Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #myMS. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #myMS. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lipca 19, 2026

6168. 200/365

otrzy­małam ciało, skończony czas, trochę szczęśliwych zbiegów okolicz­ności, kilka okazji, szanse na znaczące relacje, również dziś*.

świadomość tego wszystkiego z uśmiechem i dumą rozsiadła się w fotelu po powrocie do ula, wręczając mi nakolanniki. więc bio­rę z wdzięcznością od­dech i z całego serca dziękuję** za cia­ło, czas, zbie­gi oko­licz­no­ści, okazje, szanse i miłość, która nie­ustan­nie prze­ni­ka wszystko.

200/365

_________
   *   bardzo na ten świętujący weekend czekałam.
  **  szorując na czworakach.

 [suplement 20.07.2026]

Każda rozpacz jest inna, jak góra, którą trze­ba nieść niby garb. Szczęście rozpływa się, wyrównując poziom jed­no­rod­nej ka­łu­ży samozadowolenia.

Manuela Gretkowska, Przeprawa,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2023.

piątek, lipca 17, 2026

6165. 198/365

ze­skrobać z siebie blichtr czasów, w których przyszło mi żyć. nie chcę już naprawiać, po­ga­niać, zdążyć*. chcę po­znać i zro­zu­mieć oso­bę, którą pod nim odnajduję na koniec każdego trud­ne­go dnia.

198/365

_________
  *  zdążyć nie wiadomo na co i po co, choć czasy, w których żyję, miałyby gros argumentów i cisnęłyby bez umiaru.

środa, lipca 15, 2026

6164. 196/365

     — prze­trwaj… — szepnął, widząc moją niemoc. — wytrwaj, trzymając się jak naj­bli­żej i jak najmocniej najzieleńszej części sie­bie — dodał.
     a ja cyk, by dobrze zapamiętać mądrość jego zie­lo­no­ści.

196/365

Ostatecznie najważniejsza
we wszystkim jest przygoda.

Gertrude Stein, Autobiografia Alice B. Toklas, przeł. Mira Michałowska, Marginesy, Warszawa 2021.

poniedziałek, czerwca 29, 2026

6157. 180/365

uzna­nie czegoś za bezdyskusyjnie należne, za oczywistość czy pewnik, za­bi­ja. ukręca łebek poczuciu szczęścia, że to i tamto przytrafiło mi się, zostało zwyczajnie podarowane przez los właśnie dziś*. uka­tru­pio­ne po­czu­cie szczę­ścia nie stanie się źródłem wdzięcz­ności, a tylko dzięki niej życie w każdej chwili ma szan­sę stać się cudem.

180/365

_________
   *   choć kolejny dzień żyję niczym pies na łańcuchu, przy wiatraku, to kawa, lektury i rysik są dla mnie nie­powta­rzal­ną okazją, by cieszyć się przywilejami: życia, smakowania i czytania.

[…]  gdy próbuję zrozumieć, jak działa życie — i dlaczego nie­któ­rzy ludzie lepiej radzą sobie z przeciwnościami losu niż in­ni — wracam do czegoś, co ma związek z mówieniem „tak” ży­ciu, czyli z miłością do życia, nie­za­leż­nie od tego, jak bardzo jest ono niedoskonałe, oraz miłością do siebie samej, nie­za­leż­nie od tego, jak się ją odnajduje. Nie na zasadzie „ja ponad wszystko”, co jest przeciwieństwem życia i miłości, ale z de­ter­mi­nacją łososia, by płynąć w górę strumienia bez względu na to, jak rwący jest nurt, ponieważ to twój stru­mień

Zdarzają się momenty, kiedy wszystko idzie tak źle, że ledwo żyjesz, i chwile, kiedy zdajesz sobie sprawę, że lepiej ledwo żyć na własnych warunkach, niż wieść rozdęte półżycie na cudzych.
     Takie dążenie oznacza niewszystko albo nic”, tylkowszystko ORAZ nic”. Jak każda opowieść o wyprawie i poszukiwaniu.

Tak naprawdę szans jest więcej niż dwie — znacznie więcej. Po pięćdziesięciu latach wiem już, że znajdowanie/tracenie, zapominanie/pamiętanie, odchodzenie/powracanie nigdy się nie kończy. Całe życie sprowadza się do kolejnej szansy i do­pó­ki żyjemy, aż do samego końca zawsze istnieje jakaś kolejna szansa.

Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli możesz
być normalna
?, przeł. Kaja Gucio, Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

niedziela, czerwca 28, 2026

6155. 179/365

jak rozmawiać z tęsknotą? namolnie gada do mnie pauzami, niemocą, chwy­ta za gardło, patrzy niewidzącymi oczami, nie­obecność i bezruch uparcie wpycha mi w dłonie.

jako jedyna w ulu nie narzeka na wściekły upał za oknem.

179/365

niedziela, czerwca 21, 2026

6151. 172/365  // Panna cotta (CC)

dziś — dla wielu ludzi pierwszy dzień lata — dla mnie zaś sam jego środek. dziś to również pierwszy dzień z pierwszego ma­ra­tonu tem­pe­ra­tu­ro­we­go w tym roku. mam bardzo ambitny plan na ten upalny czas: nie dać się — uwzględniając nie­prze­jed­na­ne ograniczenia, robić swoje, by wygrać, czyli przetrwać z jak najmniejszymi stratami na sprawności mojego cia­ła.

172/365

[…]  lato przypomina nam, że nawet gdy stoimy twarzą do słońca, rzucamy cień. Natura wie, że nie moglibyśmy mieć dobrych dni, gdyby nie zdarzały się też te złe, a życie to ide­al­ne połączenie jednych i drugich. Rośliny, tak jak i ludzie, po­trzebują światła, cienia i wody.

[…]  lato to stan czystego istnienia, a nie aktyw­no­ści, zwłaszcza w te dni, kiedy choroba wygrywa.

Wendy Mitchell, Anna Wharton, Co chciałabym, żeby
ludzie wiedzieli o demencji
, przeł. Barbara Łukomska,
Grupa Wydawnicza Relacja, Warszawa 2023.
(wyróżnienie własne)


Calendario Geniale,
[dostęp: 21.06.2026], źródło.

Lato nie jest / jedynie porą roku,
jest stanem ducha
utkanym ze światła / i wolności.

piątek, czerwca 12, 2026

6146. Chwile nie do zapomnienia…

Jabłoń:
(dwa dni temu obdarowana przez Häwwę,
dziś wbiła się w bawełnianą piękność
)

Jabłoń:
(gdy tylko Sadownik wrócił
do ula, wypina pierś
)
Całuj księżniczkę!

Sadownik:
(uśmiechnięty od ucha do uch
nie traci rezonu
)
„Skakaj”, żaba!

Jabłoń:
(podjęła wyzwanie, by
przywitać się na stojąco
)
Co jest? Pierwszy raz w życiu
widzisz żabę z balkonikiem?

piątek, czerwca 05, 2026

6139. 156/365

spodobała mi się perspek­tywa, by uznać swoje zmagania za przywilej. nie dość przypominania sobie, że każda chwila to okazja*, by coś wybrać, by zade­cy­do­wać, by uko­chać. mieć wy­bór — choćby w najpodlejszej sytuacji — to jest zawsze bez­cen­ny przywilej.

156/365

__________
   *   tak jak okazje i tu, i tam.

[…]  uważałam udział w naszych zmaganiach za przywilej. Zewsząd otaczały nas ściany, ale inni już je wcześniej nad­kru­szyli.

Patti Smith, Chleb aniołów, przeł. Dariusz Żukowski,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.

poniedziałek, czerwca 01, 2026

6136. 152/365

ro­zum na siłę musiał mnie dziś wypchnąć z ula. dusza była bardzo zadowolona. ciało też, choć pojękiwało ciut mocniej niż zwykle.

152/365

niedziela, maja 17, 2026

6113. 137/365  // na gigancie, dzień 22.

bywało: nie ro­bię tego, bo mnie męczy okrutnie.
jest: robię to, chociaż mnie męczy okrutnie.
robię, bo wciąż mogę, a ta potencjalność mnie zachwyca.

137/365

I don’t know what God is.
I don’t know what death is.

But I believe they have between them
     some fervent and necessary arrangement
.

[…]

Instructions for living a life:
Pay attention.
Be astonished.
Tell about it
.

'

Mary Oliver (1935–2019), Sometimes.

sobota, maja 16, 2026

(6110+2). 136/365  // na gigancie, dzień 21.

za­pytałam o marzenie*, które dotyczy na­sze­go duetu — od­po­wiedź ścisnęła mi bo­leś­nie serce, ale po jakimś czasie dotarło do mnie, że.

potrzebuję przyjmować do wiadomości ograniczenia wy­ni­ka­ją­ce z mojej choroby, by uwzględniać ich istnienie podczas kre­śle­nia planów; by organizować odpowiednio otaczającą mnie przestrzeń, by nie stała się więzieniem; by móc nie prze­pra­szać za to, że potrzebuję pomocy, ale także.

potrzebuję nie przyjmować do wiadomości ograniczeń wy­ni­ka­ją­cych z mojej choroby, by w miarę możliwości przekraczać gra­ni­ce, które ona wyznacza mi i nam jako parze.

136/365

__________
  *  nie zapytałam o marzenie, którego spełnienie jest możli­we, więc sama sobie byłam winna, że „wyszedł poza linię”, by — gdy zderzyły mi się kulki w głowie — być wdzięczną, że to zrobił.

wtorek, maja 12, 2026

6103. 132/365  // na gigancie, dzień 17.

szczypta dyscypliny, bo dwie to byłoby już zdecydowanie za dużo. do­prawiam nią wol­ność dzień po dniu. i smak tej ostat­niej wy­ostrza mi apetyt na jeszcze więcej fi­zycz­nej auto­no­mii.

132/365

poniedziałek, maja 11, 2026

6102. 131/365  // na gigancie, dzień 16.

złapał mnie kry­zys; sprawdził, czy jestem godnym spa­ring­part­ne­rem i „nauczał”:
     — odróżniaj rzeczy, których dopiero od­ha­cze­nie jako zro­bio­ne sprawia ci przy­jem­ność, od rzeczy, których samo ro­bie­nie spra­wia ci frajdę, przy­jem­ność, satysfakcję. liczą się te drugie*.

131/365

_________
  *  oraz umiejętność odkrycia cienia dru­gich w tych pierw­szych; pomaga w tym nie­nachalna samodyscyplina.

niedziela, maja 10, 2026

6101. 130/365  // na gigancie, dzień 15.

jest do­tyk*, za którym tęsknimy, którego pragniemy — w jego naturę wpisany jest nasz wybór nie tylko czasu, formy, ale prze­de wszystkim osoby**.

jest dotyk, który nazywam technicznym*** — medyczny, fizjo­te­ra­peutyczny, po­mo­co­wo-asystencki — w tym przy­pad­ku nie ma mowy o wyborze osoby, mu­szę godzić się na to, co jest. ten dotyk, pomyślałam wskutek przytoczonych poniżej słów, bywa nie­wer­bal­ną rozmową o życzliwości wobec kru­cho­ści ludzkiego ciała — gdy tak się dzieje, czu­ję wdzięczność.

130/365

_________
    *     trzyma mnie poniższy cytat i nie chce puścić, więc upusz­czę go tu z nadzieją, że nie będzie już za mną łaził.
   **    nie musi być ludzka. od śmierci He­niut­ki wykorzystuję każ­dą okazję na kon­takt z przyjaźnie nastawionymi do ludz­kie­go świata psami.
  ***   na gigancie od poniedziałku do piątku każdego dnia do­ty­kają mnie minimum czte­ry osoby. w sobotę tylko jedna. mo­im ogrom­nym przywilejem jest to, że w nie­dzie­le nie dotyka mnie nikt. a za dwa ty­god­nie bez jednego dnia będę uprzy­wi­le­jo­wa­na nieprzyzwoicie…

Jeśli nikt cię nie dotyka, rozmowa to naj­bliż­szy kon­takt, jaki możesz nawiązać z in­nym człowiekiem.

Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku
i artystach osobnych
, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.

wtorek, maja 05, 2026

6094. 125/365  // na gigancie, dzień 10.

„opa­dał” mnie dziś deszcz, „opadał” pięknie. nie pamiętam, kiedy robił mi to ostatni raz. dosychałam na kawie, marząc.

125/365

Miłość to ćwiczenie w patrzeniu wybiórczym […].
   — Esther Perel

sobota, maja 02, 2026

6091. 122/365  // na gigancie, dzień 7.

prze­pis
     na tęsknotę.
¼ turnusu za mną.
¾ turnusu przede mną.

122/365

Nie interesuje mnie, jak ludzie się poruszają, ale co nimi porusza.
   — Pina Bausch (1940–2009)

piątek, maja 01, 2026

6090. 121/365  // na gigancie, dzień 6.

naj­głośniej krzyczy; wciąż się domaga uwagi, uznania, zro­zu­mie­nia; bywa zadowolone, rozczarowane; zawsze czegoś chce; robi dym; nie umie się zatrzymać; potrafi zachwycić lub roz­sier­dzić; robi sceny, histeryzuje i wietrzy katastrofy — moje ja.

postawić się ca­łe­mu spektrum tego szaleństwa potrafi tylko moje ciało — robi to bezwględnie, nie negocjuje, bo o czym miałoby gadać z moim ja?

a moja esencja na to wszystko: po prostu  j e s t*.

121/365

_________
  *  i gdy jestem z nią w kontakcie; gdy wiem, że to jestem właśnie ja, wszystko nabiera wła­ści­wych kształtów i wagi.

[…]  w naszych ciałach tkwi siła i co najważniejsze, rodzi się ona nie pomimo ich oczywistych słabości, ale dzięki nim.

Olivia Laing, Republika ciał. Eseje o wyzwoleniu,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024.

czwartek, kwietnia 30, 2026

6088. 120/365  // na gigancie, dzień 5.

     — drzewko, mam py­tanie…
     — tak?
     — jak wyglądałby twój dzień, gdybyś miała pewność, że ni­cze­go w swoim życiu nie zawaliłaś?

120/365

środa, kwietnia 29, 2026

6085. 119/365  // na gigancie, dzień 4.

     — a mo­że nie doceniam* mojego aktualnego stanu?
     — skąd to pytanie?
     — bo z perspektywy czasu żałuję, że nie cieszyłam się tak, jak trzeba było cieszyć się swoim zdrowym, młodym życiem.

119/365

_________
   *  wyczłapuję z cienia dnia, którego nie było. wyczłapuję powolutku.

Stromae, Mauvaise journée.

[suplement 14.06.2026]
Wiosną roku 2023 belgijski piosenkarz Stromae odwołał tra­sę koncertową po tym, jak drugi raz przeszedł kryzys wy­pa­lenia, będący skutkiem problemów zdrowotnych i dłu­go­trwa­łej depresji, z której zresztą artysta nie robił tajemnicy — sta­no­wi ona temat wielu jego utworów, na przykład Mauvaise journée („Zły dzień”) lub L’Enfer („Piekło”).

[…]  obraźliwe zwroty, wibrujące nienawiścią do wszelkich przejawów wrażliwości i słabości, od lat są używane na pra­wi­cy, by piętnować aktywistki i aktywistów walczących z sek­si­zmem czy rasizmem: „mazgajskie pokolenie”, „obra­żo­ne pokolenie”, „beksy”, „dzidzie”, „przewrażliwienie”, „wy­de­li­ka­ce­nie”, „moda na robienie z siebie ofiary”…

[…]  sformułowanie „płatek śniegu” bardzo trafnie wyraża to, czym jesteśmy. A prawicowa ideologia, która uznaje każdy głos domagający się szacunku, uwagi czy godnego trakto­wa­nia za kaprys przewrażliwionego pokolenia, idealnie wpisuje się w polityczny projekt uciskania społeczeństwa, pogłębiania nierówności społecznych i podkopywania instytucji państwa opiekuńczego.

Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu
, przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.

niedziela, kwietnia 26, 2026

6082. 116/365  // na gigancie, dzień 1.

ten sam po­kój. w ten sam sposób rozłożone rzeczy. nic nie uła­twi­ło­by mi bardziej dostrzeżenia, jak bardzo zmieniłam się w ciągu ostatniego roku.

116/365

Wolność nie oznacza pozbycia się ciężarów z przeszłości. Oznacza podążanie w przyszłość, za marzeniem.

Olivia Laing, Republika ciał. Eseje o wyzwoleniu,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024.