nie było co robić.
     Nie jestem pewna, czy tamte czasy były lepsze, czy gorsze, natomiast za­sta­nawiam się, jak ja w ogóle wtedy żyłam, kiedy telefon służył do odbie­ra­nia połączeń, wysyłania SMS-ów i ewentualnie grania w węża.

🖇

Za określonym, wybranym językiem stoi zawsze ukryta optyka. […]  wybór języka to wybór intencji. […]  pojęcia nie są prze­zro­czy­ste – po­ję­cia zakładają istnienie szerszej, nie od razu dającej się uchwy­cić per­spe­ktywy, sposobu traktowania świata.

🖇

Ekspansja i przejęcie. Zamiast „kontemplacji” – „uważność”, którą należy „tre­nować”. Zamiast spełnienia” – „sukces”, którynależy osiągać”. Za­miast „problemów” „wyzwania”, zwane wewnętrznie w firmach „czelen­dża­mi”. Świetnie sprawdzają się przy prywatyzowaniu stresu – kryzysy psy­chiczne są dla kadr, przepraszam, działów HR, ewentualnie działów do spraw zarządzania zasobami, wyzwaniem. Oczywiście język zysku to prze­cież też zarządzanie zasobami ludzkimi. Skrzyżowanie wojny, siłowni i mar­ketingu.
     […]  Piękno jest bezinteresowne, nie każe niczego robić (ku­po­wać, kreować, kon­su­mo­wać). Co za marnotrawstwo!
     To język zysku zajmuje się produkcją kalek językowych. […]
     W tej wacie słów zysku jest jeszcze KREATYWNY, które traktuję jak oso­bi­stego wroga. Słowo-silnik języka zysku, bo żeby sprzedawać, trzeba wy­my­ślać nowe, nowe i nowe, aktualizować, rebrandingować i zmieniać ko­mu­ni­kację. Jest w tym słowie coś obrzydliwego, narosło jak czyrak na pol­skim „twórczy”, którego zakres znaczeniowy ma rys metafizyki (twórca/twór­czy­ni to trochę demiurg/demiurżka).

🖇

Możesz wszystko, nie przejmuj się.
     Pierwszy człon tego wyrażenia jest kłamstwem, drugi unie­ważnieniem tego, co czujemy.

🖇

To trik, magiczna sztuczka. Przesunięcie znaczenia. „Możesz wszystko” ozna­cza tak naprawdę MUSISZ wszystko.
     MUSISZ wszystko i MUSISZ bezbłędnie.
     W społeczeństwie osiągnięć oczywiście nie możesz wszystkiego.
     Nie możesz na przykład ponieść porażki. Nie możesz się skom­pro­mi­to­wać. Nie ma w nim miejsca na blamaż.
     Nie ma w nim też miejsca na pewne emocje. Niemile widziane są smutek i wyrozumiałość. W cenie są lęk i cierpienie. Ponieważ można je spek­ta­ku­lar­nie przezwyciężać. Być niezniszczalnym, nierozczulającym się nad sobą ambitnym człowiekiem dążącym do celu i oczywiście, oczywiście, „po­ko­nu­ją­cym swoje ludzkie słabości”.

🖇

Marzę o tym, żeby prezydent mojego miasta miał ustawowo narzucony obo­wią­zek korzystania z komunikacji miejskiej. I żeby raz w miesiącu mu­siał jeździć z wózkiem. Inaczej nie dostawałby wypłaty.

🖇

ChatGPT przetłumaczył „disinhibition” jako dezinhibicję. Oczywiście. Na­czy­tał się przecież tylko tego, co jest dostępne, jakby skończył kierunek hu­ma­ni­styczny i nauczył się automatycznego tłumaczenia słów obcych tak, by zostawały niezrozumiałe, ale za to po polsku. Nie chodził na zajęcia z ję­zy­ko­znaw­stwa, nie usłyszał „jeśli coś można powiedzieć prościej, a ktoś mówi do nas trudniej, to tam jest naddany sens”.
     Przecież „rozprężenie”! I jakie fajne słowo, dawno nieużywane. W pol­skim ko­no­tuje inaczej niż w angielskim. Tam bardziej neurologicznie, w pol­skim etycznie – rozprężenie moralne, ma rozpięte trzy guziki na wypukłym brzuchu Sarmaty.

🖇

Internet jest źródłem cierpień na dwa sposoby.
     Po pierwsze – monetyzuje nasz czas i uwagę i uczy się, jak tę uwagę wy­eks­plo­atować do cna.
     Po drugie – od ponad piętnastu lat jest bąblującym ściekami eko­sy­ste­mem utwierdzającym użytkowników w tym, że pogarda to taka wolność słowa. Oraz że „no trudno, taki jest internet”.

🖇

Medioznawca Mirosław Filiciak mówi, że opinia publiczna w stosunku do in­ternetu wykazuje myślenie religijne. Że jest to dar dany nam z niebios. A nie produkt, efekt pracy tysięcy specjalistów zatrudnionych przez pry­wat­ne korporacje, nie efekt niewyobrażalnych nakładów finansowych. My­śle­nie religijne oznacza myślenie „no taki jest internet i musimy się z tym pogodzić”.

🖇

Jak dopuściliśmy do tego, że w ogóle nie mamy wpływu na to, co się nam wyświetla, i nie ma do kogo napisać listu w tej sprawie, tego nie wie nikt.

🖇

To jest bardzo sprytne podkręcić algorytm tak, żeby wzbudzać w użyt­kow­ni­kach najgorsze instynkty, a potem mówić „to nie nasza wina, to człowiek człowiekowi wilkiem”.

🖇

[…]  daliśmy sobie wmówić, że to odpowiedzialność jest po naszej stronie. Tak samo jak winą grubych jest to, że są grubi. A nie fakt, że najtańsze je­dze­nie jest najbardziej tuczące, że od dziecka jesteśmy bombardowani re­kla­ma­mi kolejnych produktów pełnych cukru, które potem czekają wy­eks­po­no­wane na sklepowych półkach. Że zajadamy stres spowodowany czyn­ni­kami środowiskowymi, a miejsc do spacerowania jest w miastach coraz mniej. Prywatną sprawą uzależnionych jest ich uzależnienie, a nie brak opieki psychologicznej w szkołach, niska dostępność grup wsparcia, słabo rozbudowana sieć pomocy środowiskowej, a z drugiej strony dostępność alkoholu i brak krytyki kultury alkoholowej.
     Co to za zwalanie winy na jakieś tam zewnętrzne czynniki, leniu. Nie­bra­nie odpowiedzialności za siebie.
     To twój problem.
     I jesteś z nim sam.

🖇

Niewiele się zmieniło przez ponad sto lat. W dalszym ciągu podważenie zy­sku jako nadrzędnego celu uważane jest za świętokradztwo. Fisher pisze, cytując poetę Brechta, że „kapitalizm to gentelman, który nie lubi, żeby o nim mówiono”. Kapitalizm – w końcu musiało paść to słowo – to sy­stem, w którym najważniejsze są zysk i osiąganie celu, a nie dobrostan i spełnienie.

🖇

[…]  w moim świecie, jeśli ktoś jest lewicowcem, to znaczy, że wierzy w ha­sło „braterstwo” i „solidarność”. Tak jak Fisher.
     Nikt o tym jakoś, kurwa, nie pamięta. Że to jest ta baza. Że sensem le­wi­co­wego myślenia nie jest pouczanie innych w agresywnym tonie, ale bu­do­wa­nie wspólnoty, w której staramy się sobie nawzajem pomagać. […]  wierzymy też w to, że każdemu należy się szacunek, że edukujemy, a nie pouczamy.

🖇

Idę i w środku stanowczo żądam od świata zmiany języka. Z języka orga­ni­za­cji, celu i produktywności – od samych tych wyrazów czuję, że z bez­sil­no­ści chce mi się płakać, tak jakbym nie miała miejsca w ciągu dnia, żeby, kur­wa, w ogóle móc myśleć w innych kategoriach – na jakiś inny język.

🖇

Wolnościowcy nie uznają, że istnieje coś takiego jak dobro wspólne. I dlatego są groźni.

🖇

Moje ciało nie chce, żebym patrzyła na nie „holistycznie” (jakby, kurwa, nie było słowa „całościowo”, jakby je było trzeba było zastąpić nowym, takim, które lepiej się sprzedaje między innymi dlatego, że nie wiadomo, co znaczy, ale to nieważne, co znaczy, ważne, jak brzmi), moje ciało chce po prostu wziąć paracetamol.

🖇

Mówię cicho. W dodatku mówię po angielsku. Przyznanie się do tego na pi­śmie ułatwia mi jedynie fakt, że moja przyjaciółka robi to samo – kiedy roz­ma­wia ze sobą, to mówi po angielsku. Racjonalnie proste – obcy język po­zwa­la oddalić się od podmiotu, jednocześnie staję się dwoma bytami, jest tro­chę jak z pisaniem autofikcji – jest nas wtedy dwie, opowiadająca i słu­chająca.

🖇

Mam wyrzuty sumienia, więc tak, chcę, Tomaszu z Akwinu, wierzyć w to, że największą wartością jest spokój i dobro, a nie popędzanie siebie za to, że za mało zrobiłam i jestem głupia.
     Możemy przyjąć, że jednym z sensów, jakich poszukujemy, niezależnie od wyznawanej czy też nie religii, jest radosny spokój. Nie tylko „brak cier­pie­nia” (chociaż wielu z nas by się tym zadowoliło), ale też to efemeryczne „po­czu­cie harmonii”, które w praktyce oznacza trochę zachwytu, trochę miłej niespodzianki, trochę uczucia, że nie jesteśmy na wojnie przeciwko światu i ludziom.

🖇

Z pewnością proces dochodzenia do tego, czym jest „po mojemu”, musi za­wie­rać popełnianie błędów, mnóstwa błędów, a co za tym idzie – wy­ro­zu­miałość.
     Z pewnością również niezbędny jest do tego SPOKÓJ.

🖇

Być może prawda leży w komunikatach, które pojawiają się na ekranach rze­czy, tylko nie zwracamy na nie uwagi. […]
     „Coś poszło nie tak, spróbuj jeszcze raz” to przecież nic innego jak zachęta do podejmowania kolejnej próby mimo niepowodzenia. Czy nie jest to czy­ste dobro, przyzwolenie na popełnianie błędów – coś, z czym wiele osób ma problem. Wydaje nam się, że pierwsze podejście, pierwsza wersja to ma być sukces. A przecież zazwyczaj idzie nie tak. Co z tego – spróbuj jeszcze raz. Z pewnością zbyt rzadko to słyszysz. Nie wydarzyło się nic strasznego.

🖇

Twórczość (a nie kreatywność) polega na eksperymencie. A eksperyment z ko­lei na tym, że nie wiemy, jaki czeka nas wynik. Że możemy i musimy po­pełniać błędy. I te błędy nie oznaczają, że mamy schować narzędzia i iść do kąta, i nigdy w życiu już niczego nie wymyślać, tylko właśnie że możemy spróbować jeszcze raz. Twórczość to nie jest odtworzenie gotowego wzoru narysowanego na pudełku.

Małgorzata Halber, Hałas,
Wydawnictwo Cyranka, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

Bądźmy roszczeniowi. Żądajmy więcej. […]  Meret Oppenheim powiedziała „Nobody will give you freedom. You have to take it”.

🖇

André Breton […]. Z Josefem Pieperem łączy go pod­kre­śla­nie pielęgnowania w sobie stanu pewnej gotowości. Nazwałabym ją gotowością do przeżywania i kie­ro­wa­nia się zasadą szukania zachwytu jako nadrzędną.

🖇

„Cudowny przypadek” to bodziec, którego nie jestem w stanie zaplanować ani nawet go sobie wyobrazić.

🖇

Każdy jest w czymś dobry. Ma jakąś czynność, która po­wo­du­je, że czuje się idealnie. Niektórzy czują to, na­pra­wia­jąc wszystko, co się da, w domu, inni obrabiając zdję­cia, inni wyrywając niepotrzebne rośliny z ziemi. Coś, co budzi taką niebieską żyłkę. Ona zaczyna pul­so­wać, jest się skupionym, a jednocześnie szczęśliwym.

(tamże)

poniedziałek, listopada 25, 2024

5642. Z oazy (CCXCIX)

Nie­dzielne odliczanie literek, dwa. Poślizgnięte na dniu pełnym wrażeń. Ode mnie do kilku osób zachwyconych sztuczną inteligencją jest zaledwie jeden uścisk dłoni. Nie pomaga tłumaczenie, że sztuczna inteligencja nie ma żadnego związku z inte­li­gen­cją, za to z pewnością jest glo­bal­nym, niespotykanym do tej pory na tę skalę, złodziejstwem dóbr niematerialnych, które wraz z upływem czasu, ze względu na swoją naturę, stworzy chorobę wściekłej inteligencji. Cóż, jestem pesymistką, jeśli chodzi o to, czy wówczas ludzkość pierw­sze­go świata się obudzi.

Dwa, wyróżnione na szaro, fragmenty znalazły się tu z powodu ducha czasów, by stanowić ilustrację tego, co jeszcze chwilę temu nie mieściło się w głowie, a od pra­wie trzech tygodni pomieścić się musi. To bardzo ważna książka, której z pewnością nie przeczytają ci, którzy powinni długo żuć każde umieszczone w niej zdanie. Nie prze­czy­ta­ją, bo nie czytają (prawie) wcale, ale jeszcze nie jest dobry czas, by tym się chwa­li­li, za to są w szcze­gól­nie oso­bli­wy spo­sób dumni z faktu, że z matematyką skoń­czyli kilkadziesiąt lat temu.

Narracja o innym świecie, zamieszkałym przez Boga, jego Syna, Maryję i licznych świętych w niebie, który czeka pobożnych ludzi po zakończeniu ich życia w niedostatku, a dodatkowo opowieści o groźnym podziemnym świecie, w którym nieposłuszni zostaną ukarani, wywoływały na tyle silne wrażenie, aby przez kilka tysięcy lat społeczność europejskiego kontynentu powstrzymać przed dochodzeniem swoich praw. Opowieści o świecie mają potężny wpływ na to, w jakim kierunku rzeczywiście on podąża.

🖇

Należy poważnie potraktować sygnały sugerujące, że pod wpływem cy­fro­wych usług coraz większe grupy współczesnego spo­łe­czeń­stwa zachodniego pozostają w tyle za istotnymi osiągnięciami, które zawdzięczamy epoce oświe­ce­nia. Przejawia się to przede wszystkim w spowodowanej przez smart­fo­ny tendencji do mentalnego przebywania poza „tu i teraz” i pre­fe­ro­wa­niu kontaktu z nieobecnymi osobami akurat wtedy, gdy spotykamy się z kimś rzeczywiście obecnym.

🖇

Przestaliśmy wierzyć w przepis na sukces, który przekazała nam ewolucja:
     • gotowość do konfrontowania się z autentyczną, prawdziwą rzeczywistością,
     • gotowość do wysiłku i odwaga,
     • tworzenie udanych relacji – w pedagogice z uczniami, w medycynie z chorymi, a w życiu zawodowym z kolegami/koleżankami oraz klientami/klientkami,
     • kształcenie, kwalifikacje i ciągły rozwój,
     • osobista obecność,
     • prowadzenie dyskursów wyłącznie z otwartą przyłbicą,
     • sprawiedliwość społeczna i wzajemne wsparcie.

My natomiast szukamy ratunku w bezmyślnym poddawaniu się właśnie tym systemom, które wykorzystujemy bez jakiejkolwiek kontroli. W ten spo­sób odcinają nas one od źródeł mogących dostarczyć nam energii i pew­no­ści siebie. To także przypomina czasy średniowiecza. Jeśli coś się nie uda­wa­ło, przyczyny upatrywano w zbyt małej pobożności. Tym samym wzmac­nia­no coś, co w zasadzie stanowiło część całego problemu. Prorocy i zbawiciele naszych czasów zwracają się z apelem o wszechobecną cy­fry­za­cję świata, zamiast uczynić te procesy wartościowym, kontrolowanym przez nas narzędziem.

🖇

Jeśli między dwiema osobami powstała więź, nie można jej tak po prostu unieważnić, nawet w przypadku rozstania. Więzi sta­no­wią część życiorysu i tożsamości człowieka. […]  Jeśli odchodzi osoba, z któ­rą łączyła nas jakaś więź, jednocześnie tracimy kawałek rzeczywistości. Re­la­cje międzyludzkie tworzą naszą rzeczywistość. Ludzie pozbawieni takich relacji nie mają dobrego kontaktu z rzeczywistością.

🖇

Niemowlęta są „żywym dowodem” na jedną z fundamentalnych pomyłek wielu ekspertów komputerowych: otóż świadomość nie wynika z wiedzy lub inteligencji. Świadomość z jednej strony i zdolność do zapamiętywania wielu informacji oraz ich kojarzenia z drugiej nie są tym samym. Można by powiedzieć, że komputery wyposażone w sztuczną inteligencję stanowią przeciwieństwo niemowlęcia. Potrafią one zapamiętywać potężną, prze­kra­cza­ją­cą możliwości człowieka ilość informacji i je ze sobą łączyć. To jednak nie sprawia, że dzięki temu posiadają świadomość.

🖇

Życie przeważnie wybacza nam chwilowy brak kontaktu z rzeczywistością. Krótkotrwała utrata poczucia rzeczywistości to momenty, gdy wprawdzie jesteśmy obecni ciałem, ale nasze myśli skupiają się na czymś innym, gdy jesteśmy „gdzieś indziej”, nieobecni duchem. Doświadczył ich każdy z nas.

🖇

Jak zawsze pierwsze miejsce zajmują Stany Zjedno­czo­ne. Trud­ność w ra­dze­niu sobie z rzeczywistym życiem przy­bie­ra tam zatrważające wymiary dla coraz większej grupy ludzi, o czym świadczy masowa konsumpcja opio­idów, wciąż wzra­sta­ją­cy poziom przemocy oraz irracjonalne tendencje w tam­tejszym krajobrazie politycznym.

W grze Rape Day istnieje opcja wirtualnego gwałcenia kobiet. W Niemczech jest ona zakazana, ale w Stanach Zjednoczonych jest dopuszczona ze wzglę­du na wolność słowa.

🖇

Rzeczywistość to delikatny twór, którego nie wolno przeciążać. Zrozumie to każdy, kto doświadczył, jak druga osoba znalazła się poza jej granicami – czy to wskutek psychozy, zażywania narkotyków czy demencji. Rze­czy­wi­stość staje się czymś prawdziwym głównie dlatego, że moja per­cep­cja jest taka sama jak per­cep­cja innych ludzi, że powstaje z niej wspólna rze­czy­wi­stość dzielona przez całe społeczeństwo. Rozmowa ma sens tylko wtedy, gdy rozmówcy są jednomyślni co do istotnych faktów. Wówczas róż­ni­ce zdań nie są problemem.

🖇

Systemy cyfrowe są częścią naszego świata. Zignorowanie tego faktu byłoby wyjątkowo zgubną formą utraty kontaktu z rzeczywistością.

🖇

Tylko w czasie, w którym sieć neuronowa o wielkości takiej jak ChatGPT lub LaMDA jest karmiona i uczona powstaje dwieście czterdzieści osiem ton dwutlenku węgla (dla porównania: ilość dwutlenku węgla produkowana w ciągu roku przez jednego człowieka wynosi około pięciu ton).

🖇

[…]  generujące tekst systemy SI, takie jak ChatGPT lub LaMDA, bazują na ogóle materiałów, którymi te systemy są losowo karmione. Choć potrafią one analizować dostarczany im materiał i zestawiać go w nowej kom­bi­na­cji, produkowane przez nie teksty są jedynie odtworzeniem tego, czym zo­sta­ły wcześniej nakarmione: wiedzą i niewiedzą zgromadzoną przez ludzi, łącznie z ogółem wszelkich ocen i uprzedzeń. Jeśli te systemy traktujemy jako złoty standard wiedzy, one „przykuwają” nas do ich aktualnego stanu wiedzy i niewiedzy, do stereotypów i uprzedzeń, a w efekcie hamują nasz rozwój. I na tym polega niebezpieczeństwo.

🖇

[…]  nikt nie ponosi odpowiedzialności w przypadku, gdy sztuczne sieci neuronowe, które są wykorzystywane w wojsku, sądownictwie, policji, administracji publicznej, w sektorze finansowym lub w medycynie, po­dej­mą złą decyzję lub taką, która przyczyni się do dyskryminowania okre­ślo­nych grup społecznych.

🖇

Nie podzielam jednej z obaw, którą wyrażono w związku z ChatGPT w kon­tekście instytucji edukacyjnych – i to wcale nie z powodów przytoczonych w tej dyskusji. Jednym z nich była możliwość oszukiwania nauczycieli przez uczniów, którzy nie piszą swoich prac samodzielnie. Takie sytuacje zda­rza­ły się już w przeszłości. Oczywiście nikt nie chciałby lecieć z pilotem, być le­czo­nym przez lekarza lub lekarkę czy oddać coś do naprawy ser­wi­santo­wi, którzy oddali pracę egzaminacyjną napisaną przez chatbota i tym samym wyłudzili swoje kwalifikacje.
     W przyszłości szkoły, instytucje szkoleniowe i uniwersytety będą musiały w większym stopniu stawiać na pierwszym planie realną obowiązkową obec­ność na zajęciach oraz wspierać system egzaminów ustnych. Bardziej intensywny osobisty kontakt między uczniami a nauczycielami to zysk za­rów­no dla rzeczywistości, jak i dla ludzkości.

🖇

Niebezpieczeństwem, które powinniśmy sobie uświadomić i o któ­rym musimy rozmawiać z młodymi ludźmi, jest to, że ChatGPT i systemy jemu podobne tak długo będą nas wspierać w my­śleniu, aż przestaniemy myśleć samodzielnie.

🖇

Skoro usługi cyfrowe pozbawiają nas przydatności do wykonywania ja­kichś działań i oduczają pewnych umiejętności, bez których stajemy się za­leżni, bezradni i podatni na manipulację, dzieje się coś złego. Nie ma zna­cze­nia, czy jest się robotnikiem, czy naukowcem, bo nawet w epoce cy­fry­za­cji ludzie mogą mieć kłopoty, jeśli nie potrafią zapisać krótkiej odręcznej notatki lub nie opanowali podstawowych umiejętności liczenia.

🖇

Symulowana ulewa nie sprawi, że komputer czy ekran zmokną. Symu­lo­wa­na czarna dziura nikogo nie wchłonie do wnętrza komputera czy mo­ni­tora. I jeszcze jeden banalny fakt: wszystkie symulowane obiekty tracą wspo­mnia­ny wpływ, gdy tylko wyłączymy komputer lub ekran. Wraz z owym wpływem znika także – wychwalany jako rzeczywistość – sy­mu­lo­wany, pozorny świat.

🖇

W odzyskaniu pewności siebie pomogłoby nam wyjście z trybu biernego konsumenta, w który wprowadziło nas wiele pro­duk­tów cyfrowych.

Joachim Bauer, Utrata kontaktu z rzeczywistością.
Jak sztuczna inteligencja i wirtualne światy
przejmują nad nami kontrolę
, przeł. Anna Grysińska,
Wydawnictwo Dobra Literatura, Gdańsk/Warszawa 2024.

Do najważniejszych czynników chroniących zdrowie, zwiększających satysfakcję życiową i przedłużającą ży­cie należy realnie doświadczana więź społeczna. Co wię­cej, nie tylko otrzymywanie społecznego wsparcia, lecz także jego (dobrowolne) udzielanie, wpływa ko­rzyst­nie na wzorce aktywności genów, które chronią zdrowie. Cyfrowa więź w sieciach społecznościowych nam tego nie zapewni. Tak samo jak prawdziwa roślina nie może wyrosnąć z sy­mu­lo­wanej ziemi i rozkwitać w sy­mu­lo­wa­nym słońcu, tak samo prawdziwy człowiek nie może się rozwijać w symulowanym lub wirtualnym świecie.

🖇

Nic bardziej nie potrafi […]  pobudzić człowieka jak rzeczywista obecność życzliwych mu osób.

🖇

[…]  ciało i mózg podlegają nie tylko procesom prze­twa­rzania oddolnego (bottom-up), począwszy od genów, po­przez komórki i narządy, aż po świadomość, lecz także re­al­nym procesom przetwarzania odgórnego (top-down), które odzwierciedlają się w neuro­pla­stycz­no­ści lub psychosomatyce.
     Sposób, w jaki używamy mózgu, i samo to, czy go używamy, rzutuje na jego strukturę. […]  Ściśle rzecz ujmując, procesy top-down nie zaczynają się w świa­do­mo­ści, lecz ich początkiem są re­la­cje spo­łeczne (analogicznie procesy bottom-up nie kończą się w świa­do­mo­ści, lecz są kontynuowane w relacjach spo­łecznych).

🖇

Celem oświecenia i wywodzącego się z niego humanizmu było odnalezienie przez człowieka drogi do samego siebie. Droga ta prowadziła przez równość szans, naukę i rozwój kulturowy.

(tamże)

czwartek, listopada 23, 2017

2663. Naprafde? Terz i jusz! FoMo, nomo, uf!

 wpis przeniesiony 4.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

To jest ta masakryczna książka, o której wspominałam tu, którą odkładałam na chwilę tam.

Zgodzisz się, nie zgodzisz, ale smartfony, tablety, gry komputerowe, sieci „społecznościowe” wypłaszczają nam zwoje mózgowe. Im młodszy człowiek, tym szybciej następuje ich prostowanie. Ludzkie reakcje? Na przykład: takie jest życie, XXI wiek, co zrobisz, wszyscy tak robią? Naprawdę tak uważasz, pytam, by po usłyszeniu twierdzącej odpowiedzi, spokojnie stwierdzić: no cóż, świat potrzebuje operatorów śmieciarek, dlaczego nie miałby to być twój syn…

Napisałam: wypłaszczają nam zwoje mózgowe, bo niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie ociera się o część kryteriów diagnostycznych uzależnienia. Szybki test wymyśliłam — przez kolejne dwadzieścia cztery godziny zapisuj na kartce — tak, w ten staroświecki sposób — kiedy, po co i jak długo korzystałeś ze smartfona, tabletu, gry, facebooka, twittera, instagrama… Gwarantuję przynajmniej zdziwienie, a może nawet zamyślenie. Może nawet przytrafi się decyzja, której podjęcie, pod prąd całej statystyce świata, może okazać się najbardziej innowacyjną decyzją roku. U mnie właśnie tak się stało. Naprawdę.

Jeżeli uczniowie nie muszą już uczyć się pisma odręcznego, ponieważ ich to przerasta, to bądźmy konsekwentni i zaplanujmy krok po kroku kolejne ułatwienia. […] W języku polskim już prawie to zrobiliśmy, postawmy więc kropkę nad i. wyrzućmy przy okazji 2 rodzaje u: jak wielu frustracji dzięki temu unikniemy. i za ciosem: po co nam te dziwne litery w stylu „ą” czy „ę”. teraz wreszcie bendzie jasne, że muwi sie włonczać a nie włanczać. zastompmy „ż” przez „rz” albo „sz”, do wyboru: asz trudno uwierzyć, jakie rzycie stanie sie łatwe.
     nastempnie pod nurz pujdzie „ch”, samo „h” jest wszak krutsze i praktyczniejsze. taka drobna zmiana w alfabecie, a świat od razu wydaje sie pienkniejszy. umufmy sie terz, rze „w” i „f”, a takrze „s” i „z”, „k” i „g” oras „i” i „j” morzemy stosować zamiennie, po co tracić czas na wybur nic nieznaczoncej literki. mała modyfikacja, a skrucenie szkoły podstawowej i gimnazjum z łoncznie dziewienciu do cztereh lat staje sie morzliwe. zamiast osiemdziesienciu procent czasu na ortografie morzna teras poswiencić wiencej uwagi przedmiotom ścisłym, jak fizyka, hemia i liczenie. skrucenie obowionsku szkolnego staje sie morzliwe i bezproblemowe.
     zrezygnujmy jeszcze z tyh fszystkih kresek przy „ć”, „ś”, „ń”, „ł”, same s tym klopoty, zwlaszcza na smartfonah i umufmy sie, rze zapis fonetyczny jest zasadom nadrzendnom. teras polski wreszcie nabierze eleganckiej prostoty. zanim te ulatfienia zostanol fszendzie pszetrawione minie szacunkowo kolo dwuh lat.
     nastempnym celem bendom ulatfienia gramatyczne. nieh normom stanol sie zdania trzywyrazowe, zdania powyrzej szesciu wyrazuf bendom pisane wyloncznie na pisemne zamuwienie. od zdan majoncyh wiencej nirz dziesienc sluf nalerzy pobierac specjalny podatek, zlotufke za karzde slowo, co pozwoli szypko postawic na nogi finanse panstfa. prewencyjnie morzna od razu przekierowac w calosci zarobki prawnikuf i filozofuf do skarbufki, a gazetom w stylu fakt z urzendu zagwarantowac zwolnienia podatkowe.
     poniewarz liczenie takrze nastrencza trudnosci, zrupmy to samo, co s pisaniem odrencznym: zlikfidujmy! inne przedmioty jak wuef, fizyka i muzyka nieh terz nie utrudniajom rzycia uczniom, podobnie jak uczenie sie wierszy na pamienc.
     mimo podjentyh wysilkuf pisanie wcionsz jest trudne. wielu hlopcuf i dziefczynek czeka na to, rze wreszcie fprowadzimy symbole graficzne. najmlodsi jusz od dawna sie nimi poslugujom :). to jest fajne. zastempowanie sluf
.

*

Ewolucja ludzkiego mózgu w równym stopniu nie przewidziała Facebooka i Twittera, co narkotyków i szkodliwych produktów żywnościowych (czy też ich reklamy). Także one aktywują układ nagrody, mają jednak dla organizmu zgubne skutki: narkotyki jedynie udają szczęście i średnio- lub długookresowo prowadzą do dehumanizacji i śmierci; cukier udaje pożywny pokarm, ale zawiera tylko puste kalorie. Tak samo internetowe sieci społecznościowe dają poczucie pielęgnowania prawdziwych kontaktów społecznych – internetowe pogawędki mają się więc do prawdziwych spotkań jak cukier do pełnoziarnistego chleba!

*

To już dowiedzione. Mechanizmy są wielorakie i dodają się, uderzając najpierw w motorykę dużą i małą, w zmysły, rozwój empatii i mowy, później w rozwój funkcji wykonawczych — a więc samokontrolę, pewność siebie, poczucie własnej skuteczności, siłę woli oraz zdolność tworzenia własnych planów i przekładanie ich na działania. W obszarze poznawczym idą za tym nieuwaga i braki w wykształceniu, w obszarze społeczno-emocjonalnym — niezadowolenie, lęki, depresja, brak empatii, samotność i stres — czego konsekwencją jest wiele dziś powszechnych chorób.
     Dlaczego nic z tym nie robimy
?

*

Jeżeli coś jest za darmo, to nie jesteś konsumentem, tylko sprzedawanym towarem.

*

Niewystarczająca edukacja wynikająca z bezsenności i nieuwagi, nadwaga z braku ruchu i złej diety, lęki i depresja z utraty empatii i izolacji, prze­wlek­ły stres przez nieustanną kontrolę (żeby wymienić tylko te naj­waż­niej­sze zależności) – nie trzeba ogromnej fantazji, by wyobrazić sobie kon­se­kwen­cje dla społeczeństwa. A społeczeństwa uczestniczą w glo­bal­nym wy­ścigu, który rozstrzygnie się na korzyść naj­mą­drzej­szych, najsprawiedliwszych i najzdrowszych – miej­my na­dzieję, ponieważ alternatywą jest zwycięstwo najagresywniejszych. Dziś wszystkie społeczeństwa i kultury dotknięte są cyfryzacją, pędzącą z szybkością, jakiej nigdy wcześniej nie nabrała żadna globalna kulturowa zmiana. Siłą rzeczy więc wygrają ci, którzy się we właściwym momencie opamiętają i poważnie potraktują ryzyko i działania niepożądane. Kto to będzie?

*

[…] podstawy wszelkiego myślenia/działania leżą w zmysłach i ruchu.

Manfred Spitzer, Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie,
przeł. Małgorzata Guzowska, Dobra Literatura, Słupsk 2016.
(wyróżnienie własne)

Celem każdego właściwego wychowania i kształcenia jest rozwój autonomicznej osoby, która ma własne cele i jest w stanie za nimi podążać. Sporej dawki samo­kon­tro­li wymaga to, by nie zboczyć z obranej drogi i „robić swoje”. Trzeba pokonywać przeszkody i nie poddawać się, znosić chwilowe trudności i podejmować wysiłek, żeby osiągać cele długoterminowe (widok szczytu). A przy tym wszystkim celem jest sama droga: ko­muś, kto wjeżdża na szczyt kolejką, zdecydowanie nie dane jest doświadczyć szczęścia i satysfakcji towa­rzy­szą­cym osobie, która ten szczyt samodzielnie zdobyła! Niejeden artysta traci zainteresowanie swoim dziełem po jego ukończeniu. U źródeł szczęścia tkwi pasja tworzenia.

(tamże)

piątek, lutego 20, 2015

1256. Jestem z pokolenia X, mogło być gorzej, dużo gorzej

 wpis przeniesiony 13.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Tę książkę podsunął mi do czytania Biały Kruk. Przeczytałam z zapartym tchem. Dotarło do mnie, że w nowym semestrze nie pójdę do ludzi, którzy są ode mnie około 20–22 lata młodsi. Pójdę do ludzi, którzy nie są z pokolenia X czy Y. Pójdę do ludzi, którzy cierpią na demencję cyfrową od wielu, wielu już lat. Teraz dopiero rozumiem wiele z zachowań moich studentów, których pojąć dotąd nie byłam w stanie.

Tę książkę można czytać na opak i traktować jako najprostszą z możliwych instrukcję wyhodowania debila, idioty, idealnego konsumenta. Półproduktem może być kilkumiesięczne dziecko, przedszkolak, uczeń. Dla każdego hodowcy — kiedyś powiedzielibyśmy rodzica/opiekuna — do wyboru, do koloru. Fantazja zupełnie niepotrzebna.

Z wszelkich dostępnych dziś rozpoznań naukowych wynika, że komputer jest potrzebny do nauczania tak samo jak rower do nauki pływania albo aparat rentgenowski do przymierzania butów.

*

Na strukturę mózgu wpływ ma nie tylko to, czemu poświęcamy dużo czasu, lecz także to, czego nie robimy.

*

[…] dzięki używaniu mózgu zachodzą w nim permanentne zmiany. Percepcja, myślenie, przeżywanie, odczuwanie i działanie — wszystkie te procesy pozostawiają w mózgu tzw. ślady pamięciowe (engramy).

*

[…] mózg uczy się bez przerwy (nie jest on w stanie nie uczyć się).

*

[słowa Marka Aureliusza] dzisiejsi neurobiolodzy uważają za oczywistość: „Dusza z czasem przybiera kolor twoich myśli”.

*

Wyniki badań współczesnej neurobiologii potwierdzają, że najlepszy trening dla mózgu to trening fizyczny.

*

Podczas uczenia się zachodzą zmiany w synapsach, czyli w połączeniach między poszczególnymi komórkami nerwowymi, w wyniku czego zwiększa się sprawność mózgu. Jednocześnie w hipokampie, odpowiedzialnym za zapamiętywanie nowych informacji, powstają nowe komórki, które utrzymują się przy życiu tylko dzięki intensywnej pracy umysłowej. […] nasz potencjał intelektualny zależy od tego, ile pracy umysłowej wykonujemy.

*

Jeśli podczas obserwacji danego zjawiska zwracamy szczególną uwagę na kolory, aktywujemy w mózgu ośrodek kolorów i widzimy je w związku z tym wyraźniej. Podobnie jest z ruchem: kiedy koncentrujemy się na ruchach obserwowanego obiektu, zauważamy je prędzej i dokładniej. Zasada ta dotyczy wszystkich zmysłów; kiedy rejestrujemy coś wyjątkowo uważnie — mówimy wtedy o tzw. uwadze selektywnej — pobudzamy odpowiednie obszary mózgu, które funkcjonują wtedy znacznie lepiej, a wyniki ich pracy są precyzyjniejsze.

*

Nauczanie jest rozniecaniem ognia, a nie napełnianiem pustych beczek.

*

Do nauki chodzenia i mówienia nie trzeba nikogo motywować i osobiście nie znam żadnego małego dziecka, które po kilku tygodniach niepowodzeń i z poobijaną pupą „powiedziałoby” do siebie: „mam dosyć tego chodzenia”. Podobnie jest z rozmowami — są one czymś tak ciekawym, że żaden trzy- lub czterolatek nie wpadłby nigdy na pomysł, by z nich zrezygnować.

Manfred Spitzer, Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy
rozumu siebie i swoje dzieci
, (tłum. Andrzej Lipiński),
Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2013.
(wyróżnienie własne)