piątek, czerwca 26, 2026

6153. Z oazy (CDLVI)

Gdy Pappone kolejny raz stanął na palcach i z zaciśniętymi pięściami zaczął grzmieć i grozić, wyłączyłam radio i zrobiłam klik, klik. Skuszona słowem rozmowa i włoską miejscówką, umieszczonymi w tytule książki, postanowiłam zaryzykować.

Ładnym językiem ze sobą rozmawiają. Językiem, który jest fantastyczną odskocznią od chamskiego, mało merytorycznego ujadania polskiej „elyty” politycznej. Ale od­pa­dłam. Po raz pierwszy, gdy dominikanin w niby neutralne, acz obrazowe słowa owinął pogardę do mniejszości seksualnych. Odłożyłam, ale wróciłam. Od­pa­dłam po raz drugi, gdy polityk o życzeniu dotyczącym tempa zmian zaczął mówić, lo­gicz­nie, ale bez jakiejkolwiek świadomości przywilejów, które ma. Odpadłam i już nie wróciłam. Orzeszek by wróciła i skończyła. Ja nie. Decyzja nie była trudna do pod­ję­cia, czekała na mnie książka, po której fusy wciąż opadają. Opadają od tygodnia.

[R.S.]  Wiele lat później dziennikarz zapytał mnie na wizji: „Nie wygrał pan? Nie żałuje pan?”. „Nigdy nie jest przyjemnie przegrać. Ale jest jeden szczególny aspekt, którego żałuję”. „Jaki?” „Gdybym wygrał wybory pre­zy­den­ckie, to mielibyśmy trzecią z rzędu pierwszą damę Żydówkę”. Dzien­ni­ka­rza zamurowało. Nie ma się co dziwić, ponieważ zarówno Anna Ko­mo­row­ska, jak i Agata Kornhauser odcięły się od swoich korzeni.

🖇

[R.S.]  Polski Kościół uważa, że najwyższym szczeblem identyfikacji dla Polaka-katolika jest państwo polskie i nic ponadto. Od dawna nie słyszę w pol­skim Kościele głosów, które by akcentowały, że jesteśmy jednocześnie Europejczykami i jesteśmy z Europejczykami.
     [W.G.]  Z perspektywy Kościoła budowanie wspólnoty ma jeszcze szerszy zakres, ponieważ jesteśmy częścią nie tylko Kościoła euro­pejskiego, lecz tak­że powszechnego, czyli, powiedzielibyśmy, globalnego.
     [R.S.] […]  W Polsce […]  katolicyzm to narodowa re­li­gia Polski, a nie część ja­kie­goś globalnego Kościoła.

🖇

[W.G.]  Łatwiej wychodzi się z wojen z obcym wrogiem niż z wojny do­mo­wej. Pamięć o wojnie domowej bardzo dzieli społeczeństwo. […]  Wszelkie działania, które mogą prowadzić do konfliktu domowego, są niemoralne. To igranie z ogniem, gdyż tworzy podłoże do sporów. A jesteśmy w takim miejscu w Europie i w takim czasie, że wewnętrzny konflikt w Polsce grozi katastrofą, nasza katastrofa zaś to również katastrofa dla innych krajów Starego Kontynentu. To problem nie tylko polityczny, lecz także moralny.
     [R.S.]  Kto jak kto, ale my jako Polacy powinniśmy wiedzieć, że pycha i niecierpliwość zawsze nas niszczyły, a nie wzmacniały.

🖇

[R.S.]  Do Augustyna odczuwam sympatię, bo cenię poczucie humoru. Panie Boże, mówił, uczyń mnie cnotliwym. Po czym dodawał: ale jeszcze nie teraz.

🖇

[R.S.]  Wygląda na to, że swojego czasu Augustyn umiał korzystać z życia. Entuzjazmu i nadziei odmówić mu raczej nie można.
     […]
     [W.G.] […]  Podczas moich studiów w Rzymie profesor, augustianin, któ­ry wykładał duchowość, mówił, że jak widzi młodych, wrzaskliwych Wło­chów na ulicach miasta, to sobie myśli: „Każdy z nich może być Świę­tym Augustynem, każdy może zostać świętym”. Zupełnie jak młody Augu­styn, który przyjechał z prowincjonalnego miasta z nadzieją, że w Rzy­mie zro­bi karierę.

🖇

[W.G.] […]  są dwa poziomy nadziei. Jest nadzieja moralna, którą okre­śla­my cnotą wielkoduszności. Daje ona zapał i siły do działania, a przed­mio­tem tej wiel­ko­duszności są sprawy z tego świata. […]  Natomiast nadzieja, która jest cno­tą teologalną, stanowi dar łaski, której przedmiotem jest Bóg. Jest to na­dzieja skierowana ku Bogu, co nie oznacza, że mamy być ślepi na realia tego świata.

🖇

[R.S.]  Fundamentaliści chcą po prostu zatrzeć różnicę pomiędzy grzechem a przestępstwem i dążą do tego na poziomie prawnym. Ordo Iuris niewiele się tym różni od irańskich ajatollahów czy afgańskich talibów.
     […]  W naszym Kościele, mimo że sprawy są niejednoznaczne i nie należą do dogmatów wiary, ze stosunku do aborcji, anty­koncepcji i in vitro zrobiono test na katolika. Zgadzasz się z nami, jesteś katolikiem, a jak nie, to precz.
     [W.G.]  To nie jest katolickie spojrzenie. Najważniejsza jest dojrzała wiara owocująca miłością, a nie troska o to, żeby państwo wymuszało moralność, bo to by był fundamentalizm, jak u talibów.

🖇

[R.S.]  Nadal funkcjonuje sfomułowanie „Polak katolik”. Człowiek z plemienia głosującego na PiS z jednej strony określa się jako ka­to­lik, a z drugiej strony nienawidzi Niemca i nim gardzi, choćby ten był przykładnym katolikiem.
     [W.G.]  Zastanawiam się, czy taki człowiek byłby w stanie wy­spo­wia­dać się u czarnoskórego księdza.

🖇

[W.G.]  Czasem to przesadne nastawienie wyłącznie na grzech powoduje, że ludzie są zdolni dać całą listę swoich przewinień. A jak się postawi pytanie: „A czy umiesz zrobić coś dobrego?”, to słychać tylko: „Aaa…”. Nieraz tak mó­wiłem do dzieci, dawałem im czas, żeby otrząsnęły się z zaskoczenia. Po chwi­li padała odpowiedź, na przykład: „Umiem psa wyprowadzić na spa­cer”. „No dobrze, a coś jeszcze? […]”. „Pomyśl, co umiesz zrobić dobrego, zastanów się, wybierz jedną taką rzecz i w ciągu tygodnia zrób ją”. Chodzi o zwrócenie uwagi na cnoty, na to, że dziecko samo wybierze coś dobrego i to zrobi, a nie o wyliczanie, czego to mu nie wolno.

🖇

[R.S.]  Ćwiczenie formułowania argumentów bardzo by się w Polsce przy­da­ło. U nas debata przegrywa z mechanizmem wzajemnego wy­ko­rzy­sty­wa­nia się partii i Kościoła. Politycy, zamiast docierać do wyborców wła­sny­mi argumentami, wykorzystują autorytet Kościoła, żeby zagonić owiecz­ki kościelne do urn wprost z niedzielnej mszy. Zamiast formować sumienia wiernych – co jest trudne – część duchownych woli się posłużyć politykami i przymusem prawa, by państwo wykonało tę pracę za nich.
     [W.G.]  W ten sposób przejawia się absolutny brak wiary w moc tego, co jako Kościół mamy do przekazania. […]  Uczenie ludzi samo­dziel­ne­go my­śle­nia, cnotliwego życia opartego na chrześcijańskim etosie, ukazywanie nadziei, którą daje współpraca człowieka z Bogiem, by móc się pozbierać z najgorszych trudności, wspieranie twórczych dróg do prawdziwego do­bra, odwaga podążania za własnym rozeznaniem – to wszystko wcale nie jest łatwe. W ludziach jest tendencja, by iść na skróty: używać cudzego my­ślenia zamiast formować własne sumienie.

Radosław Sikorski, Wojciech Giertycb OP, Rozmowy rzymskie. Pytania na czas niepokoju, Wydawnictwo Znak, Kraków 2026.

[W.G.]  Człowiek z różnych punktów wyjścia może do­trzeć w swoich poszukiwaniach do różnych odpowiedzi, jednak większość z nas ma w sobie dążenie ku głębi i ku prawdzie. Człowiek – czy wyrasta w kulcie przodków, czy w świecie przepełnionym mitologią – wychyla się ku czemuś poza sobą.

🖇

[R.S.]  Jeśli cuda się zdarzają, to uznałbym za jeden z nich to, że nasi nacjonaliści uznali, że bez bli­sko­wschod­niej religii wymyślonej przez Żydów nie ma polskości.

🖇

[W.G.] […]  wyciągamy ręce i próbujemy,
a czy się uda, to się okaże.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz