Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty

piątek, września 11, 2026

6213. 254/365

nim jutro po raz pierwszy w ży­ciu nie będę bać się podczas na­bo­żeństwa w kościele ka­to­lickim. bez strachu, że nie klęknę, gdy należy; że nie wstanę, gdy trzeba; nie dygnę, nie po­der­wę się — to jest moja niebywała supermoc, po­da­ro­wa­na mi przez wózek inwalidzki.

dziś podczas rehabki, nim ruszymy w drogę, nim przyjdzie ju­tro, no cóż, dwa motyle na ba­lu­stra­dzie balkonu i jeśli o mnie chodzi, wszyst­ko było jasne.

254/365


[asystencja: Sadownik] 


[…]  kiedy to się zaczyna dziać, musisz być otwarty na wszystko […]. — Musisz skupić się na elementach życia, na które zazwyczaj nie zwracasz większej uwagi… jak na przy­kład balon na suficie. Jeśli to zrobisz, uko­cha­ne osoby, które czuwają nad tobą, prze­ka­żą ci potrzebne wiadomości.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.

czwartek, września 10, 2026

6212. 253/365

szczęściarz z dwoj­giem żyjących rodziców wy­szedł z ula rano do­kład­nie tydzień temu. miał wró­cić, nie wróci.

łamie mi serce myśl, że dziś późnym po­po­łudniem po raz pierw­szy wejdzie do ula osie­ro­co­ny przez rodziciela mój naj­uko­chań­szy człowiek.

253/365


Na dobre rzeczy długo się czeka, te złe zda­rza­ją się w mgnieniu oka. Jest jesień, pora strat.

Agnieszka Taborska, Bez skóry. Jak rozmawiać z ludźmi
w żałobie
, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

środa, września 09, 2026

6210. 252/365

bej­bi-ogóreczki. każdy z nich Jego dłonią umieszczony w słoiku niecałe trzy tygodnie temu.

słoik na stole w kuchni ula — nie do pojęcia metafizyka rzeczy, któ­re bez uszczerbku przetrwały koniec naszego świata.

252/365

Chociaż każdy z nas wyrusza w kierunku swo­jej własnej przy­go­dy, nie piszemy mi­liar­dów niepowiązanych ze sobą historii. Nie — wszyscy stanowimy część tej samej.
     Czasami trudno jest nam pojąć, do jakiego stopnia je­steśmy ze sobą połączeni.

Nigdy nie jesteśmy sami, gdy kierujemy naszym życiem i szukamy swojej drogi. Prowadzą nas siły miłości.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.


Od Drugiej Strony oddziela nas znacznie cieńsza granica, niż nam się wydaje. Są tam […]. To ci sami ludzie, którzy czuwali nad nami za życia. Nadal to robią, prowadząc nas.

(tamże)

wtorek, września 08, 2026

6209. 251/365

ona była* Jego, a On był jej 52 lata i półtora miesiąca.
     on miał* Go po tej stro­nie tę­czy o rok bez dwóch dni dłużej, niż ja miałam bia­łe­go kruka.
     byłam* Jego synową przez 23 lata i dwa mie­sią­ce bez jed­ne­go tygodnia.

251/365

__________
   *   protestuję! wciąż jest mężem, tatą, teściem, bo przecież śmierć niczego nie kończy, tylko zmienia.

poniedziałek, września 07, 2026

niedziela, września 06, 2026

6207. 249/365

tryb za­daniowy znieczuli w ciągu dnia.

najgorszy jest ten mo­ment rano, zaraz po prze­bu­dzeniu. nie, nie przyśniła nam się ta niemożliwa do zrozumienia i do opi­sa­nia stra­ta — ona jest faktem i trzeba przeżyć ten, tyl­ko ten je­den dzień, nawet jeśli nie wia­do­mo, jak to zrobić, jak unieść ten ciężar.

249/365

sobota, września 05, 2026

6206. [']   // 248/365

zadzwonił z samego rana i za­czął rozmowę słowami: nie będzie już

potem na jednym wdechu wymienił nie­prze­bra­ną liczbę rzeczy, które już się nie wy­da­rzą, które nie będą nam już dane.

śmierć uruchomiła nieznane, najgłębsze po­kła­dy miłości, by mogły zająć się nami wszyst­ki­mi, bo nasz świat już nigdy nie będzie taki, jaki był jeszcze wczoraj wieczorem.

248/365

środa, września 02, 2026

6202. 245/365

zachwycił mnie usłyszany strzęp rozmowy telefonicznej pro­wa­dzo­nej za ścianą w świecie bran­ży ciastkarskiej.
     — dawaj, marudź! zobaczymy, co z tym zrobię.

245/365


Najprawdopodobniej nigdy nie poznamy prawdy. Ale mo­że­my odkryć prawdę o tym, co się dzieje w tej chwili. Więc zaj­mij­my się nami, tobą i mną. Co sprawia, że tak trudno ci te­raz mówić?

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Czarna Owca, Warszawa 2026.

poniedziałek, sierpnia 31, 2026

6197. 243/365

w tym samym kierunku idzie­my, nawet jeśli wcale się nie ru­sza­my. różnymi drogami, z róż­nymi rekwizytami, z ładunkiem różnych doświadczeń życiowych, na różnych etapach się znaj­du­jąc. mówią: szczęście, mówią: pech, a to tylko różne: drogi, rekwizyty, etapy, do­świad­czenia — kierunek identyczny.

243/365

drzewo życia wdzięcznie udziela schronienia

droga nie jest powrotem który znasz

czy łudzę się na próżno że jestem potrzebny tej chwili

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.

środa, sierpnia 26, 2026

6195. 238/365

sło­wa nigdy nie obejmą całego do­świad­cze­nia, nie uchwy­cą jego esencji, nie usidlą istoty, nie zatrzymają nawet jego cienia, nie zniewolą.

mogą* je zniekształcić, zakłamać, od czci i wia­ry odsądzić.

ale są też takie, które są zaklęciami**, czynią cuda.

238/365

__________
   *   oczywistym przecież jest, że wszyscy, każdy, zawsze, nigdy…
  **  kocham cię, przepraszam, wybacz mi, proszę, dziękuję.

Ten lęk. Przecież wszystko, na co patrzę, i wszystko, co słyszę, i wszystko, co pomyślę – jest moim lękiem skrzywione, spa­czo­ne, zdeformowane. Ten świat w moich oczach i w moich uszach, i w moich myślach to zu­peł­nie jak gabinet krzywych luster w we­so­łych miasteczkach. Z tym tylko, z tym jednym nie do odsunięcia, nie do przesunięcia małym „tylko”, że tam to jest komiczne, a tu tra­gicz­ne. Tam to jest zabawa, a tu za­gła­da. Na pewno wszystko wyglądałoby inaczej, gdy­bym nie lękał się.

Edward Stachura, Fabula rasa,
Wydawnictwo Estymator, Toruń 2000.

It is morning, and again
I am the lucky person to be in it

   — Mary Oliver (1935–2019)

niedziela, sierpnia 23, 2026

6194. 235/365

     — hmmm, a mo­że by*?
     świadomość, ciut zdziwiona, od nie­chce­nia pod­nio­sła lewą po­wie­kę, spojrzała w kie­runku źródła pytania i z życz­li­wo­ścią zadała tylko jed­no swoje:
     — no, no, ale po co**?
     — no, tak.

235/365

__________
   *  zadzwonić, zapytać, powiedzieć etc. (wstaw, co chcesz).
  **  natychmiast przypomniała mi się opo­wieść Sadownika o pewnym profesorze, któ­ry słynął z tego, że na se­mi­na­riach miał do prezentującego swoją pracę studenta nie­rzad­ko tylko jedno pytanie: a gdzie w tym wszystkim jest fizyka?

     — Okej. […]  Więc to moja wina… […]
     — Miałaś w tym swój udział, ale tylko udział — od­parłem.

Irvin D. Yalom, Benjamin Yalom, Godzina serca.
Spotkania „tu i teraz”
, przeł. Tomasz Wyżyński,
Czarna Owca, Warszawa 2026.

[suplement 23.08.2026]
oddalam się odmykam już zawias uszkodzony
jest tyle ran zadanych ile oczu patrzących na nie

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.

sobota, sierpnia 22, 2026

6193. 234/365

młodość spakowała do walizki swoją gwał­tow­ność, za­chłan­ność na nie­ma­te­rialne aspekty życia oraz podniszczony dzie­się­cioleciami użytkowania modus ope­ran­di (wszystko albo nic) i odeszła, pozostawiając po sobie wy­raź­ne ślady istnienia, jak­by wciąż pomieszkiwała w ulu i wy­szła tylko na chwilę kupić pa­pie­rosy.

późna dojrzałość przyszła wcześniej, pewnie za nic nie chcia­ła się spóźnić; wy­jąwszy z to­re­buni swój modus ope­ran­di, poło­ży­ła go bez zbędnych ce­regieli na stole; nieugięta, kon­se­kwent­na (kiedyś powiedziałoby się starczo uparta, sic!) jak mantrę mi po­wta­rza, że nie muszę już być dla ludzi tym, czym byłam lub być mo­głam, ale nawet w najgorszym razie mogą oni już liczyć na życzliwość oraz wy­ro­zu­miałość (przez młodość niezmiennie my­lone są ze słabością), których odwieczne źródło rano zaczęło pulsować na ulowym stole.

tak, to, że jestem paliatywna pracuje i zmienia mnie, częściej ze mnie się śmieje, częściej się do mnie uśmiecha.

234/365

[Gordon Allport (1897–1967)] pod koniec życia podobno tak odpowiedział na pytanie o cechę dojrzałej osobowości: „Naj­głęb­sza wnikliwość niejasno powiązana z poczuciem hu­mo­ru”. Niekiedy wydaje mi się, że mówił o sobie, ale rze­czy­wi­ście jest coś wy­zwa­la­ją­ce­go w uzyskaniu wnikliwości wy­star­cza­ją­cej do tego, aby uznać, że nasze do­tych­cza­so­we życie ze wszystkimi jego nie­do­sko­na­ło­ścia­mi należy zaakceptować, a czasem nawet wyśmiać. To twoje życie i musi pozostać two­ją własnością. Starsze kobiety zbyt łatwo można prze­ko­nać, że powinny za coś prze­pra­szać.

[…]  miłość czasami pojawia się w przebraniu.

Decyzje podjęte na podstawie dostępnych przesłanek zawsze mogą okazać się ka­ta­stro­fal­ne, a w długim życiu ta­kich de­cy­zji nie­wąt­pli­wie trochę się pojawi. Twoje życie jest jakie jest, niezależnie od swojej formy. I dobrze wiedzieć, jakie jest.

[…]  przeszłość podróżuje z nami.

Jane Campbell, Czesanie kota. Opowiadania,
przeł. Dobromiła Jankowska,
Wydawnictwo Pauza, Warszawa 2026.

Kieruj się w życiu zasadą, by nigdy nie ża­ło­wać i nigdy nie oglądać się za siebie. Żal to straszne marnotrawstwo energii; nie da się nic na nim zbudować, można jedynie się w nim pogrążyć.
   — Katherine Mansfield

(tamże)

piątek, sierpnia 21, 2026

6188. 233/365

cie­kawość, ta wypływająca z głębokiej chęci poznania i zro­zu­mie­nia, jest formą miłości. dotyczyć może wszystkiego: słów w ob­cym ję­zy­ku, miejsc, ludzi, zjawisk, chwil.

ciekawość podobnie jak miłość nigdzie się nie śpie­szy, więc w kontaktach z innymi ludźmi nie pomylisz jej z wścibstwem, wy­ko­rzy­sta­niem czy pogonią za sensacją.

233/365

czwartek, sierpnia 20, 2026

6187. 232/365

zerwa­łam w życiu sporo relacji, wycofałam się z wielu innych, z kilku zostałam wyproszona, mnóstwa nie podjęłam lub z nich zre­zy­gno­wa­łam. do­tarło do mnie, że tylko mi się wy­da­wa­ło, że zerwałam, zre­zy­gno­wa­łam, odeszłam.

jeśli dobrze życzę tym ludziom, jeśli umiem wybaczyć im i so­bie, to choć bliżej zamieniło się w dalej, dużo dalej, lub nie­wy­obra­żal­nie daleko, to relacja z nimi — skrystalizowana — wciąż trwa i ma się świet­nie, nic jej więcej nie trzeba, nawet jeśli nie ma już po co spo­ty­kać się w tym życiu.

232/365

środa, sierpnia 19, 2026

6186. 231/365

w środ­ku nocy on owinięty po uszy kołdrą, ona przykryta tylko swoim klimakterium.

człowiek jest istotą społeczną — frazes, który w nocnej ciszy zamienia się w doświadczenie trudne do zatrzymania w sło­wach. karmi, choć on i ona w tym samym czasie całkowicie osobno swoje sny śnią.

231/365

     — Aha… — Na tym Anna poprzestała. Nie zamierzała mówić już nic więcej.

Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn, przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.

poniedziałek, sierpnia 17, 2026

6184. 229/365

nie patrzysz na mnie ocza­mi. patrzą na mnie twoje — w wielu wypadkach mi nieznane — wspom­nie­nia, pragnienia, nadzieje, prze­ko­na­nia, strachy i lęki.

w końcu to zobaczyłam* i choć nie da się tego odzobaczyć, to potrzebuję przypominać sobie o tym za każ­dym razem, nim znów wzniecę relacyjny dym, bo przecież i ja wcale nie tak czę­sto, jakbym chciała, patrzę na Ciebie oczami.

229/365

__________
  *  i zrozumiałam.

niedziela, sierpnia 09, 2026

6180. 221/365

odrobinę porządku w artefaktach swojej prze­szło­ści robiłam i wró­ciło do mnie nie moje zda­nie sprzed kil­ku­nastu lat, wy­po­wie­dziane wtedy z niedającym się ukryć wy­rzu­tem: moje sny są takie proste.

intensywność, z jaką wtedy przy mnie zostały wypowiedziane te słowa, uświa­do­mi­ła mi wczo­raj, jak łatwo jest mieć pretensje o to, co po­da­ro­wało i cze­go nie podarowało dziś życie; jak ła­two jest ma­ru­dzić i jęczeć, i marnować chwile.

ile czasu* po­trze­bu­je­my, nim na­uczy­my się nie okradać nie­ustan­nie sa­mych sie­bie z oka­zji, by po­czuć się obdarowanymi?

221/365

_________
  *  w dziesiątkach lat?

środa, sierpnia 05, 2026

6174. 217/365  // W warzywniaku (XX)

pierwszą falę upałów dałyśmy radę razem z Pati już re­ha­bi­li­ta­cyj­nie odrobić. w po­nie­dzia­łek zaczęłyśmy od­ra­biać drugą. od wczoraj do jutra mam tylko jedno zadanie: prze­trwać* trzecią.

217/365

________
  *  choć nie ma złej pogody, jest zmiana klimatu i z głową do­bra­ne aktywności, by utrzymać się na powierzchni do­bre­go życia.

🍆

*


Autor(ka) nie do ustalenia.

[suplement 25.08.2026]
i powiem patrz jest w tym tyle smutku
                  którego nie da się ukryć
w upalne lato w które upadły nasze cienie

Stanisław Kalina Jaglarz, Trzody,
Wydawnictwo Znak, Warszawa 2026.

piątek, lipca 31, 2026

6173. 212/365

w łańcuszku pokoleń ja dziś — taka zatrzymana na chwilę — jestem ucieleśnieniem niezliczonych hi­sto­rii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zacho­dów słońca, podróży, konsek­wen­cji wielu przemyślanych de­cy­zji, pomyłek i fartów oraz niewiarygodnie piramidalnych bez­myślności.

jestem wypadkową dalekiej niemojej przeszłości, ale również przeżytego przeze mnie zeszłego roku, ostatniego tygodnia i dzisiejszego dnia.

towarzyszy mi trzeci dzień pewność, że choć wszystko wcześ­niej czy później kończy się, to miłość trwa — jestem, jesteś, jesteśmy od stóp do głów utkani z kwantów miłości i świa­tła, wydłu­ba­nych z tamtych niezliczonych hi­sto­rii, chwil, sytuacji, całego wachlarza uczuć, zacho­dów słońca, podróży, konsek­wen­cji

212/365

Nie ma czegoś takiego jak spójna narracja,
zdarzają się chwile rozświetlone, reszta jest ciemna.

   — Jeanette Winterson

[w:] Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął
przez Londyn
, przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.