piątek, maja 15, 2026

6107. Z oazy (CDXLVI)

Wyjęłam tę książkę z tej. Jeszcze w ulu klik, klik i dowiedziałam się, że nie ma ibuka. Klik, klik i zakupiłam papier za grosze (przesyłka była [sic!] 1½ razy droższa od ce­ny książki). Przyszła na chwilę przed wyjazdem na gigant, więc razem ze mną ru­szy­ła z ula.

Sześć osób, sześć historii osobistych, sześć filozofii życiowych, sześć podejść do skoń­czo­no­ści ciała, w którym przyszło tymczasowo po­mieszkiwać. Umieszczenie tych hi­sto­rii obok siebie powoduje, że każda z nich sta­je się wy­raź­niej­sza, moc­niej­sza, kre­ślo­na bez najmniejszego zawahania zdecydowaną kreską.

Piszę o śmierci. Nie o umie­raniu ludzi, których kochałam, ale pisarzy i ar­ty­stów wyjątkowo wrażliwych lub dostrojonych do śmierci, którzy bo­ry­ka­li się z nią w swojej twórczości, listach, romansach, snach. Wybrałam osoby szaleńczo ekspresyjne lub obdarzone intelektualnym żarem, takie, które kon­frontację ze śmiertelnością potrafią wyrazić słowami – w jednym przy­pad­ku obrazami – w sposób, w jaki większość z nas nie chce lub nie potrafi tego zrobić.

🖇

Aby ujrzeć świat, zawsze otwierałam książkę.

🖇

W tych śmierciach są przebłyski dzielności, piękna, rozdzierająco bez­ce­lo­we­go cierpienia, szaleńczej autodestrukcji, naprawdę okropnego za­cho­wa­nia, twórczych wybuchów, wielkiego oddania, przenikliwej samo­wie­dzy i wspaniałej ułudy. Są rzeczy, jakich nigdy bym się nie domyśliła ani prze­widziała.

🖇

Mówię jej, że mój ojciec umarł. Tłumaczę, co to znaczy.

Słyszę własny głos:
     — Czasami, kiedy ludzie się starzeją, ich ciała przestają działać.
     — Czasami?
     — Cóż, zawsze — odpowiadam po chwili.

Brutalne słowa skierowane do dwulatki; nawet nie brzmią prawdziwie.

🖇

Podczas pracy nad tą książką odkryłam, że choć prawie wszyscy fantazjują na temat „ostatniej rozmowy”, mało kto ja przeprowadza. Ta fantazja o dom­knię­ciu, ostatnim porozumieniu przynoszącym oczyszczenie rzadko się urzeczywistnia, ponieważ dawna kłująca rezerwa lub gniew wciąż są obecne.
     […] 
     Najczęściej pozostajemy z tym szaleńczym niedokończeniem, co może częściowo tłumaczy naszą nadzieję na ostatnią rozmowę, jak gdyby rzeczy się kończyły, a nie były po prostu ucinane.

🖇

Kiedy odchodzą ludzie, których kochamy, jesteśmy tak pogrążeni w po­czu­ciu straty i w miłości, że nie możemy dostrzec śmierci, a co dopiero patrzeć jej prosto w oczy.

🖇

Gdyby ktokolwiek na ziemi mógł postanowić, że nie umrze, byłaby to Susan Sontag. Tak jest nieugięta i wściekła, z taką mocą nie zgadza się na akcep­ta­cję pospolitych wyroków losu czy zdarzeń, które wszyscy inni przyjmują z pokorą. Nie chce być popychadłem, nie zamierza przesadnie ulegać idei, że wszyscy muszą coś robić, czegoś doświadczyć albo przez coś przejść, po­nie­waż jest i zawsze była osobą, która wznosi się ponad przeciętnością.

🖇

Myślę, że dobrze mieć kontakt i z życiem, i ze śmiercią. Wielu lu­dzi ży­je, bro­niąc się przed poczuciem, że życie jest melodramatem. A chyba dobrze jest nie zacierać tego konfliktu.
   — Susan Sontag

🖇

Słońce zachodziło, gdy nagle zapragnęła napisać wstęp do albumu foto­gra­fii Petera Hujara Portraits of Life and Death, na co zgodziła się już dawno, ale zwlekała. Wśród portretów znanych nowojorczyków znalazło się prze­pięk­ne zdjęcie samej Sontag w grubym szarym swetrze, leżącej w [na] łóż­ku, ze wzrokiem skierowanym ku górze.


fot. Peter Hujar, 1975.
[dostęp 9.05.2026], źródło.

