Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: Funiculi Funicula. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: Funiculi Funicula. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, lipca 07, 2025

5831. Z oazy (CCCLVII)

Co­tygodniowe odliczanie literek, trzy. Należała się na stosiku czytelniczym. Nacze­ka­ła się. Wdrapała się na sam szczyt wirtualnej górki do przeczytania, gdy Hannah zapytała: czytałaś?

Przeczytałam. Tylko jedna historia opróżniła mi woreczki łzowe. To rewelacyjny wynik w porównianiu z czwartą częścią cyklu, ale żadne osiągnięcie w porównaniu z pierwszymi trzema „tomami”.

Ludzie, którzy postanawiają wrócić do przeszłości, choć znają skomplikowane zasady i są świadomi ryzyka, muszą mieć ważny powód.

     – No więc kto pani zdaniem mógł odnaleźć szczęście? Dziewczyna, która nie miała szansy się z panią zobaczyć, czy ta, która miała?
     – Dziewczyna, która nie miała szansy się ze mną zobaczyć, czy ta, która miała…?
     Hirai wydmuchała dym, jak gdyby chciała powiedzieć: „Reszty domyśli się pani sama”.
     […]
     Kiedy Tsumugi się nad tym zastanowiła, stwierdziła, że różnica była ogromna.

Wypowiedzenie słów „Podobasz mi się” powinno być proste, ale wygląda na to, że serca wszystkich ludzi otacza potężny mur. Nie jest to bariera fi­zycz­na, lecz emocjonalna. Kiedy wchodzimy w interakcje z innymi ludźmi, ha­mu­je­my się, bo nie wiemy, co jest po drugiej stronie muru.
     My, ludzie, mamy z natury tendencję do strachu przed nieznanym i z te­go powodu wielu z nas się waha. […]  Gdyby ludzie mogli zobaczyć, co kryje się w twierdzach innych osób, i zrozumieć ich emocje, może zburzyliby swo­je mu­ry. Mury te są zbudowane przede wszystkim z lęku przed od­rzu­ce­niem, a zawód miłosny sprawia, że stają się jeszcze wyższe.

Oczywiście podróżowanie w czasie musiało być ryzykowne. W pewnym sensie było to logiczne. W końcu cuda się zdarzają, ale wiąże się z nimi ryzyko.
     – Zrozumiałem.

Na tym świecie zdarzają się niezliczone sytuacje, w których lo­gicz­ne rozumowanie nie zawsze prowadzi do dobrej odpowiedzi.

Ludzie ciągle zmieniają nastawienie. Niezależnie od tego, jak silne jest na­sze postanowienie, czasem najbłahsze wydarzenie może wywołać wąt­pli­wo­ści. A kiedy wątpliwości ujrzą światło dzienne, mogą być trudne do stłu­mienia, nawet jeśli mocno się staramy. To tak, jakby nagle pojawiła się inna wersja nas, prezentująca przeciwne poglądy niż jeszcze kilka sekund wcześniej.

Istnieją dwie odmiany żalu: żałujemy swoich czynów i straconych szans.
     Kiedy żałujemy, że coś zrobiliśmy, wynika to albo z tego, że nie możemy tego cof­nąć, albo z fatalnych skutków, kiedy na przykład zranimy kogoś nietaktowną uwagą albo kiedy czujemy się okropnie, wyznawszy komuś miłość.
     Kiedy natomiast żałujemy, że czegoś nie zrobiliśmy, ma to związek z niewypowiedzianymi słowami albo z niewyznaną miłością.

W życiu często zdarza nam się, że czegoś żałujemy, ale nie da się tego cofnąć. W większości chodzi o coś, co robimy w chwili złości. Rozwiązanie konfliktów […]  niekiedy wymaga dużo czasu. Niezależnie od tego, jak bar­dzo żałujemy swoich słów lub zachowań, zadane przez nas emocjo­nal­ne ra­ny nie zagoją się, jeśli uczucia zranionej osoby się nie zmienią.

[…]  czternastego lutego, czyli w walentynki. W Japonii w tym dniu kobiety wyrażają swoje uczucia wobec mężczyzn, dając im czekoladki. Mężczyźni z kolei odwdzięczają się kobietom miesiąc później, w Biały Dzień.
     Początki tradycji walentynek sięgają trzeciego wieku w starożytnym Rzymie. Cesarz zabronił wówczas swoim żołnierzom się żenić, ponieważ uważał, że prędzej zdecydują się na dezercję, niż zostawią swoje ukochane. Dobroduszny kapłan Walenty współczuł im i dlatego udzielał ślubów w ta­jem­ni­cy. Kiedy cesarz się o tym dowiedział, był wściekły. Ostrzegał Walen­te­go, ale kapłan w dalszym ciągu stawał w obronie miłości. Nie­po­słu­szeń­stwo kosztowało go życie. Z czasem ludzie postanowili upamiętnić odwagę Walentego i nazwali dzień jego egzekucji „dniem Świętego Walentego”.
     Ponadto w dawnym kalendarzu księżycowym czternastego lutego wy­pa­dał początek wiosny, pory roku, w czasie której ptaki dobierają się w pary.

Każdemu zdarzają się chwile, w których nie jest się w stanie po­wie­dzieć: „Kocham cię”. Ale co by było, gdyby naprawdę dało się czytać innym ludziom w myślach?

     – …Yu.
     – Co?
     – Yu, czyli „delikatna”.
     – Yu?
     Riuji odpowiedział niemal natychmiast.
     – Myślałem o tym imieniu od samego początku.

Czas płynął nie tylko w teraźniejszości, lecz również w przeszłości, zmierzając ku przyszłości.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim zapomnimy
o życzliwości
, przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2025.

Nareszcie te uczucia…

Niech pani będzie szczera. I proszę pamiętać, że praw­do­po­do­bieństwo można zwiększyć. Im więcej razy pró­bu­je­my, tym większe mamy szanse. Im więcej się wahamy, tym więcej tracimy. Rozumie pani?

     – To, czego doświadczyłam… to nie był sen, prawda?
     – Nie wierzy pani, że to się wydarzyło?
     – Nie, chcę wierzyć, że to była prawda.
     – W takim razie nawet gdyby to, co pani zobaczyła, było snem, to i tak stanowiłoby to część pani życia, prawda?

W życiu są tylko dwie drogi: zrobić coś albo tego nie zrobić. Ludzie muszą wybrać jedną z nich.

Co mogę powiedzieć, żeby ukoić
twoje życzliwe serce?

(tamże)

*

Funiculì funiculà*, Luigi Denza (kompozytor),
Giuseppe Turco (tekst), Andrea Bocelli (tenor).

__________
  *  neapolitańska pieśń napisana w 1880 roku z okazji inauguracji kolei linowo-terenowej, prowadzącej na szczyt Wezuwiusza (źródło).

wtorek, października 29, 2024

5623. Z oazy (CCXCIII)

Wielonie­dzielne odgruzowywanie literek, siedem. Poślizgnięte na czekaniu, by opo­wie­dzia­ły się włoskie literki.

Czekałam na tę książkę rok bez dwóch tygodni. Nie było warto czekać. Zadziwiające, że trzy pierwsze części trzymały niesamowicie poziom, a ta, czwarta i ostatnia, nie trzy­ma go wcale. No i tyle. Dawno mi się nie zdarzyło, by książki marnowały mój czas. Ta jest drugą w tym miesiącu, która dała radę to zrobić.

Mijały kolejne pory roku. W tym czasie różni ludzie przyszli do kawiarni i przenieśli się do przeszłości. Inni z kolei nie przyszli, a jeszcze inni wyszli, gdy usłyszeli zasady.

Coś we mnie… choć nie potrafię dokładnie określić co… przywiodło mnie tutaj. […]
     – Nie było innego sposobu?
     – Nie wiem, może był.

Tak często w życiu stajemy na rozstaju dróg. Każdy żal wynika z czegoś, co wydarzyło się w pewnym momencie, mimo że nigdy nie sądziliśmy, że nas to spotka. Kiedy to nasze własne działanie doprowadza do nieoczekiwanego skutku, jak mielibyśmy nie żałować? W końcu czy kiedykolwiek dostajemy drugą szansę?

     – Chyba nic się nie da zrobić w tej sprawie, prawda?
     – Co się stało, już się nie odstanie.
Niektóre problemy uczuciowe można rozwiązać tylko samemu.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim się pożegnamy,
przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2024.

     – Co się właśnie wydarzyło?
     – Co ma pani na myśli?
     – Teraźniejszość się nie zmienia, prawda?
     – Zgadza się.
     – Przeszłość też się nie zmienia?
     – Nie, nie zmienia się.
     – To dlaczego czuję się, jakbym po powrocie do te­raźniejszości była zupełnie inną osobą?

Wciąż nie wiem, co tutaj robię, ale niech będzie…

     – Rozumiem. Rozumiem. Jakie to fascynujące.

Gdybyś mógł cofnąć się w czasie,
z kim chciałbyś się spotkać?

(tamże)

sobota, listopada 18, 2023

5263. 322/365

gdy chowałam do kieszonki „na potem” poniższy cytat, za­sta­na­wia­łam się, kiedy w tym roku u nas zabieli się świat. nie mu­sia­łam długo czekać; wczoraj, w ciszy listo­pa­do­wych ciem­no­ści niebo kwitło mno­gością drobnych kwiat­ków. dziś, znad reha­bi­li­ta­cyj­ne­go łóżka, czekając na trzecią, cyk*, by za­trzy­mać gra­ni­cę między ko­lo­ra­mi dwóch pór roku.

322/365

_________
  *  Heniutkowy śnieżny znacz­nik wciąż ma moc; doniesiono mi, że pomimo starości, psia radość z powodu bieli należała do tych dziecięcych.

Pierwszy śnieg w roku spadł w Hakodate trzynastego li­sto­pada, czyli mniej więcej o dziesięć dni później niż zwykle. Na płatki śniegu unoszące się na wietrze w bezchmurny dzień mówi się potocznie „wietrzne kwiaty”.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wyblakną wspomnienia,
przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.

niedziela, listopada 05, 2023

5253. Z oazy (CCIII)

Nie­dzielne odliczanie literek, trzy. Pięćdziesiąt jeden książek później, ale tego sa­me­go roku, po drugiej części ukazała się trzecia, obiecując na koniec czwartą. Za­czy­na­łam dwa razy. Za pierwszym razem odłożyłam po kilku stronach, nie mogąc wejść w opowieść — może wyrosłam, a może dwie części to dość, a ta trzecia to od­grze­wa­nie kotletów, piar czy skuteczny marketing? Za drugim razem wsiąkłam. Z radością powitałam dwie bezsenne godziny w środku nocy. I? I doskonała jest ta część, i cze­kam na czwartą, chyba już ostatnią.

Don Juan, z książek Castanedy, wzruszyłby tylko ra­mio­na­mi, bo dla niego ta książka byłaby tylko opowieścią utkaną luźno na kanwie odnalezionego przypadkiem ze­szy­tu z no­tat­ka­mi z za­jęć Przesuwanie punktu połączenia. Mnie zaś za­chwy­ca pro­sto­ta czte­rech ilustracji tego ma­gicznego procederu, zaklęta w nie­co­dzien­nej ofer­cie dru­giej już ja­poń­skiej ka­wiar­ni, w której dzieje się ta powieść. A za Don Jaunem chyba zatęskni­łam, choć skubany jest wyłącznie w papierze, ale za to na wyciągnięcie ręki w drugiej części ula.

Gdzieś w środku książki pomyślałam, że Biały Kruk na pewno byłaby wściekła[y], gdybym zrezygnowała choćby z jednego szczęśliwego dnia. Wiatr w żagle czy co?

– Chodzi o uczucia?
Drżenie serca to fakt.
– Tak.

     – Ale żeby się nie poddawać mimo braku talentu, też trzeba mieć talent.
     – To mnie nie pocieszyło.
     Nanako chciała mu dodać otuchy, ale jej się nie udało.
     […]  Reiji jednak uznawał jej słowa za żarty. W końcu po człowieku z de­ter­minacją dążącym do spełnienia marzeń takie słowa spływają jak woda po kaczce.

     – Niezdecydowanie jest autodestrukcyjne – ostrzegła Sachi męż­czyz­nę w okularach przeciwsłonecznych, który był niezdecydowany jak Hamlet.

Dał z siebie wszystko, więc miał satysfakcję. Ale niezależnie od tego, co mó­wił, nie zmieniało to faktu, że poniósł porażkę.
     Setsuko, zamiast się cieszyć, że zdała, płakała z rozczarowania.
     – Najwyraźniej tak to jest, jak się zapomni o łapówce dla bogów – za­żar­tował Todoroki i wybuchnął śmiechem. Ponieważ nie dostał się do tech­ni­kum, poszedł do publicznego liceum.
     Tamtej wiosny, w dniu ceremonii przyjęcia nowych uczniów, Todoroki nie mógł uwierzyć własnym oczom. W jego klasie była Setsuko.
     – Co ty tu…
     Setsuko zrezygnowała z technikum przy politechnice i postanowiła pójść do tego samego liceum co Todoroki. Przypadek zrządził, że trafiła do tej sa­mej klasy.
     – Najwyraźniej tak to jest, jak się da bogom porządną łapówkę – po­wie­dzia­ła Setsuko i się roześmiała.

Dzieci bez wahania zadają trudne pytania.

     – Nikt nie zostaje mangaką tylko od samego chcenia, prawda?
     Miało to sens.
     – Gdyby chodziło tylko o to, żeby przenieść się do przeszłości, każdy mógłby to zrobić. Ale ta kawiarnia wybiera ludzi… Za pomocą zasad… I niektórzy ludzie po usłyszeniu tych zasad poddają się. Ale ci, którzy są zdecydowani na podróż w czasie mimo tych zasad, mają ku temu powód. Nie ma znaczenia, jaki to powód. Jeśli jest ktoś, z kim muszą albo po­win­ni się spotkać… nawet jeśli obecna rzeczywistość się nie zmieni… no cóż, tylko to się liczy.

     – Hmmm, może i nie ma sensu – Yukari się nie spierała. – Ale pewne rzeczy mogą się zmienić, nawet jeśli teraźniejszość się nie zmieni.

W oczach Yayoi stanęły łzy. Jeśli to można było uznać za odpowiedź, to odpowiedziała.

Każdy człowiek ma przyrodzoną umiejętność radzenia sobie ze wszystkimi trudnościami. Każdy ma tę energię. Ale czasem, gdy ta energia trafia na zawór lęku, jej przepływ może się zatrzymać. Im większy lęk, tym większej siły potrzeba, by otworzyć zawór i uwolnić tę energię.
     Siły tej dodaje nam nadzieja. Można powiedzieć, że nadzieja to moc wiary w przyszłość.

     – Powinnaś być z siebie dumna, że wytrwałaś i się nie poddałaś. Twój upór był imponujący. To się nie stało za sprawą magii! Pamiętasz, jak do ciebie zawołałam tamtego dnia? Twoje życie nie uległo nagłej przemianie, prawda? Żaden z twoich problemów nie rozwiązał się nagle sam, prawda? Ale patrzyłaś w przyszłość i nie dawałaś za wygraną.

Pytania były trywialne, ale większość z nich dotyczyła kwestii, które ludzie zwykle odkładają na później. Ponieważ każde pytanie zaczynało się od za­ło­że­nia, że jutro ma nastąpić koniec świata, książka zmuszała czy­tel­ni­ków do wyboru jednej z dwóch możliwości: zrobić coś albo tego nie zrobić.

*

     – O, a jaka jest twoja odpowiedź?
     […] 
     – Wybieram tę pierwszą. Urodziłbym się.
     – Pierwszą? Dlaczego?
     – Chciałbym się urodzić, nawet gdybym mógł przeżyć tylko jeden dzień.

Są takie dni, kiedy osoba goniąca za marzeniami nie umie znaleźć sił, by dalej dążyć do celu. Czuje gorycz i ból i musi zestawić swoje marzenia z rze­czywistością i dokonać wyboru. W takiej sytuacji osoba obdarowana czyjąś najcenniejszą rzeczą jest w stanie wytrwać w swojej walce nieco dłużej.

Jej głos był czysty, jakby oczyszczony
z dezorientacji i lęku.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wyblakną wspomnienia,
przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Wiedziała, że ta wspólna chwila po­trwa krót­ko i ni­gdy się nie powtórzy.
     – Kawa wystygnie.

Pewne uczucia należy wyrazić niezależnie od tego, co wydarzy się w przyszłości.

     – Nie zapomnij o mnie do końca wieków.
     – Do końca wieków?
     – Bo moja miłość sięga głębiej niż jakakolwiek uraza.

(tamże)

niedziela, maja 21, 2023

(5061+1). 1:1 (XII)

Spojrzała na niebo i głośno zaszlochała. To były łzy nie tyle smutku, ile ra­do­ści z tego, że zobaczyła wyjście z dołu bez dna i znowu doświadczyła cze­goś przypominającego szczęście.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wystygnie kawa.
Opowieści z kawiarni
, przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.


[o miłości przy kawie]

5061. Z oazy (CLII)

Niedzielne odliczanie literek, dwa. Sto dwanaście książek później. Czekałam, prze­tu­py­wałam do dnia publikacji od dwóch miesięcy. Nie czekałam sama.

Przeczytałam w krótszym czasie niż ten, który spędziłam nad zasadą obowiązującą w kawiarni, tj.: choćby nie wiadomo jak bardzo się starać, gdy jest się w prze­szło­ści, nie można zmienić teraźniejszości. Tak, zmiana perspektywy na wydarzenia z przeszłości nie zmieni teraźniejszości, ale zdecydowanie może mieć wpływ na na­szą przy­szłość. I o tym jest ta książka. Koi. Czekam na trzecią część.

Gdyby każdy człowiek miał swoją aurę, której kolor można by było w jakiś sposób zobaczyć, Kazu bez wątpienia miałaby jasnoturkusową, a Miki po­marańczową.

Ten sam rodzaj przyjemności odczuwała podczas rysowania. […]  Nie rysowała jednak wszystkiego. Przedstawiała rzeczy, które widziała w prawdziwym świecie.

W języku japońskim istnieją również wyrażenia onomatopeiczne, na­śla­du­ją­ce dźwięki, oraz wyrażenia mimetyczne, które odzwierciedlają pewne stany niezwiązane z dźwiękami. Jednak niezależnie od tego, czy są to wy­ra­że­nia dźwiękonaśladowcze, jak sala-sala określające płynącą rzekę lub byuu-byuu opisujące wiatr, czy też mimetyczne, jak shin-shin opisujące ci­cho opadający śnieg lub kan-kan odzwierciedlające światło promieni sło­necz­nych, wszystkie te słowa odtwarzają atmosferę panującą w ota­cza­ją­cym nas świecie.
      […]  Słowo sulu-sulu odzwierciedla śliskość powierzchni, a ciszę trafnie ujmuje słowo shin.

Kłamstwa mogą kogoś zranić, ale mogą też uratować nam skórę. Niezależnie jednak od przyczyny większości kłamstw żałujemy.

Shuichi zawsze taki był. Niezależnie od tego, jak trudna wydawała się sy­tu­a­cja, pozostawał optymistą. Nigdy nie brał pod uwagę innej opcji, jak tylko brnąć do przodu.

     – Całkowicie ci zaufał.
     – Ale ja nie wiem, co powinnam zrobić!
     – Nie, nie. Nie chodzi o to, że zaufał ci jako kobiecie.
     – Hę? Co takiego?
     – Zaufał ci jako inżynierowi systemowemu.
     – O co ci chodzi?
     – Pomyśl o tym, co powiedział. Podał dwa warunki, które mają być speł­nio­ne, byś nie przyprowadzała Asami. […]
     – Okej.
     – Jeśli spojrzysz na to po prostu jak na program, który sprawdza, czy wa­run­ki zostały spełnione, możesz zignorować wszystkie inne sytuacje, któ­re nie są określone przez program…

Kurata przełknął ślinę, czekając na odpowiedź Kazu.
     – Nie wiem – odparła wprost.

Nigdy tak naprawdę nie widzimy serc innych ludzi. Gdy ktoś pogrąży się we własnych zmartwieniach, może stać się ślepy na uczucia najważniejszych dla siebie osób. […]  czułem coś więcej niż smutek. Lepiej pasuje tu słowo „rozpacz”… Było ciężko.

Ludzie zwykle czują się szczęśliwi, gdy nadchodzi wiosna, zwłaszcza po sro­giej zimie.
     Nie sposób jednak określić jednego konkretnego momentu, w którym za­czyna się wiosna. Nie ma jednego dnia, który byłby wyraźnym końcem zi­my i początkiem wiosny. Wiosna kryje się w zimie. To, że się wyłania, za­u­wa­żamy swoimi oczami, swoją skórą i innymi zmysłami.

Pory roku następują po sobie, tworząc cykl.
     Życie również przechodzi trudne zimy.
     Ale po każdej zimie zaczyna się wiosna.
     Teraz nadeszła jedna z nich.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wystygnie kawa.
Opowieści z kawiarni
, przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Strata.
     To część życia, a dzięki rytuałom ża­łob­nym nie zapominamy.

Yukia dopadło tajemnicze uczucie. Lampy wcale nie sta­ły się jaśniejsze. A jednak wszystko wyglądało w jego oczach świeżo. Jego rozpacz przemieniła się w nadzieję. Jego pogląd na życie zmienił się nie do poznania.
     „Świat się nie zmienił, to ja się zmieniłem…”

Kiedy ludzie wybierają prezent, licząc na to, że kogoś uszczęśliwią, myślą o reakcji tej osoby. W takiej sytuacji często orientują się, że stracili rachubę czasu.

(tamże)

niedziela, lipca 17, 2022

4699. Z oazy (XL)

Niedzielne odliczanie literek, trzy. Podobnie jak w przypadku tamtej kawiarnianej opowieści, wszystko zaczęło się przez czysty przypadek. Tym razem zbieg oko­licz­no­ści pomachał mi przed nosem informacją o tej książce kilka dni przed jej publikacją. Nabyłam ją jeszcze jako za­po­wiedź i nie mogłam doczekać się środy, gdy znajdę ją na swoim wirtualnym regale. Rzuciłam wszystkie poważne i niepoważne książki, które czytam, i wsiąkłam w tę opowieść w ułam­ku sekundy, a w zasadzie akapitu.

Że naiwna? Raczej. Że prosta? Tak. Że chudziutka książeczka? Zdecydowanie. Choć naiwna, prosta i chudziutka, żaden z tych elementów opisu i oceny nie umniejsza jej dobrym właściwościom. Fantastyczny pomysł, niezbyt skomplikowany rytuał — moż­li­wość spełnienia pragnienia, które, choć już spełnione, nie zmieni teraź­niej­szo­ści, ale… zmieni wszyst­ko! Efekt był taki, że nie mogłam się oderwać.

W kawiarni nie ma klimatyzacji. Lokal został otwarty w tysiąc osiemset siedemdziesiątym czwartym roku, zatem ponad sto czterdzieści lat temu. […]  Powszechnie uznaje się, że współczesne kawiarnie pojawiły się w Japo­nii około tysiąc osiemset osiemdziesiątego ósmego roku – zatem aż czterna­ście lat później. Kawa trafiła do Japonii w okresie Edo, mniej więcej pod koniec siedemnastego wieku.

*

W artykule o legendzie miejskiej napisano: „Ostatecznie niezależnie od tego, czy ktoś przeniesie się w przeszłość, czy w przyszłość, teraźniejszość się nie zmienia. Nasuwa się zatem pytanie: jaki sens ma to krzesło?”.
     Jednak Kazu wciąż wierzy, że niezależnie od tego, z jakimi trudnościami zmierzą się ludzie, zawsze odnajdą w sobie siłę, by je przezwyciężyć. Po­trze­ba do tego tylko serca. A jeśli to krzesło jest w stanie odmienić czyjeś serce, to jego istnienie zdecydowanie ma sens. Ale Kazu po prostu mówi z obo­jęt­ną miną:
     – Proszę dopić kawę, zanim wystygnie.

*

     – Tak.
     Podjęła decyzję. Albo, dokładniej mówiąc, uparła się na dobre.

*

     – Czyli wszystko okej? – zapytał Nagare, bawiąc się solniczką.
     – Z czym? – Hirai nie chciała się otworzyć.

*

[…]  nie zapomniała o swoim początkowym celu. Ale nie należała do osób, które zamartwiają się tym, co się nie wydarzy. Zmieniła plany.

*

     – To prawda. Jesteśmy małżeństwem – przyznała z uśmiechem. Była szczęśliwa, że usłyszała z jego ust słowo „para”.
     – Fuj… Nie bądź taka sentymentalna…

*

     – Nie jestem dobra w tych całych poważnych sprawach – wy­zna­ła ze złością.
     – Hirai… – zaczęła Kei, ale Hirai powstrzymała ją machnięciem ręki.
     – Więc przestańcie robić smutne miny i pytać mnie, czy u mnie w po­rząd­ku – poprosiła.

Toshikazu Kawaguchi, Zanim wystygnie kawa,
z jęz. angielskiego przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

I choć nadzieja wisiała na włosku cienkim jak źdźbło słomy, nie miała zamiaru odpuścić.

(tamże)