Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _FOCIE KUDŁATEJ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _FOCIE KUDŁATEJ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, listopada 04, 2025

5932. 308/365

to czysty przypadek, że policzyłam. dziś skończyłaby 186 mie­się­cy. prze­czy­ta­łam* poniższy fragment i ruszyła fala.

308/365

______
  *  najpierw przeczytałam, zachwyciłam się, zadumałam, za­tęskniłam okrutnie, dopiero potem skojarzyłam datę i po­li­czyłam, i muszę tu zaparkować tę tęsknotę i wdzięczność, że mogłam być Jej człowiekiem; ze zdjęć w telefonie od­ce­dzi­łam Heniutkę jesienną z czasów, gdy śmierć trzymała się z daleka od Małej Danii.

[…]  zwierzęta pojawiają się obok nas, żebyśmy się dowiedzieli czegoś nie o nich, ale o nas samych.

Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu
, Wielka Litera, Warszawa 2024.

piątek, października 24, 2025

5920. 297/365

pół roku — dziś to nie jest miara czasu lecz tęsknoty. to zdjęcie zo­baczyłam po raz pierwszy w zeszłym miesiącu, choć zostało zrobione w styczniu 2021 roku.

już nie mogę się doczekać, by przyszła do mnie śniegiem.

297/365


fot. Maggie, fragment.

Od tamtej pory w domu jest dziwnie. Nie ma jej i nie ma czę­ści nas. […] 
     Co zostało? […]  Odruch patrzenia w miejsca, w których zwykle leżała. […] 
     Nie ma jej i życie toczy się dalej. […]  Czasem wydaje mi się, że wystarczy mnie dotknąć, a rozpadnę się na kawałki. I wciąż oddałabym wiele, by móc ją głaskać […].

Gdybym mogła jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, a ona by mogła zrozumieć, jaką jest niezwykłą […]  istotą.

Nie można się wstydzić wielkich słów, trzeba po nie sięgać, by wyrazić wdzięczność, póki jest okazja.

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

sobota, kwietnia 26, 2025

(5768+3). Wtedy i dziś…






kudłate fot. Sadownik.

(5768+1). —

Na skraju śmierci było ogromnie dużo miłości. W ostatnim zwykłym dniu, gdy jesz­cze nie wiedzieliśmy, że nadciąga nieodwracalne, odwiedziła Cię Młodość, która w przeciągu ostatniego roku przeistoczyła się w piękną młodą kobietę. W ostatnim dniu*, który spędziliśmy jeszcze całym Stadem, pożegnały się z Tobą Pati i Rysia. Pra­wie całą ostatnią Twoją noc, spędziłam słuchając, jak oddychasz. Poza tymi mo­men­tami, gdy było to dla Ciebie trudne, była to dla mnie najpiękniejsza melodia świa­ta. A potem przyszedł dzień. Ten, na który nigdy nie czekaliśmy. Bolesna świa­do­mość ostatniego wspólnego ranka. Kilka godzin potem przy­szła pożegnać się z To­bą Maggie. Ty — napisała mi tamtego wieczora Maggie — pożegnałaś się z Nią w ten sam sposób, w jaki się poznałyście: buziakiem.

Pani Wetka, która do nas przyszła (czekanie było największym koszmarem), okazała się być Twoją starą dobrą znajomą, podniosłaś głowę, patrzyłaś na nią swoimi nie­widzącymi oczami. Znała Cię, jak ustaliliśmy, od trzynastu lat. Wspominaliśmy wszystkie gastrologiczne ratunki, opróżnianie gruczołów okołoodbytowych, Twoje radosne wska­ki­wa­nie na wagę zaraz po wejściu do gabinetu, choć nikt Cię o to nie prosił, i bez­par­do­no­we pobieranie opłaty w chrupkowej walucie za każde grzeczne i dzielne przetrwanie procedury medycznej. Byłaś w najlepszych możliwych rękach. Zdalnie towarzyszyły Ci Timka, Kaan, Mło­dość i Jej Mama. To niesamowite, w ile ludzkich żyć wniosłaś radość. Na po­wierzch­ni utrzymywało nas wiele wspierających myśli dobrze życzących nam Ludzi.

Pan, który przyjechał po Twoje ciało. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki przełożył Twój pyszczek na całun. Byłam bezgranicznie wdzięczna za jego delikatność. A po­tem już tylko przejmująca cisza w ulu; esemesy, wiadomości i rozmowy telefoniczne pełne wspomnień z Tobą w roli głównej.

W przyszłym tygodniu Sadownik odbierze Twoje prochy. Jeszcze czeka Cię podróż w ukochane przez nasze Stado miejsce. A póki co, parafrazując słowa Akuszera: psy, podobnie jak ludzie[,] nie znikają z powodu swojej śmierci. Nie, nie znikają!


fot. Sadownik, fragment, 2013.

_________
  *  [suplement 24.10.2025]

Zo­stała nam jedna noc, choć liczyłyśmy na więcej. Została jedna.
     Pytania w głowie: Czy ona wie? Czy to rozumie? Czy tego właśnie pragnie?

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

czwartek, kwietnia 24, 2025

5768. [*]   // 114/365

chcę na zawsze za­cho­wać zdolność dostrzegania wszystkich kolorów, które nauczyłaś mnie widzieć, moja naj­uko­chań­sza psia Duszo***, chcę zachować Twoją nieskrępowaną niczym ra­dość życia, nieograniczone zaufanie do świata i nie­usta­ją­cą ciekawość.

jestem zaskoczona wyborem zdję­cia, ale żadne inne nie może się tu znaleźć dziś, tylko to. jutro bę­dzie czternasta rocznica, gdy w pikselu zatrzymałam tamtą chwilę, za dziesięć dni Twoje urodziny.

114/365

Hexe
/hod. Nadia Comăneci*/
(2010–2025)
    Heniutka**

___________
     *    Miot „N”. Miała pięć czarnych sióstr. Wśród nich Nicole Kidman i Naomi Campbell. Imion trzech po­zo­sta­łych ku­dła­tych dziew­czy­nek nie pamiętam.
   **   Orzeszek wprowadziła do użytku imię Henia, po­nie­waż nie chciała do Kudłatej mówić po niemiecku.
  ***  pojaw się w moich snach, proszę, przyjdź nie raz.

💔

Ze śmiercią mojego psa
umiera we mnie kawałek świata.

Jarosław Borszewicz, Mroki,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2015.

💔

Ktoś, mi­ja­jąc go przy skrzynce pocz­to­wej, wspo­mina, że bar­dzo mu przy­kro z po­wodu jego straty, ale Sune nie chce, żeby im było przy­kro z po­wodu śmier­ci, a z po­wodu ży­cia, które musi te­raz wieść bez tego nie­wy­cho­wa­ne­go, nie­zdy­scy­pli­no­wa­nego nic­po­nia. Bez łap na ra­mie łóżka i bez śla­dów ugry­zień na prze­gu­bach dłoni. Jak to te­raz bę­dzie? […]  nie do końca ro­zu­mieją jego stratę. Bo prze­cież to tylko pies. Tak trudno wy­ja­śnić, że to coś o wiele wię­cej niż zwie­rzę, gdy jest się czło­wie­kiem tego zwie­rzę­cia. Wy­maga to za­pewne wię­cej em­pa­tii niż u prze­cięt­nej osoby. Albo też wię­cej wy­obraźni.

Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Marginesy, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

💔

Jestem przekonana, że zwierzęta mogą wychowywać ludzi.

Elisabeth Kübler-Ross, Życiodajna śmierć. O życiu, śmierci i życiu po śmierci, przeł. Malina Stahre-Godycka,
Media Rodzina, Poznań 2021.

piątek, listopada 01, 2024

5626. 306/366

dawno, dawno temu to futra, czapki i kozaki w pierwsze li­sto­pa­dowe dni roz­po­czy­na­ły zimny czas.

dziś to psica za­inau­gu­ro­wała zimę, prze­praszając się z klatką, której od maja nie zaszczyciła swoją obecnością na dłużej. dziś zaj­rza­ła na chwilę do niej też plama słońca, więc po­śpie­szy­łam, by cyk przemijającemu pięknu.

306/366

piątek, sierpnia 02, 2024

5541. Nim on pobiegł do swojego życia…

Psia babcia podeszła wczoraj po raz pierwszy w ży­ciu tak blisko jeża. Bez szczekania, z cie­ka­wością i życzliwością, tylko na chwilę. Poprosiłam o cyk.


fot. Hawwa, fragmenty.

niedziela, września 04, 2022

4745. Dzień 0.  //  247/365

mogli zapomnieć o wszystkim, ale nie o psim kocyku. wspól­ny­mi siłami pa­mię­ta­li. choć kudłata gubi słuch i ma coraz bar­dziej przy­prószone upływem czasu fafle, to pa­mięć prze­strzen­no-mięś­nio­wą ma do­sko­nałą.

247/365

poniedziałek, czerwca 14, 2021

4279. Na finale drogi do ula

Dopiero wczoraj Heniutka po raz pierwszy podeszła do tego okna. Możemy już wracać do ula.

W ulu sześć schodków z poziomu ziemi na parter, szesnaście krę­co­nych schodów na pierwsze piętro. Musicie zmienić miesz­ka­nie na dostosowane do fizycznej niepełno­spraw­no­ści Drzewka.

Drugą dobę jestem uwięziona w dostosowanym do moich po­trzeb budynku. Winda nieczynna, zamoczona przez deszcz, któ­ry zrobił coś dachowi nad windą w sobotę popołudniu.

W sobotni wieczór z pomocą Sadownika wdra­pa­li­śmy się z pod­ziem­ne­go parkingu na piąte piętro. Nie li­czy­łam scho­dów. Potrzebujemy już wrócić do ula.

poniedziałek, października 12, 2020

3982. 286/366

psi precelek. łapka na łapce, słodka psia pięta, słońce uwię­zio­ne w kudłatej czerni i osiwiały na pysku czas. nim zaczęło na dobre jesiennie lać.

286/366