Pokazywanie postów oznaczonych etykietą między wierszami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą między wierszami. Pokaż wszystkie posty

piątek, czerwca 19, 2026

6150. Obyśmy…

Właściwy dystans — czy też dialektyka — między życiem swoim, osoby uprzywilejowanej, a życiem innych został moim zdaniem dobrze uchwy­co­ny w wierszu palestyńskiego pisarza Mahmuda Darwisza:

Robiąc sobie śniadanie, pomyśl o innych.
Nie zapomnij nakarmić gołębi.
Rozpoczynając swoje wojny, pomyśl o innych.
Nie zapomnij o tych, którzy chcą pokoju.
Regulując rachunek za wodę, pomyśl o innych.
O tych, którzy piją tylko z piersi obłoków.
Wracając do domu, swojego domu, pomyśl o innych.
Nie zapomnij o narodzie w namiotach.
Zasypiając i licząc gwiazdy, pomyśl o innych.
Istnieją tacy, którzy nie mają gdzie śnić.
Stając się wolnym dzięki metaforom, pomyśl o innych.
O tych, którzy nie mają prawa głosu.
Myśląc o innych, dalekich, pomyśl o sobie.
Obym w ciemności choć małą świeczką był, powiedz
.

Nigdy nie zdołamy tak skulić się w sobie, by wcisnąć się w tę ciasną prze­strzeń, którą ograniczamy licznymi zakazami, w imię fałszywie pojętej przyzwoitości odmawiając sobie prawa zarówno do cierpienia, jak i do radości. Musi być możliwe pogodzenie naszej wrażliwości na świat i na innych ludzi z pełnym przyzwoleniem na odczuwanie różnego rodzaju emocji.

Czasem mamy wrażenie, że kiedy ludzkość wkracza w tak mroczną i peł­ną przemocy epokę, trzeba zrezygnować z marzeń o osobistym szczę­ściu. Ale to byłby błąd. Szczęście rozkwita czasem w najbardziej nie­ocze­ki­wa­nych miejscach i w najdziwniejszych okolicznościach. Nie ma żadnego powodu, by z niego rezygnować, póki ludzkości zostanie jeszcze choć pięć minut istnienia na ziemi – ani nawet wtedy. […]  Ta cząst­ka nas samych, która mogłaby się mieć dobrze — i która chce mieć się dobrze — w żaden sposób nie przeszkadza nam angażować się spo­łecz­nie czy interesować się sytuacją na świecie.

[…]  muszę wam opowiedzieć, co mnie prowadzi przez noc, oprócz mi­łości i wsparcia ze strony mojej wspólnoty. Jest to wiara w potężną siłę stwórczą, która działa w świecie istot żywych i dąży ku życiu, różno­rod­no­ści, uleczeniu i naprawie. Ta siła działa poprzez nas, przez naszą mi­łość do ludzi, naszą pracę na rzecz sprawiedliwości, ujaw­nia się w na­szej od­wa­dze i w śmiałości naszych wizji. Nie po­trze­bu­je­my księży i dusz­pa­ste­rzy, ani nawet czarownic, żeby po­śred­ni­czy­ły między nami a tą siłą. Każda i każdy z nas ma do niej bezpośrednie doj­ścia. Istnieje ona we­wnątrz nas, nieskończona, nieznająca gra­nic. W osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku okazuje się potężniejsza od strachu, od prze­mo­cy i od nienawiści. Życzę wam wszystkim intensywnego spo­tka­nia z tym czymś, co wzmac­nia wasze życie duchowe, cokolwiek to jest. Życzę wam, by ci albo te, albo to, co kochacie najbardziej, da­wa­ło wam siłę”. Tak właśnie rozumiem „szczęście” — pozostawanie w kon­tak­cie z tą siłą, o której pisze Starhawk.

Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu
, przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

wtorek, maja 26, 2026

6127. 146/365

od rana myślę o wszystkich matkach, któ­rych istnienie by­ło konieczne, by zaistniała dla mnie każda dzisiejsza chwila, w któ­rej mogę czuć swoje tętniące miłością, nadzieją i pasją życie. życie, z którego przez dzie­się­cio­le­cia wydłu­by­wa­łam ra­nią­ce odłamki społecznych przekonań, o tym, jak moje życie po­win­no było wyglądać, a na moje szczęście nie wyglą­da­ło. jest za co być wdzięcz­ną — dziękuję — nie zmarnuję żad­nej chwili, która jeszcze przede mną — obie­cu­ję — a potem dołączę do wszyst­kich tych kobiet, dzięki którym jestem tu dziś.

146/365

wypadłam z ust między nogami mojej matki
na dłonie tego świata
szalała we mnie sama bóg
     narodziny

Rupi Kaur, Dom ciało. Home Body, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.

w kwestii mówienia
doradziła rób to z zaangażowaniem
jesteś odpowiedzialna
za każde swoje słowo

          w kwestii bycia
          powiedziała bądź czuła i zarazem twarda
          potrzebujesz wrażliwości by żyć w pełni
          lecz musisz też być dość szorstka by to wszystko przetrwać

w kwestii wybierania
poprosiła żebym była wdzięczna
za wybory których mogłam dokonać
bo sama nie miała tyle szczęścia
     czego nauczyła mnie mama

we śnie
zobaczyłam moją matkę
z miłością jej życia
i bez dzieci
nigdy nie widziałam jej szczęśliwszej
     co by było gdyby

pragnę cofnąć się w czasie i usiąść obok niej. uwiecznić ją na filmie wideo żeby moje oczy mogły do końca życia oglądać cud. tę o której życiu przede mną nigdy nie myślę. chcę wie­dzieć z czego śmiała się z przyjaciółkami. […]  pragnę usiąść obok nastoletniej wersji mojej matki. spytać o czym marzy. stać się jej warkoczem. […]  stroną w jej podręcznikach. na­wet bycie jedną nicią jej bawełnianej sukienki byłoby ogrom­nym darem.
     ujrzeć cud

oddychaj ludźmi
z których cię uszyto
sobą stałaś się sama
lecz twoją tkaninę utkano
z tych co żyli wcześniej
     szanuj korzenie

wydając mnie na świat
matka powiedziała
jest w tobie bóg
czy czujesz jak ona tańczy

jestem światem
owiniętym w światy

stoję
na poświęceniach
miliona kobiet przede mną
myśląc
co mogę zrobić
by ta góra urosła
i kobiety które przyjdą po mnie
mogły patrzeć dalej
     spuścizna

gdy odejdę
niech to będzie święto
dlatego że tu byłam
żyłam
wygrałam w tej grze zwanej życiem
     pogrzeb

Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers
, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.

[suplement 28.05.2026]
Decyzja, by zerwać łańcuch pokoleń, może być sposobem na przywrócenie wartości swemu położeniu, przetasowanie kart w sto­sun­ku sił, pewną poprawę losu, po­więk­sze­nie prze­strze­ni tu i teraz.

Mona Chollet, Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet, przeł. Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.

poniedziałek, maja 25, 2026

6125. Z oazy (CDLII)

To ostatnia książka skończona na gigancie. Nie udało się o niej zająknąć na do­bie­ga­ją­cym końca turnusie, bo pakowanie, bo żegnanie się z ludźmi, bo do zobaczenia i ży­czenie sobie nawzajem, by­śmy następnym razem w tak dobrym stanie się zo­ba­czy­li, bo nie­cier­pli­we i wytęsknione czekanie na samochód o bardzo konkretnym numerze reje­stra­cyj­nym, bo wra­ca­nie do ula w fantastycznym towarzystwie, bo in­sta­lowanie się na no­wo w domowym życiu, bo słuchanie ptaków i wiele in­nych bośków.

Razem z tamtą książką stanowi tercecik ksiażek na ten sam temat, zatrzymane w słowach doświadczanie życia w kobiecym ciele.

[…]  zasługiwałam na kogoś
kto zechce zostać

jak myślisz co się dzieje
z porzuconą miłością
[…] 
jak głęboko sięga rozpacz
zanim ta miłość przeminie
czy ona w ogóle przemija
czy może nadal gdzieś istnieje

🖇

jeśli nie jestem miłością twojego życia
będę jego największą stratą

🖇

odchodzą
jakby to nigdy się nie wydarzyło
wracają
jakby nigdy nie odeszli
     duchy

🖇

życie na nikogo nie czeka
ciągnie cię za nogi
bez względu na to czy chcesz iść czy nie
to dar
[…] 
dotrzesz do końca
tego co jest dopiero początkiem
idź

🖇

bardzo często
jesteśmy źli na innych
że nie robią tego
co sami powinniśmy dla siebie zrobić
     odpowiedzialność

🖇

jak to jest
że gdy coś się kończy
zaczynamy czuć to w pełni

🖇

zredukowałam swoje ciało do estetyki
zapomniałam jak ciężko pracuje żebym mogła żyć
każdym uderzeniem serca i oddechem
uznałam je za wielką porażkę bo nie wyglądało jak ich ciała
wszędzie szukałam cudu
zbyt niemądra by zdać sobie sprawę
że już żyję w cudzie

🖇

ironia samotności
polega na tym że czujemy ją wszyscy
jednocześnie
     razem

🖇

choć wiedzą
że nie będą tu długo
i tak postanawiają żyć
jak najjaśniej
     słoneczniki

🖇

nie można tak po prostu obudzić się jako motyl
     rozwój to proces

🖇

pochłania mnie uczenie się o konsekwencjach kobiecości
kiedy powinnam uczyć się przyrody i matematyki

🖇

obudziłam się z przeświadczeniem że praca skończona
że dziś nie będę musiała ćwiczyć
ależ byłam naiwna myśląc że tak łatwo się wyleczyć
gdy nie ma końca
mety którą można by przekroczyć
powrót do zdrowia to codzienny trud

masz tak wiele
lecz wciąż pragniesz więcej
przestań patrzeć na wszystko czego ci brakuje
i spójrz na wszystko co masz
     gdzie mieszka zadowolenie

🖇

granice
stworzył człowiek
dzielą nas tylko fizycznie
nie pozwólmy by zwróciły nas
przeciwko sobie
     nie jesteśmy wrogami

🖇

podzieliliście świat
na kawałki i
nazwaliście je krajami
ogłosiliście się właścicielami tego
co nigdy nie było wasze
a resztę zostawiliście z niczym
     kolonizacja

🖇

może wszyscy jesteśmy imigrantami
zamieniającymi jeden dom na drugi

najpierw porzucamy łono dla powietrza
potem przedmieścia dla brudnego miasta
w poszukiwaniu lepszego życia
niektórym z nas zdarza się porzucać całe kraje

🖇

w kraju który chce cię wypluć
musisz ciągle
biec i biec
i biec
aż dotrzesz do wody
oddaj wszystko co masz
za miejsce na łodzi
obok setki takich jak ty
ściśniętych jak sardynki
mówisz do kobiety obok
ta łódź nie da rady udźwignąć
tyle smutku
jakie to ma znaczenie
odpowiada
skoro łatwiej utonąć niż zostać
[…]

a jeśli łódź tonie
bo tylko morze jest gotowe cię przyjąć

     łódź

🖇

ostatecznie tworzyłam zatem niezliczone strony
pełne słów i przecinków i
kolejnych słów i kolejnych przecinków
tylko po to by odkryć że są na świecie
rzeczy tak nieskończone
że wcale nie potrzebują kropki

🖇

możesz naśladować światło które mam w sobie
ale nie możesz się nim stać

🖇

czasami
powstrzymuję się od
wypowiadania słów na głos
jakby wychodząc za często z moich ust
mogły się zużyć
     kocham cię

🖇

jestem
stworzona z wody
oczywiście że buzują we mnie emocje

🖇

powinien przypominać dom
stały punkt w twoim życiu
miejsce dokąd idziesz kiedy robisz sobie wolne
     ten jedyny

🖇

ten właściwy nie
stoi ci na drodze
robi ci miejsce
byś mogła iść naprzód

🖇

ten rok był jednym z najwspanialszych i najtrudniejszych w moim życiu. na­uczyłam się że wszystko jest ulotne. chwile. uczucia. ludzie. kwiaty. na­uczy­łam się że miłość polega na dawaniu. wszystkiego. i godzeniu się na ból. nauczyłam się że zawsze warto stawiać na wrażliwość bo łatwo być zimnym w świecie w którym tak trudno pozostać delikatnym. nauczyłam się że wszystko występuje parami. życie i śmierć. ból i radość. sól i cukier. ja i ty. to równowaga wszechświata. […]  musimy nauczyć się skupiać na do­brej energii. zawsze. zanurzać w niej kończyny i stawać się lepszymi ko­chan­ka­mi dla świata. bo jeśli nie nauczymy się okazywać życzliwości sobie nawzajem jak nauczymy się okazywać życzliwość najbardziej zroz­pa­czo­nym cząstkom samych siebie.

🖇

mam nadzieję że w dniu
w którym będziesz miała wszystko
nie zapomnisz czasów kiedy nie miałaś nic

jestem pierwszą kobietą ze swojego rodu mającą wolny wybór. by kształ­to­wać swoją przyszłość tak jak zechcę. mówić to co myślę kiedy mam ochotę. […]  jestem wdzięczna za setki pierwszych razów. do których moja matka i jej matka i jej matka nie miały prawa. co za zaszczyt. być pierwszą kobietą w rodzinie poznającą smak swoich pragnień. […]  babcie na pewno zanoszą się śmiechem. zbite w gromadkę wokół glinianego pieca w życiu po śmierci.

🖇

co jest najważniejszą rzeczą jakiej można nauczyć kobietę
że od pierwszego dnia
ma w sobie wszystko czego potrzebuje
to świat wmówił jej że jest inaczej

🖇

ich koncepcja piękna
jest produktem
ja nie
     człowiek

🖇

to warty trylion dolarów przemysł który upadłby
gdybyśmy uwierzyły że już teraz jesteśmy wystarczająco piękne

🖇

zaufaj swojemu ciału
reaguje na dobro i zło
lepiej niż twój umysł
     ono do ciebie mówi

🖇

wmówili mi
że zostało mi już tylko kilka lat
zanim zastąpią mnie młodszą
jakby mężczyźni z wiekiem zyskiwali władzę
a kobiety traciły znaczenie

niech zachowają te kłamstwa dla siebie
bo ja dopiero zaczynam
[…] 
poczekaj aż zobaczysz mnie po trzydziestce
to będzie właściwy wstęp
do ukrytej we mnie. niepokornej. dzikiej. kobiety.
jak mogłabym wyjść przed początkiem imprezy
próby zaczynają się po czterdziestce
dojrzewam z wiekiem
nie mam daty ważności

a teraz
gwóźdź programu
po pięćdziesiątce kurtyna w górę
zaczynamy przedstawienie
     ponadczasowa

przyjmij komplement
nie wzbraniaj się po raz kolejny przed
wzięciem czegoś co do ciebie należy

🖇

dlatego w chwili kiedy przypomina pełznięcie przez dziurkę wielkości łebka od szpilki. musimy oprzeć się pokusie ulegania złym wspomnieniom. nie po­chy­lać głowy przed złymi miesiącami i latami. bo nasze głodne oczy pragną sycić się tym światem. […]  jest rodzina. z krwi albo z wyboru. możliwość za­ko­chiwania się. w ludziach i w miejscach. […]  może nie zawsze to sły­szy­my ale muzyka ciągle płynie. trzeba ją tylko podgłośnić. bo dopóki ma­my w płucach powietrze — musimy tańczyć.

Rupi Kaur, Słońce i jej kwiaty.
The Sun and Her Flowers
, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
(wyróżnienie własne)

gdy świat rozpada się u twoich stóp
nie ma nic złego w pozwoleniu innym by
pomogli ci go pozbierać
skoro mamy udział w twoim szczęściu
gdy wszystko ci sprzyja
tym bardziej możemy
dzielić z tobą ból
     wspólnota

życz czystej miłości i błogiego spokoju
tym
którzy byli dla ciebie niedobrzy
i żyj dalej
     to wyzwoli was oboje

🖇

oto przepis na życie
powiedziała moja matka
trzymając mnie w ramionach gdy płakałam
pomyśl o kwiatach które co roku
sadzisz w ogrodzie
nauczą cię
że ludzie też
muszą zwiędnąć
opaść
zapuścić korzenie
wzejść
by rozkwitnąć

🖇

mój bóg
nie jest tak nieosiągalny jak
chcieliby żebyście myśleli
mój bóg tętni w nas nieskończenie

🖇

wszechświat poświęcił ci dużo czasu
stworzył cię by zaoferować światu
coś innego niż cała reszta
gdy wątpisz
w dzieło jakim jesteś
wątpisz w energię większą od nas obu
     niezastąpiona

🖇

tu jest stanowczo za dużo ust
lecz za mało takich które byłyby warte
tego co oferujesz
obdaruj sobą nielicznych
i tych nielicznych
obdaruj hojnie

(tamże)

piątek, maja 22, 2026

6121. Z oazy (CDL)

Wyjęłam ten tom z tamtej książki. Natychmiast przypomniałam sobie, dlaczego nie siegnęłam po tę lekturę i jej bezpośrednią poprzedniczkę, choć pierwszą publikację tej Autorki poł­knęłam z zachwytem dziewięć lat temu. Okładki. Powodem była szata gra­ficz­na okładek, które skutecznie trzymały mnie z daleka od tego piękna.

Wyjęłam ten tom z tamtej książki, a podczas czytania, uznałam, że jest tamtą książ­ką, tylko przełożoną na wersy. Tamta nie ma ilustracji, a ta i owszem.

after feeling disconnected for so long
my mind and body are finally
coming back to each other

— home body

🖇

nic nie trwa wiecznie
niech to będzie powód by zostać
nawet ta chora pokręcona rozpacz
nie przetrwa
     nadzieja

🖇

chcę wyciągnąć rękę i dotykać rzeczy. chcę czuć
jak one też mnie dotykają. chcę żyć. chcę odzyskać życiową energię.

🖇

nawet jeśli mój umysł zapomina
moje ciało pamięta
moje ciało jest mapą mojego życia
moje ciało nosi to co przeszłam
moje ciało uruchamia alarm gdy
wyczuwa niebezpieczeństwo

🖇

nie jestem popsuta
[…] 
jestem całą
kompletną
i skomplikowaną osobą

     pełna

miłością wydobywam się z mroku

🖇

nie jestem swoimi najgorszymi dniami
nie jestem tym co mnie spotkało
     przypomnienie

🖇

przecież oddycham
to musi być znak że
wszechświat jest po mojej stronie
skoro dotarłam tak daleko
mogę dotrzeć do końca

🖇

nie straciłaś go
szczęście zawsze tu było

     straciłaś tylko perspektywę

🖇


nic nie może zastąpić
tego co czuję dzięki
kobietom w moim życiu

🖇

próbowałam wpasować się w system
który zostawił we mnie pustkę
     kapitalizm

🖇

kapitalizm wbił mi się do głowy
wywołując przekonanie że moją jedyną wartością
jest to ile produkuję
by inni mogli skonsumować
kapitalizm wbił mi się do głowy
wywołując przekonanie
że mam wartość
dopóki pracuję
          nauczyłam się od niego niecierpliwości
          nauczyłam się od niego wątpić w siebie
          nauczyłam się siać nasiona
          i oczekiwać kwiatów następnego dnia

🖇

lecz magia
nie działa w ten sposób
[…] 
magia porusza się
zgodnie z prawami natury
a natura ma własny zegar
magia się dzieje
gdy się bawimy
gdy uciekamy
śnimy na jawie i marzymy

to tam wszystko
co ma moc zdolną dać nam spełnienie
czeka na nas na klęczkach

🖇

jak możemy spokojnie spać
wiedząc że systemy które podtrzymujemy
traktują fundament naszego społeczeństwa
jak obywateli drugiej kategorii
skoro to dzięki nim
ten świat wciąż się kręci

🖇

pole rozpostarło ramiona
i powiedziało odpocznij
drzewa powiedziały damy ci życie
powietrze powiedziało oddychaj mną
ziemia powiedziała
dbaj o to co dba o ciebie
a my odwróciliśmy się od nich wszystkich
     zdrada

🖇

doprowadziliśmy do ruiny
swój jedyny dom dla
wygody i zysku
które i tak nam się
nie przydadzą gdy ziemia
przestanie oddychać

🖇

to że krzyczymy najgłośniej na ziemskim placu zabaw
nie sprawia że stajemy się ważniejsi od
piasku po którym depczemy
jesteśmy tylko powietrzem
ogniem i wodą i glebą
jesteśmy ludźmi
którzy zapominają z czego powstali
ludźmi rozmawiającymi o pogodzie
jak o czymś przyziemnym a nie magicznym
jakby oceany
nie były wodą święconą
jakby niebo
nie było objawieniem
jakby zwierzęta
nie były naszym rodzeństwem
jakby natura nie była bogiem
deszcz bożymi łzami
a my bożymi dziećmi
jakby bóg nie był ziemią

🖇

wolność nie może istnieć
dopóki najsłabsi nie są wolni

🖇

gdy płakałam i wzdychałam na myśl o tym
że przez całe życie
byłam sobą
ale siebie nie widziałam
że przez dekady żyłam w swoim ciele
ani razu go nie opuszczając
a mimo to zdołałam przegapić
wszystkie jego cuda
czy to nie zabawne że można
zajmować przestrzeń i nie być
z nią w kontakcie
dlaczego minęło tyle czasu
nim otworzyłam oczy swoich oczu
objęłam serce swojego serca

🖇

nikt na tej planecie
nie ulega mechanizmowi zaprzeczenia
bardziej niż biały mężczyzna
który bez względu na wszystkie
widniejące przed nim dowody
wciąż myśli że rasizm i seksizm
i cały ból świata nie istnieją

🖇

może na zewnątrz
wykonujesz pracę
lecz twój umysł jest spragniony
wewnętrznej uwagi
     słuchaj

🖇

nie obchodzi mnie doskonałość
wolę się tarzać
w bałaganie życia

🖇

muszę szanować swoje ciało i umysł
jeśli chcę wytrzymać tę podróż
     życie

🖇

zabawa jest wtedy gdy uciekamy czasowi

🖇

to co robimy ze swoim ciałem
nie powinno nikogo interesować
a już najmniej tych którzy nie spędzili
ani jednego dnia w naszej skórze

nie mogę się doczekać
kiedy moje osiemnastoletnie ja zacznie mi zazdrościć
piekła jakie rozpętam
wkraczając z przytupem w trzydziestkę i czterdziestkę
z upływem lat moja dusza
zyska moc
po pięćdziesiątce usiądę ze swoimi
zmarszczkami i siwymi włosami
śmiejąc się z przygód
które razem przeżyliśmy
i będziemy rozmawiać o niezliczonych
kolejnych przygodach
czekających w następnych dekadach
jak wielkim przywilejem jest
dorosnąć do
najwspanialszej wersji siebie

     starzenie się

🖇

gdyby diabeł nie
zepchnął cię do narożnika
i nie zmusił byś ukręciła mu łeb
skąd byś wiedziała
że masz tyle siły

🖇

bądź tutaj
w tym co należy zrobić dzisiaj
     tak okazuje się szacunek jutru

🖇

now that you are free
and the only obligation you are under
is your own dreams
what will you do
with your time

Rupi Kaur, Dom ciało. Home Body, przeł. Anna Gralak,
Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2020.
(wyróżnienie własne)

żyj głośno i dumnie tak jak zasługujesz
odrzuć ich gównianą definicję
kobiecego piękna

🖇

nie zamierzam udawać
mniej inteligentnej niż jestem
by mężczyzna mógł się poczuć
przy mnie pewniej

🖇

już mamy to co może dać nam pełnię
po prostu nie są to rzeczy
lecz ludzie
oraz śmiech i poczucie więzi
     niezastąpione

🖇

czy słyszysz kobiety które żyły przede mną
pięćset tysięcy głosów
[…] 
czy widzisz jak przejmują kontrolę nad moim duchem
jak wydostają się z moich kończyn
by zrobić to wszystko
czego nie mogły robić
kiedy żyły

🖇

przestałam stawiać opór
nieprzyjemnym uczuciom
i pogodziłam się z tym że szczęście
nie ma nic wspólnego
z nieustającym dobrym samopoczuciem
     równowaga

🖇

nie śpij na
wycieraczce swojego potencjału
czekając aż coś się wydarzy
skoro sama możesz być
tym co się wydarzy

🖇

nie interesuje mnie feminizm
wykluczający transkobiety

🖇

to jak się podnosimy
z każdego smutku w życiu
to najwspanialsza rzecz jaką widziałam

(tamże)

piątek, maja 15, 2026

6108. Z oazy (CDXLVII)

W audycji radiowej jakiś czas temu gościni przeczytała ten wiersz, wprawiając mnie w absolutny zachwyt:

Mie­tek w dołku z bal­ko­ni­kiem
wła­śnie koń­czy nową książkę
Wi­tek w dołku z siwą bródką
wier­sze za­czął pi­sać z we­rwą
Ro­man w dołku z czwartą żoną
zerka na mnie fi­lu­ter­nie
Jó­zef w dołku od we­sela
Ba­sia w dołku po roz­wo­dzie
Ju­lia w dołku na bal­ko­nie
Ma­ria w graj-dołku kul­tury
Ela w dołku te­atral­nym
Kasi pę­kły w domu rury
 
jesz­cze je­den „frag­ment” bo… Mie­tek zmarł przed trze­ma dnia­mi Wi­tek Z. zmarł przed ro­kiem Ro­man… nie wiem co się z nim dzie­je… Jó­zef przy­słał kartkę z Ja­po­nii, Ba­sia chora… Ju­lia w Pra­dze… Ma­ria w dro­dze… Ela była w Kra­ko­wie… Ka­sia? która Ka­sia…? i tak bez końca…

Zaraz potem było szybkie klik, klik i na czytniku domniemany „to­mik”. To nie to­mik, to śmietnisko dla różewiczofilów. To w wielu miejscach wstydliwe świadectwo dziaderstwa, krótkiego horyzontu i niepełnosprawnej wrażliwości, nie wspominając o bełkocie starzejących się genitaliuf, by zachować poetycki sznyt tej tfutfurczości. Kilka pereł i dia­men­tów nie ma szans zniwelować absmaku.

[…]  nie­wielki nasz kraj już w roku 2004 i dwa ty­siące 5 – za­czął tra­cić nie tylko za­soby oleju rze­pa­ko­wego do głowy a także za­soby wody ale rów­nież za­uwa­żono gwał­towne zu­bo­że­nie za­so­bów lek­sy­kal­nych a na­wet pa­ra­ję­zy­ko­wych… obok słowa kurwa które za­stą­piło pra­wie po­łowę za­so­bów ję­zy­ko­wych obie pół­kule mó­zgu (!) za­jęło słowo dupa które od­mie­niane jest na­gmin­nie w pi­smach ko­lo­ro­wych przez ar­ty­stów fo­to­gra­fi­ków […]  pro­ces za­ni­ka­nia mowy pol­skiej kurwa zo­stał przy­spie­szony i ten pro­fe­sor Bal­cer­czyk czy bal­ce­ro­wicz a na­wet ko­chany mio­dek nie bę­dzie miał nam co wy­ty­kać w ję­zyku pol­skim i musi mó­wić po ame­ry­kań­sku sorry.
     […]  zo­stało nam su­per­u­ni­wer­salne słowo fajny które za­stę­puje słow­nik fi­lo­lo­giczny psy­cho­lo­giczny teo­lo­giczny i w ogóle… a od­mie­nia się tak jak dawne różne przy­miot­niki np. klawy, fajny fajna fajne fajny faj­ne­go faj­ne­mu fajny o! faj­ny w faj­nym a po­trafi okre­ślić każ­dego ar­ty­stę i każde dzie­ło sztuki jest to słowo które za­stą­piło wszystko i od­daje pre­cy­zyj­nie nasz sto­su­nek do Wszyst­kiego

🖇

in­ter­nauci zmie­niają or­to­gra­fię wszystko koń­czy się na ha
poco po­wieść – wy­star­czy sam al­fa­bet

🖇

nie by­łem na wie­czorku roz-po­znaw­czym (i za-)
więc po­zna­wa­li­śmy się
z dnia na dzień

🖇

Mój Anioł Stróż
jest stary wy­stra­szony
bolą go oczy
traci włosy drze go
w skrzy­dłach
utyka na lewą nogę
          jest w gor­szych opa­łach
          ode mnie

🖇

czy sły­szy­cie po­szcze­ki­wa­nie
sfory psów
wszel­kiej ma­ści
na­cjo­na­li­stów
któ­rzy
na­peł­niają słowo „prze­ba­czam” nie­na­wi­ścią
          czy wi­dzi­cie star­ców
          nad gro­bem
          nie­zna­nego i zna­nego żoł­nie­rza
          któ­rzy tru­pim ja­dem nie­na­wi­ści
          za­ra­żają młode serca
          i głowy wnu­ków
a prze­cież po­wie­dział Nie­znany
wam po­eta nasz po­eta
„Nie Bóg stwo­rzył prze­szłość, i śmierć, i cier­pie­nia,
Lecz ów, co prawa rwie (...)
Prze­szłość − jest to dziś, tylko co­kol­wiek da­léj (...)”

🖇

po­koju jak nie było tak nie ma
nie bę­dzie
si vis pacem, para bellum

🖇

mor­do­wali się
mor­dują
i mor­do­wać będą
          […] 
piją ropę
mo­dlą się do
zło­tego cielca
któ­rego pa­dlina
za­truwa mi­łość
wiarę i na­dzieję

🖇

ge­nialne wier­sze i po­ematy
są zwy­kłymi ze­sta­wami
słów i zdań
gra­ma­tyka po­ezji
to gra­ma­tyka mil­cze­nia i braku

🖇

przez chwilę my­ślę o śmierci
po­pra­wiam ja­kiś wiersz
po­tem za­nu­rzam się
w ży­ciu

🖇

do­ty­kamy tu sprawy
ci­szy np. ci­cho jak ma­kiem
za­siał… czy jest ważne kto
za­siał, nie! ważne jest
kto ze­brał…

🖇

🖇

ale chcę panu zwró­cić
uwagę z za­pa­dłej dziury
że kiedy sznu­ro­wa­dła
są roz­wią­zane prze­klęte
pro­blemy po­zo­stają
nie­roz­wią­zane…

🖇

kiedy „coś” się ru­sza w świe­tle na­pię­cie jest mniej­sze niż kiedy „coś” się ru­sza w ciem­no­ści to „coś” może w świe­tle być małe ale to małe „coś” w ciem­no­ści ro­śnie ogrom­nie i prze­raża nas do tego stop­nia że ogar­nia nas pa­nika lecz nie mo­żemy się ru­szyć… „coś” — może to być mu­cha… ko­mar… osa… je­dyną radą na roz­ła­do­wa­nie gro­zy jest za­pa­le­nie świa­tła w świe­tle „coś” oka­zuje się byle czym

Tadeusz Różewicz, Wiersze ostatnie,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2024.

szuka nie­skoń­czo­no­ści w kon­tak­cie
z dru­gim czło­wie­kiem…

🖇

wi­dzę i opi­suję
to jest epika
po­wieść opo­wieść
          czuję i opi­suję
          to jest li­ryka
          po­ezja
  my­ślę i opi­suję
to jest fi­lo­zo­fia
po­ezja „dy­dak­tyczna”
          czuję wi­dzę my­ślę
          i mu­szę To opi­sać
          to jest na­tchnie­nie

🖇

Kru­che jest na­sze ży­cie
kru­che mi­ło­ści
słowa
wier­sze

🖇

prze­gra­łem
walkę o Boga
moją sie­dem­dzie­się­cio­let­nią
wojnę re­li­gijną
          je­śli we mnie nie wie­rzysz
          to czemu się mnie cze­piasz
idź do dia­bła
po­wie­dział (pe­łen mi­ło­sier­dzia)

(tamże)

czwartek, lutego 26, 2026

6027. Z oazy (CDXXIV)

Podleczoną duszę tym wyborem wersów rehabilitowałam. Kiełkujące niezdarnie niepewne siebie nadzieje karmiłam wierszem, by nabrały siły i pewności, że są jeszcze sny, które warto śnić. Definitywnie mogę już wrócić do prozy.

I bycie cząstką to wysiłek odmieniania przez przypadki:
Czujesz życie tego, co darzy prawdziwym życiem.

🖇

Kolejna myśl, wielkie ceregiele…
Bo nigdy nie widzimy tego, co myślimy.

🖇

Fałszywa nuta w czymś żywym
Jest ratunkiem dla jej życia; to wysiłek,
Aby się narodzić i przetrwać narodziny, wydarzenie życia.

🖇

A wiersze, choć napisane przez niego,
Były także wytworami słońca.
               Nie chodziło o to, czy przetrwają,
               Lecz o to, aby niosły w sobie
               Jakiś ślad bądź rys, jakieś bogactwo,
Choćby ledwie wyczuwalne
W ubóstwie słów, ubóstwie
Planety, której były częścią.

🖇

Nasze odczucie tych rzeczy zmienia się, zmieniają się rzeczy,
Nie jak w metaforze, ale w naszym odczuciu
Rzeczy. Tak właśnie odczucie przekracza każdą metaforę.

🖇

Bezlitosny wers? To te kilka słów.
Niech sobie brzmią i brzmią.

🖇

W pokoju świat jest dla mnie niezrozumiały;
Ale podczas spaceru widzę, że składa się on z trzech,
może czterech wzgórz i jednej chmury.

🖇

Byłem światem, przez który kroczyłem. A co widziałem,
Słyszałem lub czułem, pochodziło tylko ode mnie,
I odnalazłem tam siebie prawdziwszego, bardziej obcego.

🖇

Szedł sam w świetle księżyca,
Z chłodną niewiarą w sercu.
Kapelusz z szerokim rondem zasłaniał mu oczy.

🖇

Studium dwóch gruszek
     […] 
     Są żółtymi formami
     Złożonymi z krzywych linii,
     Które zaokrąglają się ku podstawie.
     Musnęła je czerwień.
     […] 
     Żółtość połyskuje.
     Połyskuje różnymi żółciami,
     Cytrusami, pomarańczami i zieleniami
     Rozkwitającymi na skórce.

    

🖇

Po dodaniu części są tylko części.

🖇

Porównuję siebie
Z wysokim drzewem.
Odkrywam, że jestem znacznie wyższy,
Bo sięgam słońca
Wzrokiem;
I sięgam morskiego brzegu
Słuchem.
Jednak nie podoba mi się
Sposób, w jaki mrówki pełzną
Do i od mojego cienia.

🖇

Nawet wszystkie noże ulicznych lamp,
Nawet dłuta długich ulic,
Nawet młotki kopuł
Czy wysokie wieże
Nie potrafią wyrzeźbić
Tego, co wyrzeźbić potrafi jedna gwiazda
Mrugająca w dzikim winie.

🖇

Racjonaliści w kwadratowych kapeluszach
Siedzą w kwadratowych pokojach i myślą,
Patrzą na podłogę,
Patrzą na sufit.
Ograniczają się
Do trójkątów prostokątnych.
Gdyby spróbowali rombów,
Stożków, zaokrągleń, elips —
Na przykład elipsy półksiężyca —
Racjonaliści nosiliby sombrera.

🖇

Zetknięcie gór, naszych ziem i morza —
Czy zdarzyło mi się stanąć i pomyśleć o tym punkcie?

🖇

Że noc jest tylko dekoracją dla nas, którzy
Jesteśmy doskonale wierni naszym osobnym jaźniom,
W bladym świetle, które rzucamy na siebie nawzajem.

🖇

Rozum niczego nie jest w stanie dać,
Nie umie odpowiedzieć pożądaniu.

🖇

Ćwiczenie w oglądaniu świata.
Na temat! Ale morze ogląda się tak,
Jakby to była improwizacja na fortepianie.

🖇

Ten zachmurzony świat, dzięki pomocy lądu i morza,
Nocy i dnia, wiatru i ciszy, stwarza
Więcej nocy, więcej dni, więcej chmur, więcej światów.

🖇

Zmienić naturę, a nie tylko idee,
Uciec od ciała i poczuć
Te uczucia, przed którymi wzdraga się ciało,
Uczucia otaczających nas natur,
Na przykład łodzi tnącej błękitną wodę.

🖇

Odpowiedź na moje pytania,
Milcząca, ostateczna rzeźba,
Wokół której cisza przylega do ciszy.

🖇

[…]  mowa nie jest ciszą, którą
Oczyszczono z brudu. Mowa to zabrudzona cisza,
A nie jakaś dźwiękowa imitacja.

🖇

Po definitywnym „nie” przychodzi jakieś „tak”,
Od którego zależy cały przyszły świat.

Wallace Stevens, Żółte popołudnie, ilustr. Judith Rothchild,
Jacek Gutorow (wybór, przekład i posłowie),
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)
seria this is NOT america #5

A ten, który słucha, […] 
Jakiś nikt, który widzi
Nic, którego nie ma, i nic, które jest.

🖇

Wiatr się zmienia tak
Jak kobieta pozbawiona złudzeń,
Ale wciąż zdolna do irracjonalnych uczuć.
Wiatr się zmienia tak
Jak kroki dumnych ludzi,
Jak kroki ludzi pełnych złości.
Tak się zmienia wiatr:
Jak ludzka istota, jak ciężka istota,
Której wszystko jedno.

🖇

Jestem tym, co mnie otacza.
     Kobiety to rozumieją.
     Nie jest się księżniczką
     Sto jardów od powozu.

🖇

Do wyjącego wiatru
     Jakiej sylaby szukasz,
     Vocalissimusie,
     W przestrzeniach snu?
     Wymów ją.

🖇

Mówi „nie” na „nie” i „tak” na „tak”. Mówi „tak”
Na „nie”; a mówiąc „tak”, mówi „żegnaj”.

🖇

🖇

To może przyjść jutro w najprostszym słowie.
Nieomal jak część niewinności, nieomal,
Nieomal jak czuła i prawdziwa część.

(tamże)

wtorek, lutego 24, 2026

6024. Z oazy (CDXXIII)

Du­szę leczyłam. Żadnym tam plasterkiem, maścią, tabletką czy kieliszkiem nalewki, lecz poezją. Tylko ona jest panaceum na całe zło. Tylko poezja daje radę utrzy­mać mnie na powierzchni, wzrusza ramionami i powtarza do znudzenia: oddychaj, drzew­ko, oddychaj

Zmusza, by zwolnić, by odczepić się od rzeczywistości, przestać nerwowo ściskać w dłoniach wiązkę niecierpiących zwłoki spraw, pozwolić światu, by kręcił się w swo­im tempie, by miał szansę sam o siebie zadbać. By złapać oddech i inną per­spek­ty­wę. Tym razem znów się udało.

Nie udało się utrzymać wszystkich ulubionych fragmentów. Rozlazły się i tu, i tam.

Niezliczeni przebywają w nas.
Kiedy myślę lub czuję, nie wiem,
Kim jest ten, który myśli lub czuje.
Jestem jedynie miejscem,
W którym się czuje lub myśli.

Ricardo Reis (heteronim F. Pessoa)

🖇

Nie wiem, kim jestem w moim śnie.
Nagle woda w porcie robi się przejrzysta
I widzę na dnie jak na ogromnym sztychu, który ktoś rozwinął
Cały pejzaż, szpaler drzew, drogę lśniącą w porcie
I cień okrętu starszego niż port, który sunie
Między moim snem o porcie i moim widzeniem pejzażu
I podpływa do mnie, wnika w moje wnętrze
I przepływa na drugą stronę mojej duszy.

🖇

Dusze zawsze w rozłące
A ciała to sen o moście
Nad brzegów pozbawioną otchłanią.
[…] 
Czas mija. Lecz sny moje moimi zostaną.

🖇

Drzewa, kamienie, góry tańczą we mnie zastygłe.

🖇

O ile jest lepiej w mgle i tajemnicy

🖇

Dane nam wszystkim, którzy żyjemy
Jedno życie przeżywane
I drugie — rozważane.
A jedyne, które dostajemy
Naprawdę, to to przełamane
Na prawdziwe i na oszukane.

🖇

W moich latach dziecięcych
Żyłem nieświadomie
Tylko po to, by to mieć
Dzisiaj w żywej pamięci.
 
Dzisiaj, owszem, czuję
To, czym wtedy byłem.
Życie, które wiodę, stworzyłem
Z tego, co przekłamuję.

🖇

Lecz każde spełnia Przeznaczenie —
[…] 
Tym samym boskim zrządzeniem,
Które sprawia, że droga jest.

🖇

Wciąż tkwi we mnie, z tą aurą zdumienia,
W którym dzieciństwo przetrwało,
Połowa tego uniesienia,
Którą mam, bo kiedyś je miałem.
[…] 
To coś w rodzaju marzenia,
Gdzie w środku rzeczywistość leży.

🖇

Dziś wiem, że jestem pustynią, gdzie Bóg
Miał kiedyś swoją stolicę zapomnienia.

🖇

Ciało jest cieniem odzieży
Kryjącej głębię istnienia
.
[…]  nic nie masz przy sobie
Poza tym, czym jesteś – swym ciałem.

🖇

[…]  zawsze mam jakieś rzeczy za sobą.
Czuję, jak wpatrują się we mnie brakiem oczu, i drżę.
[…] 
Skąd jestem obserwowany?
Jakie niezdolne do patrzenia rzeczy patrzą na mnie?
Kto z tego wszystkiego wyziera?

🖇

Moje uczucia już widziały Boga…

Fernando Pessoa, 46 wierszy ortonimicznych,
Michał Lipszyc (wybór, przekład, przedmowa i opracowanie),
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)

Takim go widzę
I jest, jaki jest.
Tak uczę oczy,
Jak wiarę mieć.

🖇

Ulica taka sama, prawie nic nowego.
     Lecz gdyby umiała, to by przemówiła:
„Tak się zmieniłam, a ciebie widzę takiego samego!”.
     Tak dusza pamięta, dusza zapomina.

🖇

Zdjąłem dostojność z duszą i ciałem,
W starą, spokojną noc się wycofałem —
Jak w pejzaż dnia, który kona.

🖇

Jest w Niepewnym oaza
[…] 
Coś upadło
I brzęknęło w nieskończoności.

🖇

Bo śmierć jest niczym, jest cieniem,
Życiem w samej pospolitości,
Które z jednego miejsca ktoś bierze
I w drugie miejsce przenosi
.

(tamże)

niedziela, stycznia 11, 2026

5988. Z oazy (CDXIII)

Cze­kając na inną książkę autora, pomyślałam o tej: czemu nie? Większość słów z am­bony, które zamieszczono w tym tomiku (?) nie dociera do mnie, nie należy do opisu uniwersum w którym żyję, nie zazębia się z moim imaginarium. W tej ka­te­go­rii nie zamierzam mieć zdania. Nie przyswajam, choć ze zrozumieniem i bez zgrzy­ta­nia zębami starałam się przeczytać.

Kaznodziejskie czasem, chwilami zaskakująco przaśne zbyt, ale trochę tych wersów, co poruszają, dało się z ła­two­ścią wydłubać, więc wydłubałam. Przydały się w tym ty­god­niu jako lekarstwo, busola, rosół dla duszy, co w nową nieznaną podróż się wybrała.

Prawdziwa miłość ani nie poucza, ani nie straszy.

🖇

Bogu tak jak miłości wystarczy że jest

🖇

Nie wierzysz – mówiła miłość
w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
[…] 
że z dwojga złego można wybrać trzecie
[…] 
Poczekaj jak cię rąbnę
to we wszystko uwierzysz

🖇

kocha lub nie kocha – to jęk nie pytanie

🖇

Podziękuj za cierpienie
czy umiesz czy nie umiesz
bez niego nigdy nie wiesz
ile miłość kosztuje

🖇

nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
[…] 
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju

🖇

Jak często szukamy wielkiej miłości w naszym życiu i czujemy się nieraz po­ranieni, nieszczęśliwi, samotni, osieroceni, a jednocześnie nie do­strze­ga­my prostej mądrości, że ktoś nas kochał naprawdę. […]  Prawdziwa miłość przeszła koło nas.

🖇

Są dwa podobne słowa: przyjmować i brać. Niby podobne, a różne. Ten, któ­ry bierze, wybiera to, co mu się podoba […]  Ale kochać to nie tylko da­wać, […]  to także umieć przyjmować.
     Wydaje się, że przyjmować jest bardzo łatwo. Tymczasem przyjmowanie jest bardzo trudne. Przyjmować oznacza zgadzać się na to, co nam dają, bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie.

🖇

Bóg jest wszechmocny, a nie wszystko może, bo nie może zmusić ludzkiego serca do miłości. Miłość ludzka nie byłaby miłością, gdyby była do cze­go­kol­wiek zmuszona. Człowiek sam zdobywa się na miłość.

🖇

skoro dał wolną wolę
miłość teraz sama
wybiera po swojemu
to czyni co zechce

🖇

Czasem oczekiwanie jest już miłością.

🖇

i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą

🖇

Śmierć nie przerywa miłości.

🖇

ludzi do ludzi zbliżasz
i stale uczysz odchodzić

🖇

Prawdziwa miłość szuka trudnych dróg. […]  Miłość jest większa od nas. Przychodzi spoza nas.

🖇

dopiero po rozstaniu pamięta się wszystko

🖇

Ryczał na cztery strony że miłość odeszła
miała być zawsze a była za krótko
[…] 
głuptasie nie wybrzydzaj
wystarczy że przyszła

🖇

przyszedłem ukląkłem pytałem mój Boże
dlaczego jest niewiara gdy wszystko być może

🖇

miłości się nie szuka jest albo jej nie ma

🖇

wiesz że jeśli miłość to tak jak wieczność
bez przed i potem

🖇

ta jedna chwila
nie potrzeba więcej
to co raz tylko – zostaje najdłużej

🖇

Nie czekaj na wzajemność
[…] 
najważniejsze przecież że ty kogoś kochasz

🖇

koniec – to kłamczuch w świecie nieskończonym

Jan Twardowski, Tylko miłość się liczy,
Aleksandra Iwanowska (wybór),
Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2009.
(wyróżnienie własne)

[…]  spotykamy się z Nim […]  w duchu wdzięczności, szczęścia, zawstydzenia.
     Cóż za niezwykła umiejętność dawania miłości! Wi­dać tego, który przyjmuje, a nie tego, który daje.

🖇

Nie rycz jak osioł nie drżyj jak żaba
wytrwaj choć nie wiesz jak

🖇

     – Pokochałem ją taką, jaka wcale nie była, ale taką, jaką widziałem w marzeniach – po to, aby pokochać ją taką, jaka była naprawdę […].

🖇

zdziwiony myślę nieśmiało
że Bóg mnie kocha przez ciebie

🖇

Jest miłość od ostatniego spojrzenia. Budzi się nagle, kiedy dostrzegamy prawdę. Miłość od ostatniego spoj­rze­nia może być dłużej niż na zawsze […].

🖇

przecież tylko nieobecni są najbliżej

🖇

to przecież takie proste wątpliwości nie ma
wiadomo miłość na śmierć nie umiera
zostać niewidocznym nie szkodzi nikomu

🖇

wszystko na szpilce
to co na zawsze już się wydawało
mądrość przy końcu że nie o to chodzi
radość że się kocha to co niemożliwe

🖇

a miłość daje to czego nie daje
więcej niż myślisz bo jest cała Stamtąd
a śmierć to ciekawostka że trzeba iść dalej

🖇

Wiara – to ufność na zawsze więc jedna
nadzieja – to czas bez pożegnań
[…] 
miłość ostatnia – to przeczucie piękna

(tamże)

środa, grudnia 31, 2025

(5977+1). Świąteczny czas (IV)

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Drzewo odpalające mi wspomnienia miejsca, ludzi, innego czasu. Jak łatwo pisało się wtedy, że mój czas tam skończony i po­li­czo­ny. Jak bardzo jest to niepojmowalne teraz, gdy mój czas tam skończył się i odliczył po kres. Pozostała wdzięczność.

Tulipanowiec. Ufocony 363 dni temu. Poezja wyciągnęła go z czeluści pikselowego archiwum. Drzewa zatrzymane w strofach zatrzymały mnie na długo. Lobbowały za osobnym wpisem, osobnymi chwilami zadumy nad czasem. Nie dyskutowałam, cze­ka­łam, aż wyłoni się jak. Tak.

Zamykam dziś rok wielu rozstań i pożegnań. Niewyobrażalnych 363 dni temu.


fot. Häwwä, fragment.

🖇 🖇

to jest właśnie życie
Cień w progu coraz dłuższy
[…] 
Wszystko co mamy to tylko sen dręczący
O jakiejś rzeczywistości odległej i nieuchwytnej

🖇

DRZEWO Z TÉNÉRÉ*
     Tu tysiąclecia klękają
     U brzegu studni której strzegą gołębie grzywacze
     Nie szukaj już o wędrowcze w stromych promieniach dnia
     Zwiewnej korony
     Pustynia straciła swą tiarę
     Swój słodki cierń czcigodnego sługę
     Nie wie o tym jedynie głęboko pod ziemią
     Woda co drży jeszcze od ostatniego szturmu
     Korzeni
     […] 
__
  *  Kolczasta akacja, którą bezmyślnie lub przez przypadek zniszczono w ro­ku 1973. W sercu pustyni, licząc sobie prawie dwa tysiące lat, służyła karawanom jako punkt orientacyjny i miejsce spotkań. Jej korzenie czer­pa­ły wodę z głębokości 36 metrów, o czym świadczy wydrążona opodal studnia.

🖇

DẠB
     Wsparty o nieboskłon
     Wspaniały i samotny
     Jak królowie są samotni i słońce
     Planety w swym królestwie
     Człowiek schylony nad przepaścią
     Własnej istoty

🖇

CIS
     Strażnik wieczności
     Dziękuje jerzykom
     Które co wieczór w rozedrganym powietrzu
     Zszywają niebo z ziemią

🖇

TAMARYSZEK
     Lekki leciutki
     Na wybrzeżu
     Jakby chciał zetrzeć morzu
     Czułym palcem zmarszczki

🖇

DRZEWO OLIWNE
     Patrzyło spomiędzy szumiących gałęzi
     Na zabawy bogów w dzieciństwie

     Bieg Historii ich zmiażdżył
     Teraz króluje samotnie
     Nad gruzami wielkich świątyń
     I nad oleandrami

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

5977. Świąteczny czas (III)  // Z oazy (CDVI)

Zamówiłam do buta na Mikołaja. Sadownik, próbując zrealizować prośbę, zde­rzył się z rzeczywistością, ale jako wysłannik świętego, co gubi pod iglastymi drzew­ka­mi zmaterializowane marzenia, dał radę.

W wigilijny wieczór obdarowana niemożliwie literkami zaczęłam i skończyłam tym tomikiem. Rozkosz, nie iesbeen. Gatunek i gramatura papieru. Ilustracje. Światło, pomimo wielkości li­ter, które i czterdziestolatka zmusi do użycia okularów do czy­tania.

Delektując się kolejnymi wersami, szczególnie przy krótkich strofach myślałam o tru­dzie i magii przekładu — o wierności, co walczy z pięknem formy i brzmienia, o niezgodzie na gubienie tego, co migocze w związkach sąsiadujących ze sobą słów. Więc gdy dotarłam do posłowia, ostatni jego akapit o spotkaniu poetki i tłumaczki wprawił mnie w zachwyt. To musiał być magiczny czas. Pięknie mieć pod ręką za­trzy­mane w słowach jego wspomnienie.

A twardogłowym, co nie przyjmują do wiadomości luki płacowej, drwią z femi­na­ty­wów lub twierdzą, że kobietom zasadniczo jest w życiu dużo łatwiej niż mężczy­znom, dedykuję pierwszy akapit z posłowia, życząc przeczytania ze zrozumieniem słów: jedynej dotąd (mamy rok 2025!).

Anne Perrier (1922-2017) jest jedną z najwybitniejszych poetek języka francuskiego ostatniego stulecia. […]  w 2012 roku minister kultury Frédéric Mitterrand wręczył jej — jako jedynej dotąd kobiecie — Grand prix national de la poésie za dorobek życia.

Towarzyszami drogi, braćmi światła i symbolem naszych wysił­ków w du­chowym porządku są drzewa. […]  pod wieloma wzglę­dami dzielą one losy ludzi i — niczym drzewo z Ténéré, które rosło na pustyni przez po­nad dwa tysiące lat — są punktem orientacyjnym dla serca człowieka.

Dla poetki — zachwyconej światem słów, ich ciężarem, barwą, cie­le­sno­ścią i warstwą dźwiękową — istotne było, by słowo (nośnik znaczenia) zwracało się zarówno do umysłu, jak i do ucha.

Może nadarzyć się sytuacja pozwalająca doświadczyć tłumaczowi bądź tłumaczce, czy oryginał i przekład brzmią podobnie, czy udało się za­cho­wać w przekładzie zbliżoną linię melodyczną. I nadarzyła się. W czasie wieczoru poświęconego poezji Anne Perrier czytałyśmy jej wiersze w obu wersjach — najpierw ona, potem ja. Pozostało mi wspomnienie zaskakującego współbrzmienia.

Anna Dutka-Mańkowska

🖇 🖇

Może poezja
To nic innego
Jak miłość która odchodzi
I przychodzi w ciszy

I pragnie się narodzić
W bezbronnym sercu

🖇

Nadzieja
Mieści się w dłoni

Jak łza ale tak świeża
Że starczyłoby jej dla całego świata
Gdyby wszystkie wody spłynęły

🖇

Z tak daleka nie mogę
Obmyć wam twarzy czułą wodą
Tylko serce wyrusza w drogę

🖇

🖇

FLECISTA
     Jestem już tylko cieniem
     Na twarzy dnia
     Jestem tylko cierpieniem
     I skargą świata
     Jestem już tylko cierniami
     I pośród ruin wołaniem
     Jestem już tylko
     Otwartą raną tych czasów
     Jestem już tylko
     Fletem pełnym wiatru

🖇

Kiedy ważę życie
Czuję w dłoniach twardy ciemny owal
Małej oliwki
I jej wygląd smutnego dziecka które nie urosło
Któremu na zawsze odmówiono
Ciepłej dojrzałości śliwek

🖇

Drogi kiedyś rzekły
Tutaj się rozejdźmy
Gdzie stoją kryształowe podnóża dnia

🖇

🖇

Spokój
Trzymasz go w dłoniach
Jak arbuz

🖇

🖇

Cóż teraz powiem?
Radość we mnie
Wzbiera jak morze
O życie
O śmierci
O ukochane

🖇

NASZA SIOSTRA ŚMIERĆ
     […]
     Powoli
     Tak jak tworzy się kwiat
     Naucz mnie
     Trzech skromnych głosek
     Słowa tak

🖇

🖇

Mija piękno na ziemi
Mijają dni długie
Koszmarna rana
Jak ołów tkwi we mnie
Śmiertelna sprzeczność
Jak być i nie być
W tym świecie

🖇

Dołączyłam do dzikich ptaków
O, szukajcie mnie już
Gdzie indziej

🖇

🖇

W odwiecznym cieniu
Promienna dusza
Ukazuje mnie słońcu

🖇

Uczepiona nici
Promiennego lata
Ważka
W blasku świadczyć się zdaje
Że życie to królestwo
Nietrwałe

🖇

🖇

Ach, zerwać cumy
Wyruszyć wyruszyć
Nie jestem z tych co zostają
Dom i ogród tak ukochane
Nigdy za mną lecz zawsze przede mną
W cudownej mgle
Nieznanej

🖇

Nie cienia szukam
Ani nikłego śladu
Postoju pod palmami
W bezruchu ni wody ni anioła
Strażnika oazy
Szukam drogi biegnącej
zawsze zawsze zawsze

🖇

🖇

Urzekają mnie
Widmowe drogi pustyni
I niezmierna cierpliwość wielbłądów

Anne Perrier, Flet pełen wiatru,, ilustr. Christiane Papé,
Anna Dutka-Mańkowska (wybór, przekład, posłowie),
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2025.
(wyróżnienie własne)

Jakże są piękne ogrody wrześniowe
Gdy pradawne spełniają się czary
Czyżbym czas przemierzyła
Tylko dla tej godziny owoców dojrzałych
I rąk wyciągniętych
Ku niewysłowionej pełni
Co za przywilej

🖇

Kiedy nadejdzie pora
Pchnąć bramę ogrodu
Bez jednej łzy przemierzyć
Róży przestwór
I z wolna się prześlizgnąć
Z jednego Lata w drugie

🖇

Gdy już nic nas nie będzie zatrzymywać
Ani kwiat ani ptasi śpiew
Ani uśmiech ani łza
O mój flecie coś przybył z tak daleka
By podtrzymać mój głos
Będę cię mogła zwrócić niebu
Melodii wiatrów
Ognistemu światu
Z którego mi cię użyczono

🖇

Nie zatrzymujcie mnie jeśli
Na zakręcie drogi
Nagle
Porwana ku źródłom światła
Wespnę się po śpiewie kosa

🖇

Jesteś ptakiem na tym świecie
Nie zdradź przestrzeni ni śpiewu

🖇

I moja dusza która się uczy
Mówić ty

(tamże)

poniedziałek, grudnia 22, 2025

5974. Z oazy (CDV)

Dziś mój pierwszy wiosenny dzień. Będzie dłuższy od najkrótszego dnia w roku. Wol­no, wolniutko zaczęliśmy maszerować ku zieloności świata. Ta perspektywa spra­wia, że wszystko widzę w różowych okularach.

Odkryta przypadkiem seria, jest teraz przeze mnie intencjonalnie odkrywana. Po­zo­sta­ję w zdumieniu, że na zajęciach z literatury amerykańskiej nikt nie podsunął pod nos chociaż jednego wiersza tej poetki. A może nie podsunął, bo trudno było wybrać tylko jeden? Ja nie umiałabym tego zrobić.

Nie miałam pojęcia, że można umieć za­mie­niać ułamki sekund na strofy, być szyb­szą od migawki aparatu fotograficznego. Pięknie wykadrowane obrazy nie w pikse­lach lecz w wersach umiała zatrzymać ta poetka jak nikt.

Queerowość poezji Lowell wiąże się z płynnością, niejednoznacznością czy otwartością. Często przewija się w jej wierszach słowo „beloved”. O ile w angielszczyźnie nie jest ono nacechowane płciowo, o tyle tłu­ma­cze­nie nieraz wymaga dookreślenia, co może stanowić wyzwanie. Ze­sta­wienie odmiennych przekładów pokazuje różne możliwości inter­pre­ta­cyjne.

Lowell konsekwentnie skupia uwagę na ulotnych chwilach, starając się precyzyjnie utrwalić własne impresje. Ile można tak naprawdę zobaczyć i zapisać w pamięci? Jak widzieć głębiej? Jak ta głębia przekłada się na myśli i uczucia?

Tra­gizm sytuacji nie pozwala delektować się światem. Zmysłowość per­cep­cji okazuje się przywilejem, który można stracić w kryzysie. Wojna tworzy wyrwę w czasoprzestrzeni […]. Dzięki Lowell możemy le­piej zro­zu­mieć, jak pod wpływem doświadczeń granicznych zmienia się spo­sób przeżywania świata i jak ważne jest, by starać się tę zmianę na­zwać i zobrazować.

Joanna Mąkowska

Jej [Amy Lowell] głos nie należy do archiwum ani do pożółkłych an­to­lo­gii. To głos kogoś, kto dzisiaj siada przy kuchennym stole, patrzy w two­je oczy i mówi ci o miłości, codzienności i o ciele tak, że świat na chwilę traci obojętność.

Czytana dziś [Amy Lowell] nie staje się lustrem ani ozdobą. Raczej przy­po­mnieniem, że literatura bywa tym, czym akurat musi być – sposobem trwania, trybem oddychania, szansą na przetrwanie dnia.
     […]  jej wiersze pokazują drogę: ku intymności, która nie boi się co­dzien­ności, ku doświadczeniu kobiecemu, które nie jest marginesem, lecz centrum.

Tytuł serii można czytać na wiele sposobów. This Is Not America – to nie Ameryka z billboardów, filmów i mitów. To Ameryka, która rodzi się w wierszu, a nie w telewizji. Ameryka księżycowego ogrodu, a nie czer­wo­ne­go dywanu. Ameryka tęsknoty i gniewu, które nie mieszczą się w ha­słach wyborczych. Lowell mówi wprost: świat nie należy do silnych ani głośnych, lecz do tych, którzy mają odwagę czuć i nazywać.

Artur Burszta

🖇 🖇

Ukochana, męczy mnie to, że twoja nieobecność
Do krwi rani mi serce;
Że wyciskam z niego krople atramentu
I wysyłam w liście.
I płonę samotnie w ogniu
Wielkiego księżyca.

🖇

Jarzysz się w moim sercu
Jak płomyki niezliczonych świec.
Ale kiedy chcę ogrzać dłonie,
Przewracam świece, niezgrabna,
I wpadam potem
Na stoły i krzesła.

🖇

Szłam za nią długo,
W nią tylko wpatrzona, nie wiedząc, gdzie idę.
[…] 
Szłam za nią,
Wypatrywałam migotliwego trzepotu jej skrzydeł.

🖇

Kiedy o tobie myślę,
Nie widzę twarzy,
Widzę tylko ręce,
Twoje ręce,
Gdy szyją,
Trzymają książkę,
Odpoczywają przez chwilę na parapecie.
Przed oczami mam zawsze twoje ręce,
Ale w moim sercu mieszka melodia twojego głosu
I miękka jasność, która jest twoją duszą
.

🖇

Śnieg szepce o mnie,
Moje drewniane chodaki
Pozostawiają głębokie otwory.
Lecz nikt nie będzie przechodził tą drogą,
Szukając moich śladów,
A kiedy dzwon świątyni odezwie się znowu,
Już ich nie będzie, znikną zasypane.

🖇

Niuans
     Nawet irys się wygina,
     Gdy motyl na nim usiądzie.

🖇

Twoje kroki na bębnie mostu obok mojego domu
Są jak dudniące krople przelotnej ulewy.
Tak szybko cichną.

🖇

Nad sklepem, gdzie sprzedaje się jedwab,
Wciąż unoszą się latawce w kształcie smoków.

🖇

[…]  czy widzisz te lilie o barwie pomarańczy?
One znały jeszcze moją matkę,
Lecz kogo z mych bliskich będą znały,
Gdy mnie już nie będzie.

🖇

Pokój
     Siedząc na lufie armaty,
     Żółty motyl to rozchyla, to znów składa skrzydła.

🖇

Pustelnik Kisen
Ułożył tysiąc wierszy
I dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć cisnął do rzeki,
Uważając, że tylko jeden godzien jest zachowania.

🖇

Czas
     Przeglądając się w swym metalowym lusterku,
     Ujrzałam słabo zarysowaną
     Postać żurawia
     Wyrytego po drugiej stronie.

🖇

Wrzesień 1918
     Dwaj chłopcy leżą na brzuchu,
     Uważnie zbierają jagody,
     Wkładają do kartonowego pudełka.
 
     Kiedyś nie będzie wojny.
     Wtedy wyjmę to popołudnie
,
     Poobracam je w palcach
     I poczuję w ustach jego słodki smak,
     I uderzy mnie rześki szelest jego bujnych liści.
 
     Dzisiaj mogę tylko jakoś je zebrać,
     Włożyć do pudełka z drugim śniadaniem,
     Bo czasu starcza mi jedynie na to,
     By próbować utrzymać się na nogach
     W potrzaskanym świecie
.

🖇

W średnim wieku
     Wersja Leszka Engelkinga
     Jak czarny lód
     Pokryty bezsensownymi wzorami przez kiepskiego łyżwiarza –
     Taka jest zmatowiała powierzchnia mojego serca.

W średnim wieku
     Wersja Andrzeja Szuby
     Matowa powierzchnia mojego serca
     Jak czarny lód
     Zabazgrany niezrozumiałymi wzorami przez lichego łyżwiarza.

🖇

Życie to jest strumień długi,
Do którego wrzucamy, za płatkiem płatek,
Kwiat naszego serca, świątek, piątek;
Koniec podróży gdzieś we śnie się gubi,
Znikają jak odpływający w niewiadome statek,
Widzimy tylko radosny podróży początek.
[…] 
Sypiemy płatki kwitnącej róży życia;
Coraz dalej płyną,
Jaki cel je ugości,
Nie dowiemy się nigdy. W podróż tajemniczą
Strumień je zabiera
I każdy płatek
Znika gdzieś w nieskończoności.
[…] 
A płatki nurt niesie, choć zapach ich wciąż tu gości.

Amy Lowell, Gałązka rozmarynu,
przeł. Andrzej Szuba, Leszek Engelking, Tadeusz Sławek,
Biuro Literackie, Kołobrzeg 2025.
(wyróżnienie własne)
seria this is NOT america #3

Jaśniejsze od świetlika nad rzeką Uji
Są twoje słowa w mroku,
Ukochany.

🖇

Żona rybaka
     Kiedy jestem sama,
     Podmuchy wiatru w gałęziach sosen
     Wydają się falami,
     Co ocierają się o burty łodzi.

🖇

Pewien mądry człowiek,
Patrząc na gwiazdy sunące po nieboskłonie,
Wypowiedział taką oto uwagę:
Wysoko nad ziemią świetliki poruszają się wolniej.

🖇

Masa dni przede mną piętrzy się bezładnie,
Chaos atomów, z którym do ładu dojść muszę,
Jakoś przeżyć, a najpierw trzeba je odkurzyć.
Wszystko musi być na czas, starannie,
Nie będzie odroczeń czy powtórzeń żadnych.

🖇

W twoich oczach
Tlą się zwiędłe róże wydartych czasowi minut

🖇

Usiadłam
Do pisania wiersza
O klonach.
Ale blask księżyca
W kałamarzu
Oślepił mnie,
I mogłam napisać tylko to,
Co pamiętam.
Dlatego na kopercie wypisałam
Twoje imię.

(tamże)