Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wodorosty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wodorosty. Pokaż wszystkie posty

wtorek, grudnia 05, 2023

5278. 339/365

teraz dotykam życia przez ból. uogólnioną niemoc. i nie­skoń­czo­ną wiarę w to, że brak nadziei w tej sytuacji może mieć sens, bym mo­gła ruszyć dalej.

329/365

Ta nadzieja, potworna nadzieja, ja cały czas mia­łem ją w so­bie. Mia­łem, ale nie umia­łem jej nazwać. Była we mnie, oczy­wi­sta jak świa­tło. Teraz już jej nie ma i nic nie widzę.

🥃

     — […]  Są takie histo­rie. To się dzieje. Warto sobie to po­wie­dzieć na głos, to zawsze pomaga: przy­zna­nie, że naj­gor­sza wer­sja wyda­rzeń jest moż­liwa. Wtedy można zro­bić miej­sce dla nadziei, pozwo­lić sobie na siłę, taką, która nie będzie tylko trwa­niem. Nie­śmiało i z wielką pokorą cię do tego za­chęcam.
     […] 
     — …cza­sami naj­trud­niej jest po pro­stu przy­po­mnieć sobie, po co się jesz­cze żyje. Ale my tutaj nie jeste­śmy fanami ła­twe­go — koń­czy Jarek.

Jakub Żulczyk, Informacja zwrotna,
Świat Książki, Warszawa 2021.

czwartek, września 22, 2022

4760. 265/365  //  Wodorościki (XXVI)

ha dedicato il suo libro Matteo Bussola.
a te che cadi, ma non resti lì.

sto cadendo.*

265/365

___________
  *  [ Matteo Bussola zadedykował swoją książkę.
        dla ciebie, który upadasz, ale nie pozostajesz
         w miejscu upadku
.

         osuwam się.]

alternatywny tytuł wpisu:
4760. Panna cotta (LVII)

wtorek, kwietnia 05, 2022

czwartek, września 23, 2021

4383. Wodorościki (XXV)  //  Czekariat (XVII)

Jabłoń:
(wczoraj, z niemocy i nieszczęścia w reakcji
na niepoddającego się niczemu Sadownikowi
)
Podaj mi jeden fakt z ostatnich trzech lat,
który pozwala Ci mieć nadzieję?

Sadownik:
(doprowadzony do ostateczności, ze łzami w oczach)
Podaj mi jeden fakt z ostatnich trzech lat,
który pozwala mi Cię kochać?

(po chwili, by mieć pewność, że Drzewko
rozumie, co do niej mówi, dodaje
)
Wiara, nadzieja i miłość — to nie ma nic
wspólnego z faktami i racjonalnością.
Koniec tematu.

* * *

Jabłoń:
(dziś, dziarsko zdobywa kolejne
metry na własnych nogach
)

Sadownik:
Wyprostuj się, pierś do przodu…
Tnij fale życia, mój galionie!

Jabłoń:
(musiała przystanąć, bo iść
i śmiać się jednocześnie nie może
)

* * *

I piękno, które czekało,
i nie chciało już tego robić dłużej…


fot. Saxifraga, fragment.

sobota, kwietnia 03, 2021

(4192+1). Reanimacja  //  Wodorościk (XXIV)

Utknęłam między dniem śmierci a dniem zmartwychstania, choć to nie moja religia.

Mój krzyż, jakby powiedzieli świętujący najważniejsze dla nich święta, zżerają kor­ni­ki lubujące się w mielinie. Pula ludzi, co wiedzą lepiej, a nawet najlepiej; tych, co dają sobie święte prawo pouczania i grożenia; tych, co pytają, ale nie słyszą odpo­wie­dzi, przekroczyła moją wyporność na bezgraniczną ludzką głupotę. Słowa prze­sta­ły słu­żyć komunikacji między­ludz­kiej. Na usta cisną mi się wyłącznie mięsiste przekleństwa.

