il lupo? o la volpe? e forse solo tu?*
177/365
____________
* // à la Leon Leszek Szkutnik:
wilk? czy lis? a może tylko ty?

[trovando se stesso]
alternatywny tytuł wpisu:
(5108+1). 0:1 (XIII)
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
il lupo? o la volpe? e forse solo tu?*
177/365
____________
* // à la Leon Leszek Szkutnik:
wilk? czy lis? a może tylko ty?

[trovando se stesso]
alternatywny tytuł wpisu:
(5108+1). 0:1 (XIII)
nie chcę takiego życia!
nie domagam się śmierci, żądam innego sposobu przeżywania chwil, które przed nami.
– ok, spróbujmy.
156/365

Spojrzała na niebo i głośno zaszlochała. To były łzy nie tyle smutku, ile radości z tego, że zobaczyła wyjście z dołu bez dna i znowu doświadczyła czegoś przypominającego szczęście.
Toshikazu Kawaguchi, Zanim wystygnie kawa.
Opowieści z kawiarni,
przeł. Joanna Dżdża,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.

[o miłości przy kawie]
Nie interesowało ich, co u mnie słychać. Właściwie dlaczego miałoby być inaczej? Podejrzewałam, że już dla nich nie istnieję.
Sofi Oksanen, Psi park,
przeł. Katarzyna Aniszewska,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2022.

[społeczne formatowanie]
sono sicura. non sei un
coccodrillo. ma
sai chi sei?*
134/365
____________
* // à la Leon Leszek Szkutnik:
jestem pewna. nie jesteś
krokodylem. ale
czy wiesz, kim jesteś?

[un piccolo drago]
alternatywny tytuł wpisu:
(5049+2). 0:1 (X)
Dobrze jest wtedy pamiętać, że my tych miejsc nie wybieramy, one po prostu na nas czekają. I nie od nas zależy, kogo tam spotkamy, lecz od nas zależy, jak się tam będziemy czuć.
o. Marek Donaj OSA,
Utraceni.
Zapiski kapelana szpitalnego,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2021.
(wyróżnienie własne)

[opuszczeni]
[M.M./W.H.] Czym jest żałoba?
[Donata Liberacka] […] Pracą emocjonalno-poznawczą, w wyniku której fizyczną obecność bliskiej osoby zastępujemy wewnętrzną relacją z nią.
[M.M./W.H.] Czyli?
[D.L.] Chodzi o znalezienie i zostawienie w sobie części tej osoby, która zostanie z nami na zawsze. Żeby w naszym wewnętrznym świecie zostały dobre wspomnienia, myśli, coś, co ta osoba nam pokazała, uświadomiła, czego nas nauczyła, co mamy dzięki niej. W żałobie nie chodzi o zapomnienie; ona ma prowadzić do utrzymania relacji – ale wewnątrz. To wiąże się z bardzo dużą pracą, dlatego wokół żałoby jest tyle emocji i trudnych doświadczeń.
[M.M./W.H.] Mówi się, że trzeba na to roku.
[D.L.] Panuje pogląd, że pierwszy rok jest na próbę. Pierwszego roku wszystko jest po raz pierwszy bez tej osoby: pierwsze święta, pierwsze urodziny, pierwsze wakacje. Natomiast drugi rok jest po to, żeby znów nauczyć się czerpać przyjemność ze świąt, wiosny, wakacji. Z życia.
Maria Mazurek, Wojciech Harpula, Nad życie.
Czego uczą nas umierający,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2021.

[(nie)obecność III]
Na co chcesz poświęcić to jedno życie, które jest ci dane? Ten jeden raz, kiedy jesteś na świecie? Czy jest coś szczególnego, co chciałbyś osiągnąć? Albo jakieś konkretne zadanie, w którym miałbyś ochotę wziąć udział? Co twoim zdaniem byłoby najbardziej warte osiągnięcia?
Jostein Gaarder, To my tu teraz jesteśmy. Filozofia życia,
przeł. Iwona Zimnicka,
Czarna Owca, Warszawa 2023.

[światy]
Zadzwoń do mnie, zawsze odbiorę.
Piotr Strzeżysz,
Niespełnienia,
Helion, Gliwice 2023.

[(nie)obecność II]
Najchętniej znów nigdzie bym nie dojeżdżał. Pojeździł jeszcze trochę, pobył ze światem. Niestety, to niemożliwe. Żaden kamyk nie pomoże. Choćbym najszczelniej siebie w niego wchuchał, choćbym najpiękniej go zaczarował i w najgłębszej rozpadlinie schował, to w końcu i on skruszeje, w piasek się zmieni, wiatr go na cztery strony świata rozwieje.
Dojechać trzeba. Nie rozciągnę w nieskończoność istnienia.
Żyj każdą chwilą, uśmiechaj się co dzień, kochaj ponad słowa.
Czy to naprawdę jest aż takie proste?
Piotr Strzeżysz, Zaistnienia,
Helion, Gliwice 2020.

[w drodze II]
Zawsze, nigdy, słowa absolutne, których nie możemy zrozumieć, skoro jesteśmy tylko malutkimi stworzeniami pochwyconymi przez nasz króciutki czas. Nie bawiłaś się w dzieciństwie w próby wyobrażenia sobie wieczności? Nieskończoność rozwijająca się przed tobą jak niebieska taśma, oszałamiająca i nieskończona? To jest pierwsza rzecz, która uderza cię w żałobie: niezdolność pomyślenia tego i przyznania tego. Zwyczajnie ta myśl nie mieści ci się w głowie. Ale jak to możliwe, żeby go nie było? Tej osoby, która tyle miejsca zajmuje na świecie, gdzie ona polazła? Mózg nie może zrozumieć, że zniknęła na zawsze. I co to u diabła jest zawsze? To nieludzka idea. Chcę powiedzieć, że jest poza naszymi możliwościami pojmowania. Ale jak to, nigdy więcej go nie zobaczę? Ani dziś, ani jutro, ani pojutrze, ani za rok? To rzeczywistość niepojęta, którą umysł odrzuca: nie zobaczyć go nigdy więcej to jest żart, żałosna myśl.
Rosa Montero, Ta żałosna myśl, że nigdy więcej cię nie zobaczę,
przeł. Wojciech Charchalis,
Wydawnictwo Wyszukane, Warszawa 2023.

[(nie)obecność]
*
Johannes Brahms, 16 Walców op. 39, nr 15 As-dur,
Jaara Tal & Andreas Groethuysen (fortepiany),
White Raven’s Favorites Playlist 2022, #9.
[…] ciągle zastanawiam się, skąd ci wszyscy ludzie się biorą. Skąd się biorą na mojej drodze? Dlaczego właśnie oni i dlaczego właśnie ja? Może są częścią mnie, a ja jestem częścią ich i nawet nie trzeba się bardzo wysilać, aby poczuć, że wszyscy jesteśmy tym samym.
Piotr Strzeżysz, Sen powrotu,
Helion, Gliwice 2016.
(wyróżnienie własne)

[w drodze]
Tak. Wiele miesięcy temu widziałam w sieci zajawki neurografiki. Przyciągnęły moją uwagę kolory i kształty. Niosły obietnicę czegoś porywającego, ale zrezygnowałam, nie próbując nawet, gdy tylko doczytałam o akcesoriach, które trzeba mieć*, by zacząć. Brzmiały jak wymóg posiadania karategi, by przyjść na pierwsze zajęcia karate, gdy jeszcze nie masz pojęcia, czy będziesz chciał_a wrócić na kolejne.
Nie. Książeczkom do kolorowania dla dorosłych w każdych okolicznościach mówię stanowcze: nie! Potrzeba anarchii, stanowiąca immanentny składnik mojej Duszy, wyklucza grzeczne kolorowanie po cyferkach. Nie są w stanie do tej formy aktywności przekonać mnie żadne ludzkie tłumy wielbicieli_ek.
Tak. Aku wspomniała, że Ona wsiąkła. Ponieważ Jej zdanie ma dla mnie znaczenie, zaryzykowałam. W stylu ziosio-samosiowym nabyłam kredki i pisaki. Kilka dni poczekałam. Przyszły i… porwało mnie!
Nie. To poniżej to nie neurografika per se. Neurografika to określone procedury, których poszczególne kroki mają właściwe sobie znaczenie i cel. To poniżej to efekt wyśmienicie spędzonego przeze mnie czasu z moją wewnętrzną anarchistką, która, jak się okazało, uwielbia zaprzęgać elementy neurografiki, by zatrzymać w kresce wrażenia.
Tak. Pojawił się na blogu nowy znacznik (1:1). Pomyślało mi się, że choć sztuką bywa wybranie cytatów z przeczytanych książek, to tylko czasem jest to ogromne wyzwanie. A gdyby tak, strzeliło mi do łba… No? Podwyższyć sobie poprzeczkę ku własnej radości i… Tak, tak, tak! Spodobał mi się ten pomysł. 1:1 to wpisy, w których jest tylko jeden fragment (dla mnie osobiście najbardziej znaczący, ważny, poruszający) i tylko jedno, zaklęte w neurograficzne linie i kształty, wrażenie na temat całej książki.
Nie. Zosio-samosiowanie to nie był dobry pomysł: kredki mnie rozczarowały, mazak był zbyt gruby, o pędzelku nawet nie ma co wspominać. Sadownik, doświadczeniem Kaan pchnięty ku właściwemu miejscu, podarował mi kredki. Wczoraj dorzucił pisaki i dwa pędzelki. Sklepy dla plastyków to nie sklepy dla snobów, lecz miejsca, gdzie źródło potencjalnego szczęścia przybiera realny kształt kredek, farb, pisaków i papieru o szlachetnej gramaturze. Niech!
Tak. Wczoraj testowałam nowe pisaki i wyłam z zachwytu. Na tapet trafiło wrażenie kwietniowych włoskich literek, które jest moją odpowiedzią na pytanie, z którym pozostawiła mnie Autorka książeczki: E tu… di che colore pensi siano i baci? [A ty… jak myślisz, jakiego koloru są buziaki?]. Ja? Takiego!

[i baci]
___________
* w rzeczywistości, moim skromnym zdaniem, by spróbować, wystarczy czarny pisak i kilka najzwyklejszych kredek.
Proponuję, byśmy poświęcały tyle samo uwagi naszej troskliwości, co naszym ambicjom. Zmierzacie w stronę wolności, a funkcją wolności jest wyzwalanie innych. […] nie dokonujcie wyborów, kierując się jedynie własnym spokojem i bezpieczeństwem. Nic nie jest bezpieczne. To nie znaczy, że cokolwiek kiedykolwiek takie było albo że cokolwiek wartego osiągnięcia powinno takie być. Rzeczy wartościowe rzadko takie są. Bycie rodzicem nie jest bezpieczne. Kwestionowanie status quo nie jest bezpieczne. Nie jest bezpiecznie podejmować się pracy, której nikt dotąd nie wykonywał. Ani też wykonywać stare zadania w nowy sposób. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał was powstrzymać.
Toni Morrison, Samoszacunek. Eseje i medytacje,
przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2023.
(wyróżnienie własne)

[w urasowionym i upłciowionym świecie]
A dyskryminacja kogokolwiek
nie jest „poglądem”.
Paula Szewczyk, Ciała obce. Opowieści o transpłciowości,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2023.

[pragnienie pełni siebie]
notatnik, który czekał na mnie ponad siedem lat — skąd wiedział, że warto czekać?
30 magicznych, akwarelowych kredek, o których istnieniu nie miałam pojęcia do dziś — czy wiedziały, że trafią do ula? z miłości je otrzymałam, ku radości, którą znajduję i odkrywam.
96/365
Dawno, dawno temu… Kaan. Nie tak dawno… Oś. Zainspirowana, drugi miesiąc zgodnie z maksymą śpiewać każdy może — chciałabym powiedzieć każdego dnia — nie każdego dnia gryzdolę na temat, przy którym przystaję, by poczuć, by ustać, by zrozumieć, co się we mnie dzieje.
Dawno, dawno temu… zaczęłam czytać książkę. To jedyna książka w moim życiu, którą czytałam czasem po jednym akapicie, czasem po jednym zdaniu. Odkładałam, gdy tylko natknęłam się na coś, co wymagało sprawdzenia w praktyce, bądź wprawiało mnie w osłupienie, które potrzebowało zamieszkać we mnie.
Skończyłam tę książkę wczoraj. Wybrałam cytaty z uwierającą mnie świadomością, że wybierała je ta, która te książkę skończyła. Gdybym książkę miała „w papierzu”, byłaby wyklejona półprzezroczystymi znacznikami lub prawie w całości pogryzdolona markerem. Wróciłam do początku, by zobaczyć, co zaznaczyła ta, która tę książkę zaczęła czytać.
Dawno, dawno temu… to wpis o dwóch bardzo intymnych przygodach, w które wyruszyłam… tak dawno temu.
[…] [nie] musimy być ofiarami potężnych sił działających w naszym życiu. Możemy nauczyć się pracować z nimi, rozumieć je, znajdować w nich znaczenie, dokonywać świadomego wyboru i używać ich energii, by rozwijać siłę, mądrość i współczucie.
℺

℺
[…] zgódź się w umyśle i sercu, by ta chwila była właśnie taką, jaką jest, i pozwól sobie być właśnie takim, jakim jesteś. Potem, gdy będziesz gotowy, idź tam, gdzie ci serce wskazuje, z uwagą i zdecydowaniem.
℺

℺
Uczniu, powiedz mi, czym jest Bóg?
On jest oddechem w oddechu.
// Kabir
℺

℺
Jeden z praktycznych sposobów budzenia się polega na patrzeniu na innych ludzi i pytaniu siebie, czy naprawdę widzisz ich, czy tylko swoje myśli o nich. Czasami nasze myśli działają jak okulary, przez które widzi się tylko sen.
℺

℺
Pełnia życia malowana jest zamaszystymi uderzeniami pędzla. Do zrozumienia i mądrości można dojść wieloma ścieżkami. Każdy z nas staje wobec innych potrzeb i dla każdego co innego jest warte zachodu w życiu. Każdy musi wytyczyć własny szlak, który będzie odpowiadał temu, do czego jest gotowy.
Jon Kabat-Zinn, Gdziekolwiek jesteś, bądź,
przeł. Henryk Smagacz, Czarna Owca, Warszawa 2014.

wpis przeniesiony 9.04.2019.
(oryginał z zawieszkami)
tydzień temu spadła na mnie wiadomość. niech to szlag! — pomyślałam.
przed weekendem Pan Ciasteczko do szewskiej furii został doprowadzony*.
wracałam dziś z rehabki, myśląc o jednym i drugim. obserwowałam
zasadniczą, życiową zmianę w sobie, bo przyszło do mnie, zaskoczyło i zostało:
ciekawe, co dobrego z tego wyniknie…

______________
* to naprawdę trudne zadanie, trzeba się nieźle narobić. Jabłoni udało się to w przypadku Sadownika raz, może dwa w życiu.
wpis przeniesiony 8.04.2019.
(oryginał z zawieszkami)
brak. za mało. nie zdążysz. zabraknie. nie starczy. czas słusznie miniony, a wewnętrznie realne półki z octem. z tej perspektywy zawsze jest nie dość. tej logice wymykają się bez zniekształcenia jedynie szczęśliwe zbiegi okoliczności — fakty, którym nie sposób zaprzeczyć. wymknij się i ty — szepnęła.

(o czwartej trzydzieści rano na spacerze z Heniutką,
po rozmowie o upale i życiu z panem, który na nogach od trzeciej, usłyszała)
Niech Bóg ma panią w opiece!
Jabłoń:
(najpierw poczuła, a potem odpowiedziała)
Niech nas ma w opiece!
wpis przeniesiony 8.04.2019.
(oryginał z zawieszkami)
wieczór. dwa dni temu. telefon. numer nieznany. człowiek — po drugiej stronie zestawionego połączenia — znany (?) lata świetlne temu.
rozmowa. dwadzieścia lat od „że cię nie opuszczę aż do śmierci” plus kilka przed. razem więcej niż dotychczasowa połowa życia dzwoniącej do mnie osoby. rozwód.
drugi dzień przed oczami mam nieaktualne już dane — błysk w oczach człowieka, który kilka lat temu przy kawie o drugiej połowie wspomniał. rozwód. a błysk? rozwód.
w poznawczym dysonansie tkwię drugą dobę. związek?…. z drugą osobą?… doszłam tu: gwarancji brak. jednak jeśli po małżeńskiej przysiędze ludzie nie staną się rodzicami lub przyjaciółmi, to pewność z cienia wylezie na bank. rozwód.
