Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ważka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, grudnia 17, 2020

4065. Czekariat (I)

     — czy wie pani, że jest pani delikatną ważką? — zapytał, dotykając ją słowami.
     do tej chwili nie wiedziała.

*

Natychmiast stanęła przed moimi oczami. Wspaniała ważka przy­po­mnia­ła, że czeka w blogowych blokach startowych od… prawie czte­rech miesięcy. Przyszedł jej Czas. Skrzydła są, piór nie ma.


fot. Niosąca Pokój.

niedziela, czerwca 23, 2019

3323. Ostatnia ważka

Raz. Mając w pamięci Pana Szpaka z czereśkami, płakałam ze śmiechu, jak podobny wyczyn próbowała powtórzyć wrona z wiśniami za naszym oknem. Za ciężka, gdy robiła skłon po owoc, spadała — nic z tego nie wyszło.

Dwa. Upał zmusił nas do podjęcia decyzji o roletach, które będą odbijać promienie słoneczne. Pojawią się na dniach. Ważka będzie musiała poszukać dla siebie nowego miejsca w ulu — dotarło do mnie. Nikt na razie go nie zna.

Raz, dwa… cyk.

piątek, marca 08, 2019

3214. Ona

wypatrzona rano na suficie.
zapowiadała słoneczny dzień.

śmiesznie jeść jabłko bez asysty 
dwóch psich oczu. tak jest, bo zostałam 
sama. Heniutka i Sadownik wyjechani.

sobota, stycznia 05, 2019

3150. ten pierwszy na serio

raniutko byłyśmy pięknie przysypane.
szczęściem i przywilejem jest wyjść
na poranną ciszę w Jej towarzystwie.

a potem wrócić do ciepłego ula.

niedziela, listopada 04, 2018

3075. Kolor jest zawsze

podeszła tak blisko. na dość długo.
zachwyciła mnie sobą.

może chciała mnie przekonać,
że czerń i szarość jest ok.

*

dziś rano winogrono ripostuje.
ono nie poddaje się szarości.

wtorek, września 25, 2018

niedziela, sierpnia 12, 2018

(2967+1). Chwila

 wpis przeniesiony 9.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

na suficie przy porannej kawie wypatrzone.

Każde miejsce może być głuszą w porównaniu z jakimś innym.

*

Co to znaczy być kochanym przez pociąg? Miłość, jak mi się wydaje, to taki stan, w którym człowiek jest sobą, czerpiąc z tego najgłębsze zadowolenie. Jeśli brzmi to paradoksalnie, przypomnijmy sobie przestrogę Rilkego: miłość polega na tym, że zostawiamy ukochanej osobie przestrzeń, w której może być sobą, zapewniając zarazem bezpieczeństwo, by mogło rozkwitać jej Ja. […] Najszczęśliwszy byłem wtedy, kiedy sam dokądś podążałem, a im dłużej to trwało, tym lepiej. Spacer sprawiał przyjemność, jazda rowerem — radość, fajnie było jechać autobusem. Ale pociąg zapewniał istny raj.

*

Najbardziej chyba przygnębiającym skutkiem mojego schorzenia – bardziej nawet przytłaczającym niż jego konkretne, codzienne objawy — jest świadomość, że już nigdy nie pojadę pociągiem. Ciąży mi ona jak wieko z ołowiu, wtłaczając mnie coraz głębiej w ponurą świadomość końca, jaka towarzyszy naprawdę śmiertelnej chorobie: zdaję sobie sprawę, że niektórych rzeczy nigdy już nie będzie. To coś więcej niż utrata przyjemności, odebranie wolności, a szczególnie nowych doświadczeń. Jak się wyraził Rilke, jest to utrata siebie — a przynajmniej tej lepszej części siebie, która najłatwiej odnajdywała spokój i zadowolenie. Nie będzie już Waterloo, wiejskich stacyjek, nie będzie samotności. Nie będzie stawania się, tylko niekończące się trwanie.

