Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odwracalneJużNie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą odwracalneJużNie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, marca 05, 2026

6034. [*]  // 64/365

by­ła młodsza od kudłatej o 52 dni. odeszła 315 dni po niej. ćwi­cze­nia z utraty odrobiła w swym życiu z nawiązką — od dziś ga­nia z prawie wszystkimi małoduńskimi „piesami”.

64/365

Saba
(2010-2026)


fot. Häwwä, fragment.

Śmierć to jest zakręt drogi.
Umrzeć to tylko zejść z pola widzenia.
Gdy nadstawię ucha, słyszę twoje kroki,
Nie mniej prawdziwe od mego istnienia.

Fernando Pessoa, 46 wierszy ortonimicznych,
przeł. Michał Lipszyc, Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.

niedziela, listopada 23, 2025

5953. 327/365

dwa dni później niż w zeszłym roku spadł śnieg, po­dwój­nie pierw­szy. pierw­szy tego zimnego czasu, pierw­szy bez Niej. cieszę się nim za Nią i dzięki temu jest dziś ze mną od ra­na bardziej niż zwykle.

327/365


[całkowita asystencja: Sadownik],
fragmenty.
 

Znowu ten metafizyczny przeciąg między światami, między śmiercią a nami.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

wtorek, listopada 04, 2025

5932. 308/365

to czysty przypadek, że policzyłam. dziś skończyłaby 186 mie­się­cy. prze­czy­ta­łam* poniższy fragment i ruszyła fala.

308/365

______
  *  najpierw przeczytałam, zachwyciłam się, zadumałam, za­tęskniłam okrutnie, dopiero potem skojarzyłam datę i po­li­czyłam, i muszę tu zaparkować tę tęsknotę i wdzięczność, że mogłam być Jej człowiekiem; ze zdjęć w telefonie od­ce­dzi­łam Heniutkę jesienną z czasów, gdy śmierć trzymała się z daleka od Małej Danii.

[…]  zwierzęta pojawiają się obok nas, żebyśmy się dowiedzieli czegoś nie o nich, ale o nas samych.

Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu
, Wielka Litera, Warszawa 2024.

piątek, października 24, 2025

5920. 297/365

pół roku — dziś to nie jest miara czasu lecz tęsknoty. to zdjęcie zo­baczyłam po raz pierwszy w zeszłym miesiącu, choć zostało zrobione w styczniu 2021 roku.

już nie mogę się doczekać, by przyszła do mnie śniegiem.

297/365


fot. Maggie, fragment.

Od tamtej pory w domu jest dziwnie. Nie ma jej i nie ma czę­ści nas. […] 
     Co zostało? […]  Odruch patrzenia w miejsca, w których zwykle leżała. […] 
     Nie ma jej i życie toczy się dalej. […]  Czasem wydaje mi się, że wystarczy mnie dotknąć, a rozpadnę się na kawałki. I wciąż oddałabym wiele, by móc ją głaskać […].

Gdybym mogła jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, a ona by mogła zrozumieć, jaką jest niezwykłą […]  istotą.

Nie można się wstydzić wielkich słów, trzeba po nie sięgać, by wyrazić wdzięczność, póki jest okazja.

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

środa, października 08, 2025

5907. [']   // 281/365

choć niewidomy, na­oglądał się w swym ży­ciu wielu idiotów. dysponował niebywałą, mimo że zrodzoną z niemocy, mocą — nie­wie­lu to dostrzegało.

choć nigdy nie spo­tka­li­śmy się, poruszona faktem, że odszedł, palę dla Niego dziś świa­tełko.

281/365

[…]  będziemy mogli później zapytać: „Co właściwie stra­ci­łem, umierając?”. Na ścież­ce tej re­zy­gnu­jemy ze wszystkiego, czym w swoim mniemaniu jesteśmy, wkraczamy w zupełnie nieznany świat i stajemy się tym, kim w rzeczywistości by­li­śmy zawsze – w głębi duszy o tym wie­dzie­li­śmy, jed­no­cześnie sobie tego jednak nie uświa­da­miając.

Richard Rohr, Nieśmiertelny diament. W poszukiwaniu
prawdziwego ja
, przeł. Marek Chojnacki,
Wydawnictwo WAM, Kraków 2013.

*

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej
ponadto co widzialne,
nie możesz zobaczyć niczego
.

     – Ruth Bernhard

środa, września 10, 2025

5888. 253/365

po ci­chutku, bez pośpiechu, już nie dla jed­nej osoby za­pa­la­my to światełko. pali się dla wielu ludzkich i nieczłowieczych Osób. tak bardzo mi Ich tu, po tej stronie życia, brak, choć przecież wiem, że z nami są.

253/365

[Wszechświat] wysyła nam drobne wia­do­mo­ści, wywołuje koincydencje i szczęśliwe zbiegi okoliczności, przypomina nam o tym, żebyśmy się zatrzymali, rozejrzeli i uwierzyli w coś jeszcze – w coś więcej.
   — Nancy Thayer

*

Oto miłość: dzięki niej można wzlecieć ku tajemnemu niebu i odsłaniać setki zasłon w każdym momencie. Naj­pierw po­zba­wia oddechu. Później pozwala zrobić krok bez użycia stóp.
   —  Rumi

wtorek, września 09, 2025

5887. 252/365

uro­dziła się we wtorek. dziś, piętnaście lat cztery miesiące i pięć dni później, też we wtorek uwolniliśmy Jej pro­chy. od jutra będzie dotykać nas falami bałtyku.

252/365


[asystencja: Sadownik] 

Dawno temu, kie­dy wzięliśmy sobie psa, gdy pies został przy­wieziony i za­parkował w wybranym kącie, okazało się, że obec­ność trzeciego bytu w mie­szka­niu zmieniła je – stało się nieco mniej nasze, wymagało ujarzmienia i zasiedlenia na no­wo. Efekt zniknął po kilku dniach, aby potem, po odej­ściu psa, wrócić ze zdwojoną siłą.

Jarek Westermark, Truteń, czyli rozprawa z ojcostwem,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

niedziela, września 07, 2025

(5884+1). Piątkowe obdarowanie (II)

W piątek wiele puzzli wskoczyło na swoje miejsca. Pamiętam, gdy po raz pierwszy w życiu czułam się dobrze w większej grupie ludzi, pamiętam to poczucie przytulenia, niebywałego przywileju bycia częścią tamtych chwil. Pamiętam poczucie bezgranicznej miłości. Przypomniało mi się dziś, że o nim zapomniałam i dopiero dziś skojarzyłam.

W piątek skrystalizowało mi się, że poczucie rodzinnego deficytu miłości, w ktorym żyłam przez większość swojego życia, nie wynikało z niedojrzałej formy członków mojej szeroko pojętej rodziny pochodzenia, no­minalnie do­rosłych ludzi, którzy nijak nie wyrobili się na relacyjnych zakrętach, lecz z braku podłączenia do Drugiej Strony, z braku umiejętności dostrzeżenia, że stamtąd płynie nieustannie nieskończenie wielka miłość. Od piątku nie doświad­czam niczego innego.

Wybierając imię-na-tu, nie chcąc utracić istoty jestestwa człowieka, wy­bra­łam Mu kiedyś tam: Salvo. Dopiero w piątek odkryłam drugie, życio­daj­ne dla mnie znaczenie tego imienia. Salvo to nie tylko imię, ale również for­ma pierwszej osoby liczby pojedyńczej włoskiego czasownika salvare (ra­to­wać). Salvo nie tylko mnie uratował, ale i obdarował bezcennościami, pomyślałam, kosztując dań, które On lubił w Jego ulubionym miejscu. In­nymi słowy:
     Salvo mi ha salvata!
     Grazie infinite.
     Carissimo Salvo, ci vediamo
!

fot. Cubú [z:] arch. rodzinne.

 

Salvo
(1958–2025)

Tata Salvo
(1924–2018)

 

Wciąż jesteśmy dla siebie tym wszystkim, czym byliśmy.
[…]
Niechaj moje imię nadal będzie słowem używanym na co dzień.
Wymawiaj je bez trudu i bez śladu cienia.
Znaczenie życia pozostało bez zmian.
[…]
Jestem gdzieś w pobliżu,
tuż za rogiem.
Wszystko jest w porządku.

   — Henry Scott Holland

5884. Piątkowe obdarowanie (I)

Fusy wrażeń nie tylko musiały opaść. Przede wszystkim musiały się we mnie pomieścić, bo każdy bezcenny. Ostatniego piątku powinno być inaczej. Ja za­dzwo­niłabym do Salvo z urodzinowymi życzeniami i cieszyłabym się, że pój­dą w czwór­kę na pyszne jedzenie w ten odświętny Czas.

Gdybym trzy lata temu z małym hakiem nie odebrała telefonu… nie byłoby tamtego czwartku, spotkań, które przyszły potem, wielu telefonów i esemesów oraz tego piątku i wielu dni, na które mam nadzieję.

Gdyby Salvo nie był tak uparty, jak był, by obdarowywać bliskich, i odpuścił szukanie numeru telefonu, by się ze mną skontaktować… nie byłoby tego piątku.

Gdyby Salvo nie odnalazł zaproszenia na ślub w oliwskiej katedrze, który odbył się ponad pięćdziesiąt pięć lat temu; zaproszenia, na którym Ciocia Irka, swoim pięknym pismem zapisała numer telefonu, którego nigdy nie zmieniłam… nie byłoby tego piątku.

Gdyby, gdyby, gdyby… Nikt w życiu nie obdarował mnie tak bardzo jak Salvo przez cały ten piątek, gdy z nami był.

 
 
 
 
[częściowa asystencja: Sadownik]

Salvo
(1958–2025)

fot. Cubú [z:] arch. rodzinne.

środa, września 03, 2025

5883. 246/365

skreśla­my ostatnie pozycje z listy rzeczy do wzięcia. pierwszy raz nie pakujemy klatki, misek, karmy, dodatkowego kocyka na ka­na­pę na werandzie.

pierwszy i ostatni raz spakowaliśmy urnę.

246/365

sobota, kwietnia 26, 2025

(5768+2). —

Nikt nie żałował, że kochał psa.
pies Fafik

🐾🐾

Gdy odejdzie człowiek, pozostaje pustka;
gdy odejdzie pies, zostaje ogromna pustka
.
Człowieka Fidusa

Ten, kto
nic nie wie, nic nie kocha.
Ten, kto
nic nie robi, nic nie rozumie.
Ten, kto
nic nie rozumie, jest nic niewart.
Ale
ten, kto rozumie, również kocha,
zauważa, widzi…
Im
więcej wiedzy wiąże się z jakimś przedmiotem,
tym
większa jest miłość…
Kto
wyobraża sobie,
że
wszystkie
owoce dojrzewają w tym samym czasie co poziomki,
nic
nie wie o winogronach.
Paracelsus

(5768+1). —

Na skraju śmierci było ogromnie dużo miłości. W ostatnim zwykłym dniu, gdy jesz­cze nie wiedzieliśmy, że nadciąga nieodwracalne, odwiedziła Cię Młodość, która w przeciągu ostatniego roku przeistoczyła się w piękną młodą kobietę. W ostatnim dniu*, który spędziliśmy jeszcze całym Stadem, pożegnały się z Tobą Pati i Rysia. Pra­wie całą ostatnią Twoją noc, spędziłam słuchając, jak oddychasz. Poza tymi mo­men­tami, gdy było to dla Ciebie trudne, była to dla mnie najpiękniejsza melodia świa­ta. A potem przyszedł dzień. Ten, na który nigdy nie czekaliśmy. Bolesna świa­do­mość ostatniego wspólnego ranka. Kilka godzin potem przy­szła pożegnać się z To­bą Maggie. Ty — napisała mi tamtego wieczora Maggie — pożegnałaś się z Nią w ten sam sposób, w jaki się poznałyście: buziakiem.

Pani Wetka, która do nas przyszła (czekanie było największym koszmarem), okazała się być Twoją starą dobrą znajomą, podniosłaś głowę, patrzyłaś na nią swoimi nie­widzącymi oczami. Znała Cię, jak ustaliliśmy, od trzynastu lat. Wspominaliśmy wszystkie gastrologiczne ratunki, opróżnianie gruczołów okołoodbytowych, Twoje radosne wska­ki­wa­nie na wagę zaraz po wejściu do gabinetu, choć nikt Cię o to nie prosił, i bez­par­do­no­we pobieranie opłaty w chrupkowej walucie za każde grzeczne i dzielne przetrwanie procedury medycznej. Byłaś w najlepszych możliwych rękach. Zdalnie towarzyszyły Ci Timka, Kaan, Mło­dość i Jej Mama. To niesamowite, w ile ludzkich żyć wniosłaś radość. Na po­wierzch­ni utrzymywało nas wiele wspierających myśli dobrze życzących nam Ludzi.

Pan, który przyjechał po Twoje ciało. Nigdy nie zapomnę sposobu, w jaki przełożył Twój pyszczek na całun. Byłam bezgranicznie wdzięczna za jego delikatność. A po­tem już tylko przejmująca cisza w ulu; esemesy, wiadomości i rozmowy telefoniczne pełne wspomnień z Tobą w roli głównej.

W przyszłym tygodniu Sadownik odbierze Twoje prochy. Jeszcze czeka Cię podróż w ukochane przez nasze Stado miejsce. A póki co, parafrazując słowa Akuszera: psy, podobnie jak ludzie[,] nie znikają z powodu swojej śmierci. Nie, nie znikają!


fot. Sadownik, fragment, 2013.

_________
  *  [suplement 24.10.2025]

Zo­stała nam jedna noc, choć liczyłyśmy na więcej. Została jedna.
     Pytania w głowie: Czy ona wie? Czy to rozumie? Czy tego właśnie pragnie?

Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.

czwartek, kwietnia 24, 2025

5768. [*]   // 114/365

chcę na zawsze za­cho­wać zdolność dostrzegania wszystkich kolorów, które nauczyłaś mnie widzieć, moja naj­uko­chań­sza psia Duszo***, chcę zachować Twoją nieskrępowaną niczym ra­dość życia, nieograniczone zaufanie do świata i nie­usta­ją­cą ciekawość.

jestem zaskoczona wyborem zdję­cia, ale żadne inne nie może się tu znaleźć dziś, tylko to. jutro bę­dzie czternasta rocznica, gdy w pikselu zatrzymałam tamtą chwilę, za dziesięć dni Twoje urodziny.

114/365

Hexe
/hod. Nadia Comăneci*/
(2010–2025)
    Heniutka**

___________
     *    Miot „N”. Miała pięć czarnych sióstr. Wśród nich Nicole Kidman i Naomi Campbell. Imion trzech po­zo­sta­łych ku­dła­tych dziew­czy­nek nie pamiętam.
   **   Orzeszek wprowadziła do użytku imię Henia, po­nie­waż nie chciała do Kudłatej mówić po niemiecku.
  ***  pojaw się w moich snach, proszę, przyjdź nie raz.

💔

Ze śmiercią mojego psa
umiera we mnie kawałek świata.

Jarosław Borszewicz, Mroki,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2015.

💔

Ktoś, mi­ja­jąc go przy skrzynce pocz­to­wej, wspo­mina, że bar­dzo mu przy­kro z po­wodu jego straty, ale Sune nie chce, żeby im było przy­kro z po­wodu śmier­ci, a z po­wodu ży­cia, które musi te­raz wieść bez tego nie­wy­cho­wa­ne­go, nie­zdy­scy­pli­no­wa­nego nic­po­nia. Bez łap na ra­mie łóżka i bez śla­dów ugry­zień na prze­gu­bach dłoni. Jak to te­raz bę­dzie? […]  nie do końca ro­zu­mieją jego stratę. Bo prze­cież to tylko pies. Tak trudno wy­ja­śnić, że to coś o wiele wię­cej niż zwie­rzę, gdy jest się czło­wie­kiem tego zwie­rzę­cia. Wy­maga to za­pewne wię­cej em­pa­tii niż u prze­cięt­nej osoby. Albo też wię­cej wy­obraźni.

Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Marginesy, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

💔

Jestem przekonana, że zwierzęta mogą wychowywać ludzi.

Elisabeth Kübler-Ross, Życiodajna śmierć. O życiu, śmierci i życiu po śmierci, przeł. Malina Stahre-Godycka,
Media Rodzina, Poznań 2021.

czwartek, kwietnia 17, 2025

5761. [*]   // 107/365

gdy jeszcze scho­dy z jedną poręczą nie były dla mnie barierą nie do pokonania, co dwa tygodnie Ją głaskałam.

nie mo­głam oderwać oczu od uszu tej pięknej Osoby. były dzie­łem magii, a nie kwestią rasy.

107/365

Florka
(2012–2025)


fot. Człowiek Florki, fragment.

poniedziałek, lutego 24, 2025

5723. [']   // 55/365

odeszła. od dziś, Biały Kruku, oboje wiecie coś, czego po tej stro­nie dokładnie nie wie nikt. łomolę więc — tak dobrze pa­mię­tam, gdzie przez dziesięciolecia stał ten winyl.

55/365

Roberta Flack, River.

there’s a river somewhere
flows through the lives of everyone
[…]
there’s a star in the sky
brightens the lives of everyone
[…]
there’s a short song of love
sings through the lives of everyone

[dostęp 24.02.2025], źródło.

Roberta Flack
(1937–2025)

piątek, lutego 14, 2025

5711. [']   // 45/365

któ­ry to już dzień nie dociera do mnie, że Ona jest po drugiej stro­nie, z TajgąDunieczką. tylko sadownik reprezentował dziś naszą rodzinę na po­grze­bie, bo mnie zimno zatrzymało w ulu.

nie przestaje być ze mną Jej uśmiech, głos i serdeczny śmiech, niech pozostaną!

45/365


fot. Hans Benn, [dostęp 14.02.2025], źródło.

czwartek, grudnia 05, 2024

5648. 340/366

wczoraj Heniutka skończyła czternaście lat i siedem miesięcy. dziś do mnie dotarło, że z każdym dniem nasz wspólny, po tej stro­nie tęczy, czas drastycznie się skraca. każde­go wie­czo­ru ma­le­je o względnie coraz więk­szą część.

340/366

poniedziałek, października 14, 2024

5608. [*]   // 288/366

ten chłopiec podarował mi Bliźniaczą Licz­bę. patrzę na jedno z poniższych zdjęć i sły­szę, i nie chcę nigdy przestać słyszeć Jego sprężystych kro­ków sprzed wielu lat.

jak niesamowitą był osobą świadczy nie­ogar­nial­na dziura, z któ­rą od dziś mu­si­my na­uczyć się żyć, nie gubiąc ani grama wdzięcz­no­ści za chwi­le, gdy namolnie nas nauczał, że życie to czas wypełniony wspa­nia­ły­mi chwilami.

288/366

Faraday
(2010–2024)


fot. Bliźniacza Liczba, fragmenty.

To ni­gdy nie jest tylko pies. To ro­dzina.

Fredrik Backman, Zwycięzcy,
przeł. Anna Kicka, Marginesy, Warszawa 2023.