Nim go zlicytują! Muszę go tu mieć!
Nim pójdzie do swojego, dobrego Człowieka.
Obraz w działaniu — brzmiały słowa uruchamiające twórczy proces. Ten obraz uruchomił mi tęsknotę za MOCAKiem i kawą z Ma.

Kaan.
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Nim go zlicytują! Muszę go tu mieć!
Nim pójdzie do swojego, dobrego Człowieka.
Obraz w działaniu — brzmiały słowa uruchamiające twórczy proces. Ten obraz uruchomił mi tęsknotę za MOCAKiem i kawą z Ma.

Kaan.
jaka „religia” uczyniła Cię mniejszością? w jakim zakresie?
jak to zrobiła? co Ty z tym zrobiłaś, zrobiłeś? kim teraz jesteś?
religia w cudzysłowie, bo nie oznacza dla mnie tylko zinstytucjonalizowanego wyznania, ale również reprezentuje zestaw przekonań, system wartości (społecznych i rodzinnych): kogo i co możesz kochać, jak masz kochać i w jakim celu — wszystko to, co wyklucza.



Daniel Rycharski, Strachy.
#msn

To miało być ostatnie zdjęcie, ale… zatrzymała mnie sztuka chwilowa — popłakałam się ze śmiechu, patrząc na mimowolnie utworzoną instalację złożoną z Autora i wykroku, który na tyle długo trwał, że mogłam wyjąć nieśpiesznie telefon, złapać co i jak chciałam, przestać się śmiać i zrobić cyk!
*
Podziwiałam Autora, że dzielnie ignorował prezentowaną mu po każdym pytaniu postawę ciała. Trzeba być artystą, by znieść to godnie.

#msn
Jakiś czas temu… prawie się skusiłam. Kusił Szczygieł entuzjazmem Gepardzicy. Rozeszło się po kościach. Jakiś czas potem… byłam jeszcze bliższa skuszenia się, gdy Gepardzica opowiadała mi, że Szczygieł na wuefie też mocno ciśnie. Rozchodziło się po kościach ciut dłużej. I przyszedł dzień…
Winna wszystkiemu jest ta koszula. Namalowana dziesięć dni temu, przeniosła się na instagram. No to poszłam za nią jak w dym.

Autorka: Kaan.
I już mogłam poszczyglić, Dudiego tam nawiedzić, obserwować ulubionych książkożerców, ustosunkować się wewnętrznie do nowej formuły, przemyśleć to i owo, być za i przeciw.
Gdy w piątek szczygliłam, oglądając Stehlíka filmik z wystawy, wyrwało mi się: inny kadr bym chciała i zapadła decyzja — w niedzielę idziemy na wystawę. Poszliśmy… I było nam tam jak w MOCAKu.
#msn
wpis przeniesiony 16.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Nie jestem mocna w kategorii video, ale Daniela Rumiancewa obejrzałam od pierwszej do ostatniej sekundy z rozdziawionym pysiem.
Radości nie było końca, gdy wspominając wczorajszą kulturę znalazłam właśnie to konkretne video i opis. Wrażliwi, widzący absurdy mężczyźni. Tak, poproszę!

(fot. Sadownik)

wpis przeniesiony 16.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Na dzień dobry, na samym wejściu po podbiciu biletów, na pierwsze danie Proszona kolacja Judy Chicago (ur. 1939). I myśl: jak ja bym chciała by ten, tamta, ów i owa byli tu ze mną. Na szczęście najważniejszy w moim życiu Człowiek był obok. Zna mnie, ja musiałam to zobaczyć.
Namiastka. Na tęsknotę. Na wspomnienie. Znaleziona!
Na leczenie z pomysłu, że pierwszą ważną była dopiero Francuska ;) Maria Skłodowska Curie, jeśli macie pod ręką chorych na tę przypadłość.
Judy Chicago, The Dinner Party.
Wśród zaproszonych do stołu są, obecne od jakiegoś czasu na tym blogu, Georgia O'Keeffe i Virginia Woolf.

wpis przeniesiony 16.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Gdy wrócił w czerwcu z Krakowa, powiedział tylko: musisz to zobaczyć. Był plan, że może na rocznicę ślubu pojedziemy tam razem. Był plan, że może w sierpniu wyrwiemy Panu Ciasteczko ze dwa pracownicze dni. Działo się, więc owe plany siłą rzeczy zsunęły się bezszelestnie na drugi, trzeci plan.
Miał rację. Musiałam to zobaczyć. Wczoraj byliśmy na wystawie Gender w sztuce. Giender to nie wymysł zgniłego moralnie Zachodu, jak chciałoby wielu, to wielowiekowy fakt. Emancypacja kobiet trwa ponad sto lat. Emancypacja mężczyzn? Poczekamy?
A jeśli mamy tylko jedno życie, dlaczego nie moglibyśmy wszyscy przeżyć go, jak chcemy?

Marzę o emancypacji ludzi. By stwierdzenia typu chciała, nie mogła; mógł, nie chciał; mogła, nie chciała; chciał, nie mógł były tylko coraz bardziej odległą, niepojmowaną już przez nas wcale, historią.

fot. fragmentów pracy Jadwigi Sawickiej (ur. 1959)

wpis przeniesiony 13.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
chwila. światło. pożegnanie z mocakiem. na tymczasem.

wpis przeniesiony 13.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Są takie żarty, których inaczej wykształceni nie skumają. Moje dwa ukochane to:
— Co to jest pochodna z imprezy?
— Jest to ilość alkoholu, którą można kupić za butelki sprzedane po tej imprezie.
— A kiedy można powiedzieć że impreza była nietrywialna?
— Gdy druga pochodna jest niezerowa.
*
Dom wariatów. W jednej z sal ludzie pod dyktando jednego z pacjentów wstają i siadają na zmianę, gdy ten wyznacza rytm komendami:
— Całkujemy, różniczkujemy, całkujemy, różniczkujemy...
Nowy terapeuta przygląda się temu, co dzieje się na sali. Patrzy a w kącie siedzi człowiek i ani drgnie. Podchodzi do niego i pyta:
— A pan, dlaczego pan nie wstaje, gdy inni wstają?
— Bo ja jestem ex.
I trochę właśnie tak było wczoraj w Mocaku, gdy podziwiałam przezroczystą podłogę na poziomie zero. Kręciłam się. Modziłam. Właściwy kadr zdjęciu chciałam nadać, by było widać rzeczoną podłogę, jakiś element z poziomu -1 i odbicie okien dachowych. Trochę to trwało, Sadownik w końcu zaintrygowany zapytał:
— Co ty robisz?
— Trzy poziomy rzeczywistości chcę na jednym zdjęciu mieć! — odpowiedziałam podjarana odkryciem.

Dwa poziomy rzeczywistości sfotografowane z poziomu trzeciego:


wpis przeniesiony 13.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Dopiero w hotelu dotarło do mnie, że nie zapisałam, kto jest Autorem/Autorką realizacji tego pomysłu.



wpis przeniesiony 13.03.2019.
(oryginał z zawieszkami)
Dziś. Pokochałam sztukę współczesną wybraną przez kuratorów Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Płakałam od sztuki. Poruszona byłam sztuką. Sztukę oczami, uszami chłonęłam. Przestrzeń pomagała zatrzymać się, być ze sobą, doświadczać tego, co w środku od sztuki się działo. Warszawskie CSW mogłoby się sporo nauczyć od obczyźnianego muzeum.

Trevor Gould, God, the Monkey and the People.
*
Sadownik nie zapytał mnie, ile widzę małp na poniższym zdjęciu:

(fot. Sadownik)
