Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiRozwój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psiRozwój. Pokaż wszystkie posty

niedziela, października 26, 2014

(1150+7). Na zawsze już

Dwie kobiety w psie oko schwytane. Zdjęcie z Profesorą mam! Takie zdjęcia, ze mną w kadrze, lubię najbardziej. Nie ma mnie na nich, a jednak jestem. Pani Profesoro, dziękuję to mało... nigdy bardziej nie brakowało mi słów jak dziś, bo...

...właśnie to zdjęcie pozostanie we mnie do końca mego życia...

(fot. Pani Profesora, źródło)

wtorek, października 21, 2014

(1150+2). Moja ulubiona Profesora

Moja kudłata Nauczycielka... miłości, uważności, prawdziwości, wszystkiego co najważniejsze w relacjach. W obiektywie Pani Profesor. Skłamałabym, pisząc, że nie czekałam na Jej spojrzenie utrwalone w zdjęciach. Dziękować, dziękować, dziękować...

(fot. Pani Profesor, źródło)

poniedziałek, października 20, 2014

(1150+1). Kudłaty uwielb

 wpis przeniesiony 11.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Kolejne ALTO-OBI-Seminarium z Asią za nami. Gdy gapiłam się, jak ćwiczą inne psy, co chwilę spotykałam w sobie myśl lub uczucie świadczące o tym, że psy czynią nas lepszymi, szczęśliwszymi ludźmi... Gdy w sobotę po wszystkim całą ludzką ferajną siedzieliśmy przy stole, pomyślałam nie po raz pierwszy, że mam ogromnego farta, móc dzielić czas z takimi ludźmi. Na każdej twarzy choć przez chwilę zawiesiłam wzrok. Dziękować, dziękować, dziękować...

*

Asia, w wersji pies, chyba border,
         demonstruje, co suka sobie myśli.

Ja, w wersji „gdzie odłożyłam mózg”,
         układam sobie w głowie i ciele.

Heniutka, w wersji kudłaty aniołek,
         czeka na partnerkę do pracy.

Uwielbiam te chwile.

(fot. Sadownik)

(fot. Sadownik)

piątek, października 17, 2014

1150. Kudłate Święto

 wpis przeniesiony 11.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Już jutro!
Wszystko przygotowane.

Zabawa to radość, która wykracza poza wszelkie granice. [...] Zabawa to wewnętrzna, ale uzewnętrzniona radość. [...] Zabawa powoduje, że wszystkie aspekty naszego życia nabierają więcej sensu.

Elizabeth Kübler-Ross, David Kessler, Lekcje życia. Specjaliści od śmierci
i umierania zdradzają tajemnice życia
, Media Rodzina, Poznań 2014.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, września 01, 2014

(1118+3). Proste jak drut

 wpis przeniesiony 11.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Asia na ludzki przełożyła mi Heniutkowe utyskiwanie na swoją obi-partnerkę:

Jeśli nie robię tego, co chcesz,
to znaczy, że chcesz
        za dużo,
        za szybko lub
        w zbyt trudnych
        warunkach.

(fot. Altówka)

Zapamiętałam. Nareszcie nie tylko rozumkiem, ale przede wszystkim sercem!

(fot. Sadownik)

(fot. Sadownik)

niedziela, sierpnia 31, 2014

(1118+1). Na psi ogon!

Podszlifował sobie pies człowieka.
Człowiek zawstydzony odszczekał każde swoje zwątpienie.
Było bosko!

cdn., wszyscy padamy na pysk...

niedziela, czerwca 15, 2014

(917+147=1057+7). I po

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Wespół w zespół razem z Altówkami i Szafirką wygraliśmy dawno, dawno temu, z myślą o zdrowiu Norda, trening ze Sławkiem. W piątek nastąpiła konsumpcja wygranej.

Cel dla nas było skromny, ale wymarzony. Sprawdzić, czy w Heni drzemią jeszcze poza Duchem Psa, psie Popędy, które niechcący z absolutnej niewiedzy zabiłam. Heniutka ma bowiem w życiu tylko jednego dużego pecha — jest naszym pierwszym psem. Okazało się w praniu, że troszkę drzemią i nie omieszkamy ich rozbudzać. Marzy mi się, by wrócić Suce Psią Duszę.




sobota, czerwca 07, 2014

1057. Anioł na pchlim targu

Jabłoń:
(żebrze zmianę Sadowniczych planów na piątek)
Obiecałabym Ci, że będę grzeczna,
ale przecież wiesz, że to mi w ogóle nie wychodzi.

Sadownik:
Powiem ci jak porządny coach,
nie obiecuj, po prostu zrób to.

(mija jakiś czas)

Jabłoń:
(pamięta, że Student ma jakieś lekcje do odrobienia)
Będę wieczorem bardzo grzecznym modelem.
To dam radę, obiecuję. Kupujesz?

Sadownik:
A mam wyjście?

Jabłoń:
(szczerzy się i wdzięczy,
bo czy ma inne wyjście?
)

*
(wieczór i ciemno już)

Sadownik:
(rozstawia sprzęty)
Czy mogę mieć głupie pytanie?
Gdzie jest statyw?

Jabłoń:
O, cholera! Zostawiłam w Ośrodku.

Sadownik:
(w wersji Anioł nie Człowiek)
No to jadę. Daj klucze.

(cdn.)

*

Ile dziś wieczorem trzeba osób, by odrobić lekcje? Cztery? Nie.
Pięć. Sadownik. Jabłoń. Modelina. Student. Bez motocyklisty ani rusz.

wtorek, czerwca 03, 2014

(1051+1). Czas miniony, ale niezapomniany (II)

 wpis przeniesiony 10.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Wczoraj po pracy.
Obiad wydany.
Plan na późne popołudnie zrobiony i zaakceptowany: na wystawę polecimy.

Na chwilkę zaległam w hamaku, by obiadek się ciut uleżał. Sadownik na kanapie. Kudłata w swojej szmacianej norze zaległa. Cisza. Spokój. Dobrze zapowiadające się rodzinne popołudnie. Po chwili Sadownik powiedział:
     — Chodź, a po wystawie zapraszam cię na kawę z pogaduchami lub czytaniem.

Gdy kończył wypowiadać pierwsze słowo, Heniutka już stała przy nas na baczność, gotowa iść z nami wszędzie. Obśmialiśmy się serdecznie, że teraz już się Suka nie wymiga, że jednej z cywilnych komend nie rozumie, nie dosłyszy, nie chwyta, bo rozumie nad podziw dobrze.

niedziela, lutego 23, 2014

965. Ważne, ważniejsze, najważniejsze

 wpis przeniesiony 9.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

czasem zbyt łatwo zapominam, co jest dla mnie najważniejsze

*

w piątek odkryłam najcudniejsze lekarstwo na sklerozę tego typu. należy całym Stadem wsiąść w Bawarkę i ruszyć do Altówek. felinoterapii oddać się. zmasowanej dogoterapii poddać się. i czekać... pijąc herbatę z przyjaciółmi nie byle jakimi. czekać, aż rozum, pragnienia i serce wrócą na swoje najwłaściwsze miejsca. to się nazywa fart!

pion złapany. priorytety uporządkowane. psi sezon rozpoczęty. to się nazywa wiosna!

poniedziałek, września 16, 2013

(852+1). Psie Sudoku (powakacyjnik II)

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Nareszcie!
Zrozumiałam ludzi,
których do tej pory pojąć nijak nie mogłam.

Zastygają.
Kontakt werbalny tracą.
Ludzi gubią z oczu.
Cyferki w głowie przewracają. Plansza za planszą pękają ukończone jedno po drugim sudoku. Tak, tak, oczywiście, o różnych poziomach trudności, w wariantach wielu.
Wieczór za wieczorem.
Zastanawiałam się, jakim cudem im się to nie znudzi?

Aż stało się! Znalazłam naszą kudłatą wersję sudoku — zamiast 81 kwadracików ułożonych w dziewięciu wierszach i dziewięciu kolumnach nam potrzebny jest tylko jeden. Mit o Syzyfie Kudłatej opowiadam rękoma, gdy ćwiczymy kwadrat dla początkujących. I sama nie wiem, może lepiej byłoby się załamać, a mnie cieszy każdy właściwy krok...

wtorek, sierpnia 06, 2013

(815+1). Poseminaryjnie

 wpis przeniesiony 8.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Ułamek sekundy z minut, które pracowałyśmy w Trójkę. Te dwie Dziewczyny wyciskają ze mnie wszystko co najlepsze, obdarowują mnie magią możliwości, wywołują radość i uśmiech od ucha do ucha. Czarodziejki! Po prostu Czarodziejki!

Ułamek sekundy, którego nie widziałam, gdy trwał, bo z góry Sunix wygląda zupełnie inaczej...

wtorek, lipca 30, 2013

(806+3). Psie kaizen

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Gdy pierwszy raz usłyszałam o Falowej, kudłatej filozofii pracy z psem, zachwyciłam się. Gdy wczoraj na podsumowaniu Joasia wypowiedziała te dwa zdania, jedno po drugim:

Nie chcę, by mój pies popełniał błędy.

[brzmi źle...]

Chcę, aby mojemu psu wychodziło zawsze.

[O! teraz tak!]

dotarło do mnie, że to przecież kaizen (!), które zachwyciło mnie prawie dwa miesiące temu. Psy uwielbiają kaizen, ja też...

poniedziałek, lipca 29, 2013

(806+2). Tribute to Toro, Nora & Velvet

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Gapię się czasem na ten świat ciut mało aktywnie. Wtedy ktoś nagle, pół-nagle lub od tak po prostu mówi coś, co powoduje, że dwie kulki w mej głowie zderzają się tworząc ciąg skojarzeń niby przypadkowych, ale układających się w miłe odkrycie. Tak było i „tą razą”. Pani Uty powiedziała: Jest mało właścicieli zadowolonych ze swoich psów. Zderzyły się kulki, raz! Po chwili westchnęłam i powiedziałam: jest mało ludzi zadowolonych z siebie... Zderzyły się kulki, dwa!

Nie porównuj swojego psa z innymi, a jeśli już musisz,
porównuj z nim samym sprzed miesiąca, kwartału, roku.
Oniemiejesz z zadziwienia, jak niesamowitego masz psa!

Nie porównuj siebie z innymi, a jeśli już musisz,
porównuj ze sobą samą (ze sobą samym) sprzed miesiąca, kwartału, roku.
I nie mów mi, że nie oniemiałeś z zadziwienia, jak niesamowitym człowiekiem jesteś, jeśli tylko miałeś odwagę nie porzucać swoich marzeń, uczuć i uśmiechu.

Nie trudno to wymyślić, trudniej zrozumieć aż do trzewi, jeszcze trudniej stosować przez cały dzień, a najtrudniej zrobić z tego swoją drugą naturę. Ale w końcu... od czego są wyzwania, prawda?

*

A gdy patrzysz w oczy Psa... zobaczysz tylko wiarę w Ciebie.
Przyszło mi do łba, że może „być Człowiekiem” oznacza uwierzyć Psu a priori?
I nie ustawać! Nie wyrzec się tego dobrego, co w nas zobaczył!


(806+1). Podstawy!

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Podstawy! — grzmią dobrzy nauczyciele — Podstawy! Znienawidzone gamy, rozciąganie, szkice, brzuszki, tabliczka mnożenia, słówka, struktura, proporcje? Niezbędne!

Podstawy! Niezbędne! — zanotowałam fantastyczną perspektywę do wykorzystania w dowolnej dziedzinie:

Sztuką jest z nudnego ćwiczenia
uczynić wyzwanie, świetną zabawę,
w którą aż chce się grać!

Joanna Hewelt

*

Pomyślało mi się...

 Koniecznie! Bądźmy Sztukmistrzami!

806. Plan

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Plan. Był. Powolutku kupić co trzeba. Ugotować. Upiec. Spakować Sukę. Spakować Się. Zostawić ślad na blogu, że Ona, że ja, że nie będzie nas sześć dni, że na pierwszy w życiu psi obóz jedziemy dnia następnego o szóstej rano. Budzik na piątą nastawić...

*

Plan. Był. I co z tego? Tylko kupiłam co trzeba. Padłam. Dopiero wieczorem... Gotowałam indycze serduszka. Piekłam ciasteczka sardynkowe. Nie spakowałam Suki. Nie spakowałam siebie. Serduszka indycze pokroiłam. Śladu na blogu zostawić nie zdążyłam. Padłam po nastawieniu budzika na 4.30...

*

Plan. Nowy. 4.50 wstałam. Galopem... Spakowałam Sukę. Spakowałam Się. Bawarkę wypchałam po same brzegi tak, że przy ostatnim machnięciu klapą jęknęła, że miejsca już nie ma na nic. Śniadanko. Lekarstwa. W szaleństwie postanowiłam rozpocząć wyjazd od utraty dziewictwa na stacji paliw — sama (od początku do końca!) nalałam Bawarce paliwa pod sam korek. Już umiem! Autostradą pomknął Sukowóz przeczuciem wiedziony, że dobry nastał czas...

*

Plan. Melduję. Wróciłyśmy szczęśliwe...

niedziela, lipca 21, 2013

803. Łapka na Labka

 wpis przeniesiony 7.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Zabierałam się do tego od roku. Zdecydowanie mocniej zabierałam się do tego od kilku miesięcy, gdy uwierzyłam, że da się to zrobić. Już trzy tygodnie temu kupiłam pojemniczki. Od tygodnia zastanawiałam się, jak skonstruować wierzch pułapki, by zachować widok i zapach jedzenia umieszczanego wewnątrz, a jednocześnie uczynić zawartość pułapki dla suki niedostępną.

Suka, choć cudna, jest ofiarą poglądu, który łyknęłam w Jej dzieciństwie, że „laby żrą, są chodzącymi śmieciarkami i koniec, i basta”. W styczniu przekonałam się, że nie muszą żreć, że można naturę laba przepracować w kulturę psa nieżrącego. Brakowało mi tylko wierzchu do pułapki...

Idziemy wczoraj z Kudłatą do parku. Kupę Heniutową zebrałam. Do śmietnika podeszłam, by ją tam wrzucić i... oniemiałam... wystaje coś... aluminiowa „brytfanka”... przenośne, małe, zużyte grillowisko... nigdy w życiu takiego cuda nie widziałam... siatka... śliczna, piękna... jak znalazł na wierzch do pułapki...

Rozebrałam brytfankę, siatkę wydobyłam, przytargałam do domu, wyszorowałam, wykończyłam nożyczki na metalowej siatce, przycięłam, wycięłam, nie mam już nożyczek, ale za to mam... wspaniałą pułapkę na Heni naturę...

Piękna, prawda?
Przynajmniej Asystentka fotografki...

Dziś wypróbowałyśmy... działa cudnie!

piątek, kwietnia 05, 2013

712. Kudłata i ja

 wpis przeniesiony 5.03.2019. 
 (oryginał bez twardych spacji) 

W parku pół metra śniegu. Wydeptana przez właścicieli psów ścieżynka. Heniutka kilka metrów przede mną. My Dwie sam na sam z Panem Parkiem. Co kilka kroków wyłania się — zaskakująca mnie — rodząca się Heniutkowa Dorosłość. Sierściuch zatrzymuje się na chwilę, obraca głowę, by upewnić się, że mnie jeszcze nie zgubiła. Oczywiście, „powinnam” pomyśleć, że się pilnuje ten lepiej lub gorzej wychowany pies. Jednak wolę myśleć, że Ona opiekunem moim na chwilę się staje, zadbać o mnie chce. Sprawdza, czy nadążam, czy daję radę. Och, jak dobrze mieć psiego przyjaciela...

W świecie, w którym ludzie pompują swoje „ja” byle czym, byle jak, byle szybko, byle mocniej, tak miło mi stanąć w poprzek tej mentalnej grypie i krzyknąć: patrz, Ona, Ona, Ona!

Smutno dziś. Umęczyło mnie cudze „ja, mi, mnie!”... Rozumiem! Słyszę! Ale widzę nadmuchany balon, a nie człowieka. Lubię Ludzi, nie balony...

*

Podarunek od Coni The Wind in The Sun:

...i jest lepiej, dużo lepiej.

niedziela, lutego 10, 2013

671. Kudłate ferie

 wpis przeniesiony 5.03.2019. 
 (oryginał bez twardych spacji) 

Masz dziecko z tendencjami do tycia. Twój wybór to:

Opcja A. Dziecko na ferie oddać babci. Wiadomo, kochać będzie bezgranicznie. Karmić. Skarmiać. Wciskać jedzenie też. Chipsami będzie rozpieszczać, a i batoników kupi całe kilogramy, bo babcie jak powszechnie wiadomo od kochania są, nie od wychowywania...

Opcja B. Dziecko na ferie wysłać na obóz. W stadzie dzieci będzie trochę samopas puszczone, bo uwaga pani wychowawczyni będzie rozkładała się na naście, dwadzieścia sztuk nieletnich. Nie domyje się. Może w brudnych majtkach będzie spało. Może nie doje. Trochę strach, bo czy bez naszej miłości latorośl da radę w nowej sytuacji się odnaleźć, czy w grupie rówieśniczej się odnajdzie. Może serce mu z tęsknoty pęknie...

Wybór?

***

Posłanie, jedzenie, klatka, uszne medykamenty w razie czego, książeczka zdrowia spakowane były od rana w pakiecie z Sierściuszkiem. Dziś rano Henia pojechała z Altówkami na psie ferie na ich wieś, na dwanaście dni. Przy zdrowych zmysłach trzyma mnie tylko to, że wiem dokładnie, gdzie Henia pojechała, mam ogromne zaufanie do mądrych serc Altówkowych i pamiętam, że Henia tam na wsi ma serdeczną koleżankę i fajne psie towarzystwo.

*

Cisza. Zadziwiająca. Dźwięku lizanych łap brak. Nikt nie poprawia sobie futerka. Ciężaru psiej łapy nie czuję na stopie, gdy obieram jajko na twardo. Żadne psie oczy nie patrzą na mnie. Kudłate ciało nie podrywa się, gdy podnoszę się z krzesła. Na wieczorny spacer nie idziemy. Zadziwia mnie pustka tą ciszą malowana. Nie pamiętam już życia bez psa, bez Heni. Przytulisko też nie pamięta.

*

Wylatujemy jutro. Do Stada Bliźniaczej Liczby. Po raz pierwszy w życiu będziemy z Sadownikiem siedzieć w tym samym samolocie. Ciekawe, kto dostanie miejsce przy oknie, Matka w wersji tęskniącej?