Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3Wiedźmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 3Wiedźmy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, października 14, 2024

5608. [*]   // 288/366

ten chłopiec podarował mi Bliźniaczą Licz­bę. patrzę na jedno z poniższych zdjęć i sły­szę, i nie chcę nigdy przestać słyszeć Jego sprężystych kro­ków sprzed wielu lat.

jak niesamowitą był osobą świadczy nie­ogar­nial­na dziura, z któ­rą od dziś mu­si­my na­uczyć się żyć, nie gubiąc ani grama wdzięcz­no­ści za chwi­le, gdy namolnie nas nauczał, że życie to czas wypełniony wspa­nia­ły­mi chwilami.

288/366

Faraday
(2010–2024)


fot. Bliźniacza Liczba, fragmenty.

To ni­gdy nie jest tylko pies. To ro­dzina.

Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Marginesy, Warszawa 2023.

niedziela, marca 17, 2024

5390. 77/366

jed­no ferrari w funkcji kartonika. dwie kocie dziewczynki. troje upartych Ludzi podarowało drzewku w branch of Ębo niemożliwy czas.

77/366

   
   
fot. Gepardzica, fragmenty.

niedziela, września 26, 2021

4386. Wracając do siebie…

Jabłoń:
(gdy po trzydniowej procedurze prozdrowotnej
zaczęła wracać do siebie i odzyskiwać wigor,
czyta na głos poniższe czarne literki
)

[…] myśli wirowały w nim prawdopodobnie jak cyklon gnany mroźnym hu­ra­ga­nem. Holina był ciekaw, co z tego wyniknie. Kiedy sonda kos­mi­czna Voyager 2 zbliżyła się do Neptuna, zarejestrowała na nim wiatr wiejący z prędkością około dwóch tysięcy czterystu kilometrów na go­dzi­nę, tem­pe­ra­tu­rę minus dwieście osiemnaście stopni Celsjusza i wysłała na Ziemię masę fantastycznych danych i zdjęć, które utwier­dzi­ły Ma­riá­na w prze­ko­na­niu, że znak Ryb, którym patronuje Neptun, jest pe­łen skrajności i kieruje się zasadami, których inne znaki zo­dia­ku nigdy nie mogą do końca pojąć.

Iva Procházková, Zagraj mi na drogę, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2021.

Sadownik:
To o mnie!

Jabłoń:
(cieszy się, że nie tylko ona tak myśli)
No, raczej!

Świeżutka Kocia Mama:
(w tym samym czasie ze swoją Rybą,
całym Stadem jadą do swojego ula
)

Dziewczynki Kociej Mamy:
(ufocone przez Kocią Mamę w drodze do domu)

środa, lipca 07, 2021

4300. Wczoraj i… 188/365 (dziś)

Szczególne były też Jej [Orzeszka] kontakty z domowymi zwierzętami. Wyczu­wa­ły jakoś jej dobroć, mimo że nie była wylewna w jej okazywaniu. Zwłaszcza kotka, która tylko u niej w nogach łóżka układała się na noc, a suczka Saba była jej nieodłączną asystentką, zwłaszcza po powrocie ze szpitala — nie odstępowała Jej na krok [przez ponad trzy lata]. […] Widzę, jak zwierzaki są zdez­o­rien­to­wa­ne i czekają na nią.
// Biały Kruk


fot. Gepardzica.

Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął i uporczywie go nie ma.

[…]

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

Wisława Szymborska, Kot w pustym mieszkaniu.

*

możesz nie iść na urodziny, imieniny, wesele. jeśli jednak ktoś cię zaprasza na stypę, to musisz wiedzieć, że twoja obec­ność na niej pomoże utrzymać się na powierzchni życia, które warto żyć. wiem to od wczoraj, czując ogromną wdzięczność.

188/365

czwartek, kwietnia 29, 2021

4216. Przedskoczek kolonijny

Gepardzica:
(wczoraj późnym popołudniem)
Smoku wybierał, nie zbierał.

Jabłoń:
(wczoraj ryknęła śmiechem, a dzisiaj musiała cyk)

*  *  *

Sadownik & Jabłoń:
(dziś w drodze na ostatnie dni przed odstawieniem
Drzewka na turnus rehabilitacyjny
)

Jabłoń:
(o czterotygodniowym pobycie
na zdrowotnej kolonii bez Stada
)
Bardzo chcę, ale trochę się boję…

Sadownik:
Nie dziwię się…
Odstawiona od męskiego cyca…

(po chwili dodaje)
To się nazywa wygnanie z raju!

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli zdrowym śmiechem)

*  *  *

Jabłoń:
(w drodze, karaluchuje, strawiwszy
kolejny element ciągu Fibonacci’ego
)

Gepardzica:
(zacytowała łotsapem)

[…] w kabale karaluch jest zna­kiem prze­mi­ja­nia sta­rego, po to by nastąpić mogło nowe. W pełnym znaczeniu jest symbolem przemiany duchowej, w któ­rej dawne stan­dar­dy muszą zostać porzucone.

środa, marca 10, 2021

4164. Czekariat (VIII)

Bez instrukcji obsługi przy okazji urodzin dziewięć dni temu trzy piękności pojawiły się w ulu. Natychmiast zobaczyłam UmówiONE!

Tydzień był okrutnie zajęty, więc losowanie odbyło się na raty. Pierwsza losowała Kaan, dwa dni później Gepardzica. Jabłoń miała w planie wpis na Dzień Kobiet, by mieć pod ręką powyższe zdjęcie i słowa Bliźniaczej Liczby.

Bliźniacza Liczba:
(też dziewięć dni temu napisała)
W szkole Vía 8 marca nie jest
obchodzony jako Dzień Kobiet,
ale jako Dzień Równości
[genderowej].

* * *

W Dzień Kobiet, dla mnie w Dzień Równości, zobaczyłam Trzy Piękności sportretowane razem. Musiałam je tu mieć! Tylko na siły trzeba było poczekać.


fot. Zawsze-Wolna-od-Nudy, fragment,
[dostęp: 8.03.21], źródło.

wtorek, lutego 16, 2021

4138. Incantevole!

Sadownik:
(opowiada, że na lekcji…)

Maestra-Di-Italiano:
W niedzielę odwiedziły nas
przyjaciółki Drzewka.

Pan Ciasteczko:
(nie kłamie na lektoracie)
W niedzielę… nikogo nie było.

Maestra-Di-Italiano:
To tylko ćwiczenie,
przetłumacz.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

piątek, listopada 20, 2020

4031. Strajkowe czytanie (II)

Na moim wirtualnym stosiku, sprawdziłam, od pięciu lat bez trzech tygodni. Za­ku­pi­łam w nag­łym przypływie optymizmu, że jestem dobrą kandydatką na czytel­nicz­kę tej książki. Fala przypływu ustąpiła, minęło dużo czasu i… wydarzył się Strajk Ko­biet i… trans­parenty. O jednym z nich tydzień temu z małym okładem wspo­mnia­ła Gepardzica i Drzewko przyznało się, że nie rozumie, bo nie czytała. Nie czy­ta­ła, bo nie opuszczał jej strach, że intelektualnie nie podoła.


fot. Malwina Kozłowska, fragment,
[dostęp: 14.11.2020], źródło.

I co z tego, że to lektura w szkole średniej, a Drzewko wiekowe, z dość rozbudowaną edukacyjnie tabliczką znamionową? Nic z tego, naprawdę nic! Wyniki mojej matury są od dziesięciu lat pełnoletnie i choć zacne, to pamięć (1), że tylko dwóm lekturom dałam radę w życiu od początku do końca, ale za to ze zrozu­mie­niem i zachwytem (LatarnikKa­mi­zelka) oraz pamięć (2) smaku obez­wład­nia­ją­ce­go strachu, że język polski prze­kreś­li moje, nie najgorzej zapowiadające się, studenckie życie, są cał­kiem świe­że, jak­by to było wczoraj.

Gepardzica i Smoku kibicowali. Biały Kruk podesłał pięknie czytanego przez Hen­ry­ka Boukołowskiego audiobuka. Cztery nieudane podejścia do słuchania pierwszego rozdziału zrobiłam. Wróciłam do ibuka. Słuchanie zadziałało dopiero, gdy wkrę­ci­łam się w tę rewelacyjną historię. Przeżyć życie bez spotkania z mistrzem i Mał­go­rza­tą? Lepiej nie! Mistrzu, Małgorzato, pierwszy w mym życiu audiobuk za mną, dzięki wam i w waszym towarzystwie. Dałam radę nie tylko intelektualnie, ale rów­nież kardiologicznie i emocjonalnie. Majstersztyk, nie powieść! Dziś w rozmowie z Gepardzicą ustaliłyśmy, że to nie książka-prorok, tylko książka-diagnoza — nie­by­wa­le aktualna w XXI wieku.

Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała.

Przemykające obok werandy koty przybrały już poranny wygląd. Na poetę nieubłaganie zwalał się dzień.

     — Kochaneczku, to nonsens!
     — Co nonsens?
     — Druga świeżość to nonsens! Świeżość bywa tylko jedna — pierwsza i tym samym ostatnia. A skoro jesiotr jest drugiej świeżości, to oznacza to po prostu, że jest zepsuty
.

No a czary, jak wiadomo, skoro raz się zaczną, to nic ich już nie powstrzyma.

[…] co ludzie mogą podrzucić?
     — Dziecko! — krzyknął ktoś z sali.
     — Absolutnie słusznie — potwierdził konferansjer — dziecko, anonim, ulotkę, maszynę piekielną, diabli wiedzą co jeszcze, ale czterysta dolarów nigdy w życiu nikt nie podrzuci, takiego kretyna nie ma na świecie
.

To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem. Nas jednak interesuje to, co będzie dalej, a nie ów dokonany już fakt.

     — […] podejrzewam jednak nie bez podstaw, że ten ból w kolanie to pa­miąt­ka po pewnej czarującej wiedźmie, z którą zawarłem bliższą zna­jo­mość w roku 1571 w Brockenhill, na Diabelskiej Katedrze.
     — Ach, czyż to możliwe? — zawołała Małgorzata.
     — Głupstwo! Za trzysta lat przejdzie
!

     — Nie zdarza się, powiada pan? — powiedział Woland. — To prawda. Ale my jednak spróbujemy. – I zawołał: – Azazello!

     — […] Czy to pan jest tym kotem, który wsiadał do tramwaju?
     — Ja – przytaknął kot, który czuł się pochlebiony, i dodał: – Miło mi słyszeć, że się pan tak uprzejmie zwraca do kota. Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów „ty”, choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu
.

     — […] Dobrze, dobrze, mogę milczeć! Będę milczącą halucynacją. — I zamilkł.

Mniej więcej o północy sen użalił się wreszcie nad procuratorem. […] zdjął sandały i wyciągnął się. Banga natychmiast wskoczył na pościel i położył się obok, jego pysk znalazł się przy głowie procuratora, który położył dłoń na karku psa i wreszcie zamknął oczy. Dopiero wtedy zasnął i pies.

     — Mówimy, jak zawsze, różnymi językami — powiedział Woland. — Ale rzeczy, o których mówimy, nie ulegają od tego zmianie, prawda?

To, co powiedziałeś, powiedziałeś w sposób zdający się świadczyć, że nie uznajesz cieni ani zła. Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący problem — na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło i jak by wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie? Przecież cienie rzucają przedmioty i ludzie. Oto cień mojej szpady. Ale są również cienie drzew i cienie istot żywych. A może chcesz złupić całą kulę ziemską, usuwając z jej powierzchni wszystkie drzewa i wszystko, co żyje, ponieważ masz taką fantazję, żeby się napawać niezmąconą światłością? Jesteś głupi.

     —  Niechcący powiedziałeś teraz prawdę — powiedziała — diabli wiedzą, co to ma znaczyć, i diabli, wierz mi, wszystko załatwią! […]
     — A wiesz, że rzeczywiście jesteś teraz podobna do wiedźmy.
     — Wcale nie przeczę — odpowiedziała Małgorzata — jestem wiedźmą i bardzo się z tego cieszę
.

Czy po to, żeby uważać się za żyjącego, trzeba koniecznie siedzieć w suterenie, w jednej koszuli i szpitalnych kalesonach? To śmieszne!…

     —  Płoń, płoń, dotychczasowe życie!
     — Spłoń, cierpienie! — wołała Małgorzata
.

Michaił Bułhakow, Mistrz i Małgorzata,
przeł. Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski,
Agora, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

     — To zupełnie proste! — odparł. — Ci, którzy są otrzaskani z piątym wy­miarem, bez trudu mogą powiększyć lokal do potrzebnych rozmiarów. Po­wiem więcej, łaskawa pani — do czort wie jakich rozmiarów! Zdarzało mi się zresztą — paplał dalej Korowiow — spotykać ludzi, którzy nie tylko nie mieli zielonego pojęcia o piątym wymiarze, ale w ogóle o niczym nie mieli zielonego pojęcia, niemniej dokonywali najprawdziwszych cudów, jeśli chodzi o powiększenie swoich mieszkań.

     — Taki jeden krytyk… Dziś wieczorem zdemolowałam mu całe mieszkanie.
     — Proszę, proszę! A czemuż to
?…

(tamże)

czwartek, października 29, 2020

4005. 303/366

milość — gdy w nią zwątpisz, urządzi ci piekło na ziemi.

na dnie awantur — szczególnie tych najbardziej bez sensu, co ci kompletnie do niczego niepotrzebne — jest tylko miłość. takie ma ona poczucie humoru.

303/366

Bovska, Między nami.

wtorek, października 13, 2020

3984. 287/366  // Ębo w ulu

zbyt piękna, by niebanalnie zrobić jej cyk. wszystko o ciszy wie, ale nic o milczeniu. naucza, stojąc w bezruchu.

287/366

Milczenie kończy.
Cisza rozpoczyna
.

Milczenie jest uwięzieniem słów.
Cisza jest czekaniem na słowa.
Milczenie zamyka za sobą drzwi.
Cisza otwiera je na oścież
.

Milczenie sądzi, że wszystko skończone.
Cisza wierzy, że wszystko dopiero się stanie
.

Milczenie jest odmową.
Cisza jest przyzwoleniem
.

Milczenie jest odmową odpowiedzi.
Cisza jest chwilą namysłu.
Milczący unicestwia siebie.
Zachowujący ciszę buduje w sobie twierdzę.
Milczenie jest agresywne.
Cisza jest łagodna.
Milczenie jest zemstą.
Cisza jest przebaczeniem.
Milczenie jest wykluczeniem.
Cisza jest zaproszeniem
.

Milczenie zamyka usta rozmówcy.
Cisza jest polem do zwierzeń.
Milczenie jest zimne.
Cisza jest ciepła.
Milczenie jest cichym zwątpieniem.
Cisza jest milczącą nadzieją
.

Tomasz Mazur, Anatomia istnienia,
Wydawnictwo Barbelo, Warszawa 2014.

środa, sierpnia 12, 2020

3904. Oni

Nie ze swojego Miejsca Mocy, ale razem — Bliźniacza Liczba i Zalo łapią oddech. Tak bliscy, są blisko, a jednocześnie (fizycznie) boleśnie daleko.

Jest w tym zdjęciu coś… latarnia, skały, a może latarnia i skały? I gada do mnie każdy piksel: nie ustawaj! Przypomina o historiach, które za mną (dałaś radę, pamiętasz?), o tym, co jest teraz (jest dobrze!), o przyszłości — dasz radę!

Mogę tradycyjnie już napisać: pozostaję poruszona i tęskniąca — wyjątkowo mocno tęskniąca.


fot. Bliźniacza Liczba, fragment.

sobota, lipca 04, 2020

3861. Zielnik (VII)

Bo cień tak pięknie układa się na papierze.
Bo książka, którą kocham. Bo TE kwiatki
nie pierwszy raz proszą, bym dowiedziała się, jak mają na imię.

Bez Saxifragi ani rusz, bo daje światu coś, czego nie daje nikt inny.


fot. Gepardzica, fragment.

Profesora Saxifraga:
(szybsza od światła)
no jak to, nie wiesz???
Goździk kartuzek

wtorek, czerwca 09, 2020

3834. Wodorościk (XV)

Pierwszy cytat dowiózł Jabłoni Sadownik. Drugi, kilka dni później, Gepardzica. Trzeci wygrzebałam sama.

Wie pan, wszystko jedno czy ma się
przed sobą sto lat, rok czy tydzień,
zawsze ma się przed sobą wszystko
.

Jerzy Pilch
(1952–2020)

*

[…] „Parkinson to kurwa nie choroba”. Kto wie, ten wie — zwodzi cię, okradnie, da ci nadzieję, obieca małżeństwo i nic nie spełni.
// Jerzy Pilch

*

Cieszy mnie słowo „jeszcze”. To znaczy jeszcze łażę, jeszcze czytam książki, jeszcze próbuję pisać, jeszcze oglądam piłkę nożną. Słowo „jeszcze” daje nadzieję.
// Jerzy Pilch w rozmowie z A. Krzyżaniak-Gumowską, Newsweek, 2/2014.

(wyróżnienie własne)

* * *

Sadownik:
(po przeczytaniu drugiego cytatu)
A sm to co?

Jabłoń:
(nie ma słów, ma sm)

sobota, lutego 29, 2020

3725. Chronos sobotni (III)

Gepardzica:
Wzór na pracę…

Jabłoń:
siła × przesunięcie × cosinus(kąta między nimi)

Gepardzica:
Przyjemność + Talenty + Poczucie sensu

Jabłoń:
Tego nie uczą w szkole, a powinni.

Gepardzica:
To wzór na pracę idealną.

niedziela, lutego 02, 2020

3690. 33/366

na ulubionej kanapie przy kawie pierwszy raz od kilku latach. niehandlowa niedziela w centrum handlowym to jest smaczek. bez tłumów, bez hałasu, z planami i marzeniami, ze sobą.

33/366

*

nie znałam Jej wtedy. obchodziła osiemnaste urodziny, gdy umarła moja Babcia, Mama Orzeszka. dziś ma urodziny, jest moją przyjaciółką i pierwszy raz pomyślałam, że to dla mnie podwójny dzień „przejścia”.

33/366

niedziela, stycznia 26, 2020

3674. Chronos niedzielny (III)

Wczoraj Gepardzica wprowadziła w moje życie nowy, bardzo użyteczny relacyjnie termin: gówniana historia. To znaczy, na dzień dzisiejszy myślę o nim, jako o narzędziu, które wspaniale służyć może bliskim relacjom (do szefa bym z tym raczej nie wyskoczyła). Używać go należy w następujący sposób.

Receptura/procedura postępowania jest następująca:

składniki:
     ważna relacja (1 szt.)
     zgoda na pichcenie (2 szt. — po jednej na osobę)
     empatia i ciekawość (min. 3 g)
     humor (do smaku)

czas przygotowania wraz z konsumpcją:
     około 5–10 minut.

przygotowanie:
     Jedna z pichcących osób prosi: opowiedz mi swoją gównianą historię. Druga z pichcących osób daje niezłego czadu*, opowiadając o tym, co w jej mniemaniu myśli o niej pierwsza osoba. Konsumpcja następuje natychmiast i  polega na tym, że pierwsza osoba mówi, co ona o „tym, co sobie niby myśli” myśli naprawdę i czy w ogóle dałaby radę „to, co sobie niby myśli” wymyślić. A potem zmiana, druga z pichcących osób prosi: opowiedz mi swoją gównianą historię, a pierwsza daje czadu*.

_______________
* nie wie, że wymiata, bo gdy zaczyna mówić, ta historia to prawda nad prawdami, a prawdy się nie stopniuje.

*

Koniec teorii, czas na pierwszą praktykę i pierwsze wnioski.

Praktyka. Dawno się tak nie uśmiałam, gdy Gepardzica opowiadała mi swoją gównianą historię o naszej relacji — nie wpadłabym na dziesiątą jej część. Moja — należy nieskromnie zaznaczyć, że piszę to z pewną dumą — też była niczego sobie:

że na bal introwertyków nikogo nie zaprosiłam, nie zająknęłam się nawet, że mam wolną chatę; jak można się ze mną przyjaźnić, skoro nie umiem dzielić się zasobami; naprawdę, wierzę, że jestem przyjaciółką? trzeba się na mnie obrazić… najlepiej śmiertelnie za egoizm, który nie zna granic… a Ona (Gepardzica) martwi się, a ja nawet znaku życia nie daję, by się nie wygadać, że sama jestem i rozkoszuję się samodzielnością, a na blogu napisałam (!!!), jak mogłam

Wnioski. Wymiana gównianych historii ubawiła nas obie, a przy okazji „zniknęła” te złote, pożerające energię, myśli. To niesamowite, jak gówniane historie jesteśmy w stanie w sobie pomieścić i pod ich wpływem żyć (choćby tylko przez chwilę), zamiast wybrać właściwy numer i powiedzieć:
     — Muszę Ci opowiedzieć gównianą historię. Masz czas, by jej wysłuchać?

Gówniane historie nigdy nie znikną.
Niech więc żyją! Pod warunkiem,
że je sobie opowiadamy
.

*

Gepardzica:
(napisała dziś)
Tak, potrafimy wymyślać
i piękne, i gówniane historie —
przywilej osób wrażliwych i kreatywnych
.

poniedziałek, grudnia 16, 2019

3601. Perła w sercu

Z krwi, kości, oddechu i zacnych wad skonstruowane — mało idealne, ale fajne jesteśmy. I czasem któraś perłę rzuci. Tę podniosłam wczoraj.

nie krzyczę na Ciebie,
krzyczę do Ciebie
.

// Gepardzica

poniedziałek, grudnia 09, 2019

3584. Porno to tu!

     — Te wszystkie osoby na Twoim blogu są fikcyjne, prawda?
     — ???
     — No, wiesz: Kaan, Georginia, Zkemi, Gepardzica, Smoku, Smocza Córka, Apus, Zulka, Bliźniacza Liczba, Zalo, Vía, Biały Kruk, Orzeszek, Onemu, Tollini, Nek, Dżo, Phar Lap The Man, Timka, Szpagacik, Oś i Monek?
     — Fikcyjni? Tak bujnej wyobraźni to ja nie mam. To najprawdziwsi, żywi ludzie
! Beethoven też jest prawdziwy, choć już nieżywy od prawie dwustu latSaxifraga, uprzedzając twoje pytanie, żywa jak mało kto.

*

Rzecz się miała w piątek. W sobotę działo się, więc tylko z tyłu głowy pamięć o tej wymianie zdań mnie uśmiechała. W niedzielę nie starczyło już siły.

Dziś szukam. Szukam, szukam — nie ma. Jeszcze raz, szukam, przeszukuję, poszukuję, tropię — nic. Jeszcze raz i drugi, i trzeci — cierpliwość, jako kompetencję miękką, rozwijam — nic! Zrozpaczona prawie się poddałam. O pomoc poprosiłam Kaan — w końcu to „jej  wina” — też nie znalazła. Na odsiecz przyszła Geapardzica — jest! Bez Niej zginęłybyśmy. A było tak…

W piątek Kaan o tym, że dużo Jej na tym blogu, może za dużo… Jabłoń, że jakie za dużo?, że bierze wszystko, bo uwielbia wpisy, które przyjaźnienie się z Kaan montuje w oka mgnieniu, ale po chwili dodaje szczerze:

Jabłoń:
[…] biorę wszystko, choć jestem
wybredna: musi mnie poruszyć —
dobre kryterium.

Kaan:
Idealne kryterium.

To jak z filmami porno.

Trochę.

Jabłoń:
(cieszy się jak dziecko)
Mam pornobloga!!!! Wyłącznie!!!!!
Bo każdy wpis dla mnie jest
efektem wewnętrznego poruszenia.

Kaan:
Idealne kryterium.

Wchodzę w to.

I już. I wszystko jasne.
Tylko zachwyt, i muszę to tu mieć — ja.

Naczelna pornobloga bezdzietnaMama
z Autorkami współpracującymi.

3583. Moc słów, zdań i ludzi

*

Muszę nauczyć się gotować.

Muszę… nie znoszę tego słowa… natychmiast staję się ofiarą. Uczyć się… skojarzenia z niekończącym się procesem ma Gepardzica i żadna forma dokonana tego czasownika niczego nie zmienia. Gotować… dla mnie synonim syzyfowej pracy oraz życiowej porażki.

Jakiś czas temu kupiłam od Gepardzicy na pniu zdanie, które zmieniło moje podejście do sztuki kulinarnej i niewiarygodnie ułatwiło Georginii proces kuchennego mentoringu. Wegańska fasolka po bretońsku według przepisu wynalezionego przez Kaan była fantastyczna — zrobiłam „siama” od a do ż. Od dwóch tygodniu wcale nie gotuję i nigdy w przyszłości nie zamierzam uczyć się gotować. Bo ja teraz:

komponuję jedzenie.

*

Muszę codziennie się rozciągać.

Muszę… patrz powyżej — jedyna różnica polega na intensywności doświadczenia: jestem megaofiarą. Codziennie… to jedyne słowo, które już dobrze rozumiem. Rozciągać się… nienawidzę, robię to przez rozum jako megasyzyf.

Dżo obrazowo wytłumaczyła mi, co robi rozciąganie. Oniemiałam z zachwytu i… kupiłam na pniu! Bo ja już nigdy w życiu nie będę się rozciągać. Nigdy, przenigdy nikt mnie do tego nie zmusi. Bo ja teraz:

karmię komórki, powięź i mięśnie.

Hawk!

*