Do siebie, do bezludzia — zaordynowało Drzewko — natychmiast! Tylko w ten spo­sób nie utonę. Reanimuję się słowami i tym, co one uruchamiają we mnie dla mnie teraz, tak jakby jutra miało nie być.

Niebo znajduje się w miejscu, w którym stoisz, i to jest dobre miejsce do praktyki.

*

[…] czasami któryś z młodszych i  śmielszych uczniów skarżył się: „Sensei, przerabiamy tę samą technikę od godziny. Prosimy cię, pokaż nam coś innego”. „Idioto! — wykrzykiwał Morihei. — Każda bez wyjątku była różna. Dopiero w momencie, gdy potrafisz dostrzec różnicę, zaczniesz robić po­stę­py w Aikido”. Jeżeli ktoś prosił, by mu pokazać „tajemną technikę”, otrzy­my­wał podobną odpowiedź. „Każda technika zawiera w sobie wszystkie ta­jem­ni­ce, których kiedykolwiek będziesz potrzebował”.

*

W Aikido uczymy się nie tego, jak wygrywać, ale jak zwyciężać w każdej sytuacji.

*


Ai, symbol oznaczający „miłość”.

*

Celem uczenia się jest wyzwalanie własnego ducha. […] Cały wszechświat jest wielką, otwartą i pełną cudów księgą i właśnie w niej należy szukać praw­dzi­wych nauk. Z takim nastawieniem weź na siebie odpowiedzialność, intensywnie trenuj, rozwijaj się, rozkwitaj i niech Twój wysiłek zaowocuje.

*

[…] duch może pokonać materię także wtedy, gdy coś wydaje nam się nieuniknione bądź absolutnie niemożliwe.

*

W gruncie rzeczy każdy ruch może stać się metodą w Aikido, więc patrząc z takiej perspektywy, można powiedzieć, że błędy nie istnieją. Moja rada brzmi: naucz się i zapomnij! Naucz się i zapomnij! Niech metody staną się częścią twojej istoty!

*

Oddech jest nicią, która łączy ze sobą całe stworzenie.

*

Każde solidne drzewo wznoszące się ponad nami, ludzkimi istotami, za­wdzię­cza swój byt głębokim korzeniom.
     Korzystaj z nauk udzielanych przez sosny, bambusy i kwiecie śliwy.

*

Jest wiele ścieżek wiodących na szczyt góry Fudżi, ale cel pozostaje ten sam.

*

Gdy Twoje oczy napotkają spojrzenie drugiej osoby, przywitaj ją uśmie­chem, a ona odpowie tym samym. To jedna z  podstawowych metod, z któ­rych korzysta sztuka pokoju.

*

Najlepsza strategia to ta, która zakłada nieograniczoną ilość reakcji.

*

Prawdziwą tarczą jest Twój duch.
     Ciągle stajemy twarzą w twarz z naszymi przeciwnikami, ale w rze­czy­wi­stości oni nie istnieją.

*

Gdy głęboko kłaniasz się wszechświatowi, on odpowiada tym samym; gdy wzywasz imię boże, odbija się ono echem wewnątrz Ciebie.

Ueshiba Morihei, Sztuka pokoju, przeł. Magdalena Zamorska
Wydawnictwo Helion, Gliwice 2007.

niedziela, lutego 14, 2021

4135. Wodorościki (XXIII)

Wczoraj dogoniła mnie myśl rodem z pod­ręcz­ni­ka do statystyki: za chwilę będzie ten moment, gdzie ponad połowa blogowego czasu ma w tle niemoc, co z niemocy chwilowej przeszła płynnie w nie­ule­czal­ną.

Siekła mnie ta myśl i długo nie trzeba było czekać na efekty. A po­tem przyszła inna: no i co z tego? Sadownik i tak tu nie zagląda. I przy­le­ciały motyle, i… przecież mogło być nic, a jest wszystko!


fot. Zawsze-Wolna-od-Nudy.

* * *

[…] choroba dostarcza prostej instrukcji istnienia, przynosi ze sobą wyostrzoną optykę braku przyszłości i jasność podwójnego widzenia właściwą każdemu życiu na krawędzi.

*

Czasem słyszę też: „Wolałabym umrzeć niż…” — w miejsce wielokropka wstawić to, co ja muszę robić, żeby żyć.

*

[…] istnienie w cieniu bezradności jest tak samo pełne jak istnienie po tej słonecznej stronie, gdzie możemy robić, co chcemy.

*

Nie trzeba być świadkiem cierpienia, by go doświadczać, a w przypadku choroby najważniejszym źródłem wiedzy pozostaje strata.

*

Żadna droga do przetrwania nie jest jasno wytyczoną ścieżką.

Anne Boyer, Obumarła. Ból, słabość, śmiertelność, medycyna,
sztuka, czas, sny, dane, wyczerpanie, rak i opieka
,
przeł. Karolina Iwaszkiewicz, Czarne, Wołowiec 2021.

* * *

Kwiat Jabłoni, Mogło być nic.

i to zapiera dech
że jest coś, a nie nic
gdy budzisz się, to nadal jesteś Ty
i to zapiera dech
że obok Ciebie jest ktoś
i że mogło być nic…

a jest wszystko…
a jest wszystko…
jest wszystko.

* * *

10. It’s great to have dreams, but don’t forget to cultivate your garden. That is, find pleasure in the simple stuff.
Paris Lees, A Manifesto, [dostęp: 14.02.21], źródło.


fot. Zawsze-Wolna-od-Nudy, fragment,
[dostęp: 14.02.21], źródło.

czwartek, stycznia 28, 2021

4112. Wodorościk (XXII)  // Zielnik (XXIV)

Nie miał pojęcia, że ona umie kwitnąć. Dwa dni temu przy­słał zdjęcie zieloności, co na parapecie w do­sko­na­łym hu­mo­rze żywot wie­dzie szczęśliwy. Dla mnie nie do wiary.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie? Jak na imię ma ta kon­struk­cja złożona z zielonych patyczków?


fot. Biały Kruk, fragment.

alternatywny tytuł wpisu:
4112. U Orzeszka i Białego Kruka (LXXIX)

Zawsze-Wolna-od-Nudy:
Hatiora

poniedziałek, stycznia 25, 2021

4111. Wodorościk (XXI)

Wracam do siebie. Czy wrócę? Pojęcia nie mam, ale przy po­ran­nej kawie wciąż lubię czytać. Dawno nie czytałam tak lek­kiej opowieści. Przyszła do mnie przez przy­pa­dek. Obie­ca­ła, że jest na ząb, dwie kawy i jedno poruszenie serca. Do­trzy­ma­ła słowa.

By­łem cał­ko­wi­cie po­chło­nię­ty dro­gą i moją po­gar­sza­ją­cą się sy­tu­acją.

[…]  i tak nie wiem, jak dojechać tam, gdzie chcę dojechać — powiedziałem sam do siebie, dając upust złości.

Kie­dy masz do wy­bo­ru dwie opcje — ży­cie w zgo­dzie ze swo­im prze­zna­cze­niem lub po pro­stu ży­cie — może się wy­da­wać, że de­cy­zja jest oczy­wi­sta.
     Ale tak nie jest.

Je­steś w do­brych rę­kach.

     — Cie­ka­wie to uję­łaś — od­par­łem.
     Ca­sey się uśmiech­nę­ła.
     — Cza­sa­mi le­piej jest po­pa­trzeć na coś z in­nej per­spek­ty­wy niż za­zwy­czaj.

Wie­lu lu­dzi twier­dzi, że nie na­rze­ka. Jed­nak nie­któ­rzy chcą cze­goś wię­cej niż tyl­ko bra­ku po­wo­dów do na­rze­ka­nia. Pra­gną cze­goś wspa­nial­sze­go.

     — […]   By­li­by­ście bo­ga­ci.
     Męż­czy­zna uśmiech­nął się i od­parł:
     — Może już je­stem bo­ga­ty?

Spo­ra część tego, co po­sia­dam, po­ma­ga mi ode­rwać się od sza­rej co­dzien­no­ści i spra­wia, że le­piej się czu­ję. Za­sta­na­wiam się tyl­ko, ile z tych rze­czy fak­tycz­nie chciał­bym mieć, gdy­bym nie od­czu­wał po­trze­by od­re­ago­wa­nia czy chwi­lo­we­go za­po­mnie­nia o ca­łym świe­cie. Gdy­bym za­wsze ro­bił tyl­ko to, co na­praw­dę chciał­bym ro­bić, nie miał­bym od cze­go ucie­kać i od cze­go od­po­czy­wać, nie od­czu­wał­bym też aż ta­kie­go stre­su.

[…] to za­baw­ne, w jak róż­nych mo­men­tach czło­wiek za­czy­na zda­wać so­bie spra­wę z pew­nych rze­czy.

Otóż, cała sztu­ka tkwi w tym, aby zro­zu­mieć, że coś przy­no­si nam szczę­ście i sa­tys­fak­cję nie dla­te­go, że ktoś tak twier­dzi, ale dla­te­go, że sami tak uzna­my i sami się o tym prze­ko­na­my.

Nie mo­żesz bać się, że nie zdo­łasz cze­goś zro­bić, je­śli już to zro­bi­łeś albo je­śli ro­bisz to każ­de­go dnia.

John P. Strelecky, Kawiarnia na końcu świata. Opowieść o sensie życia, przeł. Alicja Laskowska, Wydawnictwo Aktywa, Frampol 2018.
(wyróżnienie własne)

Je­śli wszyst­ko, co wy­da­wa­ło mi się tak waż­ne i istot­ne, w rze­czy­wi­sto­ści było tyl­ko py­łem i po­wie­trzem, to co na­praw­dę ma zna­cze­nie?

Pa­trząc na wszyst­ko z dal­szej per­spek­ty­wy, na­sze lęki, zmar­twie­nia, zwy­cię­stwa i po­raż­ki nie mają więk­sze­go zna­cze­nia.
     A jed­nak to w ob­li­czu na­szej po­zor­nej ma­ło­ści od­naj­du­je­my sens ży­cia.

(tamże)

środa, stycznia 06, 2021

4089. Wodorościk (XX)  // Zielnik (XXIII)

Dalekowschodni kunszt — myślę sobie — zaklęty w owocach rodzimej rośliny — nauczyła mnie Saxifraga.


fot. Saxifraga, fragmenty.

Profesora Saxifraga:
Trzmielina brodawkowata

poniedziałek, listopada 02, 2020

4010. 307/366  // wodorościk (XIX)

awantury bez sensu to tylko drogowskazy — już to wiem.

frustracje, doły i niemoc to tylko znaki — odkryłam dziś. coś robię nie tak lub robię, choć znacznie lepiej byłoby, gdybym odpu­ści­ła i nie robiła wcale.

307/366

sobota, października 03, 2020

wtorek, lipca 07, 2020

3863. 189/366  // wodorościk (XVII)

kolory wyblakłe. atrakcje mało atrakcyjne. żuławy psychiczne*.

189/366

__________
* lub morze Martwe, Dolina Śmierci czy Lammefjord.

sobota, lipca 04, 2020

wtorek, czerwca 09, 2020

3834. Wodorościk (XV)

Pierwszy cytat dowiózł Jabłoni Sadownik. Drugi, kilka dni później, Gepardzica. Trzeci wygrzebałam sama.

Wie pan, wszystko jedno czy ma się
przed sobą sto lat, rok czy tydzień,
zawsze ma się przed sobą wszystko
.

Jerzy Pilch
(1952–2020)

*

[…] „Parkinson to kurwa nie choroba”. Kto wie, ten wie — zwodzi cię, okradnie, da ci nadzieję, obieca małżeństwo i nic nie spełni.
// Jerzy Pilch

*

Cieszy mnie słowo „jeszcze”. To znaczy jeszcze łażę, jeszcze czytam książki, jeszcze próbuję pisać, jeszcze oglądam piłkę nożną. Słowo „jeszcze” daje nadzieję.
// Jerzy Pilch w rozmowie z A. Krzyżaniak-Gumowską, Newsweek, 2/2014.

(wyróżnienie własne)

* * *

Sadownik:
(po przeczytaniu drugiego cytatu)
A sm to co?

Jabłoń:
(nie ma słów, ma sm)

3833. Wodorościk (XIV)

*

Kratkę wypatrzyła Kaan i zaraziła zachwytem. Nie mogłam odejść bez piksela. Wspólnymi siłami: ja cyk, Kaan moją nierównowagę w ryzach utrzymała i… „mamy to”.

*


fot. Gepardzica, fragment.

piątek, maja 01, 2020

3793. ¼ Programu  // wodorościk (XIII)

Doświadczanie bezsilności i bezradności (nie po raz pierwszy), uruchomiło (po raz pierwszy) skojarzenie. Skojarzenie to uruchomiło inne doświadczenie i bingo!

Dawno, dawno temu czytałam blog Autora, a ponieważ męczyła mnie źle dobrana interlinia w każdym wpisie, kupiłam Jego książkę i… nigdy do niej nie zajrzałam. Bingo spowodowało, że musiałam dokładnie doczytać o pierwszych dwóch krokach Programu AA. Gdy czytałam, okazało się, że potrzebny będzie mi jeszcze trzeci, by zamknąć to, co zrozumiałam na temat swojej sytuacji.

Czwarta część Programu na mój użytek, tak jak ją rozumiem od kilku dni:
     Krok Pierwszy: Jestem bezsilna wobec mojej choroby, utraciłam (jakbym ją kiedy­kol­wiek miała) kontrolę nad swoim życiem.
     Krok Drugi: Istnieje Siła Wyższa, która może przywrócić sens mojemu życiu w obliczu konsekwencji choroby.
     Krok Trzeci: Powierzam swoją wolę i swoje życie tej Sile.

[…] ten Program działa, kiedy ja działam — przeczytałam w książce. Dzięki osobistemu bingo i lekturze wiem, jak jest trzy kroki od dna. Nie wiem, czy kiedykolwiek skończę tę książkę. Na razie ją odkładam. Nie wykluczam, że wrócę do niej, bo nie wykluczam kolejnego bingo. Już jestem ciekawa, jakie będzie, gdy się pojawi.

Nikt tego za ciebie nie zrobi, ale nigdy nie zrobisz tego sam.

*

Program Wspólnoty AA jest programem duchowym, a nie religijnym czy — tym bardziej — magicznym. Religia nie jest zła — ona po prostu nie leczy alkoholizmu!

*

[…]  już nigdy więcej nie musiałem i nie potrzebowałem na temat swojej bezsilności teoretyzować, udowadniać jej sobie czy komuś innemu, zmagać z jakimikolwiek wątpliwościami na ten temat.

*

Ważna jest świadomość, że potrzebna jest zmiana, ale równie ważne jest, żeby pojąć, zrozumieć, co konkretnie należy zmienić i na co, a także w jak sposób takiej zmiany mam dokonać oraz… kto może mi w tym pomóc.

*

Koniecznością dla nas stało się znalezienie takiej siły, z pomocą której moglibyśmy żyć. Musiała to być SIŁA POTĘŻNIEJSZA NIŻ NASZA WŁASNA.

*

W AA usłyszeć można uproszczoną wersję trzech pierwszych Kroków:
     Krok Pierwszy — ja nie mogę.
     Krok Drugi — ktoś może.
     Krok Trzeci — ja mu na to pozwolę
.

*

[…]  gdy jestem przerażony albo wściekły, kto kieruje mim życiem: ja czy może mój strach, ja czy moja wściekłość?

*

Okazuje się, że podsumowanie pierwszych trzech Kroków może być jeszcze krótsze:
     Krok Pierwszy — problem, diagnoza.
     Krok Drugi — wiara, że jest rozwiązanie.
     Krok Trzeci — decyzja, postanowienie
.

*

Trzeci jest rzeczywiście Krokiem działania, i to działania
nie jednorazowego, ale codziennego, powszedniego
.

*

Pisanie wymaga większej uwagi i rozwagi niż rozmowa. Kiedy coś piszę, z określoną treścią kontaktuję się trzy razy: pierwszy raz, kiedy myślę o tym, co chcę napisać, drugi raz w trakcie pisania, a trzeci raz, gdy czytam to, co napisałem […].

*

SMS brzmiał: Halo, tu Niebo! Mówi Pan Bóg. Informuję, że wszystkie twoje prośby i modlitwy do mnie docierają. Musisz jednak zrozumieć, że czasami moja odpowiedź brzmi: NIE.
     […]
     Tu przypomina mi się króciutka modlitwa: Dziękuję Ci, Panie, za wszystko, co mi dałeś, za wszystko, co mi zabrałeś, i za wszystko, czego mi oszczędziłeś.

Meszuge, 12 kroków od dna. Sponsorowanie,
Wydawnictwo WAM, Kraków 2015.

środa, kwietnia 22, 2020

3783. 113/366  // wodorościk (XII)

jeżykpłetwach zatrzasnął się w sobie. nic na siłę. trzeba było czekać, aż coś przy­ciągnie jego uwagę.

113/366

*
Kiedy zaakceptujemy najgorsze,
nie mamy już nic do stracenia.
A to automatycznie oznacza, że
mamy wszystko do zyskania
.

Dale Carnegie
(1888–1955)

piątek, kwietnia 17, 2020

3780. Siedemset wpisów później // wodorościk (XI)

Sięgnęłam dna.
     — Pamiętasz trening pływacki? — zapytał. — Nie zdejmuj płetw, bo nie damy rady.

*

Nie dam rady również bez muz.


Kaan.

niedziela, lutego 23, 2020

piątek, lutego 21, 2020

3712. Przegląd wodorostów (X)

Wierszy miało być 22, ani jednego mniej, ani jednego więcej, i tak jest — napisała na końcu swojego tomiku w rubryczce Od autorki Bargielska. Dlaczego dwadzieścia dwa? I co z tego, że dwadzieścia dwa? Próbując znaleźć odpowiedzi lub ich cień, odkryłam serię: Wiersze podróżne. I znów… okładka zrobiła swoje. Sprawdziłam, autor obu okładek ten sam (Artur Burszta), może nie mogło być inaczej.

Pożarłam te wiersze popołudniową porą do herbaty z pigwą i imbirem.

Dzień do wieczora przechadzał się po murze,
żeby więcej widzieć i dłużej pozostać,
bo jutro będzie gdzie indziej.
 
Jestem widoczna, póki sen mną kaszle,
dopóki cień wsparty jest ciałem
.

*

Powiedziałeś, że nigdy się nie spotkaliśmy.
I tak naprawdę było
.

*

Trening mięśni ducha,
coś jak rozluźnienie tkanki rzeczywistości.
 
Spotkałam się dzisiaj
z gwałtownym protestem,
co zaskoczyło również mnie
.

*

Nie pamiętam, może coś mówił?
Już się mogę tak nie powtórzyć.
Rozrzucona na brzegu, pozbierana
jak szkło
.

*

Myślę, że poradzilibyśmy sobie
z tą grupą spoconych, ogromnych mężczyzn.
 
Gdybyśmy bili ludzi,
gdybyśmy byli ludźmi
.

Julia Szychowiak, Naraz,
Biuro Literackie, Wrocław 2016.