Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME równoległe światy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą _RUCHOME równoległe światy. Pokaż wszystkie posty

sobota, maja 30, 2026

6134. 150/365  // Panna cotta (CXCVIII)

che oggi sia* mera­viglioso. che tu ti senta* felice. che ci in­con­triamo* profondamente almeno per un attimo.**

150/365

__________
   *   sprawdziłam, dlaczego tam jest congiuntivo i za­chwy­ci­łam się, i owijam dziś w tę strukturę każdą myśl.
  **  oby dzisiejszy dzień był cudowny. obyś czuł_ się szczę­śliw_. obyśmy spotkali się na głębszym poziomie choćby na chwilę.

Wizja wyraża przyszłość, której ktoś głęboko pragnie, wy­ra­ża ją tak jasno i nieodparcie, że przywołuje energię, zgodę, so­li­darność, wolę polityczną, kreatywność, zasoby — co­kol­wiek jest niezbędne do tego, by mogła się ziścić.
  — Donella Meadows

[w:] bell hooks, Wszystko o miłości. Nowe wizje,
przeł. Karolina Iwaszkiewicz, Filtry, Warszawa 2023.

*

AI i.e. Global Thievery: Benny Rivers, Step by Step in Time.

there’s a quiet grace in another sunrise
[…]
every mile shapes the heart and soul
I believe as days unfold there’s a
kind of strength in growing old

środa, kwietnia 29, 2026

6085. 119/365  // na gigancie, dzień 4.

     — a mo­że nie doceniam* mojego aktualnego stanu?
     — skąd to pytanie?
     — bo z perspektywy czasu żałuję, że nie cieszyłam się tak, jak trzeba było cieszyć się swoim zdrowym, młodym życiem.

119/365

_________
   *  wyczłapuję z cienia dnia, którego nie było. wyczłapuję powolutku.

Stromae, Mauvaise journée.

[suplement 14.06.2026]
Wiosną roku 2023 belgijski piosenkarz Stromae odwołał tra­sę koncertową po tym, jak drugi raz przeszedł kryzys wy­pa­lenia, będący skutkiem problemów zdrowotnych i dłu­go­trwa­łej depresji, z której zresztą artysta nie robił tajemnicy — sta­no­wi ona temat wielu jego utworów, na przykład Mauvaise journée („Zły dzień”) lub L’Enfer („Piekło”).

[…]  obraźliwe zwroty, wibrujące nienawiścią do wszelkich przejawów wrażliwości i słabości, od lat są używane na pra­wi­cy, by piętnować aktywistki i aktywistów walczących z sek­si­zmem czy rasizmem: „mazgajskie pokolenie”, „obra­żo­ne pokolenie”, „beksy”, „dzidzie”, „przewrażliwienie”, „wy­de­li­ka­ce­nie”, „moda na robienie z siebie ofiary”…

[…]  sformułowanie „płatek śniegu” bardzo trafnie wyraża to, czym jesteśmy. A prawicowa ideologia, która uznaje każdy głos domagający się szacunku, uwagi czy godnego trakto­wa­nia za kaprys przewrażliwionego pokolenia, idealnie wpisuje się w polityczny projekt uciskania społeczeństwa, pogłębiania nierówności społecznych i podkopywania instytucji państwa opiekuńczego.

Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu
, przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.

piątek, marca 20, 2026

6048. 79/365

     — trzymaj swoją siłę przy sobie — po­wie­dział wczoraj.

całe życie stanęło mi przed oczami. po raz pierwszy zro­zu­mia­ne* od a do zet — nie trzy­ma mnie już za gardło przeszłość, nie przeraża mnie śmiertelnie przyszłość, mo­gę iść dalej.

79/365

__________
  *  w szczególności dotyczy to każdej kłót­ni, awantury, wy­mia­ny zdań, gwał­tow­nych zwrotów akcji na łonie życia ro­dzin­ne­go, trzaśnięć drzwiami, zwrotów przez rufę czy przez sztag, rela­cyj­nych zawirowań, wi­chur i prze­mil­czeń.

Ziemia zrobiona jest z nieba.
[…]
Tu nikomu nigdy zgubić się nie da,
Wszystko to jest droga i prawda.

Fernando Pessoa, 46 wierszy ortonimicznych,
przeł. Michał Lipszyc, Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.

*

AI i.e. Global Thievery: Owen James, When I Stand.

I don’t talk just to fill the air
I don’t move just to prove I care

[…]
when it gets heavy, when it gets loud
when everybody's running out
I don’t run
I don’t bend

when I stand I don't fall

[…]
you’re safe

niedziela, marca 15, 2026

6041. Czekariat (CXXXVI)

Puzzle wrażeń wskoczyły na swoje miejsce w ułamku sekundy, gdy do ucha wpadł mi czwarty z nich. Pierwszym była atmosfera sfoto­gra­fo­wa­ne­go miejsca i krzesło, które przykuło moją uwagę na dłużej swoim, zapewne dość powszednim, do­świad­cze­niem bycia pustym czy opuszczonym. Drugim puz­zlem było odkrycie, podczas czy­szcze­nia w telefonie kalendarza, cytatu (poniżej), któ­re­go źró­dła, no­tu­jąc kiedyś tam, nie zapisałam; którego nijak ustalić teraz nie da­łam rady. Trze­cim zaś para­fra­za wy­ję­tych z cze­luści przeszłości słów: żeby docenić życie, żeby chcieć je żyć, trzeba uśmie­chać. Może żeby rysować, à propos wspomnianego krzesła, też trzeba uśmie­chać. Ostat­nim puzzlem, swoistą wisienką na torcie, był głos, o którego istnieniu jeszcze chwilę te­mu nie miałam po­ję­cia. Dwa z tych puz­zli, pierwszy i czwarty, do ręki włożyła mi Kaan, uśmie­cha­jąc mnie bardzo.

Bezzębny szaman z Indonezji: Jak robisz taka poważna mina, to wystraszasz dobra energia. Żeby medytować, trzeba uśmie­chać. Uśmiechaj twarzą, uśmiechaj umysłem, a dobra energia usunie zła energia.

(wyróżnienie własne)


Kaan.

*

Mzux Maen & Yasmin Levy, Hayii.

środa, lutego 11, 2026

6010. Czekariat (CXXX)


fot. Pati, fragment.

the only true wisdom is in knowing
you know nothing
[…]
embrace the storm
you are something, but not nothing
past is not a chain, but a thread
pull it and it may lead you home
begin where the light no longer reaches
where no path has yet been made

   —  Ilia Malinin

Ilia Malinin, Winter Olimpics 2026.

*

Asaf Avidan, The Ball.

Alan Mayer, The Smell of the Sea (theme).

Sergiu-Dan Mureșan, Code Duello.

środa, grudnia 31, 2025

5980. Lecząc alergię dźwiękiem

Można być ciepłym w bli­skich relacjach, a zarazem ra­dy­kal­nym sa­motni­kiem z alergią na rodzinne święta, związki małżeńskie i inne społeczne formy bliskości.
   — Jarosław Czechowicz

[w:] Katarzyna Tubylewicz, Wolności moja. Książka
o poszukiwaniu
, Wielka Litera, Warszawa 2024.

*

Good Vibes Tribe 11:11, I’m Not What Happened to Me.

each step I take, I shift, I rise
the past dissolves before my eyes

*

[suplement 1.1.2026]


fot. Saxifraga, fragment.
 

Zwijam zeszły rok w węzeł starych nagłówków
— ta róża nie zakwitnie.

Adrienne Rich, Fenomenologia gniewu. 21 wierszy politycznych,
przeł. Jakub Głuszak, Magdalena Kleszczewska, Magdalena Kunz,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.

sobota, listopada 01, 2025

5929. Obdarowani odświętnym Czasem…

Lampeczki generałowi, żeglarzowi, stwórcy dziadka Jacka i profesorowi zapaliliśmy. Dokładnie w tej kolejności zapaliliśmy. Jak co roku, a potem.

Zaprosiłam Sadownika na kawę, a On wziął mnie na nią do miejsca, w któ­rym jesz­cze nie byłam. Psie futro od wejścia, a w środku samo zdrowie, czyli zero cukru. Przy­wi­tał nas stały kudłaty klient o imieniu Zefir o trzech łapkach i apetycie na życie za pięciu atletów. Ze ścian patrzyły na nas psie oczy. Nawet zła­pa­ny na kawie utwór mu­zycz­ny na towarzyszącym mu rysunku poniżej ma sierść.

W tym roku kudłate Za­dusz­ki, pierwsze moje, są dla mnie dziś.



[asystencja: Sadownik]

*

Alex Serra, Outter Space.

you’ve got the power in your smile
     to bring back the feeling

*

[Ola Synowiec] Niektóre rodziny podtrzymują tradycję, zgodnie z którą star­szy członek opowiada młodszym o zmarłym, inicjując rundkę wspo­mnień. Każdy przywołuje na przykład swoje pierwsze wspomnienie związane z tą osobą, następnie najpiękniejszą historię, a na koniec – najtrudniejszą. Żeby było jasne: nie jest tak, że o zmarłych mówi się tylko dobrze.
     To już nieco inna perspektywa od naszej.
     Jest jeszcze czwarta runda – chyba najgłębsza. Członkowie rodziny dzielą się opowieściami o tym, jak zmarły wpłynął na ich życie. Jakie decyzje pod­jęli dzięki niemu albo przez niego. To refleksja nad tym, jak jego obec­ność wciąż jest odczuwalna w ich życiu. Coś pięknego!

[Ola Synowiec] Że przychodzi ona [śmierć] do każdego z nas. Zaduma nad tym uczy, że im wyraźniej widzimy, że nasze życie jest skończone, tym bar­dziej je doceniamy. Im wyraźniej widzimy, że życie naszych bliskich jest skoń­czo­ne, tym bardziej ich życie doceniamy. Dzień Zmarłych to wielka ce­le­bra­cja życia.

W Meksyku wierzy się – lub wierzyło – że w tych dniach granica między światem żywych a światem zmarłych jest wyjątkowo cienka, co pozwala duszom przechodzić na drugą stronę.

Wracając więc do Meksyku – u nich to nie jest celebracja śmierci, ale jedna wielka celebracja życia. Życia własnego, życia bliskich, życia, któ­re już się wydarzyło.

Anna Matusiak-Rześniowiecka, Ze śmiercią im
(nie) do twarzy
, Wielka Litera, Warszawa 2025.
(wyrożnienie własne)

*

z dzisiejszego snu, co też z kłaczkiem:
pamiętaj, z zającami trzeba powolutku.

sobota, maja 24, 2025

5779. Śniadaniowe ścinki z giganta

Siódmy mój turnus. Po ośmiu dniach frustracji (ile razy trzeba zgłaszać, mó­wić, narzekać, jeden turnus, drugi… szósty), gdy i na śniadanie, i na ko­lację otrzymywałam niezmiennie ogórki kiszone — od lat nie zmieniło się w tym za­kre­sie nic poza ceną, która w ciągu ostatnich czterech lat wzrosła o 83% — po­sta­nowiłam cyk, dzień po dniu, „pakszot” za „pakszotem”. Po ko­lej­nych trzech dniach chlapnę­łam, że przetransformowałam frustrację w pro­jekt fo­to­gra­ficz­ny. Dyrektor me­dyczna z uśmie­chem oświadczyła, że postara się mi go popsuć. Nie da się ukryć, troszkę się jej udało.

Razem z Królową śmiałyśmy się, że ktoś powinien zacząć fotografować obiady, by była szansa, że zniknie marchewka nasza codzienna: tarta, gotowana, zupa krem, w krążkach, w kostkę bez groszku, rozgotowana, puree, dzień po dniu, do upadłego, do samego końca. Żeby sprawa była ja­sna: to nie NFZ płaci za nasze wyżywienie.

Tak czy inaczej, przed i po dyrektorskiej interwencji, każdego dnia na śnia­da­nie po­da­wa­no mi optymalną dawkę mądrości rynku. Dziś ostatnie cyk ment­ze­na­dy żywieniowej.

Cyk, il gran finale, amen, a dio i czas do ula!









logo centrum SM Borne Sulinowo

*

Endriu & Maestro, W klapkach.

życie jak bajka,
se lece w klampkach najka

/oryg. zapis fonetyczny/

piątek, kwietnia 11, 2025

5751. 101/365

są doświad­czenia, których nie zatrzymają żadne dane wcześ­niej obietnice. są takie, których nie uwięzisz w słowach, by było łatwiej zro­zu­mieć znaczenie i rozmach z jakim to, co się dzieje, zmiata pionki z plan­szy. jedyne, co można zrobić, to postarać się prze­trwać*.

101/365

________
  *  przetrwałam.

*

Davina Michelle, Beat Me,
[Official Song F1 Dutch Grand Prix].

ready, set, go
[…]
watch me pass it all

niedziela, marca 23, 2025

5737. 82/365

ból, bezsens, brak — nieprzekładalne na słowa do­świadczenie sprzed dziesięciu dni, a nie piękno aliteracji. i wtedy, te dzie­sięć dni te­mu, nagle znikąd słowa:
     — poczuj miłość*.

ból fizyczny nie zniknął, ale po braku i bezsensie nie było juź śla­du, pozostał we mnie ogień do dziś.

82/365

________
  *  może być każda: ta, co trwa, choć zębem czasu ciut nad­gry­zio­na; ta szczenięca, niespełniona, o której nikt nigdy się nie dowie­dział; może być ta, którą pokonała rzeczywistość.
     chodzi o ten ułamek chwili, gdy nie było nic innego, tyl­ko czysta miłość.
  *  miesiąc temu Akuszer podyktowałby: poczuj swoje serce. (brzmi zdecydowanie mniej kontrowersyjnie).

P!NK, Never Gonna Not Dance Again.

niedziela, lutego 02, 2025

5699. W magicznym kręgu gustów

W sierpniu zeszłego roku po raz pierwszy usłyszałam (ach, te obroty!) tę przeróbkę. Potem okazało się, że to wiralowa ścieżka dźwiękowa do rolek z tańcem. Kawałek zaczął za mną chodzić, ocierając się chwilami o stalking. Dwa miesiące temu zna­la­złam ten — do tego utworu — obrazek i do dziś nijak mi nie zbrzydł. Im więcej razy go oglądam, tym więcej mam wyłapanych kolejnych choreograficznych perełek.

Nie zbrzydł, chciałam go tu mieć szybko i łatwo pod ręką, ale do niczego mi na tym blogu nie pasował. Aż — kończąc jedną z ksią­żek — uznałam, że jest w niej kilka sytuacji, chwil, historii, które koniecznie muszę tu mieć. I w jednej chwili wyroby oby-trzech muz tak pięknie ustawiły się pod tematycznym parasolem: gusta i gu­ściki — jest francuski film o takim tytule, reż. Agnès Jaoui, 2000, doskonały! Nie było już nic, na co trzeba byłoby jeszcze poczekać.

*

Sadownik:
(jakiś czas temu)
Wiem, co cię w tym obrazku zachwyca!

Jabłoń:
(zdziwiona mocą
sadowniczej pewności
)
Co?

Sadownik:
Izolacje.

Jabłoń:
Ano!

Lady Gaga, Always Remember Us This Way,
remix DJ Johnny.

🖇🖇

Nad polskim projektowaniem wisi klątwa ładności.
     – Pan zrobi, żeby wyglądało.
     – Z fontów najbardziej lubię antykwę – ogłasza prezes.
     – I jakieś ciekawsze kolory poproszę.

🖇

Tak, tak, wiem. Gust jest kategorią klasową. Ustanawia hierarchie i po­działy. Odzwierciedla nasze aspiracje i lęki. Pozwala się wy­wyż­szać, łudzić, oszukiwać. I tak dalej.

🖇

     – Pani hrabino, a co pani o tym sądzi?
     – Ciii, pani hrabina nam powie.
     – Nic nie powiem – odparła. – Ja się nie znam, ja się nie interesuję. Ale ja to pokazałam mój monsz. Mój monsz, on jest Anglik. I mój monsz, Anglik, popaczył i powiedział: to jest fish. Riba. Riba to jest morze. Tutaj nie ma mo­rze. Nie ma mo­rze, nie ma riba, nie ma sens!
     – Pani hrabino, ale to jest sum, w sensie, taka nasza ryba lądowa.
     – Nie ma riba lądowa! Riba żyje w water.
     – W sensie, śródlądowa.
     – Rzeczna ryba, pani hrabino… U nas takie mieszkają. […] 
     – Panowie, ja was proszę, bez dyskusji – przerwała dziedziczka. – Sum to jest riba. Riba to jest sea. Tutaj nie ma sea. Nie ma sea, nie ma riba, nie ma sens.
     – A ten drugi projekt, pani hrabino? Ten ze słoneczkiem?
     – Ja się na tym nie znam, ja nie jestem designer – rzekła hrabina. – Ale ja to pokazałam mój monsz. On jest Anglik. I mój monsz, Anglik, on po­wie­dział: sonce to jest sun. Sonce to jest plaż. Plaż to jest sea. Tutaj nie ma sea. Nie ma sea, nie ma sonce, nie ma sens.
     – A ten latawiec?
     – Co wy mnie tak pytacie? Ja się nie znam, ja się nie interesuję. Mó­wi­łam, ja nie jestem designer… Ale ja to pokazała mój monsz. Mój monsz, Anglik, popaczył i powiedział: latawiec to jest plaż. Plaż to jest sea. Tutaj nie ma sea. Nie ma sea, nie ma sonce, nie ma sens.
     – A piłka? Mnie się nawet podoba, taka kolorowa… – spróbował któryś wójt.
     – Mój monsz, Anglik, powiedział: piłka to jest plaż. Plaż to jest sea. Tutaj nie ma sea. Nie ma sea, nie ma sonce, nie ma sens.
     – A ten taki z niedźwiedziem?
     – Mój monsz, Anglik, popaczył i powiedział: tutaj nie ma Rosja.

* * *

     Często sobie powtarzam te słowa:
     Nie ma sea.
     Nie ma riba.
     Nie ma sens.

🖇

Kolory niosą ryzyko, w ich świecie jesteśmy jak więzień po długim wyroku, wolni i niedostosowani.

🖇

Grafik, który wdaje się w dyskusje na temat barw, stoi na przegranej po­zy­cji. Dwadzieścia lat moich rozmów z klientami wszelkich płci da się streścić w ten sposób:
     •  Zielony – nie jesteśmy ekologami.
     •  Żółty – nic nie widać.
     •  Różowy – hi, hi.
     •  Czerwony – precz z komuną.
     •  Fioletowy – czy to ciemnoróżowy?
     •  Beżowy – brudny.
     •  Szary – szary.
     •  Brązowy – gówno.
     •  Czarny – smutny. Chociaż trzeba powiedzieć, że wygląda elegancko. Zwłaszcza w połączeniu ze złotym. Ale jednak trochę za ponuro. Może lepiej dać ciemnozielony?

Są też połączenia, które wywołują natychmiastowy protest:
     •  Żółto-czerwony – przecena w supermarkecie.
     •  Czarno-czerwony – nadchodzą ukraińscy nacjonaliści.
     •  Żółto-zielony – jajecznica ze szczypiorkiem!
     •  Wszystkie? – tęcza? A kysz!

🖇

Najwyraźniej dobór kolorów jest jednym z tych zadań, które patriarchat zawsze chętnie powierza kobietom.

🖇

Przyjaciel malarz mieszka w starej kamienicy na Woli. Jakiś czas temu lo­ka­to­rzy postanowili wyremontować klatkę schodową. […]  Czyścili, pu­co­wa­li, zdrapywali starą farbę. Szorowali długo. Zeskrobali PRL i wojenną spaleniznę, aż wreszcie dotarli do warstw z czasów rewolucji przemysłowej. Potem, w słabym świetle żarówki, balansując na zbyt niskich drabinach, kła­dli nowy grunt. Pracowali ramię przy ramieniu. Nikt nie zerkał na ze­ga­rek. Nie pytał o wynagrodzenie.
     Aż przyszedł czas wybierania nowego koloru. Wybór był zresztą dość ograniczony, ponieważ konserwator zabytków zalecił coś pomiędzy beżem a musztardą sarepską. W grę wchodził więc odcień nazwany przez pro­du­cen­ta farb „Fokstrotem w świetle księżyca” lub „Karmelowym swingiem”. I chyba karmelowy swing oburzył sąsiadkę z pierwszego piętra.
     – Wygląda jak kupa – oświadczyła.
     – Proszę państwa – odezwał się kolega malarz. – Przypominam, że do­bie­ra­my farbę do kafelków. To jest ochra.
     – Nie zgadzam się! – uparła się pani z pierwszego.
     – A widziała pani kiedyś Rembrandta? – wrzasnął kolega malarz.
     – A pan widział gówno?
     – To może „Szczyptę cynamonu” – ktoś pojednawczo zamachał wzor­nikiem.
     – Nie pozwolę obrażać Rembrandta!
     W tym momencie sąsiad z trzeciego dokonał coming outu.
     – Jestem daltonistą – oświadczył – i uważam, że powinniśmy dać zie­lo­ny albo wiśniowy.
     – Przecież to do kafelków ma pasować – przypomniał straż­nik z dru­giego.
     – No właśnie! – ucieszył się daltonista.
     Ludzie, którzy jeszcze przed chwilą zgodnie współpracowali, zamienili się w najgorszych wrogów. Rozpętał się zaciekły spór, bez szans na kom­pro­mis czy porozumienie. Tak już jest, kiedy zaczyna się rozmowa o ko­lorach.

🖇

Obok innowacyjny projekt budy na dziecko. Dwupiętrowy domek ze sklejki, z legowiskiem na górnym poziomie i miejscem do pracy na dole. Autor tej koncepcji najwyraźniej nigdy nie widział dziecka, więc uwierzył, że aktyw­ność sześciolatka można skoncentrować na trzech metrach kwadratowych, podczas gdy dookoła zapanuje niezmącony spokój. Przy tym eksponacie za­trzy­maliśmy się z żoną na dłużej. Patrzyliśmy z rozmarzeniem.

🖇

     – Co to jest dom społeczny? – spytało dziecko.
     – Masz na myśli dom opieki społecznej? – odgadła moja żona.
     – Chyba tak.
     – No, wiesz, jeśli ktoś jest bardzo chory albo stary, albo niesamodzielny, to może mieszkać w takim domu, mieć opiekę…
     Dziecko spojrzało na nas z wahaniem.
     – I tam się chodzi?
     – No tak. Na przykład w odwiedziny.
     – A przestrzeń?
     – Co przestrzeń?
     – Co to znaczy „przestrzeń społeczna”?
     – Nie wiem – skapitulowała żona. – Może chodzi o przestrzeń publiczną?
     – Tak, publiczną! – rozpromieniło się dziecko. – Więc co to jest dom pub­liczny?

🖇

­      – Założenia projektu? – zagaił dyrektor czegoś tam państwowego. – Pa­nowie, to wy jesteście artystami, proszę mnie nie pytać. Ma być ładnie.
     Zapytaliśmy o szczegóły. Westchnął i pokręcił głową. Że też ludziom trze­ba tłumaczyć najprostsze rzeczy.
     – No, ale skoro już panowie prosicie, to mogę wam to ogólnie naświetlić. Po pierwsze: nie to jest ładne, co jest ładne, tylko to, co się komu podoba. Mnie osobiście podoba się malarstwo olejne, a szczególnie koń w galopie…

🖇

Przestrzeń publiczna.
     Na przykład plac. Kiedy wprowadziłem się na Grochów, była tu trawa, niedopałki, a także topole i alkoholicy. Pierwszego dnia jeden z nich zerwał się na mój widok. Może nie tyle zerwał, ile ostrożnie zmienił położenie. Zro­bił kilka kroków i o coś spytał. Nie zrozumiałem ani słowa, a gość z na­pię­ciem czekał na odpowiedź.
     – Za piętnaście czwarta – rzuciłem na próbę.
     – Ale jaki dzień, kurwa, jaki dzień? – jęknął.

Marcin Wicha, Jak przestałem kochać design,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2015.

sobota, marca 30, 2024

5406. Wigilia Wielkiejnocy  //  90/366

zamiast pisanek, koszyczka, świątecznego rozmachu i ro­dzin­nych między­po­ko­le­nio­wych spotkań. ptasi śpiew, błękit nieba, słoń­ce, otwarte na oścież drzwi balkonowe i my. kilka połączeń tele­fo­nicz­nych, kilka serdecznych spotkań i plany na świą­tecz­ny, ten tylko nasz świecki czas.

90/366

*

Warhaus, I’m Not Him.

you want magic, count me in
you want Jesus, well I'm not him

środa, grudnia 20, 2023

5294. ♮

Moje lenistwo ograniczyło mi media społecznościowe dawno, dawno temu do śle­dze­nia poczynań: jednego pieska, choć jest nikczemnego rozmiaru, świetnie radzi sobie z językiem włoskim (fantastyczna historia, odtwarzać wyłącznie z dźwiękiem), jednego sprzedawcy, będącego pod względem fizycznym przeci­wień­stwem pieska, ale współ­dzie­lą­cego z nim, poza płcią, znajomość włoskiego oraz kilka kont osób zajmujących się propa­go­wa­niem tego czy innego języka. By nie mi­jać się z prawdą, w kategorii używki musia­ła­bym dopi­sać jeszcze tylko czytanie i blo­go­wanie.

Z tych miejsc, odwiedzanych przeze mnie z uporem maniaka, przynoszę i flancuję w swoim życiu słowa, frazy, a cza­sem muzykę, która tam robi za tło, a tu w ulu ma momenty, gdy gra pierwsze skrzypce.

Ten kawałek przywlokłam w czerwcu z powodów lingwistycznych — zachwyciła mnie płynność, z jaką łączone są fragmenty tekstu angielskiego i hiszpańskiego, gładkie, prawie niezauważalne językowe fugi. Wciąż robi to na mnie wrażenie. Sadownik nie dzieli ze mną lingwistycznych zachwytów i gdy, ja­dąc samochodem, podzieliłam się z nim moim ochem i achem, popatrzył na mnie zgor­szo­ny moim wyborem, a potem zapytał, czy znam oryginał. Nie znałam. A gdy usły­sza­łam, pokręciłam nosem. Bez hiszpańskich słów to nie to, skwitowałam.

Black Eyed Peas, Daddy Yankee, Bailar contigo.

Dziś, przy porannej kawie czytam sobie. Czytam fantastyczną książkę o świecie mo­jej mu­zyki, w którym rolę nut pełnią fonemy. Na­gle zderzają mi się kulki w głowie. I wracam do pierwowzoru piosenki. I odszczekuję czerwcową no­tę. Jestem pod wra­że­niem. Cóż za historia! Nie może czekać do nie­dzie­li. No way!

Scatman John, Scatman (ski-ba-bop-ba-dop-bop).

„My, jąkający się, wiemy, czym jest pokora, bo upokarzano nas na śmierć” – mówi John Larkin w wywiadzie dla czasopisma naukowego „Advance for Speech. Language Pathologists and Audiologists”.

Łzy wściekłości i bezsilności napływające do oczu, nieustanna konfrontacja z cudzym zniecierpliwieniem, szyderstwem, z pytaniami – pozornie peł­ny­mi troski, a w rzeczywistości kłującymi jak palec wetknięty pod żebro: „Co jest nie tak z tym dzieckiem?” – to John także znakomicie pa­mię­ta. Pamięta też, jak bardzo już wtedy kochał muzykę.

Nastoletni John ma talent muzyczny i uwielbia jazz. Uczy się grać na for­te­pianie, a dzięki płytom Elli Fitzgerald i Louisa Armstronga poznaje nie­zwy­kłą technikę śpiewu – scatting. Ten popularny w świecie jazzu spo­sób śpie­wa­nia polega na naśladowaniu dźwięków instrumentów oraz za­stę­po­wa­niu tekstu onomatopejami. Technika wyzwalająca z ograniczeń na­rzu­ca­nych przez konwencjonalną wokalistykę z jej naciskiem na sta­ran­ną dyk­cję i zrozumiałość wydawała się stworzona dla niego. W przyszłości scat stanie się jedną z podwalin rapu (na razie uchodzi za technikę nieco eks­cen­try­czną). W przypadku Johna pomoże wyzwolić tłumioną latami eks­pre­sję. Czuje, że znalazł własną drogę, a marzenia o karierze muzyka jazzowego zaczyna traktować coraz poważniej. Obawia się jednak, jak publiczność zareaguje na jego, jak sam o nim myśli, „defekt”, i czy w ogóle powinien przed nią stawać. Dla bezpieczeństwa siada więc za fortepianem. Na razie.

Zbliża się do dwudziestolecia debiutu, gdy zachęcony przez przyjaciela do­ko­nuje rewolucji w swoim życiu i nagrywa płytę z muzyką taneczną. Me­lo­dyj­ne, pełne zabawnych językowych łamańców piosenki wąsatego faceta w kapeluszu, który śpiewa w tempie trzech słów na sekundę, sztur­mu­ją świa­towe listy przebojów. „Kto tak śpiewa i co mu się stało?” – pytają zdu­mie­ni rodzice, słysząc nowe ulubione kawałki swo­ich dzieciaków. „To Scat­man John!” Nieśmiały, niegdyś tłamszony muzyk z jazzowej niszy, swoim nietypowym sposobem śpiewania zachwyca, imponuje młodym ludziom i podbija świat popkultury. I nadal się jąka.

Osiągnąłem sukces nie pomimo tego, że się jąkam,
ale właśnie dlatego, że się jąkam.
John Larkin aka Scatman John

Jagoda Ratajczak, Luka. Jak wstyd i lęk dziurawią nam język,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2023.

niedziela, listopada 19, 2023

5268. Tymczasem w warzywniaku…

Pati:
(zaordynowała sześć dni temu,
gdy Drzewko załamane było perspektywą
braku „większej” połowy tygodniowej rehabki
)
Stój dużo, rób rzeczy na stojąco
i będzie dobrze.
🙂

*

Pati:
(dziś po południu)
[…] dobrze się czuję,
a test wyszedł ujemny,
co oznacza, że jutro możemy […]

Jabłoń:
(cały tydzień trzymała kciuki
i zaciśnięte pięści na szczęście,
głęboko odetchnęła, słysząc o wspaniałej
perspektywie na kolejne dni
)
Ale ruinę będziesz odrestaurowywać :)))))

Pati:
Damy radę. 😃
Bob Budowniczy wraca
do normy.
🤣🤣🤣

Jabłoń:
A jak jeszcze raz naślesz
na mnie pień mózgu, to!!!

Pati:
Weź… Zupełnie tego nie planowałam…

🍆

*

OneRepublic, Run.

count your blessings
[…]  and run, run, run

środa, października 11, 2023

5219. 284/365

przyszła z dalekiego równoległego świata. rytmem, loopem i barwą nonszalancko rozsiadła się w moim.

zadziwiona łomolę tą melodią od rana.

284/365

DJ Food, The Crow.

Żebyśmy znaleźli się tu, gdzie jesteśmy dziś, trzeba było pre­cy­zyj­nie za­aran­żo­wać miliony drobnych zdarzeń i oko­licz­no­ści. Zaplanować to by­ło­by nie­moż­li­wością, próżnym trudem – a jednak tu dotarliśmy. Oto cud życia.

Joseph Nguyen Nie wierz we wszystko, co myślisz,
przeł. Arkadiusz Czerwiński, PURANA, Lutynia 2023.
(wyróżnienie własne)

niedziela, marca 26, 2023

4980. 85/365

tęsknota jest formą bliskości.

nie każdą tęsknotę można przemienić w obecność czy dzia­ła­nie. każda jest jednak przywilejem — opo­wiada historię, która nas buduje.

85/365

Ritual, Josephine,
Emeline Rochefeuille & Jakub Jakoubek (tancerze).

[suplement pikselowy: 13.04.2023]

niedziela, grudnia 26, 2021

4493. 360/365

święta. ćwiczenia terenowe z terroru rodzinnego i uwikłania. jak dobrze, że ten obowiązkowy poligon tylko raz na rok.

360/365

Portugal. The Man, Feel It Still.

piątek, kwietnia 27, 2018

(2565+266). S02E48

Oj Tè:
(trzy tygodnie i jeden dzień temu)
Nie potrzebujesz już rehabilitacji,
potrzebujesz serwisu.

Jabłoń & Oj Tè:
(wypracowali schemat serwisowania
do wdrożenia po majówce
)

Jabłoń:
(wczoraj zamknęła drugi sezon pracy z Oj Tè)

Jabłoń:
(dziś rano idąc na trening, słyszała łomolenie*
i pokrzykiwania Prowadzącej w klasie spinningu — jechali pod górę
)
Trzymaj! Trzymaj!
(Drzewko zaczyna uwielbiać ten obcy nieznany świat cielesnego szejpingu)

Rudimental feat. Ed Sheeran, Lay It All on Me*,
Sultan & Shepard Remix.

____________
* dużo szybsze tempo (spinning!) niż to, które znalazłam w sieci, ale równie elektroniczne.

czwartek, września 21, 2017

2565. S02E01

 wpis przeniesiony 3.04.2019. 
 (oryginał z zawieszkami) 

Niczym Chyłka i Zordon, do gry wrócił rehabkowy duet: Oj Tè i Drzewko.
Sezon drugi uważa się za rozpoczęty. Plany i apetyty godne — ¡el reksio!
Łomolę wyniesionymi z impry: opowieścią stóp, aranżacją i rytmem.

Ed Sheeran, Shape of You.

*


Ya tengo treinta y seis reksios: