Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobile… Strega. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nobile… Strega. Pokaż wszystkie posty

niedziela, listopada 30, 2025

5958. Z oazy (CCCXCVIII)  // Panna cotta (CLXXVI)

Catty już dawno zapomniała, kiedy była w Milano. Ja już nie pamiętam, kiedy po raz pierwszy przeczytałam tę, podarowaną mi przez nią, książkę. Po piątym czytaniu, set­nym zachwycie kreską i fabułą odcedziłam.

Od­cedzanie, żmudne obrabianie, ale i delektowanie się drobiazgami, konstrukcją, układaniem i wybieraniem, by miało sens — to wszystko uświadomiło mi, że to książ­ka o tym kawałku nas, który podczas naszych najciemniejszych nocy za nic ma nasze już nie, nie chcę, nie mogę, nie dam rady — wszel­kiej maści uniki i wymówki — i ciągnie nas TAM, nie dyskutuje, nie idzie na żaden kompromis. Co zrobisz? Pozo­staje ufać, że spotkanie z naszym nie­dźwiedziem już tuż, tuż.

Era notte fonda, in un giorno
tra l’autunno e l’inverno.

Była głęboka noc po dniu / między jesienią a zimą.

Nonno Gufo, tornato da un volo,
stava sonnecchiando su un ramo.

Dziadek Sowa wróciwszy z lotu / drzemał na gałęzi.

🖇

Dormivano della grossa i sei coniglietti dell’ultima cucciolata,
che avevano scorrazzato per tutto il giorno.

Sześć króliczków z ostatniego miotu spało głęboko, / po całym dniu biegania.

🖇

Come gli altri abitanti del bosco, riposava
tranquilla anche la famiglia dei gatti […].

Jak inni mieszkańcy lasu odpoczywała / spokojnie również rodzina kotów […].

Dormivano tutti quanti, tutti tranne Gatto Mo.
Spali wszyscy, wszyscy poza Kotem Mo.

🖇


Per quante volte si girasse
e rigirasse nel letto,
Mo non riusciva
a prendere sonno.

Wiele razy obracał się / i kręcił w łóżku,
Mo nie był w stanie / zasnąć.

🖇

Fu allora che la vide.
Brillava fuori
dalla finestra.

Wtedy właśnie je zobaczył. / Świeciło za oknem.

Non sembrava proprio una stella,
ma una luce sorridente.

Tak naprawdę nie wyglądało jak gwiazda, / ale jak uśmiechnięte światło.

E pareva dirgli:
“Avvicinati!”.
Ma poi, pian piano, si affievì
e scomparve.

Wydawało się, że mówi do niego:
     — Zbliż się!
Ale potem powolutku wyblakło / i zniknęło.

🖇

Allora Mo prese in fretta e furia la sua sciarpa.
Więc Mo wziął w niebywałym pośpiechu swój szalik.

🖇

Lasciò un biglietto e uscì di casa.
Zostawił kartkę i wyszedł z domu.


ZOBACZYŁEM / ŚWIATŁO.      
WRÓCĘ / NIEBAWEM       
Mo    

🖇

🖇

Mentre Mo si allontanava,
un libro cadde ai suoi piedi.

Gdy Mo się oddalał / spadła mu pod nogi książka.

🖇

“Oh, perbacco! / Mi sono appisolato / e ho combinato un guaio!”
“Mi dispiace averti spaventato. / Dove stai andando a quest’ora / della notte?”
“Io... io sto cercando una luce che sorride.”
“Mh, una luce che sorride?”

     — A niech to! / Zdrzemnąłem się i narobiłem kłopotu!
     — Przepraszam, że cię wystraszyłem. Gdzie idziesz w środku nocy?
     — Ja… ja szukam światła, które się uśmiecha.
     —Hmm, światło, które się uśmiecha?

Mo raccontò della luce che aveva
visto all’alba a Nonno Gufo che
lo ascoltò con attenzione.

Mo opowiedział o świetle, które widział, a Dziadek Sowa słuchał z uwagą.

“Nei miei libri potrebbe esserci
qualche informazione in proposito.
Vieni con me, andiamo a dare
un’occhiata nel mio studio.”

     — W moich książkach może być wiele informacji na ten temat. / Chodź ze mną, pójdziemy, by rzucić okiem na nie w moim gabinecie.

Gatto Mo e Nonno Gufo sfogliarono
pagine e pagine, ma non riuscirono
a trovare niente sulla luce misteriosa.

Kot Mo i Dziadek Sowa przekartkowali / wiele książek, ale nie dali rady / znaleźć nic o tajemniczym świetle.

“Nonno Gufo, penso proprio che andrò a cercarla fuori.
[…]  devo andare.”

     — Dziadku Sowo, właściwie to myślę, że pójdę szukać go na zewnątrz. / […] muszę iść.

[…]  Oh, e l’orso!
Fai molta attenzione all’orso!
Hai capito?”

     — […] O, i niedźwiedź! / Bądź bardzo ostrożny! / Zrozumiałeś?

🖇

La coppia di cinciallegre
era indaffaratissima.

Para sikorek / była arcyzajęta.

“Ehillà! Buongiorno. Cosa state combinando?
[…] 
[…]  E tu, invece, dove stai andando?
Hai già tutto ciò che ti serve?”

     — Ej, wy tam! Dzień dobry. Co wy kombinujecie?
     […]
     — A ty, gdzie idziesz? / Masz już wszystko, czego ci potrzeba?

[…]  Ti auguriamo di trovare la luce sorridente!
Mi raccomando, fai attenzione:
nel bosco vive un orso spaventoso!”

     — Życzymy ci znalezienia uśmiechniętego światła. / Proszę, pamiętaj, uważaj: / w lesie żyje przerażający niedźwiedź!

🖇

“Quando incontri qualcuno per
la prima volta, dovresti togliere il
cappello, fare un leggero inchino e
dire: ‘Ciao. Piacere di conoscerti’.”

     — Kiedy spotykasz kogoś po / raz pierwszy, powinieneś zdjąć / kapelutek, zrobić lekki ukłon i / powiedzieć: Cześć. Miło cię poznać.

“E quando poni una domanda,
è gentile iniziare dicendo:
‘Scusami’. E per concludere:
‘Grazie!’. Ora, prova tu!”

     — A kiedy masz pytanie, / uprzejmie jest zacząć, mówiąc: Przepraszam. I żeby zakończyć: / Dziękuję! Teraz, spróbuj ty!

🖇

🖇

🖇

“Oh, cielo, stai bene?
Devo averti spaventato!
Sono Bruno, l’orso
che vive nella caverna
sotto la roccia piatta.

     — O, nieba! Wszystko dobrze? / Musiałem cię przestraszyć! Jestem Bruno, niedźwiedź, / który żyje w grocie pod płaskim głazem.

“Tu raccogli le foglie?”
chiese Mo, inclinando
leggermente la testa.

     — Zbierasz liście? — /zapytał Mo, przechylając / lekko głowę.

“Non divori animali,
distruggi case, non dai
alle fiamme villaggi
e altre cose terribili?”

     — Nie zjadasz zwierząt / nie niszczysz domów, nie podpalasz wiosek / i nie robisz innych strasznych rzeczy?

“Ah, ah, ah! In effetti,
gli abitanti del bosco mi temono. Ecco perché
esco solo nelle notti di pioggia,” spiegò l’orso “[…].

     — A! Faktycznie, /mieszkańcy lasu boją się mnie. To dlatego, / że wychodzę wy­łącz­nie podczas deszczowych nocy — wyjaśnił niedźwiedź.

L’orso mostrò a Gatto Mo la lanterna
che aveva in mano e, facendo
luce sull’albero, disse: “Spesso
la paura è dovuta all’ignoranza.
Anche gli alberi, che nelle tenebre
sembrano mostri, alla luce sono
fatti di rami e foglie”.

Niedźwiedź pokazał Kotu Mo latarenkę, / którą miał w łapie i, / oświecając drzewo, powiedział:
     — Często / strach wynika z niewiedzy. / Również drzewa, które w mro­ku / wy­da­ją się potwo­rami, w świetle / składają się z gałęzi i liści.

🖇

“Posso raccogliere le foglie insieme a te?”
“Ma certo! Fai pure!” rispose Bruno.
“E poi ti offrirò un bel tè caldo al miele!”

     — Mogę zbierać liście razem z tobą?
     — Pewnie! Dawaj śmiało! — odpowiedział Bruno. — A potem zaproponuję ci pysz­ną miodową herbatę!

🖇

🖇

[…]  la lanterna a forma di stella,
che sembrò sorridere a Mo.
“Oh, la luce sorridente...”
disse Gatto Mo.

[…]  latarenka w kształcie gwiazdy, / która wydawała się uśmiechać do Mo.
     — O, uśmiechnięte się światło… — powiedział Kot Mo.

Yeonju Choi, Gatto Mo e gli amici del bosco,
przeł. Giuliana Parziale, Editore Feltrinelli, Milano 2024.



(tamże)

poniedziałek, marca 24, 2025

5739. Z oazy (CCCXXI)  // Panna cotta (CLII)

Co­tygodniowe odliczanie literek, dwa. Gdy półtorej tygodnia temu wróciłam z kra­iny bólu, postanowiłam zrobić sobie przyjemność wprost proporcjonalną do prze­ży­te­go cierpienia.

Chciałam tę książkę kupić u źródła w grudniu. Gdy wtedy o nią pytałam, pani wró­ciwszy od komputera, nim poinformowała mnie, że jej aktualnie nie mają, upewniła się, czy wiem, że to książka dla dzieci. No pewnie, że wiedziałam! Teraz, prze­trwaw­szy nie­moc, klik, klik, niecałe dwa dni czekania, by dotarła do paczkomatu, i ponad tydzień bezgranicznej radości.

Mój ulubiony format, rewelacyjna kreska. Każdy akapit przeczytany wielokrotnie. Każde słowo, fraza, wszystkie zdania wy­gła­ska­ne wzro­kiem. Nieustający zachwyt włoską składnią, każdym rodzajnikiem, łą­czo­ny­mi zaimkami, nieistniejącymi w ję­zy­ku polskim strukturami. Wiewiór, wilk i fantastyczna historia o róż­no­rod­no­ści osób i ich największych marzeń czy kształtu szczęścia, jakiego poszukują.

Trovò un sasso a forma di cuore e se lo mise in tasca. Pensò che avrebbe potuto regalarlo a Orsa al termine della cena. E, a questo pensiero, sorrise.
[Znalazł kamyk w kształcie serca i schował go sobie do kieszeni. Pomyślał, że będzie mógł go podarować Niedźwiedzicy pod koniec obiadu. I się do tej myśli uśmiechnął.]

🖇

All’improvviso incontrò Scoiattolo, che gli gridò:
     «Eh tu, stai attento a dove metti i piedi!».
     «Mi dispiace, ho perso gli occhiali», si scusò Orso. «Per caso li hai visti?»
     Scoiattolo fece segno di no con la testa.

[Nagle natknął się na Wiewióra, który wykrzyczał:
     — Ej, ty, uważaj, gdzie stawiasz stopy!
     — Przykro mi, zgubiłem okulary — przeprosił Niedźwiedź. — Widziałeś je może przez przypadek?
     Wiewiór pokręcił przecząco głową.]

🖇

     «E tu, dove vai di bello?» gli chiese Orso curioso.
     «Anche io sto cercando qualcosa.»
     «E che cosa stai cercando?»
     «La felicità.»
     «Ah, e com’è la felicità?»
     «Non lo so ancora, ma ne parlano tutti e mi piacerebbe trovarla.»
     Orso si grattò la testa. Rimuginava, ma non sapeva cosa dire.
     «Immagino che sarà molto bella e variopinta, ma senza occhiali non posso aiutarti a cercarla.»

[   — A ty, w jakie piękne miejsce idziesz? — zapytał Wiewióra zaciekawiony Niedźwiedź.
     — Ja też szukam czegoś.
     — A czego szukasz?
     — Szczęścia.
     — Acha, a jakie jest to szczęście?
     — Jeszcze nie wiem, ale mówią mi o nim wszyscy i chętnie bym je znalazł.
Niedźwiedź podrapał się po głowie. Zadumał się, ale nie wiedział, co powiedzieć.
     — Wyobrażam sobie, że będzie bardzo piękne i kolorowe, ale bez okularów nie mogę ci pomóc go szukać.]

I due fecero un pezzo di strada insieme, in silenzio.
[Obaj, w milczeniu, zrobili kawałek drogi razem.]

🖇

Continuando a guardare per terra, Orso si imbatté in una quercia. Da un buco nel tronco spuntò il muso di Tasso che mugugnava arrabbiato.
[Patrząc nadal w ziemię, Niedźwiedź natknął się na dąb. Z dziupli w pniu wysunął się pyszczek Borsuka, który burczał ze złością.]

     «Per mille tuoni, cos’è questo baccano? Mi avete svegliato proprio nel bel mezzo di un sogno fantastico.»
     «Mi dispiace, Tasso», si scusò Orso.
     «Si può sapere cosa ci fate qui?»
     «Stiamo cercando.»
     «E cosa state cercando?»
     «Io i miei occhiali, e Scoiattolo la felicità.»
     «Per mille fulmini, adesso mi toccherà cercare il sonno perduto.»

[   — Na tysiąc piorunów, co za zamieszanie! Obudziliście mnie w środku przepięknie fan­ta­stycz­nego snu.
     — Przepraszam, Borsuku — kajał się Niedźwiedź.
     — Można wiedzieć, co tu robicie?
     — Szukamy.
     — A czego szukacie?
     — Ja moich okularów, Wiewiór szzęścia.
     — Na tysiąc błysków, teraz będzie moja kolej, by szukać utraconego snu.]

🖇

In quel momento il cielo si oscurò e iniziò a piovere a dirotto.
     «Mi sa che bagneremo», fece Scoiattolo.
     «Puoi ben dirlo», constatò Orso.
     […]
     I lampi e i tuoni squarciarono il cielo del bosco.
     «Entrate nella mia tana», li invitò Tasso. «Almeno qui sarete al riparo.»

[W tym momencie niebo zaciągnęło się i zaczęło lać.
     — Myślę, że zmokniemy — oznajmił Wiewiór.
     — Można tak to powiedzieć — potwierdził Niedźwiedź.
     […]
     Błyskawice i grzmoty rozerwały leśne niebo.
     — Wejdźcie do mojej nory — zaprosił ich Borsuk. — Przynajmniej tutaj będziecie chronieni.]

🖇

Tasso offrì loro un tè alla fragola e poi tirò fuori da una piccola credenza rotonda dei biscotti al cioccolato.
     Orso e Scoiattolo accettarono volentieri.
     Tasso si ricordò che una volta aveva conosciuto una Mucca felice.
     «Com’era? E come aveva trovato la felicità?» chiese Scoiattolo.
     «Non me l’ha spiegato.»

[Borsuk zaproponował im herbatkę truskawkową, a potem wyjął z małej okrągłej szafki czekoladowe ciasteczka.
     Niedźwiedź i Wiewiór chętnie przyjęli te propozycje.
     Borsuk przypomniał sobie, że raz poznał szczęśliwą Krowę.
     — Jaka była? A jak znalazła szczęście? — pytał Wiewiór.
     — Nie wyjaśniła mi tego.]

🖇

     «Cosa vuoi, Lupo? È meglio che torni a casa tua», gli gridò Tasso.
     «Ho perso le chiavi e mi sto bagnando.»

[   — Czego chcesz Wilku? Byłoby lepiej, jakbyś wrócił do swojego domu! — odkrzyknął mu Borsuk.
     — Zgubiłem klucze i jestem przemoknięty.]

Alla fine decidero di aprirgli. Lupo era bagnato fradicio. […]  Lupo escla­mò: «Caspita, Tasso, vive un bel po’ gente nella tua tana.» […]
     Ma Lupo spiegò con voce tremante che tutti scappavano quando lo ve­de­va­no e che lui voleva solo trovare un amico, qualcuno che non fug­gis­se da lui.
     I tre animali sentirono una stretta al cuore.
     «Guarda un po’», esclamo Orso. «A quanto pare ne hai trovati tre, nes­suno di noi è scappato.»
     Lupo sorrise con gratitudine.

[W końcu zdecydowali się mu otworzyć. Wilk był mokrusieńki. […] Wilk wykrzyknął:
     — Cholera, Borsuku, w twojej norze mieszka sporo ludu. […]
     Ale Wilk wyjaśnił drżącym głosem, że wszyscy zwiewali, kiedy go widzieli, a on chciał jedynie znaleźć przyjaciela, który by przed nim nie uciekał.
     Wszystkie trzy zwierzęta poczuły ścisk w sercu.
     — Rozejrzyj się odrobinkę — zawołał Niedźwiedź — Najwyraźniej znalazłeś ich troje, nikt z nas nie uciekł.]

🖇

     «Orso, no c’è bisogno che mi racconti altre bugie», disse Orsa.
     «Come fai a sapere che sono bugie?» chiese lui sorpreso.
     «Lo vedo nei tuoi occhi e lo sento nella tua voce», rispose lei.
     E detto questo, gli chiuse la porta in faccia.
     Orso tornò a casa trascinando i piedi, con un’ombra nera dentro al cuo­re. Prese il sasso che voleva regalarle e lo gettò con rabbia nel fiume.

[   — Niedźwiedziu, nie musisz mi mówić więcej kłamstw — powiedziała Niedźwiedzica.
     — Skąd wiesz, że to kłamstwa? — zapytał zdziwiony.
     — Widzę to w twoich oczach i słyszę to w twoim głosie — odpowiedziała.
     Powiedziawszy to, zamknęła mu drzwi przed nosem.
     Niedźwiedź wrócił do domu ciągnąc łapę za łapą, z czarnym cieniem w sercu. Wziął ka­myk, który chciał jej podarować, i wrzucił go ze ze złością do rzeki.]

Il giorno seguente andò a trovarlo Scoiattolo, che voleva sapere com’era andata.
     «Forse avresti dovuto dirle la verità e basta», dichiarò.
     Orso si rese conto di essere stato uno stupido.

[Następnego dnia poszedł do Wiewióra, który chciał wiedzieć, jak mu poszło.
     — Może powinieneś powiedzieć jej prawdę i tyle — stwierdził.
     Niedźwiedź zdał sobie sprawę, że postąpił głupio.]

🖇

     «Dove vai?»
     «Ho deciso di andare in cerca della Mucco felice», gli spiegò Scoiattolo.

[   — Gdzie idziesz?
     — Zdecydowałem ruszyć na poszukiwania szczęśliwej Krowy — wyjaśnił Niedźwiedziowi Wiewiór.]

🖇

Di tanto in tanto Orso andava a trovare Tasso e Lupo, e prendevano tè al­la fragola con biscotti al cioccolato.
     Tutti e tre si domandavano cosa fosse successo a Scoiattolo: dov’era? Cosa faceva? Come stava? Aveva trovato la Mucca? Aveva scoperto qual­co­sa sulla felicità?

[Od czasu do czasu Niedźwiedź odwiedzał Borsuka i Wilka, raczyli się herbatką tru­skaw­ko­wą i czekoladowymi ciasteczkami.
     Wszyscy troje zastanawiali się, co się stało z Wiewiórem. Gdzie był? Co robił? Jak się miał? Znalazł Krowę? Odkrył coś na temat szczęścia?]

🖇

Quando Scoiattolo tornò, Orso provò una grande felicità. Il vento faceva danzare i rami e il cielo era limpido e terso come una piscina.
     La sera trovarono tutti e quattro a casa di Tasso.

[Kiedy Wiewiór wrócił, Niedźwiedź czuł wielkie szczęście. Wiatr sprawił, że gałęzie tań­czy­ły, a niebo było przejrzyste i gładkie jak woda w basenie.
     Wieczorem spotkali się we czwórkę u Borsuka.]

🖇

     «Racconta, racconta...» lo pregarano in coro gli altri tre.
     […]
     «E non ti dico il Pipistrello», continuò Scoiattolo.
     «Hai incontrato un Pipistrello?» fece Tasso.
     «Sì, e mi ha detto che anche se sapeva che tutti lo trovano brutto, lui si piaceva così com’era.»
     «Per mille fulmini... straordinario, che coraggio!» balzò in piedi Lupo.
     «Davvero ammirevole», lo elogiò Tasso.

[   — Opowiadaj, opowiadaj… — prosili Wiewióra chórem całą trójką.
     […]
     — I nie wspomnę o Nietoperzu — kontynuował Wiewiór.
     — Spotkałeś Nietoperza? — zagadnął Borsuk.
     — Tak, powiedział mi, że chociaż wie, że wszyscy uważają go za brzydkiego, on lubi się takim, jakim jest.
     — Na tysiąc błyskawic… nadzwyczajne, co za odwaga! — skoczył na równe nogi Wilk.
     — Godne podziwu — pochwalił go Borsuk.]

Scoiattolo sorseggiò il suo tè alla fragola e continuò: «Il giorno dopo mi ha svegliato una voce dolcissima. Era così bella che sono rimasto in­can­ta­to. Ho seguito la voce e ho trovato La Giraffa. La Giraffa mi ha spie­ga­to che ciò che la rende felice è sentire il suo canto trasportato dal ven­to. ‘La musica è magica’, mi ha detto, ‘fa il solletico, regala abbracci e riem­pie il cuore’.»
[Wiewiór siorbnął swojej herbatki truskawkowej i kontynuował:
     — Dzień później obudził mnie słodziutki głos. Był tak piękny, że pozostałem oczarowany. Poszedłem za głosem i znalazłem Żyrafę. Wyjaśniła mi, że to, co czyni ją szczęśliwą, to usły­szeć jej piosenkę niesioną przez wiatr. „Muzyka jest magiczna” — powiedziała mi — „ła­sko­cze, przytula i napełnia serce”.]

🖇

     «Ma, in realtà, l’animale più curioso che ho incontrato è il Serpente», con­ti­nuò Scoiattolo.
     «Un Serpente?» si sorprese Orso.
     «Sì, il Serpente mi ha detto una cosa che non ho ancora capito.»
     «Che ti ha detto?» chiese Lupo.
     «Mi ha detto: ‘Caro Scoiattolo, la felicità non è fuori, è dentro’.

[   — Ale faktycznie najciekawszym zwierzęciem, jakie spotkałem, to Wąż — kontynuował Wiewiór.
     — Wąż? — zdziwił się Niedźwiedź.
     — Tak, ten Wąż powiedział mi coś, czego jeszcze nie zrozumiałem.
     — Co ci powiedział? — apytał Wilk.
     — Powiedział mi: „Drogi Wiewiórze, szczęście nie jest na zewnątrz, jest w środku”.]

🖇

🖇

La Mucca felice. Doveva riprendere la ricera. Trovare la Mucca e con­ti­nu­are a indagare sul segreto della felicità.
     Detto fatto, salutò di nuovo i suoi amici.
     «Ciao, torna presto», gli disse Orso.
     «Abbi cura di te», gli gridò Tasso.
     «Ci mancherai», aggiunse Lupo.

[Szczęśliwa Krowa. Musiał wznowić poszukiwania. Znaleźć Krowę i kontynuować badania nad sekretem szczęścia.
     To ustaliwszy, pożegnał jeszcze raz swoich przyjaciół.
     — Cześć, wracaj szybko — powiedział mu Niedźwiedź.
     — Dbaj o siebie! — krzyknął do niego Borsuk.
     — Będzie nam ciebie brakowało — dodał Wilk.]

E Scoiattolo si allontanò saltellando lungo la strada. Forse per lui la fe­li­cità era questo: andarsene, imparare cose nuove e tornare per ri­tro­va­re gli amici.
[I Wiewiór oddalił się, podskakując wzdłuż drogi. Może dla niego szczęściem było: wy­puszczać się w świat, nauczyć się nowych rzeczy i wrócić, by znów spotkać przyjaciół.]

Eulàlia Canal, La felicità è una tazza di tè, ilustr. Toni Galmés, z j. katalońskiego przeł. Luigi Cojazzi,
Terre di mezzo Editore, Milano 2023.
(wyróżnienie własne)



[suplement z informacją o nominacji
do nagrody: 29.03.2025]

*

wtorek, października 22, 2024

5618. Z oazy (CCXCI)

Wielonie­dzielne odgruzowywanie literek, pięć. Ibukosknera nie miał szans mnie dogonić! Gdy tylko dowiedziałam się, że książka-laureatka zeszłorocznej laureatki włoskiej nagrody literackiej Strega jest dostępna w języku polskim w wersji elek­tro­nicz­nej, było szybkie klik, klik, enter, enter.

Niestety, jak doczytałam kiedyś w internetach, nazwa nagrody nie jest hołdem zło­żo­nym wiedźmom, czyli wiedzącym kobietom, (wł. strega to w j. polskim cza­row­ni­ca), lecz pochodzi od likieru strega — producent tej używki był pierwszym fun­da­to­rem tej nagrody, ale jest również protoplastą tego, co przyjdzie wraz z ostrą od­mia­ną kapitalizmu do Polski, czyli nazywania zespołów sportowych nazwami firm, np. Aluron CMC Warta Zawiercie, PGE Projekt Warszawa (wymieniony, bo ul temu zespołowi kibicuje) czy absolutny językowy hicior: Ślepsk Malow Suwałki.

Przyjęłam do wiadomości procentowe źródło nazwy nagrody, ale i tak wolę myśleć sobie tak: Polacy mają Nike, Włosi mają Wiedźmę! W takim myśleniu jest moc, z któ­rej nigdy dobrowolnie nie zrezygnuję.

A książka? To nie jest książka, lecz samo mięcho. Jest o niemocy, która staje się nie­skończonym źró­dłem nieludzkiej mocy. W ramach wybierania fragmentów, które chcę mieć pod ręką, wybrałam samo najgęstsze. Drugie, jeśli nie trzecie tyle po­zo­sta­ło jako zaznaczenia (w przeróżnych kolorach) tylko w ibuku.

W tej książce jest piękno. I jest, mimo wszystko,
światło i wdzięk. Jest to, co pozwala nam zrozumieć,
że istoty ludzkie niosą w sobie nadzieję.

Loredana Lipperini

🖇 🖇

Wyjechałam zaraz po liceum, zdecydowana przekształcić namiętność do tań­ca w życiowy plan, choć zupełnie nie byłam jeszcze w stanie wyobrazić sobie jego zarysów. Katapultowana w miejsce, które jawiło mi się jako cen­trum wszechświata, czułam, że znalazłam się w końcu we właściwym oto­cze­niu, tam gdzie wszystko bierze swój początek i skąd można było wy­ru­szyćwe wszystkich kierunkach”.

🖇

Jesteś Daria. D’aria, czyli z powietrza. […]  Ty nie znasz codziennej wspa­nia­ło­ści stania na nogach, tego „małego tańca” poruszającego każdym w po­zor­nym bezruchu pionowego ciała. Ani nie wyobrażasz sobie ta­jem­ni­cy ciężaru przenoszonego z nogi na nogę, który zamienia się w krok.

🖇

Każda choroba zaburza równowagę. […] 
     Moją uwagę przyciąga pewna wiadomość prasowa: ojciec nie­peł­no­spraw­nej kobiety, który opiekował się nią przez trzydzieści siedem lat, od­bie­ra sobie życie, rzucając się z ósmego piętra, gdy dowiaduje się, że za­cho­ro­wał na parkinsona. Całe życie poświęcone drugiej osobie roz­trza­ska­ło się w obliczu strachu, że nie zdoła już zatroszczyć się o samego siebie, by nadal zajmować się kimś, kogo kocha.

🖇

To nie pierwszy raz, gdy wywołuję sytuacje potencjalnie wy­bu­cho­we, nie zdając sobie z tego sprawy, aż do chwili tuż przed podpaleniem lontu.

🖇

Poświęciłam życie tańcu, najpierw własnemu, potem patrząc na innych. Pra­gnęłam piękna. Przez lata szukałam gracji w geście, pre­cy­zji w szcze­gó­le, gry proporcji osiągających razem harmonię. To cierpliwa praca, której tancerz poddaje swoje ciało w każdej chwili, codzienne poszukiwanie, które nigdy nie słabnie.
     Z tego punktu widzenia twoja niepełnosprawność jawiła mi się jako autentyczna kpina.

🖇

Namiętność do tańca nigdy się nie wyczerpuje. Ale z czasem zmieniło się moje spojrzenie na tańczące ciała. Bardziej niż technika, sprawność, wir­tu­o­zeria wzruszają mnie same ciała, bardziej niż taniec – osoby, które tańczą. Porusza mnie ktoś, kto jak Chiara jest w stanie wybuchnąć krzykiem po­przez swoje niedopasowane ciało, pokazując, że istnieje wyjście dla tych, któ­rzy z powodu sylwetki, tożsamości, przynależności, wieku, płci, po­cho­dze­nia mają kłopoty ze znalezieniem przestrzeni do ekspresji.

*


Chiara Bersani, LIFT 2024: L’Animale.

🖇

[…]  doświadczenie twojego młodego życia pozwoliło mi zrozumieć, że ist­nie­je niepełnosprawność „piękna” i niepełnosprawność „brzydka” i że rów­nież w tym „osobnym świecie” ludzie – poczynając od nieznajomych, po terapeutów i lekarzy – ulegają urokowi piękna, dokładnie tak samo jak w „świecie normalnym”.
     Początkowo przeszkadzało mi to; zastanawiałam się, czy to właściwe, że inni podchodzą do ciebie tylko dlatego, że jesteś piękna. Ale potem od­na­la­złam w tym „tylko” szlachetniejszy i głębszy sens słowa „piękno”. Po­my­śla­łam, że każdy z nas otrzymuje od życia przynajmniej jeden dar i że przy ogólnym pechu warto z tego korzystać.
     Pragnęłam piękna i je dostałam: dostałam ciebie.

🖇

26 kwietnia 2013
     Nad morzem, dialog między twoim tatą a pięcioletnią Violą.
     Viola: „Nie widzi, prawda?”.
     Tata: „Nie”.
     Viola: „Ale mówi?”.
     Tata: „Nie”.
     Viola: „Chodzi?”.
     Tata: „Nie”.
     Viola: „No to jest magiczna!”.

🖇

Poczekalnie są miejscami spotkań. Matki i dzieci, czasem ojcowie. W dzie­ciach widzę na nowo ciebie malutką albo obraz ciebie w najbliższej przy­szło­ści. W towarzyszących im kobietach sama przeglądam się jak w lustrze. Odnajduję w nich fragmenty mnie, w takiej samej mierze dowody odwagi, jak i chwile słabości.
     W parach dostrzegam hierarchie i role, stosunki siły i wzajemne za­leż­no­ści. Czasem to, co widzę, budzi we mnie przerażenie. […] 
     W poczekalniach, w obliczu cierpienia innych, rany otwierają się na nowo. Moja udręka jest ich udręką, podniesioną do entej potęgi.

🖇

Kiedy masz niepełnosprawne dziecko, chodzisz w jego zastępstwie, widzisz zamiast niego, wjeżdżasz windą, bo ono nie może wchodzić po schodach, jeździsz samochodem, bo ono nie może wsiąść do autobusu. Stajesz się jego rękami i jego oczami, jego nogami i jego ustami. Zastępujesz jego mózg. I stopniowo, dla innych, sam stajesz się w końcu trochę niepełnosprawny: niepełnosprawny per procura.

🖇

W objęciach – napisał Charles Bukowskimożesz robić wszystko: uśmie­chać się i płakać, odradzać się i umierać. Albo zatrzymać się w nich, drżąc, jakby to był ostatni raz.
     Jeśli ktoś ma szczęście cieszyć się dobrym zdrowiem, ma niewiele po­wo­dów, by skupiać się nad ciałem i jego relacją ze światem zewnętrznym: jeśli narządy funkcjonują, możemy robić wszystko, jeść, chodzić, kochać się… Nasz stan, nasze istnienie, naszą rzeczywistość uważamy za coś oczywistego.

🖇

Nagłość choroby odbiera siły, tymczasowo oddala od działania, od życia. Potem […]. Ale jeszcze trochę później, jeśli przetrwasz, za­czy­nasz za­sta­na­wiać się nad życiem, które ci pozostało.

🖇

Przestałam przejmować się każdym codziennym zdarzeniem, a w miejsce wzburzenia pojawiła się akceptacja rzeczywistości.

🖇

[…]  kruchość staje się częścią mnie. Zaakceptować, że tak będzie już zawsze: to jest punkt wyjścia do wyobrażania sobie przyszłości.

🖇

Ja jestem moim ciałem, które gromadzi znaki, rany, blizny. Ciało jest moją pieczęcią, tekstem mówiącym o mnie. W chorobie odsłaniam cały swój byt. W chorobie rozwijam się, rosnę niczym kwiat, odnajduję moje prawdziwe ży­cie, napisał Franz Kafka. Ciało mnie inspiruje, prowadzi, uczy. W to ciało – jakiekolwiek ono jest – muszę wierzyć.

🖇

Ludzie mówią mi często o tym, jak ważna jest wola wyzdrowienia. „Musisz podejść do tego z głową”, […]  na dźwięk tych słów odruchowo się nie­cier­pli­wię. Z grzeczności nic nie mówię, ale posłałabym wszystkich w diabły. Bo w to nie wierzę. Czy chcemy powiedzieć, że Mattia, Luca, Michele, Roberta, Lucien, Angela, Paolo albo tysiące innych nie wyzdrowieli, bo nie podeszli do tego z głową? Darujmy sobie.

🖇

Czuję, że ciało mi odpowiada, więc mówię: idź za mną, proszę, będę dla ciebie miła, nie będę prosić o zbyt wiele, ale mnie nie opuszczaj. Prze­ma­wiam do niego jak do żywej istoty, którą jest. Dziękuję, ciało, ko­cham cię, ale ty też mnie kochaj.

🖇

Istnieją książki mające moc łączenia cię z doświadczeniami życia po­grze­ba­ny­mi gdzieś pod warstwami milczenia i bólu. Zdarzenie Annie Ernaux jest dla mnie jedną z takich książek. W swojej przejrzystej, zwięzłej i ważnej opo­wie­ści Ernaux wypowiada na temat aborcji słowa, których nie po­tra­fi­ła­bym z siebie wydobyć. Jej odwaga – ale czy o to chodzi? – każe mi za nią podążać, iść na całość w ukazywaniu własnego doświadczenia, bo, jak pi­sze, nie ma prawd gorszych i przeżycie czegoś, czegokolwiek, daje nam niezbywalne prawo, by o tym napisać.

🖇

[…]  poznałam rozbite rodziny, zniszczone związki, kobiety pogrążone w de­pre­sji. Nie wszyscy mają siłę fizyczną, odporną psychikę, środki eko­no­micz­ne, kulturę potrzebną do walki z bezlitosną biurokracją, okru­cień­stwem nie­któ­rych lekarzy i wszechobecną nieuprzejmością, samotnością i zmę­cze­niem, a w końcu z samym sobą i własną niewystarczalnością. […]  Niech Kościół, polityka i medycyna przestaną patrzeć na kobiety jak na kurwy, które nie mogą się doczekać, by zabić własne dzieci. Aborcja jest bolesnym wyborem dla kogoś, kto jej dokonuje, ale jest wyborem i powinna być zagwarantowana.

🖇

Trzeba opowiadać o cierpieniu,
by uwolnić się spod jego władzy.

Rita Charon

🖇

Z czasem mija faza skupiania się na szukaniu odpowiedzi, na szarpaninie, chęci, by iść dalej. To nie rezygnacja, raczej forma aktywnej akceptacji: prze­staje się walczyćprzeciwko”. Oszczędza się energię i myśli, by walczyćdla”.

Ada D’Adamo, Jak powietrze, przeł. Anna Osmólska-Mętrak,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2024.
(wyróżnienie własne)

Często choroba dzieli, oddala, niszczy. Czasem jednak buduje, łączy, potęguje miłość.

🖇

[…]  rzeczywistość jawiła się przed moimi oczami jako droga bez wyjścia. Teraz wiem, że wyjście jest zawsze, ale w tam­tych dniach nie byłam w stanie go dostrzec.

🖇

Jak kochać, wiedząc, że czeka nas rozstanie?
Jak być w pełni i umieć zniknąć? Nie wiem.
To prawa życia, jego nieprzeniknione choreografie,
tańce dla niewidomych, lekki podmuch muska nam twarz
i ręce, i choć nie widzimy, wiemy: taniec trwa.

Chandra Candiani

🖇

Niech […]  każdego dnia. Po wyrażeniu tego pragnienia następuje działanie, bo sama nadzieja nie wystarcza.

(tamże)