Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

niedziela, stycznia 18, 2026

5990. Zimowe wytchnienie


fot. Sadownik, fragmenty.

Wtedy… najpierwszy skromny urlopik wytchnieniowy Sadownika. Roz­mo­wy tele­fo­nicz­ne ograniczone były do jednej na dzień.

Dziś… kończył się pierwszy wytchnieniowy weekend Sadownika. Rozmów tele­fo­nicznych, zgodnie z umową, brak. Za to jeden esemes na dzień, kon­trol­ny, że wszystko OK i dobranoc.

Wtedy i do dziś… to samo piękne miejsce. I dobry czas: i tam, i w ulu. W ży­ciu Sadownika tam i w życiu Drzewka w ulu, nim wrócą do wspól­nego czasu.


fot. Sadownik, fragmenty.

niedziela, stycznia 11, 2026

5987. —

Piątkowe drogowe cyk podczas wracania do domu. Od lat nie było go tak dużo. Od lat nie leżał tak długo. Dopadało wczoraj. Pada dziś. Gapię się i myślę: Heniutka. Moja. Najmojsza.

Spokój, który przynosi zimą śnieg.

Karmele Jaio. To nie ja, przeł. Maja Gańczarczyk,
Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2023.

     — Chyba pada śnieg.
     — Skąd wiesz?
     — Wiatr inaczej słychać.

Yōko Ogawa. Grobowa cisza, żałobny zgiełk,
przeł. Anna Karpiuk, Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.

niedziela, stycznia 04, 2026

5985. Z oazy (CDXII)

Ta książka prze­leżała na czytelniczym stosiku ponad rok. Gdy świątecznie uczto­wa­łam nad świeżutkim ma­łym smo­kiem, za­chwycając się kreską, co rusz przychodziło mi do głowy zadziwienie faktem, że ona tam tkwi. Przecież ten Autor, ten warsztat, ten styl, więc czemu utknęła? Szybciutko wydobyłam ją z czeluści opa­trzonych ety­kie­tą:a może nigdy. I na­tychmiast mi się przypomniało.

Zaczynałam tę książkę kilka razy, odkładając ją zawsze z tego samego powodu. Nie wiem co, ale na większości ilustracji z bohaterami jest coś nie tak, nie prze­konują. Tu proporcje, tam coś nieprawdziwego w kształcie oczu czy pyska. Nie wspominając o tym, że dziki wilk nie wygląda nigdy jak zapasiony wielkomiejski owczarek nie­miecki. No nie.

A historia? Czytając rok temu na pewno bym się popłakała, ale teraz jako osierocona po prostu ryczałam jak bóbr. W każdej ilustracji udawało mi się wy­patrzeć szczegół, który natychmiast uruchamiał kudłate wspomnienia, nie tylko te zwią­za­ne z He­niut­ką, ale również z wszystkimi małoduńskimi „piesami”, z których każda i każ­dy byli niesamowitymi psimi osobami.

No i śnieg. Dużo go za oknem, dużo go w książce. Tylko ja w ciepełku. Z przy­jem­no­ścią wykrawałam ilustracje, na których śnieży i śnieżyć nie przestanie.

I hope that in reading this book you are inspired to follow your own moon, or if you're already following it, not to give up.

The Wolf—I miss you. Thank you.

[…]  maybe we can start to enjoy each day a little more.

🖇 🖇

Alone for the first time in her life, Amaya wandered the silent landscape in search of her parents.

🖇

Amaya yelped and tried to run, but another wolf cut her off. And another, and another, until she was surrounded by fierce eyes and bared teeth.

There was no way out.

🖇

🖇

‘Are you all right?’ asked the Wolf.
Amaya nodded slowly. ‘You saved me.’

🖇

‘But I don’t know what lies in that direction,’ said Amaya. ‘It would be a journey into the unknown.’
     A glint appeared in the Wolf’s eye. ‘That's my favourite kind.’

🖇

🖇

‘My form is breaking,’ said the Wolf, ‘but I feel as though something inside me is changing and growing stronger.’

🖇

‘Everything that is important will happen today.’
‘What do you mean?’ asked Amaya.
‘There is no tomorrow,’ said the Wolf,
‘tomorrow—when it matters—will be today.’

🖇

🖇

‘It’s very dark in there.’
     ‘It is our path,’ said the Wolf.
     Amaya remembered what he had said about not just following the path, not just accepting it, but embracing it, no matter the hardships.
     ‘It is,’ said Amaya, walking towards the darkness.

🖇

But the strangest thing was, as she entered the forest, the darkness she had seen from the outside was nowhere to be seen.
     Once within the trees she could see everything... and it was wondrous.

‘It was just an illusion,’ said the Wolf.
When we bring the light of our presence to something,
there is little we cannot understand
.

And as we begin to understand, our fear,
like the darkness, begins to fade.’

🖇

The reason the lotus blooms,’ said the Wolf, ‘is because it just keeps going—the little shoot has no idea how deep the pond is, how far it needs to climb or what might be in its way, it just keeps going. And the fact that it started from a very dark place doesn't stop it.’

🖇

‘So, you really think there's a chance […]?’ asked Amaya.
     ‘Not if we stop trying.’
     ‘But what if we're going in the wrong direction?’
     ‘Perhaps we are, but we are doing what we can based on what we think is best. If we learn something new, we can walk a new path. Until then—we should continue to follow the moon.

And don't forget, your mother said, “With all your heart”. I think she knew what she was talking about.’

🖇

🖇

‘Will we have to go back?’ asked Amaya.
‘Will we be able to find another way?’

🖇

Amaya and the Wolf looked up to see a cat, seated on a rock.
     ‘Do you always travel so slowly?’ asked the Cat.
     ‘Yes, we do,’ said Amaya confidently. ‘But as long as we don’t stop, we’ll get where we're going.’

🖇

‘There are times,’ said the Cat, ‘when we have done everything we can do. Then we must learn to step back and allow the universe to play out in all its unfathomable wonder.’

🖇

🖇

🖇

[…]  Just because we have lost sight of our goal,
it doesn’t mean we should give up.
There is always the possibility of a new way.’

‘But I don’t want a new way,’ said Amaya.

🖇

🖇

‘The moon has led us exactly where we need to be.
Here.
Now.
Together.
Facing this challenge.’

🖇

‘You know,’ she said to the Wolf, ‘I thought journeys were all about getting somewhere and having a destination, but ours doesn’t have one. […]
     ‘You still had a goal, Amaya, […]  most of our lives are spent doing the travelling, and the arrival is only a tiny part of that journey.

We should do our best to enjoy every part of the adventure.
     Maybe we will never get where we want to be, and wouldn’t it be sad if we had not even enjoyed the ride.’

🖇

‘Slow down, look around, breathe, take in the sounds and colours. Imagine you’d chosen this moment as your destination, not just a point along your journey’.

🖇

‘But I thought you were coming along for me,’ said Amaya.
     ‘I was,’ said the Wolf, ‘but now I ask you to come along for me.’

🖇

‘We adapt, we change, we find a new way forward. There is nothing wrong with acknowledging that a path is not leading us where we need to be and choosing a new one.’

🖇

Sometimes it’s simply not possible to try hard and get the result we want.
Imagine digging up a seed to see whether it had grown.
If we’ve watered it, there really is nothing left to do.

🖇

But it’s important to remember, sometimes we are not rewarded, some­times our struggles and patience and optimism will be for nothing. But the journey itself, how we did it, and who we did it with, will always live within us.

That’s why we do things with all our heart,
so when it doesn’t work out, at least
we know we put the best of ourselves into the world.

🖇

🖇

🖇

🖇

And she realized what the whole journey had been about.

James Norbury, Following the Moon,
Michael Joseph, London 2024.
(wyróżnienie własne)

‘Perhaps no one will like it, Amaya, not even you, and that's okay. That is why we need to take our joy in the creation, not how it turns out. […]
     The Wolf’s own words struck him hard, and he knew he was rediscovering something he had lost.

🖇

Come, sit and enjoy the world.

🖇

THE END
…and the beginning.

(tamże)

czwartek, stycznia 01, 2026

5981. Świąteczny czas (VI)  // Z oazy (CDVIII)

alternatywny tytuł wpisu:
5981. Panna cotta (CLXXXV)

Wszelkie świąteczne niedogodności wynagradzały i wciąż wynagradzają mi otrzy­ma­ne prezenty. Po raz pierwszy w moim życiu dostałam sześć wyczekanych książek.

Jakiś czas temu Sadownik, przynosząc cieniutką włoską książeczkę z paczkomatu, teatralnie pogroził palcem i oświadczył, że tak chude iesbeeny nie wchodzą już w grę, mam czytać grubsze dla większych „dzieciów”. Ale co zrobić z ulubionymi bohaterami? Porzucić? Nie czekać na nowe ich przygody? Nie ma mowy! Mikołaj nie mógł protestować, zamawiając dla mnie tę książkę, a ja już w wigilijny wieczór przeczytałam tę historię dwa razy, płacząc ze śmiechu. Uwielbiam tę parę przyjaciół.

Skrzydło anioła
Za moim ciemnym oknem
Śnieg

   — Anne Perrier

U nas? Też zasypało. Wciąż sypie. Wylinka anielskich skrzydeł…

Quella notte era nevicato tanto. Adesso l’orso e la donnola
avevano un sacco da fare.

Tej nocy spadło dużo śniegu. Teraz niedźwiedź i łasica mieli mnóstwo do roboty.

🖇

«Chi!» gridò la donnola. «Mi hai tirato la neve addosso!
Che ne diresti di chiedermi scusa?»

     — Ej! — krzyknęła łasica. — Rzuciłeś we mnie śniegiem! Może byś mnie tak przeprosił?

«Non l’ho mica fatto apposta», borbottò l’orso.
     — Przecież nie zrobiłem tego specjalnie — wymamrotał niedźwiedź.

«Ma non importa!» disse la donnola. «Se ricopri qualcuno di neve in questo modo, devi chiedere scusa. E cosi che si fa!»
     — Ale to nieważne! — powiedziała łasica. — Jeśli kogoś tak zasypujesz śniegiem, musisz prze­prosić. Tak się po prostu robi!

🖇

«Ma io non me ne sono neanche accorto», farfugliò l’orso.
     «Altrimenti mi sarei subito...»
     — Ale ja nawet tego nie zauważyłem — wydukał niedźwiedź. / — W przeciwnym razie od razu bym…

«Ho gridato AHI», lo interruppe la don­no­la, «l’hai sentito benissimo».
     «Ma non ti sei mica fatta male» ri­spo­se l’orso.
     «Tu questo non puoi saperlo», disse la donnola. «Non sei tu che hai ricevuto una valanga di neve in faccia! Avrei po­tu­to anche rompermi qualcosa!»
     — Krzyknęłam AŁA! — przerwała mu łasica. — Słyszałeś to bardzo dobrze.
     — Ale przecież nic ci się nie stało — odpo­wie­dział niedźwiedź.
     — Tego nie możesz wiedzieć — odparła łasica. — To nie ty dostałeś śniegiem prosto w twarz! Mogłam sobie nawet coś złamać!

🖇

«E allora sarebbe stata colpa tua! Lo vedi che cosa sto facendo qui. Devi stare attenta a dove ti metti. Non ho mica gli occhi sulla schiena!»
I wtedy byłaby to twoja wina! Widzisz przecież, co tutaj robię. Musisz uważać, gdzie stajesz. Nie mam przecież oczu z tyłu głowy!

«Senti, basta che mi chiedi scusa, e siamo di nuovo amici.»
     — Słuchaj, wystarczy, że mnie przeprosisz i jesteśmy znów przyjaciółmi.

🖇

«Chiedere scusa non è difficile. Vedrai, dopo ti sentirai subito meglio. Guarda, ti mostro come si fa.»
     — Przeprosić nie jest trudno. Zobaczysz, po­tem natychmiast poczujesz się lepiej. Popatrz, pokażę ci, jak to się robi.

🖇

«Mi dispiace di averti inavvertitamente […]  Visto? È facilissimo. Adesso tocca a te.»
     — Przykro mi, że niechcący […]. Widzisz? To arcyproste. Teraz twoja kolej.

🖇

«Scuuuusaaa!»
     — Przeeepraaaszaaam!

«Hai ragione! Chiedere scusa è persino divertente!»
     — Masz rację! Przepraszać jest nawet zabawnie!

«Ma sei matto? Cosi era troppo forte!»
     — Porąbało cię? To było za mocne!

🖇

«E comunque, queste non erano vere scuse! Devono venire dal cuore!»
     — A tak w ogóle, to nie były prawdziwe przeprosiny! Muszą płynąć prosto z serca!

«Mi dispiace!»
     — Przepraszam!

🖇

🖇

In quel momento arrivò la volpe, che passava di lì per caso. «Ma cosa state facendo?» chiese.
W tym momencie pojawiła się lisica, która przechodziła tamtędy przez przypadek.
     — Co wy robicie? — zapytała.

«Non lo vedi?» risposero l’orso e la don­no­la, «Stiamo facendo pace!».
     — Nie widzisz? — odpowiedzieli niedźwiedź i łasica. — Godzimy się!

🖇

La volpe non sapeva che dire. «Voi due siete fuori di testa.» L’orso e la donnola si guardarono. «Chi!» esclamarono, «Come ti permetti?». «Questo è troppo!»
Lisica nie wiedziała, co powiedzieć.
     — Wy dwoje jesteście szurnięci.
     Niedźwiedź i łasica spojrzeli na siebie.
     — Co?! — wykrzyknęli. — Jak śmiesz? Tego już za wiele!

«Non puoi dire una cosa del genere! Devi chiederci subito scusa!»
     — Nie możesz mówić czegoś takiego! Musisz nas natychmiast przeprosić!

🖇

«Non è difficile. E dopo ti sentirai molto meglio. Adesso ti mostriamo come si fa.»
     — To nie jest trudne. A po­tem poczujesz się dużo lepiej. Teraz pokażemy, ci jak to się robi.

Jörg Mühle, Non l'ho fatto apposta!,
z j. niemieckiego Giulia Genovesi,
Terre di mezzo editore, Milano 2025.

niedziela, listopada 23, 2025

5953. 327/365

dwa dni później niż w zeszłym roku spadł śnieg, po­dwój­nie pierw­szy. pierw­szy tego zimnego czasu, pierw­szy bez Niej. cieszę się nim za Nią i dzięki temu jest dziś ze mną od ra­na bardziej niż zwykle.

327/365


[całkowita asystencja: Sadownik],
fragmenty.
 

Znowu ten metafizyczny przeciąg między światami, między śmiercią a nami.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

piątek, października 24, 2025

5920. 297/365

pół roku — dziś to nie jest miara czasu lecz tęsknoty. to zdjęcie zo­baczyłam po raz pierwszy w zeszłym miesiącu, choć zostało zrobione w styczniu 2021 roku.

już nie mogę się doczekać, by przyszła do mnie śniegiem.

297/365


fot. Maggie, fragment.

Od tamtej pory w domu jest dziwnie. Nie ma jej i nie ma czę­ści nas. […] 
     Co zostało? […]  Odruch patrzenia w miejsca, w których zwykle leżała. […] 
     Nie ma jej i życie toczy się dalej. […]  Czasem wydaje mi się, że wystarczy mnie dotknąć, a rozpadnę się na kawałki. I wciąż oddałabym wiele, by móc ją głaskać […].

Gdybym mogła jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, a ona by mogła zrozumieć, jaką jest niezwykłą […]  istotą.

Nie można się wstydzić wielkich słów, trzeba po nie sięgać, by wyrazić wdzięczność, póki jest okazja.

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

piątek, grudnia 13, 2024

5656. 348/366

błę­kit nieba jest. przepięknie słoneczny dzień* jest. śniegu brak.

348/366

_________
  *  promienie słońca przez szybę robiły chmury na ścianie.

sobota, listopada 23, 2024

5638. 326–328/366

ostatni pierwszy śnieg Heniutki spadł dwa dni temu. spraw­dzi­łam, spadł czte­ry dni później niż pierwszy śnieg zeszłorocznej zimy. wczoraj do­pa­da­ło, więc dziś jeszcze trochę jest.

326–328/366


fot. Kaan, fragment.