Tony Judt, Pensjonat pamięci, przeł. Hanna Jankowka
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)

wtorek, lipca 24, 2018

2949. O świadomości obfitości

 wpis przeniesiony 8.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

nie był tam, ale czytał, że kiepskie to miejsce.
był przejazdem, ale go nie zachwyciło, wrócił.
był, odnalazł tam sens i smak swojego życia.

*

film. kino. setka widzów. po filmie każdy ma swój osobisty zestaw wrażeń. on nie był, nie widział, ale czytał, że kiepski ten film.

film. kino. setka widzów. obfitość, z której każdy wybierze składniki na swoje wrażenia. obfitość? obfitość, bo wyobraź sobie, że.

film. setka widzów. proszę państwa, to już 125. projekcja tego filmu w naszym kinie. z tego powodu mamy do państwa dyspozycji już tylko 300 gramów radości, 3 kilogramy zadumy i siedem szczypt smutku — kto pierwszy, ten lepszy, miłego oglądania. o! dla pana już nie starczyło radości.

*

obudziłam się z poczuciem życiowej obfitości. obfitości, z której wybiorę jutro składniki dnia, z której wybrałam składniki dziś. bo z dniem jest jak z tamtym miejscem i kinem — ode mnie zależy, co wezmę, na co zwrócę uwagę, co mnie zmieni.

1,77 km w 33 minuty.

czwartek, czerwca 21, 2018

2919. Chwila

Nocny motyl w środku rozkwitającego dnia.
Wypatrzyłam go przy porannej kawie.
Sprawna nie dość poprosiłam Sadownika o cyk,
zgodnie z tym, jak to zobaczyłam.

Ważka — mój osobisty symbol sprawności —
odznaka zdobyta w zeszłym roku na Iglicznej.
Zdobywam ją wciąż od nowa co dnia.

fot. Sadownik.

Czy wiesz o tym? Wszystko sprowadza się do tego, że dokądkolwiek idziesz, jesteś tam, gdzie właśnie kroczysz.

*

[…] nasze myśli wpływają na to, co widzimy i czego nie widzimy, co robimy i czego nie robimy.

*

[…] że ścieżka, którą zwiemy naszym życiem, ma kierunek; że zawsze się rozwija, chwila za chwilą; i że to, co dzieje się teraz, w tej chwili, wpływa na to, co zdarzy się potem.

Jon Kabat-Zinn, Gdziekolwiek jesteś, bądź,
przeł. Henryk Smagacz, Czarna Owca, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, kwietnia 16, 2018

2819. Chwila

ważka wiosenna 2018
[…]  różnica pomiędzy mistrzem a amatorem jest taka, że mistrz upadł i wstał więcej razy niż amator w ogóle spróbował.

*
[…]  ja rozumiem tyle, jednak jest więcej.
Radosław Rożek, Deus est machina, czyli
Bóg jest na prąd
, Gdańsk 2017.
(wyróżnienie własne)

niedziela, lutego 04, 2018

2741. Chwila

 wpis przeniesiony 6.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Było ich dużo, ale zatrzymać w kwadracie udało mi się tylko dwa.

Życie to jednak coś więcej niż proces fizyczny. Jaka siła w jądrze nasiona sprawia, że wyrasta z niego drzewo? Czy trzeba koniecznie mieć pieniądze, sławę, władzę lub urodę, żeby żyć? Czy człowiek jest mniej ludzki, kiedy jest stary i słaby? Gdzie naprawdę kryje się miłość? Czy można kupić szczęście, jeżeli nie nosi się go od dawna w sobie? Czyż Ty to nie zawsze „Ty”?

*

Czynienie czegokolwiek na siłę wywołuje na­pię­cie, którego właśnie chcesz się przecież pozbyć. Skup się ponownie i zacznij jeszcze raz. Nie ma pośpiechu.

Anton Grosz, Listy do umierającego przyjaciela,
przeł. Maciej Świerkocki, Ravi, Łódź 1996.

środa, grudnia 20, 2017

(2694+4). Tu (II)

     — Lubię, kiedy… Jak to powiedzieć…? — Szukał w myśli właściwych angielskich słów. — Kiedy wszystkie części życia do siebie pasują. Tworzą całość.

Joanna Bator, Purezento,
Znak, Kraków 2017.