🖇

Moje ciało przemawia donośniej i prościej,
niż potrafiłabym to zrobić sama.

   — Susan Sontag

🖇

Jeśli nawet rozumiesz, że jesteś śmiertelny, możesz pozwolić sobie na my­śle­nie: jeszcze nie teraz. Absolutyzm śmierci możesz odpierać prze­ko­na­niem, że zostało ci jeszcze dwa, dziesięć, trzydzieści lat, albo wiarą, że nie umrzesz na tę konkretną chorobę. W końcu można mieć czterdzieści pięć lat i czuć się jak dwudziestolatka, nie mieć związku ze swym wiekiem biologicznym, nie odczuwać go fizycznie; można umierać i nie czuć, że się umiera, jeszcze nie.

🖇

Może kontynuowanie życia było jej sposobem umierania.
   — David Rieff

🖇

Na samym końcu krzywej dzwonowej jest ta jedna jedyna osoba, której uda­je się przeżyć mimo najgorszych prognoz, wyjątek. Susan zawsze była tym wyjątkiem. Tym samym nikłość szans jedynie potwierdzała rolę, jaką sobie wyznaczyła, rolę kobiety, która przetrwa. Później doktor Nimer po­wie­dział Davidowi:
     — Ona nie była gotowa na śmierć. Jeśli idzie o poszukiwanie leczenia, to od pierwszej chwili, gdy ją ujrzałem, zrozumiałem, że woli umrzeć, próbując.

🖇

Nie zgłębiamy już sztuki umierania, regularnej dyscypliny i higieny w dawnych kulturach, ale wszystkie spokojne oczy zawierają tę wiedzę.
   — Susan Sontag

🖇

[…]  niewypowiedziane ma znaczenie.
Gromadzi się i ma znaczenie.

🖇

Życie w moim wieku nie jest łatwe, ale wiosna jest piękna, podobnie jak miłość.
   — Zygmunt Freud

🖇

W esejach przyznaje, że człowiek może zarazem akceptować śmierć i nie akceptować jej. Innymi słowy, istnieje różnica między tym, co wiemy, a tym, co czujemy.

🖇

Fakt, że lekarze traktowali go jak zwykłego pacjenta, okłamując go i ukrywa­jąc prawdę, budził jego gniew. Nie chciał, by go chroniono czy pocieszano.

🖇

Chociaż Freud poważnie traktował swoje problemy zdrowotne, nigdy nie porzucił całkowicie nałogu. […]  „Nie przestrzegam twojego zakazu pa­le­nia. Czy uważasz, że długie życie w udręce to taka wspaniała per­spek­tywa?”.

🖇

[…]  tylko wzruszył ramionami.
     To wzruszenie ramion jest gestem doskonałym. Na Freudowe umi­ło­wa­nie cygar nie było racjonalnego wytłumaczenia: istniało poza słowami.

🖇

Dla Freuda palenie oznaczało wybór, narzucenie woli mało obiecującym okolicznościom. Palenie było po części buntem, oporem, wyrazem siebie. „Rozdrażniony faktem, że uczucie dyskomfortu nie zniknie, znowu więcej grzeszę”, pisał. Nic nie mógł poradzić na pogarszające się zdrowie, ale mógł palić. Mógł utwierdzać swoją władzę nad długimi godzinami popołudnia. […]  pisał: „Nie trzeba dowodzić, że organizm chce umrzeć tylko na własny sposób”.
     Niezależnie od tego, czy faktycznie tak ma się sprawa z „organizmem”, z pewnością tak właśnie miała się z Freudem.

🖇

Dlaczego smutne. Na tym polega życie. Właśnie
wieczna nietrwałość życia czyni je tak pięknym.

🖇

1 września Freud czyta w gazecie o napaści Niemców na Polskę […]. Pew­nego razu słuchają radia i lektor mówi o wojnie jako o „ostatniej woj­nie”. Schur pyta pacjenta, czy jego zdaniem to faktycznie jest ostatnia wojna.
     — To jest  m o j a  ostatnia wojna — odpowiada Freud.
     Oto na wpół wygasty wulkan […], będący rzecz jasna wul­ka­nem w po­ło­wie czynnym. Wulkan pozostaje wulkanem.

🖇

W wierszu o Freudzie W. H. Auden ujmuje te skłonność nieco inaczej: „Po prostu pamiętał jak starzec i byt uczciwy jak dziecko; tylko tego dokonał”.

🖇

Pracował w czterech niewielkich, wypełnionych książkami pokojach na ty­łach domu na piętrze, gdzie dawniej mieszkała służba. W jednym pokoju od­pi­sy­wał na listy, w innym Updike pisał wiersze i opowiadania; jeszcze inny, gdzie stał tylko fotel, służył do czytania. W czwartym Updike ko­rzy­stał z kom­pu­tera.

🖇

[…]  w wieku siedemdziesięciu pięciu lat […]  — powiedział. — Słuchasz ło­mo­tu swego serca, słyszysz szmer w płucach. To dobry sposób na na­wią­za­nie kontaktu z etapem życia, na jakim właśnie się znajdujesz.
     Nawiązanie kontaktu z aktualnym etapem życia nie powinno przy­spa­rzać trudności — wystarczy przejrzeć się w lustrze — ale ta ulotna wiedza umyka i człowiek cofa się do poprzednich etapów życia.

🖇

„Czy to jest koniec? Na wpół zdrowy wiszę tu i czekam, żeby się dowiedzieć”. Słowa tego wiersza, napisane jasnym ołówkiem na różowym papierze, są tak pochylone, że dosłownie zwisają. Na podstawie przedstawionych mu jasno faktów medycznych oczywiście wiedział, że umiera, ale być może tę wiedzę należało wdeptać w ziemię.

🖇

Koncepcja linearnego życia jest czymś, co Updike stale odkrywa, wpada na nią, zdumiewa się; nie przychodzi do niego naturalnie. Pracowicie ją demontuje, otwiera, wysadza.

🖇

Wydaje się, że w ostatnich wierszach dąży do akceptaçji, do otwarcia się na chłodny wszechświat, dąży do łaski. „Niech Bóg nas chroni przed końcem, chociaż miliardy dotarły do kresu. / Świat otulają dawne śmierci, / pa­cior­ki ego rozjarzone apetytem”.

🖇

Ostatnia rozmowa jest może uczuciem, że 
pozostało coś jeszcze do powiedzenia.

🖇

     — Co będzie, jeśli się pomylę? — spytała Martha, drżąc na całym ciele.
     — Pomyłki nie istnieją — oświadczyła pielęgniarka.

🖇

Kiedy czekali na karetkę, która miała ich zawieżć do małego hospicjum w Danvers, oddalonego o kwadrans jazdy samochodem, Updike spytał Marthę:
     — Jesteś gotowa na skok?
     Martha nie chciała odpowiedzieć, czy jest gotowa na skok, czy nie. Za­miast tego zapytała:
     — A ty?
     — Tak! — odpowiedział.
     — Ja też — rzekła Martha. — Podobnie jak Bóg.
     Potwierdzenie Updike zabrzmiało tak donośnie, że Martha się zdziwiła.

🖇

[…]  mam na myśli lęk. Boję się tylko wtedy, gdy ogarnia mnie sza­leń­czy niepokój, kiedy moje codzienne problemy urastają do rozmiarów potworów i osuwam się przed nimi na ziemię, gdy nie wiem, co robić i dokąd się zwrócić.
   — Dylan Thomas

🖇

Ponieważ ani na chwilę nie przestawał byé poetą, rozbił obóz i zamieszkał w metaforze człowieka chorego.

🖇

Mam w sobie śmierć.

🖇

[…]  świadomość kresu przeobraża się w coś niemal pięknego. Jeśli boisz się czegoś lub coś cię pochłania wystarczająco długo, zaczynasz darzyć to uczu­ciem podobnym do miłości. Większość zdrowych ludzi nie jest w stanie po­jąć tej sztuczki umysłowej.

🖇

Dobrze wiedział, co to znaczy cierpieć na tak silną depresję, że umieranie nie wydawało się czymś szalonym, odległym, nie z tej ziemi. Miał intymny stosunek do śmierci, w każdym razie do idei śmierci.

🖇

Dzieci chronią swoich rodziców: oto zabawny aspekt dzieciństwa, o którym potem zapominamy. Zapominamy o strasznej wiedzy dzieciństwa.
     Panuje przekonanie, że dzieci nie należy straszyć, ale Sendak uważał, że dzieci już są przestraszone i dlatego pragną ujrzeć własne lęki przed­sta­wio­ne w fascynujący sposób.

🖇

Fantazja o przemyceniu siebie w sztukę wiąże się też może z faktem, że był gejem w cżasach, gdy homoseksualizmu powszechnie nie akceptowano. Sendak ukrywał swoją orientację seksualną przed rodzicami. Znacz­nie dłu­żej, niż wydawało się konieczne, zatajał ją przed czytelnikami i re­cen­zen­ta­mi. Publicznie przyznał się dopiero w wieku osiemdziesięciu lat w wy­wia­dzie dla „New York Timesa", za namową swego bliskiego przy­ja­cie­la, dra­ma­tur­ga Tony’ego Kushnera. Dziennikarz spytał Sendaka, czy jest coś, cze­go jeszcze nigdy nie powiedział w wywiadzie, na co ten odpart: „Cóż, tego, ze jestem gejem”. Pod koniec życia Sendaka młody dziennikarz spytał go, kiedy przestał się potępiać za bycie gejem, na co rysownik odpowiedział, że nigdy. Poczucie czegoś wstydliwego, sekretnego lub społecznie nie­ak­cep­to­wa­ne­go towarzyszyło mu w życiu artystycznym zawsze, nawet po pub­licz­nym przyznaniu się, nawet jeszcze po osiemdziesiątce.

🖇

Na początku lat sześćdziesiątych Maurice namalował akwarelami portret męzczyzny, który miał zostać jego partnerem na pięćdziesiąt lat, doktora Eugene’a Glynna. Sendak zatytułował obraz Krajobraz z Gene’em.


Maurice Sendak, Krajobraz z Gene’em, 1964,
[dostęp 11.05.2026], źródło.

Przez znaczną część trwającego kilkadziesiąt lat związku Gene jeździł do pracy w mieście i przyjeżdżał na weekendy, tak więc miesżkali razem, ale nie każdego dnia tygodnia.

🖇

Lynn była tak wspaniałą towarzyszką życia dla Maurice’a po części dla­te­go, że nie próbowała go ocalić, uszczęśliwić, nie brała też sobie do serca te­go, że czuł się nieszczęśliwy. Szanowała jego nastroje; pomagała mu z nimi zyć. Pomagała mu w życiu, nie próbując go zmieniać, nie wierzyła, że zmia­na jest możliwa, nie hołubiła w głębi serca nadziei na zmianę. Taka do­głęb­na akceptacja nie byłaby możliwa w przypadku kochanki, nie jest możliwa dla większości osób. Lynn pojęła jednak, że Maurice pracował w obrębie tych wahań, a praca była tym, co się dla niego liczyło.

🖇

Muza nie wpada z wizytą, dlatego trzeba się
zaczajać z nadzieją, że coś cię złapie.

   — Maurice Sendak

🖇

W wywiadzie telewizyjnym udzielonym przez Sendaka zblizającego się do osiemdziesiątki Bill Moyers pyta:
     — Czy masz obsesję na punkcie śmierci?
     MAURICE SENDAK: Trochę. To taka dziwna sprawa.
     BILL MOYERS: W jakim sensie?
     MAURICE SENDAK: Śmierć to cała przygoda.

🖇

     — Lubisz je? — Pyta Colbert, mając na myśli dzieci.
     — Lubię, kiedy jest ich jak najmniej.

🖇

Po śmierci Eugene’a Maurice go narysował, jak to czynił po śmierci człon­ków rodziny. Właśnie tę chwilę pragnął uchwy-cić, złapać, zrozumieć, zobaczyć. To, od czego wielu ludzi — może większość — odwraca wzrok, on chciał uwieczniać. Sendaka pochłaniało pożegnanie, ucieczka, strata. […]  to też impuls artysty, każący przeobrazić coś strasznego w sztukę; wziąć coś, co budzi twoje przerażenie albo łamie ci serce, i przemienić w coś innego. W czasie potrzebnym na narysowanie tego, co masz przed sobą, nie jesteś bezradnym lub pogrążonym w żalu postronnym obserwatorem. Wykonujesz swoją robotę.

🖇

To chyba jest klucz: patrzysz na coś, co zawsze budziło twoje przerażenie, i odkrywasz, że jest piękne.

🖇

Lynn odnosiła wrażenie, że Maurice nie był dzielny wobec drobnych rzeczy, ale wobec rzeczy wielkich owszem. Całymi latami zmagał się ze stra­szli­wym bólem pleców, ale nie skarżył się, chociaż Tony nazwał go „mistrzem narzekania”. Raz miał pojechać do miasta i udzielić wywiadu kobiecie, któ­ra przybyła aż ze Szwecji, ale poprosił ją, by przyjechała do niego, bo do­skwie­rał mu wrośnięty paznokieć. Dopiero kiedy przyjechała furgonetka i mąż kobiety wytoczył ją na wózku inwalidzkim, Maurice przy­pomniał so­bie, że była sparaliżowana. Inwalidce, która przyleciała ze Szwecji, kazał przyjechać do Connecticut. Sendak poczuł się okropnie, wylewnie ją prze­pro­sił, na co kobieta rzekła:
     — Cóż, przypuszczam, że wrośnięty paznokieć sprawiałby mi ból, gdy­bym tylko miała czucie w nogach.

🖇

W swoich pracach wykorzystywał obraz lecącego chłopca i nasycał go pięknem. Lot staje się powolnym, spokojnym, wdzięcznym szybowaniem. Scenę spowija atmosfera nadprzyrodzonej tajemnicy, ale nie budzi lęku. Pomysłowi wypadania lub wylatywania z życia towarzyszy ciche pod­niecenie.

🖇

Przekonywał ją, że nietoperz był dla niego prawdziwy. Jak daleko mogła z nim pójść, pytał, do jakiego stopnia mogła zobaczyć to, co widział? Maurice był przyzwyczajony do przesuwania granic wyobraźni. Zwykł gdzieś wi­dzieć — ze wspaniałymi, fizycznymi szczegółami — rzeczy, których tam nie było.

🖇

Wir wiosta. Powierzchnia wody faluje, po czym się uspokaja.

🖇

[James] Salter zakreśla terytorium. O pewnych sprawach nie trzeba pisać. O pewnych sprawach nie trzeba mówić. Pewnych spraw nie trzeba uj­mo­wać w słowa.

🖇

Jeśli uważnie się przyjrzeć, nawet w najgorszych śmierciach można do­strzec potężną eksplozję życia.

🖇

Słowa przeobrażają, oswajają. Perspektywa ulega zmianie.
Świat nieco się zmienia […].

🖇

Jeśli musisz coś zostawić, możesz to zrobić.
Znajdziesz sposób, albo go spreparujesz.

🖇 🖇

Oto, czego nauczyły mnie śmierci opisane w tej książce: Pracujesz. Nie pracujesz. Opierasz się. Nie opierasz. W pełni panujesz nad sytuacją. Kapitulujesz. Wypierasz. Akceptujesz. Modlisz się. Nie modlisz. Czytasz. Pracujesz. Faszerujesz się środkami przeciwbólowymi. Nie przyjmujesz środków przeciwbólowych. Pomstujesz na śmierć. Biegniesz ku niej na oślep.
     Na koniec każda śmierć jest taka sama. Ludzie umierają. Świat ich uwalnia.

🖇

Bez lęku nie byłabym tym, kim jestem.

🖇

Może potrafisz przebrnąć przez grozę, ponieważ musisz przez nią prze­brnąć. Z jakiegoś powodu podświadomie myślałam o śmierci jako o czymś, na co przyzwalasz, jakby było to partnerstwo, porozumienie, które za­wie­rasz albo w które się wciskasz, ale to błąd.
     W tej konkretnej chwili nie masz wyjścia. Odnajduje cię łaska. Do­pa­da cię akceptacja.

🖇

Kiedy walka się kończy, miejsce zmagań zajmuje ukojenie.

🖇

Część twórczości tych ludzi, część ich sztuki była samym życiem. W ogniu trawiącym wszystko na koniec jest coś wspaniałego. Piękno zastawiło na mnie pułapkę.

Katie Roiphe, Godzina zmierzchu. Jak odchodzili wielcy pisarze,
przeł. Paweł Lipszyc, Wielka Litera, Warszawa 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz