Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłośnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłośnie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, września 20, 2026

6228. 263/365  // na gigancie, dzień 8.

jest ru­tyna*. jest samodyscyplina*. i oczy sze­ro­ko otwarte, by nie przegapić niczego, co spon­ta­nicz­nie przychodzi, by karmić moją duszę, uruchamiać wdzięcz­ność, czynić mnie żywą.

263/365

_________
  *  naturalne inhibitory, skutecznie po­wstrzy­mujące kieł­ko­wa­nie tęsknot.

🍅
Najmniejsza kropla rosy i naj­po­tęż­niej­sza fala oce­anu — wszyst­kie są częścią tej samej wspaniałej historii wza­jemnych po­wiązań.
     To samo dotyczy ludzi. Siły Wszechświata, które kierują wo­dę ku wodzie, starają się kie­ro­wać nas w stronę innych lu­dzi — ludzi, któ­rych potrzebujemy i kochamy. Ludzi, z któ­ry­mi mają skrzyżować się nasze drogi.

Laura Lynne Jackson, Ścieżki. Jak zaufać prowadzeniu,
które przychodzi z drugiej strony
, przeł. Marcin Masłowski,
Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2026.

poniedziałek, września 14, 2026

6217. Nim ruszył wytchnąć…

Jabłoń:
(rano, w ostatniej chwili, gdy może zadzwonić,
nim Sadownik ruszy w drogę, by zainstalować się
na swoim urlopie wytchnieniowym
)
I jak Ci samemu w ulu?

Sadownik:
Gdy szedłem rano zrobić sobie kawę,
nikt mi nie jateżował*.

_________
  *  ja-też-ować (popularny czasownik w ulowym idiolekcie, używany jedynie w 1. os. lp.).

❦
[…]  aby móc zatroszczyć się o drugą osobę, najpierw trzeba odpowiednio zadbać o siebie i swoją codzienność. Trzeba mieć nadzieję…

Nao-cola Yamazaki, Piękna rozłąka,
przeł. Marta Klimiuk-Nikkarinen,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2026.

sobota, sierpnia 22, 2026

6191. O najlepszym wyborze…

Jabłoń:
(w siódmym niebie, bo pogoda rozpieszcza ją swoimi 20°C,
bo zaraz dostanie kawę, otworzy książkę, bo Życie
do niej wraca, a fale upału już w tym roku nie wrócą
)
Kocham Cię…

Sadownik:
Dobrze, chwali ci się,
dobry wybór!

Jabłoń:
(nie dosyć, że kocha, to jeszcze
ubawiła się setnie z samego rana
)

🌱

środa, sierpnia 19, 2026

6186. 231/365

w środ­ku nocy on owinięty po uszy kołdrą, ona przykryta tylko swoim klimakterium.

człowiek jest istotą społeczną — frazes, który w nocnej ciszy zamienia się w doświadczenie trudne do zatrzymania w sło­wach. karmi, choć on i ona w tym samym czasie całkowicie osobno swoje sny śnią.

231/365

     — Aha… — Na tym Anna poprzestała. Nie zamierzała mówić już nic więcej.

Selja Ahava, Dzień, w którym wieloryb przepłynął przez Londyn, przeł. Justyna Polanowska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2026.

piątek, czerwca 12, 2026

6146. Chwile nie do zapomnienia…

Jabłoń:
(dwa dni temu obdarowana przez Häwwę,
dziś wbiła się w bawełnianą piękność
)

Jabłoń:
(gdy tylko Sadownik wrócił
do ula, wypina pierś
)
Całuj księżniczkę!

Sadownik:
(uśmiechnięty od ucha do ucha
nie traci rezonu
)
„Skakaj”, żaba!

Jabłoń:
(podjęła wyzwanie, by
przywitać się na stojąco
)
Co jest? Pierwszy raz w życiu
widzisz żabę z balkonikiem?

niedziela, maja 31, 2026

6135. 151/365

dla mózgu — żywa zieloność. dla cia­ła — na śniadanie posmak kraju, w którym w tym życiu nigdy nie będę. dla duszy — my, jak naj­bar­dziej obecni w naszym wspólnym życiu, które w ty­god­niu roz­ła­zi się na dwa, co gnają tak bardzo różnymi torami.

151/365

Jabłoń:
(zaraz po porannej kawie czworakuje
swoją codzienną rehabilitacyjną porcję
)

Sadownik:
(wpada do ula)
A ty co?

Jabłoń:
Przygotowuję się.
Naprawdę chcę do lasu.

Sadownik:
Ty jesteś całkiem w lesie!
Już dawno powinnaś być
gotowa do wyjścia.

sobota, maja 23, 2026

6123. 143/365

dziś, dokład­nie tydzień i dwadzieścia osiem lat później — tak samo jak wtedy były: sobota i nasze kwiaty.

dziś, zapach konwalii przez całą drogę do ula, a po prze­kro­cze­niu jego pro­gu za­pach naszego miejsca. zapach, którego już jutro rano nie będę w sta­nie wyczuć, więc wciągam go no­sem, usza­mi i każdym po­rem skóry, delektując się powrotem do domu.

143/365


[asystencja: Sadownik], fragment.

na pewno też pamiętasz
jak reszta miasta spała
a my po raz pierwszy siedzieliśmy rozbudzeni
jeszcze się nie dotknęliśmy
lecz już podróżowaliśmy
po sobie słowami
[…]
tamtej nocy niczego nie piliśmy
ale byłam odurzona
wróciłam do domu i pomyślałam
     jesteśmy bratnimi duszami

•

pierwszego dnia miłości
owinąłeś mnie słowem wyjątkowa

•

miłość nie wygląda jak człowiek
miłość to nasze działania
miłość to dawanie wszystkiego co możemy
nawet jeśli chodzi tylko o większy kawałek ciasta
miłość to zrozumienie
że mamy moc ranienia się nawzajem
lecz zrobimy wszystko co w naszej mocy
żeby tego uniknąć
[…]
miłość to umiejętność wybrania właściwej osoby

•

nawet jeśli to błąd. możemy tylko mieć rację tak bardzo się razem myląc.

•

byłabym niemądra nie zadawszy sobie pytania
czy za dwadzieścia lat
ten człowiek nadal będzie
kimś z kim będę się śmiała

Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers
, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.

piątek, maja 15, 2026

6110. Świętując chwilę, czyli 28 lat…

Sadownik:
(cztery dni temu odkrył drzewną tajemnicę,
o czym poinformował przez telefon
)
Ty wariatko!

Jabłoń:
(rechotała)

Sadownik:
(chwilę potem małomiasteczkowo
Drzewku pojechał, bo listonosz
każdego dnia uzupełnia skrzynkę ula
)
I co o mnie pomyśli listonosz?

Jabłoń:
(bez grama empatii)
A to już nie mój problem…

Jabłoń:
(dzisiaj dziewiąty raz była na poczcie,
by wysłać dziesiąty list
)

• •

Ale od czasu do czasu występuje to niesamowite zjawisko: na­gle, zwykle w chwili, gdy najmniej się tego spo­dzie­wa­my, gdy opuszczamy gardę, za sprawą łaskawej wiel­ko­dusz­no­ści losu, kiedy jesteśmy z kimś, kogo znamy od kilku sekund albo od kilku dni (czasem może to być nawet kilka lat), woal zsuwa się z dyskretnym szelestem […]  Otwieramy szeroko oczy. Rozumiemy, kim jest ta osoba, tak jak ona ro­zu­mie, kim jesteśmy, i oczarowuje nas.

•

Splatając z sobą dwie egzystencje, miłość kumuluje na­gro­ma­dzo­ną mą­drość, odrębne historie, zasoby, dziedzictwa, różne sposoby korzystania z życia, przyjaźnie, kraje. Pomnaża kon­tak­ty, możliwości. Otwiera w na­szej tożsamości drzwi, któ­rych istnienia nawet nie po­dej­rze­wa­li­śmy. Kładzie nam u stóp możliwość nowego życia.

•

To samo upodobanie do zmysłowej intymności, to samo po­szu­ki­wa­nie ukry­tej obfitości tam, gdzie powierzchowne spoj­rze­nie widzi jedynie mo­no­to­nię, to samo pragnienie zgłę­bie­nia nieskończoności, to samo zaufanie do nie­wi­dzialnych i tajemniczych procesów, które wymagają tylko, byśmy wie­rzy­li w ich istnienie, byśmy im pozwolili zaistnieć, byśmy dali się nieść.

•

Dla mnie więzi tkane przez lata — nieważne, miłości czy przy­jaźni — wzbo­ga­ca­ne indywidualnym geniuszem każdego, je­go hojnością, je­go nie­spo­dzie­wa­ny­mi zasobami, więzi, które ści­śle splatają z sobą dwa istnienia, są tym, co nadaje sens ży­ciu, jedynym możliwym zwycięstwem nad śmiercią.

Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje
relacje między mężczyznami a kobietami
, przeł. Jacek Giszczak,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

sobota, maja 09, 2026

6100. 129/365  // na gigancie, dzień 14.

ho­duję tęsknotę. pieczołowicie ją pie­lęg­nuję. przyglądam się temu, co z niej się rodzi.

129/365

Wybieramy siebie nawzajem wciąż od nowa, każdego dnia — tak tworzy się wspólnota dwojga.

Esther Perel, Inteligencja erotyczna. Jak utrzymać
bliskość w relacji
, przeł. Magdalena Zielińska,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

czwartek, marca 26, 2026

6052. Situl, situl…

Kilka dni temu, na chwilę przed zachłyśnięciem się wirusem, zrobiłam Sadownikowi karczemną awanturę. Po wszystkim, po ochłonięciu, z zawstydzeniem i niemałym zdziwieniem odkryłam, że wykrzyczany przeze mnie ko­niec świata był tak naprawdę kompletnie… o nic! Ale też, jak pogrzebałam w sobie, o wszystko! Bowiem ko­mu­ni­kat, który w wyjątkowo zawiły, wielowątkowy i drobiazgowy sposób próbowałam wcześniej wykrzyczeć, po przetłumaczeniu z języka emocji na ciąg znaków zwa­nych literami, można było zamknąć w dwóch krótkich słowach: przytul mnie, co w moim przy­pad­ku jest lekiem na zło, niemoc i każdą beznadzieję.

*
Jabłoń:
(wczoraj wieczorem tak zmęczona,
że nie może zasnąć
)
Situl* mnie…
(szybko, szybko, nim zbierze się Drzewku
na deficytowe awanturowanie się
)

Sadownik:
(ledwo żywy, usypiający
w drodze do poduszki
)
To terror!

Jabłoń:
Nie, to profilaktyka!

_________
  *  w idiolekcie ula: przytul.

piątek, marca 06, 2026

6035. Najlepiej!

Sadownik:
(idąc w stronę Drzewka,
odgraża się ciut teatralnie
)
Musimy poważnie porozmawiać…

Jabłoń:
(nie dysponuje pozytywnym
skojarzeniem z tymi słowami
)
Ale będzie dobrze???

Sadownik:
Jestem już w takim wieku, że dobrze
przestało mnie interesować;
ma być najlepiej!

🌱

sobota, lutego 28, 2026

6028. W wigilię nie byle których urodzin…

Jabłoń:
(w ostatnim możliwym dniu szaleje językowo)
Młodzieńcze, proszę…

Sadownik:
(nim wyjmie Drzewko spod prysznica, droczy się)
Czego, stara babo?

🌱

sobota, lutego 07, 2026

6004. O starej miłości… (III)

Jabłoń:
(z powodu choroby nie obsługuje już guzików
czy sznurówek; radzi się Sadownika co do sposobu
zainstalowania elastycznej wersji tych ostatnich
)
Ty to jesteś jednak mądry facet.

Sadownik:
(uśmiecha się znacząco jako ofiara małżeństwa)
Popełniłem w życiu tylko jeden błąd.

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

(też by się śmiał)
Biały Kruk:
(duch Jego poczucia humoru nigdy
nie opuszcza mieszkańców ula
)

*

6003. O starej miłości… (II)

Jabłoń:
(kilka dni temu, chichocząc, przeczytała Sadownikowi
fragment, który kilkadziesiąt lat temu mógłby być,
jeśli chodzi o sens, typową między nimi wymianą słowną
)

*

Dziwna jesteś, Młociu.
Przepraszam.
Nie, złotko, to miał być komplement.

Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski, Tajfuny, Warszawa 2020.

*

Sadownik:
Wtedy wydawało mi się,
że to zaleta.

Sadownik & Jabłoń:
(w roli kombatantów relacyjnej misji
długo śmiali się z siebie i z tego, co między nimi
)

piątek, stycznia 23, 2026

5991. Szukając pozytywów…

Jakiś czas temu rozsierdziło mnie państwo polskie. Na pierwszą komisję orze­ka­ją­cą stopień mojej nie­peł­no­spraw­no­ści siedem lat temu udałam się sama na własnych no­gach. Na drugą, po trzech latach, potrzebowałam pomocy Sadownika i wózka. Na trzecią, po kolejnych trzech latach, bez pomocy Sadownika nie wydostałabym się z domu. I co? I znów będę miała prawo parkowania na niebieskiej kopercie tylko przez trzy lata. A potem wstanę z wózka i przebiegnę maraton?

Wściekłam się i postanowiłam nie popuścić temu zidio­cia­łe­mu państwu, które mar­nu­je nie tylko mój czas: jeśli należy mi się jakaś pomoc, to mam ją, kura przez wu, dostać! Dziś przyszła decyzja o prze­li­cze­niu mojej kulawości na punkty. Z dumą od­no­towałam ele­men­ty wyliczenia: 7, 10 i 23.

Ustalić potrzebę wsparcia wyrażoną w war­to­ściach punktowych w ska­li 0–4 punkty:
   […]
   7) Przekazywanie informacji innym oso­bom: 0,000 pkt
   […]
   10) Koncentrowanie się na czynności: 0,000 pkt
   […]
   23) Kontrolowanie własnych zachowań i emocji: 0,000 pkt

Przeglądając ponownie ocenę, zdziwiłam się, widząc:

   6) Klasyfikacja docierających bodź­ców: 1,600 pkt

*

Jabłoń:
(po chwili skomentowała punkt 6. oceny)
Kochanie, to nie ubytek, lecz miara
przystosowania się do życia w małżeństwie!

Sadownik:
Bardzo śmieszne, bardzo…

*

Oddziwiłam się kilka godzin później. Nie chodziło o słuch! Mam zmienione czucie w palcach; gdy nie patrzę na to, czego dotykam, nie wiem, co to jest. Wyjmowanie wła­ści­wej rzeczy z teodory wymaga ode mnie skorzystania rów­nież z oczu.

niedziela, stycznia 18, 2026

5989. Zamknąć blog?

Jabłoń:
Potrzebuję się poradzić…
(myśli od jakiegoś czasu o tym, że
może powinna zamknąć blog, może
na jakimś okrągłym numerze, bo
)
[…] nie ma przecież już Heniutki.

Kaan:
Ale ona cały czas tam jest!

wtorek, stycznia 06, 2026

5986. O starej miłości…

Jabłoń:
Mam propozycję.
(i zapadła znacząca cisza, bo
Drzewko zastanawia się, jak
elegancko ubrać ją w słowa
)

Sadownik:
(gdy cisza nie ustępuje, z uśmiechem)
Więcej szczegółów? Bo wiesz, czasy,
gdy mówiłem od razu: „tak, kochanie, wchodzę w to”,
już minęły.

Sadownik i Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

*

Tinashé Fazakerley, Good Times.

środa, grudnia 03, 2025

5959. Świąteczny przedskoczek

Jabłoń:
(w żebr w sprawie wyjazdu na święta
uderza, negocjuje, propozycję składa
)

Sadownik:
(wymownie milczy, przeżuwając kanapkę)

Jabłoń:
(gotowa myśleć, że Sadownik
milczeniem podbija stawkę
)
Suspensik?

Sadownik:
(przełknął)
Nie… kultura.
(nie mówi się z pełnymi ustami)

Jabłoń:
Suspensik to też kultura.

sobota, września 13, 2025

5889. Na finale małego wspólnego czasu

Pan Ciasteczko:
(pod koniec sierpnia męskie zawodowe pitu-pitu
z klientem o tym, kto przed, kto po urlopie;
że przed, że jak zwykle, dopiero we wrześniu
)

Klient:
Ale urlop czy wypoczynek?

Pan Ciasteczko:
(zaciekawiony)
A jaka jest różnica?

Klient:
Na urlop jedzie się z rodziną,
a na wypoczynek samemu.

Jabłoń:
(kupiła to rozróżnienie na pniu, gdy tylko
Pan Ciasteczko się nim z nią podzielił
)

*

Sadownik & Jabłoń:
(przed wyjazdem, rechocząc, ustalili, że Jabłoń
jedzie na wypoczynek, a Sadownik na urlop,
choć w tę samą walizkę się pakują,
bo Drzewko potrzebuje fizycznej pomocy
każdego dnia nie raz
)

Jabłoń:
(wczoraj, gdy wracali z corocznej uczty)
Chyba wypoczęłam,
zaczynam tęsknić za rehabką…

🍆

Sadownik:
A ja zaczynam cieszyć się na swój wypoczynek…

Jabłoń
(szczęśliwa, że wytchnieniówka Sadownika
jest możliwa i zbliża się wielkimi krokami
)

*

Paula Cole, Lovelight.