Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty

sobota, sierpnia 22, 2026

6193. 234/365

młodość spakowała do walizki swoją gwałtowność, za­chłan­ność na nie­ma­te­rialne aspekty życia oraz podniszczony dzie­się­cioleciami użytkowania modus ope­ran­di (wszystko albo nic) i odeszła, pozostawiając po sobie wy­raź­ne ślady istnienia, jak­by wciąż pomieszkiwała w ulu i wy­szła tylko na chwilę kupić papierosy.

późna dojrzałość przyszła wcześniej, pewnie za nic nie chcia­ła się spóźnić; wy­jąwszy z torebuni swój modus ope­ran­di, poło­ży­ła go bez zbędnych ce­regieli na stole; nieugięta, konsekwentna (kiedyś powiedziałoby się starczo uparta, sic!) jak mantrę mi po­wta­rza, że nie muszę już być dla ludzi tym, czym byłam lub być mo­głam, ale nawet w najgorszym razie mogą oni już liczyć na życzliwość oraz wyrozumiałość (przez młodość niezmiennie my­lone są ze słabością), których odwieczne źródło rano zaczęło pulsować na ulowym stole.

tak, to, że jestem paliatywna pracuje i zmienia perspektywę, więcej się śmieje i uśmiecha.

234/365

[Gordon Allport (1897–1967)] pod koniec życia podobno tak odpowiedział na pytanie o cechę dojrzałej osobowości: „Naj­głęb­sza wnikliwość niejasno powiązana z poczuciem hu­mo­ru”. Niekiedy wydaje mi się, że mówił o sobie, ale rze­czy­wi­ście jest coś wyzwalającego w uzyskaniu wnikliwości wy­star­cza­ją­cej do tego, aby uznać, że nasze dotychczasowe życie ze wszystkimi jego niedoskonałościami należy zaakceptować, a czasem nawet wyśmiać. To twoje życie i musi pozostać two­ją własnością. Starsze kobiety zbyt łatwo można prze­ko­nać, że powinny za coś przepraszać.

[…]  miłość czasami pojawia się w przebraniu.

Decyzje podjęte na podstawie dostępnych przesłanek zawsze mogą okazać się katastrofalne, a w długim życiu ta­kich de­cy­zji niewątpliwie trochę się pojawi. Twoje życie jest jakie jest, niezależnie od swojej formy. I dobrze wiedzieć, jakie jest.

Jane Campbell, Czesanie kota. Opowiadania,
przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026.

Kieruj się w życiu zasadą, by nigdy nie żałować i nigdy nie oglądać się za siebie. Żal to straszne marnotrawstwo energii; nie da się nic na nim zbudować, można jedynie się w nim pogrążyć.
   — Katherine Mansfield

(tamże)

piątek, sierpnia 21, 2026

6188. 233/365

cie­kawość, ta wypływająca z głębokiej chęci poznania i zro­zu­mie­nia, jest formą miłości. dotyczyć może wszystkiego: słów w ob­cym ję­zy­ku, miejsc, ludzi, zjawisk, chwil.

ciekawość podobnie jak miłość nigdzie się nie śpie­szy, więc w kontaktach z innymi ludźmi nie pomylisz jej z wścibstwem, wy­ko­rzy­sta­niem czy pogonią za sensacją.

233/365

czwartek, sierpnia 20, 2026

6187. 232/365

zerwa­łam w życiu sporo relacji, wycofałam się z wielu innych, z kilku zostałam wyproszona, mnóstwa nie podjęłam lub z nich zre­zy­gno­wa­łam. do­tarło do mnie, że tylko mi się wy­da­wa­ło, że zerwałam, zre­zy­gno­wa­łam, odeszłam.

jeśli dobrze życzę tym ludziom, jeśli umiem wybaczyć im i so­bie, to choć bliżej zamieniło się w dalej, dużo dalej, lub nie­wy­obra­żal­nie daleko, to relacja z nimi — skrystalizowana — wciąż trwa i ma się świet­nie, nic jej więcej nie trzeba, nawet jeśli nie ma już po co spo­ty­kać się w tym życiu.

232/365

środa, sierpnia 19, 2026

6186. 231/365

w środ­ku nocy on owinięty po uszy kołdrą, ona przykryta tylko swoim klimakterium.

człowiek jest istotą społeczną — frazes, który w nocnej ciszy zamienia się w doświadczenie trudne do zatrzymania w sło­wach. karmi, choć on i ona w tym samym czasie całkowicie osobno swoje sny śnią.

231/365

     — Aha… — Na tym Anna poprzestała. Nie zamierzała mówić już nic więcej.

Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn, przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.

poniedziałek, sierpnia 17, 2026

6184. 229/365

nie patrzysz na mnie ocza­mi. patrzą na mnie twoje — w wielu wypadkach mi nieznane — wspom­nie­nia, pragnienia, nadzieje, prze­ko­na­nia, strachy i lęki.

w końcu to zobaczyłam* i choć nie da się tego odzobaczyć, to potrzebuję przypominać sobie o tym za każ­dym razem, nim znów wzniecę relacyjny dym, bo przecież i ja wcale nie tak czę­sto, jakbym chciała, patrzę na Ciebie oczami.

229/365

__________
  *  i zrozumiałam.

niedziela, sierpnia 09, 2026

6180. 221/365

odrobinę porządku w artefaktach swojej prze­szło­ści robiłam i wró­ciło do mnie nie moje zda­nie sprzed kil­ku­nastu lat, wy­po­wie­dziane wtedy z niedającym się ukryć wy­rzu­tem: moje sny są takie proste.

intensywność, z jaką wtedy przy mnie zostały wypowiedziane te słowa, uświa­do­mi­ła mi wczo­raj, jak łatwo jest mieć pretensje o to, co po­da­ro­wało i cze­go nie podarowało dziś życie; jak ła­two jest ma­ru­dzić i jęczeć, i marnować chwile.

ile czasu* po­trze­bu­je­my, nim na­uczy­my się nie okradać nie­ustan­nie sa­mych sie­bie z oka­zji, by po­czuć się obdarowanymi?

221/365

_________
  *  w dziesiątkach lat?

środa, sierpnia 05, 2026

6174. 217/365  // W warzywniaku (XX)

pierwszą falę upałów dałyśmy radę razem z Pati już re­ha­bi­li­ta­cyj­nie odrobić. w po­nie­dzia­łek zaczęłyśmy od­ra­biać drugą. od wczoraj do jutra mam tylko jedno zadanie: prze­trwać* trzecią.

217/365

________
  *  choć nie ma złej pogody, jest zmiana klimatu i z głową do­bra­ne aktywności, by utrzymać się na powierzchni do­bre­go życia.

🍆

*


Autor(ka) nie do ustalenia.

piątek, lipca 31, 2026

6173. 212/365

w łańcuszku pokoleń ja dziś — taka zatrzymana na chwilę — jestem ucieleśnieniem niezliczonych hi­sto­rii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zacho­dów słońca, podróży, konsek­wen­cji wielu przemyślanych de­cy­zji, pomyłek i fartów oraz niewiarygodnie piramidalnych bez­myślności.

jestem wypadkową dalekiej niemojej przeszłości, ale również przeżytego przeze mnie zeszłego roku, ostatniego tygodnia i dzisiejszego dnia.

towarzyszy mi trzeci dzień pewność, że choć wszystko wcześ­niej czy później kończy się, to miłość trwa — jestem, jesteś, jesteśmy od stóp do głów utkani z kwantów miłości i świa­tła, wydłu­ba­nych z tamtych niezliczonych hi­sto­rii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zacho­dów słońca, podróży, konsek­wen­cji

212/365

Nie ma czegoś takiego jak spójna narracja,
zdarzają się chwile rozświetlone, reszta jest ciemna.

   — Jeanette Winterson

[w:] Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął
przez Londyn
, przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.

środa, lipca 22, 2026

6170. 203/365

     — nie ciagnij, puść tę klam­kę! wyjmij palce spomiędzy drzwi, bo one się za­trza­sku­ją.

a gdy to się stanie, dopełni, gdy nastanie trud­na do zniesienia cisza, odwróć się ple­ca­mi do tych drzwi i od­dy­chając, po­zwól so­bie rozejrzeć się po gruzach — czę­sto tak wła­śnie wy­glą­da no­wy po­czątek.

203/365

[…]  mózg jest szczególnym organem,
podążającym swoimi ścieżkami.

   — August Strindberg (1849–1912)

[w:] Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam przeszkadza w życiu, przeł. Magdalena Kowalska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.

poniedziałek, lipca 20, 2026

6169. 201/365

polski pa­radoks lat dwudziestych xxi wieku: z jednej strony, niespotykany dotąd po­ziom* świadomości indywidualnej; z dru­giej zaś, imponujący poziom** wtórnego analfabetyzmu.

marnujemy wodę, talenty i ludzkie życia. komu gratulować?

201/365

_________
   *   czasem (eufemizm) aż do ka­ry­ka­tu­ral­nych rozmiarów — odmawiających głę­bi i sensu wspól­no­to­wo­ści — omni­po­ten­cji, ro­zu­mia­nych na opak: kreatywności, nie­za­leż­no­ści i mocy — wszystkiego te­go, co zaprzęgane jest w służ­bie neo­li­be­ra­li­zmu i obsesji pa­cy­fi­ko­wa­nia lęku przed tym, cze­go w życiu kontrolować nie spo­sób.
  **  dotyczy również wielkości gremiów faszystów, anty­szcze­pion­kow­ców, wy­znaw­ców prostych rozwiązań skom­pli­ko­wa­nych zjawisk społecznych.

niedziela, lipca 19, 2026

6168. 200/365

otrzy­małam ciało, skończony czas, trochę szczęśliwych zbiegów okolicz­ności, kilka okazji, szanse na znaczące relacje, również dziś*.

świadomość tego wszystkiego z uśmiechem i dumą rozsiadła się w fotelu po powrocie do ula, wręczając mi nakolanniki. więc bio­rę z wdzięcznością od­dech i z całego serca dziękuję** za cia­ło, czas, zbie­gi oko­licz­no­ści, okazje, szanse i miłość, która nie­ustan­nie prze­ni­ka wszystko.

200/365

_________
   *   bardzo na ten świętujący weekend czekałam.
  **  szorując na czworakach.

 [suplement 20.07.2026]

Każda rozpacz jest inna, jak góra, którą trze­ba nieść niby garb. Szczęście rozpływa się, wyrównując poziom jed­no­rod­nej ka­łu­ży samozadowolenia.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

piątek, lipca 17, 2026

6165. 198/365

ze­skrobać z siebie blichtr czasów, w których przyszło mi żyć. nie chcę już naprawiać, po­ga­niać, zdążyć*. chcę po­znać i zro­zu­mieć oso­bę, którą pod nim odnajduję na koniec każdego trud­ne­go dnia.

198/365

_________
  *  zdążyć nie wiadomo na co i po co, choć czasy, w których żyję, miałyby gros argumentów i cisnęłyby bez umiaru.

środa, lipca 15, 2026

6164. 196/365

     — prze­trwaj… — szepnął, widząc moją niemoc. — wytrwaj, trzymając się jak naj­bli­żej i jak najmocniej najzieleńszej części sie­bie — dodał.
     a ja cyk, by dobrze zapamiętać mądrość jego zie­lo­no­ści.

196/365

Ostatecznie najważniejsza
we wszystkim jest przygoda.

Gertrude Stein, Autobiografia Alice B. Toklas, przeł. Mira Michałowska, Marginesy, Warszawa 2021.

piątek, lipca 10, 2026

6163.191/365

ko­mu, czemu (w podwójnym tego słowa zna­czeniu), dlaczego zrobiono to czy tamto zdjęcie? to może być ważne, nie­naj­waż­niej­sze [sic!*] lub kompletnie nieistotne. mnie dziś interesują: ten, kto na­cis­kał migawkę, i miłość, z jaką to robił**.

191/365

____________
   *   fuj! jak to wyglada, ale to nowe za­sa­dy ortografii.
  **  wyjmij swoje albumy, przyjrzyj się temu, czego tam nie ma, gdy nie chcesz tego dojrzeć, a co jest: miłość, zachwyt, uwa­ga, skupienie — wciąż tam jest, choć owe zdję­cia mają kil­ka­dzie­siąt lat. to nie zniknie, nie musisz dziś te­go sobie wziąć.


fot. Biały Kruk.
 

[…]  ślady myśli, które pozostały widzialne  […].

[w:] Maria Poprzęcka, Śmierć przed obrazem. O sztuce, starości i zanikaniu, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2024.

[suplement 11.07.2026]
[…]  jak do tego doszło, że tyle czasu mogło zniknąć i pojawić się na nowo […]. Na jej twarzy malowały się różne uczucia i prze­my­śle­nia: wy­glą­dało, jakby pragnęła do­tknąć i zebrać w jedną całość te wszyst­kie roz­pro­szo­ne lata przemian. Ale jak zebrać i uca­ło­wać czas?

John McGahern, Twarzą ku wschodzącemu słońcu, przeł. Olga i Wojciech Kubińscy, Części Proste, Gdańsk 2026.

poniedziałek, czerwca 29, 2026

6157. 180/365

uzna­nie czegoś za bezdyskusyjnie należne, za oczywistość czy pewnik, za­bi­ja. ukręca łebek poczuciu szczęścia, że to i tamto przytrafiło mi się, zostało zwyczajnie podarowane przez los właśnie dziś*. uka­tru­pio­ne po­czu­cie szczę­ścia nie stanie się źródłem wdzięcz­ności, a tylko dzięki niej życie w każdej chwili ma szan­sę stać się cudem.

180/365

_________
   *   choć kolejny dzień żyję niczym pies na łańcuchu, przy wiatraku, to kawa, lektury i rysik są dla mnie nie­powta­rzal­ną okazją, by cieszyć się przywilejami: życia, smakowania i czytania.

[…]  gdy próbuję zrozumieć, jak działa życie — i dlaczego nie­któ­rzy ludzie lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu niż in­ni — wracam do czegoś, co ma związek z mówieniem „tak” ży­ciu, czyli z miłością do życia, nie­za­leż­nie od tego, jak bardzo jest ono niedoskonałe, oraz miłością do siebie samej, nie­za­leż­nie od tego, jak się ją odnajduje. Nie na zasadzie „ja ponad wszystko”, co jest przeciwieństwem życia i miłości, ale z de­ter­mi­nacją łososia, by płynąć w górę strumienia bez względu na to, jak rwący jest nurt, ponieważ to twój stru­mień

Zdarzają się momenty, kiedy wszystko idzie tak źle, że ledwo żyjesz, i chwile, kiedy zdajesz sobie sprawę, że lepiej ledwo żyć na własnych warunkach, niż wieść rozdęte półżycie na cudzych.
     Takie dążenie oznacza niewszystko albo nic”, tylkowszystko ORAZ nic”. Jak każda opowieść o wyprawie i poszukiwaniu.

Tak naprawdę szans jest więcej niż dwie — znacznie więcej. Po pięćdziesięciu latach wiem już, że znajdowanie/tracenie, zapominanie/pamiętanie, odchodzenie/powracanie nigdy się nie kończy. Całe życie sprowadza się do kolejnej szansy i do­pó­ki żyjemy, aż do samego końca zawsze istnieje jakaś kolejna szansa.

Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli możesz
być normalna
?, przeł. Kaja Gucio, Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

niedziela, czerwca 28, 2026

6155. 179/365

jak rozmawiać z tęsknotą? namolnie gada do mnie pauzami, niemocą, chwy­ta za gardło, patrzy niewidzącymi oczami, nie­obecność i bezruch uparcie wpycha mi w dłonie.

jako jedyna w ulu nie narzeka na wściekły upał za oknem.

179/365

środa, czerwca 24, 2026

6152. 175/365

zdziwieniu nie by­ło końca, gdy uświadomiłam sobie, którzy kon­kret­ni ludzie nie pojawili się nawet na chwilę w mych myślach w dniu moich urodzin i przez następujące po nich kolejne dwa tygodnie.

dopiero to zdziwienie przypomniało mi o istnieniu tych osób. kiedyś ważni/wyczekiwani, wypadli na dobre z mojego życia, w którym dziś z oka­zji biało­kru­czych imienin Roberta.

175/365

Roberta Flack, Something Your Heart 
Has Been Telling Me
.

niedziela, czerwca 21, 2026

6151. 172/365  // Panna cotta (CC)

dziś — dla wielu ludzi pierwszy dzień lata — dla mnie zaś sam jego środek. dziś to również pierwszy dzień z pierwszego ma­ra­tonu tem­pe­ra­tu­ro­we­go w tym roku. mam bardzo ambitny plan na ten upalny czas: nie dać się — uwzględniając nie­prze­jed­na­ne ograniczenia, robić swoje, by wygrać, czyli przetrwać z jak najmniejszymi stratami na sprawności mojego cia­ła.

172/365

[…]  lato przypomina nam, że nawet gdy stoimy twarzą do słońca, rzucamy cień. Natura wie, że nie moglibyśmy mieć dobrych dni, gdyby nie zdarzały się też te złe, a życie to ide­al­ne połączenie jednych i drugich. Rośliny, tak jak i ludzie, po­trzebują światła, cienia i wody.

[…]  lato to stan czystego istnienia, a nie aktyw­no­ści, zwłaszcza w te dni, kiedy choroba wygrywa.

Wendy Mitchell, Anna Wharton, Co chciałabym, żeby
ludzie wiedzieli o demencji
, przeł. Barbara Łukomska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)


Calendario Geniale,
[dostęp: 21.06.2026], źródło.

Lato nie jest / jedynie porą roku,
jest stanem ducha
utkanym ze światła / i wolności.

piątek, czerwca 12, 2026

6145. 163/365

zamieszkałam w tym, co Orzeszek wykreśliła ze swojego życia, by mogło wydarzyć się wszystko, co przyszło potem. by w tym wszystkim pojawiło się moje życie, by mógł nastać dzisiejszy, Jej urodzinowy dzień, w którym klarownie — jak nigdy wcześ­niej — widzę, w czym biorę udział. to piękne i święte wie­lo­po­ko­leniowe dzieło*.

163/365

_________
   *   wbrem tym, co głoszą, że wszystko, co mają, własnymi rękoma wyszarpali z gardła losowi.

My mother and I have improved our
relationship since she has gone.

Patti Smith, [dostęp 10.06.2026], źródło.


[asystencja: Sadownik], fragment.

Być mo­że nasi rodzice przekazują nam niekiedy namiętności tak gwałtowne, że nie pozostawiają miejsca na nic innego — zwłaszcza gdy oni sami nie mogli się im oddać w takim stop­niu, jak by pragnęli. Być może istnieje potrzeba za­dość­uczy­nienia, która nie znosi półśrodków, która wymaga, byśmy wyrąbali przecinkę w gąszczu pokoleń i za­mie­szka­li tam, zapominając o wszystkim wokoło.

Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet, przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.
(wyróżnienie własne)

Słowa „Nabierz z morza pereł, sprzedaj je, kup sobie wszyst­ko, czego ci trzeba” pisałam z myślą o matce. Wszyscy pra­gnie­my czegoś, co nam się wymyka.

Początkowo zmagałam się z bólami wychodzącej z kokonu ćmy, która usiłuje się rozepchnąć, rozciągnąć. Albo źrebaka próbującego wstać na rozchwianych nogach.

Zegar pamięci nie ma wskazówek, jego mechanizm nie porusza się stale do przodu.

Wydarzenia dziejące się na lata przed naszym narodzeniem przygotowują scenę naszego istnienia. Przyszłam na świat dzięki temu, że gdzieś daleko los rzucił kośćmi, i bar­dzo się z tego cieszę.

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)