Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: L’orso e i suoi amici. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cykl: L’orso e i suoi amici. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, kwietnia 07, 2025

5748. Z oazy (CCCXXIV)  // Panna cotta (CLIII)

Dwu­tygodniowe odliczanie literek, trzy. Marzec tego roku, bólowy rekord. Cie­szy­łam się jak dziecko, widząc jak dobiegają końca ostatnie dni tego miesiąca. Świę­tu­jąc przetrwanie, między innymi wyklikałam tę książkę, która ku mojemu za­sko­cze­niu dotarła do ula w niespełna trzydzieści sześć godzin.

Wyczytałam każdą literkę kilkadziesiąt razy, wydotykałam każdą kartkę, pasłam oko kreską. Powolutku, delektując się, przepisałam te fragmenty, które chcę tu mieć, nie gubiąc głównych wątków. Studiując stronę redakcyjną, wywnioskowałam, że przy­go­dy tych przyjaciół to nie jest jeszcze zamknięta sprawa. Jest nadzieja na kolejną część. Już czekam.

A książka? O miłości, miłości i miłości. Certamente che sì! No, oczywiście, że tak!

Orso non voleva tornare alla tana di Tasso. Né ripensare alla loro li­ti­ga­ta. E nemmeno al loro scambio di insulti. Voleva cancellare tutto. Se solo fosse esistita una gomma per cancellare dal mondo tutte le cose che non gli piacevano e lasciare solo quelle belle. I fiori viola e gialli che sboc­cia­va­no intorno al ciliegio. […]
     Pensò di andare a vedere al fiume. Forse i colori gli erano caduti quan­do si era sporto per guardare i pesci rossi.

[Niedźwiedź nie chciał wracać do nory Borsuka. Ani myśleć o ich kłótni. Ani też o ich wy­mia­nie obelg. Chciał wszystko usunąć. Gdyby tylko istniała gumka do wymazywania wszystkich tych rzeczy, których nie lubił, pozostawiając tylko te piękne. Fioletowe i żółte kwiaty, które kwitły wokół drzewka czereśni. […]
     Pomyślał, by pójść nad rzekę. Może kolory spadły z niego, gdy wychylił się, by po­patrzeć na złote rybki.]

🖇

Attorno a Orso tutto era colorato, mai lui no. Il cielo era azzurro, il sole rosso e il rospo verde. Senza più colori, Orsa e gli amici lo avrebbero tro­vato noioso e sgradevole.
[Wokół Niedźwiedzia wszystko było kolorowe, tylko nie on. Niebo było błękitne, słońce czerwone, a ropucha zielona. Bez kolorów, jego przyjaciele i Niedźwiedzica uznają go nud­nym i odpychającym.]

Orso vide una cosa rotonda galleggiare in mezzo al fiume e con bastone la tirò a riva. Era il copertone di una ruota. Che strano! Cosa ci faceva lì nell’acqua? Forse ci era finito durante la tempesta della notte prima.
[Niedźwiedź zobaczył coś okrągłego, dryfującego środkiem rzeki. Kijem przyciągnął to na brzeg. Ale dziwne! To opona. Co robiła w wodzie? Może zapodziała się aż tutaj podczas burzy zeszłej nocy.]

🖇

Si mise il copertone in testa e tornò a casa. Così, senza colori. Non gli pia­ce­va cercali da solo. E non voleva andare da Tasso […]. A chi altri poteva chiedere aiuto?
     Orsa era occupata, Scoiattolo era in viaggio e chissà quando sarebbe tornato.
     E Lupo? Che fine aveva fatto?

[Położył oponę na głowę i wrócił do domu. Tak, wciąż był bez kolorów. Nie podobało mu się szukanie ich samemu. I nie chciał iść do Borsuka. […] Kogo innego mógł poprosić o po­moc?
     Niedźwiedzica była zajęta, Wiewiór był w podróży i kto wie, kiedy wróci.
     A Wilk? Gdzie się podziewał?]

🖇

Il giorno dopo, di buon mattino, si mise lo zaino in spalla e si inerpicò sul­la collina.
     Arrivò sul cucuzzolo ansimando e con la lingua a penzoloni. Come gli era venuto in mente di farsi una tana in cima a una collina?
     «Lupo!», gridò. «Ci sei?»

[Dzień później, z samego rana Niedźwiedź zarzucił na ramię plecak i wspiął się na wzgórze.
     Z wywieszonym jęzorem, sapiąc, dotarł na szczyt wzgórza. Jak Wilk wpadł na pomysł, by zrobić sobie norę na wierzchołku wzgórza?
     — Wilku! — krzyknął. — Jesteś tu?]

🖇

«Oh, Orso, che piacere vederti!» esclamò Lupo.
     «Ma cosa ti è successo?»
     «Ecco... stavo dando la caccia a una zanzara, sono scivolato e... patapum!»
     Orso si grattò la testa. Non sapeva se ridere o piangere.
     «E non è venuto nessuno ad aiutarti?»
     «Gli altri lupi non vogliono saperne di me. Dicono che un vero lupo non va in giro con orsi, tassi o scoiattoli... E che insomma io non sono un vero lupo, visto che vi frequento
     «Roba da matti», replico Orso.
     «E se sapessero che...» fece Lupo, ma si fermò a metà frase.
     «Se sapessero cosa?»
     «Niente, niente... È un segreto...» disse Lupo con voce incerta, scuoten­do la testa.

[   — O, Niedźwiedziu, jak miło cię widzieć! — zawołał Wilk.
     — Ale co ci się stało?
     — Cóż… polowałem na komarzycę, poślizgnąłem się… i łup!
     Niedźwiedź podrapał się w głowę, nie wiedział, czy śmiać się, czy płakać.
     — I nikt ci nie przyszedł z pomocą?
     — Inne wilki nie chcą mnie znać. Mówią, że prawdziwy wilk nie prowadza się z niedź­wie­dzia­mi, borsukami czy wiewiórkami… Krótko mówiąc, nie jestem prawdziwym wilkiem, skoro spotykam się z wami tak często.
     — Wariactwo! — odrzekł Niedźwiedź.
     — A gdyby wiedzieli, że… — oznajmił Wilk, ale zatrzymał się w połowie zdania.
     — Jeśli wiedzieliby co?
     — Nic, nic… To sekret… — powiedział Wilk niepewnym głosem, kręcąc głową.]

«Sì, dai, andiamo fuori a guardare le nuvole e a sgranocchiarci qual­co­sa», propose Orso.
[   — Dawaj, idziemy na zewnątrz pogapić się na chmury i coś przegryźć — zaproponował Niedźwiedź.]

🖇

Orso prese Lupo tra le braccia e s’incamminò zigzagando tra cian­fru­sa­glie e carabattole di ogni sorta. Certo che pesava un bel po’, il suo amico. […]  Forse Orsa aveva ragione, un po’ di palestra non gli avrebbe fatto male.
     I due amici si divisero le mele e la cioccolata.

[Niedźwiedź wziął Wilka w ramiona i idąc zygzakiem między rupieciami i śmieciami wszel­kie­go rodzaju. Pewnie, że jego przyjaciel ważył sporo. […] Może Niedźwiedzica miała rację, odrobina siłowni by mu nie zaszkodziła.
     Dwoje przyjaciół podzieliło się jabłkami i czekoladą.]

🖇

Tre nuvoloni scuri che annunciavano un vento di tramontana attra­ver­sa­ro­no il cielo.
     «Devo andare, si sta facendo tardi.»
     «Sono contento che tu sia venuto», disse Lupo.
     Orso prese lo zaino e iniziò a scendere. […]  Ripensò a Lupo, tutto solo, lassù, che non si poteva muovere. Se ci fosse stato un modo, se lo sarebbe infilato nello zaino e lo avrebbe portato giù con sé.

[Trzy ciemne chmurzyska, które zapowiadały zimny północny wiatr, przemierzały niebo.
     — Muszę iść, robi się późno.
     — Jestem wdzięczny, że do mnie przyszedłeś — powiedział Wilk.
     Niedźwiedź wziął plecak i zaczął schodzić ze wzgorza. […]  Znów myślał o Wilku, całkiem sam, tam na górze, nie może się ruszać. Gdyby był w stanie włożyć go do plecaka i spro­wa­dzić go ze sobą na dół.]

🖇

Il giorno seguente, di buon'ora, Orso si sedette a fare colazione con Orsa: «Potremmo invitare Lupo qui da noi finché non si rimette in sesto.»
     «E come fa a scendere da lassù?» gli chiese Orsa.
     «Sto cercando una soluzione.»

[Następnego dnia z samego rana Niedźwiedź usiadł do śniadania z Niedźwiedzicą:
     — Moglibyśmy zaprosić Wilka do nas, aby został z nami, dopóki nie stanie na nogi.
     — A jak go stamtąd ściągnąć? — zapytała Niedźwiedzica.
     — Właśnie szukam pomysłu.]

🖇

[…]  dalla finestra vide Tasso avvicinarsi alla porta con fare esitante. Il cuore gli balzò in gola. Tasso bussò. Orso non sapeva cosa fare. Una par­te di lui desiderava abbracciarlo e l'altra non voleva vederlo mai più.
     «Orso, apri, sono io, so che sei in casa.»
     Orso aprì la porta. Si guardarono in silenzio e poi Tasso esclamò: «Uuh, ma cosa ti è successo?»
     «Mi sono spariti i colori.»
     «Davvero pazzesco. Non avevo mai visto un cosa del genere», fece Tasso con ammirazione. «Vuoi che ti aiuti a cercarli?»

[[…] przez okno zobaczył Borsuka zbliżającego się niepewnie. Serce podeszło mi do gardła. Borsuk zapukał do drzwi. Niedźwiedź nie wiedział, co robić. Jedna jego część chciała Bor­su­ka uścisnąć, ale druga nie chciała go widzieć nigdy więcej.
     — Niedźwiedziu, otwórz, to ja, wiem, że jesteś w domu.
     Niedźwiedź otworzył drzwi. Przyglądali się sobie w milczeniu, a potem Borsuk wy­krzyk­nął:
     — Uuu, co ci się stało?>
     — Straciłem kolory.
     — To naprawdę szaleństwo. Nigdy nie widziałem czegoś takiego — powiedział z mi­ło­ścią. — Chcesz, żeby ci pomóc je odszukać?]

🖇

Orso […]  rispose: «Prima dobbiamo aiutare Lupo... Si è rotto una zampa ed è solo come un cane.»
     «E allora andiamo da lui», disse Tasso con determinazione.
     «E ha un segreto», aggiunse Orso.
     «Un segreto?» chiese Tasso. «E che segreto è?»
     «Non lo so, ma la faccenda mi preoccupa.»

[Niedźwiedź […] odpowiedział:
     — Najpierw musimy pomóc Wilkowi… Złamał sobie łapę i jest sam niczym bezpański pies.
     — W takim razie idziemy do niego — powiedział Borsuk z determinacją.
     — I ma sekret — dodał Niedźwiedź.
     — Sekret? — zapytał Borsuk. — A co to za sekret?
     — Nie wiem, ale ta sprawa mnie martwi.]

🖇

I due si misero a escogitare un modo per portare giù Lupo da lassù e con­ti­nuarono a scambiarsi idee fino all'arrivo del buio.
[We dwójkę rozpoczęli wymyślać sposób, by ściągnąć Wilka z góry na dół i nie ustawali wy­mie­niania się pomysłami, aż nadciągnął mrok.]

🖇

Orso si alzò scuotendo la testa e guardò fuori dalla finestra. Sotto la lan­ter­na del portico c’era il copertone che aveva ripescato dal fiume. Gli ba­le­nò un’idea.
     «Ho trovato, costruiamo una teleferica!» esclamò in preda all’en­tu­siasmo.
     Questa volta Tasso accolse la proposta con un sorriso. Prese un foglio e cominciò a disegnare lo schizzo […].
     «Questa sì che è una bella pensata», affermò. «Faremo la teleferica più incredibile che si sia mai vista!»

[Potrząsając głową, Niedźwiedź wstał i wyjrzał przez okno. Na oświetlonej werandzie znaj­do­wa­ła się wyłowiona z rzeki opona. Błysnął mu pewien pomysł.
     — Znalazłem, zbudujemy tyrolkę! — wykrzyknął w przypływie entuzjazmu.
     Tym razem Borsuk przyjął propozycję z uśmiechem. Wziął kartkę papieru i zaczął szki­co­wać schemat […].
     — O tak, to piękna idea — przyznał. — Zrobimy najbardziej niesamowitą tyrolkę, jaką kiedykolwiek widziano.]

🖇

La mattina successiva partirono prima dell'alba per montare la te­le­fe­ri­ca. […]  A Lupo sarebbe bastato sedersi sul copertone e lasciarsi scivolare a valle.
[Następnego ranka ruszyli przed świtem, by zamontować tyrolkę. […] Wystarczy, że Wilk usiądzie na oponie i zsunie się w dół do doliny.]

Tutto era pronto per l’indomani.
     Tasso e Orso erano emozionati e trepidanti.

[Wszystko było przygotowane na następny dzień.
     Borsuk i Niedźwiedź byli podekscytowani i niespokojni.]

🖇

Lupo non sembrava troppo convinto e continuava a tremare come una foglia.
     «Non mi dispiace mica rimanere quassù, eh, si sta davvero bene», non smetteva di ripetere.
     […]
     «Non preoccuparti, è tutto sotto controllo», lo rassicurò Tasso.
     «Esatto», aggiunse Orso. «Sotto il massimo controllo.»

[Wilk nie wydawał się zbyt przekonany i nie przestawał trząść się niczym liść.
     — Nie mam nic przeciwko temu, żeby zostać tu na górze, jest tu naprawdę dobrze — nie przestawał powtarzać.
     […]
     — Nie martw się, wszystko jest pod kontrolą — zapewnił go Borsuk.
     — Dokładnie — dodał Niedźwiedź. — Pod maksymalną kontrolą.]

E quasi in contemporanea lasciarono andare la corda.
     Il copertone iniziò a scivolare molto lentamente, cigolando, ma all'im­provviso prese la velocità. […]  Arrivato a salice, Lupo fu sbalzato via dal copertone e... splash, finì in acqua come un sasso.

[I prawie w tym samym czasie puścili linę.
     Opona zaczęła się zsuwać bardzo powoli, skrzypiąc, ale nagle nabrała prędkości. […] Dojechawszy na dół w okolicę wierzby, Wilk został zdmuchnięty z opony i… chlup, wpadł do wody niczym kamień.]

🖇

Orso e Tasso si precipitarono allarmati giù dalla collina, con il cuore in gola. Questo no faceva pare dei loro piani.
[Niedźwiedź i Borsuk rzucili się zaniepokojeni w dół wzgórza z sercem w gardle. To nie było częścią ich planu.]

Lupo non sapeva nuotare e si sbracciava ululando.
     Per fortuna passò un tronco e ci si aggrappò con tutte le sue forze.

[Wilk nie umiał pływać i wymachując ramionami wył.
     Na szczęście przepływała obok kłoda i przylgnął do niej z całych sił.]

🖇

In quel momento sentirono una melodia giungere dalla strada e alzarono la testa in simultanea.
     Qualcuno si avvicinava fischiettando... Sembrava... sì... era Scoiattolo, in sella a una bicicletta.
     […] 
     «Scoiattolo, che bello averti qui con noi», esclamò Tasso battendo le mani.
     Orso corse ad abbracciarlo e Lupo lo salutò con la zampa.
     «Sembra che siate stati travolti da uno tsunami», osservò Scoiattolo.
     «Sei arrivato giusto in tempo», fece Tasso.
     Misero Lupo nel cesto della bicicletta e si incamminarono verso la tana di Tasso.

[W tym momencie usłyszeli melodię dochodzącą z drogi i jednocześnie podnieśli głowy.
     Ktoś zbliżał się gwiżdżąc… Wydawało się… tak… to był Wiewiór na siodełku roweru.
     […]
     — Wiewiórze, jak dobrze mieć cię tutaj z nami! — wykrzyknął Borsuk klaszcząc w łapki.
     Niedźwiedź pobiegł uściskać Wiewióra, a Wilk pozdrowił go uniesioniem łapy.
     — Wygląda, jakby przetoczyło się po was tsunami — stwierdził Wiewiór.
     — Jesteś w samą porę — powiedział Borsuk.
     Wsadzili wilka do rowerowego koszyka i ruszyli w stronę nory Borsuka.]

🖇

Stava scendendo la sera e fuori cadeva una pioggerellina fine come il pelo di un gatto.
     All'interno, il profumo del tè alla fragola solleticava le narici. Biscotti al cioccolato, torta di limone e tè alla fragola. Cosa c’era di meglio?
     «Allora, Lupo, cosa ti è successo alla zampa?» chiese Scoiattolo.
     «È stata tutta colpa di una zanzara», intervenne Orso.

[Nadciągnął wieczór, na zewnątrz padał deszczyk delikatny jak sierść kotka.
     Wewnątrz zapach truskawkowej herbatki łechtał nozdrza. Czekoladowe ciasteczka, tarta cytrynowa i truskawkowa herbata. Co mogło być lepszego?
     — No dobra, Wilku, co ci się stało w łapę? — zapytał Wiewiór.
     — To wina jakiejś komarzycy — wtrącił Niedźwiedź.]

🖇

«Uhm... devo confessarvi che questa storia della zanzara è una bugia», fece Lupo con aria imbarazzata.
     Tre paia di occhi si girarono verso di lui in un silenzio palpitante.
     «Mi vergogno di raccontarvi la verità.»
     «Ha qualcosa a che fare con il tuo segreto?» chiese Orso.
     Lupo fece cenno di sì con la testa.
     «Volevo raccogliere un bellissimo fiore viola in un posto impervio... per regalarlo a qualcuno di molto speciale.»

[    — Hmmm, muszę wam wyznać, że ta historia z komarzycą to kłamstwo — powiedział z zżenowaniem Wilk.
     W pulsującej ciszy trzy pary oczu odwróciły się w jego kierunku.
     — Wstydzę się powiedzieć wam prawdę.
     — Czy to ma coś wspólnego z twoim sekretem? — zapytał Niedźwiedź.
     Wilk dał znak głową, że tak.
     — W trudno dostępnym miejscu chciałem zerwać piękny fioletowy kwiat… by podarować go komuś bardzo specjalnemu.]

🖇

«E chi sarebbe?» chiese Tasso.
     «Non lo conoscete», ribatté Lupo arrossendo.
     «Non è che ti sei innamorato?» intervenne Scoiattolo.
     «È un segreto... e se ve lo raccontassi scoppiereste a ridere.
     «A noi piacciono i segreti», disse Orso, leccando un biscotto al cioccolato.

[    — A kto to? — zapytał Borsuk.
     — Nie znacie go — odparł Wilk rumieniąc się.
     — To nie tak, że się zakochałeś? — zareagował Wiewiór.
     — To sekret… gdybym wam go zdradził, wybuchnęlibyście śmiechem.
     — Lubimy sekrety — powiedział Niedźwiedź, oblizując czekoladowe ciasteczko.]

🖇

Lupo trangugiò il suo tè tutto d'un fiato e poi dichiarò: «...È Blu... L'ho conosciuto al fiume... stava pescando vermi e le sue piume colore cobalto brillavano tra il cielo e l'acqua... Mi ha offerto un pezzettino di verme, mi ha sorriso... e poi è volato via.»
     Lupo sospirò e aggiunse: «...E adesso non riesco a smettere di pensare a lui... Scrivo il suo nome sulle pietre e mando baci e parole dolci al vento...»
     «Ma questa mi sembra una cosa bellissima!» esclamò Scoiattolo.
     «Non lo so... Perché l'ho perduto. Il mio piccolo segreto se n’è andato via», gemette Lupo.

[Wilk na jednym wdechu wytrąbił całą swoją herbatkę, a potem oznajmił:
     — …Ma na imię Szafirek… poznałem go nad rzeką… odławiał robaki i jego kobaltowe piór­ka błyszczały między niebem a wodą… zaproponował mi kawałeczek larwy, uśmiechnął się do mnie… a potem odleciał.
     Wilk westchnął i dodał:
     — I teraz nie jestem w stanie przestać o nim myśleć… Wypisuję jego imię na kamieniach, ślę całuski i słodkie słowa na wiatr…
     — Ale to mi wygląda na coś pięknego! — wykrzyknął Wiewiór.
     — Nie wiem… Ponieważ go straciłem. Mój mały sekret zniknął — jęknął Wilk.]

🖇

«Puoi scrivergli una lettera», propose Orso.
     «Sì, e invitarlo a prendere un tè alla fragola con noi», aggiunse Tasso.
     «Davvero non vi darebbe fastidio?» domandò Lupo.
     «Certo che no, e perché mai dovrebbe?» ribatté Tasso.
     «Non si è mai visto un lupo innamorato di un uccellino», fece Lupo.
     «C’è una prima volta per tutto», intervenne Orso.

[   — Możesz do niego napisać list — zaproponował Niedźwiedź.
     — Tak, i zaprosić na herbatkę truskawkową z nami — dodał Borsuk.
     — Naprawdę, nie mielibyście nic przeciwko? — zapytał Wilk.
     — Pewnie, że nie, a dlaczego miałby to być kłopot? — odparł Borsuk.
     — Nigdy nie widziano wilka zakochanego w ptaszynce — stwierdził Wilk.
     — Zawsze jest ten pierwszy raz — wtrącił Niedźwiedź.]

Scese un silenzio dolce come una ciliegia.
     «Il tè è delizioso e i biscotti da leccarsi i baffi», affermò Lupo compiaciuto.
     «Sì, è tutto squisito», gli fece eco Orso.

[Zapadła cisza słodka jak czereśnie.
     — Herbata jest przepyszna, a ciasteczka, palce lizać — stwierdził Wilk zadowolony.
     — Tak, wszystko jest wyśmienite — powtórzył Nidźwiedź.]

🖇

«E tu, Scoiattolo, che cosa hai trovato?» chiese Tasso. Scoiattolo si era fatto silenzioso.
     I tre si alzarono per guardarlo meglio e videro che si era ad­dor­men­ta­to con un sorriso sulle labbra e del cioccolato sulla punta del naso.
     Tasso gli mise sopra una coperta e sussurrò: «Per i racconti di Sco­iat­to­lo dovremo aspettare domani.»

[   — A ty, Wiewiórze, co znalazłeś? — zapytał Borsuk. Wiewiór milczał.
     We trójkę podnieśli się, by przyjrzeć mu się lepiej, i zobaczyli, że zasnął z uśmiechem na ustach i czekoladą na czubku nosa.
     Borsuk przykrył go kocem i szepnął:
     — Na opowieści Wiewióra będziemy musieli poczekać do jutra.]

🖇

Sulle palpebre dei loro occhi danzavano i ricordi della giornata, mentre fuori il crepuscolo allungava la sua ombra sul bosco.
     Senza che nessuno se ne fosse accorto, Orso aveva ritrovato i suoi co­lori.

[Podczas gdy na zewnątrz zmierzch rozciągał swój mrok nad lasem, pod ich powiekami tańczyły wspomnienia wydarzeń całego dnia.
     Nikt nie zauważył kiedy i jak, ale Niedźwiedź odzyskał swoje kolory.]

Eulàlia Canal, L’amore è un segreto blu, ilustr. Toni Galmés, z j. katalońskiego przeł. Luigi Cojazzi,
Terre di mezzo Editore, Milano 2024.
(wyróżnienie własne)


poniedziałek, marca 24, 2025

5739. Z oazy (CCCXXI)  // Panna cotta (CLII)

Co­tygodniowe odliczanie literek, dwa. Gdy półtorej tygodnia temu wróciłam z kra­iny bólu, postanowiłam zrobić sobie przyjemność wprost proporcjonalną do prze­ży­te­go cierpienia.

Chciałam tę książkę kupić u źródła w grudniu. Gdy wtedy o nią pytałam, pani wró­ciwszy od komputera, nim poinformowała mnie, że jej aktualnie nie mają, upewniła się, czy wiem, że to książka dla dzieci. No pewnie, że wiedziałam! Teraz, prze­trwaw­szy nie­moc, klik, klik, niecałe dwa dni czekania, by dotarła do paczkomatu, i ponad tydzień bezgranicznej radości.

Mój ulubiony format, rewelacyjna kreska. Każdy akapit przeczytany wielokrotnie. Każde słowo, fraza, wszystkie zdania wy­gła­ska­ne wzro­kiem. Nieustający zachwyt włoską składnią, każdym rodzajnikiem, łą­czo­ny­mi zaimkami, nieistniejącymi w ję­zy­ku polskim strukturami. Wiewiór, wilk i fantastyczna historia o róż­no­rod­no­ści osób i ich największych marzeń czy kształtu szczęścia, jakiego poszukują.

Trovò un sasso a forma di cuore e se lo mise in tasca. Pensò che avrebbe potuto regalarlo a Orsa al termine della cena. E, a questo pensiero, sorrise.
[Znalazł kamyk w kształcie serca i schował go sobie do kieszeni. Pomyślał, że będzie mógł go podarować Niedźwiedzicy pod koniec obiadu. I się do tej myśli uśmiechnął.]

🖇

All’improvviso incontrò Scoiattolo, che gli gridò:
     «Eh tu, stai attento a dove metti i piedi!».
     «Mi dispiace, ho perso gli occhiali», si scusò Orso. «Per caso li hai visti?»
     Scoiattolo fece segno di no con la testa.

[Nagle natknął się na Wiewióra, który wykrzyczał:
     — Ej, ty, uważaj, gdzie stawiasz stopy!
     — Przykro mi, zgubiłem okulary — przeprosił Niedźwiedź. — Widziałeś je może przez przypadek?
     Wiewiór pokręcił przecząco głową.]

🖇

     «E tu, dove vai di bello?» gli chiese Orso curioso.
     «Anche io sto cercando qualcosa.»
     «E che cosa stai cercando?»
     «La felicità.»
     «Ah, e com’è la felicità?»
     «Non lo so ancora, ma ne parlano tutti e mi piacerebbe trovarla.»
     Orso si grattò la testa. Rimuginava, ma non sapeva cosa dire.
     «Immagino che sarà molto bella e variopinta, ma senza occhiali non posso aiutarti a cercarla.»

[   — A ty, w jakie piękne miejsce idziesz? — zapytał Wiewióra zaciekawiony Niedźwiedź.
     — Ja też szukam czegoś.
     — A czego szukasz?
     — Szczęścia.
     — Acha, a jakie jest to szczęście?
     — Jeszcze nie wiem, ale mówią mi o nim wszyscy i chętnie bym je znalazł.
Niedźwiedź podrapał się po głowie. Zadumał się, ale nie wiedział, co powiedzieć.
     — Wyobrażam sobie, że będzie bardzo piękne i kolorowe, ale bez okularów nie mogę ci pomóc go szukać.]

I due fecero un pezzo di strada insieme, in silenzio.
[Obaj, w milczeniu, zrobili kawałek drogi razem.]

🖇

Continuando a guardare per terra, Orso si imbatté in una quercia. Da un buco nel tronco spuntò il muso di Tasso che mugugnava arrabbiato.
[Patrząc nadal w ziemię, Niedźwiedź natknął się na dąb. Z dziupli w pniu wysunął się pyszczek Borsuka, który burczał ze złością.]

     «Per mille tuoni, cos’è questo baccano? Mi avete svegliato proprio nel bel mezzo di un sogno fantastico.»
     «Mi dispiace, Tasso», si scusò Orso.
     «Si può sapere cosa ci fate qui?»
     «Stiamo cercando.»
     «E cosa state cercando?»
     «Io i miei occhiali, e Scoiattolo la felicità.»
     «Per mille fulmini, adesso mi toccherà cercare il sonno perduto.»

[   — Na tysiąc piorunów, co za zamieszanie! Obudziliście mnie w środku przepięknie fan­ta­stycz­nego snu.
     — Przepraszam, Borsuku — kajał się Niedźwiedź.
     — Można wiedzieć, co tu robicie?
     — Szukamy.
     — A czego szukacie?
     — Ja moich okularów, Wiewiór szzęścia.
     — Na tysiąc błysków, teraz będzie moja kolej, by szukać utraconego snu.]

🖇

In quel momento il cielo si oscurò e iniziò a piovere a dirotto.
     «Mi sa che bagneremo», fece Scoiattolo.
     «Puoi ben dirlo», constatò Orso.
     […]
     I lampi e i tuoni squarciarono il cielo del bosco.
     «Entrate nella mia tana», li invitò Tasso. «Almeno qui sarete al riparo.»

[W tym momencie niebo zaciągnęło się i zaczęło lać.
     — Myślę, że zmokniemy — oznajmił Wiewiór.
     — Można tak to powiedzieć — potwierdził Niedźwiedź.
     […]
     Błyskawice i grzmoty rozerwały leśne niebo.
     — Wejdźcie do mojej nory — zaprosił ich Borsuk. — Przynajmniej tutaj będziecie chronieni.]

🖇

Tasso offrì loro un tè alla fragola e poi tirò fuori da una piccola credenza rotonda dei biscotti al cioccolato.
     Orso e Scoiattolo accettarono volentieri.
     Tasso si ricordò che una volta aveva conosciuto una Mucca felice.
     «Com’era? E come aveva trovato la felicità?» chiese Scoiattolo.
     «Non me l’ha spiegato.»

[Borsuk zaproponował im herbatkę truskawkową, a potem wyjął z małej okrągłej szafki czekoladowe ciasteczka.
     Niedźwiedź i Wiewiór chętnie przyjęli te propozycje.
     Borsuk przypomniał sobie, że raz poznał szczęśliwą Krowę.
     — Jaka była? A jak znalazła szczęście? — pytał Wiewiór.
     — Nie wyjaśniła mi tego.]

🖇

     «Cosa vuoi, Lupo? È meglio che torni a casa tua», gli gridò Tasso.
     «Ho perso le chiavi e mi sto bagnando.»

[   — Czego chcesz Wilku? Byłoby lepiej, jakbyś wrócił do swojego domu! — odkrzyknął mu Borsuk.
     — Zgubiłem klucze i jestem przemoknięty.]

Alla fine decidero di aprirgli. Lupo era bagnato fradicio. […]  Lupo escla­mò: «Caspita, Tasso, vive un bel po’ gente nella tua tana.» […]
     Ma Lupo spiegò con voce tremante che tutti scappavano quando lo ve­de­va­no e che lui voleva solo trovare un amico, qualcuno che non fug­gis­se da lui.
     I tre animali sentirono una stretta al cuore.
     «Guarda un po’», esclamo Orso. «A quanto pare ne hai trovati tre, nes­suno di noi è scappato.»
     Lupo sorrise con gratitudine.

[W końcu zdecydowali się mu otworzyć. Wilk był mokrusieńki. […] Wilk wykrzyknął:
     — Cholera, Borsuku, w twojej norze mieszka sporo ludu. […]
     Ale Wilk wyjaśnił drżącym głosem, że wszyscy zwiewali, kiedy go widzieli, a on chciał jedynie znaleźć przyjaciela, który by przed nim nie uciekał.
     Wszystkie trzy zwierzęta poczuły ścisk w sercu.
     — Rozejrzyj się odrobinkę — zawołał Niedźwiedź — Najwyraźniej znalazłeś ich troje, nikt z nas nie uciekł.]

🖇

     «Orso, no c’è bisogno che mi racconti altre bugie», disse Orsa.
     «Come fai a sapere che sono bugie?» chiese lui sorpreso.
     «Lo vedo nei tuoi occhi e lo sento nella tua voce», rispose lei.
     E detto questo, gli chiuse la porta in faccia.
     Orso tornò a casa trascinando i piedi, con un’ombra nera dentro al cuo­re. Prese il sasso che voleva regalarle e lo gettò con rabbia nel fiume.

[   — Niedźwiedziu, nie musisz mi mówić więcej kłamstw — powiedziała Niedźwiedzica.
     — Skąd wiesz, że to kłamstwa? — zapytał zdziwiony.
     — Widzę to w twoich oczach i słyszę to w twoim głosie — odpowiedziała.
     Powiedziawszy to, zamknęła mu drzwi przed nosem.
     Niedźwiedź wrócił do domu ciągnąc łapę za łapą, z czarnym cieniem w sercu. Wziął ka­myk, który chciał jej podarować, i wrzucił go ze ze złością do rzeki.]

Il giorno seguente andò a trovarlo Scoiattolo, che voleva sapere com’era andata.
     «Forse avresti dovuto dirle la verità e basta», dichiarò.
     Orso si rese conto di essere stato uno stupido.

[Następnego dnia poszedł do Wiewióra, który chciał wiedzieć, jak mu poszło.
     — Może powinieneś powiedzieć jej prawdę i tyle — stwierdził.
     Niedźwiedź zdał sobie sprawę, że postąpił głupio.]

🖇

     «Dove vai?»
     «Ho deciso di andare in cerca della Mucco felice», gli spiegò Scoiattolo.

[   — Gdzie idziesz?
     — Zdecydowałem ruszyć na poszukiwania szczęśliwej Krowy — wyjaśnił Niedźwiedziowi Wiewiór.]

🖇

Di tanto in tanto Orso andava a trovare Tasso e Lupo, e prendevano tè al­la fragola con biscotti al cioccolato.
     Tutti e tre si domandavano cosa fosse successo a Scoiattolo: dov’era? Cosa faceva? Come stava? Aveva trovato la Mucca? Aveva scoperto qual­co­sa sulla felicità?

[Od czasu do czasu Niedźwiedź odwiedzał Borsuka i Wilka, raczyli się herbatką tru­skaw­ko­wą i czekoladowymi ciasteczkami.
     Wszyscy troje zastanawiali się, co się stało z Wiewiórem. Gdzie był? Co robił? Jak się miał? Znalazł Krowę? Odkrył coś na temat szczęścia?]

🖇

Quando Scoiattolo tornò, Orso provò una grande felicità. Il vento faceva danzare i rami e il cielo era limpido e terso come una piscina.
     La sera trovarono tutti e quattro a casa di Tasso.

[Kiedy Wiewiór wrócił, Niedźwiedź czuł wielkie szczęście. Wiatr sprawił, że gałęzie tań­czy­ły, a niebo było przejrzyste i gładkie jak woda w basenie.
     Wieczorem spotkali się we czwórkę u Borsuka.]

🖇

     «Racconta, racconta...» lo pregarano in coro gli altri tre.
     […]
     «E non ti dico il Pipistrello», continuò Scoiattolo.
     «Hai incontrato un Pipistrello?» fece Tasso.
     «Sì, e mi ha detto che anche se sapeva che tutti lo trovano brutto, lui si piaceva così com’era.»
     «Per mille fulmini... straordinario, che coraggio!» balzò in piedi Lupo.
     «Davvero ammirevole», lo elogiò Tasso.

[   — Opowiadaj, opowiadaj… — prosili Wiewióra chórem całą trójką.
     […]
     — I nie wspomnę o Nietoperzu — kontynuował Wiewiór.
     — Spotkałeś Nietoperza? — zagadnął Borsuk.
     — Tak, powiedział mi, że chociaż wie, że wszyscy uważają go za brzydkiego, on lubi się takim, jakim jest.
     — Na tysiąc błyskawic… nadzwyczajne, co za odwaga! — skoczył na równe nogi Wilk.
     — Godne podziwu — pochwalił go Borsuk.]

Scoiattolo sorseggiò il suo tè alla fragola e continuò: «Il giorno dopo mi ha svegliato una voce dolcissima. Era così bella che sono rimasto in­can­ta­to. Ho seguito la voce e ho trovato La Giraffa. La Giraffa mi ha spie­ga­to che ciò che la rende felice è sentire il suo canto trasportato dal ven­to. ‘La musica è magica’, mi ha detto, ‘fa il solletico, regala abbracci e riem­pie il cuore’.»
[Wiewiór siorbnął swojej herbatki truskawkowej i kontynuował:
     — Dzień później obudził mnie słodziutki głos. Był tak piękny, że pozostałem oczarowany. Poszedłem za głosem i znalazłem Żyrafę. Wyjaśniła mi, że to, co czyni ją szczęśliwą, to usły­szeć jej piosenkę niesioną przez wiatr. „Muzyka jest magiczna” — powiedziała mi — „ła­sko­cze, przytula i napełnia serce”.]

🖇

     «Ma, in realtà, l’animale più curioso che ho incontrato è il Serpente», con­ti­nuò Scoiattolo.
     «Un Serpente?» si sorprese Orso.
     «Sì, il Serpente mi ha detto una cosa che non ho ancora capito.»
     «Che ti ha detto?» chiese Lupo.
     «Mi ha detto: ‘Caro Scoiattolo, la felicità non è fuori, è dentro’.

[   — Ale faktycznie najciekawszym zwierzęciem, jakie spotkałem, to Wąż — kontynuował Wiewiór.
     — Wąż? — zdziwił się Niedźwiedź.
     — Tak, ten Wąż powiedział mi coś, czego jeszcze nie zrozumiałem.
     — Co ci powiedział? — apytał Wilk.
     — Powiedział mi: „Drogi Wiewiórze, szczęście nie jest na zewnątrz, jest w środku”.]

🖇

🖇

La Mucca felice. Doveva riprendere la ricera. Trovare la Mucca e con­ti­nu­are a indagare sul segreto della felicità.
     Detto fatto, salutò di nuovo i suoi amici.
     «Ciao, torna presto», gli disse Orso.
     «Abbi cura di te», gli gridò Tasso.
     «Ci mancherai», aggiunse Lupo.

[Szczęśliwa Krowa. Musiał wznowić poszukiwania. Znaleźć Krowę i kontynuować badania nad sekretem szczęścia.
     To ustaliwszy, pożegnał jeszcze raz swoich przyjaciół.
     — Cześć, wracaj szybko — powiedział mu Niedźwiedź.
     — Dbaj o siebie! — krzyknął do niego Borsuk.
     — Będzie nam ciebie brakowało — dodał Wilk.]

E Scoiattolo si allontanò saltellando lungo la strada. Forse per lui la fe­li­cità era questo: andarsene, imparare cose nuove e tornare per ri­tro­va­re gli amici.
[I Wiewiór oddalił się, podskakując wzdłuż drogi. Może dla niego szczęściem było: wy­puszczać się w świat, nauczyć się nowych rzeczy i wrócić, by znów spotkać przyjaciół.]

Eulàlia Canal, La felicità è una tazza di tè, ilustr. Toni Galmés, z j. katalońskiego przeł. Luigi Cojazzi,
Terre di mezzo Editore, Milano 2023.
(wyróżnienie własne)



[suplement z informacją o nominacji
do nagrody: 29.03.2025]

*