Podleczoną duszę tym wyborem wersów rehabilitowałam. Kiełkujące niezdarnie niepewne siebie nadzieje karmiłam wierszem, by nabrały siły i pewności, że są jeszcze sny, które warto śnić. Definitywnie mogę już wrócić do prozy.

I bycie cząstką to wysiłek odmieniania przez przypadki:
Czujesz życie tego, co darzy prawdziwym życiem.
🖇
Kolejna myśl, wielkie ceregiele…
Bo nigdy nie widzimy tego, co myślimy.
🖇
Fałszywa nuta w czymś żywym
Jest ratunkiem dla jej życia; to wysiłek,
Aby się narodzić i przetrwać narodziny, wydarzenie życia.
🖇
A wiersze, choć napisane przez niego,
Były także wytworami słońca.
Nie chodziło o to, czy przetrwają,
Lecz o to, aby niosły w sobie
Jakiś ślad bądź rys, jakieś bogactwo,
Choćby ledwie wyczuwalne
W ubóstwie słów, ubóstwie
Planety, której były częścią.
🖇
Nasze odczucie tych rzeczy zmienia się, zmieniają się rzeczy,
Nie jak w metaforze, ale w naszym odczuciu
Rzeczy. Tak właśnie odczucie przekracza każdą metaforę.
🖇
Bezlitosny wers? To te kilka słów.
Niech sobie brzmią i brzmią.
🖇
W pokoju świat jest dla mnie niezrozumiały;
Ale podczas spaceru widzę, że składa się on z trzech,
może czterech wzgórz i jednej chmury.
🖇
Byłem światem, przez który kroczyłem. A co widziałem,
Słyszałem lub czułem, pochodziło tylko ode mnie,
I odnalazłem tam siebie prawdziwszego, bardziej obcego.
🖇
Szedł sam w świetle księżyca,
Z chłodną niewiarą w sercu.
Kapelusz z szerokim rondem zasłaniał mu oczy.
🖇

Studium dwóch gruszek
[…]
Są żółtymi formami
Złożonymi z krzywych linii,
Które zaokrąglają się ku podstawie.
Musnęła je czerwień.
[…]
Żółtość połyskuje.
Połyskuje różnymi żółciami,
Cytrusami, pomarańczami i zieleniami
Rozkwitającymi na skórce.

🖇
Po dodaniu części są tylko części.
🖇
Porównuję siebie
Z wysokim drzewem.
Odkrywam, że jestem znacznie wyższy,
Bo sięgam słońca
Wzrokiem;
I sięgam morskiego brzegu
Słuchem.
Jednak nie podoba mi się
Sposób, w jaki mrówki pełzną
Do i od mojego cienia.
🖇
Nawet wszystkie noże ulicznych lamp,
Nawet dłuta długich ulic,
Nawet młotki kopuł
Czy wysokie wieże
Nie potrafią wyrzeźbić
Tego, co wyrzeźbić potrafi jedna gwiazda
Mrugająca w dzikim winie.
🖇
Racjonaliści w kwadratowych kapeluszach
Siedzą w kwadratowych pokojach i myślą,
Patrzą na podłogę,
Patrzą na sufit.
Ograniczają się
Do trójkątów prostokątnych.
Gdyby spróbowali rombów,
Stożków, zaokrągleń, elips —
Na przykład elipsy półksiężyca —
Racjonaliści nosiliby sombrera.
🖇
Zetknięcie gór, naszych ziem i morza —
Czy zdarzyło mi się stanąć i pomyśleć o tym punkcie?
🖇
Że noc jest tylko dekoracją dla nas, którzy
Jesteśmy doskonale wierni naszym osobnym jaźniom,
W bladym świetle, które rzucamy na siebie nawzajem.
🖇
Rozum niczego nie jest w stanie dać,
Nie umie odpowiedzieć pożądaniu.
🖇
Ćwiczenie w oglądaniu świata.
Na temat! Ale morze ogląda się tak,
Jakby to była improwizacja na fortepianie.
🖇
Ten zachmurzony świat, dzięki pomocy lądu i morza,
Nocy i dnia, wiatru i ciszy, stwarza
Więcej nocy, więcej dni, więcej chmur, więcej światów.
🖇
Zmienić naturę, a nie tylko idee,
Uciec od ciała i poczuć
Te uczucia, przed którymi wzdraga się ciało,
Uczucia otaczających nas natur,
Na przykład łodzi tnącej błękitną wodę.
🖇
Odpowiedź na moje pytania,
Milcząca, ostateczna rzeźba,
Wokół której cisza przylega do ciszy.
🖇
[…] mowa nie jest ciszą, którą
Oczyszczono z brudu. Mowa to zabrudzona cisza,
A nie jakaś dźwiękowa imitacja.
🖇
Po definitywnym „nie” przychodzi jakieś „tak”,
Od którego zależy cały przyszły świat.
Wallace Stevens, Żółte popołudnie, ilustr. Judith Rothchild,
Jacek Gutorow (wybór, przekład i posłowie),
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)
seria this is NOT america #5

A ten, który słucha, […]
Jakiś nikt, który widzi
Nic, którego nie ma, i nic, które jest.
🖇
Wiatr się zmienia tak
Jak kobieta pozbawiona złudzeń,
Ale wciąż zdolna do irracjonalnych uczuć.
Wiatr się zmienia tak
Jak kroki dumnych ludzi,
Jak kroki ludzi pełnych złości.
Tak się zmienia wiatr:
Jak ludzka istota, jak ciężka istota,
Której wszystko jedno.
🖇
Jestem tym, co mnie otacza.
Kobiety to rozumieją.
Nie jest się księżniczką
Sto jardów od powozu.
🖇
Do wyjącego wiatru
Jakiej sylaby szukasz,
Vocalissimusie,
W przestrzeniach snu?
Wymów ją.
🖇
Mówi „nie” na „nie” i „tak” na „tak”. Mówi „tak”
Na „nie”; a mówiąc „tak”, mówi „żegnaj”.
🖇

🖇
To może przyjść jutro w najprostszym słowie.
Nieomal jak część niewinności, nieomal,
Nieomal jak czuła i prawdziwa część.
(tamże)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz