Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME oni/playlist. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME oni/playlist. Pokaż wszystkie posty

wtorek, stycznia 06, 2026

5986. O starej miłości…

Jabłoń:
Mam propozycję.
(i zapadła znacząca cisza, bo
Drzewko zastanawia się, jak
elegancko ubrać ją w słowa
)

Sadownik:
(gdy cisza nie ustępuje, z uśmiechem)
Więcej szczegółów? Bo wiesz, czasy,
gdy mówiłem od razu: „tak, kochanie, wchodzę w to”,
już minęły.

Sadownik i Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

*

Tinashé Fazakerley, Good Times.

czwartek, listopada 20, 2025

5951. 324/365

     — fajnie byłoby…­
     — żyć?
     — touché!

324/365

Czy istnieje inny sposób, żeby się uratować? Jeśli nie poprzez tworzenie własnych rzeczywistości?
  — Clarice Lispector (1920–1977)
Nadszedł czas, by w pełni zaakceptować tajemnicze życie tych, którzy pewnego dnia umrą.

Życie rozkazuje mi: „Ruszaj się!”.

Ana Claudia Quintana Arantes, Śmierć warta przeżycia,
przeł. Barbara Bardadyn, Wydawnictwo Feeria, Łódź 2025.

*

Paolo Fresu, Hope, Richard Galliano (akordeon),
Jan Lundgren (fortepian), Paolo Fresu (trąbka).

niedziela, listopada 10, 2024

5634. Zamieniając ziarnka piasku w perły (XI)

mówienie o doświadczeniu
nie jest doświadczeniem.
*
odmienny stan,
w który wprowadza symptom,
jest potencjalnie cenny.
*
co się wydarzyło, że
TO zauważyłaś?
KD • Teacher
zróbmy to… czego tu brak?
co pojawia się jako nieobecne?
*
poczucie winy dotyczy tego, co się zrobiło,
a wstyd dotyka tożsamości, ponieważ
kasuje istnienie, pozbawia prawa
do bycia tym, kim się jest.
*
co cię zatrzymuje?

★ ★

*

Leonard Cohen, Anthem,
koncert w Londynie w 2009.

there is a crack in everything
that’s how the light gets in

sobota, grudnia 30, 2023

5304. 364/365

dziś po południu, ogromna wdzięczność, że los nas spotkał zawodowo dwa­dzieścia jeden lat z hakiem temu.

dziś wieczorem, ogromna wdzięczność, że los podarował nam wiele uczt i dzisiejsze popołudnie. domknęliśmy koło, wpi­sa­li­śmy w nasze ka­lenda­rze po­czątek kolejnego.

364/365

Doobie Brothers, Long Train Running.

without love
where would you be now?

środa, grudnia 20, 2023

5294. ♮

Moje lenistwo ograniczyło mi media społecznościowe dawno, dawno temu do śle­dze­nia poczynań: jednego pieska, choć jest nikczemnego rozmiaru, świetnie radzi sobie z językiem włoskim (fantastyczna historia, odtwarzać wyłącznie z dźwiękiem), jednego sprzedawcy, będącego pod względem fizycznym przeci­wień­stwem pieska, ale współ­dzie­lą­cego z nim, poza płcią, znajomość włoskiego oraz kilka kont osób zajmujących się propa­go­wa­niem tego czy innego języka. By nie mi­jać się z prawdą, w kategorii używki musia­ła­bym dopi­sać jeszcze tylko czytanie i blo­go­wanie.

Z tych miejsc, odwiedzanych przeze mnie z uporem maniaka, przynoszę i flancuję w swoim życiu słowa, frazy, a cza­sem muzykę, która tam robi za tło, a tu w ulu ma momenty, gdy gra pierwsze skrzypce.

