Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłośnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miłośnie. Pokaż wszystkie posty

piątek, czerwca 12, 2026

6146. Chwile nie do zapomnienia…

Jabłoń:
(dwa dni temu obdarowana przez Häwwę,
dziś wbiła się w bawełnianą piękność
)

Jabłoń:
(gdy tylko Sadownik wrócił
do ula, wypina pierś
)
Całuj księżniczkę!

Sadownik:
(uśmiechnięty od ucha do uch
nie traci rezonu
)
„Skakaj”, żaba!

Jabłoń:
(podjęła wyzwanie, by
przywitać się na stojąco
)
Co jest? Pierwszy raz w życiu
widzisz żabę z balkonikiem?

niedziela, maja 31, 2026

6135. 151/365

dla mózgu — żywa zieloność. dla cia­ła — na śniadanie posmak kraju, w którym w tym życiu nigdy nie będę. dla duszy — my, jak naj­bar­dziej obecni w naszym wspólnym życiu, które w ty­god­niu roz­ła­zi się na dwa, co gnają tak bardzo różnymi torami.

151/365

Jabłoń:
(zaraz po porannej kawie czworakuje
swoją codzienną rehabilitacyjną porcję
)

Sadownik:
(wpada do ula)
A ty co?

Jabłoń:
Przygotowuję się.
Naprawdę chcę do lasu.

Sadownik:
Ty jesteś całkiem w lesie!
Już dawno powinnaś być
gotowa do wyjścia.

sobota, maja 23, 2026

6123. 143/365

dziś, dokład­nie tydzień i dwadzieścia osiem lat później — tak samo jak wtedy były: sobota i nasze kwiaty.

dziś, zapach konwalii przez całą drogę do ula, a po prze­kro­cze­niu jego pro­gu za­pach naszego miejsca. zapach, którego już jutro rano nie będę w sta­nie wyczuć, więc wciągam go no­sem, usza­mi i każdym po­rem skóry, delektując się powrotem do domu.

143/365


[asystencja: Sadownik], fragment.

na pewno też pamiętasz
jak reszta miasta spała
a my po raz pierwszy siedzieliśmy rozbudzeni
jeszcze się nie dotknęliśmy
lecz już podróżowaliśmy
po sobie słowami
[…]
tamtej nocy niczego nie piliśmy
ale byłam odurzona
wróciłam do domu i pomyślałam
     jesteśmy bratnimi duszami

pierwszego dnia miłości
owinąłeś mnie słowem wyjątkowa

miłość nie wygląda jak człowiek
miłość to nasze działania
miłość to dawanie wszystkiego co możemy
nawet jeśli chodzi tylko o większy kawałek ciasta
miłość to zrozumienie
że mamy moc ranienia się nawzajem
lecz zrobimy wszystko co w naszej mocy
żeby tego uniknąć
[…]
miłość to umiejętność wybrania właściwej osoby

nawet jeśli to błąd. możemy tylko mieć rację tak bardzo się razem myląc.

byłabym niemądra nie zadawszy sobie pytania
czy za dwadzieścia lat
ten człowiek nadal będzie
kimś z kim będę się śmiała

Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers
, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.

piątek, maja 15, 2026

6110. Świętując chwilę, czyli 28 lat…

Sadownik:
(cztery dni temu odkrył drzewną tajemnicę,
o czym poinformował przez telefon
)
Ty wariatko!

Jabłoń:
(rechotała)

Sadownik:
(chwilę potem małomiasteczkowo
Drzewku pojechał, bo listonosz
każdego dnia uzupełnia skrzynkę ula
)
I co o mnie pomyśli listonosz?

Jabłoń:
(bez grama empatii)
A to już nie mój problem…

Jabłoń:
(dzisiaj dziewiąty raz była na poczcie,
by wysłać dziesiąty list
)

• •

Ale od czasu do czasu występuje to niesamowite zjawisko: na­gle, zwykle w chwili, gdy najmniej się tego spo­dzie­wa­my, gdy opuszczamy gardę, za sprawą łaskawej wiel­ko­dusz­no­ści losu, kiedy jesteśmy z kimś, kogo znamy od kilku sekund albo od kilku dni (czasem może to być nawet kilka lat), woal zsuwa się z dyskretnym szelestem […]  Otwieramy szeroko oczy. Rozumiemy, kim jest ta osoba, tak jak ona ro­zu­mie, kim jesteśmy, i oczarowuje nas.

Splatając z sobą dwie egzystencje, miłość kumuluje na­gro­ma­dzo­ną mą­drość, odrębne historie, zasoby, dziedzictwa, różne sposoby korzystania z życia, przyjaźnie, kraje. Pomnaża kon­tak­ty, możliwości. Otwiera w na­szej tożsamości drzwi, któ­rych istnienia nawet nie po­dej­rze­wa­li­śmy. Kładzie nam u stóp możliwość nowego życia.

To samo upodobanie do zmysłowej intymności, to samo po­szu­ki­wa­nie ukry­tej obfitości tam, gdzie powierzchowne spoj­rze­nie widzi jedynie mo­no­to­nię, to samo pragnienie zgłę­bie­nia nieskończoności, to samo zaufanie do nie­wi­dzialnych i tajemniczych procesów, które wymagają tylko, byśmy wie­rzy­li w ich istnienie, byśmy im pozwolili zaistnieć, byśmy dali się nieść.

Dla mnie więzi tkane przez lata — nieważne, miłości czy przy­jaźni — wzbo­ga­ca­ne indywidualnym geniuszem każdego, je­go hojnością, je­go nie­spo­dzie­wa­ny­mi zasobami, więzi, które ści­śle splatają z sobą dwa istnienia, są tym, co nadaje sens ży­ciu, jedynym możliwym zwycięstwem nad śmiercią.

Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje
relacje między mężczyznami a kobietami
, przeł. Jacek Giszczak,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

sobota, maja 09, 2026

6100. 129/365  // na gigancie, dzień 14.

ho­duję tęsknotę. pieczołowicie ją pie­lęg­nuję. przyglądam się temu, co z niej się rodzi.

129/365

Wybieramy siebie nawzajem wciąż od nowa, każdego dnia — tak tworzy się wspólnota dwojga.

Esther Perel, Inteligencja erotyczna. Jak utrzymać
bliskość w relacji
, przeł. Magdalena Zielińska,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

czwartek, marca 26, 2026

6052. Situl, situl…

Kilka dni temu, na chwilę przed zachłyśnięciem się wirusem, zrobiłam Sadownikowi karczemną awanturę. Po wszystkim, po ochłonięciu, z zawstydzeniem i niemałym zdziwieniem odkryłam, że wykrzyczany przeze mnie ko­niec świata był tak naprawdę kompletnie… o nic! Ale też, jak pogrzebałam w sobie, o wszystko! Bowiem ko­mu­ni­kat, który w wyjątkowo zawiły, wielowątkowy i drobiazgowy sposób próbowałam wcześniej wykrzyczeć, po przetłumaczeniu z języka emocji na ciąg znaków zwa­nych literami, można było zamknąć w dwóch krótkich słowach: przytul mnie, co w moim przy­pad­ku jest lekiem na zło, niemoc i każdą beznadzieję.

*
Jabłoń:
(wczoraj wieczorem tak zmęczona,
że nie może zasnąć
)
Situl* mnie…
(szybko, szybko, nim zbierze się Drzewku
na deficytowe awanturowanie się
)

Sadownik:
(ledwo żywy, usypiający
w drodze do poduszki
)
To terror!

Jabłoń:
Nie, to profilaktyka!

_________
  *  w idiolekcie ula: przytul.

piątek, marca 06, 2026

6035. Najlepiej!

Sadownik:
(idąc w stronę Drzewka,
odgraża się ciut teatralnie
)
Musimy poważnie porozmawiać…

Jabłoń:
(nie dysponuje pozytywnym
skojarzeniem z tymi słowami
)
Ale będzie dobrze???

Sadownik:
Jestem już w takim wieku, że dobrze
przestało mnie interesować;
ma być najlepiej!

🌱

sobota, lutego 28, 2026

6028. W wigilię nie byle których urodzin…

Jabłoń:
(w ostatnim możliwym dniu szaleje językowo)
Młodzieńcze, proszę…

Sadownik:
(nim wyjmie Drzewko spod prysznica, droczy się)
Czego, stara babo?

🌱

sobota, lutego 07, 2026

6004. O starej miłości… (III)

Jabłoń:
(z powodu choroby nie obsługuje już guzików
czy sznurówek; radzi się Sadownika co do sposobu
zainstalowania elastycznej wersji tych ostatnich
)
Ty to jesteś jednak mądry facet.

Sadownik:
(uśmiecha się znacząco jako ofiara małżeństwa)
Popełniłem w życiu tylko jeden błąd.

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

(też by się śmiał)
Biały Kruk:
(duch Jego poczucia humoru nigdy
nie opuszcza mieszkańców ula
)

*

6003. O starej miłości… (II)

Jabłoń:
(kilka dni temu, chichocząc, przeczytała Sadownikowi
fragment, który kilkadziesiąt lat temu mógłby być,
jeśli chodzi o sens, typową między nimi wymianą słowną
)

*

Dziwna jesteś, Młociu.
Przepraszam.
Nie, złotko, to miał być komplement.

Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski, Tajfuny, Warszawa 2020.

*

Sadownik:
Wtedy wydawało mi się,
że to zaleta.

Sadownik & Jabłoń:
(w roli kombatantów relacyjnej misji
długo śmiali się z siebie i z tego, co między nimi
)

piątek, stycznia 23, 2026

5991. Szukając pozytywów…

Jakiś czas temu rozsierdziło mnie państwo polskie. Na pierwszą komisję orze­ka­ją­cą stopień mojej nie­peł­no­spraw­no­ści siedem lat temu udałam się sama na własnych no­gach. Na drugą, po trzech latach, potrzebowałam pomocy Sadownika i wózka. Na trzecią, po kolejnych trzech latach, bez pomocy Sadownika nie wydostałabym się z domu. I co? I znów będę miała prawo parkowania na niebieskiej kopercie tylko przez trzy lata. A potem wstanę z wózka i przebiegnę maraton?

Wściekłam się i postanowiłam nie popuścić temu zidio­cia­łe­mu państwu, które mar­nu­je nie tylko mój czas: jeśli należy mi się jakaś pomoc, to mam ją, kura przez wu, dostać! Dziś przyszła decyzja o prze­li­cze­niu mojej kulawości na punkty. Z dumą od­no­towałam ele­men­ty wyliczenia: 7, 10 i 23.

Ustalić potrzebę wsparcia wyrażoną w war­to­ściach punktowych w ska­li 0–4 punkty:
   […]
   7) Przekazywanie informacji innym oso­bom: 0,000 pkt
   […]
   10) Koncentrowanie się na czynności: 0,000 pkt
   […]
   23) Kontrolowanie własnych zachowań i emocji: 0,000 pkt

Przeglądając ponownie ocenę, zdziwiłam się, widząc:

   6) Klasyfikacja docierających bodź­ców: 1,600 pkt

*

Jabłoń:
(po chwili skomentowała punkt 6. oceny)
Kochanie, to nie ubytek, lecz miara
przystosowania się do życia w małżeństwie!

Sadownik:
Bardzo śmieszne, bardzo…

*

Oddziwiłam się kilka godzin później. Nie chodziło o słuch! Mam zmienione czucie w palcach; gdy nie patrzę na to, czego dotykam, nie wiem, co to jest. Wyjmowanie wła­ści­wej rzeczy z teodory wymaga ode mnie skorzystania rów­nież z oczu.

niedziela, stycznia 18, 2026

5989. Zamknąć blog?

Jabłoń:
Potrzebuję się poradzić…
(myśli od jakiegoś czasu o tym, że
może powinna zamknąć blog, może
na jakimś okrągłym numerze, bo
)
[…] nie ma przecież już Heniutki.

Kaan:
Ale ona cały czas tam jest!

wtorek, stycznia 06, 2026

5986. O starej miłości…

Jabłoń:
Mam propozycję.
(i zapadła znacząca cisza, bo
Drzewko zastanawia się, jak
elegancko ubrać ją w słowa
)

Sadownik:
(gdy cisza nie ustępuje, z uśmiechem)
Więcej szczegółów? Bo wiesz, czasy,
gdy mówiłem od razu: „tak, kochanie, wchodzę w to”,
już minęły.

Sadownik i Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

*

Tinashé Fazakerley, Good Times.

środa, grudnia 03, 2025

5959. Świąteczny przedskoczek

Jabłoń:
(w żebr w sprawie wyjazdu na święta
uderza, negocjuje, propozycję składa
)

Sadownik:
(wymownie milczy, przeżuwając kanapkę)

Jabłoń:
(gotowa myśleć, że Sadownik
milczeniem podbija stawkę
)
Suspensik?

Sadownik:
(przełknął)
Nie… kultura.
(nie mówi się z pełnymi ustami)

Jabłoń:
Suspensik to też kultura.

sobota, września 13, 2025

5889. Na finale małego wspólnego czasu

Pan Ciasteczko:
(pod koniec sierpnia męskie zawodowe pitu-pitu
z klientem o tym, kto przed, kto po urlopie;
że przed, że jak zwykle, dopiero we wrześniu
)

Klient:
Ale urlop czy wypoczynek?

Pan Ciasteczko:
(zaciekawiony)
A jaka jest różnica?

Klient:
Na urlop jedzie się z rodziną,
a na wypoczynek samemu.

Jabłoń:
(kupiła to rozróżnienie na pniu, gdy tylko
Pan Ciasteczko się nim z nią podzielił
)

*

Sadownik & Jabłoń:
(przed wyjazdem, rechocząc, ustalili, że Jabłoń
jedzie na wypoczynek, a Sadownik na urlop,
choć w tę samą walizkę się pakują,
bo Drzewko potrzebuje fizycznej pomocy
każdego dnia nie raz
)

Jabłoń:
(wczoraj, gdy wracali z corocznej uczty)
Chyba wypoczęłam,
zaczynam tęsknić za rehabką

🍆

Sadownik:
A ja zaczynam cieszyć się na swój wypoczynek…

Jabłoń
(szczęśliwa, że wytchnieniówka Sadownika
jest możliwa i zbliża się wielkimi krokami
)

*

Paula Cole, Lovelight.

sobota, sierpnia 30, 2025

5876. 242/365

jesteśmy obrośnięci na­tu­rą czasu, w którym przyszło nam żyć. wobec tego ile mnie we mnie, ile cie­bie w to­bie, gdy porzucimy na­sze osobiste historie i uprze­dzenia?

skąd ta nagła pewność, że tylko nasze my przez cały ten czas idzie swoją drogą, mając za nic wymogi, mody czy chciej­stwa każ­de­go z nas, fundując nam nieocze­ki­wa­ne atrakcje, na przy­kład tęsknotę.

242/365

Co nas sobie dało, co nas na siebie skazało? […]
     Zrozumienie tego wymaga wglądu, nie wystarczy wiedzieć.

*

[…]  co z tego wyłoni się samo, bez naszej ingerencji, bez na­cisku. […]  widzę […]  czystą ciekawość i sympatię dla świata jako zagadki, która stopniowo sama się rozwiąże. Jak? „Zobaczymy!”

*

Możliwość wygenerowania entuzjazmu lub furii – zawsze w obliczu żywej istoty. Ob­co­wa­nie z tajemnicą.

Katarzyna Sobczuk, Mała empiria,
Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2024.

piątek, sierpnia 08, 2025

5857. Świętowali…

Pan Ciasteczko:
(wrócił)

Sadownik & Jabłoń:
(już po czterech latach dotarli po raz
pierwszy do
Bella Napoli di Enzo Rossi)

Sadownik:
(w trakcie pogaduch)
Jsem tvůj żýciowy prézent!

Jabłoń:
Zdecydowanie!
(pamiętała, że o tym już tu było)

wtorek, lipca 29, 2025

5845. 210/365

ćwiczę samotność w związku, poziom a1. przyglądam się sa­dow­niczym syn­chro­nicz­nym ćwiczeniom w tym samym za­kre­sie, na tym samym po­ziomie za­awan­so­wa­nia. je­szcze nie wia­do­mo, czy to chwi­lów­ka, kil­ku­dniowe szkolenie, inten­syw­ny kurs wa­ka­cyj­ny czy może wstęp do peł­no­wy­mia­ro­wych studiów podyplomowych.

210/365

Pozwalam czasowi płynąć, aż zaczyna się robić niezręcznie. Czekam, dopóki coś się nie wydarzy, drobne poruszenie, ja­kieś spojrzenie, cokolwiek, co przerwie na­ra­sta­ją­ce napięcie.

Renata Lis, Moja ukochana i ja. Ślub,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2025.

niedziela, czerwca 22, 2025

5816. O trosce…

Sadownik:
(z troską wykład Drzewku robi, że
ta zdecydowane za mało wody pije
)

Jabłoń:
(udaje, że nie wie, o co chodzi)
Kocham Cię…

Sadownik:
(wciąż z troską)
Wiesz, że nie wszystko
da się tym załatwić?