Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą komentarze. Pokaż wszystkie posty

sobota, czerwca 24, 2023

5106. Czekariat (XLV)  //  Zielnik (XLII)

Zielony komentarz do zieleni. Przepiękny. Tylko kwestią czasu było, kiedy będzie mu najwygodniej pojawić się tutaj i pozostać. Nie napierałam, nie poganiałam. To dziś — usłyszałam jego szept, gdy natknęłam się na poniższe fragmenty rozmów z niesamowitymi kobietami.


fot. Saxifraga.

[…]  fundamentami mądrości są współczucie i empatia. Bez nich trudno o zaciekawienie, uważność oraz pojawiający się z czasem dystans, który uczy, że wszystko w naszym życiu ma złożoną i przemijającą naturę. Mą­drość znajduje przyjemność w otwieraniu się na nowe do­świad­cze­nia, a upływ czasu dobrze jej robi. Każdy z nas szlifuje ją w nie­po­wta­rzal­ny sposób poprzez spotkania z ludźmi, kontakt ze sztuką i literaturą, podróże oraz zdarzenia, którym pozwalamy poszerzać nasze horyzonty my­śle­nia i spektrum odczuwania. […]  Rodzaj mądrości, o której myślę, zde­cy­do­wa­nie łączy się z dostrzeganiem nowych horyzontów, nie zaś z szu­ka­niem w świecie potwierdzenia swoich racji.

*

Właśnie po to jestem na ziemi, żeby – jak pisała Maria Janion – wiedzieć, co przeżyłam.
Agnieszka Graff 

Alicja Długołęcka, Przypływ. O emocjach
i seksualności dojrzałych kobiet
,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

sobota, sierpnia 20, 2022

4731. Kromeczki (XVI)

Są równie nudni* jak my, czyli od lat, w drugiej połowie sierpnia w to samo miej­sce nad polskie morze mkną. Od lat, w drugiej połowie sierpnia wykrawam z Ich urlo­pu kromeczki. Ot, taka sierpniowa tradycja. Dziś wracają, a to oznacza, że Sta­do z każdym dniem jest bliżej swojej nadmorskiej nudy* w swoim, tym sa­mym miej­scu, we wrześniu, od lat.


fot. Kaan, fragmenty.

______________
  * sprostowanie/uzupełnienie, które za­chwy­ciło Drzewko tak, że o zgodę na zatrzymanie poprosiła i otrzymała, i może tu mieć:

To się nazywa satysfakcjo­na­lizm, a nie nuda :))))
   […] mam tam dokładnie to, cze­go po­trze­bu­ję, na te kilka dni kończących moje lato — wspól­ną radość, dobre chwi­le, wodę, dal, niebo, słoń­ce, desz­cze, zapachy, piach, dzikie ró­że, gorące dni i chłod­ne wie­czo­ry, wspo­mnie­nia, wzru­sze­nia… Nasy­ce­nie. Więcej nie przejem ;)

 //  Kaan.

wtorek, sierpnia 09, 2022

(4716+3). Zielnik (XXXVIII)

Znałam te kwiaty dzięki pani Marii. Starczyło mi siły i cierp­li­wo­ści, by przewijać i przewijać, i przewijać, by odnaleźć to Jej zdję­cie. Starczyło, bo wiedziałam, gdzie szukać. Nie miałam nerwów, by przewijać dalej, by znaleźć imię tej roślinnej Pięk­no­ści. Oka­za­ła się krewną bobu, fasoli i koniczyny. Po ci­chut­ku liczyłam na Saxifragę kie­dyś tam na osi czasu, bo te­raz waż­niej­sze rzeczy ma na gło­wie, a w za­sa­dzie pod stopami i w dło­niach. Pro­fe­so­ra po­mogła i wszystko stało się jasne! Dziękuję.


fot. Maria Mińska,
[dostęp: 8.08.2022], źródło.

Profesora Saxifraga:
Albicja jedwabista
łac. Albizia julibrissin

piątek, kwietnia 22, 2022

4595. Odkąd? Odtąd!

Odkąd jestem rodzicem… czytam w prywatnej korespondencji i czuję, że zaczynam kołować wokół tematu, który kosztował mnie społecznie w chuj dużo, bo taki mamy w tym kraju klimat. Czytam dalej i własnym oczom nie wierzę, bo człowiek bystry i wra­żliwy do mnie skrobnął kilka słów. I… w końcu rozumiem! Ale nim zro­zu­mia­łam, nie mogłam pojąć, że można tego lub tamtego nie zauważać lub nie czuć, nim zostało się rodzicem. Jak to możliwe? Możliwe, nawet jeśli ja pojąć tego nie mogę.

