czwartek, maja 21, 2026

6118. Z oazy (CDXLIX)

Obrośnięta pajęczynami książka po grzbiecie tamtej wskoczyła prawie na szczyt sto­si­ku czytelniczego, nie dała się zrzucić, czekała i się doczekała, i mną potrząsnęła.

Po tej lekturze myślę, że powinno się zdelegalizować małżeństwa rozumiane jako związek kobiety i męż­czyzny, dopóki nie nauczymy się innego, lepszego spo­so­bu traktowania się nawzajem, dopóki wycieramy pobrudzone przemocą dłonie fra­ze­sa­mi o na­tu­ral­nych, różnych [sic!] potrzebach, naturalnych rolach społecznych i tra­dycyjnych wartościach. Mamy sporo do nauczenia się od par jednopłciowych.

Miłość sprawia, że czuję się, jakbym podsycała ogień pod kociołkiem życia, tak iż zaczyna ono wzbierać, gęstnieć, trochę jak podczas pisania. Miłość, podobnie jak pisanie, pomaga mi stopić się w jedno ze światem.

🖇

Kiedyś jedynym miejscem, gdzie kobiety mogły demonstrować siłę, były cyrki. Przynajmniej z tego punktu widzenia nastąpił pewien postęp” — stwier­dziła Bev Francis, kiedy spotkały się z Glorią Steinem. Po czym po­wie­dzia­ła: „Gdy byłam dzieckiem, chciałam dojść tak daleko, jak to tylko mo­żli­we. Chciałam być wolna. […]

🖇

[…]  dość długo żywiłam złudzenie, że nierówności, dominacja i przemoc są nieobecne w naszym życiu uczuciowym. Świadomość, że możemy stać się ich ofiarami również w miejscu, gdzie skupiają się niektóre z naszych naj­bar­dziej naturalnych dążeń, tam, gdzie najłatwiej nas zranić, może budzić lęk i burzyć naszą wewnętrzną równowagę. To zatrważające, że wedle wszel­kiego prawdopodobieństwa niektóre spośród dziewięćdziesięciu ośmiu kobiet zabitych przez partnerów czy byłych partnerów w roku 2020 czuły się z początku wyjątkowo szczęśliwe, kiedy poznały tych, którzy później stali się ich prześladowcami, a następnie zabójcami.

🖇

Przewrotność naszych społeczeństw polega na tym, że zachwa­la­jąc na każdym kroku heteroseksualność, metodycznie kształcą i socjalizują mężczyzn i kobiety tak, by nie byli w stanie się z sobą porozumieć.

🖇

[…]  w popularnym dyskursie, wedle którego postępujące wyzwolenie ko­biet rujnuje miłosne relacje, kryje się wyznanie: nasz uczuciowy porządek opiera się na podległości kobiet. Czyż nie jest zdumiewające, że ten stan rze­czy wydaje się nam tak naturalny i że jego kontestacja przeszkadza wie­lu lu­dziom bardziej niż sytuacja wyjściowa?

🖇

[…]  mam dwa źródła energii: gniew i miłość. Można by sądzić, że są z sobą sprzeczne, ale się uzupełniają: czerpię z jednego to, czego nie znajduję w drugim […].
   — Joumana Haddad

🖇

Wiele osób żywi przekonanie, że nasze uczucia i postawy w tej dziedzinie wynikają z indywidualnych, całkowicie wolnych wyborów, że są „kwestią gustu” i nie podlegają społecznym uwarunkowaniom; jakby kultura nie była czymś, co nas urabia od samego początku – czymś, co kształtuje w nas nawet to, co wydawało się nam najgłębiej intymne i osobiste – lecz tylko cienką warstwą lakieru nałożoną po fakcie na ludzką naturę, która mo­gła­by istnieć niezależnie od tego. „Wszyscy jesteśmy sfabrykowani – pisze Amandine Dhée. – Dopiero gdy sobie to uświadomimy, możemy choć trochę wymyślić samych siebie”.

🖇

Może warto zgłębiać nasze pragnienia, precyzować je, pielęgnować, dopieszczać, dbać o ich odgałęzienia, niezależnie od tego, czy jesteśmy w stanie je zrealizować — z nadzieją, że jak najbardziej się do nich zbli­ży­my. […]  miłość kobiety i mężczyzny jest drogą usianą prze­szko­da­mi. Lepiej więc mieć jak najszersze pole manewru i przede wszystkim nie dać sobie narzucić utartych schematów „godziwego życia” […].

🖇

Jane Ward sugeruje, że trzeba przemyśleć coś, co nazywa „głęboką he­te­ro­sek­su­alnością”. Zamiast uważać swą seksualność za fatalne zrządzenie losu, stwierdza, mężczyźni i kobiety hetero mogliby się w nią naprawdę za­an­ga­żo­wać, przemyśleć ją, i ją sobie przywłaszczyć. Byłoby to szczególnie po­ży­tecz­ne dla mężczyzn […]. Jeśli lubią kobiety, przekonuje, niech lubią je na­prawdę. „Mężczyźni hetero mieliby szansę stać się tak nieodparcie heteroseksualni, że byliby spragnieni głosu kobiet, chcieliby je wi­dzieć na wysokich, wpływowych stanowiskach, gorączkowo pragnęliby po­znać w pełni ich człowieczeństwo i sekundowaliby ich wyzwoleniu. W ten sposób feministki lesbijki pożądają kobiet.

🖇

Wszystko, co nam się proponuje [żebyśmy byli szczęśliwi], wprowadza nas do świata porównań, a w nim żadne szczęście nie może się ostać.
   — Denis de Rougemont

🖇

[Jane Ward] zadaje sobie nawet pytanie, czy homofobia nie jest skutkiem skrywanej zazdrości: „Osoby homoseksualne budzą nienawiść i uczucie zawiści, bo podejrzewa się nas, że zdołaliśmy czegoś uniknąć”. Stwier­dza­jąc, że pod koniec XX wieku kultura większości zarzucała im często „zbytnią widowiskowość, nadmierną żywiołowość, zbyt silne erotyczne nace­cho­wa­nie, przesadną ufność”, dochodzi do wniosku, że jeśli oni reprezentują kulturęnadmiaru”, heteroseksualność jest kulturąbraku[…].

🖇

Stosunek do kobiet zrodzony z polityki kolonializmu i nie­wol­nic­twa trwa do dziś, wykazując imponującą żywotność.

🖇

Głosy nie tylko się ucisza, zakopuje, dyskwalifikuje: są także głosy, których sens się odwraca, których używa się instrumentalnie, które się zdradza, za­głusza, mówiąc głośniej od nich.

🖇

[…]  kobieta, która istnieje przede wszystkim przez swoją osobowość i pra­gnie zachować indywidualność, która ma własne plany, opinie, suk­ce­sy, ryzykuje, że przerazi niektórych mężczyzn. Ale kobieta, która od­po­wia­da męskim fantazjom, która istnieje w miłości i życiu społecznym zwłasz­cza przez swą urodę, ryzykuje, że będzie zabawką, uzależnioną od męskich zachcianek, z wiecznym, niszczącym poczuciem zagrożenia, które się z tym wiąże.

🖇

[…]  jeszcze jeden czynnik może zaburzać równowagę w związkach róż­no­płcio­wych: chodzi o przyswojone przez każdą osobę przekonanie na temat własnej roli, na temat swojej wartości i tego, czego ma prawo oczekiwać od drugiej osoby jako mężczyzna czy jako kobieta. Do wspólnego życia, które się rozpoczyna, każdy wnosi to, co społeczeństwo wpoiło mu na ten temat.

🖇

Zgoda, powiedzą niektórzy, ale, tak czy owak, nie da się zmienić własnych miłosnych i seksualnych preferencji. Czy aby na pewno? Uświadomienie sobie faktu, że nie są tak osobiste i intymne, jak nam się wydawało, może sprawić, że stopniowo nabierzemy ochoty na to, by rzeczywiście uczynić je naszymi. Każdy może tego doświadczyć: gust ewoluuje, przynajmniej w pew­nej mierze. Można nad nim pracować. Nie podąża od razu śladem naszej intelektualnej wędrówki i nie odzwierciedla dokładnie naszych opi­nii, niemniej pozostaje z nimi w pewnym związku. […]  warto jednak spró­bo­wać się zastanowić nad głębokimi przyczynami naszych upodobań czy, na odwrót, naszych uprzedzeń, naszej dezaprobaty i obojętności.

🖇

Chciałbym, żebyśmy zaczęli patrzeć na nasze gusta w sposób polityczny — mówił w jednym z wywiadów filozof Paul B. Preciado. — Byśmy byli ostroż­ni, mówiąc o naturalnym charakterze naszych pragnień i gustów. Gusta są produktem, są politycznym wytworem.

🖇

[…]  kobietom wolno działać w obronie interesów całej kuli ziemskiej, z wyjątkiem swoich własnych.

🖇

Wielu stosujących przemoc mężczyzn uważa, że mają prawo się tak za­cho­wywać jako mężowie i ojcowie, jakby ten status obdarzał ich ro­dza­jem wszechmocy.

🖇

Zdaniem Elizabeth Gilbert, można jednak „żyć twórczo, a jednocześnie sta­rać się być zasadniczo przyzwoitym człowiekiem”. Cytuje brytyjskiego psy­cho­analityka Adama Philipsa: „Jeśli sztuka sankcjonuje okru­cień­stwo, to nie warto posiadać takiego dzieła sztuki”. Bulwersuje ją liczba artystów, którzy nie chcą się leczyć, rozwiązać swoich problemów, i którzy gotują piekło swoim bliskim, myląc własne cierpienie z twórczością.

🖇

[…]  na ofiary przemocy w rodzinie patrzy się często z głębokim poli­to­wa­niem. Uważa się je wszystkie za biedne i łatwowierne istoty, które cierpią z powodu godnego pożałowania braku rozwagi. A przecież to nie one stwo­rzyły patriarchalną kulturę i nie one skojarzyły męski powab z przemocą.

🖇

[…]  nieustannie głosimy pochwałę kobiet, używając terminów pod­kre­śla­ją­cych ich oddanie, gotowość do poświęceń, troskę o innych – a także, między wierszami, ich skłonność do zapominania o sobie: „zawsze uśmiechnięta”, „ma serce na dłoni”, „zrobiłaby wszystko dla swoich dzieci”… Te przymioty są tak nieodłącznie związane z naszą koncepcją kobiecości, że wymawiamy te banalne słowa, nawet o nich nie myśląc. […]
     Kobiety dają z siebie zbyt wiele, żeby świat się kręcił, i zbyt wie­lu ludzi to wykorzystuje.

🖇

[…]  myśl, że rolą kobiety jest wszystko rozumieć i wszystko wybaczać – to wszystko zdołałyśmy w pełni przyswoić. […]
     Troska o dobrostan mężczyzn, którą wpaja się kobietom, skłania je do systematycznego stawiania się na ich miejscu, tak iż mogą zapomnieć o krzywdach, jakie im wyrządzają, zlekceważyć swój własny los, uciszyć własne poczucie krzywdy.

🖇

Terapeutka Elisende Coladan zamiast o „perwersyjnych nar­cy­zach” woli mówić o „zdrowych dzieciach patriarchatu” […].

🖇

[…]  większość mężczyzn widzi w morderczyni osobę, która popełniła strasz­li­we czyny i od której lepiej trzymać się z daleka. Wzbudza w nich odrazę albo obojętność. W przypadku mordercy, przeciwnie, niektóre ko­bie­ty widzą w nim kogoś w rodzaju księcia z bajki, który nieodparcie je do siebie przyciąga. […]  czy ci zabójcy i ich wielbicielki również nie od­gry­wa­ją przy­pi­sanych płci ról, które, w innej skali, są naszą normalnością. Jeżeli mę­skość jest związana z siłą, dominacją, przejawianiem agresji, któż jest bardziej męski od zabójcy […]?

🖇

     — Jest bardzo wielu mężczyzn, którzy chcą… żebyś udawała… małego kotka.
     — CO TAKIEGO?
     — Małego kotka!
     — Ale niby jak? Mam miauczeć?
     — Masz udawać bezbronną, ale trochę figlarną dziewczynę, która ich potrzebuje.
     Elisa jest wstrząśnięta: […]  Nie jestemkruchą bezradną istotką”, […]  jaki rodzaj mężczyzn można w ten sposób złowić? Facetów, którzy lubią torturować zwierzęta?

[w:] Elisa Rojas, Mister T. et moi

🖇

Jaką funkcję spełnia uzależnianie kobiet od miłości? Nawet jeśli tak nie uważam, powtórzę, że heteroseksualność jest czymś w rodzaju podstępu patriarchatu, wydaje mi się, iż jest niezaprzeczalnym faktem, że karmiąc dziewczęta i kobiety romansami, zachwalając im uroki i wagę obecności mężczyzny w ich życiu, zachęca się je do pogodzenia się z tradycyjną rolą opiekunki. Stawia się je też w słabszej pozycji w życiu uczuciowym: jeśli istnienie i możliwość podtrzymania relacji są ważniejsze dla niej niż dla jej partnera, to w przypadku sporu na dowolny temat właśnie ona będzie mu­sia­ła ustąpić, pójść na kompromis albo się poświęcić.

🖇

One [miłość] także jest przede wszystkim sprawą kobiet i ona również wydaje się źródłem alienacji i mądrości zarazem.
     […]
     Nie, kobiety niekoniecznie się mylą, kochając tak, jak kochają, z od­wa­gą i zuchwale. Nie zmienia to faktu, że współczesna asymetria po­staw kobiet i męż­czyzn wobec miłości nastręcza wiele problemów.

🖇

Dlaczego kobiety są skłonne przywiązywać tak wielką wagę do miłości? […]  spośród wszystkich możliwych powodów zasugerowałabym na wstępie jeden: ponieważ mamy rację. Przeceniamy miłość, ale sądzę też, że mężczyźni jej nie doceniają.

🖇

[…]  nawet kobieta najbardziej oddalona od feminizmu musi codziennie po­święcać wiele energii, świadomie bądź nie, aby się bronić przed męską do­mi­na­cją, jakoś sobie z nią radzić i/lub z nią walczyć — choćby tylko za­cho­wu­jąc czujność, na przykład gdy sama idzie w nocy ulicą i w naj­róż­niej­szych innych sytuacjach.

🖇

Jednak istnieje różnica między życiem na bezludnej wyspie a myślą, że „jest się niczym bez mężczyzny”. […]  Zdobyć niezależność nie znaczy obywać się bez relacji (chyba że tego pragniemy, rzecz jasna), ale raczej znaleźć wła­ści­we miejsce, z którego będziemy mogli nawiązywać relacje.

🖇

[…]  nic tak dobrze jak pobożne księgi nie daje
wyobrażenia o idei tortur.

   — Pauline Réage

🖇

Kobiety, inaczej niż mężczyźni, na ogół akceptują męską podmiotowość; są jej nawet ciekawe, dopytują o nią. Nie wszystkie powody tej otwartości umy­słu są zresztą godne uznania. Będąc zdominowanym lub zdo­mi­no­wa­ną, jesteśmy zmuszeni interesować się psychiką osoby dominującej. […]  ca­łe społeczeństwo przyjmuje męski punkt widzenia, spontanicznie stawia się na miejscu mężczyzn, troszczy się zwłaszcza, jeśli nie wyłącznie, o ich pra­gnie­nia i emocje, tak iż to właśnie na nich nieustannie skupia się uwaga kobiet ze szkodą dla nich samych.

🖇

Nie można być tą, która zawsze pochwyci relację odrzuconą przez drugą osobę jak najdalej od siebie, niczym wierny pies, który niestrudzenie przy­no­si panu piłkę. Trzeba stworzyć przestrzeń niezbędną, by wola drugiej oso­by mogła się wyrazić, godząc się z ryzykiem, że może to oznaczać śmierć związku — sytuację, w której piłka pozostanie na zawsze zagu­bio­na w zaroślach.

🖇

Jeśli kobiety mogą tak często uchodzić za despotyczne i kapryśne istoty o wy­górowanych wymaganiach, gdy chodzi o uczucia, mężczyźni zaś za osoby solidne, samodzielne i trzeźwo myślące, to dlatego, że emocjonalne potrzeby tych drugich, w przeciwieństwie do pierwszych, są brane pod uwa­gę i zaspokajane w sposób systematyczny i niewidzialny zarazem. Gdy szufladkuje się kobietę jako zbyt wymagającą, nader często domaga się ona tylko wzajemności w obdarzaniu drugiej osoby uwagą.

🖇

Myślę o tych słowach kanadyjskiej poetki Rupi Kaur: „nie chcę cię po to / żebyś wypełniał moje puste części / sama chcę być pełna / chcę być tak kompletna / żeby móc rozświetlić całe miasto / a potem / chcę cię mieć / dlatego że we dwoje / moglibyśmy je podpalić”.

🖇

[…]  może powinniśmy posłuchać zaleceń bell hooks: nie myśleć o miłości jak o zwykłym uczuciu, które dopuszcza wszelkie możliwe zachowania, lecz jak o ciągu czynów. […]  trudno jest przyjąć definicję miłości, jaką pro­po­nu­je, gdyż musimy stanąć twarzą w twarz z naszymi brakami i uchybieniami. Zmusza nas to do zmierzenia się z faktem, że nie potrafiliśmy kochać i/lub że inni nie potrafili nas kochać. Ale jest przekonana, że musimy zdobyć się na odwagę, by ją przyjąć i trzymać się jej. „Definicje są nieodzownym punk­tem wyjścia dla wyobraźni. A to, czego nie możemy sobie wyobrazić, nie mo­że stać się rzeczywistością”.

🖇

Tak, to prawda: nasza kultura tak ściśle określiła podrzędny status kobiet, że wielu mężczyzn nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że ich partnerka nie zamierza się zniżać i nie stosuje żadnej autocenzury. Ale zdarza się rów­nież, że niektórzy z nich wykazują wystarczająco dużo ciekawości, otwar­to­ści umysłu, wiary w samych siebie, żeby zaakceptować, a nawet szukać te­go rodzaju kobiet. Tak czy owak, warto zaryzykować.

Mona Chollet, Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje
relacje między mężczyznami a kobietami
, przeł. Jacek Giszczak,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2022.
(wyróżnienie własne)

[…]  kochać miłość, kochać ją naprawdę, znaczy też nauczyć się rezygnować z walki. I umieć wrócić na swoją drogę — choćbyśmy się potknęli.

🖇

Uczymy się w każdym wieku.
To prawdziwy cud.

🖇

Mogę narażać się na to, że zostanę zraniona, ale tylko w przypadku kogoś, kto jest tego warty.

🖇

Wyobrażanie sobie, jak wyglądałby nasz miłosny pejzaż, gdyby kobiety były niewzruszone, jeśli chodzi o po­sza­no­wa­nie ich potrzeb, i gdyby zawsze dysponowały mate­rial­ny­mi środkami, by to robić, jest jedną z fantazji, któ­re przynoszą mi największą satysfakcję.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz