Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie czytanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włoskie czytanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, czerwca 28, 2026

6154. Z oazy (CDLVII)

Były cza­sy, gdy w ulu, który wtedy był przytuliskiem, wybuchały niemające końca dyskusje z odłamkami w czasie i przestrzeni. Skończyły się jakiś czas temu.

To książka z kategorii must read. Nie, nie napisała jej rozhisteryzowana zwo­len­nicz­ka antysemickich teorii spiskowych. Autorka jest drugą kadencję specjalną spra­wo­zdaw­czy­nią ONZ ds. okupowanych terytoriów palestyńskich. „Prawy” kraj (usa) na­ło­żył na Nią sankcje, jest niezbyt mile widziana w Niemczech czy Francji. Nie tylko Polska ma wielopiętrowe problemy z prawem, symetryzmem czy zwykłym skur­wy­syń­stwem.

Ta książka jest o pięknych, mądrych ludziach, o wartościach, o człowieczeństwie. O wszystkim, co dziś niemodne, ale niezbędne, by czuć się człowiekiem godnym swojego życia.

Fusy wrażeń po tej lekturze długo nie mogły opaść — nie mogło być inaczej, biorąc pod uwagę zawartość tej książki. Trwało to dziesięć razy dłużej niż jej czytanie. A po­tem przyszedł czas zdumienia, czyli przyglądania się, jak układają się względem sie­bie wyimki, jak jeden usuwa dwa, a czwarty zmienia porządek kilku innych. Dyna­mi­ka tego zjawiska wciąż pozostaje dla mnie tajemnicą.

[…]  kluczowe elementy prawa są i muszą być zrozumiałe dla każ­de­go z nas, ponieważ każdego z nas dotyczą.

Musimy otworzyć oczy i zobaczyć, z czym naprawdę mamy do czy­nie­nia.
     Nawet najbardziej wyrafinowani eksperci od podwójnego ję­zy­ka nie mogą dłużej zaprzeczać prawdzie o tym, co się dzieje w Pa­le­sty­nie. W lipcu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Spra­wie­dli­wo­ści uznał ponad wszelką wątpliwość, że trwająca od 1967 roku okupacja Strefy Gazy, Zachodniego Brzegu i Wschodniej Je­ro­zo­li­my jest nielegalna i Izrael musi się całkowicie i bezwarunkowo wy­cofać z tych terenów.

Kiedy w grę wchodzi ludzkie życie, bezstronność staje się obo­wiąz­kiem zmuszającym nas do opowiedzenia się po stronie prawa, spra­wie­dliwości i ofiar. Bezstronność to odwaga, by sta­nąć w obro­nie tego, co słuszne, dać głos tym, którzy zostali uciszeni lub po prostu zignorowani, i walczyć z nadużyciami nękającymi nasz świat.

Jak to możliwe, że prawda stała się kłamstwem, a kłamstwo prawdą?
     Na to szerzące się zło, które chciałoby nas wszystkich przekonać lub po prostu pokonać, musimy odpowiedzieć świadomością i dzia­ła­niem. Wiedza jest podstawową bronią, ponieważ stanowi naj­lep­szą obronę przed manipulacją, wyzyskiem i oszustwem; dzia­ła­nie powinno być jej naturalną konsekwencją.

Chcę tu opowiedzieć o Palestynie tak, jak jej doświadczyłam: nie jako aktywistka, ale jako ktoś, kto najpierw trafił do tego świata zaciekawiony inną kulturą, a później patrzył na niego prawniczym okiem.

Dziesięć osób, dziesięć historii, które splatają się z życiem i twa­rza­mi innych — włącznie ze mną, członkami mojej rodziny, sprze­daw­czy­nią z irlandzkiego marketu i dziećmi przychodzącymi zrywać owoce morwy koło naszego domu w Jerozolimie — i zadają py­ta­nia, na które tak trudno dać dziś odpowiedź.

Bardzo wierzę, że możemy odnaleźć się wszyscy razem jako ludzka rodzina, że odkryjemy na nowo prawdziwe i głębokie znaczenie so­li­darności; łacińskie słowo solidum przywołuje właśnie ideę czegoś całego, niepodzielnego, kompletnego, w przeciwieństwie do tego, co jest rozdrobnione lub zepsute. I jako jedno ciało powinniśmy się zje­dnoczyć, spotkać i stawić opór. Solidarność w tym ujęciu staje się „polityczną odmianą miłości”, jak mądrze zauważyła ame­ry­kań­ska rabinka Alissa Wise.
     W pojedynkę jesteśmy delikatni jak skrzydła motyla, ale zje­dno­czeni — solidni i solidarni — możemy przetrwać burzę. To nie jest fantazyjna hiperbola, to zasada fizyki zwana efektem motyla. Każdy nasz najmniejszy gest okazuje się machnięciem skrzydeł, które uruchamia łańcuch konsekwencji […].

Ta długa podróż pozwoliła mi poczuć tętniący puls wielu spo­łecz­no­ści poszukujących sprawiedliwości, prawdy, godności i lepszej przy­szłości ponad różnicami.

Francesca Albanese 

🖇 🖇

Historia pisana jest przez zwycięzców, którzy często bywają rzeźnikami. […]  Osiągnęliśmy bezprecedensowy poziom opresji i odmowy używania rozumu.

🖇

Nazywanie Palestyńczyków ogólnie „Arabami” – co się często zdarza w iz­ra­el­skich podręcznikach szkolnych i w mediach głównego nurtu na ca­łym świecie – przyczynia się do zaprzeczania ich tożsamości narodowej, gdyż może insynuować, że Palestyna nie istnieje, a sami Palestyńczycy są tu tymczasowymi gośćmi lub, co gorsza, wymysłem.

🖇

Wychodzimy z założenia, że istnieją różne instrumenty prawa między­na­ro­do­we­go służące ochronie ludzi, głównie traktaty dotyczące praw człowieka, a w sytuacjach konfliktów zbrojnych — prawo humanitarne. Instrumenty te zostały przyjęte po dwóch wojnach światowych po to, aby zmniejszyć okrucieństwo konfliktów i w jak największym stopniu chronić ludność cy­wil­ną przed horrorem wojny, lecz sprawiają one coś jeszcze: podnoszą jed­nost­ki — a zatem nie tylko (lub już nie tylko) państwa — do rangi pod­mio­tów prawa w sferze międzynarodowej.
     Prawa człowieka nie zostały nam dane w prezencie: każde z nich jest wynikiem walki i osiągnięć jednostek takich jak my. Handel nie­wol­ni­ka­mi został zniesiony dzięki ruchowi abolicjonistycznemu; apartheid i se­gre­gację rasową pomogły zdelegalizować batalie toczone przez ruchy oby­wa­tel­skie; poczyniliśmy znaczne postępy w zakresie praw pra­co­wni­czych, praw kobiet, dzieci i osób o różnorakich odmiennościach. Droga do praw człowieka nie jest jednak wyłącznie pasmem zwycięstw, a praca nie do­bie­gła końca. Przypomina nam o tym czas, w którym żyjemy.

🖇

Liczba palestyńskich dzieci zabitych w ciągu piętnastu lat (od 2008 do wrze­śnia 2023) była przerażająca: ponad tysiąc czterysta. Każde z nich, każdy z tych małych wszechświatów został na zawsze wymazany. Od 7 paź­dziernika 2023 do marca 2025 te i tak już makabryczne liczby wzrosły dzie­się­ciokrotnie: w ciągu siedemnastu miesięcy zabito ponad siedemnaście ty­się­cy dzieci, w tym ponad tysiąc niemowląt, których życie zostało prze­rwa­ne, zanim nauczyły się raczkować, mówić, bawić.

🖇

Konflikt wymaga dwóch w miarę porównywalnych ze sobą stron. Izrael i Palestyna nie są takimi stronami: Izrael jest oku­pan­tem, a Palestyna stro­ną okupowaną, Izrael jest kolonizatorem, a Palestyna stroną ko­lo­ni­zo­wa­ną, pozostającą w stanie strukturalnej podrzędności i bę­dą­cą ofiarą sy­ste­mu kontroli i segregacji. Nie, to nie jest konflikt dwóch stron; w naj­lep­szym razie można go postrzegać jako konflikt z człowieczeństwem.

🖇

Mit rasy nie został bynajmniej wymyślony przez Hitlera, ale to on uczynił z niego polityczny sztandar zniszczenia i eksterminacji. To czarna du­sza w bia­łym przebraniu, która unosi się nad nami przez pięćset lat kolonizacji, począwszy od 1492 roku. Wydarzenie, które przedstawiono mi w dzie­ciń­stwie pod nazwą „odkrycie Ameryki”, w rzeczywistości oznaczało początek końca dla tysięcy ludów zamieszkujących amerykańskie kontynenty.

🖇

Prawdziwe jest stwierdzenie, że przed syjonizmem istniała w Pale­sty­nie społeczność żydowska (stanowiąca wówczas 10 lub nieco mniej procent całej populacji); prawdziwe jest stwierdzenie, że większość Żydów, któ­rzy udali się do Palestyny przed ustanowieniem Państwa Izrael i bez­po­śred­nio po nim, zwłaszcza ocalonych z Holokaustu, nie miała do wyboru innych op­cji, ponieważ wiele krajów zachodnich nie zechciało ich przyjąć; tysiące lu­dzi, którym wymordowano rodziny i zniszczono społeczności, znalazło się zatem bez schronienia. Tak samo prawdziwe jest stwier­dze­nie, że wielu Izraelczyków mieszkających dzisiaj w koloniach na Za­cho­dnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie, zajmujących domy i ziemie Pa­le­styń­czyków, ma amerykańskie, belgijskie, francuskie, australijskie lub ka­na­dyj­skie na­zwi­sko i akcent. Niejednokrotnie ani oni, ani ich rodzice nie uro­dzi­li się w Iz­ra­elu, lecz pochodzą z miast, w których często i chętnie prze­by­wa­ją. I choć mieszkają za granicą, zachowują własność lub kontrolę nad nie­ru­cho­mo­ścia­mi na okupowanym terytorium, przyczyniając się do sy­ste­ma­tycz­ne­go wywłaszczania Palestyńczyków.

🖇

[…]  z silnym australijskim akcentem powiedział: „Witamy w Izraelu!”.
     — W okupowanej Palestynie. Ta część tutaj to oku­po­wa­na Pa­le­sty­na — odparłam z powściągliwym uśmiechem.
     — Palestyna nie istnieje, to jest Izrael — odpowiedział z irytacją w głosie.
     W tym momencie Ibrahim idący obok mnie zapytał go z ożywieniem:
     — A jeśli Palestyna nie istnieje, to kim ja jestem?
     — Ty nie istniejesz — odpowiedział bez mrugnięcia okiem mężczyzna, któ­ry po latach miał się okazać przywódcą jednej z najbardziej agre­syw­nych organizacji osadniczych.
     Nieświadomie natknęliśmy się na człowieka, który już dawno siedziałby w więzieniu, gdybyśmy żyli w sprawiedliwym świecie.

🖇

Niektórzy uważają, że wiedza nie jest procesem nabywania, ale stop­nio­wego odsłaniania, wyzwalania się z uprzedzeń. […]  po­wie­dział mi [Omar Barghouti] wprost:
     — Nie myśl, że jesteś całkowicie wolna od uprzedzeń rasowych!
     — Wiem — odpowiedziałam mu. — I tak, usunęłam je. A właściwie to usuwam je krok po kroku, jakbym warstwa po warstwie obierała cebulę.

🖇

[…]  ponieważ Izrael definiuje się jako „państwo żydowskie”, krytykowanie go jest antysemityzmem, i nie ma tu znaczenia, czy istnieją udo­ku­men­to­wa­ne naruszenia prawa, które można przypisać Izraelowi, czy nie. Takie po­dej­ście jest szkodliwe i nie byłam ani pierwszą, ani jedyną osobą, która tak twierdzi. Jak często powtarzał mi Alon [Confino (1959–2024)], mylenie krytyki Państwa Izrael z antysemityzmem jest bardzo ry­zy­kow­ne zarówno dla Palestyńczyków, jak i dla samych Żydów, po­nie­waż my­śle­nie w tych kategoriach powoduje natychmiastowe koja­rzenie wszyst­kich Żydów z Państwem Izrael. Tak przecież nie jest.

🖇

W Palestynie dzieje się dokładnie to, czego zabrania między­na­ro­do­we prawo. […]  w świetle prawa międzynarodowego izraelską okupację należy uznać za nielegalną.

🖇

[…]  zapomnieliśmy już, że Nelson Mandela poszedł do więzienia pod za­rzutem terroryzmu i odsiedział w nim prawie trzydzieści lat i że dopiero w 2008 roku Stany Zjednoczone usunęły jego nazwisko z czar­nej listy ter­ro­rystów. Zapomnieliśmy, że w oczach nazistów włoscy par­ty­zan­ci byli ter­ro­ry­stami i że w mechanizmie ciemięzca–ciemiężony każdy może być po­strze­ga­ny przez jednych jako terrorysta, a przez innych jako bohater.
     Niestety, opór wyraża się czasami przemocą, a zwykle im więcej prze­mo­cy pojawia się w ucisku, tym gwałtowniejsza staje się odpowiedź.

🖇

Właściwe słowa to wstęp i przygotowanie do sprawiedliwego działania. Dlatego są ważne. […]
     Izrael mówi o „nakazach ewakuacji”, „strefach chronionych”, ale język międzynarodowego prawa humanitarnego został tu postawiony na głowie, użyty na odwrót, aby usprawiedliwić działania woj­sko­we i zbrodnie wo­jen­ne, wymazać podstawowe zasady zachowania dyscypliny i ochrony lud­no­ści w czasie konfliktu zbrojnego: rozróżnienie między cywilami a wojskiem, konieczność wojskową, proporcjonalność.

🖇

[…]  od lat palestyńskie i izraelskie organizacje praw człowieka błagają świat o to, by położył kres okupacji, aneksji i apartheidowi.
     Ileż jest arogancji w postawie nas, ludzi Zachodu, wobec kultur i słów, któ­rych znaczenia, korzeni i istoty nie rozumiemy. Arogancji szeroko roz­po­wszech­nio­nej we wszystkich kręgach, od dziennikarstwa po środowiska aka­de­mic­kie i oczywiście — i najsilniej — polityczne. Ta arogancja przy­czy­ni­ła się do tego, że człowieczeństwo Palestyńczyków stało się nie­wi­docz­ne, a ratunek dla nich jeszcze bardziej odległy.

🖇

Wszyscy wiemy, że od 7 października 2023 roku do teraz zabito ponad sie­demnaście tysięcy dzieci, w tym tysiąc poniżej pierwszego roku życia, ale narracja o palestyńskich terrorystach trwa nadal. Śmierć sie­demnastu tysięcy dzieci nie wzbudziła zainteresowania polityków pod­po­rząd­ko­wa­nych izraelskim interesom i współodpowiedzialnej prasy. Taka jest rzeczywistość Palestyńczyków w 2025 roku. I trzeba ją zobaczyć. A następnie się jej sprzeciwić.
     Wielu z nas walczy z tym ludobójstwem i towarzyszącym mu mil­cze­niem. W tej walce kluczowe jest zdobycie wiedzy i uczciwego spojrzenia.

🖇

Dla setek tysięcy Palestyńczyków, których, począwszy od 1948 roku, za­czę­to więzić w Strefie Gazy, Żydzi okupujący ich ziemie to kolonizatorzy. Od naj­wcze­śniejszych dni istnienia Państwa Izrael z bronią w ręku utrzy­my­wa­li oni ziemie odebrane prawowitym właścicielom, używając w cha­rak­te­rze przyczółków kibuców, które wielu ludzi za granicą postrzegało jako klej­not w koronie wielkiego socjalistycznego modelu nowo powstałego pań­stwa żydowskiego.
     Tę bolesną historię, która nigdy nie doczekała się zadośćuczynienia i na­pra­wy, Palestyńczycy przekazują sobie z pokolenia na pokolenie. Należy przypomnieć, że ich wywłaszczanie rozpoczęło się na długo przed 1948 ro­kiem, podczas trzydziestolecia brytyjskiej kolonizacji (1920–1948). Bry­tyj­czy­cy sprzyjali falom migracji, które sprowadziły do Palestyny wielu eu­ro­pejskich Żydów uciekających przed prześladowaniami i pragnących zbu­do­wać nowe życie na „ziemi przodków”. Tyle że ziemia ta była już za­miesz­kana, a myśl o wypędzeniu jej mieszkańców od początku jasna dla ówczesnych przywódców syjonistycznych.
     Jak można nie uczyć tej historii czy oczekiwać, że ludzie o niej po prostu zapomną?

🖇

Słowa używane do demonizowania Palestyńczyków — „ludzkie zwierzęta”, „nie ma niewinnych cywilów”, „nawet dzieci nie są niewinne” — to­wa­rzy­szą bezkarnej polityce przemocy, będącej echem haniebnej prze­szło­ści, o któ­rej nam, Europejczykom, bardziej niż komukolwiek in­ne­mu nie wolno zapomnieć.
     Powiem bez ogródek: zaprzeczanie powadze tych działań to zamykanie oczu na trwające ludobójstwo. Na zbrodnię, która wymagała pil­nej mo­bi­li­za­cji społeczności międzynarodowej, co niestety dotąd nie nastąpiło, po­nie­waż dziś, podobnie jak wczoraj, zanim powstrzyma się ludobójstwo, trzeba je dostrzec.

🖇

Widoczne zwłaszcza na Zachodzie pragnienie zachowania nar­ra­cji „ne­u­tral­nej” i pozbawionej sporu o prawdę doprowadziło do utrwalenia nie­sprawiedliwości i cierpienia, z pominięciem tego, co Palestyńczycy od za­wsze mówią i czego się domagają.

🖇

Jedną z najbardziej błyskotliwych idei, jakie znalazłam w jego tekście, jest za­proszenie do otwarcia oczu na ryzyko „paradoksu humanitarnego”, to zna­czy takiej możliwości, że interwencje humanitarne wbrew intencjom ich twórców kończą się wspieraniem okupacji wojskowej, zamiast się jej prze­ciw­sta­wiać. Eyal Weiz­man uważa bowiem, że interwencja w celu sko­ry­go­wa­nia konsekwencji pewnych decyzji podjętych przez siły oku­pa­cyj­ne w ja­kiś sposób zwalnia Izrael z odpowiedzialności, także prawnej, po­zwa­la­jąc mu na przekierowanie zasobów na inne cele, a jednocześnie czyni okupację bardziej „skuteczną” i lepiej tolerowaną przez opinię publiczną.

🖇

Jak to możliwe, że dzieje się coś takiego, skoro na papierze każdemu przy­słu­gu­je tak wiele praw? To pytanie silnie rezonuje wśród palestyńskich dzieci, jest wołaniem o sprawiedliwość, która często wydaje się nie­osią­galna. […]
     Jak powiedziała mi czternastoletnia Wadia: „Strach przed śmiercią nie powstrzymuje cię przed śmiercią: powstrzymuje cię przed życiem”.
     Tak wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  dzieci, które spotkałam tamtego lata, wykazały się niezwykłym przy­wią­zaniem do podstawowych wartości, przede wszystkim miłością do nauki. […]  mówili mi o wielkim głodzie wiedzy i gorącym pragnieniu dobrej przyszłości.
     Tak również wygląda dzieciństwo w Palestynie.

🖇

[…]  zanim rodzicom udało się przedostać do Egiptu, kiedy wiedziała, że bra­ku­je im jedzenia, że żyją pod gradem kul i bomb i mogą zginąć w każdej chwi­li. Powiedziała mi jednak, że ilekroć mogli się słyszeć przez telefon, jej ojciec pytał tylko:
     — To co teraz malujesz?
     Malak [Mattar] na początku nie rozumiała:
     — Ale jakie to ma znaczenie, tato?
     Kiedyś jej to wyjaśnił:
     — Jesteś tam z jakiegoś powodu, Malak. Musisz malować nasze życie, na­szą walkę, wszystko, przez co przechodzimy. Jesteś artystką, a więc sta­no­wisz nasz głos.
     Powiedziała, że nigdy nie zapomni tych słów. Ocalały z ludobójstwa pro­si ją, by swoją sztuką dała głos temu, czego doświadcza jej lud.

🖇

Jak mówi afroamerykańska edukatorka i aktywistka Mariame Kaba, nadzieja jest dyscypliną. A ja pozwolę sobie dodać, że nadzieja mo­że i powinna stać się predyspozycją, nawykiem, czymś, co uwa­ża­my za niezbędne i do czego jesteśmy tak przywiązani, że nie możemy się bez niej obejść, niezależnie od naszej logiki czy rozu­mo­wa­nia.
     Nawet jeśli czasem łatwiej powiedzieć, niż zrobić.

🖇

Refaat Alareer zginął w izraelskim nalocie 6 grudnia 2023 roku wraz z bra­tem, siostrą i czwórką dzieci. […]  Miał czterdzieści cztery lata.
     […] 
     Palestyńczycy upamiętniają Refaata białymi latawcami. Jest to na­wią­za­nie do jego wiersza If I Must Die.

Jeśli muszę umrzeć,
ty musisz żyć,
aby opowiedzieć moją historię,
sprzedać moje rzeczy,
kupić kawałek materiału
i kilka sznurków
(niech będzie biały z długim ogonem),
by jakieś dziecko gdzieś w Gazie,
patrząc prosto w oczy nieba,
czekając na tatę, który odszedł w płomieniach —
i nie pożegnał się z nikim,
nawet ze swoim ciałem,
nawet z samym sobą —
zobaczyło latawiec, mój latawiec, który zrobiłeś, szybujący wysoko,
i pomyślało przez chwilę, że jest tam anioł
przynoszący z powrotem miłość.
Jeśli muszę umrzeć,
niech to przyniesie nadzieję,
niech to będzie historia
.

🖇

Kiedy ludzie są wezwani do zaangażowania się na rzecz praw człowieka, my­ślę, że muszą to robić właśnie z ra­dy­kal­nie ludzkiej pozycji: ale ra­dy­kal­nie otwartej, widzącej dobre i złe czyny bez potrzeby oddzielania „do­brych” ludzi od „złych”. Możliwe jest przyjęcie każdego jako istoty ludz­kiej. Każ­de­go.
     Jest coś głęboko wypaczonego w tych, którzy nie uznają czło­wieczeństwa innych.
     […] 
     Na szczęście, nawet jeżeli wciąż jest ich niewielu, są tacy obywatele Izra­ela i tacy Żydzi w diasporze, którzy zdecydowanie bronią praw Pale­styń­czy­ków. To jest właśnie znaczenie motta decolonize your mind: deko­lo­ni­za­cja umysłu oznacza przełamywanie granic i barier, robienie, co w naszej mo­cy, aby pozbyć się po obu stronach wszystkiego, co narosło z czasem i unie­mo­żli­wia nam pozostanie w kontakcie z tym, co najbardziej ludzkie i prawdziwe na Ziemi, naszej wspólnej planecie, która pozostaje dla nas najważniejsza.

🖇

Wszyscy dążyli do tego, by coś osiągnąć.
     Ta cecha Palestyńczyków zawsze mnie uderzała. […]  żyjąc w naprawdę trudnych warunkach, udało im się zachować zapał i miłość do życia prze­peł­nia­ją­ce każde słowo i każdy oddech. Mówiła mi o tym Malak i sa­ma to widziałam u wielu ludzi. Nigdy nie dali się zniszczyć, a to ogrom­na siła: ponieważ kiedy z całych sił dążysz do sprawiedliwego i god­ne­go życia, nikt nie może się wtrącać ani decydować za ciebie.

Francesca Albanese, Kiedy świat śpi. Opowieści,
słowa i rany Palestyny
, przeł. Tomasz Kwiecień,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Wielu Izraelczyków za dużo kosztuje utrata przy­wi­le­ju, z jakiego trzeba by im zrezygnować, aby przy­jąć Palestyńczyków jako wolny naród.

🖇

To właśnie musimy zrobić: korzystać z każdej oka­zji, by się nauczyć lepiej widzieć, rozumieć, za­cho­wy­wać i czcić pamięć o tym, co zniknęło, stojąc u boku tych wciąż wal­czą­cych, aby nam pomóc wspólnie ukoić rany skrzyw­dzo­nych narodów.

🖇

Albo zaangażujemy się w bycie rewolucją, albo po­nie­sie­my porażkę, bo żadna zmiana nie nastąpi na świe­cie, je­śli najpierw nie nastąpi w nas sa­mych. Mu­si­my pozbyć się, jedno po drugim, wszystkich uprze­dzeń, które każdy z nas w sobie nosi, aby co­dzien­nie coraz bar­dziej zbliżać się do prawdy.

🖇

Jeśli chodzi o Izrael, to liczne przypadki naruszenia pra­wa obejmują setki tysięcy złamanych ludzkich istnień — zabitych, okaleczonych na ciele i duszy — oraz zni­szczo­ną Strefę Gazy. Trwające od 2023 roku ludobójstwo nie zo­sta­nie wymazane z historii Państwa Izrael i po­dej­rze­wam, że w przyszłości ludzie będą czuli dreszcz gro­zy na widok izraelskiej flagi z powodu tego, co po­peł­nio­no w imie­niu tego państwa i pod jego egidą.
     Dziś jeszcze nie jesteśmy tego w pełni świadomi, po­nie­waż ludzie potrzebują czasu na refleksję i obserwację z dystansu. Nie możemy jednak zapominać, że im dłużej będzie to trwało, tym więcej niewinnych ludzi zginie. […]
     Nawet zwykłe zdobywanie wiedzy i dzielenie się nią jest ważnym wkładem w obalenie apartheidu.

🖇

Ostatecznym celem człowieka jest dojść do tego,
żeby nigdy nie odczuwać strachu.

Italo Calvino (1923–1985)

(tamże)

piątek, kwietnia 03, 2026

6063. Z oazy (CDXXXIV)  // Panna cotta (CXCIV)

Przyszła w pakiecie skleconym zgodnie z filozofią: zamiast płacić za przesyłkę, dorzucę złociszy i będę miała dwie, bo opłata za przesyłkę to cena połowy dru­giej książki. Jest to operacja typu win-win, bo i kapitalizm, i ja jesteśmy oboje zado­wo­le­ni. To jak kupowanie dwóch słoików majonezu, by trzeci „dostać” za po­ło­wę ceny. Zajączek!

Po tym, jak się już kilka razy chciało zrezygnować ze swojego żywota, gdy wróciła ochota na życie, nie wybrzydza się już co do kształtu, wielkości czy koloru okazji. Chwyta się każdą, choćby najmniejszą.

Un giorno ho avuto un’occasione.
     E apparsa all’improvviso.
     Si comportava come se mi conoscesse,
     come se volesse qualcosa.
Non sapevo perché ci fosse.
“Cosa si fa con un’occasione?”
mi domandai.

Pewnego dnia przytrafiła mi się okazja.
     Pojawiła się nagle.
     Zachowywała się tak, jakby mnie znała,
     jakby czegoś chciała.
Nie wiedziałem, dlaczego tu jest.
„Co się robi z okazją?”
zapytałem samego siebie

🖇

Mi girava intorno, mi sfiorava.
Mi circondava come se volesse afferrarmi.
Cercai di raggiungerla, ma ero indeciso
e mi ritirai.
     Così volò via.

Krążyła wokół mnie, muskała mnie.
Otaczała mnie, jakby chciała mnie schwytać.
Próbowałem po nią sięgnąć, ale byłem niepewny
i się wycofałem.
     Więc odleciała.

🖇

Ci pensai parecchio. Avrei voluto acchiapparla.
Mi resi conto che la desideravo, ma non sapevo
ancora se avrei avuto il coraggio di prenderla.

Długo o tym myślałem. Chciałem ją złapać.
Zdałem sobie sprawę, że tego pragnę, ale wciąż nie wiedziałem,
czy starczy mi odwagi, by po nią sięgnąć.

🖇

Quando mi si presentò un'altra occasione
non ero del tutto sicuro di accettarla,
ma decisi di provare.

Kiedy nadarzyła mi się kolejna okazja,
nie byłem całkiem pewien, czy ją przyjąć,
ale postanowiłem spróbować.

Cercai di prenderla, ma non ci riuscii e caddi.
Próbowałem ją złapać, ale mi się nie udało i upadłem.

🖇

Così, ogni volta che mi si presentava
un’occasione la ignoravo.

Tak więc za każdym razem, gdy nadarzała się
okazja, ignorowałem ją.

🖇

E più ignoravo le occasioni, meno mi si presentavano.
I im bardziej ignorowałem okazje, tym rzadziej mi się one trafiały.

🖇

Finché un giorno mi resi conto che erano del tutto scomparse.
Cominciai a preoccuparmi. “Cosa succederà se non
avrò più nessuna occasione?” pensai.
Aż pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że zupełnie zniknęły.
Zacząłem się martwić. „Co się stanie, jeśli nie
będę już miał żadnej okazji?” — pomyślałem.

🖇

Cercavo di comportarmi come se
non mi importasse, ma in verità non era cosi.
Avrei voluto avere un’occasione. Solo che avevo paura,
e non sapevo se sarei stato abbastanza coraggioso.

Starałem się zachowywać tak, jakby
mi nie zależało, ale w rzeczywistości tak nie było.
Chciałem dostać szansę. Tylko że się bałem
i nie wiedziałem, czy będę wystarczająco odważny.

🖇

Poi pensai: “Forse non devo essere sempre coraggioso.
Forse devo solo essere coraggioso al momento giusto”.
     Capii che dipendeva da me.

Potem pomyślałem: „Może nie muszę być zawsze odważny.
Może muszę być odważny tylko w odpowiednim momencie”.
     Zrozumiałem, że to zależy ode mnie.

🖇

Promisi a me stesso che se avessi avuto
un’altra occasione non l’avrei respinta.
Se avessi avuto un'altra occasione
sarei stato pronto.

Obiecałem sobie, że jeśli nadarzy się
kolejna okazja, nie odrzucę jej.
Jeśli dostałbym drugą szansę, / byłbym gotowy.

🖇

Poi, in una giornata apparentemente come le altre,
vidi qualcosa brillare in lontananza.
     “Che sia la mia occasione?” mi dissi speranzoso.

Potem, w dniu pozornie takim jak inne,
zobaczyłem coś błyszczącego w oddali.
     „Czy to moja szansa?” — zapytałem sam siebie z nadzieją.

🖇

Dovevo scoprirlo. Corsi all’impazzata
verso la mia occasione.

Musiałem się o tym przekonać. Pędziłem jak szalony
w stronę mojej szansy.

🖇

Non che non avessi paura. Ma il mio entusiasmo
era più forte di tutti i miei timori.

Nie, żebym się nie bał. Ale mój entuzjazm
był silniejszy niż wszystkie moje lęki.

🖇

Man mano che mi avvicinavo, mi rendevo conto
che era davvero una grande occasione.

Im bardziej się zbliżałem, tym bardziej docierało do mnie,
że to naprawdę wielka szansa.

E questa volta ero pronto. Allungai le braccia
e l’afferrai. La tenni con tutta la mia forza.

I tym razem byłem gotowy. Rozpostarłem ramiona
i ją chwyciłem. Trzymałem ją z całych sił.

🖇

Adesso so che quando ci si ritira si perde
qualcosa. Ci sono cosi tante cose che voglio
vedere, che voglio scoprire.

Teraz już wiem, że kiedy się wycofujemy, tracimy
coś. Jest tyle rzeczy, które chcę
zobaczyć i które chcę odkryć.

🖇

E quindi, che cosa si fa con un’occasione?
     La si prende! Perché potrebbe essere l’inizio
     di qualcosa di incredibile.

Więc co się robi z okazją?
     Łapie się ją! Bo może być początkiem
     czegoś niesamowitego.

Kobi Yamada, Che occasione!, ilustr. Mae Besom,
przeł. z j. angielskiego Marinella Barigazzi,
Nord-Sud Edizioni, Milano 2018.

sobota, marca 28, 2026

6055. Z oazy (CDXXXI)  // Panna cotta (CXCI)

Gdy prawie miesiąc temu Kaan otrzymała tę książkę, przypomniało mi się, że znam tę kreskę i ten sposób łączenia słów w piękno. Niedźwiadek dający krecikowi sto­krot­kę był tego dnia wisienką na torcie wrażeń. Gdy tylko wróciłam do domu, klik, klik, czy ta lektura ukazała się w języku włoskim? Tak! Klik, klik i czekanie. Do­kład­nie tydzień temu z paczkomatu przyniósł ją Sadownik i dopóki nie dopadł mnie wi­rus, nie było na dzielni szczęśliwszej osoby niż ja.

Prawie całą tę historię muszę tu pod ręką mieć, ale jeden obrazek — z tłuściutkim robaczkiem — nabrał dziś dla mnie szczególnego znaczenia, ilustrując moje do­świad­cze­nie, i wy­rwał się do działu bez książek.

Liczba języków, sprawdziłam, w których można mieć tę książkę przyprawia o zawrót głowy, ale również zachwyca; w końcu nie wszyscy chcą czytać po polsku, włosku czy angielsku.

La gratitudine non la si possiede, la si impara e la si sviluppa col tem­po. È un’abilità che acquisiamo con la vita. […]  Puoi coltivare la ca­pa­ci­tà di fare una pausa, di guardarti attorno, di lasciarti sorprendere e ral­le­gra­re dal mondo che ti circonda.
Wdzięczności się nie posiada, uczymy się i rozwijamy ją z czasem. To umiejętność, którą nabywamy wraz z doświadczeniem życiowym. […] Możesz pielęgnować w sobie umiejętność zatrzymania się, rozejrzenia wokół, pozwolenia światu, by Cię zaskakiwał i cieszył.

La vita è un dono. Ed è per te.
Życie to dar. I jest dla ciebie.

Le cose migliori della vita spesso non sono materiali. Si tratta di esperienze vissute, emozioni provate, relazioni create. Sono queste le cose che più bril­lano nella nostra memoria. Ed è proprio quando ci sentiamo grati che ri­usciamo […]  ad apprezzare i momenti più preziosi.
Najlepsze rzeczy w życiu często nie są materialne. To przeżyte doświadczenia, odczuwane emocje, tworzone relacje. To właśnie one najjaśniej błyszczą w naszej pa­mię­ci. I to właśnie wtedy, gdy czujemy wdzięczność, […] potrafimy docenić najcenniejsze chwile.

🖇

Guarda attentamente. Le cose straordinarie
sono nascoste in quelle quotidiane. Solo
quando apprezzi qualcosa
cominci a vederlo davvero
.

Patrz uważnie. Rzeczy nadzwyczajne
są ukryte w tych codziennych. Dopiero
gdy coś cenisz,
zaczynasz to naprawdę widzieć
.

🖇

Pensa a ciò che ti fa sorridere. L’abbraccio di un amico. Un atto di com­passione. Una risata contagiosa. Un fiore che sboccia. La vita ti offre infinite meraviglie.
Pomyśl o tym, co sprawia, że się uśmiechasz. Uścisk przyjaciela. Akt współczucia. Zaraźliwy śmiech. Rozkwitający kwiat. Życie oferuje Ci nieskończone cuda.

Sii presente. Assapora ogni piccola gioia. Rischi di perderti ciò che c'è mentre rimpiangi ciò che potrebbe esserci stato o ti preoccupi per ciò che potrebbe esserci.
Bądź obecny. Smakuj każdą małą radość. Ryzykujesz, że stracisz to, co jest teraz, żałując tego, co mogło być, lub martwiąc się o to, co może nadejść.

🖇

Ama liberamente, apertamente, senza limiti.
Più condividi amore, più avrai amore.

Kochaj swobodnie, otwarcie, bez granic.
Im więcej miłości dajesz, tym więcej jej masz.

🖇

Semplifica. La felicità ha bisogno di poco.
Upraszczaj. Szczęście potrzebuje niewiele.

🖇

Condividi i tuoi doni e aiuta gli altri a scoprire i loro.
Dziel się swoimi darami i pomagaj innym odkrywać ich własne.

🖇

Ognuno di noi deve incoraggiare la crescita dell'altro. Non sot­to­valutare mai il potere di una parola gentile. C'è sempre un modo per dare, dire o fare col cuore.
Każdy z nas powinien wspierać rozwój innych. Nigdy nie lekceważ po­tę­gi do­bre­go słowa. Zawsze znajdzie się sposób, by dawać, mówić lub czynić prosto z serca.

🖇

Sii la ragione per cui gli altri credono nella bontà delle persone. Ogni atto di gentilezza che compi nei confronti di qualcuno diventa una parte di loro, e di te.
Bądź powodem, dla którego inni wierzą w dobroć ludzi. Każdy akt życzliwości, jaki oka­zu­jesz drugiemu człowiekowi, staje się częścią jego i Ciebie.

🖇

Sii presente per gli altri. Le persone buone aiutano
altre persone buone a restarlo.

Bądź obecny dla innych. Dobre osoby pomagają
innym dobrym osobom takimi pozostać.

🖇

Sii orgoglioso della tua resilienza. Riconosciti il merito di essere riuscito a superare tutti quei momenti difficili quando credevi che non ce l’avre­sti fatta.
Bądź dumny ze swojej odporności. Doceń siebie za to, że udało Ci się przetrwać te wszyst­kie trudne chwile, w których wydawało ci się, że nie dasz rady.

🖇

Parlati con parole che nutrono, perché sei sempre in ascolto.
Mów słowami, które karmią, bo zawsze siebie słyszysz.

🖇

Ammira la bellezza e il valore degli altri senza dubitare dei tui.
Podziwiaj piękno i wartość innych, nie wątpiąc we własne.

🖇

Cerca un bisogno. Trova un problema. Rispondi in una maniera che sia significativa per te. Fai tu quella differenza in grado di cambiare le cose per il meglio.
Dostrzeż potrzebę. Zauważ problem. Odpowiedz na niego w sposób, który ma dla Ciebie znaczenie. To Ty bądź tą różnicą, która jest w stanie zmieniać rzeczy na lepsze.

🖇

Senti il suolo, annusa l’aria, tocca la luce, nutriti di cielo.
Non sei soltanto una parte della natura, anche la natura è parte di te.

Poczuj grunt, wdychaj powietrze, dotknij światła, karm się niebem.
Nie jesteś tylko częścią natury, również natura jest częścią ciebie.

🖇


Przeżywaj przygody. Poznawaj miejsca. Szukaj
wszystkich cudów świata, jakie tylko potrafisz sobie wyobrazić.

🖇

Ama con tutto te stesso, perché
l’amore non merita nulla di meno.

Kochaj całym-całą sobą, bo
miłość nie zasługuje na nic mniej.

🖇

Poni domande degne della tua attenzione. Cosa ti rende felice?
Come puoi aiutare l’altro? Cosa apprezzi di più dell’essere vivo?
Per che cosa sei grato?

Zadawaj pytania godne Twojej uwagi. Co czyni Cię szczęśliwym?
Jak możesz pomóc drugiemu człowiekowi? Co najbardziej cenisz w tym, że żyjesz?
Za co jesteś wdzięczny?

🖇

Questa giornata non si ripeterà mai.
Ogni cosa è un’esperienza unica e irripetibile.
Ringrazia per questo mo­mento. E questo momento.
E quest’altro momento. E tutti i momenti che verranno.

Ten dzień już nigdy się nie powtórzy. / Wszystko jest doświadczeniem jedynym i niepowtarzalnym. / Podziękuj za tę chwilę. I za tę chwilę. / I za tę kolejną. I za wszyst­kie chwile, które nadejdą.

Kobi Yamada, Apri il tuo cuore. Come vivere
ogni attimo al meglio
, ilustr. Charles Santoso,
przeł. z j. angielskiego Alice Pascutti,
Mondadori Libri, Milano 2024.

niedziela, marca 15, 2026

6043. Z oazy (CDXXVI)

Nie miałam pojęcia o tej książce i serii wydawniczej, do­póki osiem dni temu nie dostałam tej książeczki. Książeczki ze względu na format, księgi ze względu na mądrość, którą w sobie skrywa. W kategorii iesbeen nikt nie umie mnie tak fan­ta­stycznie zaskoczyć jak Georginia — otwiera przede książkowe światy — jak Ona to robi, nie mam pojęcia, ale ma 100% trafień w sam środek tarczy.

To opowieść o stawaniu się, o szukaniu siebie i odnajdowaniu, o gubieniu się; o koń­cach, które natychmiast stają się nowymi początkami, o potrzebie przy­na­leż­no­ści i cenie, której nie warto za nią płacić. O pięknie, zachwycie i miłości. O tej ostatniej subtelnie, między wierszami, by nie spłoszyć czytających.

[…]  urodziła się na zakręcie. A urodzić się na zakręcie, to znaczy wpadając w poślizg na zakręcie w noc Bożego Narodzenia, nie jest najlepiej.

🖇

Dogadanie siç zajęło im sporo czasu, bo bywa tak, że nie wy­star­czy ze so­bą gadać, żeby się dogadać. […]
     Tak naprawdę na początku Żorż nie rozumiał zupełnie nic. Za­trzy­mał się, przestał mówić i uznał, że potrzebuje czasu. Też usiadł obok kosza i za­czął myśleć.

🖇

Reginald Bober, wzięty z zaskoczenia, nie potrafił znaleźć definicji dla sło­wa „pióro". Jak słusznie mówią ci, którzy zawodowo zajmują się defi­nio­wa­niem słów, najtrudniej na świecie jest wyjaśnić to, co zawsze ma­my przed oczami.

🖇

[…]  zrobił to, co zawsze się robi, gdy nie można znaleźć wy­ja­śnie­nia albo rozwiązania dla jakiegoś problemu: spróbował ten pro­blem zgłębić. Czyli zapytał:
     — A kim ty właściwie jesteś?

🖇

Jak mu przyszła do głowy taka myśl, nie wiadomo, z myślami tak zresz­tą jest, że nie wiadomo, skąd przychodzą. Przychodzą i już, trzeba tylko być gotowym, żeby je przyjąć. Bóbr Żorż był wręcz świetny w przyj­mo­wa­niu tych przychodzących myśli, wypracował coś w rodzaju strategii przyj­mo­wa­nia myśli, która doskonale się sprawdzała.

Nadchodzi taka chwila, gdy trzeba okiełznać myśli. Ponieważ galopują i wpadają na siebie. Całkiem jak stado koni: jeżeli popędzić je wszystkie naraz, galopują i na siebie wpadają. Mówi się przecież, że trzeba je okieł­znać. Konie. Ale myśli także mogą galopować. Mam galopadę myśli — mó­wi się. Mówi się tak? No, można tak powiedzieć, czemu nie?
     Potem zapadła noc.

🖇

Chciała tylko odejść i oczywiście nie wiedziała dokąd.

🖇

Kiedy przytrafiają się nam rzeczy smutne, zazwyczaj od razu ma­my ochotę uciec gdzieś daleko. Wydaje się nam, że jeśli to zro­bi­my, te smutne rzeczy po­zostaną tam, gdzie są. Tymczasem one zabierają się z nami.

🖇

     — Otwórzmy dialog…
     Pauza. Cisza.
     — Platformę…
     Nikt się nie poruszył ani nie odezwał. Prezes ciągnął:
     — Weźmy pod lupę różne punkty…
     Cisza, bezruch, wielkie skupienie. Prezes dokończył zdanie:
     — …i ustalmy priorytety.
     W końcu, nadal w absolutnej i pełnej skupienia ciszy, podsumował całe przemówienie:
     Usiądźmy przy stole, otwórzmy dialog, platformę, weźmy pod lupę różne punkty i ustalmy priorytety.
     Nareszcie wszyscy z wielkim zapałem zaczęli bić brawo.

🖇

To zdumiewające, że nawet w sytuacjach najbardziej dramatycznych, przy­krych lub złożonych zdarza się nam przystanąć, żeby przyjrzeć się szcze­gó­łom. Pozwalamy, żeby urzekły nas drobne, nieistotne detale, które przy­ku­wa­ją naszą uwagę.

🖇

Gdy ktoś pytał ją, kim jest (co zawsze może się zdarzyć w życiu, na przykład podczas wakacji nad morzem albo w pociągu lub w urzędzie), pani Tolmer czuła się zagubiona. Nie wiedziała nigdy, jak odpowiedzieć na tego rodzaju pytanie […], i ostatecznie udawała, że nie usłyszała, z nadzieją, że pytanie zniknie, rozpłynie się w nicości, z której pochodziło.
     Była bowiem głęboko przekonana, że wszystko na świecie przemija, tak­że pytania, trzeba tylko pozwolić im przeminąć, zamiast upor­czy­wie i za wszelką cenę pragnąć odpowiedzieć. Ta sama reguła dotyczyła, jej zda­niem, listów, wiadomości na poczcie głosowej oraz e-maili: można z po­wo­dze­niem nie odpowiadać, wystarczy być cierpliwym i pozwolić mi­jać czasowi.

🖇

Tego rana pewien wilk szedł sobie na spacer swoją zwykłą trasą. Trasa wiodła ulicą z portykami wzdłuż starych kamienic z XVIII wieku, wilk był młodym samotnym wilkiem, bardzo eleganckim i nieco przygarbionym, poranek był zaś pogodnym porankiem wczesnej wiosny.

🖇

Tymczasem na spotkanie wyjechała mu kaczka na hulajnodze.
     […]  zahamowała dosłownie w ostatniej chwili, zatrzymując się tuż przy wilczych stopach, całkiem jakby zamierzała się spotkać akurat z ich wła­ści­cielem.
     Wilk stanął w miejscu jak skamieniały. Poczuł się tak, jakby dotarł do rozdroża i wiedział, że żaden z kierunków nie obiecuje miłej przechadzki.

[…]  w końcu coś mi przyjdzie do głowy. Pomysły zawsze w końcu przy­cho­dzą, natomiast osoby czasami odchodzą, zwłaszcza te szczególne, które na przykład dopiero co spotkałeś i chciałbyś, żeby już nigdy nie odeszły […].

🖇

A może po prostu tak to bywa w życiu: czas nigdy nie jest odpowiedni, spra­wy idą w niewłaściwym kierunku i to wcale nie my decydujemy, w ja­kim kierunku mają iść spra­wy, bo i tak idą, dokąd chcą.
     Tak czy inaczej, tego ranka ten właśnie wilk nie zrobił nic, by zatrzymać tę właśnie kaczkę. Zwyczajnie pozwolił jej odejść.
     I kaczka odeszła.

🖇

[…]  sacré bleu!

🖇

Na szczęście, wychodząc, spotkała śliczną zieloną jaszczurkę, która wy­le­gi­wa­ła się na wielkim kamieniu przy wejściu do klubu. Widząc smutek kaczki, powiedziała jej, że nie warto się smucić.

🖇

Potem znowu nadeszło lato, ponieważ, jak już kiedyś powiedziano, w życiu lata — jedno po drugim — następują po sobie nieubłaganie.

🖇

Krzyczała. Jego [Jasia Czurka] przyjaciółka krzyczała […]. Nie wiedział, co robić.
     Można było tylko czekać. Jaś dowiedział się niedawno, że ogon — jeśli go straci — i tak mu odrośnie. To jedynie kwestia czasu. Ledwie posiadł tę wie­dzę, a od razu zmieniła mu ona życie: nagle wydoroślał. Być może właśnie na tym to polega: wydorośleć to wiedzieć, że ogon może odrosnąć.
     Chciałby powiedzieć swojej przyjaciółce, że teraz wszystko wydaje się jej okropne, ponieważ czuje się, jakby urwano jej ogon, ale potem… To tylko kwestia czasu.
     Tyle że z czasem jest ten problem, że musi upły­nąć, a żeby upły­nąć, po­trze­bu­je sporo… czasu. I Jaś zupełnie nie umiał jej po­wie­dzieć, gdzie powinna spędzić cały ten czas, który potrzebny jest ogo­no­wi, by od­rosnąć.
     Jest to tak zwany jaszczurczy dylemat: dokąd idziesz, żeby poczekać, aż odrośnie ci urwany ogon? Ukrywasz się, dopóki nie będziesz mieć nowego ogona, czy raczej zachowujesz się, jakbyś ciągle miał ogon, i mówisz innym, że wszystko ci jedno, czy go masz, czy nie masz?

🖇

Lato jeszcze się nie skończyło, ale w powietrzu można już było wyczuć je­sien­ny chłodek. Przychodziły pierwsze ulewy, opadały pierwsze liście.
     Kaczka odeszła pewnego wietrznego dnia. Wyobraziła sobie, że jest liściem, i pozwoliła nieść się podmuchom.

🖇

Przez dziurę, która służyła jej za wejście, patrzyła na wiatr i nic więcej.
     Od czasu do czasu przechodził obok jakiś miły zwierzak, na przykład skunks albo iguana, i zagadywał:
     — Cześć, jak się nazywasz?
     — Już się nie nazywam — odpowiadała. […]
     Wychodziła czasem z dziupli i rozglądała się dokoła. Nie widziała ni­cze­go, wokół ciągnęły się tylko ziemia, wzgórza i odległy błękitny horyzont.
     Spędziła w ten sposób mnóstwo czasu, być może całe lata. Bo, tak jak mówił Jaś, potrzeba czasu, żeby ogon odrósł.

🖇

Krety, tak jak powiedziały, nigdy nie wychodziły spod ziemi […].
     Z czasem jednak przywiązała się do tych stworzeń, które nigdy nie wy­glą­da­ły na powierzchnię. […]  Jasne, że fajnie byłoby je zobaczyć. Ale w ży­ciu nie można mieć wszystkiego — jeżeli ma się przyjaciół, to już nieźle, a je­śli nie da się ich zobaczyć, cóż, trudno, zawsze można ich sobie wyobrazić.

🖇

Mogła powiedzieć: jestem lwem, chrząszczem, słoniem indyjskim, meszką… To tylko słowa, umowne nazwy, które nie oddają istoty rzeczy.

🖇

A może nie wystarczy być kaczką, żeby pasować do innych kaczek?
     […]  Jeśli masz płetwiaste stopy, to masz płetwiaste stopy. Ale żeby to nie­uchronnie musiało oznaczać, że jestes kaczką — o, to już nie! Ile różnych zwierząt ma płetwiste stopy? Tego co prawda nie potrafiłaby okreslić, ale z pewnością nie tylko kaczki.
     […] 
     Kim ja w takim razie jestem? — zawsze na koniec zadawała sobie to py­ta­nie. I nigdy nie potrafiła na nie odpowiedzieć.

🖇

Zauważyła, że jej życie składało się z samych „nie”. Niczego nie miała i ni­czym nie była.
     […] 
     I proszę — pomyślała — gdybym nie odkryła, że jestem nikim, nie przypomniałabym sobie, że mam skrzydła. A gdybym nie przypomniała sobie, że mam skrzydła, nigdy nie odkryłabym morza.

🖇

Wilk przyjrzał się jej uważnie. Ależ tak, to była ona, tamta ślicz­na ka­czusz­ka, która niemal w niego wjechała pewnego wiosennego ranka, wiele lat te­mu, tamta kaczka o zmierzwionych piórkach, której on tak głu­pio po­zwo­lił się wymknąć. Była tylko trochę bardzięj…

🖇

[…]  gdy kaczka przedstawi­ła mu się jako nikt, wilk poczuł się nieskończenie szczęśliwy i uznał, że właśnie tego mu było trzeba.
     Wprawdzie nikt nie był mu potrzebny, ale źle się czuł ze swą samot­no­ścią.
     Pragnął więc, aby ktoś mu towarzyszył.
     Nikogo jednak nie chciał.
     A skoro ona była nikim, odpowiadała mu idealnie.
     Ta kaczka, ze swym kolorowym upierzeniem, z tym puchem, którego miękkość — prawdę mówiąc — już przy pierwszym spotkaniu zapadła mu głęboko w pamięć, była prawdziwym prezentem od losu.

🖇

Pewnego razu wilk powiedział do niej:
     — Powinnaś czasami trochę polatać.
     Prawda, kaczka nie latała od tamtego dnia, gdy odkryła, że ma skrzy­dła, i gdy przyleciała nad morze. W życiu zdarza się nam niekiedy, że sta­je­my w miejscu, i jej to właśnie się zdarzyło. Nawet tego nie zauważyła.
     […] 
     — Nie wiem, czy skrzydła mi nie zardzewiały — wykręcała się. Tak na­praw­dę po prostu nie chciało się jej ruszać.
     — Chociaż spróbuj… — odpart wilk, któremu byto żal, że jego kaczka nie używa tego, czym ją natura obdarzyła, na przykład tej wspaniałej pary skrzydeł.
     I pewnego pięknego dnia, żeby zrobić przyjemność wilkowi, kaczka na nowo zaczęła latać.

🖇

Gdy ktoś przenosi szczoteczkę do domu kogoś innego, oznacza to, że z nim mieszka. W rzeczy samej, mieszkanie w jakimś domu polega przede wszyst­kim na tym, że trzyma się w nim swoją szczoteczkę do zę­bów. I odwrotnie: jeśli w jakimś domu nie ma twojej szczoteczki do zę­bów, to znaczy, że miesz­kasz gdzie indziej.

🖇

Wydało się jej, że zrozumiała w tej jednej chwili, że wszystko mija i nic nie mija naprawdę […]

Paola Mastrocola, Powiedz mi, kim jestem?,
ilustr. Franco Matticchio, przeł. Dorota Duszyńska,
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2023.

     — Co robisz, patrzysz na płynące chmury?
     I on też usiadł, żeby popatrzeć.

(tamże)

niedziela, lutego 15, 2026

6013. Z oazy (CDXX)  // Panna cotta (CLXXXVIII)

Wczoraj ruszył przedostatni etap akcji wynosimy choinkę. Dziś jest 942. dzień, gdy „choinka” została wniesiona i zainstalowana w ulu. Przez wszystkie te dni zdążyła otor­bić się masą przydasiów i niezbędników, które musiałam mieć pod ręką.

Wczoraj rzeczy zaczęły wracać na swoje, zapomniane już prawie, miejsca. Wynosząc do biblioteki stosik książek, wpadła mi w ręce ta historia. Przypomniało mi się, jak mnie rozczarowała, gdy pojawiła się w choinkowym świecie. I co z tym fantem zro­bić? Odstawić na półkę z książkami Auto­ra? A może dać jej szansę? Dałam. Nie po­ża­łowałam.

Dlaczego mnie kiedyś — przy pierwszym czy drugim czytaniu — rozczarowała, po­dej­rze­nia mam, ale pewności nie. Dziś to na bank piękna historia nie tylko o od­na­le­zie­niu siebie i swo­jej drogi, ale przede wszystkim o zmianie perpektywy; o zmia­nie sposobu pa­trze­nia na świat, na to, co nas otacza, na to, co nam się przydarza.

Nella penombra di una soffitta polverosa tappezzata di ragnatele, viveva una coppia di topi e il loro unico figlio Matteo.
     In un angolo, fra mucchi di vecchi giornali, pile di libri sfasciati, una lampada rotta e quella che una volta era stata una bambola, c’era il gia­ciglio di Matteo.

W półmroku zakurzonego poddasza, wyłożonego pajęczynami, mieszkała para myszy wraz ze swoim jedynym synem, Matteo.
     W kącie, pomiędzy stosami starych gazet, stertami zniszczonych książek, zepsutą lampą i tym, co niegdyś było lalką, znajdowało się posłanie Matteo.

🖇

I topi erano poverissimi e il piccolo Matteo era la loro unica speranza. An­da­va bene a scuola e chissà... forse, un giorno, sarebbe diventato un me­di­co famoso e tutta la famiglia avreb­be potuto mangiare del vero par­mi­gia­no a colazione, pranzo e cena. Ma quando si chiedeva a Matteo cosa av­reb­be vo­lu­to fare da grande, lui rispondeva: «Non so, voglio vedere il mondo».
Myszy były biedniusieńkie i mały Matteo był ich jedyną nadzieją. Dobrze radził sobie w szkole i kto wie… może pewnego dnia zostanie sławnym lekarzem i cała rodzina bę­dzie mogła jeść prawdziwy parmezan na śniadanie, obiad i kolację. Ale kiedy pytano Matteo, kim chciałby zostać, gdy dorośnie, on odpowiadał:
     – Nie wiem, chcę zobaczyć świat.

🖇

Un bel giorno la maestra condusse Matteo e i suoi compagni al Museo d’Arte. Era la prima volta.
Pewnego pięknego dnia nauczycielka zaprowadziła Matteo i jego kolegów do Muzeum Sztuki. To był pierwszy raz.

🖇

I topini erano muti di stupore alla vista di tante meraviglie. […]  i sassi e rami che si inchinavano al vento, case e montagne, cavalli e persino dei leoni. «Qui c’è il mondo intero» pensò Matteo.
Myszki oniemiały z zachwytu na widok tych wszystkich cudów. […]  kamienie i gałęzie kłaniające się wiatrowi, domy i góry, konie, a nawet lwy.
     – Tu jest cały świat – pomyślał Matteo.

🖇

Il topino vagò di sala in sala. Era tanto assorto nella contemplazione di tut­ti quei capolavori che neppure si accorse di essere rimasto solo. Non che li capisse tutti. Ve n’era uno che a prima vista sembrava la crosta bru­ciac­chia­ta di una torta, ma poi, a guardarlo bene, appariva un topo con tanto di giacca e pantaloni.
Myszek błąkał się od sali do sali. Był tak pochłonięty kontemplacją tych wszystkich ar­cy­dzieł, że nawet nie zauważył, kiedy został sam. Nie żeby rozumiał je wszystkie. Był tam jeden, który na pierwszy rzut oka przypominał przypieczoną skórkę od ciasta, ale potem, gdy przyjrzeć mu się uważniej, ukazywał mysz w marynarce i spodniach.

«Non sono meravigliosi questi quadri?»
     – Czy te obrazy nie są zachwycające?

🖇

Quella notte Matteo fece uno sogno strano […].
     Mai in vita sua Matteo era stato così felice.

Tej nocy Matteo miał dziwny sen […].
     Nigdy w życiu Matteo nie był tak szczęśliwy.

🖇

Matteo si svegliò di soprassalto. Era nella soffitta […].
     Il suo giaciglio gli apparve in tutto il suo squallore.
     I suoi occhi si riempirono di lacrime.
     «Come è brutto il mondo!» pensò.

Matteo obudził się gwałtownie. Był na poddaszu […].
     Jego posłanie wydało mu się przeraźliwie nędzne.
     Oczy napełniły mu się łzami.
     – Jaki ten świat jest brzydki! – pomyślał.

🖇

Ma ecco che, come per magia, tutto cominciò a cambiare: le forme si abbracciarono teneramente, i colori emersero dal disordine e acqui­sta­ro­no una vividezza nuova.
     Perfino i giornali accartocciati sembravano soffici e morbidi e Matteo parve udire le note di una melodia famigliare che giun­ge­va­no da lontano.

Ale nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wszystko zaczęło się zmieniać: kształty czule się splotły, kolory wyłoniły się z nieładu i nabrały nowej wy­ra­zi­stości.
     Nawet pogniecione gazety zdawały się puszyste i miękkie, a Matteo odniósł wrażenie, że słyszy płynące z oddali dźwięki znajomej melodii.

🖇

«Mamma, papà!» gridò, sopraffatto dall'emozione. «Lo so, ora lo so! Farò il pittore!»
     – Mamo, tato! – wykrzyknął, przepełniony emocjami. – Wiem, teraz już wiem! Zo­sta­nę malarzem!

🖇

Matteo divenne pittore. Lavorava e lavorava. Felice, riempiva grandi tele con i colori della sua gioia.
Matteo został malarzem. Pracował i pracował. Szczęśliwy, wypełniał wiel­kie płótna ko­lo­ra­mi swojej radości.

🖇

[…]  i topi venivano da tutto il mondo per vedere e comprare i suoi quadri. «Meno male che non è diventato medico» disse papà topo fra un boccone di parmigiano e l’altro.
[…]  myszy przyjeżdżały z całego świata, żeby oglądać i kupować jego obrazy.
     – Całe szczęście, że nie został lekarzem – powiedział tata mysz, przeżuwając kolejny kęs parmezanu.

Ora il quadro più grande di Matteo […].
     Quando qualcuno gli chiede il titolo del quadro, Matteo sorride e, come se ci pensasse solo allora, risponde: «Il titolo? Il sogno di Matteo».

Teraz największy obraz Matteo […].
     Kiedy ktoś pyta go o jego tytuł, Matteo uśmiecha się i – jak gdyby dopiero co go wy­my­ślił – odpowiada:
     – Tytuł? Sen Matteo.

Leo Lionni, Un sogno di Matteo,
Bababum di Babalibri, Milano 2021.
(wyróżnienie własne)

*