Odkąd jestem rodzicem… oznacza ni mniej, ni więcej, że bez doświadczenia ro­dzi­ciel­stwa być może ktoś lub ktosia nie dostrzegliby jakiegoś zjawiska społecznego, nie dostrzegliby subtelności takich czy innych kolorów, dźwięków i uczuć.

Odkąd jestem rodzicem… Problem z tym stwierdzeniem polega na tym, że wy­po­wia­da­jące te słowa osoby w wielu wypadkach w mgnieniu oka dokonują generalizacji, że nie da się do­strzec tego czy tamtego bez bycia rodzicem, skoro w ich przypadku tak było. Dlacze­go nie przyjdzie im do głowy, że do miejsca zrozumienia, do którego dotarli, można dojść innymi ścieżkami? Że można bywać w tych miejscach, nim np. skończyło się podstawówkę? Nie znajduję odpowiedzi.

piątek, kwietnia 08, 2022

4582. Jestę troll

Jabłoń:
(kilka dni temu o swoim stosunku do
statystyk lajków, szerów i tego wszystkiego,
co wielu ludziom robi sens
)
Wiesz, my z Kaan po prostu
jesteśmy niszowe.

Sadownik:
Niestety!

Jabłoń:
Niestety?

*  *  *

Wczoraj. Dyskusja w grupie czytelniczej. Ktoś nieśmiało poprosił, by podając tytuły książek, pamiętać o wielkiej literze na początku. Ktoś na to, że przecież każdy jest w gru­pie z własnej woli i może pisać, jak chce. Ktoś inny, że dysleksja, dysgrafia, dys­kalkulia i, gdzie jak gdzie, ale w tej grupie nie powinno być dyskryminacji. Co mnie podkusiło, nie wiem. Zabrałam głos:

Na prawdę orto gravia niema
dla Was znatchenia?

I? Nie zdążyłam doczytać do końca pierwszego komentarza — jak mogę drwić w tak paskudny sposób z czyjegoś syna… — w mgnieniu oka wyleciałam z grupy. Tak zo­sta­łam trollem. Pocieszam się, że niszowym i, jak dla mnie, w słusznej sprawie.

*  *  *

[…]  media społecznościowe, jakie znamy dziś, zostały zainspirowane por­ta­lem Hot or Not. Było to miejsce, gdzie po prostu głosowało się, czy da­na dziew­czy­na jest hot (atrakcyjna, niezła), czy nie. To właśnie ta stro­na internetowa podsunęła Markowi Zuckerbergowi pomysł na Facemash, który później stał się Facebookiem. „Duża część kultury mediów spo­łecz­no­ścio­wych – pisze Sales – jest w pewnym sensie ciągłą emanacją hot or not: jej osią są polubienia i odrzucenia ludzi oraz rzeczy […]”.

Karolina Lewestam, Pasterze smoków. Rodzice kontra świat,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.

poniedziałek, grudnia 27, 2021

4495. Znów w ulu

Sadownik:
(patrzy na uśmiechające się Drzewko,
które z koperty wyjęło piękną książkę
)
Ma jest niezłą wiedźmą
i ma duże jaja!

(po chwili uzasadnia)
Trzeba mieć odwagę,
by kupić ci książkę.

Jabłoń:
(cieszy się jak dziecko, bo uwielbia wszystkie
znane jej Wiedźmy, czyli Te, które wiedzą
)

wtorek, października 19, 2021

(4406+1). Protokół rozbieżności

intro
Przywileje mają to do siebie, że posiadający je ludzie są ślepi na ich brak. Przykłady. Wysoki człowiek ponarzeka, że trudno mu kupić długie spodnie, ale nie wymyśli, na czym polegają kłopoty niskich ludzi, bo wydaje mu się, że mają bez­pro­ble­mo­we ży­cie — spodnie można skrócić. Męż­czy­znom wy­da­je się, że cały ten feminizm to fa­na­be­ria, przecież kobiety mają wybór: mogą iść do pracy, ale mogą też „zostać” w do­mu. Zdrowym wydaje się, że chorzy mają szczęście, bo ci ostatni mogą wypocząć i ro­bić wyłącznie to, co chcą. Ludzie, posiadający dzie­ci, twierdzą, że ci bez nich ma­ją mo­rze czasu. I te de, i te pe. Do znudzenia.

Uprzywilejowani z łatwością zarzucają nieuprzywilejowanym łatwiejsze życie. Po­mi­mo pewnych niedogodności bycie wysoką osobą, mężczyzną, zdrowym czło­wie­kiem czy rodzicem jest przywilejem. I basta. Jakie masz przywileje? Bo zawsze mamy ja­kieś przywile, choć łatwiej dostrzec nam je u innych.

#1
Stare, dobrze mi znane, ale wciąż jare i trudno się nie zasmucić, że tak mądra ko­bie­ta, taką bzdurę napisała:

Lęk o nie [dzieci] wykracza poza zwykłą troskę o bliskiego człowieka, nie są w stanie zrozumieć go osoby niemające dzieci, nie daje wytchnienia i nie ma też końca.

Magdalena Moskal, Emil i my. Monolog wielodzietnej matki,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2021.
(wyrożnienie własne)

Naprawdę? W moich oczach usprawiedliwia Autorkę wyłącznie zaślepienie przy­wi­le­jem bycia matką, które wydaje się dawać jej prawo do wypo­wia­da­nia się na temat bez­dzietnych, choć gówno o nich wie. Lęk dzietnych jest większy niż bezdzietnych? Ciekawe, krzywdzące, a przede wszystkim wąt­pli­we. Funkcje poznawcze bez­dziet­nych są jakoś ograniczone faktem nie­po­sia­da­nia dzieci? Ciekawe i… głupie! W ten sam spo­sób hierarchowie kościoła z wyż­szo­ścią mówią kobietom, gdzie ich miejsce i jaka jest ich rola. Tak, powinno nas to oburzać.

#2
Stara prawda — punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Wtedy po­ję­cia nie mia­łam, o idealnym świecie pisałam, o marzeniu, o tęsknocie.

A póki co, żyjemy w dziadowskim kraju, w którym płacisz, dopóki możesz, a jak już nie możesz, to jest to twoja prywatna sprawa — pewnie sobie źle pościeliłeś życie, więc sam sobie jesteś winny. A choroby ciężkie po ludziach łażą. Choroby, na któ­rych obsługę nie odłożysz.

I czytam takie „cùś”, i przecieram oczy ze zdziwienia, że taka mądra kobieta, i te pe, i te de, nie tylko tak myśli, skoro to napisała:

Nie chcieliśmy jako rodzina wchodzić w role ofiar i cały czas balansujemy na tej krawędzi. Jeśli założę obcasy i wyciągnę wyjściowe ciuchy, jestem ofiarą trochę mniej. Ale gdybym zbierała choćby jeden procent na dziecko, byłabym ofiarą już dużo bardziej.

(tamże)

Po przeczytaniu tych słów można tylko pogratulować wysokich zarobków męża lub tego, że choroba syna nie jest finansowo wymagająca. Nie wszyscy mają taki przywilej.

Moja choroba nie należy do miłych czy dobrze rokujących, jest wymagająca fi­zycz­nie, psychicznie i finansowo. Daje popalić nie tylko mnie, ale również tym, dla których jestem ważna. Pomyślcie, jakim szczęściem jest nie mu­sieć martwić się o środki na rehabilitację na trzy kolejne miesiące. A teraz wyo­braź­cie sobie, jakim niewyobrażalnym szczęściem jest nie martwić się o środ­ki na rehabilitację do 1.06.2022. Właśnie tak mam dzięki ludziom, którzy, mam nadzieję, nie myślą o mnie jako o ofierze losu.

Nie wpadłabym na to, że powinnam czuć się ofiarą. Czuję tylko wdzięczność.

wtorek, września 28, 2021

4388. Polub lub

Znienacka poszerzył mu się horyzont, jakby ktoś wyburzył budynek przy­sła­nia­ją­cy widok na coś istotnego.

Iva Procházková, Zagraj mi na drogę, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2021.

Oślo uparta bywam. Eufemizm? Ci, co mnie znają, powiedzieliby, że oślo uparta to ja nie by­wam, ja taka jestem! Ja mam powód do potencjalnej dumy, oni do wkurwu, a praw­da jest taka, że po prostu uwielbiam rozumieć. Nie da­wa­ło mi spokoju lub. Odło­żo­ne ad acta pytanie — dla­cze­go w języku po­tocz­nym lub z auto­ma­tu trak­to­wa­ne jest jako albo? — samo znalazło na siebie odpowiedź. Obudziłam sie rano i wie­dzia­łam, a gdy uża­li­łam się rehabilitacyjnie Pati, miałam jasność!

Alternatywa (lub) redukuje się do alternatywy wykluczającej (albo), gdy jej skład­ni­ki dotyczą tej samej kategorii, np. biała lub czarna koszula (kolor) – jeśli koszula nie ma wzorków można mieć bez filozofowania wyłącznie białą albo czarną; audi lub bmw (mar­ka samochodu); Hiszpania lub Włochy (kraj).

Gdy więc mknął po hiszpańskich lub włoskich ulicach w swoim audi, lam­bor­ghi­ni lub bmw z rozpiętym kołnierzykiem w białej lub czarnej koszuli w naj­mod­niej­szym w tym sezonie kroju, mogło zda­rzyć się tylko jedno i ona o tym wiedziała, a może tylko przeczuwała.

Właśnie wtedy wszystko było jasne: koszula była albo biała albo czarna (bez wzor­ków!), samochód był marki albo audi, albo lam­bor­ghi­ni, albo bmw, a wszystko to działo się albo w Hiszpanii, albo we Włoszech. Nie mogło być inaczej.

Jeśli więc pieniądze i kobiety należałyby do tej samej kategorii, to moi kochani panowie mieli rację, a Autor był optymistą, że istnieją tylko trzy powody po­peł­nia­nia prze­stępstw: albo pieniądze, albo kobiety, albo kobiety i pieniądze, a przecież jest wiele innych powodów, które nie dotyczą stanu posiadania. Kłopot jest taki, że jeśli ko­bie­ty i pieniądze potraktować jako elementy należące do tej samej kategorii, to fe­mi­nistka we mnie protestuje przeciwko przed­mio­to­we­mu traktowaniu kobiet, a dym nie dotyczy już tylko logiki, ale gienderu, feminium i — tfu, tfu, tfu! — ma­ją­ce­go kiepską prasę światopoglądu zwanego popularnie ideologią. Nie jest mi wszyst­ko jed­no, z kim jadam posiłki!

Nie, nie, nie! Kobiety i pieniądze to nie są dwa wzajemnie wykluczające się zjawiska należące do tej samej kategorii — jak zielony i czerwony w ramach jednej kategorii, jakim jest kolor. Panowie i Autor nie mają racji, pierwsi czy­ta­jąc i twierdząc, że wszyst­ko jest OK, trzeci pisząc bzdury, nie mówiąc o redaktorze, który opuścił za­ję­cia z lo­gi­ki (są na wszystkich humanistycznych studiach).

Bo gdy więc mknął w swoim aucie z rozpiętym kołnierzykiem, zadzwonił jego przyjaciel i potwierdził zrealizowanie wysyłki czegoś czerwonego lub damskiej torebki pod wskazany adres, a ona o tym wiedziała i już czekała.

Przesyłkę mogło stanowić czerwone ferrari albo fioletowa torebka ze skaju, za­ku­pio­na na podmiejskim targowisku, ale, ale! To mogła być marna czerwona torebunia Louis Vuitton, ale również czerwone ferrari razem z to­reb­ką Birkin od Hermèsa, nie tylko dlatego, że kto bogatemu zabroni? Dzieje się tak dlatego, że kolor i rodzaj przedmiotu to dwie różne kategorie, współ­ist­nie­ją, a nie wykluczają się wzajemnie.

Ponieważ alternatywa jest prawdziwa, gdy przynajmniej jeden jej składnik jest prawdziwy – przynajmniej jeden może oznaczać… na przykład, wszystkie! Po co się ograniczać?

Szczęśliwe chwile lub dobry sen lub pyszna kawa w fantastycznym towarzystwie — wybieraj!

Wybieraj? Po co? Biorę szczęśliwe chwile, dobry sen i pyszną kawę w Twoim to­wa­rzy­stwie. Biorę co dnia!

Zamówił damską torebkę lub coś, co było czerwone, niebieskie lub zie­lo­ne. Wszystko, co mógł dostać, można było zaznaczyć punkcikiem na tym diagramie:

*

A te książeczki? Boskie! Bo ja czasem widzę, że słyszysz, co czuję.


Ja i psychologia, [dostęp: 28.09.2021], źrodło.

środa, lipca 28, 2021

4327. Nie, nie, jeszcze nie!

Najpierw mnie zachwycił ich sens, a chwilę później cieszyłam się jak dziecko, że w tych ważnych (arcyważnych dla mnie) czterech słowach nie ma ani jednej literki, która potrzebuje znaku diakrytycznego. Mogłam zaszeleć z czcionką.

Tak! To zdecydowanie jeszcze nie koniec! Ukorzeniam się na nowo dziś od samego rana.


[…] nie koniec zauroczeń, nie koniec „ukorzeniania się”, a później patrzenia jak strumień Losu te korzenie wymywa, by znowu rozpoczynały od nowa… i od nowa.
// Tami

sobota, lutego 13, 2021

4134. 44/365

przecież nie mówił, że nie czyta mojego bloga. on tylko omija wpisy o książkach. zostają mu wtedy zdjęcia do obejrzenia, a potem to już prawie nic nie ma — podsumował.

44/365

piątek, lutego 05, 2021

(4120+7+1). Jabłoń, nie porzeczka*!

Wspaniały słoneczny poranek. Przymierzyłam się do zrobienia zdjęcia i szyb­ko się poddałam. Za godzinę już wiedziałam, że to była najwłaściwsza decyzja.

W zasadzie nie mam pojęcia, jak Ona to zrobiła. Więk­szość żywej części mojego drzewa ge­ne­alo­gicz­ne­go** prawie przez pół wieku nie dostrzegła mojej dru­giej, tej niepłaskiej strony, a Ona zrobiła to w kilka dni — jak?

Bo gdy obrócić to mydełko na drugą stronę… brak słów, znów przeciekam ze wzruszenia.


Zawsze-Wolna-od-Nudy, fragment,
[dostęp: 5.02.21], źródło.

____________
  * stareńki komentarz.
  ** to piękne określenie zapożyczyłam do swojego słownika od Nosowskiej.

wtorek, grudnia 01, 2020

4046. Zielnik (XVIII)  // Perełka (II)

W piątek, w drodze do Małego Nowego Jorku odebrałam zamówione dzikie nagietki zatrzymane w pikselu. Tak pięknie zaczął się weekend.


fot. Saxifraga, fragment.

Profesora Saxifraga:
Dziki Nagietek
[kwitnie na Sycylii w lutym–marcu]

poniedziałek, sierpnia 31, 2020

czwartek, sierpnia 27, 2020

3928. Piękna  i  Bestia  // Arachnolog

Onemu:
(zidentyfikował)
Tygrzyk paskowany.

Pan Ciasteczko:
(cyk i przysłał zdjątko)

*

Pan Zefir — Arachnolog
[aktualizacja: 28.08.2020]
na zajęciach praktycznych z anatomii.


fot. Saxifraga, fragment.

czwartek, listopada 07, 2019

3530. O dotyku

Chwyciło mnie zdjęcie kilkadziesiąt godzin temu i trzyma. Wiedziałam, że tu trafi, ale nie wiedziałam jak. Aż natknęłam się na poniższe słowa i wszystko stało się jasne, bo dotknąć można również fotografią, a ja uwielbiam ten rodzaj doświadczeń. Saxifrago, dziękuję.

Gdy kogoś dotykamy, czy to rękami, czy spojrzeniem, czy słowem, ważna jest intencja, z jaką to czynimy oraz przytomność.
// Justyna Rychlewska, [dostęp: 6.11.2019], źródło.


fot. Saxifraga.

sobota, października 05, 2019

(3475+2). Komar w Małej Danii

Biały Kruk & Jabłoń:
(rano o rymach w komarze rozmawiają)

Orzeszek:
(krzyczy z saloniku)
To był dłuższy wierszyk!

Jabłoń:
(klik, klik i wie, że Orzeszek ma rację, ale woli być
komarem z białokruczej, uwspółcześnionej wersji
)

coś tam w lesie stuknęło,
coś tam w lesie gruchnęło,
a to komar z dębu spadł,
złamał sobie krzyża skład
,
[…]
potłukł sobie i głowę
o konary dębowe
,
[…]
potłukł sobie i ciemię,
gdy tak gruchnął o ziemię
,
[…].
  (źródło)

wtorek, maja 28, 2019

3290. Opierzony zachwyt

co mnie dzisiaj poruszy, zadziwi, zachwyci?
zaciekawione ciszą poranka pytanie. przyszło do mnie. przyszło z samego rana. czekałam. byłam ciekawa, co to będzie. i proszę!

takie cudo! gapię się i widzę zachwycającą precyzję ruchu, który dzieje się na moich oczach w tej nieruchomej fotografii. widzę Maga, Skrzydlatego Nauczyciela skupienia, determinacji i bycia tu i teraz, Pan Szpak:


fot. Saxifraga, fragment.

*

     — Kiedy zacznie się moja nauka, panie?
     — Już się zaczęła – odpowiedział Ogion
.
     […]
     — Ale ja się jeszcze niczego nie nauczyłem!
     — Bo nie zdałeś sobie jeszcze sprawy, czego uczę — odparł mag
[…].

Ursula K. Le Guin, Czarnoksiężnik z Archipelagu,
przeł. Stanisław Barańczak, Prószyński i s-ka, Warszawa 2010.

niedziela, maja 05, 2019

(3267+2). Nieścinek (el momento)

wczoraj wypatrzyłam komentarz Saxifragi. kilka razy już wracałam do tego zdjęcia. lubię to, co ono wciąż ze mną robi – a robi uparcie i niezmiennie to samo, choć poza pierwszym razem, wiem, czego i gdzie szukać.

najpierw w oczy wciskają mi się kanapowe wzory i wszystkie możliwe z nimi skojarzenia, potem widzę piękną słoneczną plamę, a dopiero na końcu dostrzegam… chłopców. i już pozostaje mi tylko… zachwyt!

fot. Saxifraga.

*

sychronicznie. dziś spotykam poniższe słowa i uśmiecham się jak wariatka.

Czasami tabliczka przy grocie informuje, że mędrzec wyszła. Przy tych okazjach temat na dany dzień wyznacza Kot. „Myśl o chrząszczach”, proponuje Kot, a ja to robię. Myślenie o chrząszczach okazuje się obejmować bardzo szeroki zakres spraw, zwłaszcza kiedy zalecone jest przez dobrego kota o złych łapach*. Myślę więc o kotach i ich uroczo zabójczych instynktach. Myślę o niełatwym interfejsie człowiek/inny. Gdzieś w głębi siebie, myślę, wszyscy nosimy marzenie Mowgliego: że inne zwierzęta zobaczą nas i zaakceptują jako jedno z nich. A potem sami nie realizujemy tego marzenia, gdy niewłaściwe zwierzęta proszą nas właśnie o to.

[Karen Joy Fowler we wstępie w:]
Ursula K. Le Guin, Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne,
przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2019.
(wyróżnienie własne)

 
______________
* Nazywamy go grzecznym kotem o złych łapach. To łapy pakują go w kłopoty, powodują głośne krzyki, besztania, chwytania i przenoszenia, które grzeczny kot [Padr] znosi z niezmiennie dobrym humorem… „O co im wszystkim chodzi? Nie strąciłem tego przecież. Łapa strąciła”.

*

     Pard, gdzieś ty był?
     Cisza. Przyjazna obecność. Tajemnica
.

Ursula K. Le Guin, Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne,
przeł. Piotr W. Cholewa, Prószyński i S-ka, Warszawa 2019.

piątek, marca 29, 2019

(3233+2). Zauroczenie

mam szczęście.

do Twórców Wrażeń na tym blogu dołączyło Oko Saxifragi*.

po prostu padłam, gdy zobaczyłam te piękne kwiaty. szybciutko o autoryzację poprosiłam. dostałam zgodę na ocalenie w moim świecie od zagubienia.

Georginia, pomyślałam, zachwyci się — już widzę Jej uśmiech.
pozostałam z aktywną tęsknotą za aparatem fotograficznym.
dlaczego go nie używam?

*

czarne. białe. kot!


kudłaty model: Mars, fot. Saxifraga.

__________________
* są plusy wyniesienie się z bloxa.