
*


Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Znów okno za serce chwyciło, znów portrecik pod rękę się nawinął i znów te same schody — identycznie jak trzy lata temu. Wczoraj oba zdjęcia dzięki dającemu stabilność ferrari, a schody pokonane tylko przez Sadownika.

*


Jeden projekt, który nas zachwycił. Jeden, który mnie wewnętrznie przewrócił. Jeden cytat, który przepisałam. Jedno zdjęcie, cyk. Wszystko to w przedostatnim dniu festiwalu.
Jeszcze przedwczoraj dzisiejszy dzień wydawał mi się niemożliwy logistycznie, ale Sadownik nie przyjął do wiadomości znaczenia słowa „niemożliwy”.
Czym jest rozwój historii, filozofii czy poezji nawet tej najcelniej dobranej, najdoskonalszego społeczeństwa czy najbardziej godnego podziwu trybu życia w porównaniu z nawykiem dostrzegania zawsze tego, co można dostrzec?
Henry David Thoreau, Walden, czyli życie w lesie,
przeł. Halina Cieplińska, Rebis, Poznań 2018.
(wyróżnienie własne)

*

fot. Sadownik.



Nie ma to jak końcówkę chorowania potraktować kulturą. Od tygodnia tyle na własnych nogach nie stałam. Rekonwalescencją to się chyba nazywa. Wczoraj musiałam to szaleństwo „odpocząć”.
Świętowaliśmy. Głównie miłość i pasję.


***

Świętowaliśmy. Miłość. Pasję. Obecność.
Świętowaliśmy. Jedząc pyszne rzeczy. Też.
