Pokazywanie postów oznaczonych etykietą najważniejsze wpisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą najważniejsze wpisy. Pokaż wszystkie posty

sobota, listopada 15, 2025

czwartek, sierpnia 14, 2025

5863. Jest moc…

Uśmiech. Statystycznie zdecydowanie częściej uśmiechają się osoby zawodowo „za­leż­ne”, np. kel­ner­ki, pracownicy niższych szczebli, recepcjoniści. Czasem to ich je­dy­ne na­rzę­dzie przetrwania lub pacyfikowania rzeczywistości kon­stru­owanej w biegu, zwy­kle nieprzytomnie, przez oso­by w da­nej sytuacji bardziej uprzywilejowane.

Uśmiech. Odkryłam, że uśmiech w sytuacjach społecznych nie musi być tylko wy­ra­zem spo­łecz­ne­go nie­uprzy­wi­le­jo­wa­nia. Może być wyrazem wewnętrznej mocy i du­cho­wej rangi. Uśmiechając się, wysyłam nieznajomej mi osobie niewerbalny sygnał: widzę cię, życzę ci dziś wszystkiego najlepszego.

Uśmiech. Więc? Możesz uśmiechnąć się, by coś ugrać, ale możesz też uśmiechnąć się, by zła­pać kon­takt z tym, co w to­bie najlepsze, nie oczekując niczego w zamian, bo naj­lep­sze już masz. Fizycznie obie opcje często wyglądają tak samo, ale w od­czu­ciu to dwie zupełnie inne bajki. W tym drugim przypadku dzieje się czysta magia.

Uśmiech. Że bełkot? Hmmm. Mam! Naprawdę myślisz, że Dalajlama podlizuje się światu?

wtorek, kwietnia 02, 2024

5414. 93/366

dotykając życzliwie* swojej skończoności, do­świad­czam nie­skoń­czo­no­ści**, a potem.

gdy znów, od nowa szarpię się z rzeczy­wi­sty­mi ogra­ni­cze­nia­mi i niemocą, nijak nie umiem przywołać tam­tego karmiącego do­świad­cze­nia. udaje mi się wyłącznie tęsknić, by znów znaleźć się w jego cichym centrum.

93/366

_________
   *   są takie chwile, nawet jeśli czasem to tylko ułamki se­kund czy mgnienie powiek.
  **  miłości, szczęścia i otwartego serca.

*

[…]  im szyb­ciej do­wia­du­jemy się o po­cząt­ku pro­cesu cho­ro­bo­wego u sie­bie, tym szyb­ciej mo­żemy pod­jąć dzia­ła­nia w ce­lu za­trzy­ma­nia go lub spo­wol­nie­nia oraz do­ko­nać prze­glądu swo­ich ży­cio­wych prio­ry­te­tów. Tym, co na­prawdę ważne do zro­bie­nia w po­zo­sta­ją­cym nam cza­sie, jest praw­do­po­dob­nie zaj­rze­nie do swo­jej li­sty „rze­czy do za­li­cze­nia przed śmier­cią” oraz wzmoc­nie­nie więzi z przy­ja­ciółmi i krew­nymi.

Daniel Gibbs, Teresa H. Barker, Tatuaż na mózgu. Moje
życie z chorobą Alzheimera
, przeł. Dariusz Rossowski,
Copernicus Center Press, Warszawa 2024.

[suplement pikselowy: 4.04.2024]

wtorek, marca 19, 2024

5396. 79/366

     — bo­ję się ciebie…
     — mnie? boisz się swoich myśli, które przychodzą ci do gło­wy, gdy patrzysz na mnie, zupełnie nie wi­dząc mojej osoby.

79/366

niedziela, lutego 04, 2024

5344. Na marginesie doświadczenia zapisane

myśl to zie­mia, która — poza wspaniałymi wynalazkami — potrafi również rodzić sza­leń­stwo, radykałów, fundamentalistów i bez­gra­niczną samotność w relacji.


uczucie w wyścigu przez przeszkody, jakim bywa życie, jest nieskończenie wol­niej­sze niż myśl, bo rozchodzi się w in­nym ośrodku — w ciele, nie w umyśle.

🌱

[suplement 5.02.2024]
myśl jest tworem wyobraźni, uczucie zaś faktem.

wtorek, stycznia 02, 2024

5309. 2/366  //  Panna cotta (CXIV)

ziarenka piasku na plaży to mimikra skały, która nie broni się przed zmianą kształtu, per­spe­kty­wy, miejsca.

wiatrem, co gna bez wytchnienia skalisty pył, już w tym życiu by­łam. cie­ka­wość i moc ziaren pia­sku, którymi jestem, niech mnie od teraz prowadzą.

2/366

Francesco Gabbani, Peace & Love.

come stai? come sto?
non lo sai, non lo so.
cosa fai? dove vai?

[jak się masz? jak się mam?
nie wiesz, nie wiem.
co robisz? gdzie pędzisz?]

poniedziałek, września 18, 2023

5197. 261/365

ży­cie osoby z nieuleczalną, postępującą cho­ro­bą, czyli moje, jest opo­wie­ścią o stra­cie i o mi­ło­ści.

życie zdrowej osoby jest opowieścią o stra­cie i o mi­łości. róż­ni­ca polega wyłącznie na tym, że zdrowemu człowiekowi wydaje się jeszcze, że musi teraz zająć się waż­niej­szy­mi rzeczami.

261/365

     – Nie za­mie­rzam ci tu pra­wić mo­ty­wa­cyj­nych ga­dek, je­śli tego się spo­dzie­wasz…
     Amat, trzę­sąc się cały z zimna, wy­rzuca z sie­bie sar­ka­styczne wes­tchnie­nie.
     – Nie? My­śla­łem, że krzyk­niesz „ból to tylko mięk­kość opusz­cza­jąca cia­ło” albo „zwy­cięzca nie ma­rzy o po­wo­dze­niu, on je two­rzy!”.
     Benji uśmie­cha się lekko. Mię­dzy pal­cami układa nową bi­bułkę, na­peł­nia ją sta­ran­nie i szuka za­pal­niczki.
     – Nie. Nie przy­je­cha­łem tu dla cie­bie. Tylko dla sie­bie.

*

„To MA być trudne!” – wy­krzy­kuje je­den z ju­nio­rów.

*

I że naj­lep­sza jest wtedy, gdy sa­mej so­bie sta­wia wy­zwa­nia…

*

Za­sta­na­wia mnie, czy czło­wiek jest świa­domy, że
sta­nowi część cze­goś nie­spo­ty­ka­nego.

Fredrik Backman, Zwycięzcy, przeł. Anna Kicka,
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2023.

środa, maja 03, 2023

5031. 123/365

     — nie trać z oczu kierunku, w którym chcesz iść — po­pro­si­ło serce.
     — patrz pod nogi, gdy idziesz — zażądało do­świad­czenie życiowe.
     — rób jednocześnie jedno i drugie — rzuciła od nie­chce­nia świa­domość, nala­wszy sobie do szklaneczki gin z sza­fi­ro­wej bu­tel­ki, sięgając po tonik i plasterek cytryny.

123/365

sobota, września 17, 2022

4754. 260/365

     — chciałabym, by było jak kiedyś…
     — wiesz, że to chciwość?
     — wiem, ale cudownie byłoby poskakać na skakance.

260/365

[suplement pikselowy: 22.09.2022]

czwartek, grudnia 05, 2019

3571. —

tracąc tę*, którą znam,
odzyskuję siebie.

___________
* taką, jaką byłam.

*

Ólafur Arnalds, Arnór Dan & Douglas Dare, Say My Name.

[suplement pikselowy: 1.04.2021]

niedziela, kwietnia 03, 2016

(1750+1). Inna perspektywa, skąd i jak?

 wpis przeniesiony 20.03.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Siedziała na krześle obitym skóropodobnym materiałem. Nóżkami nie sięgała podłogi. Przed nią na stoliku deser lodowy w pucharku. W dłoni miała długą łyżeczkę. Obok, po jednej stronie mama, po dru­giej babcia. Nabrała łyżeczką słodyczy i, bach, nią wprost w usta swojej mamy. Dziewczynka z pucharkiem i łyżeczką. Na oko mogła mieć pięć lat. Stała się moją Nauczycielką Życia.

Zaniemówiłam z zachwytu. Pojawiła się we mnie myśl, granicząca z pewnością nie­znoszącą sprzeciwu, że każdy z nas w każdej chwili ma jakieś przywileje, którymi może się podzielić. Dziewczynka miała deser i sprawne ręce — podzieliła się. Po­dzie­li­ła się tak pięknie!

Dzielmy się. Bo zawsze coś mamy.

*

David Garrett, Viva la vida.

[suplement pikselowy: 28.10.2021]

niedziela, maja 25, 2014

1045. Iskierka świadomości

dzieci
       otworzą przed tobą zupełnie nieznane światy,
       zatrzasną ci przed nosem drzwi do wielu innych.

bezdzietność
       zrobi dokładnie to samo.

sobota, marca 29, 2014

999. Wstęp do rozmowy

potrzebuję powiedzieć Ci o smutku
       na drugim dnie serca znalezionym.
potrzebuję, bo Cię kocham.

mogę powiedzieć Ci o smutku
       na drugim dnie serca znalezionym.
mogę, bo mnie kochasz.

[suplement pikselowy: 20.10.2022]

niedziela, lutego 03, 2013

663. Jam ci nieklatkowana

 wpis przeniesiony 5.03.2019. 
 (oryginał bez twardych spacji) 

Klatka. Stała się dla mnie symbolem mojego osobistego rozwoju. W zasadzie to nie klatka, a krótka chwila, gdy nieznana mi Świadomość klepie mnie po ramieniu mówiąc przy okazji: patrz! No i widzę. Po pierwsze, zauważam samo istnienie klatki, którą stanowi pewien zestaw konstruktów myślowych, przekonań, społecznych mitów, które próbują mnie definiować, określać, sens nadawać. Po drugie, dociera do mnie, jak bardzo się do tej pory starałam, by w owej klatce zmieścić się za wszelką cenę i, o zgrozo, widzę, jak bardzo mi się to nie udaje, ponieważ jakbym się nie odwracała, kuliła, wygibasy uskuteczniała, gdy już myślę, że się udało i sama przed sobą chcę triumf odtrąbić, okazuje się, że ogon wystaje, ucho się nie mieści, kawałek łapy wychodzi poza umowną krawędź normy klatką wspomnianą opisywaną. To wielki moment, w którym nie potrafię już zrozumieć, po jaką cholerę ja w tej klatce mam się mieścić, zamiast zwyczajnie ją opuścić.

*

Nie mieszczę się w wielu normach. Nie wiem, czy można się do tego przyzwyczaić... Każde odkrycie, że nie chcę się w nich mieścić jest niesamowicie uwalniające.

*

To nie stało się wczoraj. Nie po raz pierwszy. Dwa tygodnie temu. Szłam. Już nie pamiętam gdzie. Pamiętam tylko na którym chodniku, Świadomość grzmotnęła mnie w plecy.

Chronologicznie, dużo, dużo wcześniej, zaczynałam się martwić, że status bezdzietnej matki stracę 4 maja 2013 roku, gdy Heniutka stanie się już dojrzałym psem. Okoliczność łagodząca, że pies wymaga opieki i nawet najlepiej intelektualnie rozwinięty może się równać co najwyżej z ludzkim trzylatkiem, była niewystarczająca. Czarne wizje zamykania bloga lub nieprawnego używania etykietki krążyć zaczynały. Zresztą, po co komu ten blog, westchnął krytyk…

Nakreśliwszy scenę, zalążki dramatu niewydarzonego, należy napisać o tym, przed czym nie ma już odwrotu.

*

Dotarło do mnie, że klatka z terminem „matka” zakłada konieczność istnienie rekwizytu, jakim jest dziecko. To ono, bez względu na to, co się robi, legitymizuje możliwość posługiwania się terminem „jestem matką”. Społecznie kształt tej klatki jest precyzyjnie dookreślony — dziecko ludzkie, najlepiej własne; jak nie może być własne, to w drodze wyjątku cudze. Świadomość po plecach gołymi stopami mi się przebiegła i dotarło do mnie, że klatka, choć ciut rozciągnięta dzieckiem innego gatunku, do niczego mi nie jest potrzebna. Rozejrzałam się i poza klatką całe continuum „matczyne” zobaczyłam: pięcioletnią dziewczynkę poprawiającą kocyk psu; mężczyznę zdejmującego przerażonego kota z drzewa; człowieka, który tuli załamanego przyjaciela. Do dziś pozostaję w zdumieniu, po co komu ta klatka? By ranić, ograniczać?

Do Świadomości się uśmiechnęłam.
Jestem fantastyczną Matką. Jestem Pełnią. I już.

Ty też. Jeśli chcesz. Jeśli tak zadecydujesz. I co Ty na to?

Też Matka, źródło.