Nabyłam tę książkę w ramach akcji wydawnictwa ArtRage, mającej na celu wsparcie fantastycznego dziewczyńskiego wydawnictwa Tajfuny, które mierzy się z konsekwencjami upadku jednej z największej hurtowni książek.
To zbiór opowiadań. Jak dla mnie wszystkie o miłości, wszystkie o tożsamości. Podchodzą do gardła, tykają nie jedno tabu, po krawędzi nieznanego prowadzą i robią to pięknie. Moja miłość do beletrystyki jest bardzo skromnych rozmiarów, ale ta książka zdobyła całe moje serce i zaprasza, by do niej wrócić.
Żaden z poniżej wybranych wyimków nie spojleruje akcji żadnego z opowiadań. Każde z nich znalazło tu przynajmniej jednego zacnego literkowego reprezentanta.
Są rzeczy, które przebijają się przez połacie pamięci, rzeczy, które człowiek nosi w sobie, chociaż nie są niezbędne, rzeczy, które ciągną w dół, ale nie można się uwolnić od ich balastu, bo jedyny sposób wyrzucenia ich za burtę to samemu skoczyć do morza.
🖇
[…] kobiety zaczynają niezobowiązującą rozmowę, ale, jak to bywa w domach opieki, nie pada w niej raczej nic istotnego, rokowania wskazują w najlepszym razie na stabilizację, a jedyny możliwy rozwój wypadków to powolny przechył w stronę nieuchronnej śmierci.
🖇 🖇
Sztuka to kłamstwo, które sprawia,
że uświadamiamy sobie prawdę.
🖇 🖇
Co teraz robisz?
Myślę o tobie.
A wcześniej?
Też myślałem o tobie.
A wcześniej wcześniej?
Pranie.
🖇 🖇
Czy tak pani powiedział?
Nie.
To skąd taki wniosek?
Zapytał pan o moje zdanie.
🖇
不管天长地久,只需曾经拥有
Wieczność to nie istota rzeczy; jedno, co warto
wiedzieć, to że kiedyś mieliśmy siebie.
🖇 🖇
Przebaczenie nie jest aż tak trudne, jak sami sobie wmawiamy; problemem jest raczej strach przed tym, że nie można zapomnieć.
🖇 🖇
[…] płynny kształt pośrodku jej umysłu zmienił się z żałosnego cierpienia w radość, że jak na razie nie grożą jej śmiercią i że najprawdopodobniej to przetrwa. Niebo tamtego poranka było bardzo piękne i zdała sobie sprawę, że jest w stanie znaleźć w tym pocieszenie.
🖇
[…] ogarnęła spojrzeniem życie, które miała przed sobą, i wydało jej się czymś niemal bezczelnym myśleć, że może się do czegokolwiek przywiązać; dlaczego teraz miałaby zacząć? […] Nie zaskoczyło jej to, że nie została wybrana; zaskoczyło ją to, że wciąż jeszcze potrafi czegoś pragnąć.
🖇
Przepraszam, powiedziała.
Niepotrzebnie, odparła wiedźma, uśmiechając się bezzębnie. Cieszę się, że przyszłaś.
Skąd wiedziałaś, że przyjdę?
Wiedziałam to od dnia, w którym się urodziłaś, powiedziała wiedźma, ściskając jej dłoń resztką sił.
🖇 🖇
Więc nawet kiedy już dłużej nie możesz radzić sobie jakoś z tym, co masz […], pozostawiasz nietknięte to, co na powierzchni, jednocześnie drążąc tunel głęboko pod ściółką.
🖇
Może to brzmi dla ciebie niedorzecznie. Ale twoje pokolenie — to, w czym jesteście najlepsi, to stawianie siebie na pierwszym miejscu. Nie macie problemu z decydowaniem o sobie, nawet w związku z innymi ludźmi. To tak naturalne jak oddychanie.
Ale dla nas mieć w swoim życiu innych ludzi, tworzyć z nimi relacje, to mieć obowiązki, to służyć. Nie potrafimy ich z siebie zrzucić. Nie potrafimy być tymi, którzy odwracają się plecami. Ale kiedy to ty jesteś osobą, którą zostawiono, prawda jest taka, że zostajesz uwolniona.
Stałam się niezależna od bycia żoną, matką, a nawet kobietą. Stałam się po prostu sobą. […] Dalej zajmowałam się codziennymi sprawami, tak jakby nic się nie zmieniło; i faktycznie — nic się nie zmieniło, ale ja wiedziałam, że to początek czegoś nowego i że to coś wystarczy mi do końca moich dni.
🖇 🖇
Patrzy na mnie i odkłada łyżeczkę. To ważne, żeby żyć dla siebie. Żeby poznać życie.
Dopijam herbatę, a ona patrzy na mnie wyczekująco. Kiedy milczę, nachyla się do mnie i pyta: Czego się boisz?
🖇
Przyzwyczajenie to taki marny pretekst, żeby coś ciągnąć, ale to, zdaje się, narodowa rozrywka, nie sądzisz? Pozwalamy sobie popaść w nawyk kieratu, pozwalamy, żeby kierat nas wyniszczał.
Tylko czy to nie przyczyna-skutek?
Owszem, ale tylko jeśli patrzymy na rzeczy linearnie — wszyscy tak robią — ale życie nie jest takie proste, prawda?
🖇
Jenny, życie jest trudne czy łatwe?
Życie jest trudne. Tak zostało pomyślane.
Dlaczego tak zostało pomyślane?
Życie jest trudne, ponieważ żeby się rozwijać, musimy się godzić z tym, czego nie mamy.
🖇
Co to ma do rzeczy?
To coś jak różnica między miłością a żądzą.
Nie spiesz się z nazywaniem rzeczy, o których nie masz pojęcia.
🖇 🖇
Na okładce było napisane Sutra lotosu i otworzyłam na chybił trafił:
„Ty, najbogatsza z osób na świecie. Mozoliłaś się i trudziłaś bez końca. Nie wiedząc, że masz już w posiadaniu wszystko, czego szukasz”.
🖇 🖇
Nie potrafię sobie wyobrazić, żeby Azjata zgarniał wszystko ze stołu inaczej niż z wielką dbałością.
🖇
Ktoś cię kochał i siedział we wnętrzu twojej dłoni, a ty nie potrafiłaś przestać zaciskać palców. Jest tyle sposobów wykorzystania drugiej osoby, znacznie więcej niż sposobów okazywania szczodrości i miłości. […]
Nie będziemy wnikać, jak definiowałaś zaciskanie ani ile trwało — dość powiedzieć, że ten człowiek w końcu nie wytrzymał. […] zobaczyłaś, jak w jego oczach gaśnie światło, światło rzucane tylko przez pochodnię, którą niósł dla ciebie.
🖇 🖇
[Szylkretka] kiedy tylko do lokalu wchodził klient, maszerowała w jego stronę, jakby nowo przybyła osoba była jej coś winna. Jeżeli podchodzi się do ludzi, jasno dając im o tym do zrozumienia, nie jest wykluczone, że trudno im to zignorować. W większości przypadków odkładali pranie i łaskotali ją pod pyszczkiem. Właściciel nigdy nie rozważał posiadania zwierzęcia, ponieważ wyobrażał sobie, że byłby kiepskim opiekunem, ale potem zrozumiał, że nie każda żywa istota wiąże z nim wszystkie swoje nadzieje i marzenia.
🖇
Wiesz, czego trzeba, żeby dobrze śpiewać?
Czego?
Martwych sęków w sercu.
🖇
Dlaczego są tu same smutne piosenki?
Wesołe szybko zaczynają działać na nerwy, więc trzeba co chwila dodawać nowe, a ja nie mam na to czasu. Smutne są bardziej uniwersalne.
Nie chce pan, żeby ludzie, którzy tu przychodzą, byli szczęśliwi?
Możliwość odczuwania smutku to też jakaś forma szczęścia.
🖇 🖇
[…] winę najłatwiej przecież zrzucić na ofiarę.
🖇
Zmieniłeś szkołę po tamtym. Zawsze czułem się winny.
Nie, złotko, przestałem chodzić do szkoły na dobre.
[…]
Marl uśmiecha się do mnie tak, jakby wygrał, ale to uśmiech wspaniałomyślny i życzliwy. To uśmiech zwycięzcy, ale otula mnie jak płaszcz zrozumienia, zapraszający i pobłażliwy.
🖇
Na piachu poruszała się jak kaleka, podtrzymując ciężar górnej części ciała na ogonie i obu dłoniach. W wodzie nie dało się jej odróżnić od pełnych zwinnego wdzięku fal.
🖇 🖇
Zaciśnięte pięści Nelly przypominały kształtem i rozmiarem ogarnięte furią bijące serce. Ściskała je i zaciskała… […]
Tyle czasu upłynęło im na unikaniu członków swoich rodzin, trudno było z nimi wytrzymać w jednym pomieszczeniu. Nigdy się nie wyjaśniło, czy ich wykształceni przez chiński system edukacji rodzice, jedni i drudzy po siedemdziesiątce, rozumieli, co łączy Arlene i Nelly.
🖇
Boisz się, że się starzejemy? Mamy dopiero pięćdziesiąt dwa lata. Chcę dożyć stu dziesięciu, z tobą. Mamy przed sobą całe życie.
🖇
Nic innego nie zbliża nas do wielkości tak, jak te śmierci — te drobne, te fałszywe i te prawdziwe — na które godzimy się w imię miłości.
🖇
Tak, ale nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa.
🖇
Patrzyli jedno na drugie, z przeciwległych brzegów przepaści nie do przeskoczenia, ze spokojem.
Amanda Lee Koe, Ministerstwo moralnej paniki,
przeł. Mikołaj Denderski,
Wydawnictwo Tajfuny, Warszawa 2020.
(wyróżnienie własne)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz