Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przez Rzekę i okolice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przez Rzekę i okolice. Pokaż wszystkie posty

piątek, maja 15, 2026

6107. Z oazy (CDXLVI)

Wyjęłam tę książkę z tej. Jeszcze w ulu klik, klik i dowiedziałam się, że nie ma ibuka. Klik, klik i zakupiłam papier za grosze (przesyłka była [sic!] 1½ razy droższa od ce­ny książki). Przyszła na chwilę przed wyjazdem na gigant, więc razem ze mną ru­szy­ła z ula.

Sześć osób, sześć historii osobistych, sześć filozofii życiowych, sześć podejść do skoń­czo­no­ści ciała, w którym przyszło tymczasowo po­mieszkiwać. Umieszczenie tych hi­sto­rii obok siebie powoduje, że każda z nich sta­je się wy­raź­niej­sza, moc­niej­sza, kre­ślo­na bez najmniejszego zawahania zdecydowaną kreską.

Piszę o śmierci. Nie o umie­raniu ludzi, których kochałam, ale pisarzy i ar­ty­stów wyjątkowo wrażliwych lub dostrojonych do śmierci, którzy bo­ry­ka­li się z nią w swojej twórczości, listach, romansach, snach. Wybrałam osoby szaleńczo ekspresyjne lub obdarzone intelektualnym żarem, takie, które kon­frontację ze śmiertelnością potrafią wyrazić słowami – w jednym przy­pad­ku obrazami – w sposób, w jaki większość z nas nie chce lub nie potrafi tego zrobić.

🖇

Aby ujrzeć świat, zawsze otwierałam książkę.

🖇

W tych śmierciach są przebłyski dzielności, piękna, rozdzierająco bez­ce­lo­we­go cierpienia, szaleńczej autodestrukcji, naprawdę okropnego za­cho­wa­nia, twórczych wybuchów, wielkiego oddania, przenikliwej samo­wie­dzy i wspaniałej ułudy. Są rzeczy, jakich nigdy bym się nie domyśliła ani prze­widziała.

🖇

Mówię jej, że mój ojciec umarł. Tłumaczę, co to znaczy.

Słyszę własny głos:
     — Czasami, kiedy ludzie się starzeją, ich ciała przestają działać.
     — Czasami?
     — Cóż, zawsze — odpowiadam po chwili.

Brutalne słowa skierowane do dwulatki; nawet nie brzmią prawdziwie.

🖇

Podczas pracy nad tą książką odkryłam, że choć prawie wszyscy fantazjują na temat „ostatniej rozmowy”, mało kto ja przeprowadza. Ta fantazja o dom­knię­ciu, ostatnim porozumieniu przynoszącym oczyszczenie rzadko się urzeczywistnia, ponieważ dawna kłująca rezerwa lub gniew wciąż są obecne.
     […] 
     Najczęściej pozostajemy z tym szaleńczym niedokończeniem, co może częściowo tłumaczy naszą nadzieję na ostatnią rozmowę, jak gdyby rzeczy się kończyły, a nie były po prostu ucinane.

🖇

Kiedy odchodzą ludzie, których kochamy, jesteśmy tak pogrążeni w po­czu­ciu straty i w miłości, że nie możemy dostrzec śmierci, a co dopiero patrzeć jej prosto w oczy.

🖇

Gdyby ktokolwiek na ziemi mógł postanowić, że nie umrze, byłaby to Susan Sontag. Tak jest nieugięta i wściekła, z taką mocą nie zgadza się na akcep­ta­cję pospolitych wyroków losu czy zdarzeń, które wszyscy inni przyjmują z pokorą. Nie chce być popychadłem, nie zamierza przesadnie ulegać idei, że wszyscy muszą coś robić, czegoś doświadczyć albo przez coś przejść, po­nie­waż jest i zawsze była osobą, która wznosi się ponad przeciętnością.

🖇

Myślę, że dobrze mieć kontakt i z życiem, i ze śmiercią. Wielu lu­dzi ży­je, bro­niąc się przed poczuciem, że życie jest melodramatem. A chyba dobrze jest nie zacierać tego konfliktu.
   — Susan Sontag

🖇

Słońce zachodziło, gdy nagle zapragnęła napisać wstęp do albumu foto­gra­fii Petera Hujara Portraits of Life and Death, na co zgodziła się już dawno, ale zwlekała. Wśród portretów znanych nowojorczyków znalazło się prze­pięk­ne zdjęcie samej Sontag w grubym szarym swetrze, leżącej w [na] łóż­ku, ze wzrokiem skierowanym ku górze.


fot. Peter Hujar, 1975.
[dostęp 9.05.2026], źródło.

🖇

Moje ciało przemawia donośniej i prościej,
niż potrafiłabym to zrobić sama.

   — Susan Sontag

🖇

Jeśli nawet rozumiesz, że jesteś śmiertelny, możesz pozwolić sobie na my­śle­nie: jeszcze nie teraz. Absolutyzm śmierci możesz odpierać prze­ko­na­niem, że zostało ci jeszcze dwa, dziesięć, trzydzieści lat, albo wiarą, że nie umrzesz na tę konkretną chorobę. W końcu można mieć czterdzieści pięć lat i czuć się jak dwudziestolatka, nie mieć związku ze swym wiekiem biologicznym, nie odczuwać go fizycznie; można umierać i nie czuć, że się umiera, jeszcze nie.

🖇

Może kontynuowanie życia było jej sposobem umierania.
   — David Rieff

🖇

Na samym końcu krzywej dzwonowej jest ta jedna jedyna osoba, której uda­je się przeżyć mimo najgorszych prognoz, wyjątek. Susan zawsze była tym wyjątkiem. Tym samym nikłość szans jedynie potwierdzała rolę, jaką sobie wyznaczyła, rolę kobiety, która przetrwa. Później doktor Nimer po­wie­dział Davidowi:
     — Ona nie była gotowa na śmierć. Jeśli idzie o poszukiwanie leczenia, to od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałem, zrozumiałem, że woli umrzeć, próbując.

🖇

Nie zgłębiamy już sztuki umierania, regularnej dyscypliny i higieny w dawnych kulturach, ale wszystkie spokojne oczy zawierają tę wiedzę.
   — Susan Sontag

🖇

[…]  niewypowiedziane ma znaczenie.
Gromadzi się i ma znaczenie.

🖇

Życie w moim wieku nie jest łatwe, ale wiosna jest piękna, podobnie jak miłość.
   — Zygmunt Freud

🖇

W esejach przyznaje, że człowiek może zarazem akceptować śmierć i nie akceptować jej. Innymi słowy, istnieje różnica między tym, co wiemy, a tym, co czujemy.

🖇

Fakt, że lekarze traktowali go jak zwykłego pacjenta, okłamując go i ukrywa­jąc prawdę, budził jego gniew. Nie chciał, by go chroniono czy pocieszano.

🖇

Chociaż Freud poważnie traktował swoje problemy zdrowotne, nigdy nie porzucił całkowicie nałogu. […]  „Nie przestrzegam twojego zakazu pa­le­nia. Czy uważasz, że długie życie w udręce to taka wspaniała per­spek­tywa?”.

🖇

[…]  tylko wzruszył ramionami.
     To wzruszenie ramion jest gestem doskonałym. Na Freudowe umi­ło­wa­nie cygar nie było racjonalnego wytłumaczenia: istniało poza słowami.

🖇

Dla Freuda palenie oznaczało wybór, narzucenie woli mało obiecującym okolicznościom. Palenie było po części buntem, oporem, wyrazem siebie. „Rozdrażniony faktem, że uczucie dyskomfortu nie zniknie, znowu więcej grzeszę”, pisał. Nic nie mógł poradzić na pogarszające się zdrowie, ale mógł palić. Mógł utwierdzać swoją władzę nad długimi godzinami popołudnia. […]  pisał: „Nie trzeba dowodzić, że organizm chce umrzeć tylko na własny sposób”.
     Niezależnie od tego, czy faktycznie tak ma się sprawa z „organizmem”, z pewnością tak właśnie miała się z Freudem.

🖇

Dlaczego smutne. Na tym polega życie. Właśnie
wieczna nietrwałość życia czyni je tak pięknym.

🖇

1 września Freud czyta w gazecie o napaści Niemców na Polskę […]. Pew­nego razu słuchają radia i lektor mówi o wojnie jako o „ostatniej woj­nie”. Schur pyta pacjenta, czy jego zdaniem to faktycznie jest ostatnia wojna.
     — To jest  m o j a  ostatnia wojna — odpowiada Freud.
     Oto na wpół wygasty wulkan […], będący rzecz jasna wul­ka­nem w po­ło­wie czynnym. Wulkan pozostaje wulkanem.

🖇

W wierszu o Freudzie W. H. Auden ujmuje te skłonność nieco inaczej: „Po prostu pamiętał jak starzec i byt uczciwy jak dziecko; tylko tego dokonał”.

🖇

Pracował w czterech niewielkich, wypełnionych książkami pokojach na ty­łach domu na piętrze, gdzie dawniej mieszkała służba. W jednym pokoju od­pi­sy­wał na listy, w innym Updike pisał wiersze i opowiadania; jeszcze inny, gdzie stał tylko fotel, służył do czytania. W czwartym Updike ko­rzy­stał z kom­pu­tera.

🖇

[…]  w wieku siedemdziesięciu pięciu lat […]  — powiedział. — Słuchasz ło­mo­tu swego serca, słyszysz szmer w płucach. To dobry sposób na na­wią­za­nie kontaktu z etapem życia, na jakim właśnie się znajdujesz.
     Nawiązanie kontaktu z aktualnym etapem życia nie powinno przy­spa­rzać trudności — wystarczy przejrzeć się w lustrze — ale ta ulotna wiedza umyka i człowiek cofa się do poprzednich etapów życia.

🖇

„Czy to jest koniec? Na wpół zdrowy wiszę tu i czekam, żeby się dowiedzieć”. Słowa tego wiersza, napisane jasnym ołówkiem na różowym papierze, są tak pochylone, że dosłownie zwisają. Na podstawie przedstawionych mu jasno faktów medycznych oczywiście wiedział, że umiera, ale być może tę wiedzę należało wdeptać w ziemię.

🖇

Koncepcja linearnego życia jest czymś, co Updike stale odkrywa, wpada na nią, zdumiewa się; nie przychodzi do niego naturalnie. Pracowicie ją demontuje, otwiera, wysadza.

🖇

Wydaje się, że w ostatnich wierszach dąży do akceptaçji, do otwarcia się na chłodny wszechświat, dąży do łaski. „Niech Bóg nas chroni przed końcem, chociaż miliardy dotarły do kresu. / Świat otulają dawne śmierci, / pa­cior­ki ego rozjarzone apetytem”.

🖇

Ostatnia rozmowa jest może uczuciem, że 
pozostało coś jeszcze do powiedzenia.

🖇

     — Co będzie, jeśli się pomylę? — spytała Martha, drżąc na całym ciele.
     — Pomyłki nie istnieją — oświadczyła pielęgniarka.

🖇

Kiedy czekali na karetkę, która miała ich zawieżć do małego hospicjum w Danvers, oddalonego o kwadrans jazdy samochodem, Updike spytał Marthę:
     — Jesteś gotowa na skok?
     Martha nie chciała odpowiedzieć, czy jest gotowa na skok, czy nie. Za­miast tego zapytała:
     — A ty?
     — Tak! — odpowiedział.
     — Ja też — rzekła Martha. — Podobnie jak Bóg.
     Potwierdzenie Updike zabrzmiało tak donośnie, że Martha się zdziwiła.

🖇

[…]  mam na myśli lęk. Boję się tylko wtedy, gdy ogarnia mnie sza­leń­czy niepokój, kiedy moje codzienne problemy urastają do rozmiarów potworów i osuwam się przed nimi na ziemię, gdy nie wiem, co robić i dokąd się zwrócić.
   — Dylan Thomas

🖇

Ponieważ ani na chwilę nie przestawał byé poetą, rozbił obóz i zamieszkał w metaforze człowieka chorego.

🖇

Mam w sobie śmierć.

🖇

[…]  świadomość kresu przeobraża się w coś niemal pięknego. Jeśli boisz się czegoś lub coś cię pochłania wystarczająco długo, zaczynasz darzyć to uczu­ciem podobnym do miłości. Większość zdrowych ludzi nie jest w stanie po­jąć tej sztuczki umysłowej.

🖇

Dobrze wiedział, co to znaczy cierpieć na tak silną depresję, że umieranie nie wydawało się czymś szalonym, odległym, nie z tej ziemi. Miał intymny stosunek do śmierci, w każdym razie do idei śmierci.

🖇

Dzieci chronią swoich rodziców: oto zabawny aspekt dzieciństwa, o którym potem zapominamy. Zapominamy o strasznej wiedzy dzieciństwa.
     Panuje przekonanie, że dzieci nie należy straszyć, ale Sendak uważał, że dzieci już są przestraszone i dlatego pragną ujrzeć własne lęki przed­sta­wio­ne w fascynujący sposób.

🖇

Fantazja o przemyceniu siebie w sztukę wiąże się też może z faktem, że był gejem w cżasach, gdy homoseksualizmu powszechnie nie akceptowano. Sendak ukrywał swoją orientację seksualną przed rodzicami. Znacz­nie dłu­żej, niż wydawało się konieczne, zatajał ją przed czytelnikami i re­cen­zen­ta­mi. Publicznie przyznał się dopiero w wieku osiemdziesięciu lat w wy­wia­dzie dla „New York Timesa", za namową swego bliskiego przy­ja­cie­la, dra­ma­tur­ga Tony’ego Kushnera. Dziennikarz spytał Sendaka, czy jest coś, cze­go jeszcze nigdy nie powiedział w wywiadzie, na co ten odpart: „Cóż, tego, ze jestem gejem”. Pod koniec życia Sendaka młody dziennikarz spytał go, kiedy przestał się potępiać za bycie gejem, na co rysownik odpowiedział, że nigdy. Poczucie czegoś wstydliwego, sekretnego lub społecznie nie­ak­cep­to­wa­ne­go towarzyszyło mu w życiu artystycznym zawsze, nawet po pub­licz­nym przyznaniu się, nawet jeszcze po osiemdziesiątce.

🖇

Na początku lat sześćdziesiątych Maurice namalował akwarelami portret męzczyzny, który miał zostać jego partnerem na pięćdziesiąt lat, doktora Eugene’a Glynna. Sendak zatytułował obraz Krajobraz z Gene’em.


Maurice Sendak, Krajobraz z Gene’em, 1964,
[dostęp 11.05.2026], źródło.

Przez znaczną część trwającego kilkadziesiąt lat związku Gene jeździł do pracy w mieście i przyjeżdżał na weekendy, tak więc miesżkali razem, ale nie każdego dnia tygodnia.

🖇

Lynn była tak wspaniałą towarzyszką życia dla Maurice’a po części dla­te­go, że nie próbowała go ocalić, uszczęśliwić, nie brała też sobie do serca te­go, że czuł się nieszczęśliwy. Szanowała jego nastroje; pomagała mu z nimi zyć. Pomagała mu w życiu, nie próbując go zmieniać, nie wierzyła, że zmia­na jest możliwa, nie hołubiła w głębi serca nadziei na zmianę. Taka do­głęb­na akceptacja nie byłaby możliwa w przypadku kochanki, nie jest możliwa dla większości osób. Lynn pojęła jednak, że Maurice pracował w obrębie tych wahań, a praca była tym, co się dla niego liczyło.

🖇

Muza nie wpada z wizytą, dlatego trzeba się
zaczajać z nadzieją, że coś cię złapie.

   — Maurice Sendak

🖇

W wywiadzie telewizyjnym udzielonym przez Sendaka zblizającego się do osiemdziesiątki Bill Moyers pyta:
     — Czy masz obsesję na punkcie śmierci?
     MAURICE SENDAK: Trochę. To taka dziwna sprawa.
     BILL MOYERS: W jakim sensie?
     MAURICE SENDAK: Śmierć to cała przygoda.

🖇

     — Lubisz je? — Pyta Colbert, mając na myśli dzieci.
     — Lubię, kiedy jest ich jak najmniej.

🖇

Po śmierci Eugene’a Maurice go narysował, jak to czynił po śmierci człon­ków rodziny. Właśnie tę chwilę pragnął uchwy-cić, złapać, zrozumieć, zobaczyć. To, od czego wielu ludzi — może większość — odwraca wzrok, on chciał uwieczniać. Sendaka pochłaniało pożegnanie, ucieczka, strata. […]  to też impuls artysty, każący przeobrazić coś strasznego w sztukę; wziąć coś, co budzi twoje przerażenie albo łamie ci serce, i przemienić w coś innego. W czasie potrzebnym na narysowanie tego, co masz przed sobą, nie jesteś bezradnym lub pogrążonym w żalu postronnym obserwatorem. Wykonujesz swoją robotę.

🖇

To chyba jest klucz: patrzysz na coś, co zawsze budziło twoje przerażenie, i odkrywasz, że jest piękne.

🖇

Lynn odnosiła wrażenie, że Maurice nie był dzielny wobec drobnych rzeczy, ale wobec rzeczy wielkich owszem. Całymi latami zmagał się ze stra­szli­wym bólem pleców, ale nie skarżył się, chociaż Tony nazwał go „mistrzem narzekania”. Raz miał pojechać do miasta i udzielić wywiadu kobiecie, któ­ra przybyła aż ze Szwecji, ale poprosił ją, by przyjechała do niego, bo do­skwie­rał mu wrośnięty paznokieć. Dopiero kiedy przyjechała furgonetka i mąż kobiety wytoczył ją na wózku inwalidzkim, Maurice przy­pomniał so­bie, że była sparaliżowana. Inwalidce, która przyleciała ze Szwecji, kazał przyjechać do Connecticut. Sendak poczuł się okropnie, wylewnie ją prze­pro­sił, na co kobieta rzekła:
     — Cóż, przypuszczam, że wrośnięty paznokieć sprawiałby mi ból, gdy­bym tylko miała czucie w nogach.

🖇

W swoich pracach wykorzystywał obraz lecącego chłopca i nasycał go pięknem. Lot staje się powolnym, spokojnym, wdzięcznym szybowaniem. Scenę spowija atmosfera nadprzyrodzonej tajemnicy, ale nie budzi lęku. Pomysłowi wypadania lub wylatywania z życia towarzyszy ciche pod­niecenie.

🖇

Przekonywał ją, że nietoperz był dla niego prawdziwy. Jak daleko mogła z nim pójść, pytał, do jakiego stopnia mogła zobaczyć to, co widział? Maurice był przyzwyczajony do przesuwania granic wyobraźni. Zwykł gdzieś wi­dzieć — ze wspaniałymi, fizycznymi szczegółami — rzeczy, których tam nie było.

🖇

Wir wiosta. Powierzchnia wody faluje, po czym się uspokaja.

🖇

[James] Salter zakreśla terytorium. O pewnych sprawach nie trzeba pisać. O pewnych sprawach nie trzeba mówić. Pewnych spraw nie trzeba uj­mo­wać w słowa.

🖇

Jeśli uważnie się przyjrzeć, nawet w najgorszych śmierciach można do­strzec potężną eksplozję życia.

🖇

Słowa przeobrażają, oswajają. Perspektywa ulega zmianie.
Świat nieco się zmienia […].

🖇

Jeśli musisz coś zostawić, możesz to zrobić.
Znajdziesz sposób, albo go spreparujesz.

🖇 🖇

Oto, czego nauczyły mnie śmierci opisane w tej książce: Pracujesz. Nie pracujesz. Opierasz się. Nie opierasz. W pełni panujesz nad sytuacją. Kapitulujesz. Wypierasz. Akceptujesz. Modlisz się. Nie modlisz. Czytasz. Pracujesz. Faszerujesz się środkami przeciwbólowymi. Nie przyjmujesz środków przeciwbólowych. Pomstujesz na śmierć. Biegniesz ku niej na oślep.
     Na koniec każda śmierć jest taka sama. Ludzie umierają. Świat ich uwalnia.

🖇

Bez lęku nie byłabym tym, kim jestem.

🖇

Może potrafisz przebrnąć przez grozę, ponieważ musisz przez nią prze­brnąć. Z jakiegoś powodu podświadomie myślałam o śmierci jako o czymś, na co przyzwalasz, jakby było to partnerstwo, porozumienie, które za­wie­rasz albo w które się wciskasz, ale to błąd.
     W tej konkretnej chwili nie masz wyjścia. Odnajduje cię łaska. Do­pa­da cię akceptacja.

🖇

Kiedy walka się kończy, miejsce zmagań zajmuje ukojenie.

🖇

Część twórczości tych ludzi, część ich sztuki była samym życiem. W ogniu trawiącym wszystko na koniec jest coś wspaniałego. Piękno zastawiło na mnie pułapkę.

Katie Roiphe, Godzina zmierzchu. Jak odchodzili wielcy pisarze,
przeł. Paweł Lipszyc, Wielka Litera, Warszawa 2017.

piątek, maja 08, 2026

6098. Z oazy (CDXLIII)

To jest i będzie najdłuższy na tym blogu wpis. Najdłużej też był klecony, bo obco­wa­nie z tą książką po jej przeczytaniu było prawdziwym świętowaniem, nieśpiesznym przy­glądaniem się, jak cytaty same układają się w patchwork, który potrzebuję mieć pod ręką.

Po tamtej książce Autorki — gdy wpadłam w zachwyt nad sposobem, w jaki bu­du­je swo­ją opo­wieść — wiedziałam, że muszę natychmiast sięgnąć po tę książkę. Czytając ją, obejrzałam setki obrazów, setki zdjęć, kilka filmów, przeczytałam kilkanaście arty­kułów — karmiłam oczy i duszę, opa­trzyłam kilka starych ran.

Rozpoznałam osobne chwile w swoim życiu, których potrzebuję, by czuć, że żyję. Ta książka uczy odwagi, by zawalczyć o to, co dla nas ważne, co w nas żywe, co jest na­szą istotą, czego wielu może nie chcieć nawet zauważyć. To nie ma żadnego zna­cze­nia, ta niechęć nie ma mocy, by nas „zniknąć”.

Jeśli masz poczucie osamotnienia,
ta książka jest dla ciebie.

🖇 🖇

Samotnym można być wszędzie, lecz samotność wynikająca z miesz­ka­nia w mieście, w otoczeniu milionów ludzi, ma szczególny charakter. […] sama fizyczna bliskość nie wystarczy, by rozproszyć poczucie izolacji. Moż­na — jest to właściwie całkiem łatwe — czuć się wewnętrznie mar­twym i opu­stoszałym, żyjąc tuż obok innych.

🖇

[…]  samotność bywa uznawana za zaburzenie i chorobę. Niektórzy twier­dzą stanowczo, że niczemu nie służy […]. Takie stwierdzenia nieprzy­pad­ko­wo wiążą się z przekonaniem, że cel naszego życia to dobieranie się w pary lub że szczęście może albo powinno być czymś trwałym. Nie każdemu jed­nak jest to dane. Niewykluczone, że się mylę, ale uważam, że doświadczenie stanowiące tak istotną część naszego wspólnego życia nie może być cał­ko­wi­cie pozbawione sensu, jakiegoś rodzaju bogactwa i wartości.

🖇

[…]  samotność może prowadzić nas ku inaczej niedostępnemu doświadczaniu rzeczywistości.

🖇

[samotność]  dotyka sedna tego, co dla nas cenne i ważne. W mie­ście zwanym samotnością powstaje wiele wspa­nia­łych rzeczy – zrodzonych z sa­motności, a zarazem nadających jej sens.

🖇

Chciałam zrozumieć, co to znaczy być samotnym, jak to działa w życiu in­nych, i spróbować nakreślić skomplikowane relacje między samotnością a sztuką.

🖇

Jak to jest czuć się samotnym? To jak być głodnym – być głodnym, podczas gdy wszyscy wokół ciebie szykują się na ucztę. […]  To boli, tak jak bolesne mogą być uczucia, a poza tym powoduje skutki fizyczne, niewidoczne dla oczu zmiany dokonujące się w zamkniętych przestrzeniach ciała.

🖇

Co takiego jest w Hopperze? Raz na jakiś czas pojawia się artysta, który wy­raża pewne doświadczenie, niekoniecznie świadomie czy celowo, ale z ta­ką przenikliwością i intensywnością, że związek wydaje się nie­za­prze­czal­ny. Samemu Hopperowi nigdy nie podobała się myśl, że jego obrazy można interpretować w określony sposób czy też że samotność to jego specjalność, jego główny temat.

🖇

Z pewnością nie wszyscy ludzie pozbawieni towarzystwa innych są sa­mot­ni, a zarazem można dotkliwie odczuwać samotność, nawet gdy jest się w związku albo z grupą przyjaciół. […]
     To uczucie rodzi się z braku bądź niedostatku bliskości, a skala jego odczuwania rozciąga się od dyskomfortu aż po chroniczne, nieznośne cierpienie.

🖇

[…]  charakterystyczne dla samotności jest przemożne pragnienie, by to do­znanie się skończyło, a tego nie da się osiągnąć samą siłą woli czy częst­szym wychodzeniem z domu, można to zrobić, jedynie nawiązując bliskie relacje. To o wiele łatwiejsze w teorii niż w praktyce, zwłaszcza w przypadku ludzi, których samotność jest wynikiem straty, wygnania czy uprzedzeń, więc nie tylko tęsknią oni za towarzystwem innych, ale też mają powód, by się tych innych obawiać albo im nie ufać.

🖇

Choć wydaje się, że całkowicie odcina ona [samotność] człowieka od innych, że jest prywatnym brzemieniem, którego nikt inny nie może odczuć czy po­dzie­lać, w rzeczywistości to stan społeczny, doświadczany przez wielu.

🖇

Właśnie to jest tak przerażające w samotności: instynktowne poczucie, że działa ona dosłownie odpychająco, co udaremnia kontakt właśnie wtedy, kiedy go najbardziej potrzeba. A jednak to, co udaje się uchwycić Hop­pe­ro­wi, jest nie tylko przerażające, ale też piękne. Jego obrazy nie są sen­ty­men­tal­ne, ale przebija z nich wyjątkowa uważność. […]  Tak jakby samotność była czymś, czemu warto się przyglądać. A nawet więcej: jakby samo przy­glądanie się było antidotum, sposobem na to, by zdjąć z siebie jej dziwne, oddalające od innych zaklęcie.

🖇

W pewnych sytuacjach bycie poza, odstawanie
może sprawiać satysfakcję, wręcz przyjemność.

🖇

Ciche umowy co do rozumienia języka
potocznego są niebywale skomplikowane.

Ludwig Wittgenstein
(1889–1951)

🖇

[…]  ta parada zmieniających się nazw to chleb powszedni w życiu emi­gran­ta i od samego początku podważa kojącą myśl, że słowo i przedmiot są ze sobą bezpiecznie powiązane. „Jestem znikąd” – jak powiedział kiedyś War­hol, mając na myśli biedę albo Europę, albo mit autokreacji, a być mo­że także językową rozpadlinę, z której się wyłonił.

🖇

Samotność odmienności, samotność nieatrakcyjności, samotność wyklu­cze­nia z magicznych kręgów znajomości i akceptacji – grup spo­łecz­nych i za­wo­dowych, czułych objęć.

🖇

Odmienność oznacza ryzyko zranienia, a dopasowanie chroni przed przy­krym i upokarzającym odrzuceniem i zlekceważeniem.

🖇

Jeśli nie każdy jest piękny,
to nikt nie jest piękny.

Andy Warhol
(1928–1987)

🖇

[…]  wszystkie te zaprzeczenia i przemyślne kształtowanie swojego wi­ze­run­ku mówiły jedno: nie próbuj mnie zrozumieć, nie badaj mnie, nie ana­li­zuj. Nie zbliżaj się do mnie zanadto, bo nie jestem pewien, co tam znajdziesz, nie chcę o tym myśleć. Nie jestem pewien, czy lubię samego siebie. Nie lubię miejsca, skąd pochodzę. Przyjmij artefakt taki, jaki jest.

🖇

Nie da się myśleć bez języka, a język to ze swojej natury gra publiczna pod względem zarówno nabywania, jak i przekazywania.
     Ale choć język jest wspólny, jest również niebezpieczny i może izolować. Nie wszyscy gracze są równi. […] 
     Koncepcja, że język jest grą, w którą część zawodników gra lepiej niż in­ni, ma związek z wciąż dyskutowaną relacją między samotnością a mo­wą. Problemy z mówieniem, blokady w komunikacji, nie­po­ro­zu­mie­nia, nie­do­sły­sze­nia, epizody niemoty, jąkania się i zacinania, zapominanie słów, a na­wet niezdolność rozumienia żartów – te wszystkie rzeczy przyczyniają się do samotności, przypominając nam o tym, jak niepewne i niedoskonałe są środki, którymi przekazujemy innym, co się dzieje w naszym wnętrzu.

🖇

[…]  język wcale nie jest prostym sposobem na nawiązanie kontaktu. Jeśli zdefiniować samotność jako pragnienie bliskości, to w tym pragnieniu za­wie­ra się potrzeba wyrażania siebie i bycia słyszanym, dzielenia się my­śla­mi, doświadczeniami i uczuciami. Bliskość jest niemożliwa, jeżeli uczestnicy nie chcą się otworzyć. Ale niełatwo ustalić odpowiedni stopień tej otwartości.

🖇

I zawsze, yy, boję się czuć się szczęśliwy, bo wtedy… to nigdy nie trwa.

🖇

[…]  pop-art wzbudził tak ogromną wrogość, spowodował takie za­ła­my­wa­nie rąk wśród artystów, właścicieli galerii i krytyków po części dlatego, że na pierwszy rzut oka wyglądał jak błąd kategorii, nieznośne przekroczenie niepodważalnej, wydawałoby się, granicy między kulturą niską a wysoką, dobrym a złym smakiem.

🖇

Jeśli cała twórczość Warhola […]  stanowi sprzeciw wobec z góry zało­żo­nych kryteriów oceny, […]  to zarazem jej celem jest wydobycie na światło dzienne tego, co odbiegające od normy i porzucone, tych wymiarów kul­tu­ry, które stały się niewidzialne albo dlatego, że kryją się w cieniu, albo dla­tego, że zostały nadmiernie oswojone i przestały być zauważane – i na­da­nie temu pozycji i znaczenia.

🖇

[…]  błędne koło samotności powstaje nie w izolacji, ale raczej jako rezultat wzajemnej zależności między jednostką i społeczeństwem, do którego ta jed­nostka należy, a sytuacja jeszcze się pogarsza, jeśli dana osoba jest su­ro­wym krytykiem panujących w owym społeczeństwie nierówności.

🖇

[Warhol] wiedział dokładnie, jaka jest cena słów i co mogą zdziałać: uruchomić, ale też zatrzymać maszynę otwartego serca.

🖇

Inni znają nas dzięki naszej twarzy, to ona zdradza zamiary i nastrój.

🖇

Dzięki maskom można uniknąć obserwacji i oceny, a zatem ryzyka, że zo­sta­nie się odrzuconym, jednak traci się także szansę na akceptację, uko­je­nie, jakie daje miłość.

🖇

Zdjęcia z Rimbaudem często są mylnie uważane za autoportrety, ale w rze­czy­wistości Wojnarowicz stał za obiektywem, a rolę człowieka w masce od­gry­wali różni jego przyjaciele i kochankowie. […]  Postać Rimbauda po­słu­ży­ła jako rodzaj zastępcy czy przedstawiciela artysty i została wstawiona w miejsca ważne dla niego, te, w których kiedyś był albo które wciąż wy­wie­ra­ły na niego wpływ.

🖇

Strach zatruwa wszystko.

🖇

[…]  był zasadniczo samotnikiem. Chociaż znał wiele osób, wolał relacje je­den na jeden. Każdy znał nieco innego Davida.

🖇

Czasem można zmienić przestrzeń psychiczną, swój emocjonalny krajobraz, robiąc coś w świecie realnym. Myślę, że w jakiś sposób sztuka jest czymś takim […].

🖇

Podczas wędrówki po pirsach David rzadko spotykał tego samego czło­wie­ka więcej niż raz, chociaż zdarzało się, że kogoś szukał, na wpół zakochany w czyjejś wyobrażonej osobowości, w mitycznej postaci, którą sobie stwo­rzył na podstawie akcentu czy jednego słowa.

🖇

Fotografowanie to akt zawłaszczenia – coś staje się widoczne, a jednocześnie zastyga w miejscu i czasie.

🖇

Czasem chce się być tylko mięsem – mam na myśli poddanie się ciału, jego pragnieniom, jego potrzebie kontaktu, ale to nie znaczy, że chcesz od razu stać się krwistym stekiem albo siekanym kotletem.

🖇

Nic nie może zastąpić dotyku ani miłości, ale czytanie o tym, jak ktoś wy­trwa­le odkrywa i dopuszcza do siebie swoje pragnienia, okazało się tak bar­dzo poruszające, że czasem dosłownie trzęsłam się podczas lektury.

🖇

Wszyscy możemy wpływać na siebie nawzajem, otwierając się na tyle, żeby inni mogli się poczuć mniej samotni.

🖇

W naszej miłości ujrzałem mężczyzn, którzy zachęcają się nawzajem do zło­że­nia broni. […]  W naszej miłości ujrzałem ruchome warstwy ka­mien­nych budynków, ujrzałem rękę zgarniającą śnieg z parapetu więziennego okna. […]  Ujrzałem, jak on uwalnia mnie od milczenia mojego wnętrza.

🖇

Peter [Hujar] tam był. Peter odszedł. Jak David miał pojąć to przejście czy metamorfozę, niewyobrażalną zmianę?


fot. David Wojnarowicz, fragment,
[dostęp 2.05.2026], źródło.

[…]  wiosną 1988 roku chorobę stwierdzono również u Davida. W jednej chwi­li poczuł się ogromnie samotny. Miłość — napisał tego dnia – miłość nie wystarczy, by być blisko, żeby „złączyć czyjeś ciało ze społeczeństwem, plemieniem, kochankiem, bezpieczeństwem. Jesteś zdany sam na siebie, tak brutalnie, jak to możliwe”. […]  Jego przyjaciele chorowali i umierali, a on był pogrążony w głębokim smutku, nagle postawiony twarzą w twarz z własną cielesnością. Wciąż na nowo malował sznurki wiążące ze sobą różne istoty. Bliskość, więź, miłość — te coraz bardziej zagrożone możliwości.

🖇

Najbardziej wścieka mnie tak naprawdę to, że kiedy powiedziano mi, że zaraziłem się wirusem, szybko zdałem sobie sprawę, że za­ra­ziłem się też chorym społeczeństwem.

🖇

David stale walczył z wyparciem, czy chodziło o prawicowych kazno­dzie­jów, którzy nie mogli znieść, że ktoś mówi o seksie, czy o hedonistów, którzy nie chcieli dopuścić do swojej świadomości ryzyka śmierci.

🖇

Chciał znaleźć sposób na to, by każda strata stała się konkretna, żeby śmierć się liczyła.

🖇

[…]  11 października [1992], ACT UP zorganizowało Ashes Action, marsz na Waszyngton, który był rodzajem politycznego pogrzebu na ogromną skalę. […]  Ludzie byli wyczerpani i pełni rozpaczy. Setki osób spotkały się na scho­dach Kapitolu o trzynastej. Protestujący przynieśli ze sobą pro­chy swoich ukochanych. Potem pomaszerowali do Białego Domu, gdzie urzędował George Bush. Kiedy tam doszli, zaczęli wysypywać popiół na trawnik, odwracali do góry dnem urny i plastikowe torby i wysypywali zawartość przez druciany płot. Były tam też prochy Davida Wojnarowicza, rozsypane przez jego kochanka Toma.

🖇

Zmiana prywatnegopubliczne ma potężne konsekwencje dla z góry założonego świata.

🖇

Był we mnie taki głęboki smutek i nic zupełnie nie mogłem na niego po­ra­dzić. Byłoby lepiej, gdybym mógł.

🖇

„Ale” i „chociaż”: sposób na to, by skleić ze sobą sprzeczne myśli.

🖇

[…]  fizjologiczny opis samotności nie uwzględnia roli, jaką odgrywa samo społeczeństwo, nadzorujące i podtrzymujące wykluczenie poprzez od­rzu­ca­nie tych niesprawnych albo dziwnych. To jest druga siła napędowa sa­mo­tno­ści, powód, dla którego część ludzi — często zupełnie bez­bron­nych i spra­gnio­nych kontaktu — wciąż stoi w progu, a bywa całkowicie usuwana poza nawias.

🖇

Jako artysta [Henry Darger] był zupełnym samoukiem. Chociaż miał wy­raź­ny talent do kompozycji i od wczesnego dzieciństwa uwielbiał ko­lo­ro­wać, hamowało go przekonanie, że nie potrafi rysować.

🖇

Jedną z najsmutniejszych i najbardziej znamiennych rzeczy w całej spu­ściź­nie Dargera jest deklaracja dziecięcej niepodległości, którą napisał dla Krain Nierealnego. Zgodnie z nią dzieci mają prawo między innymi: „bawić się, być szczęśliwe, marzyć, móc normalnie spać w nocnej porze, i prawo do nauki, żebyśmy mieli równe szanse rozwijania tego, co jest w na­szych sercach i umysłach”.
     Ile spośród tego było mu dane w jego życiu? Najbardziej poruszyło mnie „prawo do nauki”. Podkreślało to, w jak brutalny, bezmyślny sposób go traktowano.

🖇

Nic nie wskazuje lepiej czyichś priorytetów niż to, w jaki sposób ten ktoś wydaje pieniądze, zwłaszcza jeśli nie ma ich za dużo.

🖇

[…]  bardzo rzadko się zdarza, żeby
jakiś czyn miał tylko jeden motyw.

🖇

[…]  w przypadku każdego zachowania uznawanego za dziwaczne czy eks­cen­tryczne warto zapytać, czy w tej etykietce nie chodzi raczej o prze­kra­cza­nie granicy klasy społecznej, a nie normy psychicznej.

🖇

Czasem jedyne, czego nam potrzeba, to pozwolenie sobie na uczucia. Nie­kie­dy najwięcej bólu sprawia właśnie próba stawienia im oporu albo wstyd, który rośnie wokół nich jak kolczasty krzak.

🖇

[…]  spojrzenie, nirami, które czyni niewidzialne widzialnym […].

🖇


The Nomi Song, reż. Andrew Horn, 2004.

🖇

Wydawało mi się straszną niesprawiedliwością, że ktoś, kto przeciwstawił się samotności, kto swoją odmienność przetworzył w radosną sztukę, umarł tak bardzo osamotniony, choć w świecie, w którym żył, wkrótce miało się to stać powszechnym doświadczeniem.

🖇

Poszedłem do niego i jakby się zawahałem, a on położył mi rękę na piersi i powiedział: »W porządku, nie martw się«. Łzy napłynęły mi do oczu i to był chyba ostatni raz, kiedy go widziałem.
   — Page Wood

🖇

Z czasem słowo „piętno” zaczęto odnosić do każdej oznaki niepożądanej od­mienności — to znaczy niepożądanej przez ogół społeczeństwa. Takim pięt­nem może być coś widocznego albo niewidocznego, ale jeśli zostanie to do­strze­żo­ne, dyskredytuje taką osobę w oczach innych i sprawia, że uznaje się ją nie tylko za inną, ale też za gorszą, że „ulega w naszym umyśle swo­i­stej re­duk­cji, stając się kimś naznaczonym i niepełnowartościowym.
     […] Gdy już działa ten szczególnie zgubny rodzaj myślenia magicznego, pojawia się skłonność do przekonania, że takie piętno to nie przy­pa­dek, nie sprawa losowa, tylko raczej coś zasłużonego czy za­wi­nio­ne­go, kon­se­kwen­cja moralnego upadku osoby naznaczonej.

🖇

Strach jest zaraźliwy, zmienia uśpione uprzedzenia
w coś bardziej niebezpiecznego.

🖇

Klaus Nomi był pierwszą sławną osobą, która zmarła na AIDS, ale w ciągu kilku kolejnych lat choroba rozprzestrzeniła się niczym pożar lasu wśród społeczności, do której należał: zżytego ze sobą środowiska z centrum Nowego Jorku, złożonego z artystów, kompozytorów, pisarzy, aktorów, muzyków.

🖇

Kultura cyfrowa znalazła się w fazie cyberprzyspieszenia, pędziła tak szyb­ko, że trudno było nadążyć. W jednej chwili coś było czystą fantastyką, czymś kompletnie niedorzecznym, za moment stawało się zwyczajnym za­cho­waniem, częścią codzienności.

🖇

[…]  ekran pozwalał ludziom na używanie gróźb i języka, którego większość z nich — jak przypuszczam — nigdy nie tolerowałaby w prawdziwym życiu.

🖇

Cud laptopów i smartfonów polega na tym, że oddzielają one kontakt od fi­zycz­ności, dzięki czemu ludzie mogą pozostać w swoich prywatnych bań­kach, chociaż teoretycznie są w miejscu publicznym, i wchodzić w inter­ak­cje z innymi, chociaż teoretycznie są sami. […]
     Wszyscy to znają. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Nie potrafię zliczyć, ile przeczytałam tekstów o tym, jacy stajemy się wyalienowani, uwiązani do naszych urządzeń, nieufni wobec prawdziwego kontaktu, o tym, że czeka nas kryzys bliskości, ponieważ nasza zdolność do bycia z innymi słabnie i za­nika.

🖇

Prywatność, skupienie, bliskość – to wszystko zostało stracone, zanikło na skutek naszej obsesji na punkcie świata na ekranie.

🖇

[…]  przebywanie w wirtualnych przestrzeniach może być lekiem na osa­mot­nie­nie, na poczucie, że jest się pomijanym albo niedostrzeganym, a za­ra­zem nie wymaga subtelnych umiejętności społecznych niezbędnych przy interakcjach w realu.

🖇

A tymczasem co? Tymczasem formy życia na planecie, na której mie­szka­my, znikają z godziny na godzinę. Tymczasem wszystko staje się coraz bar­dziej jednorodne, mniej tolerancyjne wobec odmienności. Tymczasem na­sto­lat­ki odbierają sobie życie […]. Miejsce, do którego doszliśmy, okazało się wcale nie takie atrakcyjne, wygodne, nie takie super.

🖇

Jak to jest z cudzym cierpieniem? Łatwiej udawać, że nie istnieje. Łatwiej odmówić wysiłku empatii […].

🖇

To był mój sposób na to, żeby pozszywać się z powrotem.
   — Zoe Leonard


Zoe Leonard, Strange Fruit, fragment instalacji,
[dostęp: 9.05.2026], źródło.

[Strange Fruit (for David) Wojnarowicz] to instalacja ukończona w 1997 ro­ku i należąca obecnie do stałej kolekcji Philadelphia Museum of Art. Zro­bio­na jest z około trzystu pomarańczy, bananów, grejpfrutów, cytryn i awo­ka­do, które zostały zjedzone, a ich rozdarte skórki — ususzone, po czym zszyte nićmi w różnych kolorach, ozdobione suwakami, guzikami, sztucznymi ścię­gna­mi, naklejkami, plastikiem, drutem i tkaniną.

🖇

Sztuka, która naprawia, sztuka, która pragnie kontaktu albo która znajduje sposób, by ten kontakt umożliwić.

🖇

Dzieło Strange Fruit powstało w czasie tych lat samotności, jeśli nie jako odpowiedź, to jako konsekwencja masowych ofiar okresu epidemii AIDS i wyczerpania próbami wywarcia wpływu na politykę.

🖇

Bez słów, bardzo cicho owoce poprzez swoją małość, swoją osobliwość wyrażają cierpienie z powodu rozpadu, znikania, tęsknoty za czymś kochanym, co odeszło i więcej nie wróci.

🖇

Co zostaje, kiedy esencja ulatuje? Łupina i skórka, rzeczy, które chcesz wy­rzu­cić, ale nie wiadomo, dlaczego nie potrafisz.

🖇

Nie mogę zmienić niczego w przeszłości ani sprowadzić z powrotem nikogo z ukochanych zmarłych, ale mogę przeżywać swoją miłość i stratę w równomierny, ciągły sposób, mogę pamiętać.
   — Zoe Leonard

🖇

Proces gentryfikacji dotyczy miast, ale dotyczy także uczuć […]. Wśród blichtru późnego kapitalizmu karmi się nas przekonaniem, że wszystkie trudne emocje – przygnębienie, lęk, samotność, wściekłość – to po prostu skutki zachwiania równowagi chemicznej, problem do rozwiązania, a nie reakcja na systemową niesprawiedliwość albo na atrybuty cielesności, na fakt — jak ujął to w pamiętnych słowach David Wojnarowicz — że odsia­du­je­my wyrok w pożyczonym ciele, z całą rozpaczą i frustracją, jakie to za sobą pociąga.

🖇

[…]  samotność, tęsknota nie oznaczają, że poniosło się porażkę, tylko świadczą o tym, że się żyje.

🖇

Samotność jest sprawą prywatną, ale też polityczną. Samotność jest zbio­ro­wa, to jest miasto. Jeśli chodzi o to, jak w nim mieszkać, nie ma reguł ani powodów do wstydu, trzeba tylko pamiętać, że dążenie do in­dy­wi­du­al­ne­go szczęścia nie zwalnia nas z obowiązków wobec siebie na­wza­jem. Tkwimy w tym razem, w tym nagromadzeniu blizn, tym świecie przed­miotów, tym fizycznym i tymczasowym niebie, które tak często przy­po­mina piekło. Ważna jest w tym dobroć, ważna jest solidarność.

Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku
i artystach osobnych
, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.
(wyróżnienie własne)

Dzieło to człowiek. Nic nie bierze się znikąd.
   — Edward Hopper (1882–1967)

🖇

Czy chodziło o to, że szufladka okazała się za ciasna wraz z jej niedorzecznymi oczekiwaniami względem tego, jakie mają być kobiety, czy o to, że ja do niej nie pasowałam?

🖇

Są lepsze sposoby patrzenia na ciała.

(tamże)

sobota, kwietnia 11, 2026

6069. Co ma piernik do wiatraka…

Skąd się bierze taki wpis jak ten? Ano bierze swój początek całkowicie poza mną i bie­gnie przed siebie, całkowicie na ślepo, ku sobie tylko znanemu celowi.

Przy­cho­dzi dzień, gdy nie chcesz, by książ­ki dla ciebie najcenniejsze (ze względu na swo­ją treść) po twojej śmierci skończyły na śmietniku. Postanawiasz Im znaleźć no­we domy, ale nim. Sięgasz po jedną z Nich, by się z Nią pożegnać i już wiesz, że nim. Chcesz jeszcze trochę u sie­bie mieć, ale ponieważ czytało ci się tę książkę zu­peł­nie inaczej niż kiedyś, robisz klik, klik i nim. Czekasz, bo to antykwariat realizuje twoje zamówienie.

Wspomniana książka zostaje, a na czytelniczy stoliczek po kilku dniach wjeżdża no­wa stara książka. I przychodzi sobotni ranek. I czworakowanie odhaczone. I kawa znieczula rehabilitacyjny aspekt przekładania kolejnych papierowych kartek. I ibuk, by odpocząć, gdy ręce mają dość. I powrót do papieru. I trafiasz na fragmenty, które nie chcą czekać na skończenie lektury, które nie godzą się na współistnienie z in­ny­mi wyimkami. Chcą być osobne i już. I co robisz? I nie walczysz. Dajesz tym frag­men­tom to, czego chcą.

Miałam wziąć się za demontaż wiatraka, a wcinam pierniczki.

Kryzysy życiowe są okresami wzrostu.
Informują, że nasza droga biegnie w innym kierunku.

W życiu nie da się znaleźć ostatecznego bezpieczeństwa. Na tej drodze po­zo­stajemy wędrowcami i poszukiwaczami. Kiedy ponosimy fiasko, prze­ko­nu­je­my się, że owa droga w danym momencie nie jest tym, co dla nas dobre. Chcielibyśmy uniknąć tego, co bolesne. Często jednak niepowodzenie i cier­pie­nie przynoszą coś nowego, jakąś zmianę w życiu. Trudno jest dostrzec tę uzdrawiającą siłę, doświadczając cierpienia, które chce się od siebie od­su­nąć. Niełatwo zaakceptować, że nieszczęśliwe zrządzenie losu prowadzi ku rozwojowi.

Niepowodzenie należy do podstawowych doświadczeń bycia czło­wie­kiem. Nigdy nie jest końcem. Oznacza zmartwychwstanie do nowego etapu życia.

Ból i niepowodzenia są częścią procesu stawania się coraz pełniej czło­wie­kiem. Z tego właśnie powodu cierpienie odgrywa w tradycji mistycznej tak ważną rolę. Mistrz Eckhart mówi:

Najszybszym zwierzęciem, które za­wie­zie was ku doskonałości, jest cierpienie.

     Nie chodzi tu o gloryfikowanie cier­pienia, jak miało to miejsce w tradycji chrześcijańskiej. Cierpienie sprawia jednak, że szybciej otwieramy się na następny życiowy krok. Nie ma czło­wie­ka, który nie przechodziłby przez kryzys egzystencjalny. Jest to czas, kiedy można przeprowadzić w życiu fundamentalną reorientację i coś w nim zmienić.

Nikt nie lubi niepowodzeń. Wskazują one jednak na to, że nasze życie powinno obrać inny kierunek. Tak naprawdę to prze­mie­nia­ją­ca siła naszej prawdziwej istoty doprowadza nas do jakiejś gra­nicy i ukazuje nowy początek.

W spokoju, który zostaje nam niejako narzucony w okresach kryzysu, po­ja­wia się to, czego nie można było znaleźć w niepokoju poszukiwań. Zauwa­ża­my, że nie musimy tyle szukać, żeby dojść do tego, czym jesteśmy. Nie mo­żemy nic zyskać, jeśli czegoś nie stracimy. Tracimy tylko to, co nam do­tąd w życiu przeszkadzało.

Anselm Grün, Willigis Jäger, Tajemnica po tamtej stronie dróg.
To, co nas łączy, i to, co nas dzieli
, przeł. Ewa Anna Piasta,
Wydawnictwo Charaktery, Kielce 2015.

piątek, marca 27, 2026

6054. 86/365

można zostawić politykę w spokoju na całe dziesięciolecia, li­cząc na wzajemność. złapie cię suka na wykroku, w chwili naj­więk­szej bezbronności i śmiertelnego strachu, by bezczelnie spytać, czy aby na pewno potrzebujesz jeszcze swojego życia. nie zmieściło się nam w głowie to py­ta­nie, wysypała nam się z ust nieprzeliczalna ilość nie­cen­zu­ral­nych słów, bo to pol­ska, kurwa.*

86/365

_________
  *  ostatni przecinek opcjonalny w zależności od poziomu wzburzenia.

czwartek, marca 19, 2026

6047. 78/365

mój uko­chany chłopak ruszył dziś w pierw­szą z dwóch po­dró­ży, które najczęściej chce się odwlec na jak najpóźniej. jeszcze wczo­raj tylko wiedział, że są zegary, dziś usłyszał tykanie jed­ne­go z nich — niech tyka jak naj­dłu­żej.

odbyłam już te podróże, ale moje do­świad­cze­nie nie ma żad­nego znaczenia — wiem, że mogę tylko być w razie czego na wy­ciąg­nię­cie ręki.

78/365

[suplement 20.03.2026]

Roberta Flack, You Are Everything.

poniedziałek, grudnia 08, 2025

5962. Z oazy (CCCXCIX)

Fusy wrażeń po tej lekturze opadały prawie tydzień. Aktor — bezwstydna wobec swo­jej ignorancji kojarzę łysego czło­wie­ka, grającego w filmach, które nie należą do gatunków, które lubię, oglądam czy rozumiem — nie był powodem, by sięgnąć po tę książkę. Powodem była opieka, długodystansowa opieka nad osobą dotkniętą cho­ro­bą neurodegeneracyjną.

Pamiętam, jak po kilku latach chorowania ujrzałam to, co było pod moim nosem od początku. Trudności się nie stopniują, gdyby jednak na chwilę zawiesić to prawo, to długi czas wydawało mi się, że chorując mam gorzej niż Sadownik, choć zarówno mo­je jak i na­sze marzenia runęły w tej samej chwili. Aż przyszedł jakiś czas temu mo­ment, gdy zro­zu­mia­łam, że ja, chorując, mierzę się z atrakcjami, które serwuje mi okrutna pomysłowość cho­ro­by, a Sadownik? No właśnie! On każdego dnia, świa­do­mie lub nie, wybierając ży­cie ze mną, wybiera również trudne chwile. I kto ma gorzej, jeśli jeszcze na chwilę zawiesimy prawo o niestopniowalności życiowych trudności?

Miesiąc temu rozpoczęłam ósmy rok życia z diagnozą i wciąż zdarzają się szybcy głupio-mądrzy z najlepszymi radami. Należy takim zadedykować parafrazę słów wyjętych z tej książki: Jeśli widziałeś jedną osobę z demencją, to widziałeś… jedną osobę z demencją […]. Szłoby to tak: Jeśli widziałeś jedną osobę z SM, to widziałeś… jedną osobę z SM. Brzmi podobnie, ale jest tak samo w 365% prawdziwe. Zanim zaczniesz uzdrawiać swoimi radami, zapytaj, czy chorująca osoba ma na nie prze­strzeń wewnętrzną, czy ma wyporność, czy może ma ochotę, by wykorzystać te rady jako świetny powód, by w końcu powiedzieć ci: spierdalaj!

I chyba najważniejsze, o czym trzeba zawsze pamiętać: [o]pieka nad kimś jest rolą […]. To tylko część ciebie, ale nie jedyna rzecz, która cię definiuje […]. Jeśli jesteś opiekunem, pamiętaj, że nikt nie zastąpi cię w roli bliskiej czy najbliższej osoby. Pozostałe role w miarę możliwości można, a nawet trzeba, outsourcingować, by mieć siłę i czas, by pobyć z chorującą osobą czy ze sobą samym, by podładować baterie, by życie było warte życia.

[…]  nikt nie jest w stanie przejść tej drogi sam.

🖇

To jak przepływanie rzeki, w której jest mnóstwo wirów. Czasami człowiek czuje, że któryś z nich go wciąga, i myśli, że zaraz utonie. Ale w końcu do­cie­ra na drugi brzeg. A kiedy już tam trafia, jest inny. Potrzeba tylko dużo wia­ry i podjęcia decyzji o pogodzeniu się ze smutkiem.

🖇

Tym, co naprawdę ściska mi serce, są te wszystkie pozornie drobne zdarzenia, które się nie odbędą.

🖇

Uparłam się więc, że znajdę promyki nadziei w naszej sytuacji i sprawię, żeby stały się częścią DNA naszej rodziny:
     – Każdego dnia szukaliśmy chwil, w których dosięgały nas promienie światła.
     – Wypełniliśmy kuchenne szafki kubkami z napisem „Dostrzegaj dobro”, mantrą czujności.

🖇

Trzeba zaakceptować niejednoznaczność, ponieważ nie zniknie ona sama.

🖇

Dotarłam bardzo daleko i kiedy pojawi się kolejna przeszkoda, dam sobie z nią radę.

🖇 🖇

Wy, którzy trzymacie tę książkę w rękach: Dziękuję za zaufanie, jakim mnie obdarzyliście, poświęcając swój czas.

Choroba Bruce’a zmieniła wszystko. A jednak ze smutku i rozpadającego się świata wyłoniło się coś, co całkowicie odmieniło moje serce.
     W jaki sposób podziękować osobie, czyjej zmagania ukształtowały naszą drogę? Nie cierpię, że to go spotkało. Zmieniłabym to wszystko w mgnieniu oka. Ale nie mogę, choć naprawdę próbowałam. Muszę więc z tym żyć i znaleźć w tym piękno.

🖇 🖇

Nie obchodziło go, co myślą o nim inni. „Kiedy kierujesz się uczciwością i do­brymi intencjami, nie możesz pozwolić, żeby opinie innych cię po­wstrzy­my­wa­ły”, mawiał. W mniej poetyckich momentach myśl ta przybierała fo­rmę: „Jebać ich, Emma”. Tego zwrotu używam do dziś.
      […]  Podczas gdy ja martwię się o wszystko, Bruce nie tracił czasu na takie rzeczy. Zawsze znajdował powody do czerpania radości z życia.

🖇

Kiedy porzucimy przeszłość i nauczymy się
doceniać to, co mamy teraz, będziemy mogli
odnaleźć radość i poczucie więzi.

Teepa Snow

🖇

Nie jest to łatwa podróż […]. Jeśli to miało być nasze nowe życie, to chcę czerpać z niego jak najwięcej.
     Nie zyskałam tej perspektywy z dnia na dzień. Na początku było mi do niej bardzo daleko, dlatego cieszę się, że trzymacie teraz w rękach tę książkę.

🖇

Każdego ranka wkładam świadomy wysiłek w myślenie, jak spra­wić, żeby ten dzień był lepszy i bardziej satysfakcjonujący. […]  robię wszystko, by świadomie odnajdywać małe radości, gdzie tylko mogę.

🖇

[…]  akceptacja nie oznacza poddania się czy pogodzenia z sytuacją. To uzna­nie rzeczywistości takiej, jaka jest, bez zaprzeczania jej i znajdowanie sposobów na życie w niej.

🖇

„Uczy się nas, że gniew jest zły, ale to emocja, która nas chroni”, twierdzi moja terapeutka. […]  gniew mi pomógł. […]  wygenerował energię, która pomogła mi pójść naprzód.

🖇

„On/ona jest swoim największym problemem”. Nigdy nie rozumiałam tego wyrażenia, dopóki pewnego dnia mnie nie olśniło: jestem swoim naj­więk­szym problemem.

🖇

Nie budujemy zaufania, oferując pomoc,
budujemy je, prosząc o nią.

Simon Sinek

🖇

[…]  czasami wydaje się, że jedyną emocją, jaką możemy wyrażać jako opie­ku­nowie, jest smutek. Dzielenie się frustracją, żalem, złością, wy­czer­pa­niem, a nawet chwilami radości może prowadzić do błędnych osądów. W oczach osób, które nie są partnerami-opiekunami, chory ma gorzej niż my.

🖇

Jednym z trudniejszych aspektów opieki są osądy, komentarze i opinie innych osób, nawet tych, które mają dobre intencje.

🖇

To niesamowite, jak najmniejsze szczegóły mogą zmienić interakcję z drugą osobą. […]  Dla osób z demencją czarna powierzchnia może wyglądać jak dziura – i tak osoba w czarnej koszulce jest dla niej unoszącą się w po­wie­trzu głową, a czarna wycieraczka – dziurą w ziemi.

🖇

[…]  nie powinniśmy wzbraniać się przed pomocą. Jeśli chcemy odbyć tę podróż bez utraty siebie, musimy przyjąć wyciągniętą rękę, nawet jeśli czujemy się z tym niekomfortowo […]

🖇

Prawda jest taka, że każda z podróży przez chorobę jest wyjątkowa, kształtowana przez indywidualne potrzeby bliskiej osoby, relacje rodzinne i zdolności opiekuna; nie ma dwóch jednakowych sytuacji. To istotne, byś­my przestali porównywać się z innymi i zamiast tego skupili się na wza­jem­nym wspar­ciu. Tak tworzy się społeczność, w której każdy ma świadomość, że dajemy z siebie wszystko w sytuacji, jakiej większość z nas nigdy sobie nawet nie wyobrażała.

🖇

Ciągle słyszę, jak ludzie mówią: „Nie wiem, jak to robisz. Ja bym nie dał(a) rady”. Ale myślę, że nie doceniają siebie; większość ludzi by sobie poradziła, i to właśnie jest w nas piękne. Poza tym w przypadku tej choroby po prostu nie ma innego wyjścia. Nikt jej nie wybiera, ale kiedy zapuka do drzwi, trzeba je otworzyć.

🖇

Nigdy nie dowiemy się dlaczego, więc lepiej nie marnować czasu i energii. Lepiej pytać o to, czego możemy się nauczyć dzięki na­sze­mu doświadczeniu i jak rozwinąć się pod jego wpływem.

🖇

Nasze życie może wydać się pełniejsze, ważniejsze i barwniejsze, gdy zdecydujemy się zaakceptować myśl, że to, co pozytywne, i to, co bolesne, może współistnieć.

🖇

     – […]  Partnerzy-opiekunowie to niewidzialni bohaterowie, których zwykle nikt nie chwali;
     […] 
     – zaproponować konkretną pomoc, zamiast mówić: „Daj mi znać, jeśli będziesz czegoś potrzebować”. Większość opiekunów nie prosi o pomoc, ponieważ czuje wstyd. Nie chcą być ciężarem, myślą, że potrafią wszystko zrobić sami, lub nie wiedzą, w czym potrzebują pomocy, bo samo myślenie o tym jest dla nich zbyt przytłaczające. Zastanówcie się nad wszystkimi czynnościami, które wykonujecie, dbając o siebie. Prawdopodobnie są one podobne do tych, które powinien ogarnąć partner-opiekun, ale nie ma czasu ani energii.

🖇

[…]  tęsknię za brakiem planów, pustym kalendarzem, za czasem, gdy będę mogła przekonać się, co przyniesie dzień. Te nieplanowane chwile często dają najwięcej radości.

Emma Heming Willis, Nieoczekiwana podróż.
Jak odnaleźć siłę i nadzieję i nie zgubić siebie
w opiece nad bliskim
, przeł. Piotr Grzegorzewski, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2025.

Bez względu na to, na jakim etapie tej podróży jesteście, wiedzcie jedno: kolory powrócą. Może nie będą wy­glą­dać tak samo, ale na swój sposób będą piękne. Podzię­kuj­cie sobie za pracę, którą wykonujecie – jedną z naj­trud­niej­szych na świecie.

🖇

[…]  to my decydujemy o naszych reakcjach, nawet jeśli jest bardzo trudno. Możemy pozwolić, żeby złe do­świad­cze­nie nas złamało, albo możemy wykorzystać je jako paliwo […] nawet w najgorszych okolicznościach wciąż mamy siłę wywoływania zmian.

🖇

[…]  muszę wykazać się wiarą i zaufaniem, dopiero wów­czas uzyskam wsparcie. Zdałam sobie sprawę, że wypowiedzenie trudnych słów wymaga odwagi, ale jest bardzo ważne. Kiedy to robimy, pozbawiamy je mocy.

🖇

[…]  można znaleźć oparcie w rzeczywistości, nawet je­śli zmienia się ona każdego dnia. Że można za­ak­cep­to­wać łzy i ból jako narzędzia, a nie karę, odkryć w sobie siłę, o której istnieniu nie mamy pojęcia.

🖇

Czas dać odpór opiniom ludzi, którzy nigdy nie byli w na­szej sytuacji, a także tych, którzy byli, ale roz­wią­za­li ją inaczej.

🖇

Nic tak nie zmienia opinii jak
własne doświadczenie.

Kathleen Murphy

🖇

Każdy ma prawo do swojego zdania, ale należy pa­miętać, że za opiniami większości osób nie stoi do­świad­cze­nie. Miejmy nadzieję, że nigdy go nie zdobędą.
     A skoro tak, to nie powinny się wypowiadać, a wy nie powinniście zwracać na nie uwagi.

🖇

I tak, na wielu etapach jesteśmy zupełnie sami, godzina po godzinie, dzień po dniu. Ale zmiana spojrzenia na naszą podróż może ją nieco ułatwić […].

🖇

Popieranie pewnych rozwiązań to przekształcanie smutku w działanie.

(tamże)

sobota, listopada 29, 2025

5956. Z oazy (CCCXCVI)

Listopad, nie licząc letnich upałów, jest dla mnie najtrudniejszym w roku czasem. Ledwo żyję. Czytam wolniej. Gubię sens. Przeżuwam i przeżywam przeczytane aka­pi­ty. Gapię się w okno, zamieram. Programowo stronię od ludzi, utyskuję troszkę na los. Długo odcedzam wrażenia. Czekam, by skracające się dni wypełniły się do cna, do­biegły końca. W tym roku przetrwałam, już tylko jutro czeka mnie listopad.

Ta książka ukazała się dokładnie miesiąc temu. Od ponad tygodnia zastanawiałam się, jak wybrnę z wybierania fragmentów, które chcę mieć tu pod ręką. Byłam cie­ka­wa, jaki będzie klucz wyboru. Nie wiem, jaki był, po prostu z gęstego odcedziłam tylko najgęstsze, a i tak jest tego dużo. Wiem, że mogłabym zrobić kolejny obrót i nie móc rozstać się z kolejnymi wyimkami, których tu teraz nie ma. Dlatego na razie odłożyłam tę książkę.

Pewna matka przyprowadziła syna do Mahatmy Gandhiego i zaczęła go błagać:
     – Proszę, Mahatmo, powiedz mojemu synowi, żeby już nie jadł cukru…
     Po chwili milczenia Gandhi zwrócił się do matki:
     – Przyprowadź swego syna za dwa tygodnie.
     Dwa tygodnie później kobieta wróciła z synem.
     Gandhi spojrzał chłopcu głęboko w oczy i powiedział mu:
     – Nie jedz cukru…
     Wdzięczna, lecz zdumiona kobieta zapytała:
     – Dlaczego poprosił mnie pan, żebym wróciła za dwa tygodnie? Mógł pan powiedzieć mu to samo wcześniej!
     Na co Gandhi odrzekł:
     – Dwa tygodnie temu sam jadłem cukier.

🖇

Miałem dziewczynę, która nie patrzyła na świat w normalny sposób. Po­wiedz­my, że nie widziała czapli na brzegu rzeki, tylko brzeg rzeki na czapli. Łamała normy. Mawiała, że przeciwległy brzeg jest lepiej widoczny niż po­bli­ska latarnia. […]  powiedziała mi kiedyś, że codziennie musi kon­fron­to­wać się ze swoimi sprzecznościami.
Manoel de Barros (1896–1937)

🖇

W przypadku nieuleczalnych chorób nie ma czegoś takiego jak porażka: powinniśmy darzyć wielkim szacunkiem każdego, kto jest zmuszony zmie­rzyć się ze swoją śmiercią. Prawdziwym bohaterem nie jest ten, kto chce uciekać przed spotkaniem z nią, lecz ten, kto uznaje ją za swoją największą mądrość.

🖇

Każdy z nas istnieje nie tylko we własnym życiu, ale i w życiu tych, których kochamy – poprzez swoją fizyczną obecność, ale też poprzez czas i uwagę. Tylko taka obecność sprawia, że śmierć nie jest końcem.

🖇

Nie umiera się przecież tylko w dniu śmierci. Umiera się każdego prze­ży­te­go dnia, niezależnie od tego, czy mamy świadomość, że żyjemy, czy nie. Ale pozbawieni tej świadomości z każdym dniem umieramy szybciej. Umie­ra­my jeszcze przed faktyczną śmiercią – wtedy, kiedy porzucamy siebie. Umie­ramy po śmierci, kiedy inni o nas zapominają.

🖇

Kiedy mówimy o końcu, stale powraca temat czasu. Gdy nie mamy więcej czasu, czy zdążymy być szczęśliwi?

🖇

Politycy, mniej lub bardziej aroganccy, mogą sobie mówić albo pisać, co chcą na temat koncepcji rodziny, ale jedyne, co naprawdę definiuje tę gru­pę, to więzy miłości łączące jej członków. Nawet więzy krwi nie są tak sil­ne jak uczucie, które spaja rodzinę.

🖇

Cisza ma taką samą moc jak słowo.

🖇

[…]  prawda to nie koncepcja. Prawda to doświadczenie. […]
     Osoby, które znają prawdę o duchowości, uwewnętrzniają do­świad­cze­nie transcendencji; nie ma potrzeby niczego udowadniać i nie da się tego wytłumaczyć.

🖇

Wolna wola nie ma nic wspólnego z tym, co się nam przytrafia. […]  Ale tak naprawdę w naszym zasięgu jest tylko sposób, w jaki to wszystko przeżywamy.

🖇

Doświadczenie straty kogoś ważnego zabiera nam pielęgnowane w sobie wyobrażenie o stabilności, o bezpieczeństwie naszego świata, o naszej iluzji posiadania kontroli.

🖇

Wdzięk śmierci, jej nieporadny urok, polega na tym, że
zdarza się z powodu życia.

Adélia Prado

[…]  śmierć osoby bardzo nam bliskiej, mogą przynieść pytanie „po co”, ale niewykluczone, że upłynie sporo czasu, zanim pojawi się jednoznaczna od­po­wiedź. Natomiast na pytanie „dlaczego” nigdy nie znajdziemy w pełni za­do­walającej odpowiedzi, nawet jeśli na jej poszukiwanie poświęcimy całe życie. Każda odpowiedź na ten rodzaj pytania zawsze jest zbyt mała w obli­czu wielkości przeżywanej żałoby.

🖇

„Było warto ze względu na to wszystko, czego się nauczyłam!”. To coś, co przenosi nas do prawdziwego świata, o wiele więk­sze­go niż ten, w którym żyliśmy.

🖇

Kiedy mówimy o stanie szczęśliwości, wiele osób sądzi, że chodzi tylko o ra­dość i przyjemność. Ale pełnię szczęścia bardzo często osiąga się po prze­zwy­cię­że­niu ogromnych trudności; po ważnych, stresujących chwilach, któ­re kosztowały nas wiele krwi, potu i łez, ale z których wyszliśmy cało. Po­kry­ci bliznami, ale żywi. Lepsi, silniejsi niż wcześniej. To daje nam po­czu­cie pełni szczęścia.

🖇

„No i jak tu dotarłaś?”. Będę musiała opowiedzieć
o tej drodze samej sobie.

🖇

Świat wewnętrzny ma niewielki potencjał zmiany. Umożliwia ją dopiero prawdziwe spotkanie z drugim człowiekiem, ponieważ możemy dostać od nie­go klucze do niektórych zamkniętych drzwi wewnątrz nas; drzwi, za któ­ry­mi kryją się wielkie rewelacje i sekrety o nas samych. […]
     Analogicznie – są osoby, które uwalniają w nas miłość, spokój, radość. Wszystkie te emocje mieszkają już w naszym sercu; nie mogę dać ci czegoś, czego już nie masz.

🖇

Nasze istnienie jest po to, byśmy istnieli;
to tak proste jak oddychanie.

🖇

Nie istnieje jedna ścieżka, którą wszyscy muszą przebyć, ponieważ każda osoba, z którą się stykamy, jest nowym wzorem życia, nowym wszechświatem.

🖇

Woda lśni w naczyniu jasno;
woda w morzu jest ciemna.
Mała prawda ma słowa jasne i przezroczyste,
wielka tylko niezgłębione milczenie

Rabindranath Tagore (1861–1941)

Ana Claudia Quintana Arantes, Śmierć warta przeżycia. Jak
myślenie o końcu nadaje życiu sens
, przeł. Barbara Bardadyn,
Wydawnictwo Feeria, Łódź 2025.
(wyróżnienie własne)

Umrzeć może wszystko, oprócz Miłości. Jedynie Miłość w nas zasługuje na nieśmiertelność.

🖇

Wszystko, czego nauczyliśmy się od osoby, która umar­ła, pozostaje w nas.

🖇

Tym, co musimy zabrać ze sobą z zakończonej historii, jest zmiana, jaką ona nam przyniosła. Nie zabieramy samej historii, tylko jej produkt…

🖇

Czasu potrzebnego na przemianę nie mierzy się długością, lecz głębią przeżycia.

🖇

[…]  umiejętność przegrywania jest sztuką tych, którzy potrafią w pełni cieszyć się tym, co kiedyś wygrali.

🖇

Poznamy prawdziwe znaczenie każdej chwili, po­zby­wa­jąc się wszelkich masek, złudzeń, obaw, wymysłów, nie­pew­ności. W chwili śmierci będziemy prawdziwymi wy­roczniami.
     Chcesz mądrej rady dotyczącej swojego życia? Poproś o nią kogoś, kto umiera.

🖇

Jak to spotkanie nas zmieniło? Kim jesteśmy po tym doświadczeniu?

🖇

Znaczenie czasu ujawnia się poprzez sposób, w jaki go przeżyliśmy. Bez względu na to, co się wydarzyło, sens naszych doświadczeń odsłania się dopiero po jakimś czasie.

(tamże)

czwartek, listopada 20, 2025

5949. Z oazy (CCCXCIV)

Ta jest drugą książką, któ­rą wyjęłam z tamtej. Jest niczym kudłaty suplement do Znaków. Swoisty przybornik. Plasterek wyjęty z apteczki z kłaczkiem.

Wszystkim cudownym futrzakom,
które kochałam […].
Ślady waszych łap odcisnęły się w moim sercu
na zawsze.

🖇 🖇

Nawet jeśli wiemy, że nadszedł już czas, w którym zwierzę musi odejść, serce nie przestaje cierpieć i tęsknić.

🐾🐾

Nie jest łatwo puścić coś [kogoś], co ze wszystkich sił kochasz – tak naprawdę jest to najtrudniejsze zadanie.

🐾🐾

Kiedy umiera nam ukochana osoba, każdy traktuje żałobę jak coś oczy­wi­ste­go, niekoniecznie jednak dzieje się tak w przypadku śmierci zwierzęcia. Ludzie, którzy wydawali nam się sprawdzeni i zaufani, często postrzegają żałobę po zwierzęciu jako coś dziwacznego lub głupiego. „To tylko zwierzę”, z ich ust zwykle padają te słowa. Twój towarzysz jest kimś o wiele waż­niej­szym niż zwykłe zwierzę, ale zrozumie to wyłącznie inny właściciel, który doświadczył ogromu smutku po jego stracie.

🐾🐾

Miłość ma swoją cenę, ale jeszcze więcej nas kosztuje odcięcie się od niej.

🐾🐾

     – Smutek przewraca nasze życie do góry nogami – powiedziała, nie zwra­cając się do nikogo bezpośrednio. – Ryzykujemy za każdym razem, kiedy obdarzamy kogoś uczuciem, wierzę jednak, że ryzyko związane z mi­łością przewyższa nawet ból po stracie. Cierpienie, w którym się po­grą­ża­my, po prostu nie pozwala nam tego dostrzec.

🐾🐾

Stary człowiek i jego pies szli wzdłuż wiejskiej drogi, podziwiając kra­jo­bra­zy, kiedy mężczyzna nagle uświadomił sobie, że nie żyje. […]  Starzec i jego pies podeszli do bramy, ale natychmiast zatrzymał ich człowiek siedzący przy pięknym rzeźbionym biurku.
     – Czy to Niebo? – zapytał mężczyzna z psem siedzącym u jego boku.
     – Zgadza się, proszę pana – odpowiedział człowiek.
     […] 
     – Pan może wejść, ale nie wpuszczamy zwierząt.
     Mężczyzna zastanawiał się przez chwilę, nie mógł jednak zostawić psa samego. Podziękował strażnikowi, odwrócił się i zaczął iść w przeciwnym kierunku. […]
     – Czy mój przyjaciel też może wejść? – Starzec wskazał na swojego psa.
     – Oczywiście. Obok studni jest miska.
     […] 
     – Co to za miejsce? – zapytał mężczyzna.
     – To jest Niebo.
     – Z pewnością tak nie wygląda. Dopiero co wróciłem z miejsca na końcu tej drogi, gdzie powiedziano mi, że to Niebo.
     – Ma pan na myśli miejsce ze złotą ulicą i perłową bramą? To było Piekło.
     Starzec zamyślił się przez chwilę, zastanawiając się, czy był to jakiś test.
     – Nie denerwuje pana, że nazywają się Niebem?
     – Ależ skąd, to zaoszczędza nam bardzo dużo czasu. Od razu odsiewają ludzi gotowych zostawić swoich najlepszych przyjaciół na ze­wnątrz.

🐾🐾

Wielu ludzi martwi się, że próbują zastąpić jedno zwierzę drugim, ale w rze­czy­wistości nikogo – ani zwierzęcia, ani człowieka – nie da się za­stą­pić. Można natomiast obdarzyć kolejne osoby miłością. Nasze zwierzęta i bliscy z Zaświatów mogą zobaczyć, usłyszeć i poczuć, co się z tobą dzieje, a ostatnią rzeczą, jakiej by sobie życzyli, jest twój smutek.

🐾🐾

[…]  akt komunikacji zawsze jest ten sam – niezależnie od tego, czy rozmawiamy z człowiekiem, czy ze zwierzęciem, opiera się na duszy.

🐾🐾

     – Czy zwierzęta nam wybaczają? – zapytał mnie bez zbędnych ceregieli.
     – Nie uważam, żeby zwierzęta żywiły do nas urazę w taki sposób jak lu­dzie – odpowiedziałam, wciąż czując gorąco na dłoni. – Zazwyczaj jest tak, że to my sami jesteśmy swoimi największymi wrogami, więc nie po­trze­bu­je­my przebaczenia od nikogo innego niż od siebie.

🐾🐾

     – Nie ma sprawy. – Uśmiechnęłam się. – Nie musisz wierzyć w życie po śmierci, żeby istniało.

🐾🐾

Jesteś bardzo dzielny, ale jesteś tylko człowiekiem. Wolno ci odczuwać zra­nie­nie. Wolno ci się bać, a nawet szlochać i się nad sobą użalać. To wszystko jest ludzkie. Jesteś odważny, ale musisz także być dla siebie dobry i przestać przepraszać za bycie człowiekiem. Pies nie przeprasza za to, że jest psem, a kot za to, że jest kotem.
     […]
     Koty spędzają dużo czasu na myciu się i drzemkach w promieniach słoń­ca. Psy przeznaczają swój czas na zabawę. Dbanie o siebie nie jest luk­su­sem, tylko paliwem dla twojej duszy.

🐾🐾

Jeśli przechodzisz trudny czas, odczuwasz smutek, załamanie lub niepokój, wiedz, że nie jesteś słaby ani nie jesteś sam. Jesteś odważny. Poznałeś ciem­ność i się z niej wyłoniłeś.

🐾🐾

Najłatwiej jest trwać w stagnacji po stracie bliskiej osoby lub zwierzaka, ale jeśli chcemy ruszyć z miejsca, musimy zdobyć się na wysiłek i zostawić ból za sobą, zabierając w dalszą podróż tylko szczęśliwe wspomnienia. […]  Uwol­nienie się od bólu nie polega na zapomnieniu, tylko na pozwoleniu na­szym bliskim na odbycie swojej podróży, po której – o czym często za­po­mi­na­my – i tak do nas wracają.

🐾🐾

[…]  możemy składać obietnice, ale stają się one bezwartościowe, jeśli prze­sta­niemy dbać o nasze własne marzenia i pomysły. Musimy być dla siebie dobrzy.

🐾🐾

Druga Strona wcale nie jest tak daleko, jak myślimy.

🐾🐾

Samo odnalezienie celu nie oznacza jednak, że życie poda nam go na tacy.

🐾🐾

     – Miej plany, ale nie złość się, jeśli będziesz musiał zmierzać do celu okrężną drogą – mawiała Marjorie.

Kristy Robinett, Tęczowy most. Opowieści czworonożnych
przyjaciół z Nieba
, przeł. Katarzyna Dumińska,
Wydawnictwo Illuminatio, Białystok 2025.
(wyróżnienie własne)

Zwierzęcy przewodnik często reprezentuje cechy i przy­mio­ty, które w sobie dostrzegasz albo które dopiero mu­sisz dostrzec […]. Możesz darzyć miłością wilki, niedź­wie­dzie, ping­winy, foki, aligatory, a nawet jednorożce. Atrybuty tych zwierząt pomogą ci odzyskać równowagę i odnaleźć drogę życiową.

🐾🐾

Otwórz się na niepewność. Czasami najpiękniejsze rozdziały przez długi czas nie zostają nazwane.

🐾🐾

Nie ma różnicy, czy kochało się kogoś przez dzień, czy przez lata – miłość i żal nie mają ram czasowych.

🐾🐾

Bądź otwarty na wszelkiego rodzaju wiadomości.

(tamże)