uznanie czegoś za bezdyskusyjnie należne, za oczywistość czy pewnik, zabija. ukręca łebek poczuciu szczęścia, że to i tamto przytrafiło mi się, zostało zwyczajnie podarowane przez los właśnie dziś*. ukatrupione poczucie szczęścia nie stanie się źródłem wdzięczności, a tylko dzięki niej życie w każdej chwili ma szansę stać się cudem.
180/365
_________
* choć kolejny dzień żyję niczym pies na łańcuchu, przy wiatraku, to kawa, lektury i rysik są dla mnie niepowtarzalną okazją, by cieszyć się przywilejami: życia, smakowania i czytania.
[…] gdy próbuję zrozumieć, jak działa życie — i dlaczego niektórzy ludzie lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu niż inni — wracam do czegoś, co ma związek z mówieniem „tak” życiu, czyli z miłością do życia, niezależnie od tego, jak bardzo jest ono niedoskonałe, oraz miłością do siebie samej, niezależnie od tego, jak się ją odnajduje. Nie na zasadzie „ja ponad wszystko”, co jest przeciwieństwem życia i miłości, ale z determinacją łososia, by płynąć w górę strumienia bez względu na to, jak rwący jest nurt, ponieważ to twój strumień…
•
Zdarzają się momenty, kiedy wszystko idzie tak źle, że ledwo żyjesz, i chwile, kiedy zdajesz sobie sprawę, że lepiej ledwo żyć na własnych warunkach, niż wieść rozdęte półżycie na cudzych.
Takie dążenie oznacza nie „wszystko albo nic”, tylko „wszystko ORAZ nic”. Jak każda opowieść o wyprawie i poszukiwaniu.
•
Tak naprawdę szans jest więcej niż dwie — znacznie więcej. Po pięćdziesięciu latach wiem już, że znajdowanie/tracenie, zapominanie/pamiętanie, odchodzenie/powracanie nigdy się nie kończy. Całe życie sprowadza się do kolejnej szansy i dopóki żyjemy, aż do samego końca zawsze istnieje jakaś kolejna szansa.
Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli możesz
być normalna?,
przeł. Kaja Gucio, Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz