cztery imiona. cztery historie osobiste.
przy jednym stole — uwielbiam.
125/131
Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
odnaleźć się. w trudnościach. w sobie.
124/131
*
Najpiękniejsze, co możemy przeżyć, to tajemnica.
Albert Einstein
(1879–1955)
ślizgam się po powierzchni życia, użalając się ciut nad sobą. na coś czekam, ale jeszcze nie wiem na co. za to wiem, na kogo czekam — lubię to oczekiwanie.
123/131
kiedyś, by rozumieć, potrzebowałam liczb.
dziś, by rozumieć, potrzebuję uczuć.
wtedy i teraz — żyję tak, jak chcę.
118/131
ostatni dzień pierwszego roku. z diagnozą.
życie przepięknie* układa się od nowa.
117/131
___________
* dzięki wspaniałym ludziom wokół mnie.
systematyczność* gra w tej samej drużynie co ty. zaskakuje swoją delikatnością, gdy pozwolisz sobie nie oczekiwać rezultatu natychmiast lub na jutro. odkryłam ją na nowo i pokochałam — jest moim libero.
116/131
_________
* nienawidziłam, unikałam, w kontakcie z nią miałam poczucie krzywdy, bo przecież tak dużo jest ludzi, którzy nie muszą mieć z nią żadnego kontaktu — zupełnie wyparłam, w jak wielu dziedzinach nigdy nie musiałam korzystać z jej usług.
choć powolutku, to osobiście. krok za krokiem. szczęście, którego nie byłam świadoma przez czterdzieści lat.
115/131
pytaj. proś. możesz dostać więcej, niż jesteś w stanie sobie wyobrazić*.
113/131
____________
* zapytałam, poprosiłam — wymagało to ode mnie odwagi. otrzymałam niewiarygodnie dużo — zaniemówiłam z wrażenia.
wyjść na idiotkę. nie możesz i już. o co więc chcesz zapytać, co chcesz zrozumieć?
112/131
nic się nie zmieniło. a zmieniło się tak wiele.
nieznany mi dotąd wewnętrzny ogień trawi wątpliwości, obnażając odwagę.
111/131
czy JA tu jeszcze jestem? a jeśli nie? to kim teraz jestem?
109/131
*
Prezent:
(otrzymany przez Pana Ciasteczko
od pani od języka włoskiego z okazji Halloween; reszta
ekipy też poniosła do domu takie mózgi-mydełka)
nadzieja*. matka głupich oraz przewlekle i nieuleczalnie chorych. niech!
107/131
_____________
* na ciut lepiej, ciut dłużej, ciut bardziej samodzielnie — Dżo podarowała mi dziś.
idę, niebezpiecznie balansując na grubej linii — ze wszystkich sił staram się trzymać środka. po lewej rozpacz, po prawej zwątpienie. najtrudniejszy jest pierwszy krok, gdy rano budzi mnie ból.
106/131