Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat masy/ rzeźby i siły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świat masy/ rzeźby i siły. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, kwietnia 29, 2019

(3262+1). no limits (II)

Dobrostan fizyczny* jest pierwszym
warunkiem koniecznym do szczęścia.

Joseph Pilates
(1883–1967)

_________________
* pod tym samym cytatem dyskusję z Bliźniaczą Liczbą toczyłyśmy. bo jednak po pierwszym zachwycie zgodzić się z Autorem nie mogłam. razem doszłyśmy do wniosku, że nie liczy się norma lecz optymalny, możliwy do osiągnięcia na ten moment stan. teraz wszystko się już zgadza.

piątek, listopada 02, 2018

3073.

wtedy chłonęliśmy słońce łapczywie, bo wydawało się nam, że to resztki ciepła w tym roku.

dziś, prawie miesiąc później, znów, jeszcze raz, już chyba ostatni w tym roku. jedliśmy obiad na świeżym powietrzu. ramen. w słońcu. po siłce. amen.

czwartek, listopada 01, 2018

3072. W cieniu wszystkich świętych

po trzech dniach galopu,
wolno toczące się dobre życie
w cieniu świątecznego dnia.

po siłce pyszne jedzenie. dawno nas tam nie było. Pan Piór we własnej osobie napasł nas okrutnie… jak zwykle… pięknie i szczęśliwie.

niedziela, października 28, 2018

3068.

 wpis przeniesiony 11.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

piątkowo-poranny przedskoczek. predykcję wieczornego stanu nierozumiejącemu Drzewku próbuje przekazać we wrażeniu, jakie na nim robi poniższa grafika. Jabłoń zanotowała:

jestem. zahipnotyzowana…
otwierają się historia, ale i marzenia.

Autor(ka) nie do ustalenia, źródło.

*

piątkowo-popołudniowa rozterka: rozum chce z ciałem na siłkę. serce chce z Sadownikiem być. rozum z ciałem argumentują, że przecież z siłki Drzewko wróci i cały wieczór będzie do wzięcia. sercu wieczór to mało. rozum w zachwycie, bo Sadownik powiózł na siłkę.

Sadownik:
A może poszlibyśmy jutro do kina?

Jabłoń:
Do osiemnastej jestem na zajęciach,
potem lecę na siłkę. Kino? Chętnie,
ale najwcześniej mogę od 20.30.

Sadownik & Jabłoń:
(znaleźli o odpowiedniej godzinie grany film*
i koniecznie nie „tą razą” dramat psychologiczny
!)

Jabłoń:
(jakiś czas potem o planie na sobotę donosi)

Biały Kruk:
Dziecko, hamuj!

Jabłoń:
(argumentuje rozumem)
Przesuwanie czasu da mi dodatkową godzinę na odespanie.

*

piątkowy wieczór. Drzewko po siłce, po kąpieli na skraju łóżka usiadła i zdziwiła się jak nigdy wcześniej w życiu, bo… była bezgranicznie szczęśliwa, szczęściem, którego kolorytu doświadczyła ostatni raz, mając kilkanaście lat, gdy wszystkie uczucia miały kłopot w utrzymaniu się na skali. bezgraniczne, fizycznie odczuwane w całym ciele szczęście, sens i tony endorfin.

__________________
*

Ocean ognia, reż. Donovan Marsh, 2018.

*

sobota była fantastyczna. brzmi banalnie. bo sobota nie była o dźwiękach, słowach lecz o czuciu — czuciu całą sobą. nie chcę hamować!

poniedziałek, października 22, 2018

3062. Chwila

jedna z ostatnich działających fontann tego roku.
jedna z pierwszych późnojesiennych mgieł.
listopada pierwszy oddech pod koniec października.

dziś rano. wracałam z siłki.

piątek, września 21, 2018

3032. Na dwie nóżki

Jabłoń:
(wpadła na rehabkę i od drzwi się chwali,
że 50 kg po raz pierwszy na suwnicy zrobiła
)

Oj Tè:
(uśmiecha się z przekorą)
Na jednej nodze?

Jabłoń:
(teatralnie zniesmaczona)
Ręce do ziemi mi opadły!
(i poszła robić swoje)

czwartek, września 20, 2018

3030. Lecząca fotografia

 wpis przeniesiony 10.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Jabłoń:
(w wersji milcząco-nietowarzysko-żującej-swój-los)

Tollini:
A ty bawisz się tym, co robisz?

Jabłoń:
(natychmiast odnalazła zagubioną kilka dni temu siebie)
Dziękuję ci za to pytanie.

*

Po siłowni — suwnica: 50 kg po raz pierwszy w życiu, w ostatniej serii, przemiłe zaskoczenie, ¡el reksio! — późny lanczyk.

Gdybyś żywy koło mnie przeszedł, nie zauważyłam cię. Gdybyś patrzył w górę, mijając mnie, twój wzrok spocząłby gdzieś na wysokości moich ramionach — patrzyłabym pewnie gdzieś ponad ciebie lub pod swoje nogi, w zależności od moich „chodzeniowych” możliwości. Nieruchomy, masz czas, patrzysz wielkimi oczami, nie mrugasz. Usiadłam naprzeciwko ciebie, nie mając świadomości, że patrzysz. A potem, gdy już cię zauważyłam, gapiłam się na ciebie urzeczona radością i pasją życia w twojej twarzy, w twoich oczach. Ty bawisz się tym, co robisz. Ja na nowo też. Dziękuję, że dałeś się kiedyś komuś sfotografować.

*


Tengo cincuenta y tres reksios: