Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dotykającSensu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dotykającSensu. Pokaż wszystkie posty

sobota, czerwca 01, 2019

3297.

nie jesteś mi nic winna.
przyszło do mnie prawie tydzień temu. najpiękniejsze zdanie, które mogę wypowiedzieć w twoją nieobecną* stronę. uwalniam nim ciebie, czuję to całą sobą. te słowa, wypowiedziane przeze mnie na głos, paradoksalnie uwalniają również mnie. uwalniają przede wszystkim mnie.

nie jesteś mi nic winna.
powtarzam, nie dowierzając, jak bardzo leczący jest to zestaw głosek. a ty? ty musisz poszukać swojego leczącego zdania.

uwolni.ona

______________
* sześć lat temu powiedziałam: starczy, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. nie zmieniłam zdania.

piątek, maja 31, 2019

3296. w drodze

zostanę tu
     ile trzeba,
     ile się da,
nim odejdę.

póki jestem, rozkoszuję się
     smakiem*, dźwiękiem,
     kolorem**, ruchem,
Twoją obecnością w moim życiu.

______________
  * dziś: truskawek.
** dziś: truskawek.

*

w uerze zarżnęłam płytę z VII Symfonią Beethovena… czekam na nową… a póki co, marny jutiub — marny, bo nie można aspołecznie walnąć tak, by cały blok musiał się delektować — po cichu ta symfonia nie działa…

Ludwig van Beethoven, VII Symfonia A-dur op. 92.
(energetycznie to utwór-Imagine-Dragons początku XIX w.)

wtorek, maja 21, 2019

3284.

oczekiwania.
nic lepiej i bardziej nie popsuje ci dnia czy życia.

     oczekiwania twoje wobec innych — próbuj, Syzyfie!
     oczekiwania innych wobec ciebie — można wyśmiać, przemilczeć lub olać.
     oczekiwania, jakie masz wobec siebie, mogą urządzić ci piekło na Ziemi — po co ci to?

Michał Anioł, Stworzenie Adama, 1511.
(fragmencik)

wtorek, kwietnia 30, 2019

3264. kto u steru?

kto w Tobie opowiada Ci dziś historię twojego życia?
przyszło do mnie w nocy.

wczorajszy dzień (poza rehabką) był dniem opowiadanym przez ofiarę, która stoi na równi pochyłej swej choroby i z każdą chwilą stacza się w dół. wczorajszy dzień — na szczęście — minął, a ja mogę wybrać, kto we mnie opowiada moją historię.

Żadna chwila nie jest taka sama jak inna. Każda jest wyjątkowa i każda kryje w sobie wyjątkowe możliwości.

*

Ufność w siebie, we własną podstawową mądrość i dobroć, jest bardzo ważna […] będziesz musiał szanować swoje odczucia, bo ciało będzie podpowiadało, byś się zatrzymał albo zrezygnował […].

*

[…] ostatecznie ciągle musimy żyć własnym życiem, każdą jego chwilą. Praktykując uważność, praktykujemy odpowiedzialność za bycie sobą i uczenie się, jak ufać własnemu istnieniu.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa,
przeł. Roman Skrzypczak, wydanie IV,
Czarna Owca, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

czwartek, kwietnia 25, 2019

3260.

życie to zaangażowanie.
przyszło znad granicy snu i jawy nad ranem.

robienie, zapieprzanie, dotrzymywanie zobowiązań i terminów, jeszcze więcej robienia i zapieprzania, dokręcania śruby i jeszcze więcej działania — to nie jest życie. i kropka.

żyjesz, gdy się w coś angażujesz. żyjesz tylko wtedy.

[…] tak samo jak poczwarka motyla wszystko może rozwijać się tylko we własnym tempie.

*

Dlaczego mamy gnać przez jedne chwile, by dotrzeć do innych, tych „lepszych”? W końcu każda z nich jest chwilą naszego życia wtedy, gdy upływa.

Jon Kabat-Zinn, Życie, piękna katastrofa,
przeł. Roman Skrzypczak, wydanie IV,
Czarna Owca, Warszawa 2018.

wtorek, kwietnia 16, 2019

3250.

dwa przystanki autobusem. myślę o moim świecie, że taki skurczony. klepnęła mnie w ramię świadomość, podrzucając pytanie:
     dlaczego uważasz, że dalej to lepiej?
dlaczego wydaje ci się, że musi być bardziej, mocniej, szybciej, więcej?

poniedziałek, marca 18, 2019

3223. Urobek zeszłotygodniowy

nim przyszedł Pan Vojta, rozmawiałyśmy z Dżo o odkryciach ostatnich dni.

jeśli chcesz chodzić,
     musisz chodzić.

jeśli chcesz być process workerem,
     musisz procesować to, co przynosi życie.

jeśli chcesz… a chcesz?

a teraz Pan, Pani, ona, on, Ty:
jeśli chcesz _________*,
     musisz _________*.

_____
* wpisz TO, o robieniu czego marzysz — tylko Ty wiesz, co TO jest; w końcu to Twoje „najtwojsze” Życie.

niedziela, marca 17, 2019

3221. Literki odnotować (I)

gazeta ubrała mnie w sześćdziesiąt dni wokół bloga, tzn. jeśli nie chcę stracić wpisów, muszę je sobie przenieść. No to przenoszę… dziewiętnasty dzień.

Gdy półtora tygodnia temu „wyrwałam” się do tam, z przyjemnością wzięłam tylko zeszyt, pióro i książkę w „papierzu”. Delektowałam się i w końcu zrozumiałam, dlaczego lubię te dla dzieci — pozwalają mi włóczyć się po świecie zamyśleń i zaczuć”. Tak też było z tą książką, którą w tam łyknęłam.

     To właśnie dziś zrobię — zdecydował. — Wybiorę się na wycieczkę brzegiem rzeki.
     Naturalnie robił to już wiele razy, ale wciąż było coś nowego do odkrycia
.

*

Kuba poczuł, że coś przyciąga go w ich [eukaliptusów] stronę. Czy za leśną ścianą czaiła się jakaś tajemnica, którą mógłby odkryć, gdyby miał na tyle odwagi?

*

     W którą stronę? — zastanawiał się.
     Jedna ze znanych mu dróg prowadziła w głąb doliny. Druga biegła w kierunku wybrzeża. Nie miał powodu, by zdecydować się na którąś z nich, więc zamknął oczy i wykonał obrót na jednej nodze. Gdy otworzy oczy, skieruje się tam, gdzie padnie jego wzrok. Otworzył oczy.
     Już wiem!

*

     — Przygody! — powtórzył Stary Wombat. — A jakież to przygody?
     — Różne — odparła zdecydowanie Kanga. — No wiesz. Przygody. Po prostu życie
!

*

Gdybym ja był tobą, a ty mną… – mruczał dalej, głośno sapiąc. — To dopiero zabawna myśl! Gdybyś ty była mną, a ja

*

Potem, gdy usiłował to sobie przypomnieć, nie potrafił określić, jak długo trwało to uczucie. Być może tylko chwilę, niecałą minutę, ale w sercu czuł, jakby to były całe lata, tysiące lat. Miał wrażenie, że nie ma już żadnych lat, nie ma zatrzymywania się ani ruszania w drogę, nie ma żadnego początku ani końca, żadnych wyjazdów ani powrotów.

Ursula Dubosarsky, Kuba i Kanga, ilustr. Andrew Joyner,
przeł. Maria Makuch, Wydawnictwo Znak, Kraków 2019.
(wyróżnienie własne)

czwartek, marca 14, 2019

3219. Trzymają mnie te słowa

Usłyszałam tę rozmowę wczoraj. Poruszyły mnie i zachwyciły te słowa. Wciąż ze mną są i chcę, by zostały, bo i ja zapraszam was jako świadka moich wzruszeń.

Idąc tak za Gombrowiczem: ja was zapraszam jako świadka swoich wzruszeń, a wy sobie dacie radę i wy możecie wyjść — ćwiczcie swoją wolność. To jest ważne, bo się urodziliście z tym.

*

[…] najpierw wychodzi, wychodzi […] to się trzyma kupy i nagle jest totalne tąpnięcie i od tego momentu tak naprawdę zaczyna się prawdziwa praca, dopiero po tym upadku.

*

Postanowiłam sobie bardzo dawno […] z procesu robienia filmu wezmę dla siebie wszystko […] po zakończeniu, zamknięciu filmu ja już wszystko wzięłam, co było do wzięcia.

// Jagoda Szelc w rozmowie z Martą Perchuć-Burzyńską
(wyróżnienie własne)

fot. źródło.

wtorek, lutego 19, 2019

3194.

granica między dobrze znanym
a nieznanym wcale. gdzie jest dziś?

by przekroczyć tę granicę, trzeba do niej podejść.

zobaczyłam tę kobietę dziś. nim
autobus ruszył z przystanku.

[suplement pikselowy: 3.02.2022]

wtorek, stycznia 15, 2019

3160.

karczemna awantura z soboty wciąż we mnie jakoś siedzi. wczorajszy dzień wciąż we mnie jest. jestem z trudnym w trudnym. szukam nadziei…

*

Bardziej niż śmierci boję się
życia bez przyjemności i celu
.

Claire Wineland
(1997–2018)
Czasem to, co już się ma, jest
najlepszym, co można mieć
.


Autor(ka) nie do ustalenia, fragment, źródło.

*

Disturbed, The Sound of Silence.

piątek, stycznia 11, 2019

3158. Przy porannej kawie

 wpis przeniesiony 14.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Próg, próg, próg! Początkujący adepci psychologii procesu często częstują innych tą frazą i na tym etapie studiów ona nigdy nie brzmi jak dobra informacja, jest (nieintencjonalnie) oskarżeniem — hiperbola? — niechlubny fakt. Wiem, przeszłam przez to i ja.

Symptomy powstają na progu. Ciut bardziej zaawansowani adepci psychologii procesu częstują chorych tą rewelacją, informując ich tym samym nie wprost, że sami są sobie winni. Zostałam poczęstowana tą mądrością nie raz i zawsze miałam ochotę strzelić w mordę niedouczonych mądralińskich. Symptomy… panie i panowie, to nie jest takie proste.

Przy porannej kawie wdzięczność rozlała mi się po ciele, bo:

zawsze jestem na progu.
zawsze mam w jakiejś sprawie dyskomfort.
i całe szczęście! to znaczy, że
żyję i mogę się rozwijać, zmieniać, kochać.

Ty też zawsze jesteś na progu.
i całe szczęście!


Autor(ka) nie do ustalenia, źródło.

środa, stycznia 09, 2019

3155. O szczęściu

it’s crucial to do things
pomyślałam, idąc po rehabce po świeżutkim,
nieużywanym przez nikogo jeszcze śniegu.

*

Carly Simon, Coming Around Again/Itsy-Bitsy Spider, 1987.

I know nothing stays the same,
but if you’re willing to play the game,
it’s coming around again.
so don’t mind if I fall apart,
there’s more room in a broken heart
.
and I believe in love
.

poniedziałek, grudnia 31, 2018

3140.

ta wymiana literek wciąż robi na mnie wrażenie, rezonuje,
porusza, żyje we mnie, więc chcę ją tu mieć.

poprosiłam o zgodę na zacytowanie. dostałam.
ta wymiana literek wciąż (bez najmniejszych zmian), więc ją tu mam.

Kaan:
(napisała wiele dni temu)
Słuchaj, nie masz wrażenia,
że grasz w jakimś filmie?
À propos choroby…

Jabłoń:
(odpisała)
Mam wrażenie, że tamto życie
nie było moje, a to jest.

Kaan:
Właśnie!

środa, listopada 28, 2018

3101. O szczęściu w nieszczęściu

W każdej chwili przynajmniej jedno z nas widzi światełko w tunelu — nie opuszcza, nie odpuszcza, trwa przy, w gotowości, by podać rękę, wyciągnąć za uszy z mroku.

*

Tina Turner & David Bowie, Tonight, 1985.

*

I will love you till I reach the end.

sobota, października 20, 2018

czwartek, października 11, 2018

3052. Eksperyment, dzień 11. minus 24h i 90 minut

ten malutki płomyk,
     tlący się przez całe życie na dnie duszy,
     odnaleźć na nowo, podtrzymać, nie zadeptać,
rzecz wielka.

*

Ludovico Einaudi, Divenire.

[suplement pikselowy: 13.01.2022]

środa, października 10, 2018

3051.

 wpis przeniesiony 11.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Zatrzymał się przy krzaczku. Intensywnie oddał się „czytaniu”. Starsza kobieta z siłą, jakiej bym się po niej nie spodziewała, gwałtownie szarpnęła smycz. W ten sposób moja uwaga przesunęła tę psio-ludzką parę z widzenia peryferyjnego w samo centrum. Pies w typie tollera, skundlony niższą wysokością w kłębie i drobniejszą sylwetką nie odszczekał się, że nie godzi się tak psa traktować, kurwą nie rzucił, poddał się sile bez oporów, przechodząc do porządku dziennego nad chwilą.

Dwa metry dalej — równie gwałtownie co niespotykanie — nagle pani stanęła; torebkę, błąkającą się po świecie dostatecznie długo, otworzyła i zaczęła nerwowo przeszukiwać. Im bardziej szukała, tym bardziej to, czego poszukiwała, kryło się przed jej oczami i dłońmi. Pies stał, miał czas, rozejrzał się po świecie na pół długości smyczy w lewo i w prawo. Nie zaczął wyzywać, że ona znów nie wzięła, zapomniała, zgubiła i co ona sobie myśli, co zamierza, że kłopot mu nie lada zrobiła. Zamiast tego wszystkiego po prostu usiadł i czekał, delektując się chwilą.

Patrzyłam na psa urzeczona jeszcze dobrą chwilę, bo wszystko trwało odpowiednio do wieku starszej pani. Wiedziałam, że spotkałam kudłatego Nauczyciela — ta chwila stała się i dla mnie idealna. Niczego ani Jemu, ani mnie nie brakowało.

A życie już takie jest, że czasem człowieka szarpnie dotkliwie, za obrożę przytrzyma.

Lęk i nadzieja powstają z odczucia, że czegoś nam brak. Rodzą się z poczucia ubóstwa. Nie potrafimy po prostu poczuć się dobrze sami ze sobą. Chwytamy się nadziei, a ta okrada nas z chwili obecnej. Czujemy, że to ktoś inny, nie my, wie, o co chodzi, że to w nas czegoś brak, i dlatego cały świat także wydaje się wybrakowany.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu,
przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.

Przypomniała mi się historia z Kudłatą, równie pouczająca, równie mocno uśmiechająca moją Duszę.

sobota, września 29, 2018

(3030+10).

 wpis przeniesiony 10.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Baw się! Przed oczami pojawiają się licealiści ostatnich lat, robiący bekę w miejscach publicznych, studenckie imprezy, których nie zatrzymał świt ani nadchodząca sesja egzaminacyjna. Przed oczami mam ucieleśnienie nieodpowiedzialności, jazdę po bandzie i brak hamulców. Nie, to nie dla mnie, nawet jeśli „już nie dla mnie” zdradza drogę, która nieodwołalnie za mną.

Baw się! Baw się, zajmując się tym, co jest istotne, ważne, najważniejsze w twym życiu! Baw się tym, co jest sensem twego życia! Tydzień szłam do tego, co zobaczyłam. Przed oczami mam czystą radość istnienia, kontakt ze sobą i zaufanie… zaufanie do siebie, do innych ludzi, do świata… zaufanie do chwili, która właśnie się wydarza. Tak, to dla mnie, „już dla mnie”, dzięki drodze, którą przeszłam.

Baw się wyśmienicie!

ilustr. Philipp Grein,
bawi się cudnie, myślę sobie.