Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam.
Jak to jest: żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć,
gdy prawie ci wmówiono, że jesteś taką Jabłonią?
Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME oni/playlist. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME oni/playlist. Pokaż wszystkie posty
Czy istnieje inny sposób, żeby się uratować? Jeśli nie poprzez tworzenie własnych rzeczywistości? — Clarice Lispector (1920–1977) Nadszedł czas, by w pełni zaakceptować tajemnicze życie tych,
którzy pewnego dnia umrą.
•
Życie rozkazuje mi: „Ruszaj się!”.
Ana Claudia Quintana Arantes, Śmierć warta przeżycia, przeł. Barbara Bardadyn,
Wydawnictwo Feeria, Łódź 2025.
*
Paolo Fresu, Hope, Richard Galliano (akordeon),
Jan Lundgren (fortepian), Paolo Fresu (trąbka).
mówienie o doświadczeniu nie jest doświadczeniem. *
odmienny stan, w który wprowadza
symptom, jest potencjalnie cenny. *
co się wydarzyło, że TO zauważyłaś? KD • Teacher
zróbmy to… czego tu brak?
co pojawia się jako nieobecne? *
poczucie winy dotyczy tego, co się zrobiło,
a wstyd dotyka tożsamości, ponieważ
kasuje istnienie, pozbawia prawa
do bycia tym, kim się jest. * co cię zatrzymuje?
dziś po południu, ogromna wdzięczność, że los nas spotkał zawodowo dwadzieścia jeden lat z hakiem temu.
dziś wieczorem, ogromna wdzięczność, że los podarował nam wiele uczt i dzisiejsze popołudnie. domknęliśmy koło, wpisaliśmy w nasze kalendarze początek kolejnego.
Moje lenistwo ograniczyło mi media społecznościowe dawno, dawno temu do śledzenia poczynań: ❦ jednego pieska, choć jest nikczemnego rozmiaru, świetnie radzi sobie z językiem włoskim (fantastyczna historia, odtwarzać wyłącznie z dźwiękiem),
❦
jednego sprzedawcy, będącego pod względem fizycznym przeciwieństwem pieska, ale współdzielącego z nim, poza płcią, znajomość włoskiego
❦
oraz kilka kont osób zajmujących się propagowaniem tego czy innego języka. By nie mijać się z prawdą, w kategorii używki musiałabym dopisać jeszcze tylko czytanie i blogowanie.
Z tych miejsc, odwiedzanych przeze mnie z uporem maniaka, przynoszę i flancuję w swoim życiu słowa, frazy, a czasem muzykę, która tam robi za tło, a tu w ulu ma momenty, gdy gra pierwsze skrzypce.
Ten kawałek przywlokłam w czerwcu z powodów lingwistycznych — zachwyciła mnie płynność, z jaką łączone są fragmenty tekstu angielskiego i hiszpańskiego, gładkie, prawie niezauważalne językowe fugi. Wciąż robi to na mnie wrażenie. Sadownik nie dzieli ze mną lingwistycznych zachwytów i gdy, jadąc samochodem, podzieliłam się z nim moim ochem i achem, popatrzył na mnie zgorszony moim wyborem,
a potem zapytał, czy znam oryginał. Nie znałam. A gdy usłyszałam, pokręciłam nosem. Bez hiszpańskich słów to nie to, skwitowałam.
Black Eyed Peas, Daddy Yankee, Bailar contigo.
❦
Dziś, przy porannej kawie czytam sobie. Czytam fantastyczną książkę o świecie mojej muzyki, w którym rolę nut pełnią fonemy. Nagle zderzają mi się kulki w głowie. I wracam do pierwowzoru piosenki. I odszczekuję czerwcową notę. Jestem pod wrażeniem. Cóż za historia! Nie może czekać do niedzieli. No way!
Scatman John,
Scatman (ski-ba-bop-ba-dop-bop).
„My, jąkający się, wiemy, czym jest pokora, bo upokarzano nas na śmierć” – mówi John Larkin w wywiadzie dla czasopisma naukowego „Advance for Speech. Language Pathologists and Audiologists”.
♮
Łzy wściekłości i bezsilności napływające do oczu, nieustanna konfrontacja z cudzym zniecierpliwieniem, szyderstwem, z pytaniami – pozornie pełnymi troski, a w rzeczywistości kłującymi jak palec wetknięty pod żebro: „Co jest nie tak z tym dzieckiem?” – to John także znakomicie pamięta. Pamięta też, jak bardzo już wtedy kochał muzykę.
♮
Nastoletni John ma talent muzyczny i uwielbia jazz. Uczy się grać na fortepianie, a dzięki płytom Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga poznaje niezwykłą technikę śpiewu –
scatting. Ten popularny w świecie jazzu sposób śpiewania polega na naśladowaniu dźwięków instrumentów oraz zastępowaniu tekstu onomatopejami. Technika wyzwalająca z ograniczeń narzucanych przez konwencjonalną wokalistykę z jej naciskiem na staranną dykcję i zrozumiałość wydawała się stworzona dla niego. W przyszłości
scat stanie się jedną z podwalin rapu (na razie uchodzi za technikę nieco ekscentryczną). W przypadku Johna pomoże wyzwolić tłumioną latami ekspresję. Czuje, że znalazł własną drogę, a marzenia o karierze muzyka jazzowego zaczyna traktować coraz poważniej. Obawia się jednak, jak publiczność zareaguje na jego, jak sam o nim myśli, „defekt”, i czy w ogóle powinien przed nią stawać. Dla bezpieczeństwa siada więc za fortepianem. Na razie.
♮
Zbliża się do dwudziestolecia debiutu, gdy zachęcony przez przyjaciela dokonuje rewolucji w swoim życiu i nagrywa płytę z muzyką taneczną. Melodyjne, pełne zabawnych językowych łamańców piosenki wąsatego faceta w kapeluszu, który śpiewa w tempie trzech słów na sekundę, szturmują światowe listy przebojów. „Kto tak śpiewa i co mu się stało?” – pytają zdumieni rodzice, słysząc nowe ulubione kawałki swoich dzieciaków. „To Scatman John!” Nieśmiały, niegdyś tłamszony muzyk z jazzowej niszy, swoim nietypowym sposobem śpiewania zachwyca, imponuje młodym ludziom i podbija świat popkultury. I nadal się jąka.
♮
Osiągnąłem sukces nie pomimo tego, że się jąkam, ale właśnie dlatego, że się jąkam. John Larkin aka Scatman John
Jagoda Ratajczak, Luka. Jak wstyd i lęk dziurawią nam język,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2023.
Pati:
(zaordynowała sześć dni temu, gdy Drzewko załamane było perspektywą
braku „większej” połowy tygodniowej rehabki) Stój dużo, rób rzeczy na stojąco i będzie dobrze. 🙂
*
Pati:
(dziś po południu) […] dobrze się czuję, a test wyszedł ujemny, co oznacza, że jutro możemy […]
Jabłoń:
(cały tydzień trzymała kciuki
i zaciśnięte pięści na szczęście,
głęboko odetchnęła, słysząc o wspaniałej perspektywie na kolejne dni) Ale ruinę będziesz odrestaurowywać :)))))
Pati: Damy radę. 😃 Bob Budowniczy wraca do normy. 🤣🤣🤣
Jabłoń: A jak jeszcze raz naślesz na mnie pień mózgu, to!!!
Bezdzietność w wymiarze społecznym od podszewki poznałam. Drugie i trzecie dno bezdzietności zwiedziłam. Byłoby mi łatwiej, gdybym, nim ruszyłam w tę drogę, miała pod ręką tę książkę. Nie szarpałabym się tak długo z seksizmem przebranymi za: wątpliwą życzliwością, głupimi mądrościami, przemyślaną starannie bezmyślnością, najczystszymi projekcjami, współczuciem, któremu się wydaje, że coś o mnie wie, i najzwyklejszym w świecie chamstwem. Dużo nauczył mnie ten czas. Nie żałuję ani chwili.
Chcesz dowiedzieć się czegoś prawdziwego o życiu? Nie pytaj uprzywilejowanych. Nie pytaj białego o rasizm, nie wie, że dyskryminuje ze względu na kolor skóry. Nie pytaj mężczyzn o sytuację kobiet. Nie pytaj ludzi z wielkich miast, jak się żyje w ich kraju. Zapytaj tych, którzy są konkretnych przywilejów pozbawieni.
[romantyzując macierzyństwo]
używają tej samej terminologii, co seksiści propagujący wizję z natury afirmujących życie kobiet karmicielek i wzmacniają w ten sposób główne dogmaty ideologii męskiej supremacji. Potwierdzają przez to, że macierzyństwo jest prawdziwym powołaniem kobiety, że kobiety, które nie są matkami, których życie bardziej skupia się na karierze, pracy twórczej czy politycznej, tracą coś ważnego i są skazane na emocjonalnie niespełnione życie. Choć nie atakują one otwarcie ani nie umniejszają roli kobiet, które nie rodzą dzieci, sugerują (podobnie jak czyni całe społeczeństwo), że macierzyństwo jest ważniejsze i bardziej satysfakcjonujące niż inne formy pracy kobiet.
*
Biologiczne doświadczenie ciąży i rodzenia, bez względu na to, czy jest bolesne, czy radosne, nie powinno być utożsamiane z twierdzeniem, że kobiece rodzicielstwo jest z konieczności lepsze od męskiego.
*
Słownikowe definicje określenia „ojciec” łączą je z akceptacją odpowiedzialności, nie zawierają jednak słów takich, jak „czułość” czy „przywiązanie”, choć słowa te wyznaczają znaczenie pojęcia „matka”.
*
Mężczyźni nie będą w równym stopniu uczestniczyć w pracach domowych dopóty, dopóki nie zostaną nauczeni, najlepiej już w dzieciństwie, że ojcostwo ma takie samo znaczenie, jak macierzyństwo.
*
Powinno istnieć pojęcie prawdziwego rodzicielstwa, które nie czyni rozróżnienia między troską macierzyńską a ojcowską.
*
Mężczyźni są socjalizowani do tego, by unikać podejmowania odpowiedzialności za wychowywanie dzieci, i unikanie to jest wspierane przez kobiety, które wierzą, że macierzyństwo jest przestrzenią władzy, którą mogłyby utracić, gdyby mężczyźni w równym stopniu, co i one, uczestniczyli w rodzicielstwie. Wiele spośród tych kobiet nie chce dzielić się rodzicielstwem po równo z mężczyznami.
*
[…]
problemy pojawiające się wtedy, gdy dziecko ma tylko jednego rodzica lub jest wychowywane wyłącznie przez kobiety: wychowywanie przez kobiety dostarcza dzieciom niewielu męskich modeli zachowań, utrwala przekonanie o tym, że rodzicielstwo jest zadaniem wyłącznie dla kobiet oraz wzmacnia męską dominację i lęk mężczyzn przed kobietami.
*
Dominacja zazwyczaj obecna w rodzinie – dorosłych nad dziećmi, mężczyzn nad kobietami – to różne formy opresji grupowej, które łatwo przekładają się na „prawomocną” grupową opresję innych ludzi, wyznaczaną przez „rasę” (rasizm), narodowość (kolonializm), „religię” albo „inne czynniki”. // John Hodge
bell hooks, Teoria feministyczna. Od marginesu do centrum,
przeł. Ewa Majewska,
Krytyka Polityczna, Warszawa 2022.
(wyróżnienie własne)
*
The Black Eyed Peas, Where Is The Love?
what's wrong with the world, mama?
people living like they ain't got no mamas […]
where is the love? […]
if you never know
[the] truth then you never know love […]
we only got one world, one world
that's all we got one world, one world
dotarło do mnie. czekałam na pociągi, które nie przyjechały kilkadziesiąt, kilkanaście, kilka lat czy miesięcy temu. panie i panowie, nie ma w tym już nic osobistego, po prostu wystarczy!
nadzieje i obietnice rokrocznie zaklęte w białych dzwoneczkach.
Ale którędy eros dostaje się do środka? Kiedy zaczyna się pragnienie? Bardzo trudno zauważyć ten moment, a potem jest już za późno. Kiedy się zakochujesz, zawsze jest już za późno […].
*
Pragnienie to chwila, z której nie ma wyjścia.
*
W rzeczywistości początek jest jedyną chwilą, której jako nieświadomy cel skrzydlatego Erosa nie możesz kontrolować. Wszystko, co moment ten z sobą niesie, zarówno to, co dobre, jak i to, co złe, co gorzkie i co słodkie, przychodzi nieproszone i nieprzewidziane – jako dar bogów, jak mówią poeci. Od tej chwili cała historia w dużej mierze zależy od ciebie, ale nie jej początek.
Anne Carson [w:] Renata Lis, Moja ukochana i ja,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2023.
* * *
Simple Red, Say You Love Me.
being one of those grains of sand
I get blown […]
what I make of it,
I don't know,
what's the meaning of it,
I don't know
[…]
say you love me all around the world stay and hug me all around the world
___________
* pod TO** podstaw cokolwiek, co było dla Ciebie oburzające, nie do pomyślenia… dwadzieścia, piętnaście, dziesięć, pięć lat temu; kwartał lub miesiąc temu czy w zeszłym tygodniu.
** nie dotyczy przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej.
od lat diagnozuje ją w ten sam dobitny sposób:
— masz mrówki w dupie.
a ona uwielbia to wewnętrzne poruszenie, to
przyciąganie, które przykuwa jej uwagę do tego czy tamtego pozornie nic nieznaczącego drobiazgu,
nie pyta już: dlaczego?
pozwala unieść się fali, daje ponieść się drobinkom niezauważalnego, uchwyconego w ułamku sekundy, poklatkowego czucia.
Na dwupasmowej drodze nie gra się w starą, dobrą grę. Wymyśliliśmy nową. Potrzebny jest rekwizyt w postaci spotify-a. Jeden gracz wybiera piosenkę. Drugi przebija taką piosenką, która pod jakimś względem jest „bardziej”. Potem znów pierwszy gracz, i drugi, i pierwszy, i drugi… aż dojedzie się do celu podróży. Skojarzenia z epoki lub dotyczące zastosowań utworu bardzo mile widziane. Odgrzaliśmy takie kawałki, których od dziesięcioleci nie słyszeliśmy.
Jabłoń:
(szuka utworu, by przebić)
Mam! Ale nie pamiętam artysty,
nie pamiętam tytułu utworu…
grał na saksofonie sopranowym.
niesłyszana, niewidziana, nierozumiana, zostawiona — nie ma się czym chwalić, znam to równie dobrze jak wielu innych ludzi; kamieniem nie rzucę, sama też umiem nie słyszeć, nie widzieć, nie chcieć rozumieć i zostawić.
niewidzialna — poznaję ten społeczny fenomen jak wiele innych kobiet.
nieobecna — przyjmując do wiadomości swoje nieistnienie tu i tam, mogę zacząć żyć* na nowo?
155/365
__________
* mając w ręku szklankę, w której wciąż coś pysznego jest.
Kenny Loggins, Danger Zone.
you'll never know what you can do
until you get it up as high as you can go
you pull hope from defeat in the night. […] we are the people we've been waiting for!
broken bells at a broken church.
heart that hurts is a heart that works. from a broken place
that's where the victory is won.
Martin Garrix, Bono & The Edge, We Are the People.
Polowałam. Upolowałam. Nie przeczytałam. Połknęłam.
Po raz pierwszy w życiu dopadła mnie żałość, że nie jestem frankofilem. Gdyby tak było, miałabym dużo więcej radości z tej opowieści o Czasie.
Majstersztyk, jeśli chodzi o pomysł opisania zdjęć i rodzinnych spotkań, luźno, choć chronologicznie, rozłożonych na osi czasu. Albo się starzeję, albo nigdy wcześniej nie czytałam książki, która tak bardzo intymnie, a jednocześnie mocno, dotyka Czasu, który w pewnych przedziałach współdzielimy z Autorką, dzieląc z nią ten sam czas lub te same doświadczenia, choć nie tę samą przestrzeń.
Po lekturze zostaje się (a) z marzeniem, by doczytać suplement kreślony dłonią Autorki od miejsca, gdzie kończy się książka po dzień dzisiejszy, (b) z trudem wyboru cytatów i (c) z nagłą potrzebą odkurzenia kilku francuskich piosenek — słyszanych w dzieciństwie lub takich, co pomogły w swoim czasie nie oszaleć.
Dla niej – przeciwnie – liczy się to, by mogła uchwycić swój pobyt na ziemi w określonej epoce, czas, który przez nią przeszedł, świat, który zarejestrowała, po prostu żyjąc.
[…]zwyczaje, gesty, słowa i tak dalej. […] spróbuje usłyszeć raz jeszcze słowa ludzi, komentarze o zdarzeniach i przedmiotach, masę kłębiących się dyskursów, cały ten zgiełk produkujący bez wytchnienia kolejne definicje tego, czym jesteśmy i czym powinniśmy być, co powinniśmy myśleć, w co wierzyć, czego się obawiać i na co mieć nadzieję.
*
Cisza była tłem rzeczy, a rower odmierzał prędkość życia.
*
Ta kobieta wydaje się jej równie nieprawdopodobna, jak dwudziestopięcioletniej dziewczynie wydawała się czterdziestolatka – nie mogła sobie wyobrazić, że kiedykolwiek się nią stanie, a teraz już nią nie jest.
*
A patrząc na dorosłe dzieci i słuchając ich, myślało się o tym, co nas łączy, bo przecież nie krew ani geny, ale jedynie teraźniejszość tysięcy spędzonych razem dni, słów, gestów i posiłków, podróży samochodem, nieskończoność wspólnych doświadczeń, które – zdawałoby się – nie pozostawiły w nas świadomego śladu.
*
Uratować coś z czasu, w którym się już nigdy nie będzie.
*
Tej „bez przerwy innej” ze zdjęć będzie w zwierciadlanym odbiciu odpowiadać „ona” ze spisywanych wspomnień.
*
Kiedy sprząta, znajduje kartkę ze zdaniem, którym Stendhal rozpoczyna Życie Henryka Brulard: „Jestem w przededniu pięćdziesiątki, byłby czas znać samego siebie”. Gdy je przepisała, miała trzydzieści siedem lat – teraz nie tylko doszlusowała do ówczesnego wieku Stendhala, ale już go dawno przekroczyła.
*
[…]
rzeczy, których się najbardziej boimy, w końcu się zdarzają.
*
Nie czuje, by różniła się od kobiet czterdziestopięcio- i pięćdziesięcioletnich, ale to złudzenie, które tamte bez złych intencji rozwiewają w trakcie rozmowy, dając do zrozumienia, że nie należy do ich pokolenia i że postrzegają ją tak, jak ona sama postrzega kobiety osiemdziesięcioletnie – jako starą. Odwrotnie niż w młodości, gdy miała pewność, że w ciągu jednego roku czy nawet miesiąca dokonuje się w niej przemiana, a świat wokół pozostaje niezmieniony, teraz to ona czuje się nieruchoma w galopującym świecie.
*
Pomiędzy tym, czego jeszcze nie ma, a tym, co już jest, świadomość przez krótki moment pozostaje pusta.
*
[…]
trudno było sobie uświadomić, że należy się już do kategorii dziadków, jakby ten tytuł pozostał na zawsze przypisany naszym dziadkom, jakby stanowił rodzaj właściwej im esencji, a ich odejście niczego tu nie zmieniło.
*
Oparłam się o piękno świata
A w dłoniach trzymałam zapach pór roku Anna de Noailles
*
Spełniało się wielkie pragnienie mocy i bezkarności. Obracaliśmy się w rzeczywistości bez przedmiotów i podmiotów. Internet dokonywał zaskakującej przemiany świata w dyskurs.
Miarą czasu było niespodziewane i szybkie kliknięcie myszką na ekranie. […] Poszukiwanie straconego czasu odbywało się teraz w internecie.
*
Po powrocie do władzy prawica bezwzględnie niszczyła wszystko, co zostało zrobione.
*
Nie ma już lewicy. Zniknęła polityczna lekkość życia. Gdzie tkwił błąd? Co takiego zrobiliśmy źle?
[…].
Sumienie kręciło się w kółko, schwytane w pułapkę pomiędzy niewinnym indywidualnym gestem wrzucenia głosu do urny a zbiorczym rezultatem.
*
W plątaninie koncepcji coraz trudniej było znaleźć jakieś zdanie dla siebie, takie, które pomaga żyć, gdy się je wypowiada w myślach.
*
W procesie bezustannej segmentacji rzeczywistości i mnożenia przedmiotów wszystko, co istnieje, powietrze, ciepło i zimno, trawa i mrówki, pot i nocne chrapanie, mogło stać się inspiracją do stworzenia nieskończonej gamy towarów. Handlowa wyobraźnia nie znała granic. Zagarniała na swoje potrzeby język ekologii i psychologii, stroiła się w szaty humanizmu i sprawiedliwości społecznej, zachęcała nas do „wspólnej walki z drożyzną”, zalecała: „Zrób sobie przyjemność”, „Złap okazję”.
*
Straciwszy swoje zasadnicze pole działania, jakim był seks, Kościół stracił wszystko.
[…]
Niczego nie zmieniła pod tym względem popularność nowego polskiego papieża. Był politycznym bohaterem zachodniej wolności, takim Lechem Wałęsą w skali światowej. Jego wschodni akcent, biała szata, „Nie lękajcie się” i sposób, w jaki całował ziemię, wysiadłszy z samolotu, stanowiły część show, podobnie jak rzucanie majtkami na koncertach Madonny.
*
Było rzeczą normalną, że produkty przybywają z całego świata i krążą swobodnie, natomiast ludzi cofa się spod granic. Aby je przekroczyć, niektórzy chowali się w ciężarówkach, robili z siebie towar – nieruchomieli i umierali uduszeni, bo jakiś kierowca zapomniał o nich na nasłonecznionym parkingu w Dover.
*
Jego odejście
[Joe Dassina] sprawiło, że nagle poczuliśmy się bardzo daleko od wiosny siedemdziesiątego piątego i upadku Sajgonu, od dawki nadziei, którą niosła jego popularna piosenka L’Été indien.
Joe Dassin, L’Été indien.
*
Mnogość rzeczy maskowała deficyt myśli i zużywanie się wierzeń.
*
[…]
przepaść oddzielająca to, co można społecznie wyrazić, od tego, co było w nas niewyrażalne, wydawała nam się normalna i nieunikniona, nie było to nawet coś, co dawało się pomyśleć, każdy czuł to tylko w głębi duszy
[…].
Annie Ernaux, Lata,
przeł. Magdalena Budzińska, Krzysztof Jarosz,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2022.
(wyróżnienie własne)
Nagle w obliczu uzmysłowienia sobie nieuchronności śmierci bardzo mocno czuło się swoje ciało i chwilę obecną.
*
Tropić odczucia już istniejące, jeszcze nienazwane […].
I’m so happy that I’m alive
happy I’m alive at the same time as you
’cause you've got a higher power
#3
Czasami, gdy jestem beztroski, myślę, że przetrwanie jest łatwe: po prostu idzie się naprzód z tym, co się ma lub co pozostało z tego, co się kiedyś dostało, dopóki coś się nie zmieni – lub dopóki w końcu sobie nie uświadomisz, że możesz się zmienić bez znikania, że wszystko, co należy zrobić, to poczekać, aż burza minie i okaże się, że – owszem – twoje imię wciąż jest przywiązane do żywej istoty.
Ocean Vuong, Wspaniali jesteśmy tylko przez chwilę,
przeł. Adam Pluszka,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2021.
upał urządza mi piekło na Ziemi. wczoraj, nastrój wart podróży do Szwajcarii w jedną stronę, przetrwałam. dziś, feniks we mnie uśmiecha się, łomolę*.
159–161/365
____________
* łomolę tą piosenką ponad miesiąc, ale dopiero dziś, umieszczając ją tutaj, zobaczyłam po raz pierwszy ten obrazek — ma tę samą energię.
z tą energią i z przyjemnością robimy z Sadownikiem rysę na wygładzonym świecie mieszkańców zgentryfikowanego osiedla — pomieszkujemy w fizycznie ogrodzonym, mentalnym getcie tych, co im się wydaje, że są wyłącznymi kowalami swego losu, pomieszkujemy chwilowo w drodze do ula.
dziś wieczorem kolejnych kilkanaście osób będzie mogło powiedzieć: widziałem wózek i będzie musiało poradzić sobie z dysonansem poznawczym, że siedział na nim śmiejący się człowiek, patrzący z miłością w oczy drugiego człowieka.
na zdrowie, panie i panowie!
*
X Ambassadors, Renegades.
go forth and have no fear […] it's our time to break the rules let's begin
Liczbę mnogą poćwiczyć. Jak mówi Maestra-Di-Italiano: rozmnożyć rzeczowniki. Ćwiczenie sobie wymyśliłam, by przy okazji pouczyć się liczyć, niczym trzylatek, do dziesięciu, na blachę. Jestem najdumniejszą na świecie trzylatką, bo umiem się sobą zająć.
ene, due, riche*, fache*.
uno, ragazzo, ragazza.
due favole,
tre cani,
quattro scarpe,
cinque alberi,
sei monete,
sette sogni,
otto farfalle,
nove libri,
dieci parole**.
____________
* zapis po włosku, by fonetycznie brzmiało jak polska wyliczanka: ene, due, rike, fake…
** // à la Leon Leszek Szkutnik:
raz, chłopak, dziewczyna.
dwie bajki,
trzy psy,
cztery buty,
pięć drzew,
sześć monet,
siedem marzeń,
osiem motyli,
dziewięć książek,
dziesięć słów.
*
Mogłabym napisać znów to samo: [ł]omolę trzeci dzień. I gapię się… jak wtedy… na relację, na taniec i na to, co między tancerzami. Nie mogę przestać…