Ten kawałek przywlokłam w czerwcu z powodów lingwistycznych — zachwyciła mnie płynność, z jaką łączone są fragmenty tekstu angielskiego i hiszpańskiego, gładkie, prawie niezauważalne językowe fugi. Wciąż robi to na mnie wrażenie. Sadownik nie dzieli ze mną lingwistycznych zachwytów i gdy, ja­dąc samochodem, podzieliłam się z nim moim ochem i achem, popatrzył na mnie zgor­szo­ny moim wyborem, a potem zapytał, czy znam oryginał. Nie znałam. A gdy usły­sza­łam, pokręciłam nosem. Bez hiszpańskich słów to nie to, skwitowałam.

Black Eyed Peas, Daddy Yankee, Bailar contigo.

Dziś, przy porannej kawie czytam sobie. Czytam fantastyczną książkę o świecie mo­jej mu­zyki, w którym rolę nut pełnią fonemy. Na­gle zderzają mi się kulki w głowie. I wracam do pierwowzoru piosenki. I odszczekuję czerwcową no­tę. Jestem pod wra­że­niem. Cóż za historia! Nie może czekać do nie­dzie­li. No way!

Scatman John, Scatman (ski-ba-bop-ba-dop-bop).

„My, jąkający się, wiemy, czym jest pokora, bo upokarzano nas na śmierć” – mówi John Larkin w wywiadzie dla czasopisma naukowego „Advance for Speech. Language Pathologists and Audiologists”.

Łzy wściekłości i bezsilności napływające do oczu, nieustanna konfrontacja z cudzym zniecierpliwieniem, szyderstwem, z pytaniami – pozornie peł­ny­mi troski, a w rzeczywistości kłującymi jak palec wetknięty pod żebro: „Co jest nie tak z tym dzieckiem?” – to John także znakomicie pa­mię­ta. Pamięta też, jak bardzo już wtedy kochał muzykę.

Nastoletni John ma talent muzyczny i uwielbia jazz. Uczy się grać na for­te­pianie, a dzięki płytom Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga poznaje nie­zwy­kłą technikę śpiewu – scatting. Ten popularny w świecie jazzu spo­sób śpie­wa­nia polega na naśladowaniu dźwięków instrumentów oraz za­stę­po­wa­niu tekstu onomatopejami. Technika wyzwalająca z ograniczeń na­rzu­ca­nych przez konwencjonalną wokalistykę z jej naciskiem na sta­ran­ną dyk­cję i zrozumiałość wydawała się stworzona dla niego. W przyszłości scat stanie się jedną z podwalin rapu (na razie uchodzi za technikę nieco eks­cen­try­czną). W przypadku Johna pomoże wyzwolić tłumioną latami eks­pre­sję. Czuje, że znalazł własną drogę, a marzenia o karierze muzyka jazzowego zaczyna traktować coraz poważniej. Obawia się jednak, jak publiczność zareaguje na jego, jak sam o nim myśli, „defekt”, i czy w ogóle powinien przed nią stawać. Dla bezpieczeństwa siada więc za fortepianem. Na razie.

Zbliża się do dwudziestolecia debiutu, gdy zachęcony przez przyjaciela do­ko­nuje rewolucji w swoim życiu i nagrywa płytę z muzyką taneczną. Me­lo­dyj­ne, pełne zabawnych językowych łamańców piosenki wąsatego faceta w kapeluszu, który śpiewa w tempie trzech słów na sekundę, sztur­mu­ją świa­towe listy przebojów. „Kto tak śpiewa i co mu się stało?” – pytają zdu­mie­ni rodzice, słysząc nowe ulubione kawałki swo­ich dzieciaków. „To Scat­man John!” Nieśmiały, niegdyś tłamszony muzyk z jazzowej niszy, swoim nietypowym sposobem śpiewania zachwyca, imponuje młodym ludziom i podbija świat popkultury. I nadal się jąka.

Osiągnąłem sukces nie pomimo tego, że się jąkam,
ale właśnie dlatego, że się jąkam.
John Larkin aka Scatman John

Jagoda Ratajczak, Luka. Jak wstyd i lęk dziurawią nam język,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2023.

niedziela, listopada 19, 2023

5268. Tymczasem w warzywniaku…

Pati:
(zaordynowała sześć dni temu,
gdy Drzewko załamane było perspektywą
braku „większej” połowy tygodniowej rehabki
)
Stój dużo, rób rzeczy na stojąco
i będzie dobrze.
🙂

*

Pati:
(dziś po południu)
[…] dobrze się czuję,
a test wyszedł ujemny,
co oznacza, że jutro możemy […]

Jabłoń:
(cały tydzień trzymała kciuki
i zaciśnięte pięści na szczęście,
głęboko odetchnęła, słysząc o wspaniałej
perspektywie na kolejne dni
)
Ale ruinę będziesz odrestaurowywać :)))))

Pati:
Damy radę. 😃
Bob Budowniczy wraca
do normy.
🤣🤣🤣

Jabłoń:
A jak jeszcze raz naślesz
na mnie pień mózgu, to!!!

Pati:
Weź… Zupełnie tego nie planowałam…

🍆

*

OneRepublic, Run.

count your blessings
[…]  and run, run, run

wtorek, września 12, 2023

(5192+1). Dzieci jako forma kontroli człowieka

Bezdzietność w wymiarze społecznym od podszewki poznałam. Drugie i trzecie dno bezdzietności zwiedziłam. Byłoby mi łatwiej, gdybym, nim ruszyłam w tę drogę, mia­ła pod ręką tę książkę. Nie szarpałabym się tak długo z seksizmem przebranymi za: wątpliwą życzliwością, głupimi mądrościami, przemyślaną starannie bez­myśl­no­ścią, najczystszymi projekcjami, współczuciem, któremu się wydaje, że coś o mnie wie, i naj­zwy­klej­szym w świecie chamstwem. Dużo nauczył mnie ten czas. Nie żałuję ani chwili.

Chcesz dowiedzieć się czegoś prawdziwego o życiu? Nie pytaj uprzy­wi­le­jo­wa­nych. Nie pytaj białego o rasizm, nie wie, że dyskryminuje ze względu na kolor skóry. Nie pytaj mężczyzn o sytuację kobiet. Nie pytaj ludzi z wielkich miast, jak się żyje w ich kraju. Zapytaj tych, którzy są konkretnych przywilejów pozbawieni.

[romantyzując macierzyństwo]  używają tej samej terminologii, co seksiści propagujący wizję z natury afirmujących życie kobiet karmicielek i wzmac­nia­ją w ten sposób główne dogmaty ideologii męskiej supremacji. Po­twier­dza­ją przez to, że macierzyństwo jest prawdziwym powołaniem kobiety, że kobiety, które nie są matkami, których życie bardziej skupia się na karierze, pracy twórczej czy politycznej, tracą coś ważnego i są skazane na emocjo­nal­nie niespełnione życie. Choć nie atakują one otwarcie ani nie umniej­sza­ją roli kobiet, które nie rodzą dzieci, sugerują (podobnie jak czyni całe spo­łe­czeń­stwo), że macierzyństwo jest ważniejsze i bardziej satysfakcjonujące niż inne formy pracy kobiet.

*

Biologiczne doświadczenie ciąży i rodzenia, bez względu na to, czy jest bolesne, czy radosne, nie powinno być utoż­sa­mia­ne z twierdzeniem, że kobiece rodzicielstwo jest z konieczności lepsze od męskiego.

*

Słownikowe definicje określenia „ojciec” łączą je z akceptacją odpo­wie­dzial­no­ści, nie zawierają jednak słów takich, jak „czułość” czy „przywiązanie”, choć słowa te wyznaczają znaczenie pojęcia „matka”.

*

Mężczyźni nie będą w równym stopniu uczestniczyć w pracach domowych dopóty, dopóki nie zostaną nauczeni, najlepiej już w dzieciństwie, że ojco­stwo ma takie samo znaczenie, jak macierzyństwo.

*

Powinno istnieć pojęcie
prawdziwego ro­dzi­ciel­stwa,
które nie czyni rozróżnienia między
troską macierzyńską a ojcowską.

*

Mężczyźni są socjalizowani do tego, by unikać po­dej­mo­wa­nia odpo­wie­dzial­no­ści za wychowywanie dzieci, i uni­ka­nie to jest wspierane przez ko­bie­ty, które wierzą, że macierzyństwo jest przestrzenią władzy, którą mo­gły­by utracić, gdyby mężczyźni w równym stopniu, co i one, uczestniczyli w rodzicielstwie. Wiele spośród tych kobiet nie chce dzielić się rodzi­ciel­stwem po równo z męż­czy­znami.

*

[…]  problemy pojawiające się wtedy, gdy dziecko ma tylko jednego rodzica lub jest wychowywane wyłącznie przez ko­bie­ty: wychowywanie przez ko­bie­ty dostarcza dzieciom niewielu męskich modeli zachowań, utrwala prze­ko­na­nie o tym, że rodzicielstwo jest zadaniem wyłącznie dla kobiet oraz wzmac­nia męską dominację i lęk mężczyzn przed kobietami.

*

Dominacja zazwyczaj obecna w rodzinie – dorosłych nad dziećmi, męż­czyzn nad kobietami – to różne formy opresji grupowej, które łatwo prze­kła­da­ją się na „prawomocną” grupową opresję innych ludzi, wy­zna­cza­ną przez „rasę” (rasizm), narodowość (kolonializm), „religię” albo „inne czyn­niki”.
  //  John Hodge

bell hooks, Teoria feministyczna. Od marginesu
do centrum
, przeł. Ewa Majewska,
Krytyka Polityczna, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)

*

The Black Eyed Peas, Where Is The Love?

what's wrong with the world, mama?
people living like they ain't got no mamas
[…] 
where is the love?
[…] 
if you never know [the] truth then
   you never know love
[…] 
we only got one world, one world
that's all we got one world, one world

czwartek, czerwca 15, 2023

5092. 166/365

dotarło do mnie. czekałam na pociągi, które nie przyjechały kilka­dzie­siąt, kilkanaście, kilka lat czy miesięcy temu. panie i pano­wie, nie ma w tym już nic osobistego, po prostu wystarczy!

166/365

Prince, Purple Rain, 1984.

poniedziałek, czerwca 05, 2023

5083. Zaklęcia

nadzieje i obietnice rokrocznie
zaklęte w białych dzwoneczkach.

Ale któ­rędy eros do­staje się do środka? Kiedy za­czyna się pra­gnie­nie? Bar­dzo trudno za­uwa­żyć ten mo­ment, a po­tem jest już za późno. Kiedy się za­ko­chu­jesz, za­wsze jest już za późno […].

*

Pra­gnie­nie to chwila, z któ­rej nie ma wyj­ścia.

*

W rze­czy­wi­sto­ści po­czą­tek jest je­dyną chwilą, któ­rej jako nie­świa­domy cel skrzy­dla­tego Erosa nie mo­żesz kon­tro­lo­wać. Wszystko, co mo­ment ten z sobą nie­sie, za­równo to, co do­bre, jak i to, co złe, co gorz­kie i co słod­kie, przy­cho­dzi nie­pro­szone i nie­prze­wi­dziane – jako dar bo­gów, jak mó­wią po­eci. Od tej chwili cała hi­sto­ria w du­żej mie­rze za­leży od cie­bie, ale nie jej po­czą­tek.

Anne Car­son [w:] Renata Lis, Moja ukochana i ja,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.

*  *  *

Simple Red, Say You Love Me.

being one of those grains of sand
I get blown […]  what I make of it, I don't
know, what's the meaning of it,
I don't know […]
say you love me all around the world
stay and hug me all around the world

środa, marca 29, 2023

4988. 88/365

     — i co z TEGO*?
     — nic?
     — nic!

88/365

___________
  *   pod TO** podstaw cokolwiek, co było dla Ciebie obu­rza­ją­ce, nie do pomyślenia… dwadzieścia, piętnaście, dzie­sięć, pięć lat temu; kwartał lub miesiąc temu czy w zeszłym tygodniu.
 **  nie dotyczy przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej.

Jonathan Roy, Keeping Me Alive, (akustycznie).

this fire is keeping me alive.

poniedziałek, marca 27, 2023

4986. 86/365

od lat diagnozuje ją w ten sam dobitny sposób:
     — masz mrówki w dupie.

a ona uwielbia to wewnętrzne poruszenie, to przyciąganie, które przykuwa jej uwagę do tego czy tamtego pozornie nic nie­zna­czą­ce­go drobiazgu, nie pyta już: dlaczego? po­zwa­la unieść się fali, daje ponieść się dro­bin­kom nie­zauwa­żal­ne­go, uchwyconego w ułamku sekundy, po­klat­ko­we­go czucia.

86/365

René Aubry, Lungomare.

sobota, lipca 16, 2022

4694. Samochodowa gra (II)

Na dwupasmowej drodze nie gra się w starą, dobrą grę. Wymyśliliśmy nową. Po­trzeb­ny jest rekwizyt w postaci spotify-a. Jeden gracz wybiera piosenkę. Drugi prze­bi­ja ta­ką piosenką, która pod jakimś względem jest „bardziej”. Potem znów pierwszy gracz, i dru­gi, i pierwszy, i dru­gi… aż dojedzie się do celu podróży. Skojarzenia z epo­ki lub dotyczące zastosowań utworu bardzo mile widziane. Odgrzaliśmy takie kawałki, któ­rych od dziesięcioleci nie słyszeliśmy.

Jabłoń:
(szuka utworu, by przebić)
Mam! Ale nie pamiętam artysty,
nie pamiętam tytułu utworu…
grał na saksofonie sopranowym.

Sadownik:
To ten podobny kształtem do klarnetu?

Jabłoń:
Tak.

Sadownik:
Kenny G.

Kenny G., The Moment.

*

(gra Mr. Big)
Jabłoń:
(szuka utworu, by przebić)
Mam tego muzyka przed oczami!
(po chwili znajduje)
Wiem!

Sadownik:
(nim wybrzmią pierwsze takty)
Alice Cooper!

Jabłoń:
Skąd wiedziałeś?

Sadownik:
W podobnym czasie dorastaliśmy…

Alice Cooper, Poison.

sobota, czerwca 04, 2022

4646. 155/365

niesłyszana, niewidziana, nierozumiana, zostawiona — nie ma się czym chwalić, znam to równie dobrze jak wielu innych lu­dzi; kamieniem nie rzucę, sama też umiem nie sły­szeć, nie wi­dzieć, nie chcieć ro­zu­mieć i zostawić.

niewidzialna — po­znaję ten społeczny fenomen jak wiele in­nych kobiet.

nie­obec­na — przyj­mu­jąc do wia­do­mości swoje nie­ist­nie­nie tutam, mogę zacząć żyć* na nowo?

155/365

__________
  * mając w ręku szklankę, w której wciąż coś pysznego jest.

Kenny Loggins, Danger Zone.

you'll never know what you can do
until you get it up as high as you can go

poniedziałek, maja 09, 2022

4610. na gigancie, dzień 9.

*

you pull hope from defeat in the night.
[…]
we are the people
     we've been waiting for
!
broken bells at a broken church.
heart that hurts is a heart that works.
from a broken place
that's where the victory is won
.

Martin Garrix, Bono & The Edge, We Are the People.

sobota, kwietnia 02, 2022

4578. Z oazy (IX)

Polowałam. Upolowałam. Nie przeczytałam. Połknęłam.

Po raz pierwszy w życiu dopadła mnie żałość, że nie jestem frankofilem. Gdyby tak było, miałabym dużo więcej radości z tej opowieści o Czasie.

Majstersztyk, jeśli chodzi o pomysł opisania zdjęć i ro­dzin­nych spotkań, luźno, choć chro­no­lo­gicz­nie, roz­ło­żo­nych na osi czasu. Albo się starzeję, albo nigdy wcześ­niej nie czytałam książki, która tak bardzo intymnie, a jednocześnie mocno, dotyka Cza­su, który w pewnych prze­dzia­łach współdzielimy z Au­tor­ką, dzieląc z nią ten sam czas lub te same do­świad­cze­nia, choć nie tę samą przestrzeń.

Po lekturze zostaje się (a) z marzeniem, by doczytać su­ple­ment kreślony dłonią Autorki od miejsca, gdzie kończy się książka po dzień dzisiejszy, (b) z trudem wy­bo­ru cytatów i (c) z nagłą potrzebą odkurzenia kilku francuskich piosenek — sły­sza­nych w dzieciństwie lub takich, co pomogły w swo­im czasie nie oszaleć.

Dla niej – przeciwnie – liczy się to, by mogła uchwycić swój pobyt na ziemi w określonej epoce, czas, który przez nią przeszedł, świat, który za­re­je­stro­wa­ła, po prostu żyjąc. […]  zwyczaje, gesty, słowa i tak dalej. […]  spró­bu­je usłyszeć raz jeszcze słowa ludzi, komentarze o zdarzeniach i przed­mio­tach, masę kłę­bią­cych się dyskursów, cały ten zgiełk produkujący bez wytchnienia kolejne definicje tego, czym jesteśmy i czym powinniśmy być, co po­win­ni­śmy myśleć, w co wierzyć, czego się obawiać i na co mieć nadzieję.

*

Cisza była tłem rzeczy, a rower odmierzał prędkość życia.

*

Ta kobieta wydaje się jej równie nie­praw­do­po­dob­na, jak dwu­dzie­sto­pię­cio­let­niej dziewczynie wy­da­wa­ła się czterdziestolatka – nie mogła sobie wyobrazić, że kiedykolwiek się nią stanie, a teraz już nią nie jest.

*

A patrząc na dorosłe dzieci i słuchając ich, myślało się o tym, co nas łączy, bo przecież nie krew ani geny, ale jedynie teraźniejszość tysięcy spędzonych razem dni, słów, gestów i posiłków, podróży samochodem, nie­skoń­czo­ność wspólnych doświadczeń, które – zda­wa­ło­by się – nie pozostawiły w nas świadomego śladu.

*

Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie.

*

Tej „bez przerwy innej” ze zdjęć będzie w zwier­cia­dla­nym odbiciu odpo­wia­dać „ona” ze spisywanych wspomnień.

*

Kiedy sprząta, znajduje kartkę ze zdaniem, którym Stendhal rozpoczyna Życie Henryka Brulard: „Jestem w przededniu pięćdziesiątki, byłby czas znać samego siebie”. Gdy je przepisała, miała trzydzieści siedem lat – teraz nie tylko doszlusowała do ówczesnego wieku Stendhala, ale już go dawno przekroczyła.

*

[…]  rzeczy, których się najbardziej boimy, w końcu się zdarzają.

*

Nie czuje, by różniła się od kobiet czterdziestopięcio- i pięćdziesięcioletnich, ale to złudzenie, które tamte bez złych intencji rozwiewają w trakcie roz­mo­wy, dając do zrozumienia, że nie należy do ich pokolenia i że po­strze­ga­ją ją tak, jak ona sama postrzega kobiety osiem­dzie­się­cio­let­nie – jako starą. Odwrot­nie niż w młodości, gdy miała pewność, że w ciągu jednego roku czy nawet miesiąca dokonuje się w niej prze­mia­na, a świat wokół pozostaje niezmieniony, teraz to ona czuje się nie­ru­cho­ma w galopującym świecie.

*

Pomiędzy tym, czego jeszcze nie ma, a tym, co już jest, świadomość przez krótki moment pozostaje pusta.

*

[…]  trudno było sobie uświadomić, że należy się już do kategorii dziadków, jakby ten tytuł pozostał na zawsze przypisany naszym dziadkom, jakby stanowił rodzaj właściwej im esencji, a ich odejście niczego tu nie zmieniło.

*

Oparłam się o piękno świata
A w dłoniach trzymałam zapach pór roku
Anna de Noailles

*

Spełniało się wielkie pragnienie mocy i bezkarności. Obracaliśmy się w rzeczywistości bez przedmiotów i podmiotów. Internet dokonywał zaskakującej prze­mia­ny świata w dyskurs.
     Miarą czasu było niespodziewane i szybkie kliknięcie myszką na ekranie.
     […]  Poszukiwanie straconego czasu odbywało się teraz w internecie.

*

Po powrocie do władzy prawica bezwzględnie niszczyła wszystko, co zostało zrobione.

*

Nie ma już lewicy. Zniknęła polityczna lekkość życia. Gdzie tkwił błąd? Co takiego zrobiliśmy źle? […].  Su­mie­nie kręciło się w kółko, schwytane w pułapkę po­mię­dzy niewinnym indywidualnym gestem wrzu­ce­nia głosu do urny a zbiorczym rezultatem.

*

W plątaninie koncepcji coraz trudniej było znaleźć jakieś zdanie dla siebie, takie, które pomaga żyć, gdy się je wy­po­wia­da w myślach.

*

W procesie bezustannej segmentacji rzeczywistości i mnożenia przed­mio­tów wszystko, co istnieje, po­wie­trze, ciepło i zimno, trawa i mrów­ki, pot i nocne chra­pa­nie, mogło stać się inspiracją do stworzenia nie­skoń­czo­nej gamy towarów. Handlowa wyobraźnia nie zna­ła granic. Zagarniała na swoje potrzeby język eko­lo­gii i psychologii, stroiła się w szaty humanizmu i spra­wie­dli­wości społecznej, zachęcała nas do „wspól­nej walki z drożyzną”, zalecała: „Zrób sobie przyjemność”, „Złap okazję”.

*

Straciwszy swoje zasadnicze pole działania, jakim był seks, Kościół stracił wszystko. […]  Niczego nie zmieniła pod tym względem popularność nowego polskiego papieża. Był politycznym bohaterem za­chod­niej wolności, takim Lechem Wałęsą w skali światowej. Jego wschodni akcent, biała szata, „Nie lękajcie się” i sposób, w jaki całował ziemię, wy­siad­łszy z samolotu, stanowiły część show, podobnie jak rzu­ca­nie majt­kami na koncertach Madonny.

*

Było rzeczą normalną, że produkty przybywają z ca­łe­go świata i krążą swo­bod­nie, natomiast ludzi cofa się spod granic. Aby je przekroczyć, nie­któ­rzy chowali się w ciężarówkach, robili z siebie towar – nieruchomieli i umie­ra­li uduszeni, bo jakiś kierowca zapomniał o nich na na­sło­necz­nio­nym parkingu w Dover.

*

Jego odejście [Joe Dassina]  sprawiło, że nagle po­czu­li­śmy się bardzo daleko od wiosny sie­dem­dzie­sią­te­go piątego i upadku Sajgonu, od dawki nadziei, którą niosła jego popularna piosenka L’Été indien.

Joe Dassin, L’Été indien.

*

Mnogość rzeczy maskowała deficyt myśli i zużywanie się wierzeń.

*

[…]  przepaść oddzielająca to, co można społecznie wy­ra­zić, od tego, co było w nas niewyrażalne, wy­da­wa­ła nam się normalna i nieunikniona, nie było to nawet coś, co dawało się pomyśleć, każdy czuł to tylko w głębi duszy […].

Annie Ernaux, Lata,
przeł. Magdalena Budzińska, Krzysztof Jarosz,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
(wyróżnienie własne)

Nagle w obliczu uzmysłowienia sobie nieuchronności śmierci bardzo mocno czuło się swoje ciało i chwilę obecną.

*

Tropić odczucia już istniejące, jeszcze nienazwane […]

(tamże)

*  *  *

Jacques Brel, Mathilde.

niedziela, grudnia 26, 2021

4493. 360/365

święta. ćwiczenia terenowe z terroru rodzinnego i uwikłania. jak dobrze, że ten obowiązkowy poligon tylko raz na rok.

360/365

Portugal. The Man, Feel It Still.

piątek, listopada 26, 2021

4451. Czekariat (XVIII) [wyjątkowo] słów

#1

jeśli szarpiesz i nie idzie, odpuść.
JiM

ciekawość jest tym,
co posuwa cię naprzód
.

JiM

#2

Coldplay, Higher Power.

I’m so happy that I’m alive
happy I’m alive at the same time as you
’cause you've got a higher power

#3

Czasami, gdy jestem beztroski, myślę, że przetrwanie jest ła­twe: po prostu idzie się naprzód z  tym, co się ma lub co pozo­sta­ło z tego, co się kiedyś do­sta­ło, dopóki coś się nie zmieni – lub dopóki w końcu sobie nie uświa­do­misz, że możesz się zmie­nić bez znikania, że wszyst­ko, co należy zrobić, to po­cze­kać, aż burza minie i oka­że się, że – owszem – twoje imię wciąż jest przy­wiązane do ży­wej istoty.

Ocean Vuong, Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę,
przeł. Adam Pluszka, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2021.

czwartek, czerwca 10, 2021

4267. 159–161/365

upał urządza mi piekło na Ziemi. wczoraj, nastrój wart podróży do Szwajcarii w jedną stronę, przetrwałam. dziś, feniks we mnie uśmiecha się, łomolę*.

159–161/365

____________
  * łomolę tą piosenką ponad miesiąc, ale dopiero dziś, umiesz­cza­jąc ją tutaj, zobaczyłam po raz pierwszy ten obra­zek — ma tę samą energię.
     z tą energią i z przyjemnością ro­bi­my z Sadownikiem rysę na wygładzonym świecie mieszkańców zgentryfikowanego osiedla — pomieszkujemy w fizycznie ogrodzonym, mentalnym getcie tych, co im się wydaje, że są wyłącznymi kowalami swego losu, po­miesz­ku­je­my chwilowo w dro­dze do ula.
     dziś wieczorem kolejnych kilkanaście osób będzie mogło powiedzieć: widziałem wózek i będzie musiało poradzić sobie z dysonansem poznawczym, że siedział na nim śmiejący się człowiek, patrzący z miłością w oczy drugiego człowieka.
     na zdrowie, panie i panowie!

*

X Ambassadors, Renegades.

go forth and have no fear
[…]
it's our time to break the rules
let's begin

sobota, marca 13, 2021

4169. Panna cotta (III)

Liczbę mnogą poćwiczyć. Jak mówi Maestra-Di-Italiano: rozmnożyć rzeczowniki. Ćwiczenie sobie wymyśliłam, by przy okazji pouczyć się liczyć, niczym trzylatek, do dziesięciu, na blachę. Jestem najdumniejszą na świecie trzylatką, bo umiem się sobą zająć.

ene, due, riche*, fache*.
uno, ragazzo, ragazza.
due favole,
tre cani,
quattro scarpe,
cinque alberi,
sei monete,
sette sogni,
otto farfalle,
nove libri,
dieci parole**.

____________
  * zapis po włosku, by fonetycznie brzmia­ło jak polska wyliczanka: ene, due, rike, fake

  ** // à la Leon Leszek Szkutnik:
    raz, chłopak, dziewczyna.
    dwie bajki,
    trzy psy,
    cztery buty,
    pięć drzew,
    sześć monet,
    siedem marzeń,
    osiem motyli,
    dziewięć książek,
    dziesięć słów.

*

Mogłabym napisać znów to samo: [ł]omolę trzeci dzień. I gapię sięjak wtedy… na relację, na taniec i na to, co między tancerzami. Nie mogę przestać…

Achille Lauro, Bam bam twist.

Malandrino!