Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAK!!! dla związków miłością budowanych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TAK!!! dla związków miłością budowanych. Pokaż wszystkie posty

niedziela, lipca 05, 2026

6162. Z oazy (CDLX)

Przyciągnęła mnie do siebie swoim tytułem. Utknęła na czytelniczym stosiku, bo wyczekany Tochman, bo łapanie po tej lekturze oddechu, a potem kilka feno­me­nal­nych, arcyważnych dla mnie książek, które jedna po drugiej wpadały do przegródki moich najważniejszych książek 2026 roku. Prawie o istnieniu tej książki zapo­mnia­łam, ale ona nie zapomniała o mnie.

Przyciągnęła mnie do siebie ponownie w upalny, podły dla mnie czas i ratowała pra­wie każ­dym akapitem. To książka o najdłuższej, niemającej nigdy końca podróży do siebie samej. O podróży, w której każda i każdy z nas jest po kres swoich dni. War­to się w nią udać, bo bycie normalnym, gładkim i bezproblemowym jeszcze nikogo nie uszczę­śli­wiło na dłuższą metę, bo nie mogło. Bycie normalnym jest, jakie jest.

Wybieranie fragmentów, które muszę tu — zawsze pod ręką — mieć, trwało do­kład­nie tyle samo czasu, co czytanie tej książki. W rzeczywistości tym właśnie było.

Wyimków jest tak dużo, że te dotyczące książek i czytania zażyczyły sobie własnej przestrzeni.

Kiedy matka gniewała się na mnie, co zdarzało się dosyć często, mawiała: „Diabeł zaprowadził nas do złej kołyski”.
     Wizja Szatana, który w 1960 roku robi sobie przerwę od zimnej wojny i makkartyzmu, by odwiedzić Manchester – cel wizyty: oszukać panią Win­ter­son — ma w sobie pierwiastek teatralnej ekstrawagancji.

🖇

Dziecko zostaje wypchnięte w nieznany świat, który można poznać tylko po­przez jakąś opowieść — rzecz jasna, dotyczy to nas wszystkich, narracja spaja nasze życie, ale adopcja wrzuca nas w już rozpoczętą opowieść. To jak czytanie książki, z której wydarto pierwszych kilka stron. […]  Uczucie, że czegoś brakuje, nigdy cię nie opuszcza — i nie może, i nie powinno, bo czegoś faktycznie brakuje.
     Nie jest to zjawisko z natury negatywne. Brakująca część, brakująca przeszłość może stanowić otwarcie, a nie tylko pustkę. Może być zarówno wejściem, jak i wyjściem. To odcisk na skamielinie, ślad innego życia […]

🖇

[…]  dlaczego doświadczenie nie miałoby współistnieć z eksperymentem? Dlaczego obserwacja nie może łączyć się z wyobrażeniem? Dlaczego kobietę ma cokolwiek lub ktokolwiek ograniczać?

🖇

[…]  musiałam nauczyć się opowiadać własną historię. Życie to po części fakty, po części zmyślenie. I za­wsze jest to przykrywka dla czegoś innego. Ja napisałam sobie drogę do wyjścia.

🖇

Nie należałam do dzieci lubianych ani nawet dających się lubić; byłam zbyt agresywna, zbyt gniewna, zbyt porywcza, zbyt dziwna. […]  w szkole za­wsze wytyka się palcem tych, którzy nie pasują do reszty […].

🖇

Na początku oczywiście kochałam Boga, a Bóg kochał mnie. To już było coś. Kochałam też zwierzęta i całą przyrodę. I poezję. Problem stanowili ludzie. Jak kochać drugą osobę? Jak uwierzyć, że ktoś cię kocha?
     Nie miałam pojęcia.
     Myślałam, że miłość to strata.
     […]  Tropiłam miłość, osaczałam miłość, traciłam miłość, tęskniłam za miłością…

🖇

Prawda jest dla każdego czymś bardzo złożonym. […]  Tak wielu rzeczy nie możemy wypowiedzieć, bo są zbyt bolesne. Mamy nadzieję, że ta część, któ­rą zdołamy wyrazić, ukoi resztę albo jakoś ją udobrucha. Opo­wie­ścia­mi kom­pen­su­je­my sobie rzeczywistość. Świat jest nieuczciwy, nie­spra­wie­dli­wy, niepoznawalny, poza naszą kontrolą.
     Kiedy opowiadamy historię, sprawujemy nad nią kontrolę, ale w taki sposób, że pozostawiamy lukę, jakieś otwarcie. To pewna wersja, ale nigdy ostateczna. Być może mamy nadzieję, że przemilczenia usłyszy ktoś inny i że opowieść będzie trwała dalej, zostanie opowiedziana na nowo.

🖇

To, gdzie się rodzisz — środowisko, miejsce, jego historia, sposób, w jaki łą­czy się ona z twoją własną — kształtuje to, kim jesteś, niezależnie, co mają do powiedzenia eksperci od globalizacji.

🖇

Często przepełniały mnie gniew i rozpacz. Wiecznie czułam się samotna. Mimo wszystko kochałam życie i nadal je kocham. […]  być może odmowa, kategoryczna niezgoda na to, żeby mnie złamano, wpuszczała wy­star­cza­ją­co dużo światła i powietrza, bym mogła nadal wierzyć w świat – i marzyć o ucieczce.
     […]  „To, czego chcę, naprawdę istnieje, jeśli będę miała dość odwagi, by tego poszukać…”.

🖇

[…]  cuda często nadchodzą w przebraniu.
     […]  Wydaje nam się ciągle, że to, czego potrzebujemy, by wszystko zmie­nić — cud — znajduje się gdzie indziej, tymczasem często jest tuż obok nas. Bywa, że sami jesteśmy tym cudem.

🖇

Zapytałam ją, dlaczego nie mamy książek.
     – Problem z książkami polega na tym, że nigdy nie wiadomo, co się w nich znajduje, dopóki nie jest za późno – odparła.
     Pomyślałam: „Za późno na co?”.

🖇

Czasami, a właściwie często, jakaś cząstka nas samych jest zarazem roz­chwia­na i niezwykle potężna — jak ogromny gniew, który może zabić nas i innych wokół, gniew, który grozi powszechnym zniszczeniem. Nie możemy negocjować z tym potężnym, ale rozwścieczonym pierwiastkiem naszego jestestwa, dopóki nie wpoimy mu lepszych manier — co oznacza wsadzenie go z powrotem do butelki, by pokazać, kto tu naprawdę rządzi. Chodzi nie o wyparcie, ale o znalezienie odpowiedniego pojemnika. […]
     Bajki ostrzegają nas, że nie ma czegoś takiego jak stan­dar­do­wy rozmiar — to tylko ułuda przemysłowego podejścia do życia, z czym wciąż borykają się rolnicy, próbujący dostarczać do supermarketów jednakowe warzywa… Nie, rozmiar jest indywidualny i zmienny.

🖇

[…]  nie należy oceniać po pozorach: rzeczy nie są takie, jakimi się wydają. Mnie się zaś wydaje, że świadomość tego, że należy osiągnąć rozmiar od­po­wied­ni dla swojego świata — i tego, że ani ty, ani twój świat nie macie w żad­nym wypadku stałych wymiarów – to wartościowa wskazówka pod­czas nauki życia.

🖇

[…]  dążenie do szczęścia, które równie dobrze możemy nazwać życiem, jest pełne zaskakujących elementów tymczasowych – docieramy tam, gdzie inaczej nie udałoby nam się dotrzeć, i czerpiemy korzyści z tej podróży, ale nie możemy w tym miejscu pozostać, ponieważ nie jest to nasz świat i nie wolno nam dopuścić, by ten świat runął na nasz, w którym możemy żyć.

🖇

Zamiast tego jemy czekoladę i milczymy. Wtedy on rzuca:
     — Bałem się.
     — Nie bój się, tato.
     — Nie, nie — kiwa głową, pocieszony mały chłopiec. Zawsze był małym chłopcem i przykro mi, że się nim nie opiekowałam, przykro mi, że jest tak wiele dzieci, którymi nikt się nie opiekuje, przez co nie mogą dorosnąć. Mogą się zestarzeć, ale nie dorosnąć. Do tego potrzebna jest miłość. Jeśli masz szczęście, miłość przyjdzie później. Jeśli masz szczęście, nie złapiesz miłości za gardło.

🖇

O domu pisze rumuński filozof Mircea Eliade — w sensie zarówno on­to­lo­gicz­nym, jak i geograficznym — i używa do tego pięknego wyrażenia: na­zy­wa go mianowicie „sercem rzeczywistości”.
     Dom, powiada Eliade, to punkt przecięcia dwóch osi, pionowej i po­zio­mej. Na jednym końcu osi pionowej znajduje się niebo, czyli świat górny, a na drugim — świat zmarłych. Oś pozioma to płaszczyzna, na której od­by­wa się ruch tego świata, przemieszczanie się tam i z powrotem — nasz wła­sny ruch i ruch nieprzebranych rzesz innych istnień.

🖇

Wszystkie te godziny spędzone na progu dały mi poczucie przestrzeni gra­nicz­nej. Uwielbiam to, że koty lubią być w połowie wewnątrz, w połowie na zewnątrz, dzikie i oswojone, i ja również jestem dzika i oswojona. Jestem domowa, ale tylko wtedy, gdy drzwi są otwarte.
     I myślę, że to jest kluczowe: nikt już nigdy nie zamknie mnie w środku ani nie zostawi mnie na zewnątrz. Moje drzwi są otwarte i to ja je otwieram.

🖇

Musi istnieć rytuał przejścia, i to świadomy, pomiędzy życiem, które otrzy­mu­je­my zrządzeniem losu i okoliczności, a tym, które sami wybieramy.
     Świadomy wybór życia i stylu życia ma swoje psychologiczne zalety — i chodzi tu nie tylko o akceptację życia jako zwierzęcego daru, pod­le­ga­ją­ce­go kaprysom przyrody i przypadkowi. Drugie narodziny chronią psychikę, pobudzają bowiem zarówno do autorefleksji, jak i do poszukiwania sensu.

🖇

[…]  rozsądne rozwiązania sprawdzają się tylko w przypadku drobnych decyzji. W sprawach, które zmieniają bieg życia, musisz ryzykować.

🖇

Ciotka Nellie na pewno miała niewiele pieniędzy. Dwa razy w tygodniu zapraszała wszystkie dzieci z sąsiedztwa, które zdołała zmieścić w swoim jednym pokoju, i gotowała cebulową albo kartoflankę, dzieci przynosiły własne kubki, a ona nalewała im zupę z garnka.
     Uczyła je piosenek i opowiadała historie biblijne, a trzy albo cztery dzie­siąt­ki chudych, głodnych dzieciaków ustawiały się w kolejce przed do­mem i czasami któreś przynosiło coś od swojej mamy — bułeczki albo cukierki — i wszystkie dzieci się tym dzieliły. Wszystkie miały wszy. Wszystkie kochały ciotkę Nellie, a ona kochała je. Swoją wilgotną, ciemną norę z jednym ok­nem i czarnymi ścianami nazwała „Słonecznym Kącikiem”.
     To była moja pierwsza lekcja miłości.

🖇

[…]  kiedy pieniądze stają się podstawową wartością, edukacja zaczyna słu­żyć wyłącznie celom użytkowym, a życie umysłowe przestaje być ce­nio­ne, o ile nie przynosi wymiernych korzyści. Że usługi publiczne tracą znaczenie. Że życie poświęcone cze­muś innemu niż zdobywanie i wydawanie pieniędzy staje się bardzo trudne […]. Że kiedy społeczności ulegają zniszczeniu, po­zo­sta­ją tylko nędza i brak tolerancji.
     […] [ot, konsekwencje] prywatyzacji społeczeństwa.

🖇

Chory świat, który nie ma co liczyć na uzdrowienie, jeśli król „nie odnajdzie tego, co stracone”.
     Przeczytaj to zdanie. Nie „to, co zostało utracone” ani „to, co utracił”. Po pro­stu „co stracone”. Forma gramatyczna wskazuje, jak poważna jest ta strata. Coś, co wydarzyło się dawno temu, owszem – ale nie w przeszłości. To stara teraźniejszość, stara strata, która każdego dnia wciąż powoduje ból.

🖇

Zaczęło się tak, jak zaczynają się wszystkie ważne rzeczy — przez przypadek.

🖇

Perspektywa istnienia możliwości, by wznieść się ponad zwykły konflikt, ma w sobie coś kuszącego. Jung twierdził, że konfliktu nie da się rozwiązać na poziomie, na którym wybuchł – tam są tylko zwycięzca i przegrany, a nie pojednanie. Należy wznieść się ponad konflikt – jakby obserwować burzę z wyższego punktu.

🖇

Potrzebowałam lekcji miłości. Nadal ich potrzebuję, ponieważ nic nie jest tak proste i nic nie jest tak trudne jak miłość.
     […]  Nigdy jej nie pytałam, czy mnie kocha. Kochała mnie w te dni, kiedy była zdolna do miłości. Naprawdę wierzę, że na nic więcej nie było jej stać.

🖇

Miłość jest wy­razista. Nigdy nie pragnęłam jej bladej odsłony. Miłość jest pełna mocy. Nigdy nie pragnęłam jej rozwodnionej wersji. Nie stro­ni­łam od ogromu miłości, ale nie miałam pojęcia, że można na niej po­le­gać jak na słońcu. Że istnieją codzienne wschody miłości.

🖇

Nigdy nie jest za późno, by nauczyć się kochać.
     Tylko trzeba się liczyć ze strachem.

🖇

     — Jeanette, powiesz mi dlaczego?
     — Co dlaczego?
     — Wiesz, co dlaczego…
     Ale ja nie wiem dlaczego… kim jestem… dlaczego wszystko jej we mnie przeszkadza. Czego ona chce. Dlaczego nie jestem tym, czego chce. Czego ja chcę i dlaczego. Ale jedno wiem na pewno:
     — Przy niej jestem szczęśliwa. Po prostu szczęśliwa.

🖇

     — Kocham cię. Kocham cię od dawna.
     — Bałam się — odparłam.
     — Nie bój się. Już nie musisz.

🖇

[…]  przypomniałam sobie, moje ciało przypomniało sobie, jak to jest być w jednym miejscu i móc tam być – gdy nie musisz być czujna, nie martwisz się, nie błądzisz myślami gdzie indziej.

🖇

Czas nie jest stały, a minuty nie mają jednakowej długości.
     […]  nie szłam donikąd. Miałam odejść, być wolna, a przynajmniej tak mi się wydawało, ale takie rzeczy zawsze zabiera się ze sobą. Miejsce psy­chicz­ne zostawia się znacznie dłużej niż fizyczne.

🖇

W tym momencie pod domem pojawiła się konkurencyjna grupa ko­lęd­ni­ków  […].
     Otworzyła drzwi i krzyknęła:
     — Jezus jest tutaj. Wynocha.
     — Nie za ostro, mamo?
     — Wiele musiałam w życiu znosić — odparła, patrząc na mnie zna­czą­co. — Wiem, że Biblia nakazuje nam nadstawiać drugi policzek, ale coś za dużo tych policzków jak na jeden dzień.

🖇

[…]  przeciwstawiam się ciężarowi czasu zegarowego, czasu ka­len­da­rzo­we­go, linearnych rozwiązań. Czas może i powstrzymuje wszystko przed za­ist­nie­niem w jednym momencie, ale jego domeną jest świat zewnętrzny. W na­szym wewnętrznym świecie możemy doświadczać wydarzeń, które zachodziły jedne po drugich, jakby działy się jednocześnie. Naszej nie­li­ne­ar­nej jaźni nie interesuje „kiedy”, znacznie bardziej interesuje ją „dlaczego”.

🖇

Mierzę czas tak jak wszyscy, częściowo poprzez starzejące się ciało, ale żeby rzucić wyzwanie czasowi linearnemu, staram się żyć w czasie totalnym. Zdaję sobie sprawę, że życie ma swoją wewnętrzną i zewnętrzną stronę, a wydarzenia, które są odległe o lata, w wyobraźni i emocjach leżą obok siebie.

🖇

[…]  to, co naprawdę należy do ciebie, nigdy cię nie opuszcza. Nie po­tra­fi­łam znaleźć słów, które bezpośrednio oddawałyby mój stan, ale od czasu do czasu udawało mi się pisać i robiłam to w postaci rozbłysków in­spi­ra­cji, które na chwilę pokazywały mi, że świat nadal istnieje — prawdziwy i wspaniały.

🖇

Pamiętasz księżniczkę, która całuje żabę i hurra, pojawia się książę? Otóż trzeba przyjąć to oślizgłe, odrażające stworzenie, które zwykle sie­dzi w stud­ni albo stawie i zjada ślimaki. Ale przywrócenie brzydkiej, zranionej cząstki do ludzkiej postaci nie jest zadaniem dla żyjącego w nas życzliwego pracownika pomocy społecznej.
     To najbardziej niebezpieczne zajęcie, jakie można sobie wyobrazić. Przy­po­mina rozbrajanie bomb, lecz to ty jesteś bombą.

🖇

[…]  coś zrozumiałam. Zrozumiałam, że dwukrotne narodziny dotyczą nie tylko bycia żywą, lecz także wyboru życia. Wyboru bycia żywą i świadomego uczestnictwa w życiu, z całym jego burzliwym chaosem — i bólem.
     Otrzymałam życie i zrobiłam wszystko, co mogłam, z tym, co mi dano. Ale nie było już nic więcej do zrobienia. Cokolwiek wybuchło dzięki zbiegowi oko­licz­no­ści  […], było moją jedyną szansą na kolejną szansę.

🖇

Podoba mi się, że porządek powinien wynikać z miłości.
     Pojęłam, choć bardzo mgliście, że muszę znaleźć miejsce, w którym moje życie będzie mogło się pogodzić samo ze sobą. Wiedziałam też, że ma to coś wspólnego z miłością.

🖇

[…]  ludzie stają się twoją rodziną za sprawą głębokich więzi emocjonalnych i ciągłości czasu.

🖇

Szczęśliwe zakończenia to jedynie chwilowa przerwa. Są trzy rodzaje wiel­kich zakończeń: Zemsta. Tragedia. Przebaczenie. Zemsta i Tragedia często występują razem. Przebaczenie odkupuje przeszłość. Przebaczenie umoż­li­wia przyszłość.
     […]
     Oto jestem.
     Już nie odchodzę.

Jeanette Winterson, Po co ci szczęście, jeśli
możesz być normalna
?, przeł. Kaja Gucio,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2026.
(wyróżnienie własne)

Dla mnie, zafascynowanej kwestiami tożsamości i tego, jak definiujemy samych siebie, te książki miały kluczowe znaczenie. Postrzeganie siebie jako postaci fik­cyj­nej, a nie tylko jako faktu to jedyny sposób, by narracja po­zo­stała otwarta; jedyny sposób, by historia nie wy­mknę­ła się spod kontroli i nie zmierzała ku zakończeniu, któ­re­go nikt nie chce.

🖇

Teraz wiem, że uzdrawiamy się poprzez to, że ktoś nas kocha, i poprzez kochanie innych.

🖇

Nie możesz się wyrzec tego, co jest twoje. Choćby to ci­snąć jak najdalej […].
     Zawsze nastąpi powrót. A rana cię tam zaprowadzi.

🖇

     — Tak. Kocham cię. Nie pytaj mnie o to więcej.
     Miłość. Trudne słowo. Miejsce, w którym wszystko się zaczyna, do którego zawsze wracamy. Miłość. Brak mi­ło­ści. Możliwość miłości.

(tamże)

czwartek, maja 21, 2026

6118. Z oazy (CDXLIX)

Obrośnięta pajęczynami książka po grzbiecie tamtej wskoczyła prawie na szczyt sto­si­ku czytelniczego, nie dała się zrzucić, czekała i się doczekała, i mną potrząsnęła.

Po tej lekturze myślę, że powinno się zdelegalizować małżeństwa rozumiane jako związek kobiety i męż­czyzny, dopóki nie nauczymy się innego, lepszego spo­so­bu traktowania się nawzajem, dopóki wycieramy pobrudzone przemocą dłonie fra­ze­sa­mi o na­tu­ral­nych, różnych [sic!] potrzebach, naturalnych rolach społecznych i tra­dycyjnych wartościach. Mamy sporo do nauczenia się od par jednopłciowych.

Miłość sprawia, że czuję się, jakbym podsycała ogień pod kociołkiem życia, tak iż zaczyna ono wzbierać, gęstnieć, trochę jak podczas pisania. Miłość, podobnie jak pisanie, pomaga mi stopić się w jedno ze światem.

🖇

Kiedyś jedynym miejscem, gdzie kobiety mogły demonstrować siłę, były cyrki. Przynajmniej z tego punktu widzenia nastąpił pewien postęp” — stwier­dziła Bev Francis, kiedy spotkały się z Glorią Steinem. Po czym po­wie­dzia­ła: „Gdy byłam dzieckiem, chciałam dojść tak daleko, jak to tylko mo­żli­we. Chciałam być wolna. […]

🖇

[…]  dość długo żywiłam złudzenie, że nierówności, dominacja i przemoc są nieobecne w naszym życiu uczuciowym. Świadomość, że możemy stać się ich ofiarami również w miejscu, gdzie skupiają się niektóre z naszych naj­bar­dziej naturalnych dążeń, tam, gdzie najłatwiej nas zranić, może budzić lęk i burzyć naszą wewnętrzną równowagę. To zatrważające, że wedle wszel­kiego prawdopodobieństwa niektóre spośród dziewięćdziesięciu ośmiu kobiet zabitych przez partnerów czy byłych partnerów w roku 2020 czuły się z początku wyjątkowo szczęśliwe, kiedy poznały tych, którzy później stali się ich prześladowcami, a następnie zabójcami.

🖇

Przewrotność naszych społeczeństw polega na tym, że zachwa­la­jąc na każdym kroku heteroseksualność, metodycznie kształcą i socjalizują mężczyzn i kobiety tak, by nie byli w stanie się z sobą porozumieć.

🖇

[…]  w popularnym dyskursie, wedle którego postępujące wyzwolenie ko­biet rujnuje miłosne relacje, kryje się wyznanie: nasz uczuciowy porządek opiera się na podległości kobiet. Czyż nie jest zdumiewające, że ten stan rze­czy wydaje się nam tak naturalny i że jego kontestacja przeszkadza wie­lu lu­dziom bardziej niż sytuacja wyjściowa?

🖇

[…]  mam dwa źródła energii: gniew i miłość. Można by sądzić, że są z sobą sprzeczne, ale się uzupełniają: czerpię z jednego to, czego nie znajduję w drugim […].
   — Joumana Haddad

🖇

Wiele osób żywi przekonanie, że nasze uczucia i postawy w tej dziedzinie wynikają z indywidualnych, całkowicie wolnych wyborów, że są „kwestią gustu” i nie podlegają społecznym uwarunkowaniom; jakby kultura nie była czymś, co nas urabia od samego początku – czymś, co kształtuje w nas nawet to, co wydawało się nam najgłębiej intymne i osobiste – lecz tylko cienką warstwą lakieru nałożoną po fakcie na ludzką naturę, która mo­gła­by istnieć niezależnie od tego. „Wszyscy jesteśmy sfabrykowani – pisze Amandine Dhée. – Dopiero gdy sobie to uświadomimy, możemy choć trochę wymyślić samych siebie”.

🖇

Może warto zgłębiać nasze pragnienia, precyzować je, pielęgnować, dopieszczać, dbać o ich odgałęzienia, niezależnie od tego, czy jesteśmy w stanie je zrealizować — z nadzieją, że jak najbardziej się do nich zbli­ży­my. […]  miłość kobiety i mężczyzny jest drogą usianą prze­szko­da­mi. Lepiej więc mieć jak najszersze pole manewru i przede wszystkim nie dać sobie narzucić utartych schematów „godziwego życia” […].

🖇

Jane Ward sugeruje, że trzeba przemyśleć coś, co nazywa „głęboką he­te­ro­sek­su­alnością”. Zamiast uważać swą seksualność za fatalne zrządzenie losu, stwierdza, mężczyźni i kobiety hetero mogliby się w nią naprawdę za­an­ga­żo­wać, przemyśleć ją, i ją sobie przywłaszczyć. Byłoby to szczególnie po­ży­tecz­ne dla mężczyzn […]. Jeśli lubią kobiety, przekonuje, niech lubią je na­prawdę. „Mężczyźni hetero mieliby szansę stać się tak nieodparcie heteroseksualni, że byliby spragnieni głosu kobiet, chcieliby je wi­dzieć na wysokich, wpływowych stanowiskach, gorączkowo pragnęliby po­znać w pełni ich człowieczeństwo i sekundowaliby ich wyzwoleniu. W ten sposób feministki lesbijki pożądają kobiet.

🖇

Wszystko, co nam się proponuje [żebyśmy byli szczęśliwi], wprowadza nas do świata porównań, a w nim żadne szczęście nie może się ostać.
   — Denis de Rougemont

🖇

[Jane Ward] zadaje sobie nawet pytanie, czy homofobia nie jest skutkiem skrywanej zazdrości: „Osoby homoseksualne budzą nienawiść i uczucie zawiści, bo podejrzewa się nas, że zdołaliśmy czegoś uniknąć”. Stwier­dza­jąc, że pod koniec XX wieku kultura większości zarzucała im często „zbytnią widowiskowość, nadmierną żywiołowość, zbyt silne erotyczne nace­cho­wa­nie, przesadną ufność”, dochodzi do wniosku, że jeśli oni reprezentują kulturęnadmiaru”, heteroseksualność jest kulturąbraku[…].

🖇

Stosunek do kobiet zrodzony z polityki kolonializmu i nie­wol­nic­twa trwa do dziś, wykazując imponującą żywotność.

🖇

Głosy nie tylko się ucisza, zakopuje, dyskwalifikuje: są także głosy, których sens się odwraca, których używa się instrumentalnie, które się zdradza, za­głusza, mówiąc głośniej od nich.

🖇

[…]  kobieta, która istnieje przede wszystkim przez swoją osobowość i pra­gnie zachować indywidualność, która ma własne plany, opinie, suk­ce­sy, ryzykuje, że przerazi niektórych mężczyzn. Ale kobieta, która od­po­wia­da męskim fantazjom, która istnieje w miłości i życiu społecznym zwłasz­cza przez swą urodę, ryzykuje, że będzie zabawką, uzależnioną od męskich zachcianek, z wiecznym, niszczącym poczuciem zagrożenia, które się z tym wiąże.

🖇

[…]  jeszcze jeden czynnik może zaburzać równowagę w związkach róż­no­płcio­wych: chodzi o przyswojone przez każdą osobę przekonanie na temat własnej roli, na temat swojej wartości i tego, czego ma prawo oczekiwać od drugiej osoby jako mężczyzna czy jako kobieta. Do wspólnego życia, które się rozpoczyna, każdy wnosi to, co społeczeństwo wpoiło mu na ten temat.

🖇

Zgoda, powiedzą niektórzy, ale, tak czy owak, nie da się zmienić własnych miłosnych i seksualnych preferencji. Czy aby na pewno? Uświadomienie sobie faktu, że nie są tak osobiste i intymne, jak nam się wydawało, może sprawić, że stopniowo nabierzemy ochoty na to, by rzeczywiście uczynić je naszymi. Każdy może tego doświadczyć: gust ewoluuje, przynajmniej w pew­nej mierze. Można nad nim pracować. Nie podąża od razu śladem naszej intelektualnej wędrówki i nie odzwierciedla dokładnie naszych opi­nii, niemniej pozostaje z nimi w pewnym związku. […]  warto jednak spró­bo­wać się zastanowić nad głębokimi przyczynami naszych upodobań czy, na odwrót, naszych uprzedzeń, naszej dezaprobaty i obojętności.

🖇

Chciałbym, żebyśmy zaczęli patrzeć na nasze gusta w sposób polityczny — mówił w jednym z wywiadów filozof Paul B. Preciado. — Byśmy byli ostroż­ni, mówiąc o naturalnym charakterze naszych pragnień i gustów. Gusta są produktem, są politycznym wytworem.

🖇

[…]  kobietom wolno działać w obronie interesów całej kuli ziemskiej, z wyjątkiem swoich własnych.

🖇

Wielu stosujących przemoc mężczyzn uważa, że mają prawo się tak za­cho­wywać jako mężowie i ojcowie, jakby ten status obdarzał ich ro­dza­jem wszechmocy.

🖇

Zdaniem Elizabeth Gilbert, można jednak „żyć twórczo, a jednocześnie sta­rać się być zasadniczo przyzwoitym człowiekiem”. Cytuje brytyjskiego psy­cho­analityka Adama Philipsa: „Jeśli sztuka sankcjonuje okru­cień­stwo, to nie warto posiadać takiego dzieła sztuki”. Bulwersuje ją liczba artystów, którzy nie chcą się leczyć, rozwiązać swoich problemów, i którzy gotują piekło swoim bliskim, myląc własne cierpienie z twórczością.

🖇

[…]  na ofiary przemocy w rodzinie patrzy się często z głębokim poli­to­wa­niem. Uważa się je wszystkie za biedne i łatwowierne istoty, które cierpią z powodu godnego pożałowania braku rozwagi. A przecież to nie one stwo­rzyły patriarchalną kulturę i nie one skojarzyły męski powab z przemocą.

🖇

[…]  nieustannie głosimy pochwałę kobiet, używając terminów pod­kre­śla­ją­cych ich oddanie, gotowość do poświęceń, troskę o innych – a także, między wierszami, ich skłonność do zapominania o sobie: „zawsze uśmiechnięta”, „ma serce na dłoni”, „zrobiłaby wszystko dla swoich dzieci”… Te przymioty są tak nieodłącznie związane z naszą koncepcją kobiecości, że wymawiamy te banalne słowa, nawet o nich nie myśląc. […]
     Kobiety dają z siebie zbyt wiele, żeby świat się kręcił, i zbyt wie­lu ludzi to wykorzystuje.

🖇

[…]  myśl, że rolą kobiety jest wszystko rozumieć i wszystko wybaczać – to wszystko zdołałyśmy w pełni przyswoić. […]
     Troska o dobrostan mężczyzn, którą wpaja się kobietom, skłania je do systematycznego stawiania się na ich miejscu, tak iż mogą zapomnieć o krzywdach, jakie im wyrządzają, zlekceważyć swój własny los, uciszyć własne poczucie krzywdy.

🖇

Terapeutka Elisende Coladan zamiast o „perwersyjnych nar­cy­zach” woli mówić o „zdrowych dzieciach patriarchatu” […].

🖇

[…]  większość mężczyzn widzi w morderczyni osobę, która popełniła strasz­li­we czyny i od której lepiej trzymać się z daleka. Wzbudza w nich odrazę albo obojętność. W przypadku mordercy, przeciwnie, niektóre ko­bie­ty widzą w nim kogoś w rodzaju księcia z bajki, który nieodparcie je do siebie przyciąga. […]  czy ci zabójcy i ich wielbicielki również nie od­gry­wa­ją przy­pi­sanych płci ról, które, w innej skali, są naszą normalnością. Jeżeli mę­skość jest związana z siłą, dominacją, przejawianiem agresji, któż jest bardziej męski od zabójcy […]?

🖇

     — Jest bardzo wielu mężczyzn, którzy chcą… żebyś udawała… małego kotka.
     — CO TAKIEGO?
     — Małego kotka!
     — Ale niby jak? Mam miauczeć?
     — Masz udawać bezbronną, ale trochę figlarną dziewczynę, która ich potrzebuje.
     Elisa jest wstrząśnięta: […]  Nie jestemkruchą bezradną istotką”, […]  jaki rodzaj mężczyzn można w ten sposób złowić? Facetów, którzy lubią torturować zwierzęta?

[w:] Elisa Rojas, Mister T. et moi

🖇

Jaką funkcję spełnia uzależnianie kobiet od miłości? Nawet jeśli tak nie uważam, powtórzę, że heteroseksualność jest czymś w rodzaju podstępu patriarchatu, wydaje mi się, iż jest niezaprzeczalnym faktem, że karmiąc dziewczęta i kobiety romansami, zachwalając im uroki i wagę obecności mężczyzny w ich życiu, zachęca się je do pogodzenia się z tradycyjną rolą opiekunki. Stawia się je też w słabszej pozycji w życiu uczuciowym: jeśli istnienie i możliwość podtrzymania relacji są ważniejsze dla niej niż dla jej partnera, to w przypadku sporu na dowolny temat właśnie ona będzie mu­sia­ła ustąpić, pójść na kompromis albo się poświęcić.

🖇

One [miłość] także jest przede wszystkim sprawą kobiet i ona również wydaje się źródłem alienacji i mądrości zarazem.
     […]
     Nie, kobiety niekoniecznie się mylą, kochając tak, jak kochają, z od­wa­gą i zuchwale. Nie zmienia to faktu, że współczesna asymetria po­staw kobiet i męż­czyzn wobec miłości nastręcza wiele problemów.

🖇

Dlaczego kobiety są skłonne przywiązywać tak wielką wagę do miłości? […]  spośród wszystkich możliwych powodów zasugerowałabym na wstępie jeden: ponieważ mamy rację. Przeceniamy miłość, ale sądzę też, że mężczyźni jej nie doceniają.

🖇

[…]  nawet kobieta najbardziej oddalona od feminizmu musi codziennie po­święcać wiele energii, świadomie bądź nie, aby się bronić przed męską do­mi­na­cją, jakoś sobie z nią radzić i/lub z nią walczyć — choćby tylko za­cho­wu­jąc czujność, na przykład gdy sama idzie w nocy ulicą i w naj­róż­niej­szych innych sytuacjach.

🖇

Jednak istnieje różnica między życiem na bezludnej wyspie a myślą, że „jest się niczym bez mężczyzny”. […]  Zdobyć niezależność nie znaczy obywać się bez relacji (chyba że tego pragniemy, rzecz jasna), ale raczej znaleźć wła­ści­we miejsce, z którego będziemy mogli nawiązywać relacje.

🖇

[…]  nic tak dobrze jak pobożne księgi nie daje
wyobrażenia o idei tortur.

   — Pauline Réage

🖇

Kobiety, inaczej niż mężczyźni, na ogół akceptują męską podmiotowość; są jej nawet ciekawe, dopytują o nią. Nie wszystkie powody tej otwartości umy­słu są zresztą godne uznania. Będąc zdominowanym lub zdo­mi­no­wa­ną, jesteśmy zmuszeni interesować się psychiką osoby dominującej. […]  ca­łe społeczeństwo przyjmuje męski punkt widzenia, spontanicznie stawia się na miejscu mężczyzn, troszczy się zwłaszcza, jeśli nie wyłącznie, o ich pra­gnie­nia i emocje, tak iż to właśnie na nich nieustannie skupia się uwaga kobiet ze szkodą dla nich samych.

🖇

Nie można być tą, która zawsze pochwyci relację odrzuconą przez drugą osobę jak najdalej od siebie, niczym wierny pies, który niestrudzenie przy­no­si panu piłkę. Trzeba stworzyć przestrzeń niezbędną, by wola drugiej oso­by mogła się wyrazić, godząc się z ryzykiem, że może to oznaczać śmierć związku — sytuację, w której piłka pozostanie na zawsze zagu­bio­na w zaroślach.

🖇

Jeśli kobiety mogą tak często uchodzić za despotyczne i kapryśne istoty o wy­górowanych wymaganiach, gdy chodzi o uczucia, mężczyźni zaś za osoby solidne, samodzielne i trzeźwo myślące, to dlatego, że emocjonalne potrzeby tych drugich, w przeciwieństwie do pierwszych, są brane pod uwa­gę i zaspokajane w sposób systematyczny i niewidzialny zarazem. Gdy szufladkuje się kobietę jako zbyt wymagającą, nader często domaga się ona tylko wzajemności w obdarzaniu drugiej osoby uwagą.

🖇

Myślę o tych słowach kanadyjskiej poetki Rupi Kaur: „nie chcę cię po to / żebyś wypełniał moje puste części / sama chcę być pełna / chcę być tak kompletna / żeby móc rozświetlić całe miasto / a potem / chcę cię mieć / dlatego że we dwoje / moglibyśmy je podpalić”.

🖇

[…]  może powinniśmy posłuchać zaleceń bell hooks: nie myśleć o miłości jak o zwykłym uczuciu, które dopuszcza wszelkie możliwe zachowania, lecz jak o ciągu czynów. […]  trudno jest przyjąć definicję miłości, jaką pro­po­nu­je, gdyż musimy stanąć twarzą w twarz z naszymi brakami i uchybieniami. Zmusza nas to do zmierzenia się z faktem, że nie potrafiliśmy kochać i/lub że inni nie potrafili nas kochać. Ale jest przekonana, że musimy zdobyć się na odwagę, by ją przyjąć i trzymać się jej. „Definicje są nieodzownym punk­tem wyjścia dla wyobraźni. A to, czego nie możemy sobie wyobrazić, nie mo­że stać się rzeczywistością”.

🖇

Tak, to prawda: nasza kultura tak ściśle określiła podrzędny status kobiet, że wielu mężczyzn nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że ich partnerka nie zamierza się zniżać i nie stosuje żadnej autocenzury. Ale zdarza się rów­nież, że niektórzy z nich wykazują wystarczająco dużo ciekawości, otwar­to­ści umysłu, wiary w samych siebie, żeby zaakceptować, a nawet szukać te­go rodzaju kobiet. Tak czy owak, warto zaryzykować.

Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje
relacje między mężczyznami a kobietami
, przeł. Jacek Giszczak,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

[…]  kochać miłość, kochać ją naprawdę, znaczy też nauczyć się rezygnować z walki. I umieć wrócić na swoją drogę — choćbyśmy się potknęli.

🖇

Uczymy się w każdym wieku.
To prawdziwy cud.

🖇

Mogę narażać się na to, że zostanę zraniona, ale tylko w przypadku kogoś, kto jest tego warty.

🖇

Wyobrażanie sobie, jak wyglądałby nasz miłosny pejzaż, gdyby kobiety były niewzruszone, jeśli chodzi o po­sza­no­wa­nie ich potrzeb, i gdyby zawsze dysponowały mate­rial­ny­mi środkami, by to robić, jest jedną z fantazji, któ­re przynoszą mi największą satysfakcję.

(tamże)

piątek, maja 08, 2026

6098. Z oazy (CDXLIII)

To jest i będzie najdłuższy na tym blogu wpis. Najdłużej też był klecony, bo obco­wa­nie z tą książką po jej przeczytaniu było prawdziwym świętowaniem, nieśpiesznym przy­glądaniem się, jak cytaty same układają się w patchwork, który potrzebuję mieć pod ręką.

Po tamtej książce Autorki — gdy wpadłam w zachwyt nad sposobem, w jaki bu­du­je swo­ją opo­wieść — wiedziałam, że muszę natychmiast sięgnąć po tę książkę. Czytając ją, obejrzałam setki obrazów, setki zdjęć, kilka filmów, przeczytałam kilkanaście arty­kułów — karmiłam oczy i duszę, opa­trzyłam kilka starych ran.

Rozpoznałam osobne chwile w swoim życiu, których potrzebuję, by czuć, że żyję. Ta książka uczy odwagi, by zawalczyć o to, co dla nas ważne, co w nas żywe, co jest na­szą istotą, czego wielu może nie chcieć nawet zauważyć. To nie ma żadnego zna­cze­nia, ta niechęć nie ma mocy, by nas „zniknąć”.

Jeśli masz poczucie osamotnienia,
ta książka jest dla ciebie.

🖇 🖇

Samotnym można być wszędzie, lecz samotność wynikająca z miesz­ka­nia w mieście, w otoczeniu milionów ludzi, ma szczególny charakter. […] sama fizyczna bliskość nie wystarczy, by rozproszyć poczucie izolacji. Moż­na — jest to właściwie całkiem łatwe — czuć się wewnętrznie mar­twym i opu­stoszałym, żyjąc tuż obok innych.

🖇

[…]  samotność bywa uznawana za zaburzenie i chorobę. Niektórzy twier­dzą stanowczo, że niczemu nie służy […]. Takie stwierdzenia nieprzy­pad­ko­wo wiążą się z przekonaniem, że cel naszego życia to dobieranie się w pary lub że szczęście może albo powinno być czymś trwałym. Nie każdemu jed­nak jest to dane. Niewykluczone, że się mylę, ale uważam, że doświadczenie stanowiące tak istotną część naszego wspólnego życia nie może być cał­ko­wi­cie pozbawione sensu, jakiegoś rodzaju bogactwa i wartości.

🖇

[…]  samotność może prowadzić nas ku inaczej niedostępnemu doświadczaniu rzeczywistości.

🖇

[samotność]  dotyka sedna tego, co dla nas cenne i ważne. W mie­ście zwanym samotnością powstaje wiele wspa­nia­łych rzeczy – zrodzonych z sa­motności, a zarazem nadających jej sens.

🖇

Chciałam zrozumieć, co to znaczy być samotnym, jak to działa w życiu in­nych, i spróbować nakreślić skomplikowane relacje między samotnością a sztuką.

🖇

Jak to jest czuć się samotnym? To jak być głodnym – być głodnym, podczas gdy wszyscy wokół ciebie szykują się na ucztę. […]  To boli, tak jak bolesne mogą być uczucia, a poza tym powoduje skutki fizyczne, niewidoczne dla oczu zmiany dokonujące się w zamkniętych przestrzeniach ciała.

🖇

Co takiego jest w Hopperze? Raz na jakiś czas pojawia się artysta, który wy­raża pewne doświadczenie, niekoniecznie świadomie czy celowo, ale z ta­ką przenikliwością i intensywnością, że związek wydaje się nie­za­prze­czal­ny. Samemu Hopperowi nigdy nie podobała się myśl, że jego obrazy można interpretować w określony sposób czy też że samotność to jego specjalność, jego główny temat.

🖇

Z pewnością nie wszyscy ludzie pozbawieni towarzystwa innych są sa­mot­ni, a zarazem można dotkliwie odczuwać samotność, nawet gdy jest się w związku albo z grupą przyjaciół. […]
     To uczucie rodzi się z braku bądź niedostatku bliskości, a skala jego odczuwania rozciąga się od dyskomfortu aż po chroniczne, nieznośne cierpienie.

🖇

[…]  charakterystyczne dla samotności jest przemożne pragnienie, by to do­znanie się skończyło, a tego nie da się osiągnąć samą siłą woli czy częst­szym wychodzeniem z domu, można to zrobić, jedynie nawiązując bliskie relacje. To o wiele łatwiejsze w teorii niż w praktyce, zwłaszcza w przypadku ludzi, których samotność jest wynikiem straty, wygnania czy uprzedzeń, więc nie tylko tęsknią oni za towarzystwem innych, ale też mają powód, by się tych innych obawiać albo im nie ufać.

🖇

Choć wydaje się, że całkowicie odcina ona [samotność] człowieka od innych, że jest prywatnym brzemieniem, którego nikt inny nie może odczuć czy po­dzie­lać, w rzeczywistości to stan społeczny, doświadczany przez wielu.

🖇

Właśnie to jest tak przerażające w samotności: instynktowne poczucie, że działa ona dosłownie odpychająco, co udaremnia kontakt właśnie wtedy, kiedy go najbardziej potrzeba. A jednak to, co udaje się uchwycić Hop­pe­ro­wi, jest nie tylko przerażające, ale też piękne. Jego obrazy nie są sen­ty­men­tal­ne, ale przebija z nich wyjątkowa uważność. […]  Tak jakby samotność była czymś, czemu warto się przyglądać. A nawet więcej: jakby samo przy­glądanie się było antidotum, sposobem na to, by zdjąć z siebie jej dziwne, oddalające od innych zaklęcie.

🖇

W pewnych sytuacjach bycie poza, odstawanie
może sprawiać satysfakcję, wręcz przyjemność.

🖇

Ciche umowy co do rozumienia języka
potocznego są niebywale skomplikowane.

Ludwig Wittgenstein
(1889–1951)

🖇

[…]  ta parada zmieniających się nazw to chleb powszedni w życiu emi­gran­ta i od samego początku podważa kojącą myśl, że słowo i przedmiot są ze sobą bezpiecznie powiązane. „Jestem znikąd” – jak powiedział kiedyś War­hol, mając na myśli biedę albo Europę, albo mit autokreacji, a być mo­że także językową rozpadlinę, z której się wyłonił.

🖇

Samotność odmienności, samotność nieatrakcyjności, samotność wyklu­cze­nia z magicznych kręgów znajomości i akceptacji – grup spo­łecz­nych i za­wo­dowych, czułych objęć.

🖇

Odmienność oznacza ryzyko zranienia, a dopasowanie chroni przed przy­krym i upokarzającym odrzuceniem i zlekceważeniem.

🖇

Jeśli nie każdy jest piękny,
to nikt nie jest piękny.

Andy Warhol
(1928–1987)

🖇

[…]  wszystkie te zaprzeczenia i przemyślne kształtowanie swojego wi­ze­run­ku mówiły jedno: nie próbuj mnie zrozumieć, nie badaj mnie, nie ana­li­zuj. Nie zbliżaj się do mnie zanadto, bo nie jestem pewien, co tam znajdziesz, nie chcę o tym myśleć. Nie jestem pewien, czy lubię samego siebie. Nie lubię miejsca, skąd pochodzę. Przyjmij artefakt taki, jaki jest.

🖇

Nie da się myśleć bez języka, a język to ze swojej natury gra publiczna pod względem zarówno nabywania, jak i przekazywania.
     Ale choć język jest wspólny, jest również niebezpieczny i może izolować. Nie wszyscy gracze są równi. […] 
     Koncepcja, że język jest grą, w którą część zawodników gra lepiej niż in­ni, ma związek z wciąż dyskutowaną relacją między samotnością a mo­wą. Problemy z mówieniem, blokady w komunikacji, nie­po­ro­zu­mie­nia, nie­do­sły­sze­nia, epizody niemoty, jąkania się i zacinania, zapominanie słów, a na­wet niezdolność rozumienia żartów – te wszystkie rzeczy przyczyniają się do samotności, przypominając nam o tym, jak niepewne i niedoskonałe są środki, którymi przekazujemy innym, co się dzieje w naszym wnętrzu.

🖇

[…]  język wcale nie jest prostym sposobem na nawiązanie kontaktu. Jeśli zdefiniować samotność jako pragnienie bliskości, to w tym pragnieniu za­wie­ra się potrzeba wyrażania siebie i bycia słyszanym, dzielenia się my­śla­mi, doświadczeniami i uczuciami. Bliskość jest niemożliwa, jeżeli uczestnicy nie chcą się otworzyć. Ale niełatwo ustalić odpowiedni stopień tej otwartości.

🖇

I zawsze, yy, boję się czuć się szczęśliwy, bo wtedy… to nigdy nie trwa.

🖇

[…]  pop-art wzbudził tak ogromną wrogość, spowodował takie za­ła­my­wa­nie rąk wśród artystów, właścicieli galerii i krytyków po części dlatego, że na pierwszy rzut oka wyglądał jak błąd kategorii, nieznośne przekroczenie niepodważalnej, wydawałoby się, granicy między kulturą niską a wysoką, dobrym a złym smakiem.

🖇

Jeśli cała twórczość Warhola […]  stanowi sprzeciw wobec z góry zało­żo­nych kryteriów oceny, […]  to zarazem jej celem jest wydobycie na światło dzienne tego, co odbiegające od normy i porzucone, tych wymiarów kul­tu­ry, które stały się niewidzialne albo dlatego, że kryją się w cieniu, albo dla­tego, że zostały nadmiernie oswojone i przestały być zauważane – i na­da­nie temu pozycji i znaczenia.

🖇

[…]  błędne koło samotności powstaje nie w izolacji, ale raczej jako rezultat wzajemnej zależności między jednostką i społeczeństwem, do którego ta jed­nostka należy, a sytuacja jeszcze się pogarsza, jeśli dana osoba jest su­ro­wym krytykiem panujących w owym społeczeństwie nierówności.

🖇

[Warhol] wiedział dokładnie, jaka jest cena słów i co mogą zdziałać: uruchomić, ale też zatrzymać maszynę otwartego serca.

🖇

Inni znają nas dzięki naszej twarzy, to ona zdradza zamiary i nastrój.

🖇

Dzięki maskom można uniknąć obserwacji i oceny, a zatem ryzyka, że zo­sta­nie się odrzuconym, jednak traci się także szansę na akceptację, uko­je­nie, jakie daje miłość.

🖇

Zdjęcia z Rimbaudem często są mylnie uważane za autoportrety, ale w rze­czy­wistości Wojnarowicz stał za obiektywem, a rolę człowieka w masce od­gry­wali różni jego przyjaciele i kochankowie. […]  Postać Rimbauda po­słu­ży­ła jako rodzaj zastępcy czy przedstawiciela artysty i została wstawiona w miejsca ważne dla niego, te, w których kiedyś był albo które wciąż wy­wie­ra­ły na niego wpływ.

🖇

Strach zatruwa wszystko.

🖇

[…]  był zasadniczo samotnikiem. Chociaż znał wiele osób, wolał relacje je­den na jeden. Każdy znał nieco innego Davida.

🖇

Czasem można zmienić przestrzeń psychiczną, swój emocjonalny krajobraz, robiąc coś w świecie realnym. Myślę, że w jakiś sposób sztuka jest czymś takim […].

🖇

Podczas wędrówki po pirsach David rzadko spotykał tego samego czło­wie­ka więcej niż raz, chociaż zdarzało się, że kogoś szukał, na wpół zakochany w czyjejś wyobrażonej osobowości, w mitycznej postaci, którą sobie stwo­rzył na podstawie akcentu czy jednego słowa.

🖇

Fotografowanie to akt zawłaszczenia – coś staje się widoczne, a jednocześnie zastyga w miejscu i czasie.

🖇

Czasem chce się być tylko mięsem – mam na myśli poddanie się ciału, jego pragnieniom, jego potrzebie kontaktu, ale to nie znaczy, że chcesz od razu stać się krwistym stekiem albo siekanym kotletem.

🖇

Nic nie może zastąpić dotyku ani miłości, ale czytanie o tym, jak ktoś wy­trwa­le odkrywa i dopuszcza do siebie swoje pragnienia, okazało się tak bar­dzo poruszające, że czasem dosłownie trzęsłam się podczas lektury.

🖇

Wszyscy możemy wpływać na siebie nawzajem, otwierając się na tyle, żeby inni mogli się poczuć mniej samotni.

🖇

W naszej miłości ujrzałem mężczyzn, którzy zachęcają się nawzajem do zło­że­nia broni. […]  W naszej miłości ujrzałem ruchome warstwy ka­mien­nych budynków, ujrzałem rękę zgarniającą śnieg z parapetu więziennego okna. […]  Ujrzałem, jak on uwalnia mnie od milczenia mojego wnętrza.

🖇

Peter [Hujar] tam był. Peter odszedł. Jak David miał pojąć to przejście czy metamorfozę, niewyobrażalną zmianę?


fot. David Wojnarowicz, fragment,
[dostęp 2.05.2026], źródło.

[…]  wiosną 1988 roku chorobę stwierdzono również u Davida. W jednej chwi­li poczuł się ogromnie samotny. Miłość — napisał tego dnia – miłość nie wystarczy, by być blisko, żeby „złączyć czyjeś ciało ze społeczeństwem, plemieniem, kochankiem, bezpieczeństwem. Jesteś zdany sam na siebie, tak brutalnie, jak to możliwe”. […]  Jego przyjaciele chorowali i umierali, a on był pogrążony w głębokim smutku, nagle postawiony twarzą w twarz z własną cielesnością. Wciąż na nowo malował sznurki wiążące ze sobą różne istoty. Bliskość, więź, miłość — te coraz bardziej zagrożone możliwości.

🖇

Najbardziej wścieka mnie tak naprawdę to, że kiedy powiedziano mi, że zaraziłem się wirusem, szybko zdałem sobie sprawę, że za­ra­ziłem się też chorym społeczeństwem.

🖇

David stale walczył z wyparciem, czy chodziło o prawicowych kazno­dzie­jów, którzy nie mogli znieść, że ktoś mówi o seksie, czy o hedonistów, którzy nie chcieli dopuścić do swojej świadomości ryzyka śmierci.

🖇

Chciał znaleźć sposób na to, by każda strata stała się konkretna, żeby śmierć się liczyła.

🖇

[…]  11 października [1992], ACT UP zorganizowało Ashes Action, marsz na Waszyngton, który był rodzajem politycznego pogrzebu na ogromną skalę. […]  Ludzie byli wyczerpani i pełni rozpaczy. Setki osób spotkały się na scho­dach Kapitolu o trzynastej. Protestujący przynieśli ze sobą pro­chy swoich ukochanych. Potem pomaszerowali do Białego Domu, gdzie urzędował George Bush. Kiedy tam doszli, zaczęli wysypywać popiół na trawnik, odwracali do góry dnem urny i plastikowe torby i wysypywali zawartość przez druciany płot. Były tam też prochy Davida Wojnarowicza, rozsypane przez jego kochanka Toma.

🖇

Zmiana prywatnegopubliczne ma potężne konsekwencje dla z góry założonego świata.

🖇

Był we mnie taki głęboki smutek i nic zupełnie nie mogłem na niego po­ra­dzić. Byłoby lepiej, gdybym mógł.

🖇

„Ale” i „chociaż”: sposób na to, by skleić ze sobą sprzeczne myśli.

🖇

[…]  fizjologiczny opis samotności nie uwzględnia roli, jaką odgrywa samo społeczeństwo, nadzorujące i podtrzymujące wykluczenie poprzez od­rzu­ca­nie tych niesprawnych albo dziwnych. To jest druga siła napędowa sa­mo­tno­ści, powód, dla którego część ludzi — często zupełnie bez­bron­nych i spra­gnio­nych kontaktu — wciąż stoi w progu, a bywa całkowicie usuwana poza nawias.

🖇

Jako artysta [Henry Darger] był zupełnym samoukiem. Chociaż miał wy­raź­ny talent do kompozycji i od wczesnego dzieciństwa uwielbiał ko­lo­ro­wać, hamowało go przekonanie, że nie potrafi rysować.

🖇

Jedną z najsmutniejszych i najbardziej znamiennych rzeczy w całej spu­ściź­nie Dargera jest deklaracja dziecięcej niepodległości, którą napisał dla Krain Nierealnego. Zgodnie z nią dzieci mają prawo między innymi: „bawić się, być szczęśliwe, marzyć, móc normalnie spać w nocnej porze, i prawo do nauki, żebyśmy mieli równe szanse rozwijania tego, co jest w na­szych sercach i umysłach”.
     Ile spośród tego było mu dane w jego życiu? Najbardziej poruszyło mnie „prawo do nauki”. Podkreślało to, w jak brutalny, bezmyślny sposób go traktowano.

🖇

Nic nie wskazuje lepiej czyichś priorytetów niż to, w jaki sposób ten ktoś wydaje pieniądze, zwłaszcza jeśli nie ma ich za dużo.

🖇

[…]  bardzo rzadko się zdarza, żeby
jakiś czyn miał tylko jeden motyw.

🖇

[…]  w przypadku każdego zachowania uznawanego za dziwaczne czy eks­cen­tryczne warto zapytać, czy w tej etykietce nie chodzi raczej o prze­kra­cza­nie granicy klasy społecznej, a nie normy psychicznej.

🖇

Czasem jedyne, czego nam potrzeba, to pozwolenie sobie na uczucia. Nie­kie­dy najwięcej bólu sprawia właśnie próba stawienia im oporu albo wstyd, który rośnie wokół nich jak kolczasty krzak.

🖇

[…]  spojrzenie, nirami, które czyni niewidzialne widzialnym […].

🖇


The Nomi Song, reż. Andrew Horn, 2004.

🖇

Wydawało mi się straszną niesprawiedliwością, że ktoś, kto przeciwstawił się samotności, kto swoją odmienność przetworzył w radosną sztukę, umarł tak bardzo osamotniony, choć w świecie, w którym żył, wkrótce miało się to stać powszechnym doświadczeniem.

🖇

Poszedłem do niego i jakby się zawahałem, a on położył mi rękę na piersi i powiedział: »W porządku, nie martw się«. Łzy napłynęły mi do oczu i to był chyba ostatni raz, kiedy go widziałem.
   — Page Wood

🖇

Z czasem słowo „piętno” zaczęto odnosić do każdej oznaki niepożądanej od­mienności — to znaczy niepożądanej przez ogół społeczeństwa. Takim pięt­nem może być coś widocznego albo niewidocznego, ale jeśli zostanie to do­strze­żo­ne, dyskredytuje taką osobę w oczach innych i sprawia, że uznaje się ją nie tylko za inną, ale też za gorszą, że „ulega w naszym umyśle swo­i­stej re­duk­cji, stając się kimś naznaczonym i niepełnowartościowym.
     […] Gdy już działa ten szczególnie zgubny rodzaj myślenia magicznego, pojawia się skłonność do przekonania, że takie piętno to nie przy­pa­dek, nie sprawa losowa, tylko raczej coś zasłużonego czy za­wi­nio­ne­go, kon­se­kwen­cja moralnego upadku osoby naznaczonej.

🖇

Strach jest zaraźliwy, zmienia uśpione uprzedzenia
w coś bardziej niebezpiecznego.

🖇

Klaus Nomi był pierwszą sławną osobą, która zmarła na AIDS, ale w ciągu kilku kolejnych lat choroba rozprzestrzeniła się niczym pożar lasu wśród społeczności, do której należał: zżytego ze sobą środowiska z centrum Nowego Jorku, złożonego z artystów, kompozytorów, pisarzy, aktorów, muzyków.

🖇

Kultura cyfrowa znalazła się w fazie cyberprzyspieszenia, pędziła tak szyb­ko, że trudno było nadążyć. W jednej chwili coś było czystą fantastyką, czymś kompletnie niedorzecznym, za moment stawało się zwyczajnym za­cho­waniem, częścią codzienności.

🖇

[…]  ekran pozwalał ludziom na używanie gróźb i języka, którego większość z nich — jak przypuszczam — nigdy nie tolerowałaby w prawdziwym życiu.

🖇

Cud laptopów i smartfonów polega na tym, że oddzielają one kontakt od fi­zycz­ności, dzięki czemu ludzie mogą pozostać w swoich prywatnych bań­kach, chociaż teoretycznie są w miejscu publicznym, i wchodzić w inter­ak­cje z innymi, chociaż teoretycznie są sami. […]
     Wszyscy to znają. Wszyscy wiedzą, jak to wygląda. Nie potrafię zliczyć, ile przeczytałam tekstów o tym, jacy stajemy się wyalienowani, uwiązani do naszych urządzeń, nieufni wobec prawdziwego kontaktu, o tym, że czeka nas kryzys bliskości, ponieważ nasza zdolność do bycia z innymi słabnie i za­nika.

🖇

Prywatność, skupienie, bliskość – to wszystko zostało stracone, zanikło na skutek naszej obsesji na punkcie świata na ekranie.

🖇

[…]  przebywanie w wirtualnych przestrzeniach może być lekiem na osa­mot­nie­nie, na poczucie, że jest się pomijanym albo niedostrzeganym, a za­ra­zem nie wymaga subtelnych umiejętności społecznych niezbędnych przy interakcjach w realu.

🖇

A tymczasem co? Tymczasem formy życia na planecie, na której mie­szka­my, znikają z godziny na godzinę. Tymczasem wszystko staje się coraz bar­dziej jednorodne, mniej tolerancyjne wobec odmienności. Tymczasem na­sto­lat­ki odbierają sobie życie […]. Miejsce, do którego doszliśmy, okazało się wcale nie takie atrakcyjne, wygodne, nie takie super.

🖇

Jak to jest z cudzym cierpieniem? Łatwiej udawać, że nie istnieje. Łatwiej odmówić wysiłku empatii […].

🖇

To był mój sposób na to, żeby pozszywać się z powrotem.
   — Zoe Leonard


Zoe Leonard, Strange Fruit, fragment instalacji,
[dostęp: 9.05.2026], źródło.

[Strange Fruit (for David) Wojnarowicz] to instalacja ukończona w 1997 ro­ku i należąca obecnie do stałej kolekcji Philadelphia Museum of Art. Zro­bio­na jest z około trzystu pomarańczy, bananów, grejpfrutów, cytryn i awo­ka­do, które zostały zjedzone, a ich rozdarte skórki — ususzone, po czym zszyte nićmi w różnych kolorach, ozdobione suwakami, guzikami, sztucznymi ścię­gna­mi, naklejkami, plastikiem, drutem i tkaniną.

🖇

Sztuka, która naprawia, sztuka, która pragnie kontaktu albo która znajduje sposób, by ten kontakt umożliwić.

🖇

Dzieło Strange Fruit powstało w czasie tych lat samotności, jeśli nie jako odpowiedź, to jako konsekwencja masowych ofiar okresu epidemii AIDS i wyczerpania próbami wywarcia wpływu na politykę.

🖇

Bez słów, bardzo cicho owoce poprzez swoją małość, swoją osobliwość wyrażają cierpienie z powodu rozpadu, znikania, tęsknoty za czymś kochanym, co odeszło i więcej nie wróci.

🖇

Co zostaje, kiedy esencja ulatuje? Łupina i skórka, rzeczy, które chcesz wy­rzu­cić, ale nie wiadomo, dlaczego nie potrafisz.

🖇

Nie mogę zmienić niczego w przeszłości ani sprowadzić z powrotem nikogo z ukochanych zmarłych, ale mogę przeżywać swoją miłość i stratę w równomierny, ciągły sposób, mogę pamiętać.
   — Zoe Leonard

🖇

Proces gentryfikacji dotyczy miast, ale dotyczy także uczuć […]. Wśród blichtru późnego kapitalizmu karmi się nas przekonaniem, że wszystkie trudne emocje – przygnębienie, lęk, samotność, wściekłość – to po prostu skutki zachwiania równowagi chemicznej, problem do rozwiązania, a nie reakcja na systemową niesprawiedliwość albo na atrybuty cielesności, na fakt — jak ujął to w pamiętnych słowach David Wojnarowicz — że odsia­du­je­my wyrok w pożyczonym ciele, z całą rozpaczą i frustracją, jakie to za sobą pociąga.

🖇

[…]  samotność, tęsknota nie oznaczają, że poniosło się porażkę, tylko świadczą o tym, że się żyje.

🖇

Samotność jest sprawą prywatną, ale też polityczną. Samotność jest zbio­ro­wa, to jest miasto. Jeśli chodzi o to, jak w nim mieszkać, nie ma reguł ani powodów do wstydu, trzeba tylko pamiętać, że dążenie do in­dy­wi­du­al­ne­go szczęścia nie zwalnia nas z obowiązków wobec siebie na­wza­jem. Tkwimy w tym razem, w tym nagromadzeniu blizn, tym świecie przed­miotów, tym fizycznym i tymczasowym niebie, które tak często przy­po­mina piekło. Ważna jest w tym dobroć, ważna jest solidarność.

Olivia Laing, Miasto zwane samotnością. O Nowym Jorku
i artystach osobnych
, przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2023.
(wyróżnienie własne)

Dzieło to człowiek. Nic nie bierze się znikąd.
   — Edward Hopper (1882–1967)

🖇

Czy chodziło o to, że szufladka okazała się za ciasna wraz z jej niedorzecznymi oczekiwaniami względem tego, jakie mają być kobiety, czy o to, że ja do niej nie pasowałam?

🖇

Są lepsze sposoby patrzenia na ciała.

(tamże)

piątek, maja 01, 2026

6089. Z oazy (CDXLII)

Ostatnia przeczytana w ulu książku, nim ruszyłam na gigant. Leżała bardzo długo na wirtualnym stoliczku z lekturami. Wspieła się na sam jego szczyt, gdy czytanie tam­tej lektury przypomniało mi o jej istnieniu.

Zszokowała mnie oczywistością, której nigdy w życiu nie zatrzymałam w słowach. Wiele moich doswiadczeń w życiu nie wynika z tego, jakim jestem człowiekiem, ale z faktu, że zamieszkuję kobiece ciało.

To zdecydowanie jedna z najważniejszych dla mnie w tym roku książek. Nie mam co do tego wątpliwości.

W każdej kulturze są rzeczy  
pozostające poza polem widzenia
[…].

🖇

[…]  cywilizacja nie zapewnia jak dotąd jednakowego bezpieczeństwa wszystkim ludziom i podobnie w niejednakowym stopniu ogranicza ich swobody.

🖇

Przeszłość jest zawsze z nami, wpisana w nasze ciała, i czy tego chce­my, czy nie, żyjemy w świecie obiektów, dzieląc zasoby rzeczy­wi­stości z miliardami innych istot.

🖇

Powiedzmy, że marzyłaś o świecie, w którym ludzie nie będą okaleczani, nienawidzeni czy zabijani z powodu swojego ciała. Powiedzmy, że my­śla­łaś, że ciało może stanowić źródło siły albo rozkoszy. Powiedzmy, że wy­obra­żałaś sobie przyszłość, w której nikt nie będzie nikogo krzywdził. Po­wiedz­my, że ci się nie udało. Powiedzmy, że ta przyszłość się nie ziściła. Od feminizmu przez ruch na rzecz praw ludzi LGBT aż po ruch praw oby­wa­tel­skich – we wszystkich zmaganiach w ostatnim stuleciu chodziło o prawo do wolności od opresji wynikającej z tego, jakiego rodzaju masz ciało: o to, że­by móc mieszkać tam, gdzie się chce, pracować, gdzie się chce, jeść i spa­ce­ro­wać tam, gdzie ma się ochotę, nie narażając się przy tym na przemoc i śmierć.

🖇

[…]  droga faszystów do władzy polega między innymi na podzieleniu ludzi na masy dwojakiego rodzaju: „blok” oraz „rój”. Jedna jest bardzo zdy­scy­pli­no­wa­na, uporządkowana i służy państwu, druga natomiast – chaotyczna i transgresyjna, więc należy ją zaszczepić, oczyścić albo eksterminować, żeby nie skaziła większej części społeczeństwa.

🖇

Intruz, morderca, zwierzę, insekt, drapieżnik. Przywołuje się i utrwala wciąż te same stare fantazje, hasła o brudzie i skażeniu, nieopa­no­wa­nej sek­su­alności i niepowstrzymanej zarazie. Nadchodzą „oni”: tajemniczy, licz­ni, niosący zepsucie. Zabiorą, co twoje, zainfekują cię tym, co obce (oczy­wi­ście Trump nazwał COVID-19 „chińskim wirusem”). Swoboda prze­miesz­cza­nia się staje się z tego punktu widzenia wtargnięciem, ale też za­ma­chem na czystość rasową, bo skutkiem może być, o zgrozo, krzyżowanie się ras, zbyt łatwe mieszanie się ludzi ze sobą. W takiej atmosferze wrogości łatwo jest uwierzyć, że Freud miał rację, że cywilizacja znów się załamuje pod naciskiem celowo podżeganej agresji, rozkosznego dreszczu nienawiści.

🖇

[18 sierpnia 2017] twarze młodych fanatyków, ramiona uniesione w nazi­sto­wskim pozdrowieniu. Blok wrócił, pełen obsesyjnej nienawiści, wściekły, że jego przywileje mogą zostać uchylone, że feministki mogą odebrać im pra­wo do seksu, że kolorowi mogą mieć pracę, domy czy samochody, które im, supremacjonistom, należą się z tytułu urodzenia. Większość uczest­ni­ków wiecu była młodsza ode mnie – biali chłopcy, schludnie ostrzyżeni, w ko­szulkach polo, z triumfalnymi minami, upojeni tym, że można swoim widokiem budzić przerażenie, można zmienić swoje ciało w paskudną groźbę.

🖇

Nieprzypadkowo reżimy autorytarne, ówczesne i obecne, zwalczają homo­sek­sualizm i aborcję, na powrót kierując obie płcie ku sztywnym, narzu­co­nym z góry obowiązkom prokreacyjnym.

🖇

[…]  na nasze fizyczne ja nieustannie wpływają inne rzeczy: przeszłość, stan umysłu, kultura, społeczeństwo i klimat polityczny, w którym ktoś żyje.

🖇

[…]  funkcjonowanie ciała, zwłaszcza kobiecego,
zawsze jest polityczne.

🖇

Jak wyrazić swoje cierpienie, strach, odmowę udziału w społeczeństwie tak chętnie sprzyjającym niszczeniu kobiet?


[dostęp 1.05.2026], źródło.

Zrobiłam coś, w co wierzyłam, bo czułam, że muszę to zrobić. Nie wie­dzia­łam, czy to dobre, czy niedobre, czy też nie ma to znaczenia. Po prostu to zrobiłam.
   — Ana Mendieta (1948–1985)

🖇

Ten proces rozróżnienia — uświadomienia sobie, że świat składa się z wielu osób, a każda z nich ma swoje potrzeby — to początek niełatwej drogi ku dojrzałości.

🖇

To zabawne, jak często powraca ten mechanizm – w rasizmie, mizoginii, antysemityzmie, homofobii, nienawiści do biednych czy niepeł­no­spraw­nych. Ciało budzące wrogość zawsze przedstawiane jest jako zrobione z gor­szego materiału, nieprzyzwoicie seksualne albo pożądliwe, pry­mi­tyw­ne, nieopanowane, roznoszące choroby, bezkształtne, prawie nieludzkie, ro­dzaj obrzydliwej mięsnej galarety. Zastanawia mnie, czy u samego po­dło­ża uprzedzeń nie leży właśnie zgroza, jaką wywołuje ciało samo w sobie. Ostatecz­nie, jak zauważył de Sade, ciało może być czymś przerażającym – otwar­te i nienasycone, bezradne i zależne. Nienawiść to sposób, by prze­nieść ten niszczący strach na inne ciała, podkreślić własną imponującą autonomię, wolność od brudnej, beznadziejnie potrzebującej innych cielesności.

🖇

Płeć i genitalia oczywiście są ważne, ale 
równie ważne są klasa i pieniądze.

🖇

To, co wyobrażone, zawsze ma wpływ na czyjeś ciało, albo dosłownie, albo dlatego, że tworzy przestrzeń możliwości.

🖇

To ten „złowrogi dystans” pozwala jednym ludziom uważać innych za rój, za śmieci, i zarazem jest motorem obrzydliwych działań bloku. Nie zniknie, póki każdy z nas nie zastanowi się nad tym, czemu sprzyja nasze milczenie, nie spojrzy […]  w ten martwy punkt, w którym wciąż na nowo pojawia się okrucieństwo.

🖇

Jeśli chcesz wolności, musisz po nią sięgnąć.

🖇

Czasem trudno jest pamiętać o tym, że tłum składa się z pojedynczych osób, a każda z nich ma swoją historię i złożone motywacje, za sprawą których się w nim znalazła.

🖇

Powiem ci, czym jest dla mnie wolność. Wolność jest wtedy, kiedy się nie boisz! Naprawdę, wtedy, kiedy się nie boisz. […]  Wiele dzieci ni­cze­go się nie boi. To jest chyba najbliższe, tylko tak mogę to opisać. To nie wszystko, ale to jest coś, co trzeba naprawdę, naprawdę poczuć. […]  To jak nowy sposób widzenia! Nowy sposób widzenia czegoś.
   — Nina Simone

🖇

[…]  polityka może zmienić ciała w więzienie, ale ciała także mogą zmieniać politykę.

🖇

[…]  w stosunkach międzyludzkich nic nie jest jasne. Wszyscy pragniemy wielu rzeczy, które nie zawsze są ze sobą zgodne czy spójne.

🖇

Przyjemność i miłość to nie tylko kuszące możliwości, ale też stany ani­hi­la­cji, miejsca, do których możesz dotrzeć, ale niewykluczone, że już stam­tąd nie wrócisz.

Olivia Laing, Republika ciał. Eseje o wyzwoleniu,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024.
(wyróżnienie własne)

[…]  bardzo niewiele osób przeżywa dzieciństwo, nie do­wia­du­jąc się przy tym, że niektóre aspekty ich do­świad­czeń emocjonalnych są nie do przyjęcia […].

🖇

Zostało tak mało czasu. Już teraz gleba jest zatruta, lo­dow­ce topnieją, oceany są pełne plastiku; już teraz nowa plaga obnażyła drastyczne nierówności dotyczące tego, jak oceniana jest wartość życia różnych ludzi i jak się to życie chroni. Każdego dnia, gdy siadałam do pi­sa­nia, po­ja­wia­ły się wiadomości o fizycznej krzywdzie za­da­wa­nej z powodu fizycznych różnic. Ciała zagrożone, ciała jako odczłowieczony, nieograniczony zasób. Jestem zdru­zgotana tym, co się dzieje, i tym, jak trudno to zmie­nić, zważywszy na to, że żyjemy w kapitalizmie.

🖇

Wyobraźmy sobie przez chwilę, jak by to było żyć w swoim ciele bez strachu, bez potrzeby strachu. Wyobraźmy sobie, czego moglibyśmy dokonać. Jaki świat mógłby powstać.

(tamże)

niedziela, kwietnia 19, 2026

6073. Z oazy (CDXXXVIII)

Półtora tygodnia temu. Czysty przypadek. Włączone dopiero co radio anonsowało audycję, której meritum jest zawsze wypierane przez treść mojego wewnętrznego życia. Zatrzy­ma­ło mnie imię gościni. Czyżby moda i nie jednemu psu na imię Bu­rek? Rozpoznałam głos. Pięknie budował zdania. Klik, klik i odkryłam rozmowę, któ­ra uświadomiła mi, że prze­ga­pi­łam dwa la­ta temu tę książkę. Byłoby szkoda, gdyby pozostała dla mnie przegapiona.

Dawno nie czytałam tak pięknej, gęstej, przemyślanej i przeżytej książki. Zdecy­do­wa­nie należy do puli najlepszych książek, jakie przeczytałam i przeczytam w roku 2026.

Uruchamia bolesne wspomnienia. Nie, ja nie muszę siebie szukać na zdjęciach z przedszkola. Tak, dziesięciolecia zajęło mi znalezienie odwagi, by spojrzeć bez uprzedzeń czworonożnemu zwierzęciu w oczy. Mogę wymienić wiele innych nietak. Wszystkie one dotyczyłoby zwykłego cisowego ciała. Dziś myślę: zgroza! Nie, nigdy nie widziałam jamnika śmiejącego się z doga arlekina. Tak, widziałam nie­je­den za­chwyt różnorodnością psich ciał, a tym samym psich osób. Czemu nie można pójść dalej i zachwycić się różnorodnością ludzkich ciał i osób? Nie mam pojęcia od dzie­się­cioleci.

Myślę o moich Ludziach, o Ich pięknych w młodości ciałach, które musiały się od Nich nasłuchać zbyt dużo złego, zbyt ostro, calkiem be sensu. Przed oczami mam wspomnienia kilku zdjęć, przepiękni Oni! Wtedy, gdy opadała migawka, jesteśmy ciut starzy, Oni nie utoż­sa­mia­li się z pięknem, którego byli emanacją. Żeby sprawa była jasna, wciąż tacy są!

Kształt, smak i kolory zeszłotygodniowego weekendu, którego efektem jest ten opróżniający filiżankę wrażeń wpis, wydają mi się dziś niewiarygodnym snem. A przecież tamten weekend był. I była przepiękna synchroniczność, i świętowanie piękna ludzkiego ciała. Czułam się szczególnie obdarowana i uprzywilejowana.

Zakładam, że osoby czytające to, co piszę, zgadzają się ze mną, jeśli chodzi o podstawowe przekonanie, że szacunek i uznanie dla osób trans nie wy­ma­ga­ją żadnego innego uzasadnienia niż sam fakt ich obecności w świecie.

Stoi za tymi tekstami przywilej dziecka klasy średniej i osoby z wyższym wykształceniem. Odbija się w nich moja białość, ale też polskość — przypadki urodzenia i geografii, które kształtują perspektywę nawet wtedy, kiedy tego nie zauważamy.

🖇 🖇

I chociaż jest nas pełno, to niestety mówimy o sobie mało. Czasami wciąż trudno przezwyciężyć wstyd, żeby opowiedzieć, skąd przy­cho­dzi­my i kim kiedyś byłyśmy.

🖇

Teraz na temat tego, czy płeć jest performansem, performatywem, biologią czy też wolą Bożą, wypowiadają się popularni politycy, dziennikarze, spe­cja­li­ści od inwazji islamistów albo bogate autorki powieści dla dzieci. Nagle się okazało, że losy zachodniej cywilizacji i ruchu kobiecego zależą od tego, czy uda się ochronić tradycyjną, zdroworozsądkową i ponoć oczywistą dla wszystkich różnicę między kobietą a mężczyzną.

🖇

Niewątpliwie radykalny feminizm przeżywa obecnie renesans. W dużej czę­ści jest to odpowiedź na rozczarowanie uśmiechniętym liberalnym fe­mi­ni­zmem, którego słabość obnażył moment #metoo. Oto wyszło na jaw, że pa­triar­chal­na przemoc nie słabnie; że stare obserwacje, iż przemoc seksu­al­na podtrzymuje dominację mężczyzn, wcale się nie zdezaktualizowały, że po­zy­tyw­na seksualność nie wystarczy. A do tego wszystkie te koszmary współ­czes­nej prawicowej reakcji: ograniczenie dostępu do praw re­pro­duk­cyj­nych, ataki na kobiety, faszystowskie fantazje o powrocie kobiet do kuchni i dzieci… Trudno w takich warunkach nie szukać jakiejś ra­dy­kal­nej odpowiedzi.

🖇

Problem z przeszłością polega zaś na tym, że – by przywołać słynny aforyzm Williama Faulknera – przeszłość nigdy nie umiera, bo wła­ści­wie nie jest przeszłością.

🖇

Momenty, kiedy zderzamy się z „rzeczywistością” i przeżywamy nie­zgodę na nią, mówią być może więcej o świecie, jaki za­miesz­ku­je­my, niż o nas samych: o świecie, który wiąże, ogranicza, który wy­śmie­wa jako niemożliwe nasze pragnienie innego upłciowionego życia, trak­tu­jąc naszą transpłciowość jako coś, na co można się w końcu zgodzić, ale cze­go nigdy nie można afirmować. W takim wypadku dysforia to — uży­wa­jąc słów brytyjskiej eseistki Juliet Jacques — świadomość uwięzienia nie tyle w złym ciele, ile w złym społeczeństwie.

🖇

Mam więc podejrzenie graniczące z nadzieją, […]  że tym, co trans­dziew­czy­ny mogą zaoferować, chociażby i nieświadomie, jest dowód na to, że ko­bie­co­ści można chcieć jako kobiecości, że można ją akceptować, że można jej potrzebować, że bywa źródłem przyjemności i siły także dla tych, które uważa się za skazane na nią z racji urodzenia. […]
     Tak przynajmniej chciałabym, żeby było.

🖇

Okrutny feminizm wcale nie podważa naszej kobiecości, przeciwnie, w perwersyjny sposób ją afirmuje: grzeszymy jej nadmiarem.

🖇

Jajo z zasady nie wie, że jest jajem. Uświadomienie sobie tego ozna­cza, że już zaczynasz się wykluwać. […]
     Pożytek z mówienia o sobie jako o już wyklutym jaju jest więc taki, że sta­bilizuje to naszą przeszłość […]. Pytanie nie brzmi więc, czy były znaki, ale dlaczego się ich nie widziało; co latami przeszkadzało w dostrzeżeniu, że żyje się w cienkiej wapiennej skorupce. […] 
     Ofiarą tej narracji pada przede wszystkim sprawczość. Jajo nie ma wy­bo­ru, po prostu nim jest. Jedyna niewiadoma w jego historii to spo­sób, w ja­ki dojdzie do jego pęknięcia.

🖇

Nasze dziwaczne zainteresowania i pasje nie muszą jednak być powodem do wstydu — tego wpajanego od dziecka poczucia, że nie należy ludzi „za­ga­dy­wać na śmierć”, że należy brać pod uwagę fakt, że inni pewnie nie po­dzie­la­ją twoich fascynacji — należy je raczej traktować jako rodzaj daru, którym wymieniamy się w sytuacji niechęci do bardziej normatywnych form komunikacji.

🖇

Elementy kultury nerdowskiej — z całym jej maskulinistycznym, jeśli nie wręcz szowinistycznym bagażem — zostają w tym wypadku przemielone w glebę, na której może wyrosnąć coś innego. […]  Wynajdujemy różne rzeczy w kulturze, w której jesteśmy zanurzone, i majsterkujemy — prze­pisujemy jej znaczenia.

🖇

Nie każdy potrafi od razu dostrzec przyszłość, w której jest dla niego — i dla niej, tej, którą może się stać — miejsce, i nie oznacza to braku wy­o­braź­ni. W takim wypadku ściany piwnicy chronią marzenia przed tym, co po­wszech­nie nazywa się „rzeczywistością”, a co najczęściej oznacza po pro­stu „normalność”.

🖇

Troska o urodę, ściśle połączona z troską o passing, zawsze stanowiła element kobiecej sztuki przetrwania. Konsekwencje jej braku w żaden sposób nie oszczędzają i ciskobiet.

🖇

Boymoding to pragmatyka płci w pigułce. Wskazuje, że płeć może być przestrzenią wyboru — i że ten wybór zawsze jest czymś ograniczony.

🖇

Patriarchalna mizoginia każe gardzić kobiecością bez względu na to, czy jest ona cis, czy trans.

🖇

[…] spójniki rozbijają pozorną jednolitość kategorii i sugerują, że znaczenie określenia „dysforia płciowa” nie jest spójne, a przede wszystkim nie jest jedno. Termin zdaje się odnosić do wielu porządków, wielu koncepcji, wielu doświadczeń.

🖇

Pozorna naturalność bycia cis zapewnia prawo do tego, żeby wybory do­ty­czą­ce ciała, mody, prezentacji mogły coś znaczyć, a nie tylko stanowić sym­ptom jakiejś dewiacji.

🖇

[…]  amerykański politolog i aktywista Paisley Currah postawił tezę tyleż no­wa­torską, ileż zachwycającą swoją prostotą. Otóż płeć każdej osoby jest tym, co rozmaite instytucje za nią uznają. Punktem wyjścia dla jego roz­wa­żań jest fakt aż do bólu znajomy wielu osobom trans: że w zależności od te­go, jaka instytucja wydaje nam dokumenty czy zaświadczenia, jesteśmy raz kobietami, raz mężczyznami. […]  płeć obywateli nowoczesnych państw ni­gdy nie należy do końca do nich samych, to część administracyjnej ukła­dan­ki, w której chcąc nie chcąc trzeba uczestniczyć. System ten w ogóle nie jest zainteresowany tożsamością — jako kategoria niemożliwa do kwantyfikacji nie istnieje ona dla niego. […]
     Nie oznacza to oczywiście, że instytucje wydające dokumenty mają do­stęp do prawdy o czyjejś płci — a jedynie że mają środki pozwalające im eg­ze­kwować swoje rozumienie płci.

🖇

[…]  nie można powiedzieć, żeby płeć była faktycznie „nasza”. To, czy w danym momencie jestem kobietą, czy mężczyzną, zawsze zależy przynajmniej po części od osób, które mnie otaczają — nawet jeśli to bolesne.

🖇

Podobno definicja reprezentanta klasy średniej w Polsce brzmi: „ktoś, kto ma w telefonie numer do przynajmniej jednego lekarza”. Dysfunk­cjo­nal­ność NFZ jest faktem, który wpływa na życie właściwie wszystkich z nas, a dostęp do metod jego obchodzenia — czy to finansowych (jak prywatne wizyty), czy wiążących się właśnie z kapitałem społecznym („mój wujek jest ordynatorem”) — to ważny wyznacznik pozycji społecznej, a czasami po prostu kwestia życia lub śmierci.

🖇

Nie byłoby bowiem dysforii bez kryjącej się gdzieś pod jej powierzchnią na­dziei, jakkolwiek ulotnej, że płeć może być nie tylko źródłem cierpień, ale również czegoś więcej, czegoś lepszego, czegoś, czego być może nie po­tra­fi­my jeszcze sobie wyobrazić, choć już nauczyłyśmy się tego pragnąć.

🖇

I jasne, to tylko fantazja; wszystkie to wiemy. Ale fantazją jest również prze­ko­na­nie o niemożliwości tranzycji, wpajane nam od dziecka przez cis­nor­ma­tywną kulturę, w której płeć jest nienaruszalnym, stabilnym fun­da­mentem podmiotowości. Dobrze czasami uwierzyć, że można pra­gnąć inaczej.
     […]  Bez względu na ciężar wstydu, zawsze pragnęłyśmy — i znaj­do­wa­ły­śmy coraz to nowe rozwiązania, żeby wydostać to pragnienie z przestrzeni tęsknot i fantazji i uczynić je ciałem, obecnym tu i teraz.

🖇

Płeć trzeba opowiedzieć, a jej przeżywanie jest jej ciągłym dalszym opo­wia­daniem.

🖇

Osoby trans nie są wcale pasywnymi ofiarami systemów przemocy i nad­zo­ru. Przeciwnie, jeśli nasza kultura opowiada jakąś historię, to jest to prze­de wszystkim historia samopomocy — sieci wymiany infor­ma­cji i ma­te­riałów mających pomóc przezwyciężyć struktury niemożli­wo­ści.

🖇

Płeć, szczególnie budowana we wrogich warunkach, to składanie ra­zem pragnień, tęsknot, tekstów i odczuć, splatanie ich w wizję osoby, którą chcemy się stać, nawet wtedy, kiedy wydaje się nam to niemożliwe.

🖇

[…]  materia życia transkobiet — materia życia kobiet w ogóle, materia życia wszystkich, którzy muszą sobie radzić w upłcio­wio­nym społe­czeń­stwie — dostarcza niekończących się dowodów na niestabilność tych kategorii.

🖇

[…]  kobiecość również nie jest nigdy zjawiskiem występu­ją­cym samo­dziel­nie: pozostaje nierozłącznie powiązana z losami klas i ras, z geografią i zmie­nia­jącym się klimatem, z chronologią zmian kultury, z prawem, z tech­no­logią. Nie oznacza to, że jest to kategoria pusta — je­dy­nie migotliwa.

🖇

[…]  być może to jest najbardziej transowy element współczesnego rady­kal­ne­go feminizmu, który napędza nie tyle pewność siebie (i tego, że pod no­ga­mi znajduje się stabilny grunt), ile raczej ciągła dysforia, a więc po­czu­cie, że coś jest nie tak, jak być powinno, a więc też, że może być inaczej. Rzecz tylko w tym, żeby znaleźć to inaczej — i osadzić je w narracji łączącej nas z femi­ni­stycz­ną przeszłością, a zarazem prowadzącą w stronę femi­ni­stycz­nej przyszłości.

🖇

po to przyszłam:
po wrak, a nie po historię wraku
po sam obiekt, a nie mit

Adrienne Rich

🖇

[…]  czego akceptacja nie daje. Czego nie może dać. Co nam zabiera. Jej ho­ry­zon­tem jest konieczność: gdy prosimy o akceptację, tak naprawdę ocze­ku­je­my pogodzenia się z naszym istnieniem, pozwolenia na egzystencję, przy­jęcia do wiadomości faktu, że nie można się nas pozbyć ze świata. Na­wet jeśli odziać to w najsłodziej brzmiące zapewnienia o tolerancji i otwar­ciu na inność, niczego to nie zmienia. […]  I dlatego chcę nie akceptacji, lecz afirmacji.
     Chcę być chciana.

🖇

[…]  pragnienie zazwyczaj odsyła nas do jakiejś wyma­rzo­nej, lepszej, bardziej intensywnej, bardziej auten­tycz­nej rzeczywistości.

🖇

Solidarność nie musi bowiem opierać się na tożsamości. Jej źródłem może również się okazać intymnie przeżywana różnica.

J. Szpilka, Gorset, wstyd i kocie uszka. O transkobiecości, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2024.

Stawką opowiadania swojej historii płci jest mię­dzy innymi poczucie auten­tycz­ności, jeśli nie wręcz realności.

🖇

To w kobietach dookoła dostrzegałam zdolność kre­o­wa­nia siebie — prowadzącego nie w stronę przerażającej mnie szorstkiej męskości, tylko czegoś pięknego. Nieste­ty, przez wiele lat byłam też głęboko przekonana, że jest to dla mnie po prostu zbyt trudne; że nigdy nie zdołam zdobyć się chociaż na ułamek wysiłku, jaki należałoby w to włożyć. Ale mimo wszystko to w praktykach dziew­czę­ce­go dbania o siebie — praktykach wielokrotnie kry­ty­ko­wa­nych jako rodzaj przemocowego, pat­riar­chal­ne­go zniewolenia — wyczuwałam możliwość osiąg­nię­cia sprawczości: stania się osobą czującą się do­brze ze swo­im ciałem i z tym, jak jest ono postrzegane.

🖇

[…]  praca, jaką wykonałyśmy — ten wielki wysiłek włożony w to, żeby z gratów kultury zbudować własne miejsce – jest zmianą.

(tamże)

*


O transkobiecości z J. Szpilką 
rozmawia Klara Cykorz.