Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez polityki proszę czyli czysta polityka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez polityki proszę czyli czysta polityka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, października 12, 2026

6256. Z oazy (CDLXXX)

Czekałam na tę książkę w wersji elektronicznej na długo przed gigantem. Czekałam, nie mając pojęcia, że będę ją czytać w ramach empatyzowania z najukochańszym Człowiekiem i Jego Mamą, ale dokładnie tak się stało.

To nie jest książka tylko o stracie i jej konsekwencjach. To przede wszystkim książka o miłości i dlatego warta jest przeczytania. Nie miałam wątpliwości, że wybieranie fragmentów będzie trwało i będzie bolało. Dokładnie tak się stało.

To jedna z dwóch ostatnich książek, jakie przeczytałam na gigancie, ale wy­bo­ru wy­imków do­ko­ny­wa­łam już po powrocie, mierząc się nie tylko z trudnością, jaką było samo wybieranie, ale również z trzymającą mnie długo w­szachu niepewnością, jak te wyimki poukładać. Stanęło między innymi na dodatkowej przestrzeni pomiędzy grupami fragmentów, by móc wziąć oddech. Gdy tylko podjęłam tę decyzję, wyimki, które muszę tu mieć, ułożyły się same.

To potrzeba, nie wybór. Ta książka jest potrzebą, nie wyborem.

🖇

Niniejsza książka jest pewnego rodzaju pamiętnikiem i  […]  jest mapą tego, co się mówi, oraz przemilczeń.

🖇

Gdy piszę, czas jest wciąż podziurawiony. Często myślę o tym, jak wiele nie wiem o przeszłości i jak pusta stała się przyszłość, odkąd zmarł Paul. Wiele pozostawało niewidzialne dla mnie wtedy i pozostaje niewidzialne teraz. Wiele leży poza sferą mojego zrozumienia.

🖇

Ta książka będzie pierwszą, której Paul nie przeczyta przed publikacją. […] 
     Gdy piszę, słyszę w głowie jego głos.
     To zdanie jest rozwlekłe, mówił, a wtedy ja przepisywałam je w bardziej zwięzłej formie.
     Brzmi zbyt ezoterycznie; tu żargon medyczny. Nie wiem, co to znaczy, mówił. Sparafrazuj.
     Nie potrzebujesz tu przymiotnika, mówiłam. Użyłeś tego samego słowa dwie strony wcześniej, znajdź inne. Skróć tę dygresję. Jest za długa
. Czasem zauważałam frazę, która z jakiegoś powodu wydawała mi się nie­pre­cy­zyj­na, i wyjaśniałam dlaczego. Zawsze ją zmieniał.
     Nie pamiętam ani jednego przypadku, żeby jedno odrzuciło radę dru­giego.

🖇

Pisanie to działanie. Zdanie po zdaniu, ustęp po ustępie próbowałam coś z niego przenieść na papier, coś z tego, kim dla mnie był [Paul]. […]  Wszyscy umieramy, ale ja miałam go w swoim życiu, a ponieważ go mia­łam, nie jestem tą, którą byłam, gdy go poznałam, lecz kimś in­nym — lepszym, ciep­lejszym, twardszym, mądrzejszym. Kiedyś mó­wi­łam mu: Jesteś sercem mojego serca. Był i cały czas jest.

🖇

Czasem ważne jest, by przemówić, a czasem mądrzej jest ugryźć się w język. Nie zawsze też łatwo ustalić, która opcja jest właściwa. Ta książka jest owo­cem jednego i drugiego.
     Wiem także, że ORAZ związku dwojga ludzi nie jest usprawiedliwieniem dla ingerencji, dla wścibstwa lub wpychania się do wnętrza drugiej osoby i domagania się wyznań. Każdy człowiek musi mieć swobodę wyboru, kiedy i co powiedzieć. Nawet najbardziej intymne relacje wymagają szacunku dla czułych, drażliwych i tajemnych geografii człowieczego ja.

🖇

Dwie wersje czasu: czas jako linia pojedynczego ludzkiego życia, które kończy się śmiercią, i czas jako koło, które się obraca i mieści w sobie cykle narodzin i śmierci.

🖇

Godziny przeskakują do przodu, za to minuty częstokroć ciągną się powoli. Chcę zakorzenić swe ciało w kalendarzach i zegarach, tych niezawodnych, acz ostatecznie fikcyjnych systemach odliczania upływającego czasu, ale gubię się w ich regularnym rytmie.

🖇

[…]  żyjemy w owym „Potem”, miejscu, gdzie 
logika czasu i przestrzeni jest zaburzona.

🖇

Martwię się, że moje myśli rozproszą się na więcej kawałków, niż będę w sta­nie pozbierać. Tym się teraz zajmuję — zbieraniem kawałków siebie.

🖇

Zwyczaje, nawyki, rytuały wywodzą sens z powtórzeń, a powtórzenia te mogą służyć za zbroję chroniącą przed niepokojem.

🖇

Istoty ludzkie nie są jedynymi, które tęsknią za zmarłymi i ich szukają. […]
     Gdzie jesteś?
     Mogę poszukiwać utraconego partnera, pisząc o nim w tej książce, rzecz dla gęsi niemożliwa, aczkolwiek gęś i ja jesteśmy istotami społecznymi przy­wią­za­nymi do swego towarzysza i żadna z nas nie jest w stanie zlo­ka­li­zować tego, którego utraciła, a tym bardziej przywrócić mu życia.

🖇

Chociaż istoty ludzkie są w zasadzie zbiorem poszczegól­nych części, nie są one autonomiczne, ale w fundamentalny sposób ze sobą powiązane. Modele medyczne słyną z tego, że słabo odzwierciedlają to współuzależ­nienie, opie­ra­jąc się na odpowiedzialności lekarzy specjalistów za każdą z oddzielnych części. […]  Specjalizacja ma swoje cudowne plusy, lecz także znamienne martwe punkty.

🖇

Jak powiedziałam Paulowi, guz to nie drzewo. Nie można określić, kiedy wy­rósł, i pomimo długiej tradycji łączącej raka z emocjami i ze stratą oraz wielu najnowszych prac naukowych, które podejmują to samo pytanie, rezultaty badań nie są jednoznaczne i wśród naukowców nie osiągnięto w tej kwestii konsensusu. Panuje natomiast zgoda co do tego, że stresory różnego rodzaju wpływają na układ odpornościowy. […]  Warto pamiętać nauko­wą mantrę: „korelacja to nie przyczyna”.

🖇

W trakcie terapii Paula cały czas myślałam o tym amerykańskim generale, który podczas wojny wietnamskiej stwierdził: „Musieliśmy zniszczyć tę wioskę, żeby ją ocalić”.

🖇

Niestety w dużym stopniu propaganda świetlanej przyszłości medycyny per­sonalizowanej i jej zdolności przewidywania terapii dla „ciebie” służy temu, by sprzedać prymitywne, fałszywe przekonanie o tym, że de­cy­du­ją­cym czynnikiem w rozwoju choroby jest „gen”. Regularnie pojawiają się głosy o wpływie „środowiska”, wciąż jednak powszechne jest przekonanie, że chorobę można przewidzieć na podstawie genomu danej osoby.

🖇

Cudowności i potworności przeplatają się w życiu wielu z nas.

🖇

Co mam zrobić? — zwracał się do mnie z przelotnym uśmiechem na twa­rzy — pogrozić Bogu pięściami?

🖇

Fantazja indywidualnej sprawczości jest potężna — idea, że każde z nas kontroluje w dużym stopniu to, co się nam przytrafia.

🖇

Istnieje znacząca różnica między nadzieją a optymizmem. Skłonność opty­mi­sty do przyjmowania z radością każdej dobrej nowiny i przewidywania szczęśliwego zakończenia jest zrozumiała, ale wywołuje huśtawkę emo­cjo­nal­ną, nie do wytrzymania przynajmniej dla tych, którzy kochają pacjenta. Nadzieja natomiast jest do życia niezbędna.

🖇

Nadzieja jest tym, czego potrzebujemy, dopóki sprawa nie stanie się bez­na­dziej­na, a wtedy ważne jest, by stawić czoło prawdzie.

🖇

Gdyby terapie poskutkowały […]. Choroba stałaby się bolesnym wspo­mnie­niem, naszym wspólnym, z domieszką wdzięczności za innowacyjne roz­wią­za­nia medyczne, nic jednak nie poszło zgodnie z planem.

🖇

30 kwietnia
     Mój kochany umarł dziś o 6.58. […]  „On was słyszy. Możecie do niego mówić”. Ujęłam w dłonie jego twarz. Powiedziałam: „Boże, zaznaliśmy tyle radości, co? Tyle radości”. To mi przyszło do głowy. Radość. Wydawała się tak waż­na.

🖇

Mądrość po fakcie to nie prognoza.

🖇

Lata temu napisałam w jednym z esejów: „Tylko odsłonięte ja może poczuć radość”. To także prawda w odniesieniu do miłości i żałoby.

🖇

Zagłębiłam się w badania dotyczące żałoby. Gdy coś mnie nurtuje, czytam. Obsesyjnie czytam o tym, co mnie nurtuje. Nie rozwiązuje to problemu. Ale pozwala się zdystansować. Chłodzi oparzenie. Lepsze to niż butelka szkockiej.

🖇

Chęć samotnego zwinięcia się w pozycji embrionalnej w zaciemnionym pokoju i pozostania tam nieruchomo ma w teraźniejszości powab, jaki w przeszłości odczuwałam tylko wtedy, gdy cierpiałam na ciężką grypę, przeziębienie lub migrenowy ból głowy. Gdy wabi mnie inercja, myślę sobie — nie odpowiadaj. To zew otchłani.

🖇

Lęk […]  jest jak spojrzenie w otchłań.
   — Søren Kierkegaard (1813–1855)

🖇

Gdy samotnie przemierzam ten dom, naśladuję rytmy z czasów przed śmier­cią Paula w przestrzeniach istniejących po jego śmierci. Ten dom jest prawdziwym domem, lecz także konstrukcją pamięci.

🖇

Czas mija. Najwyraźniej mija beze mnie. Chcę w nim być? Czy raczej ten cza­so­wy paraliż jest czymś, czego potrzebuję?

🖇

Róże kwitną teraz bez niego. […]  Ten dom jest domem naszych krótkich roz­mów i tych długich, domem naszych dysput i miłosnych wyznań, domem naszych cierpień spowodowanych wydarzeniami, nad którymi nie mie­li­śmy kontroli i którym nie byliśmy w stanie zapobiec. […]  To dom długiego nieustannego dialogu na temat rzeczy drobnych i wielkich, dialogu, który teraz umilkł.

🖇

Często czujemy to, czego nie wie­my i czego nie możemy wyrazić. Duchy prze­szłości nawiedzają postawę, gesty, spojrzenie i słowa, które po­tem mieszają się z postawą, gestami, spojrzeniem i słowami drugiej osoby i wspólnie tworzą coś więcej, zmienną zmieszaną atmosferę, produkt nie jed­nego lub drugiego, lecz obojga.

🖇

Jestem w nawiedzonym domu zamieszkanym przez powstałego z Paula i mnie ducha, przez „my”, które już nie istnieje, w każdym razie nie w te­raź­niej­szo­ści, przeniknęło jednak wszystkie pokoje. To obejmująca się, do­ty­ka­ją­ca, uprawiająca seks, śmiejąca się, pocieszająca, kłócąca się, spokojnie mó­wią­ca podwójna postać z przeszłości z własnymi żartami i odniesieniami znanymi tylko „nam”.

🖇

Żyjemy w kul­turze, w której wszystko się kwantyfikuje, nawet niedające się zmierzyć właściwości. Określamy liczebnie inteligencję, depresję, wszel­kie­go rodzaju stany psychiczne, abstrak­cje, których nie jesteśmy nawet w sta­nie zdefiniować. Dzięki temu czujemy, że opanowaliśmy coś, co jest fun­da­men­tal­nie niejednoznaczne. Tego, jak bardzo kochałam Paula i jak bardzo on kochał mnie, nie da się wyrazić liczbą.

🖇

„Kocham Cię” i „Myślę, że wiesz, że Ty kochasz mnie”. Cała reszta była zbęd­ną dekoracją — wstążkami, kokardami, frędzlami — do przyozdobienia dwóch pros­tych prawd, które były jedną prawdą między nami.

🖇

Zakochanie się jest czymś niemal tak zwyczajnym jak narodziny i śmierć. […]  odpowiedź na pytanie, dlaczego miłość w ogóle się rodzi i dlaczego, gdy już się pojawia, jedne pary trwają ze sobą, inne natomiast rozstają się w złości, goryczy lub znudzeniu, nie jest prosta. W naszej kulturze, jeśli cho­dzi o „związki”, skupiamy się głównie na tym, jak je naprawiać. Te dobre nie wymagają działań ani interwencji, często więc znikają z pola widzenia.

🖇

W twarzy Paula znajdowałam siebie lepszą, niż jestem,
ale nie lepszą, niż chcę być.

🖇

Teraz częściej niż przed śmiercią Paula zauważam na ulicy pary. Widzę, jak spacerują razem, kołysząc splecio­nymi dłońmi, pary wszelkiego rodzaju, młode i stare, homo- i heteroseksualne, i wspominam siebie i Paula. […]  Humor zrozumiały tylko dla dwojga to jedna z przyjemności życia w związ­ku. […]  Przypatruję się teraz bacznie człowieczym parom w podeszłym wie­ku, a gdy zauważam wzajemne przejawy czułości, uśmiecham się, a po­tem im zazdroszczę.

🖇

Czy możliwe jest zatrzymanie drobinek szczęścia […]   gdy spowija mnie smutek? Trzeba, zdaje się, próbować.

🖇

[…]  tak jak we wszystkich opowieściach przez luki przeskakuje się za po­mo­cą „i” lub „a później”.

🖇

Gdy strata jest dojmująca, takiż jest strach, usztywniający, lodowaty strach przed przyszłością, która oznacza mnie bez ciebie.

🖇

[…]   poprzysięgłam sobie, że się poprawię, nawet jeśli to ulepszanie nie idzie mi najlepiej. Myślę, że zastępuję niezbędną przemianę bardzo surową krytyką samej siebie, ale wrażenie pozostaje.

🖇

Dawno, dawno temu. Kiedy by to było?
     Przed twoją śmiercią.

🖇

Przyszłość jest ostatecznie odkładaną w nieskończoność fikcją. Gdy nastaje coś, co kiedyś było przyszłością, nie jest to już przyszłość.

🖇

Jestem przyzwyczajona do tego, że rozpacz spada na mnie z za­sko­cze­nia, zwykle jednak potrafię dokładnie wytłumaczyć, dlaczego dany widok lub dźwięk wyskakuje i mnie kąsa.

🖇

Są w życiu chwile, gdy zabawa i radość są niemożliwe. Zdumiewa mnie jednak fakt, że nawet w okresach intensywnego smutku i niepokoju śmiech jest nie tylko możliwy, ale i konieczny.

🖇

Od początku wyczuwałam, że w Paulu kryje się Bartleby. Nigdy nie był dla mnie w pełni przystępny. Jestem pewna, że zabrał do grobu jakieś ta­jem­ni­ce. Podejrzewam, że tak jest w przypadku każdego człowieka.

🖇

Maj, czerwiec, lipiec — minęły. Mija sierpień. Z porami roku zmienia się światło. Gdy otwieram oczy, jest ciemno. […]  Poniedziałek, wtorek, środa. Postanawiam nie wybiegać dalej niż trzy dni do przodu — więcej niż trzy dni napawa mnie trwogą. […]
     Jednakowość mnie podtrzymuje, chociaż życie nie jest takie samo. Ja nie jestem taka sama. Moja świadomość jest jednocześnie wy­ostrzo­na i przyćmiona.

🖇

Ostatnio wyobrażam sobie niezliczone rzesze osamotnionych po stracie bliskich ludzi, którzy wracają do domu, gdzie nikt nie czeka. Problem z żałobą polega na tym, że ten NIKT ma IMIĘ.

🖇

Są chwile, kiedy TERAZ przysłania żałobę: ciepłe słońce na mojej twarzy, czerwień pomidorów na targu warzywnym […].
     Są też chwile, gdy w tym odtwarzaniu zwyczajnego życia tuż pod po­wierz­chnią słyszę swój zduszony krzyk.

🖇

Powtórzenie i wspomnienie to ten sam ruch, lecz skierowany w prze­ciw­ne strony. To, co się wspomina — już było, powtarza się zatem do tyłu. Zaś właściwe powtórzenie to wspomnienie zwrócone ku przyszłości.
   — Søren Kierkegaard

🖇

Niedawno odkryłam, że 1 maja 2024 roku, dzień po śmierci Paula, „The Guardian” opublikował cytaty z wywiadów, których Paul udzielił w mi­nio­nych latach. Znalazłam taki: „Miłość należy sobie wyobrażać jako pewnego rodzaju drzewo lub roślinę… niektóre części uschną i może trzeba będzie uciąć gałąź, by podtrzymać ogólny rozwój całego organizmu. Jeśli ko­niecz­nie chcesz, żeby miłość była dokładnie taka jak kiedyś, pewnego dnia obu­mrze na twoich oczach. Ażeby się utrzymała, musi być organiczna”.

🖇

Czym jest własne ja, jeśli pozbawi się go innych?

🖇

Po cierpieniu zwykle zostają blizny. Ci najbardziej odporni też mają blizny, te jednak mniej wpływają na ich powszednią egzystencję.

🖇

Paul zmarł wiosną. Czy to możliwe? Dwie pory roku temu?

🖇

Przeszłość pisania staje się teraźniejszością czytania, nawet jeśli pisarza i czytelnika dzielą stulecia.

🖇

Jedyną prawdą, której możemy być pewni, jest zmiana. Cokolwiek dzieje się teraz — cudownego bądź strasznego — nie pozostanie takie samo, lecz stanie się czymś innym.

Siri Hustvedt, Księga duchów, przeł. Jerzy Kozłowski,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Krąg czasu. Wiedziałam, że przyjdzie śmierć, najpierw do niego lub do mnie, ten surowy fakt budzi jednak we mnie bunt — czuję to w mięśniach, tkankach, kościach, krwi, tętnie, oddechu. Jestem reakcjonistką. Chcę po­wro­tu tego, co było.

🖇

[…]  odpowiedziałam po norwesku, w moim języku oj­czy­stym: Det skulle bare mangle. […]  Dosłownie zna­czy: Tego miałoby brakować. Tłumaczenie: Ależ oczy­wi­ście. To się rozumie samo przez się.

🖇

Prawda jest taka, że idee tak naprawdę nie należą do nikogo. Nie mają właścicieli; krążą z jednej głowy do drugiej, gdy się czyta, rozmawia, a czasem po prostu wdycha powietrze na dworze.

🖇

Ratunek. Łzy. Opowiedz jeszcze raz.

🖇

Oczywiście stalibyśmy się innymi ludźmi, gdybyśmy się nie poznali, nie zupełnie innymi, ale innymi, pchnięci w tym czy innym kierunku przez drugą osobę, a także szersze okoliczności.
🖇

#A (feminium):

Zmagania jednostki, jak bardzo się różniąceod neo­liberalnej fan­ta­zji o jednostce, która tworzy samą siebie (jednostka z tej fantazji jest zawsze mężczyzną). Nie rodzimy samych siebie.

🖇

„Tak mi teraz przykro…” […]. Będzie musiało minąć wiele lat, bym mogła trzeźwo spojrzeć na swój problem przypisywania sobie czyjejś winy. Teraz dużo lepiej rozpoznaję w swoim życiu te momenty, kiedy w niczym nie za­wi­ni­łam. Nasza kultura skłania kobiety do tego, by prze­pra­sza­ły. Przepraszająca kobieta zna swoje miejsce, poddaje się auto­rytetowi męż­czy­zny i nikomu nie zagraża.

🖇

Perspektywa czasu uwolniła mnie od niejasnego poczucia winy, które mnie ogarnęło, gdy miałam dwanaście lat, uczucia, że w jakiś sposób jestem odpowiedzialna za to, jak się mnie traktuje.

🖇

Eros dla [Audre] Lorde to żeńska siła, „zdolność do radości”, która gdy jest dzielona z innymi, staje się „mostem”. Lorde utrzymuje: „Męż­czy­źni często nadają fałszywe nazwy erotyce i wykorzystują ją przeciwko ko­bietom”. Mylona jest z pornografią i by osłabić jej moc, służy jako broń: NIE DLA DZIWKI. W pojemnej definicji erotyki przedstawionej przez Lorde mieści się ona: „czy to w tańcu, składaniu regału na książki, pisaniu wier­sza czy rozmyślaniu o jakiejś idei”.

#B (polis):

Mitterrand. 1981. Tańczyli na paryskich ulicach niedaleko mieszkania mo­je­go przyjaciela w Marais. Tańczyli znowu w zeszłym miesiącu, w lipcu 2024, gdy lewica zjednoczyła się, by pokonać skrajnie prawicową partię węży pod wodzą Marine Le Pen. Ja odtańczyłam radosny taniec za Obamę tutaj, na Brooklynie, w roku 2008, podskakiwałam w bibliotece i ob­sy­py­wa­łam pocałunkami Paula. Sophie odtańczyła taniec zwycięstwa na kam­pu­sie Sarah Lawrence College z setkami stu­den­tów, pedagogów i pracow­ni­ków uczelni. Chciałabym zatańczyć w listopadzie. Wciąż mam nadzieję.

🖇

Z odczytu Paula w Queens College w maju 1985 roku:
     „Posłuchajcie naszego geniusza [Ronald Reagan] mieszkającego w Bia­łym Domu, który głosi, że żołnierze niemieckiego SS byli w takim samym stopniu ofiarami nazizmu jak miliony zgładzonych w obozach śmierci — a potem spróbujcie przekonać samych siebie, że to nieprawda, że coś po­szło mocno nie tak”.

🖇

Wszyscy wiedzieliśmy, że coś się może wydarzyć. Od lat mówiło się o tej groźbie, teraz jednak, gdy doszło do tragedii, jest dużo straszniejsza, niż ktokolwiek sobie wyobrażał. Ostatni atak obcych sił na amerykańskiej ziemi rozegrał się w 1812 roku. Dla tego, co wydarzyło się dzisiaj [Nowy Jork, 11.09.2001], nie ma precedensu, a konsekwencje bez wątpienia będą straszne. Więcej przemocy, więcej śmierci, więcej bólu dla wszystkich.
     I tak w końcu rozpoczyna się XXI wiek.

🖇

Paul nie chciał wypowiadać jego nazwiska. Mówił o nim: Numer Czterdziesty Piąty. Polityka jako patologia.

🖇

[Spencer Ostrander] odnotował jedną nieoczekiwaną i osobliwą rzecz: no­gaw­ki garnituru Numeru Czterdziestego Piątego u dołu były wy­strzę­pio­ne, bo za długie spodnie wsuwały się pod obcasy butów, co znaczyło, że ów rze­ko­my miliarder nie stąpał po podłodze, lecz po nogawkach spodni. Trudno było pojąć znaczenie tego przedziwnego zjawiska, ów cudacznie ufry­zo­wa­ny osobnik bez wątpienia bowiem spędzał mnóstwo czasu na farbowaniu, układaniu i przejmowaniu się wyglądem włosów, najwyraźniej jednak nie zwracał najmniejszej uwagi na długość spodni.

🖇

Wygląda na to, że co do koronawirusa i milionów istnień, które zmiótł na całym świecie, zapanowała zbiorowa amnezja. Niewielu chce pamiętać, ale pandemia z pewnością przyczynia się do lęków, paranoi i furii, które wy­ko­rzy­stu­je reakcyjna prawica w trwającej teraz w Stanach Zjednoczonych kampanii prezydenckiej, a także w autorytarnych, skrajnie prawicowych ruchach w innych częściach świata.

🖇

Nadszedł i minął także dzień wyborów. Siedemdziesiąt siedem mi­lio­nów wyborców z własnej woli zagłosowało na człowieka, któ­re­go uzna­no winnym trzydziestu czterech zarzutów karnych i skazano za przestępstwo seksualne, człowieka, który podburzał do zamieszek i nigdy nie przyznał, że przegrał wybory w 2020 roku. Za czym głosowali? Nie­któ­rzy wie­rzą, że jest niewinny, a wszystkie zarzuty są bezpodstawne. Inni wie­rzą, że jest wysłannikiem Boga. Gdy w lipcu zwrócił się do grupy chrze­ści­jan: „Pójdźcie i zagłosujcie. Tylko ten jeden raz. Nie będziecie musieli wię­cej tego robić. Jeszcze cztery lata i wiecie co? Będzie załatwione, będzie w po­rządku, nie będziecie już musieli głosować”, co miał na myśli? Słowa są ważne. Język kształtuje, ale interpretacja nie jest czymś stałym.

🖇

Dekret prezydencki numer 14168 „w obronie kobiet przed ekstremiz­mem ideologii gender przywracający w rządzie federalnym biologiczną prawdę”.
     „Kobieta to osoba należąca w chwili poczęcia do płci, która wytwarza dużą komórkę rozrodczą”.
     „Mężczyzna to osoba należąca w chwili poczęcia do płci, która wytwarza małą komórkę rozrodczą”.
     Ponieważ zygota — jak się nazywa komórkę diploi­dal­­ną w chwili po­czę­cia — nie ma płci, a gonady embrio­nu w początkowej fazie są „obo­jęt­ne”, rozróżnialne dopiero między szóstym a dziewiątym tygodniem ciąży, powyższe definicje to biologiczne brednie. Chłopcy wytwarzają „ma­łą komórkę”, spermę, w okresie dojrzewania, a niektórzy mężczyźni nigdy jej nie wytwarzają, co by znaczyło, że do pewnego wieku albo do śmierci takie osoby nie są ani mężczyznami, ani kobietami, ani nikim innym. […]  Co więcej, każda binarna definicja płci gmatwa się, jeśli ktoś na­praw­dę szuka prawdy biologicznej.

🖇

Przeraża mnie to wszystko, co umożliwiło nadchodzącą prezydenturę: apatia, urojenia, cynizm, wściekłość, wiara i zrzucanie odpo­wie­dzial­no­ści na innych. Słyszę, jak Paul pomstuje na wynik wyborów. Jak to możliwe, że Numer Czterdziesty Piąty zaraz się stanie Numerem Czter­dzie­stym Siódmym?

🖇

Nienawiść do intelek­tua­listów, uniwersytetów, naukowców i ekspertów w tej chwili rozgorzała na nowo, wypalając równiny, na któ­rych się wy­cho­wa­łam. Błędem jest uważać, że tego typu odczucia należą wyłącznie do wy­bor­ców Trumpa w ich czerwonych czapeczkach. Populizm przyciągnął zarówno tych z prawa, jak i z lewa. Nawet elity uczestniczą w tym antyelityzmie — na przykład wykształceni dziennikarze wrogo nastawieni do książek z odniesieniami do myślicieli, o których nigdy nie słyszeli.

🖇

Wydaje się, że potrzeba szufladkowania ludzi według kategorii i trak­to­wa­nia ich jako coś statycznego nigdy nie umiera. Płeć, rasa i status klasowy to znajome i częs­to okrutne społeczne szufladki, ale w sztuce też dochodzi do szufladkowania, z tych samych zresztą powodów. Niejednoznaczność, niuanse i złożoność postrzega się jako zagrożenie dla konwencji i porządku.

🖇

Po dojściu do władzy fundamentalistyczni przywódcy religijni, fa­szy­stow­skie, totalitarne i autorytarne rządy wszelkiej maści wprowadzają prawa dyskryminujące mniejszości seksualne i promujące politykę reprodukcyjną. Chcą zawłaszczyć kategorie i zamienić je w naturalne, niezmienne prawdy. Tak się działo we wszystkich faszystowskich rządach w Europie. Partia Fi­desz Viktora Orbána na Węgrzech i Prawo i Sprawiedliwość w Polsce, ta druga już odsunięta od władzy, to ostatnie przykłady tej samej strategii.

🖇

I tak się toczy ta żałosna saga nie- lub przynależności: w gimnazjum, przy długim stole w jadalni, na dworze królewskim, na konferencji akademickiej i w potwornym procesie wykluczania „innych” przez zwolenników MAGA.

🖇

Zgraja neokonfederatów z 6 stycznia to „patrioci”, którzy zdaniem obecne­go prezydenta wykazali się „odwagą, wiarą i miłością”.
     W krótkiej mowie wygłoszonej podczas uroczystości ku pamięci Paula zacytowałam ojca: „Gdy w Ameryce zawita faszyzm, nazwą go ame­ry­ka­nizmem”. Dodałam: „Zawitał. I tak go nazywają”.

🖇

Spektakl okrucieństwa trwa w najlepsze,
symbolicznie i w rzeczywistości.

🖇

Czytam artykuły i mamroczę pod nosem: Czy wy nie widzicie, co się dzieje? Jak możecie pisać te powściągliwe artykuły, jak gdyby wywracanie do gó­ry nogami systemu, ignorowanie konstytucyjnego trójpodziału władzy, gło­dzenie, krzywdzenie i za­bi­janie istot ludzkich uzależnionych od pomocy za­gra­nicznej było czymś normalnym? Dlaczego nazywacie „kon­ser­wa­ty­stami” reakcyjną koalicję neonazistów, białych chrze­ści­jań­skich nacjonalistów, autokratów, miliarderów i zastraszonych słu­żal­czych hipokrytów, którzy wchodzą w skład nowego reżimu? Nie czu­je­cie, że ten polityczny eufemizm zalatuje oszustwem i kolaboracją? Szaleńcy, któ­rzy sieją spustoszenie w instytucjach demokratycznych i niszczą relacje z naszymi sojusznikami, niczego nie konserwują.
     […] 
     Góra to dół. Dwa plus dwa równa się pięć.

🖇

Język unicestwiania, masowych deportacji – wróg wewnętrzny, szkod­ni­ki, zatruwanie krwi narodu, złe geny, feminazistki, ideologia „woke”, Lügen­presse (łże-prasa), wrogowie publiczni – staje się coraz bardziej akcep­to­wal­ny, aż przestaje szokować lub ukrywa się jego bru­tal­ność pod pła­szczy­kiem zabawnej przesady lub ironii.

🖇

[…]  oto jestem tu, w połowie marca 2025 roku, świa­tem trzę­są nie­okieł­zna­ne demony, które sami uwolniliśmy, „my, naród”, a ty nie dożyłeś tej chwili […].

🖇

Pieśń o wytrwałości i cierpliwości, o długiej drodze już przebytej i tej, która dopiero przed nami. Nie jest to pieśń zagrzewająca do boju.

Pete Seeger, We Shall Overcome.

Zrobiłam zdjęcie transparentu przede mną ze sprawnie narysowaną ka­ry­ka­tu­rą Trumpa i tą niedorzeczną fryzurą. Hasło: „WE SHALL OVER­COMB” (ZACZESZEMY). Niezbyt śmieszne. Hitlera też wyśmiewali, na­zy­wa­jąc go bufonem, który wkrótce zniknie ze sceny politycznej. A po­tem prze­sta­li się śmiać.

🖇

Doskonale zdaję sobie sprawę, że ja, kobieta, która załkała, gdy w radiu le­ciał hymn ruchu obrony praw obywatelskich, We Shall Overcome, nie żyje pod okupacją tak jak moja matka. Nie biorę udziału w walkach w czasie woj­ny jak mój ojciec. Nie grozi mi natychmias­towa utrata pracy. Jestem samozatrudniona. Jes­tem biała i nigdy nie poczułam na własnej skórze ra­si­stowskich upokorzeń. Nie jestem imigrantką. Nie wyślą mnie do obozu ani nie deportują. Nie jestem trans. Moja tożsamość nie została wymazana ofi­cjal­nym rządowym dekretem, nie odbieram talonów na jedzenie, nie ko­rzy­stam z Medicaid, ubezpieczenia zdrowotnego, którego wycofanie zrujnuje moje życie i / lub życie moich dzieci. Z nieba nie spadają bomby. Mój dom stoi. Restauracje i sklepy w okolicy są otwarte. Na giełdzie nie doszło do wielkiego krachu. Najadam się do syta. Czuję się dobrze.
     Chcecie wiedzieć, jak to się stało, że doszło do potworności cza­sów na­zi­stow­skich? Duża część osób, które były bezpieczne, nie przej­mo­wa­ła się tymi, którzy bezpieczni nie byli, a propaganda pod hasłem „my kon­tra oni” umacniała ich obojętność wobec ludobójstwa i zbrodni prze­ciw­ko ludzkości.

(tamże)

niedziela, sierpnia 09, 2026

6179. Panna cotta (CCIII)

Pierwszą w swoim życiu kurą przez wu rzuciłam w wieku trzydziestu lat, gdy ze świe­żutko zdobytym prawem jazdy na polskich drogach zapoznawałam się w prak­ty­ce z głęboką tradycją kultury polskich kierowców.

Siarczyste klnięcie opuściło blachą obity świat i przysiadło w kątku ula na stałe, gdy partia małych ludzi wielkimi krokami, włochatymi łapami w niebiałych ręka­wicz­kach i gębami pełnymi pa­trio­tyzmu demolowała trud trzydziestu lat doganiania Europy.

To by było na tyle w kategorii: martyrologia lingwistyczna.

•

Tymczasem tu i teraz. Od kilku dni nie mogłam ogarnąć, pomieścić w sobie, przyjąć bez protestów do wiadomości, że po włosku można z łatwością, poza kilkoma kul­tu­ral­ny­mi formami, wykrzyczeć, używając wulgaryzmu, zachwyt i wniebowzięcie: co za szczęście! Bo, umówmy się, to żadna sztuka stekiem wul­ga­ry­zmów donieść świa­tu: co za pech!

Jak to ogarnąć, pomieścić w sobie, przyjąć bez protestów do wiadomości? Szukałam istnienia tego zjawiska w ojczystym języku, by upalować wyjętą z podręcznika wie­dzę, by zakorzenić i nie zawracać więcej rzeki kijem świętego oburzenia wysokiego rejestru językowego.

Patrz, pani! Patrz, pan! Mam! Z Sadownikiem podzieliłam się odkryciem, upew­nia­jąc się, że źródło mego odkrycia bije żywiej w męskawym świecie. Okazało się, że tak, fakt, zgadza się wszystko. Nie jesteśmy już tylko Chrystusem Europy, źródłem biblijnych cnót, które krzewić mamy zamiar na zgniłym Zachodzie. My mamy w so­bie ździebko człowieka bez podwójnych powiek, Chińczyka, co zawojować chce świat.

Nim karta stół i joker koszulką do dołu, dość śmiało po­zwo­lę sobie docenić naturę poczynionego odkrycia. Z jednej strony jesteśmy oszczędni, nie sza­stamy słowami. Z drugiej zaś, by nie być oskarżonym o mylenie największego szczę­ścia i od­wiecz­ne­go pecha (skojarzenie z polityką wyjątkowo trafione) na jedno i dru­gie używamy tej samej frazy: o, kurwa! Jedynie intonacja pozwala nam rozróżnić, czy należy wy­krzy­ku­ją­cemu te słowa człowiekowi współczuć czy gratulować. A po­nie­waż jako na­ród chwalić to my jeszcze nie umiemy za bardzo, zawsze możemy z troską głupiutko powoydyłłować odro­bin­kę: nieładnie, oj, nieładnie tak mówić!

Nie, nie zdziwiłam się wcale, gdy ta piosenka — dopadła mnie kilka tygodni temu i uba­wi­ła setnie — w której wulgaryzm goni wulgaryzm, wyraziła chęć zaistnienia tu jako ilustracja, pocztówka dźwiękowa z wcale niedalekich peryferiów dobrze uło­żo­ne­go języka. Che culo!

Tiziano Sciusco, Posso fare un disastro.

     non ce la faccio più
     ti spedisco in Timbuctù

samo piękno, czyli
czasownik zaimkowy, czasownik inchoatywny i…
w wolnym tłumaczeniu: idź do diabła / w cholerę!

środa, lipca 29, 2026

6172. W warzywniaku (XIX)

Pati & Sadownik:
(we dwójkę ustalili, że
podobny dzielą ból, bo
Drzewko słucha wybiórczo
)

Jabłoń:
(wie, że nijak się nie wybroni, ale
nie wie, że politycznie prorokuje
)
Tak się zgadzacie, że
możecie założyć klub.

Pati:
(z godnym podziwu refleksem
też politycznie na czasie
)
Ale nie musimy podpisywać lojalek?

Cała Trójka:
(dobrą chwilę rechotała)

🍆

poniedziałek, lipca 20, 2026

6169. 201/365

polski pa­radoks lat dwudziestych xxi wieku: z jednej strony, niespotykany dotąd po­ziom* świadomości indywidualnej; z dru­giej zaś, imponujący poziom** wtórnego analfabetyzmu.

marnujemy wodę, talenty i ludzkie życia. komu gratulować?

201/365

_________
   *   czasem (eufemizm) aż do ka­ry­ka­tu­ral­nych rozmiarów — odmawiających głę­bi i sensu wspól­no­to­wo­ści — omni­po­ten­cji, ro­zu­mia­nych na opak: kreatywności, nie­za­leż­no­ści i mocy — wszystkiego te­go, co zaprzęgane jest w służ­bie neo­li­be­ra­li­zmu i obsesji pa­cy­fi­ko­wa­nia lęku przed tym, cze­go w życiu kontrolować nie spo­sób.
  **  dotyczy również wielkości gremiów faszystów, anty­szcze­pion­kow­ców, wy­znaw­ców prostych rozwiązań skom­pli­ko­wa­nych zjawisk społecznych.

niedziela, czerwca 28, 2026

6154. Z oazy (CDLVII)

Były cza­sy, gdy w ulu, który wtedy był przytuliskiem, wybuchały niemające końca dyskusje z odłamkami w czasie i przestrzeni. Skończyły się jakiś czas temu.

To książka z kategorii must read. Nie, nie napisała jej rozhisteryzowana zwo­len­nicz­ka antysemickich teorii spiskowych. Autorka jest drugą kadencję specjalną spra­wo­zdaw­czy­nią ONZ ds. okupowanych terytoriów palestyńskich. „Prawy” kraj (usa) na­ło­żył na Nią sankcje, jest niezbyt mile widziana w Niemczech czy Francji. Nie tylko Polska ma wielopiętrowe problemy z prawem, symetryzmem czy zwykłym skur­wy­syń­stwem.

Ta książka jest o pięknych, mądrych ludziach, o wartościach, o człowieczeństwie. O wszystkim, co dziś niemodne, ale niezbędne, by czuć się człowiekiem godnym swojego życia.

Fusy wrażeń po tej lekturze długo nie mogły opaść — nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę zawartość tej książki. Trwało to dziesięć razy dłużej niż jej czytanie. A po­tem przyszedł czas zdumienia, czyli przyglądania się, jak układają się względem sie­bie wyimki, jak jeden usuwa dwa, a czwarty zmienia porządek kilku innych. Dyna­mi­ka tego zjawiska wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą.

[…]  kluczowe elementy prawa są i muszą być zrozumiałe dla każ­de­go z nas, ponieważ każdego z nas dotyczą.

•

Musimy otworzyć oczy i zobaczyć, z czym naprawdę mamy do czy­nie­nia.
     Nawet najbardziej wyrafinowani eksperci od podwójnego ję­zy­ka nie mogą dłużej zaprzeczać prawdzie o tym, co się dzieje w Pa­le­sty­nie. W lipcu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Spra­wie­dli­wo­ści uznał ponad wszelką wątpliwość, że trwająca od 1967 roku okupacja Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu i Wschodniej Je­ro­zo­li­my jest nielegalna i Izrael musi się całkowicie i bezwarunkowo wy­cofać z tych terenów.

•

Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, bezstronność staje się obo­wiąz­kiem zmuszającym nas do opowiedzenia się po stronie prawa, spra­wie­dliwości i ofiar. Bezstronność to odwaga, by sta­nąć w obro­nie tego, co słuszne, dać głos tym, którzy zostali uciszeni lub po prostu zignorowani, i walczyć z nadużyciami nękającymi nasz świat.

•

Jak to możliwe, że prawda stała się kłamstwem, a kłamstwo prawdą?
     Na to szerzące się zło, które chciałoby nas wszystkich przekonać lub po prostu pokonać, musimy odpowiedzieć świadomością i dzia­ła­niem. Wiedza jest podstawową bronią, ponieważ stanowi naj­lep­szą obronę przed manipulacją, wyzyskiem i oszustwem; dzia­ła­nie powinno być jej naturalną konsekwencją.

•

Chcę tu opowiedzieć o Palestynie tak, jak jej doświadczyłam: nie jako aktywistka, ale jako ktoś, kto najpierw trafił do tego świata zaciekawiony inną kulturą, a później patrzył na niego prawniczym okiem.

•

Dziesięć osób, dziesięć historii, które splatają się z życiem i twa­rza­mi innych — włącznie ze mną, członkami mojej rodziny, sprze­daw­czy­nią z irlandzkiego marketu i dziećmi przychodzącymi zrywać owoce morwy koło naszego domu w Jerozolimie — i zadają py­ta­nia, na które tak trudno dać dziś odpowiedź.

•

Bardzo wierzę, że możemy odnaleźć się wszyscy razem jako ludzka rodzina, że odkryjemy na nowo prawdziwe i głębokie znaczenie so­li­darności; łacińskie słowo solidum przywołuje właśnie ideę czegoś całego, niepodzielnego, kompletnego, w przeciwieństwie do tego, co jest rozdrobnione lub zepsute. I jako jedno ciało powinniśmy się zje­dnoczyć, spotkać i stawić opór. Solidarność w tym ujęciu staje się „polityczną odmianą miłości”, jak mądrze zauważyła ame­ry­kań­ska rabinka Alissa Wise.
     W pojedynkę jesteśmy delikatni jak skrzydła motyla, ale zje­dno­czeni — solidni i solidarni — możemy przetrwać burzę. To nie jest fantazyjna hiperbola, to zasada fizyki zwana efektem motyla. Każdy nasz najmniejszy gest okazuje się machnięciem skrzydeł, które uruchamia łańcuch konsekwencji […].

•

Ta długa podróż pozwoliła mi poczuć tętniący puls wielu spo­łecz­no­ści poszukujących sprawiedliwości, prawdy, godności i lepszej przy­szłości ponad różnicami.

Francesca Albanese 

🖇 🖇

Historia pisana jest przez zwycięzców, którzy często bywają rzeźnikami. […]  Osiągnęliśmy bezprecedensowy poziom opresji i odmowy używania rozumu.

🖇

Nazywanie Palestyńczyków ogólnie „Arabami” – co się często zdarza w iz­ra­el­skich podręcznikach szkolnych i w mediach głównego nurtu na ca­łym świecie – przyczynia się do zaprzeczania ich tożsamości narodowej, gdyż może insynuować, że Palestyna nie istnieje, a sami Palestyńczycy są tu tymczasowymi gośćmi lub, co gorsza, wymysłem.

🖇

Wychodzimy z założenia, że istnieją różne instrumenty prawa między­na­ro­do­we­go służące ochronie ludzi, głównie traktaty dotyczące praw człowieka, a w sytuacjach konfliktów zbrojnych — prawo humanitarne. Instrumenty te zostały przyjęte po dwóch wojnach światowych po to, aby zmniejszyć okrucieństwo konfliktów i w jak największym stopniu chronić ludność cy­wil­ną przed horrorem wojny, lecz sprawiają one coś jeszcze: podnoszą jed­nost­ki — a zatem nie tylko (lub już nie tylko) państwa — do rangi pod­mio­tów prawa w sferze międzynarodowej.
     Prawa człowieka nie zostały nam dane w prezencie: każde z nich jest wynikiem walki i osiągnięć jednostek takich jak my. Handel nie­wol­ni­ka­mi został zniesiony dzięki ruchowi abolicjonistycznemu; apartheid i se­gre­gację rasową pomogły zdelegalizować batalie toczone przez ruchy oby­wa­tel­skie; poczyniliśmy znaczne postępy w zakresie praw pra­co­wni­czych, praw kobiet, dzieci i osób o różnorakich odmiennościach. Droga do praw człowieka nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw, a praca nie do­bie­gła końca. Przypomina nam o tym czas, w którym żyjemy.

🖇

Liczba palestyńskich dzieci zabitych w ciągu piętnastu lat (od 2008 do wrze­śnia 2023) była przerażająca: ponad tysiąc czterysta. Każde z nich, każdy z tych małych wszechświatów został na zawsze wymazany. Od 7 paź­dziernika 2023 do marca 2025 te i tak już makabryczne liczby wzrosły dzie­się­ciokrotnie: w ciągu siedemnastu miesięcy zabito ponad siedemnaście ty­się­cy dzieci, w tym ponad tysiąc niemowląt, których życie zostało prze­rwa­ne, zanim nauczyły się raczkować, mówić, bawić.

🖇

Konflikt wymaga dwóch w miarę porównywalnych ze sobą stron. Izrael i Palestyna nie są takimi stronami: Izrael jest oku­pan­tem, a Palestyna stro­ną okupowaną, Izrael jest kolonizatorem, a Palestyna stroną ko­lo­ni­zo­wa­ną, pozostającą w stanie strukturalnej podrzędności i bę­dą­cą ofiarą sy­ste­mu kontroli i segregacji. Nie, to nie jest konflikt dwóch stron; w naj­lep­szym razie można go postrzegać jako konflikt z człowieczeństwem.

🖇

Mit rasy nie został bynajmniej wymyślony przez Hitlera, ale to on uczynił z niego polityczny sztandar zniszczenia i eksterminacji. To czarna du­sza w bia­łym przebraniu, która unosi się nad nami przez pięćset lat kolonizacji, począwszy od 1492 roku. Wydarzenie, które przedstawiono mi w dzie­ciń­stwie pod nazwą „odkrycie Ameryki”, w rzeczywistości oznaczało początek końca dla tysięcy ludów zamieszkujących amerykańskie kontynenty.

🖇

Prawdziwe jest stwierdzenie, że przed syjonizmem istniała w Pale­sty­nie społeczność żydowska (stanowiąca wówczas 10 lub nieco mniej procent całej populacji); prawdziwe jest stwierdzenie, że większość Żydów, któ­rzy udali się do Palestyny przed ustanowieniem Państwa Izrael i bez­po­śred­nio po nim, zwłaszcza ocalonych z Holokaustu, nie miała do wyboru innych op­cji, ponieważ wiele krajów zachodnich nie zechciało ich przyjąć; tysiące lu­dzi, którym wymordowano rodziny i zniszczono społeczności, znalazło się zatem bez schronienia. Tak samo prawdziwe jest stwier­dze­nie, że wielu Izraelczyków mieszkających dzisiaj w koloniach na Za­cho­dnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie, zajmujących domy i ziemie Pa­le­styń­czyków, ma amerykańskie, belgijskie, francuskie, australijskie lub ka­na­dyj­skie na­zwi­sko i akcent. Niejednokrotnie ani oni, ani ich rodzice nie uro­dzi­li się w Iz­ra­elu, lecz pochodzą z miast, w których często i chętnie prze­by­wa­ją. I choć mieszkają za granicą, zachowują własność lub kontrolę nad nie­ru­cho­mo­ścia­mi na okupowanym terytorium, przyczyniając się do sy­ste­ma­tycz­ne­go wywłaszczania Palestyńczyków.

🖇

[…]  z silnym australijskim akcentem powiedział: „Witamy w Izraelu!”.
     — W okupowanej Palestynie. Ta część tutaj to oku­po­wa­na Pa­le­sty­na — odparłam z powściągliwym uśmiechem.
     — Palestyna nie istnieje, to jest Izrael — odpowiedział z irytacją w głosie.
     W tym momencie Ibrahim idący obok mnie zapytał go z ożywieniem:
     — A jeśli Palestyna nie istnieje, to kim ja jestem?
     — Ty nie istniejesz — odpowiedział bez mrugnięcia okiem mężczyzna, któ­ry po latach miał się okazać przywódcą jednej z najbardziej agre­syw­nych organizacji osadniczych.
     Nieświadomie natknęliśmy się na człowieka, który już dawno siedziałby w więzieniu, gdybyśmy żyli w sprawiedliwym świecie.

🖇

Niektórzy uważają, że wiedza nie jest procesem nabywania, ale stop­nio­wego odsłaniania, wyzwalania się z uprzedzeń. […]  po­wie­dział mi [Omar Barghouti] wprost:
     — Nie myśl, że jesteś całkowicie wolna od uprzedzeń rasowych!
     — Wiem — odpowiedziałam mu. — I tak, usunęłam je. A właściwie to usuwam je krok po kroku, jakbym warstwa po warstwie obierała cebulę.

🖇

[…]  ponieważ Izrael definiuje się jako „państwo żydowskie”, krytykowanie go jest antysemityzmem, i nie ma tu znaczenia, czy istnieją udo­ku­men­to­wa­ne naruszenia prawa, które można przypisać Izraelowi, czy nie. Takie po­dej­ście jest szkodliwe i nie byłam ani pierwszą, ani jedyną osobą, która tak twierdzi. Jak często powtarzał mi Alon [Confino (1959–2024)], mylenie krytyki Państwa Izrael z antysemityzmem jest bardzo ry­zy­kow­ne zarówno dla Palestyńczyków, jak i dla samych Żydów, po­nie­waż my­śle­nie w tych kategoriach powoduje natychmiastowe koja­rzenie wszyst­kich Żydów z Państwem Izrael. Tak przecież nie jest.

🖇

W Palestynie dzieje się dokładnie to, czego zabrania między­na­ro­do­we prawo. […]  w świetle prawa międzynarodowego izraelską okupację należy uznać za nielegalną.

🖇

[…]  zapomnieliśmy już, że Nelson Mandela poszedł do więzienia pod za­rzutem terroryzmu i odsiedział w nim prawie trzydzieści lat i że dopiero w 2008 roku Stany Zjednoczone usunęły jego nazwisko z czar­nej listy ter­ro­rystów. Zapomnieliśmy, że w oczach nazistów włoscy par­ty­zan­ci byli ter­ro­ry­stami i że w mechanizmie ciemięzca–ciemiężony każdy może być po­strze­ga­ny przez jednych jako terrorysta, a przez innych jako bohater.
     Niestety, opór wyraża się czasami przemocą, a zwykle im więcej prze­mo­cy pojawia się w ucisku, tym gwałtowniejsza staje się odpowiedź.

🖇

Właściwe słowa to wstęp i przygotowanie do sprawiedliwego działania. Dlatego są ważne. […]
     Izrael mówi o „nakazach ewakuacji”, „strefach chronionych”, ale język międzynarodowego prawa humanitarnego został tu postawiony na głowie, użyty na odwrót, aby usprawiedliwić działania woj­sko­we i zbrodnie wo­jen­ne, wymazać podstawowe zasady zachowania dyscypliny i ochrony lud­no­ści w czasie konfliktu zbrojnego: rozróżnienie między cywilami a wojskiem, konieczność wojskową, proporcjonalność.

🖇

[…]  od lat palestyńskie i izraelskie organizacje praw człowieka błagają świat o to, by położył kres okupacji, aneksji i apartheidowi.
     Ileż jest arogancji w postawie nas, ludzi Zachodu, wobec kultur i słów, któ­rych znaczenia, korzeni i istoty nie rozumiemy. Arogancji szeroko roz­po­wszech­nio­nej we wszystkich kręgach, od dziennikarstwa po środowiska aka­de­mic­kie i oczywiście — i najsilniej — polityczne. Ta arogancja przy­czy­ni­ła się do tego, że człowieczeństwo Palestyńczyków stało się nie­wi­docz­ne, a ratunek dla nich jeszcze bardziej odległy.

🖇

Wszyscy wiemy, że od 7 października 2023 roku do teraz zabito ponad sie­demnaście tysięcy dzieci, w tym tysiąc poniżej pierwszego roku życia, ale narracja o palestyńskich terrorystach trwa nadal. Śmierć sie­demnastu tysięcy dzieci nie wzbudziła zainteresowania polityków pod­po­rząd­ko­wa­nych izraelskim interesom i współodpowiedzialnej prasy. Taka jest rzeczywistość Palestyńczyków w 2025 roku. I trzeba ją zobaczyć. A następnie się jej sprzeciwić.
     Wielu z nas walczy z tym ludobójstwem i towarzyszącym mu mil­cze­niem. W tej walce kluczowe jest zdobycie wiedzy i uczciwego spojrzenia.

🖇

Dla setek tysięcy Palestyńczyków, których, począwszy od 1948 roku, za­czę­to więzić w Strefie Gazy, Żydzi okupujący ich ziemie to kolonizatorzy. Od naj­wcze­śniejszych dni istnienia Państwa Izrael z bronią w ręku utrzy­my­wa­li oni ziemie odebrane prawowitym właścicielom, używając w cha­rak­te­rze przyczółków kibuców, które wielu ludzi za granicą postrzegało jako klej­not w koronie wielkiego socjalistycznego modelu nowo powstałego pań­stwa żydowskiego.
     Tę bolesną historię, która nigdy nie doczekała się zadośćuczynienia i na­pra­wy, Palestyńczycy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Należy przypomnieć, że ich wywłaszczanie rozpoczęło się na długo przed 1948 ro­kiem, podczas trzydziestolecia brytyjskiej kolonizacji (1920–1948). Bry­tyj­czy­cy sprzyjali falom migracji, które sprowadziły do Palestyny wielu eu­ro­pejskich Żydów uciekających przed prześladowaniami i pragnących zbu­do­wać nowe życie na „ziemi przodków”. Tyle że ziemia ta była już za­miesz­kana, a myśl o wypędzeniu jej mieszkańców od początku jasna dla ówczesnych przywódców syjonistycznych.
     Jak można nie uczyć tej historii czy oczekiwać, że ludzie o niej po prostu zapomną?

🖇

Słowa używane do demonizowania Palestyńczyków — „ludzkie zwierzęta”, „nie ma niewinnych cywilów”, „nawet dzieci nie są niewinne” — to­wa­rzy­szą bezkarnej polityce przemocy, będącej echem haniebnej prze­szło­ści, o któ­rej nam, Europejczykom, bardziej niż komukolwiek in­ne­mu nie wolno zapomnieć.
     Powiem bez ogródek: zaprzeczanie powadze tych działań to zamykanie oczu na trwające ludobójstwo. Na zbrodnię, która wymagała pil­nej mo­bi­li­za­cji społeczności międzynarodowej, co niestety dotąd nie nastąpiło, po­nie­waż dziś, podobnie jak wczoraj, zanim powstrzyma się ludobójstwo, trzeba je dostrzec.

🖇

Widoczne zwłaszcza na Zachodzie pragnienie zachowania nar­ra­cji „ne­u­tral­nej” i pozbawionej sporu o prawdę doprowadziło do utrwalenia nie­sprawiedliwości i cierpienia, z pominięciem tego, co Palestyńczycy od za­wsze mówią i czego się domagają.

🖇

Jedną z najbardziej błyskotliwych idei, jakie znalazłam w jego tekście, jest za­proszenie do otwarcia oczu na ryzyko „paradoksu humanitarnego”, to zna­czy takiej możliwości, że interwencje humanitarne wbrew intencjom ich twórców kończą się wspieraniem okupacji wojskowej, zamiast się jej prze­ciw­sta­wiać. Eyal Weiz­man uważa bowiem, że interwencja w celu sko­ry­go­wa­nia konsekwencji pewnych decyzji podjętych przez siły oku­pa­cyj­ne w ja­kiś sposób zwalnia Izrael z odpowiedzialności, także prawnej, po­zwa­la­jąc mu na przekierowanie zasobów na inne cele, a jednocześnie czyni okupację bardziej „skuteczną” i lepiej tolerowaną przez opinię publiczną.

🖇

Jak to możliwe, że dzieje się coś takiego, skoro na papierze każdemu przy­słu­gu­je tak wiele praw? To pytanie silnie rezonuje wśród palestyńskich dzieci, jest wołaniem o sprawiedliwość, która często wydaje się nie­osią­galna. […]
     Jak powiedziała mi czternastoletnia Wadia: „Strach przed śmiercią nie powstrzymuje cię przed śmiercią: powstrzymuje cię przed życiem”.
     Tak wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  dzieci, które spotkałam tamtego lata, wykazały się niezwykłym przy­wią­zaniem do podstawowych wartości, przede wszystkim miłością do nauki. […]  mówili mi o wielkim głodzie wiedzy i gorącym pragnieniu dobrej przyszłości.
     Tak również wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  zanim rodzicom udało się przedostać do Egiptu, kiedy wiedziała, że bra­ku­je im jedzenia, że żyją pod gradem kul i bomb i mogą zginąć w każdej chwi­li. Powiedziała mi jednak, że ilekroć mogli się słyszeć przez telefon, jej ojciec pytał tylko:
     — To co teraz malujesz?
     Malak [Mattar] na początku nie rozumiała:
     — Ale jakie to ma znaczenie, tato?
     Kiedyś jej to wyjaśnił:
     — Jesteś tam z jakiegoś powodu, Malak. Musisz malować nasze życie, na­szą walkę, wszystko, przez co przechodzimy. Jesteś artystką, a więc sta­no­wisz nasz głos.
     Powiedziała, że nigdy nie zapomni tych słów. Ocalały z ludobójstwa pro­si ją, by swoją sztuką dała głos temu, czego doświadcza jej lud.

🖇

Jak mówi afroamerykańska edukatorka i aktywistka Mariame Kaba, nadzieja jest dyscypliną. A ja pozwolę sobie dodać, że nadzieja mo­że i powinna stać się predyspozycją, nawykiem, czymś, co uwa­ża­my za niezbędne i do czego jesteśmy tak przywiązani, że nie możemy się bez niej obejść, niezależnie od naszej logiki czy rozu­mo­wa­nia.
     Nawet jeśli czasem łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

🖇

Refaat Alareer zginął w izraelskim nalocie 6 grudnia 2023 roku wraz z bra­tem, siostrą i czwórką dzieci. […]  Miał czterdzieści cztery lata.
     […] 
     Palestyńczycy upamiętniają Refaata białymi latawcami. Jest to na­wią­za­nie do jego wiersza If I Must Die.

Jeśli muszę umrzeć,
ty musisz żyć,
aby opowiedzieć moją historię,
sprzedać moje rzeczy,
kupić kawałek materiału
i kilka sznurków
(niech będzie biały z długim ogonem),
by jakieś dziecko gdzieś w Gazie,
patrząc prosto w oczy nieba,
czekając na tatę, który odszedł w płomieniach —
i nie pożegnał się z nikim,
nawet ze swoim ciałem,
nawet z samym sobą —
zobaczyło latawiec, mój latawiec, który zrobiłeś, szybujący wysoko,
i pomyślało przez chwilę, że jest tam anioł
przynoszący z powrotem miłość.
Jeśli muszę umrzeć,
niech to przyniesie nadzieję,
niech to będzie historia
.

🖇

Kiedy ludzie są wezwani do zaangażowania się na rzecz praw człowieka, my­ślę, że muszą to robić właśnie z ra­dy­kal­nie ludzkiej pozycji: ale ra­dy­kal­nie otwartej, widzącej dobre i złe czyny bez potrzeby oddzielania „do­brych” ludzi od „złych”. Możliwe jest przyjęcie każdego jako istoty ludz­kiej. Każ­de­go.
     Jest coś głęboko wypaczonego w tych, którzy nie uznają czło­wieczeństwa innych.
     […] 
     Na szczęście, nawet jeżeli wciąż jest ich niewielu, są tacy obywatele Izra­ela i tacy Żydzi w diasporze, którzy zdecydowanie bronią praw Pale­styń­czy­ków. To jest właśnie znaczenie motta decolonize your mind: deko­lo­ni­za­cja umysłu oznacza przełamywanie granic i barier, robienie, co w naszej mo­cy, aby pozbyć się po obu stronach wszystkiego, co narosło z czasem i unie­mo­żli­wia nam pozostanie w kontakcie z tym, co najbardziej ludzkie i prawdziwe na Ziemi, naszej wspólnej planecie, która pozostaje dla nas najważniejsza.

🖇

Wszyscy dążyli do tego, by coś osiągnąć.
     Ta cecha Palestyńczyków zawsze mnie uderzała. […]  żyjąc w naprawdę trudnych warunkach, udało im się zachować zapał i miłość do życia prze­peł­nia­ją­ce każde słowo i każdy oddech. Mówiła mi o tym Malak i sa­ma to widziałam u wielu ludzi. Nigdy nie dali się zniszczyć, a to ogrom­na siła: ponieważ kiedy z całych sił dążysz do sprawiedliwego i god­ne­go życia, nikt nie może się wtrącać ani decydować za ciebie.

Francesca Albanese, Kiedy świat śpi. Opowieści,
słowa i rany Palestyny
, przeł. Tomasz Kwiecień,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Wielu Izraelczyków za dużo kosztuje utrata przy­wi­le­ju, z jakiego trzeba by im zrezygnować, aby przy­jąć Palestyńczyków jako wolny naród.

🖇

To właśnie musimy zrobić: korzystać z każdej oka­zji, by się nauczyć lepiej widzieć, rozumieć, za­cho­wy­wać i czcić pamięć o tym, co zniknęło, stojąc u boku tych wciąż wal­czą­cych, aby nam pomóc wspólnie ukoić rany skrzyw­dzo­nych narodów.

🖇

Albo zaangażujemy się w bycie rewolucją, albo po­nie­sie­my porażkę, bo żadna zmiana nie nastąpi na świe­cie, je­śli najpierw nie nastąpi w nas sa­mych. Mu­si­my pozbyć się, jedno po drugim, wszystkich uprze­dzeń, które każdy z nas w sobie nosi, aby co­dzien­nie coraz bar­dziej zbliżać się do prawdy.

🖇

Jeśli chodzi o Izrael, to liczne przypadki naruszenia pra­wa obejmują setki tysięcy złamanych ludzkich istnień — zabitych, okaleczonych na ciele i duszy — oraz zni­szczo­ną Strefę Gazy. Trwające od 2023 roku ludobójstwo nie zo­sta­nie wymazane z historii Państwa Izrael i po­dej­rze­wam, że w przyszłości ludzie będą czuli dreszcz gro­zy na widok izraelskiej flagi z powodu tego, co po­peł­nio­no w imie­niu tego państwa i pod jego egidą.
     Dziś jeszcze nie jesteśmy tego w pełni świadomi, po­nie­waż ludzie potrzebują czasu na refleksję i obserwację z dystansu. Nie możemy jednak zapominać, że im dłużej będzie to trwało, tym więcej niewinnych ludzi zginie. […]
     Nawet zwykłe zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią jest ważnym wkładem w obalenie apartheidu.

🖇

Ostatecznym celem człowieka jest dojść do tego,
żeby nigdy nie odczuwać strachu.

Italo Calvino (1923–1985)

(tamże)

*

[suplement 10.09.2026]

Głos Hind Rajab, reż. Kaouther Ben Hania, 2025.

•
Dlaczego życie (i śmierć) Palestyńczyków nie otrzymuje miejsca ani głosu w naszych społeczeństwach?
     W ten właśnie sposób Izrael sieje ziarna nienawiści wśród Pa­le­styń­czy­ków i wydaje mi się niewiarygodne, że ktoś może tego nie rozumieć.

(tamże)
[rozdział] Hind. Czym jest
dzieciństwo w Palestynie
?

piątek, czerwca 26, 2026

6153. Z oazy (CDLVI)

Gdy Pappone kolejny raz stanął na palcach i z zaciśniętymi pięściami zaczął grzmieć i grozić, wyłączyłam radio i zrobiłam klik, klik. Skuszona słowem rozmowa i włoską miejscówką, umieszczonymi w tytule książki, postanowiłam zaryzykować.

Ładnym językiem ze sobą rozmawiają. Językiem, który jest fantastyczną odskocznią od chamskiego, mało merytorycznego ujadania polskiej „elyty” politycznej. Ale od­pa­dłam. Po raz pierwszy, gdy dominikanin w niby neutralne, acz obrazowe słowa owinął pogardę do mniejszości seksualnych. Odłożyłam, ale wróciłam. Od­pa­dłam po raz drugi, gdy polityk o życzeniu dotyczącym tempa zmian zaczął mówić, lo­gicz­nie, ale bez jakiejkolwiek świadomości przywilejów, które ma. Odpadłam i już nie wróciłam. Orzeszek by wróciła i skończyła. Ja nie. Decyzja nie była trudna do pod­ję­cia, czekała na mnie książka, po której fusy wciąż opadają. Opadają od tygodnia.

[R.S.]  Wiele lat później dziennikarz zapytał mnie na wizji: „Nie wygrał pan? Nie żałuje pan?”. „Nigdy nie jest przyjemnie przegrać. Ale jest jeden szczególny aspekt, którego żałuję”. „Jaki?” „Gdybym wygrał wybory pre­zy­den­ckie, to mielibyśmy trzecią z rzędu pierwszą damę Żydówkę”. Dzien­ni­ka­rza zamurowało. Nie ma się co dziwić, ponieważ zarówno Anna Ko­mo­row­ska, jak i Agata Kornhauser odcięły się od swoich korzeni.

🖇

[R.S.]  Polski Kościół uważa, że najwyższym szczeblem identyfikacji dla Polaka-katolika jest państwo polskie i nic ponadto. Od dawna nie słyszę w pol­skim Kościele głosów, które by akcentowały, że jesteśmy jednocześnie Europejczykami i jesteśmy z Europejczykami.
     [W.G.]  Z perspektywy Kościoła budowanie wspólnoty ma jeszcze szerszy zakres, ponieważ jesteśmy częścią nie tylko Kościoła euro­pejskiego, lecz tak­że powszechnego, czyli, powiedzielibyśmy, globalnego.
     [R.S.] […]  W Polsce […]  katolicyzm to narodowa re­li­gia Polski, a nie część ja­kie­goś globalnego Kościoła.

🖇

[W.G.]  Łatwiej wychodzi się z wojen z obcym wrogiem niż z wojny do­mo­wej. Pamięć o wojnie domowej bardzo dzieli społeczeństwo. […]  Wszelkie działania, które mogą prowadzić do konfliktu domowego, są niemoralne. To igranie z ogniem, gdyż tworzy podłoże do sporów. A jesteśmy w takim miejscu w Europie i w takim czasie, że wewnętrzny konflikt w Polsce grozi katastrofą, nasza katastrofa zaś to również katastrofa dla innych krajów Starego Kontynentu. To problem nie tylko polityczny, lecz także moralny.
     [R.S.]  Kto jak kto, ale my jako Polacy powinniśmy wiedzieć, że pycha i niecierpliwość zawsze nas niszczyły, a nie wzmacniały.

🖇

[R.S.]  Do Augustyna odczuwam sympatię, bo cenię poczucie humoru. Panie Boże, mówił, uczyń mnie cnotliwym. Po czym dodawał: ale jeszcze nie teraz.

🖇

[R.S.]  Wygląda na to, że swojego czasu Augustyn umiał korzystać z życia. Entuzjazmu i nadziei odmówić mu raczej nie można.
     […]
     [W.G.] […]  Podczas moich studiów w Rzymie profesor, augustianin, któ­ry wykładał duchowość, mówił, że jak widzi młodych, wrzaskliwych Wło­chów na ulicach miasta, to sobie myśli: „Każdy z nich może być Świę­tym Augustynem, każdy może zostać świętym”. Zupełnie jak młody Augu­styn, który przyjechał z prowincjonalnego miasta z nadzieją, że w Rzy­mie zro­bi karierę.

🖇

[W.G.] […]  są dwa poziomy nadziei. Jest nadzieja moralna, którą okre­śla­my cnotą wielkoduszności. Daje ona zapał i siły do działania, a przed­mio­tem tej wiel­ko­duszności są sprawy z tego świata. […]  Natomiast nadzieja, która jest cno­tą teologalną, stanowi dar łaski, której przedmiotem jest Bóg. Jest to na­dzieja skierowana ku Bogu, co nie oznacza, że mamy być ślepi na realia tego świata.

🖇

[R.S.]  Fundamentaliści chcą po prostu zatrzeć różnicę pomiędzy grzechem a przestępstwem i dążą do tego na poziomie prawnym. Ordo Iuris niewiele się tym różni od irańskich ajatollahów czy afgańskich talibów.
     […]  W naszym Kościele, mimo że sprawy są niejednoznaczne i nie należą do dogmatów wiary, ze stosunku do aborcji, anty­koncepcji i in vitro zrobiono test na katolika. Zgadzasz się z nami, jesteś katolikiem, a jak nie, to precz.
     [W.G.]  To nie jest katolickie spojrzenie. Najważniejsza jest dojrzała wiara owocująca miłością, a nie troska o to, żeby państwo wymuszało moralność, bo to by był fundamentalizm, jak u talibów.

🖇

[R.S.]  Nadal funkcjonuje sfomułowanie „Polak katolik”. Człowiek z plemienia głosującego na PiS z jednej strony określa się jako ka­to­lik, a z drugiej strony nienawidzi Niemca i nim gardzi, choćby ten był przykładnym katolikiem.
     [W.G.]  Zastanawiam się, czy taki człowiek byłby w stanie wy­spo­wia­dać się u czarnoskórego księdza.

🖇

[W.G.]  Czasem to przesadne nastawienie wyłącznie na grzech powoduje, że ludzie są zdolni dać całą listę swoich przewinień. A jak się postawi pytanie: „A czy umiesz zrobić coś dobrego?”, to słychać tylko: „Aaa…”. Nieraz tak mó­wiłem do dzieci, dawałem im czas, żeby otrząsnęły się z zaskoczenia. Po chwi­li padała odpowiedź, na przykład: „Umiem psa wyprowadzić na spa­cer”. „No dobrze, a coś jeszcze? […]”. „Pomyśl, co umiesz zrobić dobrego, zastanów się, wybierz jedną taką rzecz i w ciągu tygodnia zrób ją”. Chodzi o zwrócenie uwagi na cnoty, na to, że dziecko samo wybierze coś dobrego i to zrobi, a nie o wyliczanie, czego to mu nie wolno.

🖇

[R.S.]  Ćwiczenie formułowania argumentów bardzo by się w Polsce przy­da­ło. U nas debata przegrywa z mechanizmem wzajemnego wy­ko­rzy­sty­wa­nia się partii i Kościoła. Politycy, zamiast docierać do wyborców wła­sny­mi argumentami, wykorzystują autorytet Kościoła, żeby zagonić owiecz­ki kościelne do urn wprost z niedzielnej mszy. Zamiast formować sumienia wiernych – co jest trudne – część duchownych woli się posłużyć politykami i przymusem prawa, by państwo wykonało tę pracę za nich.
     [W.G.]  W ten sposób przejawia się absolutny brak wiary w moc tego, co jako Kościół mamy do przekazania. […]  Uczenie ludzi samo­dziel­ne­go my­śle­nia, cnotliwego życia opartego na chrześcijańskim etosie, ukazywanie nadziei, którą daje współpraca człowieka z Bogiem, by móc się pozbierać z najgorszych trudności, wspieranie twórczych dróg do prawdziwego do­bra, odwaga podążania za własnym rozeznaniem – to wszystko wcale nie jest łatwe. W ludziach jest tendencja, by iść na skróty: używać cudzego my­ślenia zamiast formować własne sumienie.

Radosław Sikorski, Wojciech Giertycb OP, Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

[W.G.]  Człowiek z różnych punktów wyjścia może do­trzeć w swoich poszukiwaniach do różnych odpowiedzi, jednak większość z nas ma w sobie dążenie ku głębi i ku prawdzie. Człowiek – czy wyrasta w kulcie przodków, czy w świecie przepełnionym mitologią – wychyla się ku czemuś poza sobą.

🖇

[R.S.]  Jeśli cuda się zdarzają, to uznałbym za jeden z nich to, że nasi nacjonaliści uznali, że bez bli­sko­wschod­niej religii wymyślonej przez Żydów nie ma polskości.

🖇

[W.G.] […]  wyciągamy ręce i próbujemy,
a czy się uda, to się okaże.

(tamże)

niedziela, kwietnia 05, 2026

6065. A Chrystus na to co?

Pan Ciasteczko:
(przedwczoraj pokazał Drzewku grafikę,
kartkę-świąteczną otrzymaną od Onemu
na ostatniej prostej przed świętami
)


[dostęp 5.04.2026], źródło.

*

Jabłoń:
(pozostajac pod wrażeniem tak precyzyjnego
uchwycenia cech narodowych w rysunku,
wczoraj w drodze na krajowej siódemce
na widok dwumetrowej pisanki na poboczu
)
Patrz, pedał!

Sadownik:
(skonfundowany, nim kątem oka zobaczył
fragment pisanki-olbrzyma; w końcu zrozumiał,
o co babie chodzi, ryknął śmiechem
)
Zastanawiałem się, co ty masz
do tego czarnego peugeota na pasie obok.

*

[suplement 6.04.2026]
Język nie jest prawdą. To sposób, w jaki istniejemy w świecie.
   — Paul Auster

Annie Ernaux, Powroty, przeł. Anastazja Dwulit,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

piątek, marca 27, 2026

6054. 86/365

można zostawić politykę w spokoju na całe dziesięciolecia, li­cząc na wzajemność. złapie cię suka na wykroku, w chwili naj­więk­szej bezbronności i śmiertelnego strachu, by bezczelnie spytać, czy aby na pewno potrzebujesz jeszcze swojego życia. nie zmieściło się nam w głowie to py­ta­nie, wysypała nam się z ust nieprzeliczalna ilość nie­cen­zu­ral­nych słów, bo to pol­ska, kurwa.*

86/365

_________
  *  ostatni przecinek opcjonalny w zależności od poziomu wzburzenia.

środa, marca 25, 2026

6051. Z oazy (CDXXX)

Pappone Naurocchi dał czadu raz. Tego samego dnia odkryłam istnienie tej książki, więc klik, klik, bo Bromba i inni to jedyna lektura w podstawówce, którą po­ko­cha­łam i czytałam po wielokroć. Na półce od lat w „papierzu” obok szkolnej lektury sto­ją Bromba i fi­lo­zo­fia oraz Bromba i psychologia.

Nim dwa dni temu pappone dał czadu niestety na pewno nie ostatni raz, by na koń­cu, jakby niewerbalnego chamstwa mylonego z mocą było mało, pogrozić pa­lu­chem, czytałam tę książkę, zastanawiając się, skąd Autor trzy lata te­mu wie­dział, co nas czeka.

Wybieranie wyimków nie było łatwe, ale po raz pierwszy zestaw subiektywnie wy­bra­nych fragmentów może być podstawą zabawy towarzyskiej o nazwie: selekcja znajomych.

Jest to gra o nikłym śladzie węglowym, bio i eko pełną gębą: z poniższych frag­men­tów wylosuj jeden i podaj jak największą liczbę nazwisk polskich polityków, któ­rzy według ciebie pasują do tego cytatu jak ulał. Za aktywnego polityka otrzy­mu­jesz 2 punkty, za biernego 1 pkt., a za Czarnka i pap­po­ne dziesięć. Wyśmienity pre­zent na zajączka, spędzanego na łonie szeroko definiowanej rodziny… Ogarnij się w końcu i z premedytacją wygraj!

Drodzy Czytelnicy!
     Rozważałem, czy nie nadać tej książeczce tytułu Pożegnanie z Brom­bą, ponieważ nie wydaje mi się, aby Bromba zanotowała jeszcze jakieś inne przygody i obserwacje niż zawarte w tym to­mi­ku, ale pomyśleliśmy sobie (i ja, i Bromba), że zabrzmiałoby to zbyt patetycznie.

•

[Bromba] Jako osoba zajmująca się pomiarami już dawno uznała, że skoro nawet najdokładniejsze pomiary są obarczone ryzykiem błędu, to warto docenić rolę wpływu na nasze losy – przy­pad­ku, nieporozumienia i zdarzeń całkowicie nie­spo­dzie­wanych.
     Ona i jej przyjaciele skłonni są cenić wątpliwości, szczerość, spontaniczność, życzliwość oraz wiarę w to, że ktoś, kto chce zbyt gwałtownie poprawiać, czyli krzywdzić innych – krzywdzi tak­że, a może przede wszystkim, samego siebie.
     Z takim podejściem zajmowanie się polityką jest bardzo trudne, więc Bromba się nią nie zajmuje.
     Ponieważ jednak parę razy polityka zajęła się Brombą lub jej przy­jaciółmi, oddajemy w Wasze ręce, Drodzy Czytelnicy, te kilka opowieści, z nadzieją, że nie jesteście dziećmi, a w każdym razie nie do tego stopnia, aby myśleć o Brombie jako o osobie zupełnie nie­praktycznej i całkiem naiwnej.

Serdecznie pozdrawiamy
Autor i Bromba

🖇 🖇

     — Ciszej! Co pani wygaduje!
     — Mówię, co myślę.
     — To źle pani robi. Pierwsza zasada Wolnej Utopii brzmi: „Nie myśl sam. Pomyślimy za ciebie”.
     — A druga?
     — „Jeśli nie wiesz, kto jest zły, zapytaj się nas”.
     — Czyli kogo?
     — Wielkiego Klipa. I jego doradców.
     — A skąd oni to wiedzą?
     — Bo oni się znają. Zło bywa często głęboko ukryte. Czasem sami nie wiemy, że jesteśmy źli!
     — Co pan powie? Nie wie pan, kiedy pan zrobi coś źle?

🖇

Wszystko wydawało się zagadkowe, zarówno poglądy małego utopca jak i całkowita pewność jego przekonań.

🖇

     — […]  A trzecia zasada?
     — „Każdy jest taki sam”.
     — Jak to?
     — To super zasada! Dzięki temu nikt nie jest lepszy ode mnie!
     — Tylko że to nieprawda!
     — Właśnie że prawda!
     — Przecież gołym okiem widać, że każdy jest inny.
     — Może w detalach są różnice, ale każdy POWINIEN być taki sam!
     — Powinien być jak kto?
     — Jak my! Jak utopce!
     — Ale ja na przykład nie jestem utopcem!
     — I właśnie dlatego jest pani zła!

🖇

     — […]  Zrozumieliśmy, że wystarczy odrobina wysiłku, żeby cały świat zmienić na lepsze!
     — Tylko odrobina?
     — Może trochę więcej, ale trzeba być stanowczym i ćwiczyć silną wolę. Czy pani wie, jaką ja mam silną wolę? Mogę w ogóle nie jeść deserów!
     — A niby dlaczego ma pan nie jeść deserów?

🖇

🖇

     — Zrozumcie, panowie! Ja nie mam prawa podawać wymiarów czegoś, czego nie widziałam na oczy!
     — Ale stół pani widzi?
     — Widzę!
     — No, a my mówimy pani, że krokodyl jest długości trzech stołów!
     — Dostarczcie mi krokodyla, to natychmiast go zmierzę.
     — Zaraz by panią zjadł!
     — Wolę być zjedzona niż podawać fałszywe informacje!

🖇

     — A pan to kto?
     — Wiktor Burdziałowicz. Wampir.
      Bromba odruchowo próbowała się cofnąć.
     — Co znaczy dobra opinia? — Wampir uśmiechnął się. — Nie wypijam krwi. Niczyjej. Jestem wegetarianinem. Mam alergię na mięso, ale owszem, cierpię na światłowstręt. A za co pani siedzi?
     […] 
     Jak to zwykle bywa bardziej doświadczony więzień wprowadził mniej doświadczoną więźniarkę w jej sytuację.

🖇

Żaden gad nas nie omota,
Nie podskoczy żaden płaz!
Wiemy, czym istota błota,
Wszyscy inni to hołota!
Więc powtórzmy jeszcze raz:
Nie ma chłopca nad utopca,
Każdy to zrozumie w lot,
Po co skręcać na manowce,
Gdy się żyje w środku błot!
Chlip, chlip, chlip – Niech żyje Wielki Klip!

🖇

🖇

     — Przed czym tak uciekałeś? — zapytał Gluś Pućka biblio­te­karza.
     — Przed polityką — jęknął Puciek. I zemdlał.
     Tak to się wszystko zaczęło.

🖇

     — To skandal!  […]  Dość już tej polityki! Dość już tej pedagogiki wstydu! Tak, jestem Fumem! I jestem z tego dumny! Powiem więcej! Fumy są naj­lep­sze! I proszę nas nie obrażać!!!
     Po czym zaczął skandować:
     — Tylko Fumy! Powód do dumy! Tylko Fumy! Powód do dumy!

🖇

Polis to po grecku znaczy miasto. Od słowa polis pochodzi słowo polityka. W mieście zwykle jesteśmy zmuszeni współdziałać z innymi. Polityka to umiejętność łą­cze­nia sprzecznych interesów, które pojawiają się wtedy, gdy je­ste­śmy zbyt blisko siebie.

🖇

     — Bardzo ostrożnie, przyjacielu – westchnął Gluś. – I obserwuj Mal­win­kę. Jeśli chrząknie albo coś… zmieniaj temat. To się nazywa dyplomacja.

🖇

🖇

     — Jak to?
     — A tak to!
     […] 
     — Ja nigdy nie dokończyłam żadnej jego książki – oświadczyła spokojnie Lala. – I jestem z tego dumna. Usuwa pan czy nie?

🖇

🖇

Z tym ważeniem i mierzeniem jest znacznie dziwniej, niż się wy­da­je na początku. Mierzymy i mierzymy, ważymy i ważymy, a najważniesze wciąż pozostaje nieuchwytne.

🖇

🖇

Mrówki czują tyle, ile czują, i po prostu trudno im zrozumieć, że mogą czuć więcej. To prawdopodobnie w wyniku ewolucji poziom odczuwania zmar­twień mają zdecydowanie ograniczony, a wątpliwości w działaniu — wcale.

🖇

Gwiazdonosowi wiara w głębię jest niezbędna do życia. Jak wszystkie kre­to­wa­te ubóstwia drążyć. A mrówki są, jakie są.

🖇

🖇

     — Trudno — powiedziała Bromba. — Musisz się solidnie przygotować do tej debaty. Co planujesz na najbliższe lata?
     — Sprowadzać jak najciekawsze książki i zachęcać wszystkich do czy­tania!
     — Tak, to dobre i zrozumiałe, ale niestety zbyt ogólne! W takiej debacie trzeba jakoś zaskoczyć, zaproponować coś, czego odbiorcy się nie spo­dzie­wają. […]
     — Nie za ostre? — zaniepokoił się Puciek. — Gotowi się obrazić!
     Fikander uśmiechnął się z goryczą.
     — O ile przeczytają. Zębiełek to przecież prawie analfabeta. On mówi: „pół­torej roku”, „na dzień dzisiejszy” i „okres czasu”. Raz nawet chyba usły­sza­łem, jak powiedział: „przyszłem i wzięłem”, ale może się przesłyszałem.

🖇

Niektórzy tłumaczyli, że akurat nie mają czasu, przepraszają, doceniają, ale może innym razem. Inni wysłuchiwali z satysfakcją i przytakiwali Zę­bieł­ko­wi, ponieważ wprawdzie rzadko odwiedzali bibliotekę, ale teraz mieli wresz­cie usprawiedliwienie — to nie oni są leniwi i nie czytają, ale po pro­stu Puciek za mało się stara.
     […]
     — I co? Pozwolimy zniszczyć dorobek życia szlachetnego i rozsądnego Pućka?
     — Na tym polegają właściwe zasady porządku społecznego.
     — Na tym???
     — Mieszkańcy Naszej Okolicy muszą się tego nauczyć. Każda droga na skróty źle się kończy. Demokracja to proces bolesny, wymagający cier­pli­wości i czasem zawodny. Jednak bez demokracji będzie tylko gorzej.

🖇

Następnie pojawił się na podium Zębiełek.
     — Ja się chciałem zapytać, panie Puciek, gdzie się podziały te obiecane trzy lata temu termosy do kawy i herbaty? Czy może teraz stoją u tak życz­li­wej panu Bromby, a może po prostu zabrały je Tarapaty, wyjeżdżając na studia do Wielkiego Miasta?
     Puciek chciał krzyknąć, że termosy stoją przecież w przedpokoju, że on je kupił za własne pieniądze i że to właśnie Zębiełek kawą pitą z tego termosu zalał powieść „Gdzie stuka agent dzięcioł?” w tym jednym jedynym dniu, kie­dy odwiedził bibliotekę z niejasną jeszcze wizją zagarnięcia jej dla siebie.
     […]
     Zębiełek jednak dopiero się rozpędzał. Zasugerował, że „Puciek idzie na pasku suchaków i innych NIE Z NASZYCH okolic”.
     Puciek chciał powiedzieć, że „nasze” nie zawsze musi oznaczać „dobre”, bo „nasze” też często bywa złe, a przynajmniej średnie, i że nie­do­brze być zaślepionym tak rozumianą swojskością, ale spojrzał na dwa kre­ty z transparentem: „Widzimy, że jesteśmy lepsi!” i zrezygnował.

🖇

🖇

     — Czy każda władza podlega degeneracji? — zapytał Kot Makawity, kie­dy zostali sami.
     — Niestety tak. To już dawno temu opisał pewien myśliciel. Rządy jed­no­stki zamieniają się w tyranię, rządy grupy w oligarchię, czyli sitwę, a de­mo­kra­cja w bałagan — odparł Kajetan, sięgając po szklaneczkę ulubionego soku porzeczkowego.

🖇

     — Naprawdę, nie może być inaczej, Kajetanie? — pytał Kot Makawity. — Czy te głupstwa muszą nas dzielić?
     — Pomyśl, przyjacielu, że znacznie gorzej byłoby, gdybyśmy musieli zgadzać się z kimkolwiek z nich we wszystkim, co wygadują!

🖇

     — Szczury wymyśliły sobie, że wszystkiemu winne są myszy — opo­wia­dał Tarapat — i niszczą je bezlitośnie. Dotąd zawsze jakoś można było się porozumieć. Były niepisane umowy, tu szczury, tu myszy, a tu powiedzmy — gołębie. Teraz jednak pojawił się przywódca szczurów, niejaki Wędrow­ny. Ogłosił, że trzeba wypędzić z Miasta wszystkie myszy, bo stanowią za­grożenie, rozsiewają zarazki i krzywdzą szczury. Wyobrażacie sobie? Skrzywdzone szczury!

🖇

     — Rozumiem, że jakieś pojedyncze osobniki…, ale szczury to imperialiści! Chcą zniszczyć cały świat! — zawołał zdenerwowany.
     — Szczury jak szczury. Każdy, komu wmówią, że ma całkowitą rację i może ją wprowadzać przemocą, jest niebezpieczny. Szczur, wróbel, łoś, a nawet chomik.

🖇

🖇

Obecnie, jak to zwykle podczas wojny, czyli polityki, która za­mie­ni­ła się w gwałt i przemoc, bardzo trudno o jakieś mądre i ostateczne pod­sumowanie. Bo wojna ma to do siebie, że chociaż uchodzi za rodzaj prze­dłu­że­nia polityki innymi środkami (konkretnie – użyciem siły) wy­wra­ca do gó­ry nogami mnóstwo dotychczasowych złudzeń i poglądów uważanych za oczywiste. […]
     Prawdziwe zakończenie zwykle można dopisać po czasie i — jak to w po­li­ty­ce bywa – zależy, kto je chce dopisać.

Maciej Wojtyszko, Bromba i polityka,
Wydawnictwo Ezop, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)

Zdania, których używa każdy polityk, więc warto je za­pa­miętać, jeśli jest się politykiem. Jeśli się nie jest, też warto za­pa­miętać, że politycy tak mówią.
     → „Ja panu, (pani) nie przerywałem!!!” – do użycia najlepiej jeszcze zanim rozmówca się odezwie.
     A potem regularnie co jakiś czas.
     → „Zanim odpowiem, pragnę zwrócić uwagę, że” – po­zwala mówić na dowolny temat i nie odpo­wie­dzieć na zadane pytanie. […] 
     → „Przypadek? Nie sądzę” – komentarz do faktu, którego sam polityk nie potrafi wyjaśnić, ale chciałby, żeby to zdarzenie pomogło jemu, a nie innym. […] 
     → „Myślę, że…” – zaczynając zdanie w ten sposób, zmniejszamy nieco zagrożenie polegające na tym, że mo­gą nam potem zarzucić, że coś twierdziliśmy. Na przy­kład na pytanie: „Czy Wielki Klip to drań i łobuz?” nie odpowiadamy: „Tak!” albo „Jasne!”, tylko : „Myślę, że niektóre jego zachowania mogłyby na to wskazywać”.
     → „Nie twierdzę, że…” – używane zwykle wtedy, kiedy mówiący ma absolutną pewność, że tak właśnie jest. […]
     → „Zdanie wyrwane z kontekstu” – można tak określać wszelkie zdania, które są prawdziwe, ale które nam się nie podobają.

🖇

Demokracja — niewątpliwie najlepsza forma rządów, jaką wymyślono, ale trudniejsza do upilnowania niż li­ście drzew unoszone przez jesienną wichurę. Demo­kra­cja wymaga od tych, którzy jej pragną, chyba jeszcze więcej niż wielka wyprawa na Księżyc. Pokora, samo­ogra­ni­cze­nie, szacunek dla prawa, szacunek dla po­glą­dów innych, wierność zasadom, wytrwałość, odpo­wie­dzial­ność, umiejętność godzenia sprzecznych potrzeb, zdolność do organizowania się wokół istotnych celów, troska o los słabych, mądre wątpliwości wobec zbyt po­chopnych działań dla dobra wszystkich.

🖇

Wolność – niby każdy rozumie, co to jest, ale Bromba już dawno zauważyła, że to wcale nie jest takie proste. […]  czy chcemy czy nie, pojawiają się fakty, które ogra­ni­cza­ją naszą wolność. Na przykład z takimi uszami, ja­kie ma Fikander, nie da się uprawiać niektórych spor­tów. Wolność Fikandra jest więc ograniczona tymi usza­mi i jak to mówi Kajetan Chrumps: „Na grawi­ta­cję nie ma rady”.

🖇

Najsmutniejsze jest to, że brak polityki to też polityka, tylko gorsza.

(tamże)