piątek, czerwca 19, 2026

6149. Z oazy (CDLV)

Wra­żenia po doskonałych książkach opadają długo. Niczym trawienie, proces ten pochłania wszelkie moje energetyczne moce, zostawiając tylko tyle siły, by starczyło na codzienną rehabilitację i gapienie się w niebo podczas picia kawy.

Tak było w przypadku tej lektury. Sięgnęłam po nią z powodu Autorki, nie tytułu. Ponieważ choroba zmiotła z planszy mojego życia wszystkie odcienie poczucia winy — żarło to tyle energii, jaką już od dawna nie dysponuję — więc gdyby tę książkę na­pi­sał ktoś inny, nawet nie rzuciłabym kątem oka na okładkę, umieszczając tytuł w ka­tegorii poradników z cyklu jak być szczęśliwym od wczoraj. Między Bogiem a prawdą w pierwszej chwili, zanim dojrzałam nazwiska Autorki, dokładnie to zdą­ży­łam pomyśleć.

Rozkosz z czytania jak zwykle oznaczała ogromny mozół podczas wydłubywania fragmentów, które koniecznie, bezwzględnie, zawsze muszę pod ręką mieć. Piękne i w punkt wszystkie. Wciąż!

Hałda destrukcyjnych myśli oddzieliła nas od możliwości prze­ży­wa­nia zwy­czajnie, lekko i radośnie nowej sytuacji, w której się zna­la­złyśmy. Te myśli odkładają się w nas, tworząc z czasem jakby che­micz­ny osad, czysty koncentrat naszych wewnętrznych ogra­ni­czeń. Chciałabym zbadać skład tego osadu, zanalizować go, tak by ta ana­li­za przyniosła pożytek i mnie samej, i innym.

🖇

[…]  trzeba, byśmy zwróciły uwagę na naszą nie­win­ność, nawet jeżeli zazwyczaj trudno nam uwierzyć, że ona w ogóle istnie­je. Już to tylko, samo w sobie, wy­da­je się nie­zwykle znaczące.

🖇

[…]  „wróg wewnętrzny”, o którym tu mowa, jest tak naprawdę wro­giem uwewnętrznionym. Jest to po prostu rezultat dłu­go­trwa­łe­go osa­dza­nia się w nas wroga zewnętrznego. To by wyjaśniało, dla­cze­go gru­py zdo­mi­no­wa­ne, na których temat krąży wiele ne­ga­tyw­nych ste­reo­typów — dzieci, ko­bie­ty, mniejszości seksualne lub rasowe – są szcze­gólnie podatne na działanie tego me­cha­nizmu. Zastanawiając się nad poczuciem winy, trzeba za­sta­no­wić się rów­nież nad tym, kto i po co je wywołuje oraz jakie korzyści za­mie­rza z tego czerpać.

🖇

Mimo otaczającej ją powszechnie aury potępienia przemoc „wycho­waw­cza” – fizyczna czy psychiczna – nadal sieje spustoszenie. Jej uporczywe trwanie jest zjawiskiem wręcz zdumiewającym. Repre­syj­na koncepcja istoty ludz­kiej i ludzkiego życia, wpisana w naszą pa­mięć cielesną i emocjonalną, prze­cho­dzi z pokolenia na pokolenie, czę­sto bez naszego świadomego udziału.

🖇

[…]  wszystkie słowa określające czynności istniały od początku za­rów­no w żeńskiej, jak i męskiej formie.
     [Éliane] Viennot podkreśla, że „nieprawdą jest, iż rzeczowniki żeń­skie pochodzą od męskich”, mimo że tak twierdzą liczni gra­ma­tycy po­świę­ca­jący całe rozdziały swoich książek „kształtowaniu się form żeńskich rze­czowników”, zamiast pisać raczej o „kształtowaniu się rzeczowników osobowych”.

🖇

Nawet jeśli inne religie wynalazły własne formy wywoływania w ludziach poczucia winy, nawet jeśli na samo chrześcijaństwo składały się bardzo róż­ne, nieraz antagonistyczne prądy, nie zmienia to faktu, że chrześcijański Zachód jest szczególnie mocno naznaczony obsesją winy.

🖇

Pewność i nieuniknioność Upadku jest wdrukowana w połączenia nerwowe w naszych mózgach. […]  Jedna rzecz to zdawać sobie sprawę z tego, że ży­cie jest zmienne, że jego równowaga jest zawsze zagrożona i że coś złego może się zdarzyć. Inna zaś — być przekonaną, że to musi się zdarzyć, że po każdym szczęśliwym zdarzeniu musi nastąpić cios, a ten cios jest karą lub ceną, którą trzeba zapłacić. „Jesteśmy tak uwarunkowani, by w każ­dej chwi­li pośród przyjemności oczekiwać nagłego zwrotu, obrotu fortuny, ra­chunku do zapłacenia” — pisze Raoul Vaneigem. Innym razem formułuje to tak: „Lubię głaskać kota, nie myśląc o tym, jak ostre są jego pazury”.

🖇

Boisz się złożyć broń, bo boisz się utracić władzę. Ale władza nigdy nie była twoja. Twój jest tylko lęk.
   — Elizabeth Gilbert

🖇

Żeby bowiem zbuntować się przeciwko niesprawiedliwościom i nie­rów­no­ściom, żeby uwierzyć w możliwość postępu, trzeba najpierw przezwyciężyć przekonanie o złu nieodwracalnie wpisanym w naturę człowieka. […]  Lytta Basset pisze, że koncepcja grzechu pierworodnego to „pranie mózgu” i „wza­jem­ne zadręczanie się”.

🖇 📎

Wyobrażenia są faktami. Mają nad nami władzę, determinują nasz los w wymiarach mentalnym, uczuciowym, zawodowym, ekonomicznym, praw­nym […]. Zawsze towarzyszą nierównościom i wszelkiej dyskry­mi­na­cji. Pozwalają dojrzeć relacje władzy tam, gdzie ich istnienia zupełnie nie podejrzewałyśmy. Dlatego tak ważne jest, by je rozpoznawać. Dlatego nie można pozwolić sobie na to, by stać się ich igraszką, by im ulegać — ani jako ofiara, ani jako współwinna czy współwinny. Nie ma wyjścia, czas zacząć polowanie na duchy.

🖇

[…]  jestem coraz bardziej przekonana, że te dwie sfery — fakty i wy­obra­że­nia — nie są bynajmniej odrębne, raczej stale przenikają się nawzajem.

🖇

[…]  problemem, który mnie interesuje, są nie tyle nasze nawyki myślowe, ile stojące za nimi stosunki władzy. […]  poczucie winy wynikające z sa­me­go naszego bycia na świecie, poczucie nieprawomocności czy nie­sto­so­wno­ści naszego istnienia, poczucie, że wszystko robimy źle — są to do­świad­cze­nia znacznie wykraczające poza tak zarysowane ramy. Poczucie winy jest podstawowym i wszechobecnym faktem wynikającym z kondycji kobiety.

🖇

Kobiety, jak każda grupa zdominowana, żyją w gęstej sieci przesądów, ka­ry­katuralnych wyobrażeń, odruchowej wrogości, przez którą naprawdę trudno im się przebić, kiedy chcą zaistnieć jako podmioty, kiedy chcą zostać wysłuchane i potraktowane poważnie, kiedy chcą bronić swojego zdania, swojej wiarygodności czy swojego interesu.

🖇

Kobiety mają zawsze się dostosowywać, mają starać się zajmować tylko tyle przestrzeni, ile im łaskawie zostawiono.

🖇

Kiedy spotkały się w 2005 roku, [Camille] Paglia opowiedziała jej [Virginii Despentes], że w latach sześćdziesiątych na kampusach uniwersytetów ame­ry­kańskich „sypialnie dziewcząt zamykano o dziesiątej wieczorem, a chłopcy mogli robić, co chcieli. Pytałyśmy: «dlaczego traktuje się nas ina­czej?». Odpowiedziano nam: «bo świat jest niebezpieczny, możecie zo­stać zgwałcone». Odpowiedziałyśmy: «dajcie nam prawo za­ry­zy­kować»”.
     Istnieje też inne rozwiązanie: zamiast narzucać kobietom godzinę po­li­cyj­ną, dlaczego by nie wyznaczyć jej mężczyznom, skoro wśród nich mo­gą się znaleźć gwałciciele? Czy nie byłoby to bardziej logiczne? Taką pro­wo­ka­cyj­ną propozycję wrzuciła w 2018 roku na Twittera Danielle Muscato, ame­ry­kańska feministka. Zaproponowała swoim obserwatorkom, by za­sta­no­wiły się, co zrobiłyby ze swoją wolnością, gdyby mężczyźni od dzie­wią­tej wieczorem nie mieli prawa wychodzić z domu. Dostała setki odpowiedzi.
     Pośród chóru obrażonych męskich głosów („przecież nie wszyscy męż­czy­źni…” i tak dalej) znalazły się na przykład takie wypowiedzi: „Cho­dzi­ła­bym sobie do parku oglądać gwiazdy”, „Cho­dzi­łabym na długie sa­mot­ne spa­ce­ry”, „Chodziłabym po Central Parku, słuchając muzyki na słu­chaw­kach”, „Snułabym się po Paryżu i wracałabym do domu pierwszym metrem”, „Jeździłabym całą noc samochodem, nie bojąc się zatankować albo iść się wysikać”, „Spałabym pod namiotem”, „Ubierałabym się, jak chcę”, „Całe lato spałabym w swoim ogrodzie”, „Chodziłabym do baru pisać przy drin­ku”, „Chodziłabym na imprezy, tańczyłabym i piłabym, ile tylko bym chciała”…
     Wszystkie te rzeczy wolno nam robić. Ale jakże inaczej by się robiło to wszystko bez ciągłego niepokoju, bez ciągłej potrzeby pilnowania się, na luzie i z poczuciem, że jesteśmy na świecie w pełni u siebie. […]
     W propozycji Danielle Muscato nie chodziło o to, by zaraz wprowadzać ją w życie, co byłoby rzecz jasna niemożliwe, lecz o to, by pobudzić myślenie i wyobraźnię. Wywołane przez nią reakcje oburzenia pokazują, jak bar­dzo uświęcona jest dla nas wolność mężczyzn, mimo że prze­cież bez szemrania akceptujemy ograniczenia, którą istnienie prze­mo­cy seksualnej nakłada na kobiety. Wyobrażony zamach na wol­ność do­mi­nu­ją­cych jest najwyraźniej trudniejszy do zniesienia niż real­ny za­mach na wolność zdominowanych.

🖇

Na obwinianie ofiar wpływają dwa ukryte czynniki. Pierwszym jest próba uniknięcia trudnej do zniesienia prawdy, że nie ma żadnego sposobu, by zapobiec gwałtowi, żadnej możliwości, by mieć pewność, że to się nie przy­tra­fi nam albo osobie, którą kochamy. Dlatego, jak zauważa Giulia Foïs, wolimy myśleć, że „ta, której to się zdarzyło, zrobiła coś nie tak. Wystarczy nie popełniać tych błędów co ona i można mieć pewność, że to się nie sta­nie”. Po raz kolejny więc trafiamy na zasadę, że „lepsze poczucie winy niż poczucie bezsilności”, tym razem w kontekście ofiar.

🖇

[…]  mamy prawo same wybierać, na którą wojnę chcemy iść, a na którą nie (możemy nawet nie iść na żadną). Co więcej, okoliczności mogą być bardzo różne i nie zawsze mamy takie samo pole manewru. Czasami można sobie pozwolić na sprawdzenie granic i podejmowanie ryzyka, czasem zaś naszym prawem, a nawet obowiązkiem jest robić to, co konieczne, żeby przetrwać.

🖇 📎 📎

Na pierwszy rzut oka można by myśleć, że dzisiaj w świecie zachodnim otaczamy dzieci uwielbieniem, że robimy wszystko, co w naszej mocy, by zapewnić im optymalny rozwój.

🖇

[…]  choć złe traktowanie w dzieciństwie, fizyczne czy psychiczne, jest wspól­nym losem większej części ludzkości, to zarazem uporczywie pozostaje tematem tabu. Stale wymyślamy wymówki dla rodziców, których przecież kochamy i od których jesteśmy na wszelkie sposoby zależne, a kiedy sta­je­my się dorosłe, bagatelizujemy, wypieramy albo usprawiedliwiamy to, co musieliśmy znosić.

🖇

„Nie mogłabym tego nigdy zrobić komuś, kogo kocham — powiedziała Ann.
     — Zrobić czego?
     — Dzieciństwa”.
     I wymienia: „Niepewność, całkowity brak autonomii i poczucia kontroli. Każą ci opuszczać miejsca, których za nic nie chcesz opuścić, i jechać w miej­sca, w których za nic nie chcesz być. Strach, szykany, bezsilność, przymus […].

🖇

Problemem jest dziecko. Nie dynamika rodziny. Nie świat. Nie trudności życiowe. […]  Zwolennicy i zwolenniczki tradycyjnego wychowania oskar­ża­ją wychowanie pozytywne o idealizowanie dzieci, nie zauważając, że ich postrzeganie rodziców, i w ogóle dorosłych, też jest wyidealizowane i nie­przy­sta­jące do rzeczywistości.

🖇

Bicie dzieci […]  powinno być prawnie zakazane — swoją drogą, we Francji ten zakaz obowiązuje od 2019 roku — jednak nie dlatego, że jest przemocą, lecz dlatego, że „świadczy o straszliwej bezsilności” rodziców. Rodzic, który ucieknie się do tego rozwiązania, ryzykuje, że upiorny bachor spojrzy mu prosto w oczy i rzuci twardo: „Tylko na tyle cię stać?”.

🖇

[…]  tracimy z oczu podstawowy fakt: dzieci nie mają żadnej władzy. Są całkowicie zależne od rodziców, fizycznie, materialnie i emocjonalnie. Są niedoświadczone, wrażliwe, bezbronne.

🖇

Wiele jest dokumentów ukazujących skalę przemocy znoszonej przez dzieci ze strony osób, które teoretycznie powinny się o nie troszczyć: rodziców, opiekunów i opiekunek, nauczycieli i nauczycielek…

🖇

[…]  frustrujące jest spotykanie się, nawet w środowisku feministycznym, ze stereotypem, że odmowa macierzyństwa oznacza obojętność, a nawet wro­gość wobec dzieci.
     Można przecież nie chcieć mieć dzieci — tak było ze mną — a mimo to przej­mować się dobrostanem tych, które żyją wokół nas. Posiadanie dzieci z kolei nie oznacza wcale automatycznie miłości dla nich — wszechobecność „wychowawczej” przemocy świadczy o tym dobitnie. Przeciwnie, może na­wet osobie, która nigdy nie przeszła na drugą stronę, na stronę rodziców, ła­twiej zachować ściślejszy kontakt z własnym dzieciństwem, być bliżej punktu widzenia dziecka […].

🖇

Świat nie jest skrojony na potrzeby dziecka. Jest ono wręcz zakłó­ce­niem jego logiki, opartej na porządku, racjonalności, tempie pracy, wydajności i rozsądnym zarządzaniu czasem.

🖇

Na sukces życiowy ma wpływ ogromna liczba czynników generujących różnego rodzaju niesprawiedliwości i nierówności — do najważniejszych należą kapitał ekonomiczny i kulturowy wyniesione z domu. Tylko jeden z tych czynników nic nie kosztuje i jest dostępny tak samo dla wszystkich, a mianowicie wiara pokładana przez rodziców we własne dziecko. Może więc warto przestać ją ośmieszać, traktując pogardliwie […].

🖇

Zwolenniczki i zwolennicy wychowania autorytarnego wydają się sądzić, że w stosunku do dziecka świat ma zawsze rację. Wierzą w absolutne, ślepe posłuszeństwo. Obca im jest idea, że zasady życia społecznego można by negocjować, że one już są negocjowane.

🖇

[…]  dzieci, być może dlatego, że znajdują się w obiektywnie słabszej pozycji i są całkowicie zdane na łaskę dorosłych, bywają bardzo wrażliwe na nie­spra­wie­dli­wość i nigdy jej nie zapominają.

🖇

[…]  zawsze chodzi o to samo:
to wszystko dla twojego dobra.

🖇

Tak, dzisiaj „kochamy dzieci”, ale jako przedmioty, jako fetysze i trofea.

🖇

[…]  dorosłym tylko się wydaje, że widzą dzieci takimi, jakie one są. Tak naprawdę widzą oni swoje własne wyobrażenia na temat dzie­ciń­stwa. Interpretują zachowania dzieci przez pryzmat idei, które wcześniej sami sobie o nich wytwarzają.
   — Dion Sommer

🖇

[…]  dzieci urodzone w rodzinach imigranckich, czarnych lub arabskich, są coraz bardziej demonizowane w dyskursie publicznym i w mediach. Fatima Ouassak […]  nazywa taką odmianę dehumanizacji „deinfantylizacją”. „Kie­dy my patrzymy na nasze dzieci, widzimy szczerbate uśmiechy, roz­wią­za­ne sznurowadła, ręce upaćkane flamastrami – widzimy dzieci. Kiedy patrzy na nie system, nie widzi dzieci – widzi zagrożenie, widzi tysiące biedaków, muzułmanów, Czarnych i Arabów, którzy roją się w szkołach publicznych. System je deinfantylizuje”.
     Dziecko postrzegane jako istota niewinna, pełna możliwości, godna tros­ki i zainteresowania to zasadniczo białe dziecko z klasy średniej i wyższej.

🖇

Rodzice, którzy wstydzicie się tego, że tracicie panowanie nad sobą i krzyczycie na swoje dzieci — przeproście.

🖇 📎 📎 📎

Kobiety nie tylko milczą wobec innych na temat swoich doświadczeń, lecz także same biorą udział w kontrolowaniu i ocenianiu innych. […]  „Może pani w to wierzyć lub nie, ale są osoby, które uważają doświadczenie macierzyństwa za coś pozytywnego. Ale do tego trzeba trochę dorosnąć”.

🖇

[…]  niezależnie od sytuacji, w jakiej się znajdujemy, nigdy nie je­steśmy traktowane jak dorosłe, samowystarczalne i samodzielne myślące osoby.

🖇

Jak słusznie ujęła to Cécile Doherty-Bigara, matka jest stale narażona na kry­tykę i nigdy nie robi dość, natomiast ojciec — „wystarczy, żeby nie był kompletnym łajdakiem, i wszyscy będą zachwyceni”. Ten rozdźwięk między poziomem zaangażowania oczekiwanym od matki i od ojca jest częścią szer­sze­go systemu nierówności — domowych, zawodowych, ekonomicznych — któ­re najczęściej dramatycznie pogłębiają się po przyjściu na świat dziecka.

🖇

Również dla Illany Weizman ten przymus siedzenia cicho był trudny do zniesienia. […]  „[…]  «a to wszystko minie, nie martw się». Być może wszystko kiedyś minie, ale w tej chwili jestem w samym środku tego. Być może wszystko minie, ale jakim kosztem? Co ze mnie zostanie po odejściu tego mroku?”

🖇

Ten mechanizm dotyka wszystkie grupy zdominowane: przemoc, której doświadczają, jest kompletnie niewidoczna, jakby w ogóle nie istniała, a w związku z tym każdy odruch buntu z ich strony interpretuje się jako przejaw ich agresywnej natury.

🖇 📎 📎 📎 📎

[…]  „nie moż­na rozkazać oliwkom, żeby szybciej dojrzewały” — jak mówi śródziemnomorskie przysłowie.

🖇

Biolog Olivier Hamant zauważa: „Żywa istota nie jest produktywna: nie jest ani skuteczna (jej istnienie nie ma celu), ani wydajna (marnuje ogrom­ne ilości energii i zasobów)”. Jeśli czasami ulegamy złudzeniu, że jest od­wrot­nie, to dlatego, że w XIX wieku „myślenie w kategoriach opty­ma­li­za­cji w przemyśle zostało przeniesione na istoty żywe”. Skutkiem tego jest rów­nież chybiona interpretacja teorii Darwina. Najczęściej rozumie się ją tak, że w procesie ewolucji przetrwają tylko najsilniejsi — a tak naprawdę ewo­lu­cja selekcjonuje organizmy, które „mają cechy wystarczające”. Tak, po prostu „wystarczające”. „Można więc powiedzieć, że ocena dostateczna, taka trójka z plusem, wystarczy, żeby przetrwać miliony lat” — pisze Ha­mant. I dodaje: „Myślenie o żywych organizmach tak, jakby były zopty­ma­li­zo­wa­ny­mi systemami, dużo mówi o naszej obsesji wydajności, lecz nie­wie­le o żywych organizmach”.

🖇

Takie przerwy służą regeneracji, odświeżeniu umysłu, są nie­zbęd­ne dla zdrowia psychicznego i uzupełnienia strat energetycznych. „«Marnowanie czasu» jest potrzebne, zdrowe i nor­mal­ne” — podkreśla [Devon] Price.

🖇

Występując przeciwko katolikom — którzy wierzyli, że każda jednostka mo­że zasłużyć na zbawienie, pod warunkiem że trzyma się z dala od grzesz­nych pokus — twórcy protestantyzmu głosili, że ludzie są z góry skazani na zbawienie lub potępienie, zgodnie z jakąś tajemniczą logiką, na którą żadne ich działania nie mają wpływu. Zamiast jednak w związku z tym uznać, że nie ma co się przejmować, i zacząć spokojnie korzystać z życia, protestanci propagowali życie surowe, w pełni poświęcone pracy i ciągłemu wypa­try­wa­niu znaków bycia wybranym.

🖇

„Ja” to nie tylko ktoś, kto myśli i działa. To również ktoś, kto czuje i doświadcza, zgodnie z rytmem wciąż odnawiającej się energii wewnętrznej.
   — Françoise Héritier

🖇

Tricia Hersey, jak wiele innych Amerykanek i Amerykanów, ma za sobą doświadczenie ubóstwa, prekariatu, wydłużonych dni pracy, zwracania pożyczek studenckich i narastającego wyczerpania. Stopniowo jednak za­czę­ła wprowadzać w swoją codzienność małe obszary oporu przez od­po­czy­nek — jak chwila sjesty czy moment rozmarzenia i zagapienia się w ok­no… Naśladowała w tym swoją babcię Orę, która — choć jej życie było na­praw­dę ciężkie i na co dzień doświadczała segregacji rasowej — umiała każ­de­go dnia znaleźć pół godziny, które spędzała, siedząc w samotności, po ciemku, bez ruchu. Był to jej kawałek czasu i przestrzeni, gdy mogła po prostu być. Kiedy Tricia pytała ją, po co to robi, ona odpowiadała: „Daję odpocząć mo­im oczom i słucham, co Bóg ma mi do powiedzenia”.

🖇

Próbuję ze spokojem przyjmować nieuniknione spowolnienia, zawirowania, po prostu rytm życia.

🖇

Osoby dyskryminowane często pracują bardzo intensywnie po to, by od­da­lić od siebie obraźliwe stereotypowe wyobrażenia, które funkcjonują na ich temat. Ciężką pracą zadają kłam uprzedzeniom przedstawiającym je jako osoby głupie, niekompetentne, leniwe…

🖇

Zasługujemy na coś lepszego niż nieustanne przemęczenie. Jestem przekonana, że największym darem, jaki mogłybyśmy ofiarować światu, byłaby nasza spokojna, życzliwa obecność w nim.
   — Nicola Jane Hobbs

🖇

[…]  przekonanie, iż wszyscy jedziemy na tym samym wózku, jest tylko częściowo prawdziwe. Kapitalizm zawsze wybiera dobro jednych kosztem dobra innych. Reklamy usług dostawczych i firm sprzątających dobitnie świadczą o tym, że kapitalizm tylko wtedy zachęca nas do odpoczynku, beztroski, bezczynności i spokoju, jeżeli ma pewność, że ktoś inny będzie harował za nas.

🖇

Kultura przepracowania prowadzi do tego, że zaniedbujemy siebie i ciągle wyżej podnosimy poprzeczkę naszej fizycznej wytrzymałości. Mentalność, której zasadą zdaje się odmowa „wsłuchania się w siebie” — wyrażenie to ma swoją drogą bardzo negatywny wydźwięk — jest wszechobecna.

🖇

[…]  obraźliwe zwroty, wibrujące nienawiścią do wszelkich prze­ja­wów wraż­li­wości i słabości, od lat są używane na prawicy, by piętnować akty­wi­stki i ak­ty­wi­stów walczących z seksizmem czy rasizmem: „mazgaj­skie po­ko­le­nie”, „obrażone pokolenie”, „beksy”, „dzidzie”, „prze­wraż­li­wie­nie”, „wy­de­likacenie”, „moda na robienie z siebie ofiary”…
     W roku 2001 Raoul Vaneigem doszedł do wniosku, że „prawa człowieka” są co najwyżej niezbyt ambitnym rozwinięciem podstawowego „prawa do przetrwania”, i opublikował Deklarację praw istoty ludzkiej. Artykuł sze­sna­sty został zatytułowany Każda jednostka ludzka ma prawo do szacunku dla swojej wrażliwości. Czytamy w nim: „Wrażliwość jest pierwszym prawem dziecka. Dorosłemu pozwala zachować w sobie dzieciństwo, pomnażać jego emocjonalne bogactwo i rozwijać inteligencję emocjonalną”.

🖇

Trzeba zakwestionować mistykę cierpienia, która zbyt często przyjmowana jest jako oczywistość — a to się bardzo opłaca tym, którzy chcą nas wy­zy­skiwać.

🖇

[…]  sformułowanie „płatek śniegu” bardzo trafnie wyraża to, czym je­ste­śmy. A prawicowa ideologia, która uznaje każdy głos domagający się sza­cunku, uwagi czy godnego traktowania za kaprys przewrażliwionego po­ko­le­nia, idealnie wpisuje się w polityczny projekt uciskania społeczeństwa, pogłębiania nierówności społecznych i podkopywania instytucji państwa opiekuńczego.
     W tej polemice ujawnia się kluczowa linia podziału w społeczeństwie, na­wet jeśli nie zawsze bywa ona wprost nazywana. Zakwestionowana zostaje norma, którą było tłamszenie swojego ja, tłumienie swoich potrzeb, surowe traktowanie siebie i innych. Zaczyna się rysować w debacie publicznej no­wa prawda, zgodnie z którą odwagą jest powiedzieć „nie”, zadbać o sie­bie, śmiało stawać w swojej obronie, a nie tylko wciąż zaciskać zęby, pod­po­rząd­ko­wu­jąc się oczekiwaniom innych.

🖇 📎 📎 📎 📎 📎

Nie śpiesz się tak z potępianiem kogoś, kto robi coś inaczej niż ty, myśli inaczej niż ty, nie jest tak szybki jak ty. Był taki czas, kiedy ty również nie wiedziałeś tego, co wiesz teraz.
   — Malcolm X

🖇

Twój kolega czy szwagier, który rozsiadłszy się wygodnie, z nogami na stole, domaga się, byś mu udowodniła, że patriarchat istnieje, nie za­słu­gu­je na nic więcej niż pogarda. Ale jeśli któregoś dnia poczujesz w so­bie dość energii i cierpliwości, a trafisz akurat na osobę pełną dobrej woli i szczerze zainteresowaną, to masz szansę doprowadzić do jednej z tych zmian, które zostają w człowieku na całe życie. […]
     Każdy przypadek osobno — oto, co nam umknęło.

🖇

[…]  mamy prawo do jednego i drugiego — zarówno do wchodzenia w role tradycyjnie uznawane za męskie, jak i do przyjmowania, cał­ko­wi­cie świadomie, postaw, których nas wyuczyła socjalizacja do roli kobiecej.

🖇

„Brać coś na swoje barki” to czuć się odpowiedzialną czy odpowiedzialnym za dobre samopoczucie innych w ich imieniu, brać wszystko na siebie, uci­sza­jąc własne potrzeby. Znaczy to również niedocenianie czy nie­do­strze­ga­nie potencjału innych ludzi, ich zdolności do samodzielnego zmie­rze­nia się z sytuacją, ich odporności na zranienia czy napotykane trudności.
     Z kolei „brać sobie coś do serca” to być obecną, solidarną i uważną, dzia­łać, pomagać, ale nie odbierając innym poczucia sprawczości oraz sza­nu­jąc własne granice i własne potrzeby.

🖇

[…]  pojęcie przywileju wydaje mi się użyteczne, gdyż uczula nas właśnie na te ślepe plamki w naszym doświadczaniu świata, powstrzymuje nas od uznawania naszego doświadczenia za uniwersalne albo od bezmyślnego unieważniania doświadczeń innych ludzi.

🖇

Nieraz na naszą tożsamość składa się przynależność zarówno do grupy zdo­mi­nowanej, jak i do grupy dominującej (w kategoriach takich jak płeć, kolor, pochodzenie społeczne). Doświadczenie przynależenia do jednej z ka­tegorii zdo­minowanych uczy mnie, że powinnam wziąć pod uwagę, że cze­goś mogę nie dostrzegać jako osoba należąca do grupy do­mi­nującej.

🖇

Kiedy tak się zadręczamy, samotne, bezradne i zdezorientowane, nie mamy żadnych szans przeciwko garstce pozbawionych skrupułów brutali, którzy pustoszą planetę i ludzkie kultury.
   — Catherine Dorion

🖇

Łatwo jest operować ideami, póki są one abstrakcyjne. Trudniej się robi, kie­dy chcemy je zastosować w praktyce i realnie oddziałać na materię rze­czy­wistości.

🖇

Skutki podejmowanych przez nas działań nie zależą jedynie od naszych in­ten­cji — te są bowiem zawsze racjonalne i abstrakcyjne – lecz również od wielu niepodlegających naszej woli czynników. Czasem […]  wy­ni­kają z uwa­run­ko­wań zewnętrznych, związane są z różnymi dzia­ła­ją­cymi w świe­cie zewnętrznym systemami. Koncentrując się je­dy­nie na jed­nost­ko­wej moralności, zachowujemy się tak, jakby te systemy nie istniały, a tym samym — pozwalamy im dalej spokojnie funkcjonować.

🖇

Ulegamy manipulacji nie tylko, jeśli chodzi o nasze wybory konsumenckie, lecz także dając sobie wmówić nadmierne poczucie winy z nimi związane i prze­konanie o niezwykle doniosłym znaczeniu tych wyborów.

To my odczuwamy skutki decyzji podejmowanych przez
pro­du­cen­tów, a nie odwrotnie.

Zrzucanie odpowiedzialności na konsumentów i konsumentki od początku było ich świadomie przyjmowaną strategią. Amerykański film doku­men­tal­ny Plastic Wars opowiada o tym, jak pod koniec lat osiemdziesiątych wiel­kie koncerny głośno promowały recykling, by zapobiec wprowadzeniu za­ka­zów sprzedaży ich produktów. Ta zasłona dymna stosowana jest do dziś.

Plastic Wars, reż. Rick Young, 2020.

[…]  materiał z tworzywa sztucznego przez cały czas swojego istnienia stale przyczynia się do globalnego ocieplenia; recykling jest w dużej mie­rze ilu­zją, zresztą plastik z recyklingu okazuje się jeszcze bardziej nie­bez­piecz­ny dla zdrowia niż nowy…

🖇

Poczuwając się do winy w imieniu jakiejś zbiorowości, zaprzeczamy istnieniu sieci współzależności, w które wszyscy jesteśmy uwikłani, oraz wpływowi, jaki wywierają na nas zewnętrzne struktury.
   — Philippe Vion-Dury

Mona Chollet, Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam
przeszkadza w życiu
, przeł. Magdalena Kowalska,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2026.
(wyróżnienie własne)

Od­najdźmy w sobie tę potężną siłę, która da nam poczucie, że to, co robimy, jest słuszne i war­to­ściowe, która da nam poczucie fundamentalnej niewinności wobec wszelkiej władzy. Teraz, w czasie, kie­dy kończę pisanie tej książki, wydaje mi się, że bę­dzie­my tego bardzo potrzebować.

🖇

Mamy prawo cieszyć się życiem, doceniać to, co naj­lep­sze w tu i teraz, korzystać z całej wolności, jaką dyspo­nu­je­my w danej chwili, starać się żyć jak najgodniej i naj­szczęśliwiej. Po co pragnąć szczęścia dla wszystkich, gdy porzuca się szczęście, które się ma?

🖇

„Człowiek dobrze wie, co go interesuje” — pisze Cathe­ri­ne Dorion. „Wszyscy się rodzimy z tym we­wnętrz­nym kompasem. Odnajdźmy go w sobie, we wszystkich sfe­rach naszego życia. Wtedy inni, będąc pod wrażeniem na­szej otwartości, również odkryją w sobie podobne pragnienia”. To jednak wymaga zaufania do siebie.

(tamże)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz