Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 366. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 366. Pokaż wszystkie posty

sobota, grudnia 28, 2024

5673. 361–/366

jedna ze zdo­byczy cywilizacyjnych anty­szcze­pion­kowców, krztu­siec. wypiłabym za ludzką głupotę, gdybym tylko mogła sa­mo­dziel­nie prze­su­nąć swoje ciało choćby o mi­li­metr. wszyst­kie plany na między­świą­tecz­ny czas skasowane — chcemy, tyl­ko i aż, prze­trwać.

361–/366

środa, grudnia 25, 2024

5672. 360/366

przy­zwyczajona do tego, że dawniej to ona nieprzy­to­mnie szar­pa­ła rodzinną tkaninę; nauczona w kończącym się właśnie ro­ku, jaką wartość ma każda, składająca się na nią, nić, patrzyła z nie­do­wie­rza­niem, jak robią w suknie ogromną dziurę, nie ma­jąc komp­let­nie pojęcia, co czynią.

smutno dziś nie tylko mi. jebaniutkie świę­tuch­na, wersja je­den, kropka, zero.

360/366

wtorek, grudnia 24, 2024

5670. 359/366   // Łódeczka dla Białego Kruka

nie ma po­wodu, by nie obchodzić twoich urodzin*. zwłaszcza gdy ból ustępuje ogromnej wdzięczności za to, że byłeś, jesteś i będziesz częścią mojego życia.

dziewczyny, dziękuję im z całego serca, zapaliły światełka.

359/366

___________
  * wiedziałam, że nie lubiłeś swojego imienia, ale do dziś nie miałam pojęcia, że chciałeś mieć na imię Franciszek, Biały Kruku. Groszce to imię skojarzyło się ze świętym, mi z Si­natrą — każdemu według jego własnych ścieżek.


fot. Kaan, fragment.

*

pamiętam, jak odkryłeś płytę z tą „kolędą” i natychmiast się nią podzieliłeś. pamiętam radość, jaką nam co roku sprawiała, gdy choć na chwilę chcieliśmy wy­łamać się ze świąteczego sy­stemu. włoskie radio przy­po­mnia­ło mi o tych wrażeniach, łomolę.

359/366

The Pogues, Fairytale Of New York.


Autor(ka) nie do ustalenia.

Nieważne, czym nas obdaruje Święty Mikołaj, możemy go pokonać…

Terry Pratchett, Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko,
przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.

czwartek, grudnia 19, 2024

5666. 354/366

od dziś do soboty jestem wyłącznie w cha­rak­te­rze żony. będę korzystać z przywileju bycia małżonką pana ciasteczko. mam: 35€ w kie­szeni kurtki oraz wywierconą dziurę w brzuchu męż­czy­zny mojego życia, by do księgarni galopem.

354/366

Włosi potrzebują w codziennym życiu ko­lo­ro­wych i mocno urozmaiconych wyo­bra­żeń wielkości, swego rodzaju stałego for­tis­si­mo; w ich przypadku to wymóg osobo­wo­ści. Ale nie potrzebują instytucjonalnej manii „wielkości”, jak Niemcy; nie mają poczucia ułomności, które trzeba prze­krzy­czeć. Zado­wa­la­ją się, jeśli mogą oznajmić światu, fortissimo, że są Włochami. Są gło­śni, lecz łagodni. Pokrzykują, ale są ludzcy. Ich dusza i charakter znaj­du­ją się jeszcze blisko siebie.

🎄

Włosi rozmawiają głośno, lecz spokojnie, i myślą sercem. Ich wielkość polega na tym, że są życzliwi.

🎄

Idea wielkości, tak jak ją rozumiał Mus­so­li­ni, a Włochom wbijano do głowy przez wy­cho­wanie, była czymś po­wierz­chow­nym, tak naprawdę w ogóle w nią nie wie­rzy­li. A i wca­le jej nie potrzebowali. Oni i tak są wielcy, w swej istocie, w tym, że niezmiennie są Włochami.

Sándor Márai, Porwanie Europy,
przeł. Irena Makarewicz, Czytelnik, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

środa, grudnia 18, 2024

5663. 353/366

klucz prze­kazany. na moich oczach dopięty do pęczka innych, na końcu których czekają pies lub psica, czekają na Maggie. po­pro­si­łam wczoraj o cyk.

353/366


fot. Maggie, fragment.

piątek, grudnia 13, 2024

5656. 348/366

błę­kit nieba jest. przepięknie słoneczny dzień* jest. śniegu brak.

348/366

_________
  *  promienie słońca przez szybę robiły chmury na ścianie.

środa, grudnia 11, 2024

5655. 346/366

od wczoraj nie bio­rę jeńców, czyli. koniec z cza­sem dla spraw bez­na­dziejnych; wy­star­czy mi podgrzewania, gdy nie trzeba, sta­rych historii; walka z wiatrakami, pa­mię­taj, to nie sport.

nie znam nikogo, kto nie został zdradzony, porzucony, nie­zro­zumiany, nieprzyjęty lub niewysłuchany, ale to nie jest powód, by dać się tym historiom wodzić za nos latami.

346/366

poniedziałek, grudnia 09, 2024

5654. 344/366

     — nie lu­bisz, boisz się, unikasz. bo nie znasz, nie rozumiesz, nie poświęcił_ś wy­starczającej ilości czasu.

     — i  tylko tyle — nie robiąc zbędnego dy­mu, do­da­ła po chwi­li świa­do­mość, za­my­ka­jąc w ten sposób sprawę.

344/366

czwartek, grudnia 05, 2024

5648. 340/366

wczoraj Heniutka skończyła czternaście lat i siedem miesięcy. dziś do mnie dotarło, że z każdym dniem nasz wspólny, po tej stro­nie tęczy, czas drastycznie się skraca. każde­go wie­czo­ru ma­le­je o względnie coraz więk­szą część.

340/366

wtorek, grudnia 03, 2024

5647. 338/366

zbrzydło mi życie w oku cyklonu. nie chce mi się już szukać dobrych stron ciszy przed burzą. niech się dzieje*!

338/366

________
  *  a ja? będę już tylko skupiać się na liczeniu bło­go­sła­wieństw, które każ­de­go dnia mnie spotykają mimo wszyst­ko, ponieważ i dlatego właśnie.

Na­uki buka brzmiały: Stać. Zrzu­cić li­ście. Wy­trzy­mać. Pra­co­wać nad no­wymi li­śćmi. Wy­pu­ścić pąki. Zmie­nić się.

*

Być może pi­sa­nie jest po­szu­ki­wa­niem ob­cego ję­zyka w sło­wach, które czło­wiek ma do dys­po­zy­cji. Próbą zna­le­zie­nia ję­zy­ko­wego schro­nie­nia w tym, co ist­nieje, ude­rze­nia w to, co odzie­dzi­czone na tyle mocno, by czło­wiek w nim za­mknięty mógł za­tań­czyć.

Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.

czwartek, listopada 28, 2024

5646. 333/366

spod tkaniny zwanej uzgodnioną rze­czy­wi­sto­ścią. subtelnie, prawie nie­za­u­wa­żal­nie prze­śwituje, przeziera, przebija coś. jeszcze nigdy tak intensywnie jak dziś.

333/366

Moje ciało, po­zo­sta­łość, prze­kształ­cona pra­sta­rość, ma­te­ria, która ist­niała już w nie­zli­czo­nych in­nych for­mach: ka­mieni, ziemi, ro­ślin, po­wie­trza, bak­te­rii, grzy­bów.

Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Kalinowska,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.

środa, listopada 27, 2024

5644. 332/366

za­stygłam, by zajrzeć w siebie, po prze­czy­ta­niu zdania: [g]łód jest star­szy od babki*.

hmmm, okazało się, że mój strach o uko­cha­nych jest star­szy ode mnie o dzie­siąt­ki tysięcy wie­ków. moje tęsknoty są starsze ode mnie ciut mniej niż sto pięćdziesiąt lat, a miłość we mnie jest odwieczna.

332/366

__________
  *  Kim de l’Horizon, Drzewo krwi, przeł. Elżbieta Ka­li­no­wska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2024.

niedziela, listopada 24, 2024

5639. 329/366

uzgodniona rze­czywistość ma się do rze­czy­wi­sto­ści tak, jak sztuczna inteligencja do inteligencji. czyli? nijak*.

329/366

_________
  *  wiem, co piszę.

sobota, listopada 23, 2024

5638. 326–328/366

ostatni pierwszy śnieg Heniutki spadł dwa dni temu. spraw­dzi­łam, spadł czte­ry dni później niż pierwszy śnieg zeszłorocznej zimy. wczoraj do­pa­da­ło, więc dziś jeszcze trochę jest.

326–328/366


fot. Kaan, fragment.

niedziela, listopada 17, 2024

5636. 322/366

opła­cone, opodatkowane, oclone nauki, obciążone haraczem i lichwiarskim rrso, czyli dwa tygodnie* le­d­wo­życia.

wraca powolutku energia życiowa. na razie starcza mi jej tylko na niecierpliwość, nie na działanie.

322/366

_________
  *  bez jednego dnia.

sobota, listopada 16, 2024

5635. 321/366   // Łódeczka dla Białego Kruka

nigdy nie przestanie mi ciebie, Biały Kruku, brakować. nigdy. i już.

321/366


fot. Hawwa, fragment.

*

Astor Piazzolla, Oblivion,
Carducci String Quartet.
White Raven’s Liked List


Autor(ka) nie do ustalenia.

środa, listopada 06, 2024

5632. 311/366

za­pytałam o schody, nie zapytałam o sze­ro­kość drzwi i czy ktoś z zaproszonych gości jest przeziębiony*. schody po­ko­na­liśmy śpie­wa­jąco, drzwi były wymagające, fajny spędziłam z ludźmi czas, ale.

od wczoraj złożona choróbskiem, płacę wy­so­ką cenę za bra­wu­ro­we wyjście z domu.

311/366

____________
  *  immunosupresja ma swoje wymagania.

piątek, listopada 01, 2024

5626. 306/366

dawno, dawno temu to futra, czapki i kozaki w pierwsze li­sto­pa­dowe dni roz­po­czy­na­ły zimny czas.

dziś to psica za­inau­gu­ro­wała zimę, prze­praszając się z klatką, której od maja nie zaszczyciła swoją obecnością na dłużej. dziś zaj­rza­ła na chwilę do niej też plama słońca, więc po­śpie­szy­łam, by cyk przemijającemu pięknu.

306/366

środa, października 30, 2024

5624. 304/366

do­tarło. jeśli chcę radości, którą niosą: jeszcze jeden dzień, prze­czytana dobra książka, wysłuchany piękny utwór, odkry­te nowe słowo czy fraza, spotkanie czy chwila, gdy zaczynam coś rozumieć, przytulas, błysk w oku, jeśli to i wiele więcej.

nie wymigam się już, jest cena: fizyczny ból, postępująca za­leż­ność, bariery archi­tek­to­nicz­ne, które co chwilę podstawiają mi nogę.

304/366

środa, października 23, 2024

5620. 297/366

ode mnie do Niej dwa uściski dło­ni. nie­spo­dzian­ka całkowicie niespodziewana trafiła do ula. od Niej do mnie potrzebowała czte­rech uścisków dłoni, by zrobić to dziś, i jed­nej chwili, by zrobić mi dzień.

297/366