Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łódeczki dla Białego Kruka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą łódeczki dla Białego Kruka. Pokaż wszystkie posty
Śmierć rodziców przestawia nasz wszechświat, przez jakiś czas rzeczy się chwieją, pozbawione równowagi, i człowiek doznaje oszałamiającego uczucia osierocenia.
•
Zdawało mi się, że jeśli wyciągnę ramiona, to w końcu go znajdę, ale nie potrafiłam sięgnąć tak wysoko. A potem, gdy minęło trochę czasu, dziwiłam się własnym łzom. Kogo opłakuję?
pochodzę z ziemi
i do ziemi wrócę
życie i śmierć to starzy przyjaciele
a ja jestem ich rozmową
ich nocną pogawędką
ich śmiechem i łzami
czego tu się bać
skoro przekazują mnie sobie jak prezent
to miejsce i tak nigdy nie było moje
zawsze należałam do nich
Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty. The Sun and Her Flowers, przeł. Anna Gralak, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
❦
Ludwig van Beethoven,
VII Symfonia A-Dur, Allegretto,
Berliner Philharmoniker, Herbert von Karajan (dyrygent).
Biały Kruku, to najpiękniejsza wersja marsza żałobnego Chopina, jaką kiedykolwiek słyszałam. A może jest dla mnie najpiękniejsza, bo rozumiem każdą pauzę, bo każda fraza ma dla mnie znaczenie, bo powracającym taktom jestem w stanie przypisać emocje, uczucia i doświadczenia, które — w różnym natężeniu — były, są i będą moim udziałem po kres dni.
Chwilkę mi zajęło, bym postanowiła zawziąć się i umieć umieścić tu — by mieć zawsze pod ręką — występ Miyu Shindo od określonego momentu.
Fryderyk Chopin, Marche funèbre,
Miyu Shindo (fortepian).
fot. Häwwä, fragment.
[W.J.] Ludzka psychika jest ułomna i ta ułomność pomaga. Nie odtwarzamy przecież jakiegoś konkretnego zapisu z przeszłości, tylko przywołujemy wspomnienia. A te za każdym razem tworzy się trochę na nowo. Wspomnienia się rekonstruuje, a nie odtwarza.
Piotr Jacoń, Wiktoria. Transpłciowość to nie wszystko,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2024. (wyróżnienie własne)
trzy lata to dla ludzi niedotknętych stratą tylko czas. dla mnie osiem liter, które odmierzyły do dziś to, co niemierzalne. skryć się mogę tylko w muzyce.
350/365
fot. Häwwä, fragment.
*
Astor Piazzolla, Chiquilín de Bachín,
New York Tango Trio, Richard Galliano (akordeon), Sebastien Giniaux (gitara), Diego Imbert (kontrabas).
Autor(ka) nie do ustalenia.
Vinciane Despret pisała, że śmierć to początek relacji. W żałobie uczymy się żyć ze zmarłymi w nowy sposób. Robimy im miejsce w naszej codzienności. Gotujemy jak oni, słuchamy ich muzyki, czytamy ich książki […]. Częściej myślimy: „A co on by zrobił? Jak ona by się zachowała?”. Więcej uwagi poświęcamy snom, w których się pojawiają.
•
Ich zniknięcie jest tym bardziej nierealne, że obok mnie życie jest tak bardzo tu i teraz.
•
Chciałabym, żeby […].
Chciałabym spróbować […].
Chciałabym zapytać, czy […].
Chciałabym jeszcze raz posłuchać historii o tym, jak […].
Chciałabym poprosić […]
Chciałabym jeszcze raz usłyszeć, jak mówi do mnie […].
•
Kolekcjonuję wspomnienia po nich. Rozmawiam z książkami, które czytali, szukam zapisków na marginesach.
•
Kiedy umiera kruk, inne kruki zlatują się, żeby krzyczeć nad jego ciałem. Być może go opłakują. Ale również ostrzegają siebie nawzajem, że w tym miejscu stało się coś złego. […]
Gdy czuwanie się skończy, kruki zaczynają omijać miejsce śmierci. Zmieniają swoje przyzwyczajenia i ścieżki. Śmierć jest dla nich przestrogą, wpływa na ich życie.
Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
Nie chcę zapomnieć. Wskrzeszam swoich umarłych w zapamiętanych obrazach, słowach, gestach. Żywi w mojej pamięci, pełnej luk i niedopowiedzeń. […]
Może dlatego nie potrafię pojąć śmierci, bo przechodzi najśmielsze wyobrażenia? Świat trwa, mimo że nas już w nim nie ma. Właśnie ktoś z niego odszedł, ktoś niepowtarzalny, a świat nie czuje się przez to bardziej ubogi. Jak to możliwe, że dalej się kręci, jakby nigdy nic? W pewnym sensie nie ludzie umierają, tylko świat.
•
Ja po prostu jestem zupełnie inaczej.
•
[…]umarli wcale nie umierają, tylko żyją w innej czasoprzestrzeni. Dalecy i bliscy jednocześnie. Wystarczy szczelina pamięci i wypływają z niej tacy, jacy byli za życia.
•
Wydaje mi się, że cię znałam. Ale znałam tylko mały fragment ciebie.
•
Pomiędzy narodzinami i śmiercią wąski skrawek nazwany życiem. Tylko to jest nam dane. Tylko to możemy wypełnić treścią. I tylko o tym decydować. Cała reszta to ciąg milczenia, niebytu, o którym czasem sobie przypominamy, zasypiając. W tej ciszy ty. W tę ciszę zmierzam ja. I każdy z nas.
•
Jak dalej żyć, gdy wszystkie drogi rozchodzące się od tego jednego punktu, donikąd nie prowadzą? Czy śmierć uczy pokory wobec życia? Zgody na nie? Mnie nauczyła. Bunt wobec życia ucichł, bunt wobec twojej śmierci wciąż jest żywy.
•
I tylko śmierć nadaje sens życiu, porządkuje jego chaos, układa niepasujące do siebie fragmenty. Wtedy już wiemy, że było potrzebne coś, by mogło się zdarzyć coś innego.
•
Słowa, słowa, słowa… Niezdolne oddać mojej miłości do ciebie i twojej do mnie. Czy zdolne unieśmiertelnić przynajmniej pamięć o niej?
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025. (wyróżnienie własne)
choć coraz mniej tych pierwszych razów, wciąż są i zaskakują bardziej niż pierwsze, te najpierwsze pierwsze razy. pierwszy — bez Ciebie — konkurs chopinowski trwa.
słów brak, pozostała tylko muzyka.
289/365
Autor(ka) nie do ustalenia.
Nie spodziewałam się, że to jest możliwe, że człowiek jest i go nagle nie ma. Śmierć jest częścią życia, to wiemy. Tylko to jest zupełnie co innego, jak z teorii i rozmów filozoficznych o tym, że wszyscy umrzemy, przechodzimy do praktyki: poradź sobie w sytuacji, gdy nagle tracisz kogoś bliskiego. […]
Jest szok i proces żałoby, cierpienia, a równocześnie poczucie: żyj, bo jutro naprawdę może cię nie być.
•
Żałoba jest o tyle trudna, że dopóki nie doświadczysz śmierci osoby, na której ci bardzo zależy, to nie wiesz, o czym mówisz.
Karolina Hamer, Karolina Domagalska, Niezatapialna,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2020.
*
Yang (Jack) Gao, 3. etap konkursu chopinowskiego, Warszawa 2025.
[suplement 17.10.2025]
Wciąż jeszcze czas, kiedy byłaś z nami, jest możliwy do uchwycenia. Rzeczy, które dzieją się teraz, mają jeszcze punkt oparcia w przeszłości.
•
[…]
gdziekolwiek pójdę, będziesz ze mną.
•
Widzę cię. Ty we mnie. Może na tym polega sens życia dalej? Na byciu pamięcią o tobie i o innych, którzy odejdą?
Joanna Mizielińska, Księga umarłych,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
Sadownik & Jabłoń:
(po drzewnym wypoczynku i urlopie sadowniczym, po zamykającym ten czas obiedzie z białokruczymi najbliższymi wracali w niedzielę do ula)
Gepardzica:
(napisała i załączyła zdjęcie) Dla Białego Kruka 💙
Jabłoń:
(oniemiała, dopytała i nie mogła długo
uwierzyć, że to piękne cyk z Warszawy)
fot. Gepardzica, fragment.
[…] żałoba jest emocją progową. To znaczy jest emocją, która niesie w sobie własne przeciwieństwo. Doświadczamy straty tylko w takim stopniu, w jakim doświadczaliśmy połączenia z tym, co utracone. Doświadczamy śmierci i przemijania czegoś tylko w takim stopniu, w jakim czuliśmy w sobie jego żywotność i niezbędność. Doświadczamy żałoby tylko w takim stopniu, w jakim doświadczyliśmy miłości. // Lisbeth White
•
Moja żałoba jest coraz bardziej przezroczysta, czasem prawie niewidoczna. Ale nadal jest. Nie zawsze wiem, jak wyglądają jej kontury. Nie zawsze wiem, gdzie patrzeć.
•
Gdzieś czytałam, że żałoba to uczenie się świata na nowo. Trzeba codziennie mierzyć się z materią, która jest niekompletna, przesunięta, zakrzywiona. Jakbyśmy znaleźli się w nowej rzeczywistości, do której nie trafiły ukochane osoby. Niby wszystko jest takie samo – słońce dalej wschodzi, woda gotuje się w czajniku, fotel jest miękki, pies szczeka, jabłko spada, piłka się odbija. Ale wszystko jest inne – wybrakowane.
Musimy się tego braku nauczyć.
Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia?,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2025.
Fusy wrażeń nie tylko musiały opaść. Przede wszystkim musiały się we mnie pomieścić, bo każdy bezcenny. Ostatniego piątku powinno być inaczej. Ja zadzwoniłabym do Salvo z urodzinowymi życzeniami i cieszyłabym się, że pójdą w czwórkę na pyszne jedzenie w ten odświętny Czas.
•
Gdybym trzy lata temu z małym hakiem nie odebrała telefonu… nie byłoby tamtego czwartku, spotkań, które przyszły potem, wielu telefonów i esemesów oraz tego piątku i wielu dni, na które mam nadzieję.
Gdyby Salvo nie był tak uparty, jak był, by obdarowywać bliskich, i odpuścił szukanie numeru telefonu, by się ze mną skontaktować… nie byłoby tego piątku.
Gdyby Salvo nie odnalazł zaproszenia na ślub w oliwskiej katedrze, który odbył się ponad pięćdziesiąt pięć lat temu; zaproszenia, na którym Ciocia Irka, swoim pięknym pismem zapisała numer telefonu, którego nigdy nie zmieniłam… nie byłoby tego piątku.
Gdyby, gdyby, gdyby… Nikt w życiu nie obdarował mnie tak bardzo jak Salvo przez cały ten piątek, gdy z nami był.
sięgnęłam po tę książkę z powodu fortepianu.
wróć, sięgnęłam po tę książkę z powodu tęsknoty za ścigającymi się po klawiaturze fortepianu twoimi dłońmi, Biały Kruku. wydawało się to tak zwyczajne, jak oczywiste było wtedy, że żyjemy.
228/365
Autor(ka) nie do ustalenia.
*
Przykro mi, gram tylko Beethovena. […]
– To proszę zagrać pierwszą część sonaty Księżycowej – odpowiadasz. – Niech już będzie ten… klasyczny kawałek.
Omal nie powiedziałeś „banalny”, nie byłbyś pierwszy. Rzucasz okiem na zegarek – nie chcesz się spóźnić na kolację na mieście […]. Z uniesionymi dłońmi czekam na właściwy rytm. Lokomotywa TGV osiada na peronie L, sapiąc skrzelami. […] Ciała prostują się i pędzą w kierunku snu, alkoholu, zawału, znużenia, czy ja zresztą wiem. Jest w nich wszystko, nadzieja i rezygnacja. Ty tego nie słyszysz.
Kładę palce na klawiaturze. Wściekłe arpeggia, akordy, presto agitato. Trzecia część, nie ta, o którą prosiłeś, nie lubię tego, co przewidywalne.
•
– Tak, ojcze?
– Muzyka może być krokiem w kierunku Boga. Ostatnim krokiem, kiedy jesteśmy już bardzo blisko. Dla ciebie, który jesteś od Niego daleko, to tylko rozrywka. Przynęta, pokusa.
– Ale Beethoven…
– Beethoven wierzył tylko w siebie. A Bóg, który jest mądry, pomyślał, że człowiek, który Go nie słucha, może ogłuchnąć, że to i tak nic nie zmieni.
•
– Patrzyłeś tylko na nuty? Zacząłeś od pierwszego taktu, nawet się nie zastanawiając, co było przedtem?
– A coś było przedtem? […]
Rothenberg trzepnął mnie po głowie.
– Nie czytałeś na przykład listów Ludwiga do jego przyjaciela Franza Wegelera? […] Nie ma żadnego światła księżyca, to nazwa dodana do sonaty przez jakiegoś kretyna trzydzieści lat później. W tysiąc osiemset pierwszym roku, kiedy Ludwig skomponował ten utwór, księżyc gówno go obchodził, rozumiesz? […]
– Oczywiście, że nie rozumiesz, bo nie czytałeś listów Ludwiga do jego przyjaciela Franza Wegelera! Gdybyś je przeczytał, wiedziałbyś, że w tamtym czasie Ludwig utracił już dużą część słuchu, o czym nie powiedział nikomu z wyjątkiem paru bliskich. Adagio Sonaty nr 14 nie jest żadnym spacerem w świetle księżyca. To marsz pogrzebowy. Lament. To, co słyszymy, to geniusz, który głuchnie!
Rothenberg zamilkł bez tchu.
– Zagraj jeszcze raz. I pilnuj ułożenia rąk, do diaska. Jakbyś w nich trzymał pomarańcze.
Byłem wzburzony, ale posłuchałem. […]
– Nie daję rady, proszę pana. Ręce mi się trzęsą.
– No, wreszcie – odpowiedział mój stary mistrz.
Jean-Baptiste Andrea, Diabły i święci,
przeł. Beata Geppert, Znak, Kraków 2025.
(wyróżnienie własne)
*
Ludwig van Beethoven,
Sonata fortepianowa cis-moll, Księżycowa, Presto agitato,
Wilhelm Kempff (fortepian).
3, 2, 1, czyli trzecie imieniny Białego Kruka bez niego po tej stronie tęczy. dwa miesiące bez Heniutki po tej stronie tęczy. pierwsze imieniny Białego Kruka, gdy i Roberta Flack tam, po drugiej stronie tęczy.
175/365
fot. Hawwa, fragment.
Nauczyliśmy się układać i przechowywać przedmioty należące do zmarłych; samotnie wracać do miejsc, w których byliśmy razem z nimi; zadawać pytania i w odpowiedzi słyszeć ciszę.
[…]
Teraz już naprawdę jesteśmy dorośli, myślimy. I dziwi nas, że dorosłość to jest właśnie to – a nie to, co wyobrażaliśmy sobie jako dzieci. Nie pewność siebie, nie radosne posiadanie wszystkich rzeczy tego świata. Jesteśmy dorośli, bo mamy za sobą milczącą obecność zmarłych, których pytamy o zdanie na temat bieżących spraw
[…]. Dorosłość to wszystkie milczące odpowiedzi, ciche przebaczenie zmarłych, których w sobie nosimy.
Natalia Ginzburg, Małe cnoty, przeł. Weronika Korzeniecka,
Wydawnictwo Filtry, Warszawa 2025.
Po smutku nadszedł czas refleksji, że skoro on był, to znaczy, że jest wdzięczność i tęsknota za czymś dobrym.
Marta Lau, On nigdy taki nie był,
Wielka Litera, Warszawa 2025.
*
Astor Piazzolla, Oblivion,
James Crabb (akordeon), Benjamin Martin (fortepian),
Richard Tognetti (skrzypce),
Australian Chamber Orchestra. White Raven’s Liked List ♥
[żałoba]
staje się łatwiejsza do opanowania dzięki zielonym pędom nowego życia rosnącym wokół niej. Zmarli zawsze są obok nas. Gdy o nich myślimy, z czasem ból słabnie, a nasze zainteresowania, przyjaźnie i poczucie sensu się rozwijają, częściowo nadal dzięki ich wsparciu.
*
[…] poza workiem tkanek, słabości i nadziei, z których się składamy, coś po nas przecież zostaje.
[…] doświadczamy miłości, transcendencji, zachwytu, wdzięczności oraz jedności z innymi i choć to niczego nie dowodzi, sprawia, że wcale nie jest głupio wierzyć, że istnieje coś poza nami.
*
[…]
wszyscy jesteśmy tylko liśćmi na tym samym drzewie, które najpierw się rozwijają, potem opadają i gniją, jednak pozostają częścią trwałej niewysłowionej całości.
Simon Boas, Poradnik umierania dla początkujących,
przeł. Dobromiła Jankowska, Angora, Warszawa 2025.
[…] niestrudzenie ćwiczyłem na fortepianie Arię z Wariacji Goldbergowskich. Bardzo trudne przedsięwzięcie dla kogoś, kto nigdy nie miał lekcji gry na fortepianie. Przy instrumencie czułem się jak dziecko, które po raz pierwszy uczy się pisać. Nauka pisania ma w sobie coś z modlitwy. Minęły ponad dwa lata, zanim udało mi się zagrać całą arię z pamięci. Od tamtej pory powtarzam ją jak modlitwę.
Byung-Chul Han, Nie(do)rzeczy, przeł. Marcin J. Leszczyński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2023. (wyróżnienie własne)
J.S. Bach, Wariacje Goldbergowskie, Aria + wybór wariacji, Samuele Telari (akordeon). White Raven’s Liked List ♥
prawe 35 lat temu od Twojej, Biały Kruku, szwagierki dostałam powieść o debussym. rzuciłam jej czytanie, wstrząśnięta tym, jak młody claude potraktował kobietę, ale teraz nie jestem już pewna swojej pamięci, może to jej ruch mną wstrząsnął. za to dokładnie wiem, gdzie dziś w domowej bibliotece stoi ta książka. łomolę clair de lune i myślę sobie, że chyba już czas, by wrócić do tej lektury.
47/365
Autor(ka) nie do ustalenia.
Śmierć jest szczególnym sposobem bycia. Jako „tajemnica bycia” śmierć sięga głęboko w życie. Jest „relikwiarzem niczego, mianowicie tego, co pod każdym względem nigdy nie jest po prostu bytem, lecz co mimo wszystko istotnieje, nawet jako tajemnica samego bycia”. Śmierć oznacza, że człowiek jest w związku z tym, co niedostępne i zupełnie inne, co nie pochodzi od niego.
Byung-Chul Han,
Społeczeństwo zmęczenia i inne eseje, przeł. Rafał Pokrywka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)
*
Claude Debussy, Clair de lune [z:] Suite bergamasque, Alice Sara Ott (fortepian), White Raven’s Favorites Playlist 2022, #56.
łańcuch skutków płynnie stających się przyczynami: połamana w maju ręka na wiele tygodni zatrzymała mnie w łóżku; uwięziona w pozycji horyzontalnej oglądałam z fanem siatkówki mecz za meczem; oglądanie siatkówki wyhodowało we mnie kibickę; kibicka w zeszłym tygodniu tę konkretną aranżację najsłynniejszej na świecie arii wydłubała z kanału sportowego, na którym śledzić można wszystkie siatkarskie potyczki.
nieprzypadkowo dobrane instrumenty tak pięknie i nieśpiesznie zabierają głos, by o głębi barwy dźwięków wspomnieć, wspaniałe staccato, wyśmienicie brzmiące pauzy. podobałoby Ci się, Biały Kruku?
16/365
Georges Bizet,
Habanera [z:] Carmen,
Abaco Tango Club.
nie ma powodu, by nie obchodzić twoich urodzin*. zwłaszcza gdy ból ustępuje ogromnej wdzięczności za to, że byłeś, jesteś i będziesz częścią mojego życia.
dziewczyny, dziękuję im z całego serca, zapaliły światełka.
359/366
___________
* wiedziałam, że nie lubiłeś swojego imienia, ale do dziś nie miałam pojęcia, że chciałeś mieć na imię Franciszek, Biały Kruku. Groszce to imię skojarzyło się ze świętym, mi z Sinatrą — każdemu według jego własnych ścieżek.
fot. Kaan, fragment.
*
pamiętam, jak odkryłeś płytę z tą „kolędą” i natychmiast się nią podzieliłeś. pamiętam radość, jaką nam co roku sprawiała, gdy choć na chwilę chcieliśmy wyłamać się ze świąteczego systemu. włoskie radio przypomniało mi o tych wrażeniach, łomolę.
359/366
The Pogues, Fairytale Of New York.
Autor(ka) nie do ustalenia.
Nieważne, czym nas obdaruje Święty Mikołaj, możemy go pokonać…
Terry Pratchett, Kiksy klawiatury. Eseje i nie tylko, przeł. Piotr W. Cholewa,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2015.
Tego, kogo kiedyś głęboko kochaliśmy, nigdy nie stracimy, bo wszystko, co głęboko kochamy, staje się częścią nas.
Hadley Vlahos, Pomiędzy. Niezapomniane spotkania
u kresu życia, przeł. Agnieszka Górczyńska,
Wydawnictwo Helion, Gliwice 2024.
*
Antonín Dvořák, Cygańskie melodie, op. 55, B. 104, 4. Als die alte Mutter, Tine Thing Helseth (trąbka),
Royal Liverpool Philharmonic Orchestra,
Eivind Aadland (dyrygent). White Raven’s Liked List ♥
uśmiecham się, bo
gdyby to był samotny rejs wokół świata, powoli zaczynalibyśmy się szykować na redę, by Cię przywitać. dwadzieścia dwa miesiące każde z naszej trójki samotne jest na swój własny sposób z powodu Twojej, Biały Kruku, tajemniczej podróży.
ja wciąż w telefonie mam* zapisany Twój numer telefonu.
290/366
_________
* mam również wszystkie esemesy, które do siebie wysłaliśmy przez ponad siedem ostatnich lat Twojego życia przed podróżą za kres tego świata.
Autor(ka) nie do ustalenia.
Tak, wyjechać to zawsze trochę umrzeć, a umrzeć – to zawsze dorównuje nieco jakiejś tajemniczej podróży.
*
A śmierć to wielka przygoda, z której wędrowiec nie powraca, zanurza się w nieznanym i więcej już nie pisze kartek pocztowych do bliskich.
Sándor Márai, Szkoła biednych, przeł. Irena Makarewicz,
Czytelnik, Warszawa 2024.
Miłość przecież nie umiera wraz z osobą, którą kochaliśmy. Ona nie znika. Ona zostaje.
*
„Stałam i patrzyłam, kiedy mały jacht wypływał na morze. Zachodzące słońce zabarwiło złotem jego białe żagle, a kiedy zniknął mi z oczu, usłyszałam z boku czyjś głos: «Już go nie ma»”. Ale to zniknięcie nie oznaczało końca, tylko nowy początek w zupełnie innym miejscu. „Na odległym brzegu zebrała się grupka przyjaciół. Patrzyli i czekali na niego z radością”.
Joe Biden, Obiecaj mi, tato. Rok z życia wiceprezydenta USA,
przeł. Krzysztof Puławski,
Media Rodzina, Poznań 2019. (wyróżnienie własne)
*
Georg Philipp Telemann, Air de trompette da capo,
John Roderick MacDonald (trąbka), Martin Stephan (organy), White Raven’s Favorites Playlist 2022, #64.
wczoraj wieczorem łódeczki z bardzo Twoimi. dziś łódeczka z Kaan, Apusem i Timką.
nim jutro ruszymy w drogę do ula, z Hawwą dziś późnym popołudniem dopełniliśmy dobry dla naszej trójki czas.
237/366
*
Felix Mendelssohn-Bartholdy, Pieśń bez słów, cykl 2.:
op. 19 nr 6 g-moll, Pieśń weneckiego gondoliera, Péter Nagy (fortepian), White Raven’s Favorites Playlist 2022, #39.